Nie zakochuj się za szybko

Nie zakochuj się za szybko

Tekst dedykuję mężczyznom, mimo że część kobiet też ma ten problem.

Być jak gwiazda rocka.

To marzenie każdego faceta, który nigdy nie cieszył się dużym zainteresowaniem. Wydaje im się, że życie sław to: „Dziesiątki napalonych lasek, które chcą mnie poznać i uprawiać seks niemal od zaraz! To musiałoby być świetne! Tyle seksu! Tyle dupeczek, cipek i piersi!”

Też tak kiedyś myślałem i dziwiłem się, że ochrona Leonarda diCaprio wyłapuje dziewczyny, które się do niego wdzierają. Równie mocno byłem zaskoczony, gdy słyszałem, że on nie chce z nimi uprawiać seksu, mimo że może to robić na skinienie palca. Teraz już się nie dziwię. Wystarczy, że jestem Volantem, żeby wiedzieć, że bardzo rzadko seks z tak bardzo nakręconymi laskami jest bezproblemowy i świetny, nie mówiąc już o możliwościach zbudowania zdrowych relacji.

Co jakiś czas spotykam dziewczyny, które uważają mnie za ideał, którym nawet nie chcę być (z moim charakterem, to nawet chyba nie mam szans nim być). Mimo to, część dziewczyn stawia mnie na piedestale, mimo że w ogóle mnie nie znają. Mają wobec mnie oczekiwania dotyczące przyszłości, angażują się bardzo szybko, przygotowania do randki trwają u nich najbiedniej trzy godziny i nie widzą nic złego w tym, że zakochują się tak szybko…

…a ja wtedy czuję się jak zaszczute, osaczone zwierzę, bo mimo że mogę z nimi przerobić od zaraz całą Kamasutrę, to wiem też, że później będę musiał się zmierzyć z komplikacjami w postaci płaczów, żalu, naciskania na poważny związek, że będą się chciały ze mną żenić albo jeszcze coś gorszego…

Dla nich seks to karta przetargowa do wymarzonego świata i życia, a nie zwykły seks. To seks zobowiązujący równie mocno co drogie prezenty, za którymi kryje się komunikat: „Ty dasz mi co najmniej to samo”, a najczęściej niewidoczny bilecik zawiera słowa: „A ja chcę jeszcze więcej”. Właśnie dlatego, w praktyce relacje z psychofankami ssą bardziej niż kaukaskie dziwki.

Co myślą kobiety?

Kobiety mają jeszcze łatwiej, bo nie muszą być gwiazdkami, żeby były otoczone przez wianuszek chętnych, służalczych mężczyzn. Jednocześnie mają też gorzej, bo o ile gwiazdy mogą się łudzić, że ich psychofanki mają podstawy żeby ich kochać (za talent, cudowne piosenki, świetną grę aktorską) to przeciętna kobieta, nie ma takich złudzeń. Spotykając faceta, któremu do zakochania się, wystarczy chwila gapienia się na tyłek i nogi, głębokie spojrzenia w oczy i godzina przyjaznej rozmowy o pierdołach, która kończy się nieśmiałym i krótkim pocałunkiem, to nic dziwnego, że zaczyna się czuć nieswojo.

Ci goście zaczynają z automatu – nic o niej nie wiedząc – rzucać głodne kawałki o wierności, wyjątkowości, przeznaczeniu, o tym, że nie może przestać o niej myśleć, od pierwszego dnia traktują ją jak swoją stałą dziewczynę i można się założyć, że snują plany dotyczące wspólnej przyszłości, gromadki dzieci i domku z ogródkiem.

