Udawane orgazmy

Udawane orgazmy

Wyniki licznych badań i ankiet nie są wesołe.

Ponad połowa kobiet udaje orgazmy, a co czwarta jest w tym równie dobra co gwiazdki porno. O ile kobieta może mieć (w uproszczeniu) orgazm pochwowy, łechtaczkowy i analny, to klasyczny facet ze swoim orgazmem fiutowym może się schować. Jeszcze jak się do tego dorzuci możliwości kobiecych wytrysków i wielokrotne orgazmy, to może nam się zrobić naprawdę przykro. (Mi już się zrobiło.) Niestety sądząc po statystykach wielokrotne orgazmy przybierają u większości kobiet formę ćwiczeń z emisji głosu, którym towarzyszą wyjątkowo ponure rozmyślania. Nie mamy więc czego zazdrościć.

Zazwyczaj obwinia się za to facetów kwitując to prostym stwierdzeniem: „Są słabi w łóżku”. O ile uważam, że dla dobra kobiet, większość facetów powinna pozostać przy masturbacji i poznawaniu budowy anatomicznej wnętrza własnej dłoni, to z drugiej strony jest to temat przegadany wszerz i wzdłuż na tyle bardzo, że już rzadko kiedykolwiek wspomina się o odpowiedzialności jaką ponoszą kobiety, za to co dostają od swoich chłopaków, mężów i kochanków.

Medytowałem wiele dni usiłując odkryć sens udawania orgazmów i nic nie wymyśliłem. Zaspokojenie seksualne jest potrzebą jak każda inna: jedzenia, picia, osiągnięć przynależności. Zaprzeczanie jej jest równie głupie co udawanie, że jest się najedzonym, kiedy skręca nas z głodu. Udawanie orgazmów doprowadza tylko do tego, że wasz partner nie domyśli się, że coś jest nie tak, a tym samym nigdy nie dostaniecie tego czego chcecie. To w interesie osoby, która ma niezaspokojoną potrzebę leży zrobienie czegoś żeby ją zaspokoić. Macie pod ręką wszystko czego potrzebujecie: faceta, jego penisa, łóżko i język, za pomocą którego można wytłumaczyć niezbyt rozgarniętemu samcowi, co powinien zmienić. To jest nawet łatwiejsze niż zmiana kochanka, bo skoro 50% kobiet udaje orgazmy, to co drugi facet jest w dawaniu orgazmów równie skuteczny, co osiemdziesięcioletni starzec nafaszerowany viagrą. Można więc zmieniać facetów jak rękawiczki i coraz bardziej się frustrować nie znajdując odpowiedniego. Lepiej zrobicie jeśli jako zwolenniczki rozmowy skorzystacie z niej też w tym przypadku zaczynając ją od słów: „Słuchaj Gieniu, może spróbowałbyś dzisiaj inaczej…”

W relacjach pokutuje dość dziwne przekonanie, że to mężczyzna jest odpowiedzialny za jakość seksu, a zadaniem kobiety jest leżeć, gapić się w sufit jak panny młode w hotelach dla nowożeńców i pojękiwać jak zardzewiałe zawiasy. Do tej pory nie rozumiem wysokiej samooceny jaką mają kobiety w kwestii seksu, których postawę można określić jako: „Co z tego, że leżymy jak kłody, nie umiemy zrobić loda i nawet nie podejrzewamy co jeszcze może sprawić wam przyjemność? I tak to wasza wina!”.

Prawda jest taka, że tylko wy możecie w pełni zadbać o swój orgazm, bo my dochodzimy aż miło, zalewamy spermą wszystko co popadnie i zasypiamy z szerokim uśmiechem na ustach, podczas gdy wy zaczynacie marzyć o księciu i jego dającym orgazmy koniu. To jak dobry będzie seks zależy od was i od nas w równym stopniu.

Im lepsze będziecie w łóżku, tym lepsi będziemy my. Jak będziecie bardziej odważne i szczere, to seks będzie bardziej satysfakcjonujący. Proste?

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "Udawane orgazmy"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Niqu
Gość

>Hrabia: Hrabio czy masz ochotę odbyć dzisiaj ze mną stosunek?
Hrabina: Nie Hrabio.
Hrabia: To czy może byś się chociaż położyła, to przynajmniej ja bym go odbył.

Summer
Gość

>On: Zaczęlibyśmy od kolacyjki
Ona: A jak byśmy skończyli ?
On: A skończyli równocześnie :D

Kamaah
Gość

>Co za niespodzianka, że dałeś ten tekst akurat 1 kwietnia :D Tematycznie, nie powiem, że nie :P

Anonymous
Gość

>Oj tam oj tam, jak kiedys kupilem gumki opozniajace to tez musialem udawac.

Volant
Gość

>Kamaah – 1 kwietnia jak 1 kwietnia, ale komentarze T. i Maćka, to dopiero poważne żarty :D

Anonimowy – było później jej powiedzieć, że wszystkie twoje orgazmy były udawane :D

Uchy
Gość

>Doooobry tekst :)

ruda
Gość

>"Medytowałem wiele dni usiłując odkryć sens udawania orgazmów i nic nie wymyśliłem. "

Spieszę zatem z odkryciem sensu. A przynajmniej co o tym myślę.. Chodzi o to co jest ważne i ważniejsze. Orgazm jest ważny, ah jak bardzo. Ale ważniejszy dla zakochanej kobiety jest jej facet, ona nie chce mu mówić że "jakoś słabo było kochanie, spróbujmy następnym razem inaczej". No który facet chciałby to usłyszeć.

A przecież ta niemożność może siedzieć w samej kobiecie, zmiana pozycji, czy cokolwiek innego może nie pomóc, to co wtedy, przyznawać się czy udawać? Obarczać swoim problemem ukochanego, żeby się zadręczał, że nie potrafi nas zaspokoić?

A czym jest zaspokojenie w przypadku kobiety? To nie jest synonim orgazmu, a przynajmniej nie zawsze ;) Są jeszcze te wszystkie inne składowe które dla facetów mają dużo mniejsze znaczenie (miłość, bliskość, możliwość zaufania, cała otoczka spotkania, itd) I czasem naprawdę wystarczy nam to.

Oczywiście udawanie to mimo wszystko kiepski pomysł. Dziewczyny, rozmawiajcie ze swoimi facetami! Jeśli on dobrze to odbierze, to albo wasz seks będzie lepszy, albo przynajmniej będziecie wiedziały że jesteście z kimś wartościowym. Jesli źle.. to znak, że nie warto interesować się nim na dłuższy czas. Na krótki też, skoro nie ma z nim orgazmu ;P

Ps. Upraszczam, bo miłość i tak wszystko komplikuje..

Volant
Gość

>ruda, ja to naprawdę świetnie rozumiem tylko że działa to na bardzo krótki okres czasu. Można udawać przez miesiąc, dwa, pół roku, ale w końcu przestanie się to sprawdzać – już lepiej od początku rozmawiać (tak po prostu, nawet nie w łóżku – wtedy jest to mniej inwazyjne), bo wtedy nie trzeba udawać, a związek jest bardziej satysfakcjonujący.

wpDiscuz