Właśnie wtedy dociera do niej, że dla tego typu faceta „ona = jej ciało” i nic więcej, a skoro on jest w stanie zakochać się w jej ciele, w tak krótkim czasie, to z wachlarza opcji może wybrać dla niego, którąś z takich etykiet jak: napalony, romantyk, zjebany, nie panuje nad emocjami, dziwak, wariat, gość, dla którego liczy się tylko moje ciało, niezaspokojony, przesadzający, potrzebujący mnie… Nie wiadomo jaka dokładnie będzie jej reakcja, ale nawet jeśli będzie uważała ciebie za bardzo wartościowego człowieka i będziesz ją podniecał, to najlepsze co o tobie pomyśli, po twoim zachowaniu, to: „Nie chcę go skrzywdzić”, a najgorsze: „Jest psychopatą!”. Po drodze do tych wniosków stwierdzi też, że jesteś niedoświadczony (również seksualnie), nie masz standardów, będzie przekonana o tym, że będziesz ją kontrolował i osaczał, że nie będzie mogła się od ciebie odczepić oraz że zabierzesz jej całą wolną przestrzeń. Dla niej jest to gra niewarta świeczki.

Do tego prowadzi zbyt szybkie zakochiwanie się, podczas gdy na początku spotkała się z tobą, bo jesteś atrakcyjny i wiedziała, że ona pociąga ciebie. Po takich wybrykach będzie mieć poważne obawy nawet co do tego, czy można tobie ufać, a takich typów jest więcej niż się nam wydaje.

„Dlaczego? Przecież to urocze!”

Ze związkiem jest jak z samochodem. Zanim go kupisz, chcesz pójść na jazdę próbną, bo może się okazać że coś nie działa tak jak powinno lub po prostu wolisz inną markę i model. Kiedy kobieta widzi, że jej nie sprawdzasz, tylko z miejsca akceptujesz, to nabiera podejrzeń. Ona wie, że lista spierdolonych kobiet ciągnie się i ciągnie. Wie też, że lista spierdolonych facetów nie jest krótsza. Jeśli nie zwracasz na to uwagi, to jesteś idiotą. Gdybyś nim nie był to chciałbyś wiedzieć czy przypadkiem ona nie bierze prochów, nie ma chorób wenerycznych, nie jest idiotką, nie jest kobietą po przejściach albo czy jej pasją nie jest leżenie całą noc krzyżem… Nawet nie upewniasz się czy nie zapierdoli ci portfela, kiedy spuścisz ją na chwilę z oczu. Takie rzeczy się zdarzają i warto cokolwiek o niej wiedzieć zanim przypiszesz jej wartość. Jeśli po prostu zakładasz, że każda kobieta marzy o małżeństwie i cieple domowego ogniska albo że każda jest słodka, dobra i grzeczna to jesteś niedorozwiniętym, tępym kutasem.

Zastanów się, skąd możesz wiedzieć, czego ona chce i czy do czegokolwiek się nadaje, skoro jej nie znasz? Skąd wiesz, że jak ją poznasz, to dalej będziesz chciał żeby dała ci dupy? Nie wiesz nawet, jakie ma plany na życie. Nie wiesz czego oczekuje. Może zamiast o domku z ogródkiem marzy jej się posiadanie pięciu kochanków? Może wcale nie chce zostać „twoją, oswojoną kobietą”?

Więc przestań…

…mówić o miłości z osobami, które widzisz po raz pierwszy i nic o nich nie wiesz, nie pisz słitaśnych SMS-ów, daj jej czas i niezbędną przestrzeń, pozwól jej się stęsknić, a nie zaduszaj swoją troską i uwielbieniem. Skończ z wyskakiwaniem jak filip z konopii z romantycznymi randkami, kolacjami, patrzeniem głęboko w oczy, myleniem towarzyskości z zakochaniem, a przede wszystkim przestań być idiotą – na to nigdy nie jest za późno. Pozbądź się wszystkich swoich przesłodzonych zachowań, dopóki nie będziesz wiedział, że: 1) warto, 2) macie podobne oczekiwania.

Jest na to tylko jedna rada: ZWOLNIJ!

Psychofanki

Nie wiem gdzie one się rodzą. Waham się między eksperymentalną bazą USA gdzieś na pustyni, a wioską skażoną azbestem i ołowiem. Spotykam je raz na jakiś czas. Są chwile, kiedy miewam wrażenie, że chodzą za mną po kryjomu, a kiedy po kilku latach przypadkiem z nimi zaczynam rozmawiać, wiedzą jak się nazywam, co studiuję, co lubię, kogo znam… Mówią, kiedy mnie widziały i pamiętają nawet jak byłem ubrany. Z rozrzewnieniem wspominają to, jak się kiedyś do nich uśmiechnąłem i że nie mogły przeze mnie spać w nocy. (Naprawdę lecą takie teksty. Teraz już mnie to nawet nie dziwi.) Wtedy bardziej niż o związku z nimi, myślę z obawą o tym, czy nie odgryzą mi penisa, żebym przypadkiem ich nie zdradził.

Ostatnio poznałem bardzo atrakcyjną dziewczynę. Nie dość, że nie miała dziewiętnastu lat to jest mądra, śpiewa, gra na fortepianie, pochodzi z dobrej rodziny, jest zamożna, świetnie się ubiera, jest zadbana na maksa, a do tego mój penis przy niej wariuje i wypełnia każdą wolną przestrzeń w bokserkach. I byłoby świetnie gdyby nie zaangażowała się za szybko. Wszystko byłoby inaczej, gdyby nie wciskała mi tych łzawych tekstów o dzieciach, wierności, rodzinie, gdyby nie stresowała się przed każdym spotkaniem, nie opowiadała o mnie wszystkim swoim przyjaciółkom oraz nie informowała, że cały czas o mnie myśli. Ciastka są w porządku, ale jak je się same ciastka to już się nimi rzyga.

Stwierdziła, że jestem ideałem. Gdyby jej się tak nie spieszyło, to miałaby szansę poznać mnie lepiej, a ja mógłbym naprawdę ją polubić i docenić, bo nachalność to jej jedyna wada. Bardzo duża wada. A teraz, wyobraźcie sobie, że kobiety mają takich sytuacji pięć razy więcej i nie myślą cipką, tak jak wy myślicie penisami…

Jeśli to wszystko czuję ja, w którym jest 49% skurwiela, 49% sukinsyna i 2% czarującego faceta, to jak w takiej sytuacji mogą się czuć kobiety?

  • kulka

    >tekst napisany jak dla mnie trzy dni za późno…

  • Walenty

    >Powiem wprost. Ma pierdolnięcie, jak dla mnie arcydzieło ;) brawo V.

  • Silver

    >Pociśnięte konkret. Zgadzam się w 100%.

  • Anonymous

    >pisz dalej, wiecej, mocniej, dzis jest zajebiscie, jutro bedzie jeszcze bardziej, po jutrze bedziesz mial milion wejsc tygodniowo. na swiecei bedzie mniej tepych chujow i glupich cip a Ty bedziesz mial satysfakkcje i kilka baniek w banku. pozdrawiam

  • Anonymous

    >Nie obrażaj kaukaskich dziwek.

  • Anonymous

    >"Jeśli to wszystko czuję ja, w którym jest 49% skurwiela, 49% sukinsyna i 2% czarującego faceta, to jak w takiej sytuacji mogą się czuć kobiety?"

    Jakby trafiły na planetę pojechanych na maksa samców którzy do myślenia na pewno nie używają organu zwanego potocznie mózgiem.

    A że tak się zapytam…. gdzie do cholery spotykasz jeszcze na tym świecie dziewczyny które marzą o mężu,dzieciach i domku z ogródkiem?? W Mozambiku??
    Pozdrawiam mając nadzieję że Twój tekst dotrze do Panów, może wtedy przestanę się obawiać że jeden przyjemny wieczór nie skończy się od razu kupnem obrączek. M

  • Volant

    >M., duża część dziewczyn kończących studia zaczyna mieć takie plany. Moje przyjaciółki naprawdę spotykają pacanów, którym żeniaczki w głowie, a kobiety są bardziej nastawione na stałe relacje i posiadanie dzieci, więc jest ich jeszcze więcej. Z resztą żeby nie szukać daleko, to moja siostra będąc na bodajże czwartym roku już była po ślubie. Nie jesteśmy do siebie podobni :)

    Z resztą wiesz dobrze jak jest. Żyjesz w swojej grupie znajomych. Pewne zachowania są dla was standardem i nie przypuszczasz, że inni ludzie mogą mieć inne. Później spotykasz inne osoby i okazuje się, że ludzie bywają naprawdę dziwni. Ja tak często mam, że myślę, że wszyscy zachowują się mniej więcej jak ja, a później okazuje się, że znów robiłem coś kontrowersyjnego lub nietypowego.

  • Niqu

    >Skoro ten tekst dla Kasi jest napisane trzy dni za późno, to dla mnie dwa dni za wcześnie :(

    @Anonimowy, może najwyższa pora odejść od komputera i kogoś poznać? :)

  • Damian

    >Jak to gdzie spotyka?
    Gdy kobieta spotyka na swojej drodze takiego gościa, wtedy jej odpierdala i myśli o "takich" rzeczach.

    Dobry tekst, aż dziwne że nie napisałeś go wcześniej.

  • Anonymous

    >Nie przyjmuję że wszyscy są tacy sami jak ja czy moi znajomi. Mam świadomość że istnieją ludzie którym małżeństwo w głowie, ba coraz częściej przekonuję się o tym i ja i moje koleżanki że to panowie spieszą do stabilizacji :)Jednakże wśród znanych mi kobiet (podkreślam KOBIET, z facetami bywa różnie) chętnych do zaobrączkowania na szczęście nie ma :)
    Niqu czy ta rada dotyczyła mnie ??:) Bo jeżeli tak to już odpowiadam :) Z poznaniem kogoś nie mam problemu…. problem zaczyna się wtedy kiedy ja mam ochotę na miłą znajomość, dobrą zabawę okraszoną świetnym seksem a kolejny facet zaczyna zawracać dupę że żyć beze mnie nie może. W tym momencie przestaje być zabawnie a zaczyna być niezręcznie, i tak jak Volant napisał w najlepszym razie pomyślę "Nie chcę go skrzywdzić" w najgorszym…mam ochotę wyrypać przy ludziach kolesiowi prosto w twarz i powiedzieć że mama mnie nauczyła iż z kapciami do łóżka się nie wchodzi.
    Dlatego dziękuję Volantowi za ten tekst, może przynajmniej do kilku facetów dotrze że jak dziewczyna spotka się z nim więcej niż 5 razy to nie znaczy że już można dać na zapowiedzi.Amen. M

  • iliq

    >"Nie dość, że nie miała dziewiętnastu lat"

    Hot eighteen ;D

    Co do arta to warto też dodać że najbardziej posraną wersją są faceci którzy zakochują się przed seksem. Kobiety na ogół zmieniają się po seksie. Przynajmniej ja tak mam, albo robią się bardzo uległe i zrobią wszystko co chcesz albo robią z siebie jakieś księżniczki. Wpieprzają Ci się w życie, chcą poznać Twoich znajomych a zwłaszcza zanjome, chcą wiedzieć co robiłeś każdego dnia, dzwonią codziennie, wkurzają się jak nie odbierasz od nich telefonów a jak odbierasz telefon odkładasz go i zostawiasz żeby prowadziła monolog to też nie dobrze. Ze świecą szukać takich które zachowują się podobnie przed i po.

  • Niqu

    >@M., był do Ciebie. Nie zauważyłem, że się podpisujesz :(
    Rozumiem Twój punkt widzenia i się z nim zgadzam. Mi chodziło tylko o to, że zarówno po jednej (mężczyźni), jak i po drugiej (kobiety) stronie są takie osoby :)
    I nie trudno je znaleźć…

  • Vipe

    >Popatrz też na to z drugiej strony.
    Jak byłeś na kilku randkach i zaczyna ci coś nie pasować, ale nie chce ci się tłumaczyć dlaczego i co było nie tak – po prostu "zakochaj się za szybko" :)

  • Summer

    >"Dlatego dziękuję Volantowi za ten tekst, może przynajmniej do kilku facetów dotrze że jak dziewczyna spotka się z nim więcej niż 5 razy to nie znaczy że już można dać na zapowiedzi.Amen. M"

    A ja mam nadzieję że nie dotrze do wielu facetów, i będzie jeszcze więcej tzw "tu wstaw odpowiednie słowo'.

    "Ostatnio poznałem bardzo atrakcyjną dziewczynę"

    Volant poznał atrakcyjną dziewczynę. Summer zawstydził Volanta i poznał 2 atrakcyjne dziewczyny :D

    "Kobiety na ogół zmieniają się po seksie. Przynajmniej ja tak mam, albo robią się bardzo uległe i zrobią wszystko co chcesz albo robią z siebie jakieś księżniczki. Wpieprzają Ci się w życie, chcą poznać Twoich znajomych a zwłaszcza zanjome, chcą wiedzieć co robiłeś każdego dnia, dzwonią codziennie, wkurzają się jak nie odbierasz od nich telefonów a jak odbierasz telefon odkładasz go i zostawiasz żeby prowadziła monolog to też nie dobrze."

    święta prawda

  • Anonymous

    >Dobre rady dla facetów (dla kobiet też), ale nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Jeśli ktoś ma naturę romantyka – co osobiście przyprawia mnie o mdłości – dlaczego taka osoba miałaby "zwalniać"?! Niech swój znajdzie swego! ;P

    I choć czasem mam ochotę budzić się wtulona w męskie ramię, to innym razem tuż po chcę mieć łóżko tylko dla siebie! A najważniejsze aby on miał podobne potrzeby! Ot, cały ambaras…
    A.

  • Anonymous

    >"Ciastka są w porządku, ale jak je się same ciastka to już się nimi rzyga. " Tekst rewelacyjny, chyba powieszę go sobie nad łóżkiem:p

    Nie wiem, skąd tak dobrze znasz kobiety, ale całym tekstem trafiasz w sedno, jakbyś opisywał moje życie:)
    Wkurza mnie strasznie, gdy traktuję kogoś jak fajnego kumpla, od czasu do czasu się spotkamy (bez żadnego pocałunku, więc tym bardziej bez seksu), a taki delikwent się zakochuje…bo przecież się z nim spotkałam parę razy! A jak już nie odwzajemniam uczuć, to taki powie, że go oszukałam i to ja wychodzę na wredną sukę.
    Paranoja.

    Więc pociesza mnie Twój tekst i komentarze pod nim, przynajmniej wiem, że są na tym świecie jeszcze normalni faceci!:)

    Kasia

    • ZXC

      Nie marudź. Równie dobrze to ty mogłaś się zakochać w tym „kumplu” a ten mieć do ciebie podobne pretensje. W ogóle kontakty damsko-męskie niosą ze sobą takie ryzyko – zwłaszcza na początku znajomości.

      Poza tym wiele też zależy od tego, jak się zachowywałaś wobec niego. Normalna koleżanka(zwłaszcza taka, która już jest z związku) nigdy nie traktuje kolegi/kolegów w sposób intrygująco-uwodzicielski, nie dotyka ich za bardzo i za często(np. poprawianie ich włosów), nie uśmiecha się uroczo, nie puszcza oczek w jego stronę, nie zwraca się pieszczotliwie itp. i w ogóle kumpli powinno się traktować aseksualnie.

  • Anonymous

    >Tekst miażdzy kule .Kozaaak!

  • Anonymous

    >Kurwa, kiedyś miałam takie samo zdanie, jak ty. Miałam pełno kumpli, którzy po pewnym czasie nagle zakochiwali się we mnie i niszczyli tym całą naszą znajomość. Może kiedyś by coś z tego było, może i ja poczułabym coś do nich (gdybym chciała w ogóle się wiązać na stałe), lecz to wszystko działo się zbyt szybko, jak dla mnie i musiałam zrywać z nimi kontakt. Jeden z nich nawet zadzwonił do mnie po 2 latach, mówiąc że załatwił od kogoś mój nowy numer i że wciąż kocha i tęskni… Żałosne.

    Jestem kobietą, wg której największą wartością w życiu jest wolność. Jednak, jak wiadomo seks wiedzie prym w życiu, daje satysfakcje i uczucie spełnienia, a także ogromną rozkosz, więc wchodziłam w układy z mężczyznami. Układy te miały polegać na tym, iż spotykaliśmy się od czasu do czasu na seks i czasami wychodziliśmy gdzieś na miasto razem. Po jakimś czasie partner mi się po prostu znudził, albo poznawałam kogoś nowego i bez sentymentu kończyłam "związek".

    2 miesiące temu zaczęłam nowy z niesamowicie przystojnym, inteligentnym mężczyzną. Dawał mi wiele rozkoszy w łóżku. Świetnie nam się rozmawiało. Spotykaliśmy się raz na tydzień, poza spotkaniami nie mieliśmy zbytnio kontaktu i w cale nie miałam na to ochoty. Teraz, gdy on zakończył ten układ, bo poznał kogoś, to ogarnęła mnie rozpacz. Oczywiście nie dałam tego po sobie poznać, on myśli że spłynęło to po mnie jak po maśle. Minę miał dość zdziwioną. Jednak, po powrocie do domu płakałam i nie wiem dlaczego wzięło mnie na taką histerię… Przecież gdy miałam go dla siebie, nie czułam że go kocham, nawet nie czułam się nim zauroczona. Nie wiem, jak nazwać to uczucie.

    Może przepełniła mnie gorycz, ponieważ to on zakończył ten związek, więc był górą, a to zawsze ja na tej pozycji stałam. Nie wiem…. Jednak jest mi z tym ciężko.

    Jedno jest pewne – nie będę mu zawracała fujary, ani przepełniała jego skrzynki smsowej jakimiś debilnymi wiadomościami, że tęsknie… może na jakiś czas dam sobie spokój z facetami.

    • Kamil Kołosowski

      Ego bez kontroli to ego zranione.

  • Dobrze napisane. Prawdziwe do bólu. Brawo ;)

  • Nać

    Takie wpisy tylko faceci mogą uznać za „mistrzostwo”. Z przykrością stwierdzam – kiepskie. Pozdrawiam.

  • wr

    Mega zajebisty i pomocny tekst. Szkoda tylko,że dopiero po tylu niezręcznych sytuacjach w ,których myślałem,ze problem jest z tymi laskami a nie ze mną przeczytałem go ( w sumie dzięki jednej dziewczynie przy ,której sam sobie to uświadomilem ).Dzięki wielkie !

  • Mala

    Powiem tak….
    Uwielbiam Cie czytac… Szkoda,ze trafilam na Ciebie dopiero teraz… Jak to sie mowi: lepiej pozno niz pozniej ;)

  • Małgorzata

    jak ja i po każdych takich spotkaniach muszę psychicznie odpocząć….i faktycznie odechciewa się po takim czymś jakichkolwiek relacji z facetami

  • ZXC

    Autorze tego tematu: Twój tekst byłby OK, jak i wszyscy komentujący(zwłaszcza kobiety) mielibyście całkowitą rację, gdyby nie pewien jeden szczegół, który zmienia wszystko: Procesem zakochania się(czyli „chemią”) NIE DA SIĘ STEROWAĆ. Nie da się całkowicie z własnej woli ustawić kiedy dokładnie mamy się zakochać oraz w kim.

    Aż dziw mnie bierze że nikomu nawet to przez myśl nie przeszło.

    Zaś problemem komentujących tu kobiet jest nie to, że ktoś się w nich zakochał za szybko, tylko to, że zakochał się w nich ktoś kogo nie chcą. Dowodem na to, jest istnienie par, które zakochały się w sobie już po tygodniu znajomości i stworzyły związek i jakoś nie robiły sobie z tego problemu.