Jeśli istnieje wojna płci…

Jeśli istnieje wojna płci…

…to tylko w miejscu, w którym porażka mężczyzny zawsze kończy się żalem jakiego nigdy nie zazna żadna kobieta (i jestem tego w 100% pewny).

Od lat podejrzewam, że każda kobieta ma duszę wodzireja, który dokłada starań żeby zająć swojemu chłopakowi cały czas. Wyszedł do pracy? To powysyłam mu mejle. Robi zakupy? To może zadzwonię. Czyta książkę? Może nie mam mu nic do powiedzenia, ale chociaż wyślę mu SMSa. Tak jest właściwie za każdym razem, a jeśli jest inaczej, to wydają się uzasadnione rozmyślania o tym czy wszystko jest w porządku (pewnie nie jest), czy cię nie zdradza (raczej to robi) i czy poważnie traktuje wasz związek (ona nawet nie uważa tego za związek).

Potrzeba samotności, to największa kość niezgody we wszystkich znanych mi związkach. Jest to coś czego potrzebuje każdy facet, a jednocześnie coś, czego nie rozumie żadna kobieta. My potrzebujemy wolności, a wy czerpiecie wyjątkowo mroczną satysfakcję z kastrowania nas swoją opieką i zainteresowaniem, które doprowadza do naszej zamiany w misiów. Później tylko widzicie cienie swoich dawnych mężczyzn jak całymi dniami oglądają wiadomości grożąc politykom albo jak siedzą ze wzrokiem wbitym w telewizor podczas meczu jakby to czy piłka wpadnie w siatkę definiowało ich całe życie. Nic dziwnego, że po głowie zaczynają wam chodzić tak wesołe myśli jak: „Gdzie ja głupia oczy miałam?”.

My tego nie chcemy, bo potrzeba posiadania własnego życia jest u nas bardzo głęboka, a cykl powrót-ucieczka-powrót-ucieczka, to normalny mechanizm. To jest wpisane w naszą naturę tak jak sikanie na stojąco, skłonność do rywalizacji i agresji oraz oglądanie się za ładnymi kobietami. Faceci nawet z chwilą kiedy stają się na tyle dorośli żeby być w stałym związku, to i tak ze smutkiem w oczach wspominają czasy pijackich imprez, które były pełne okazji do dostania wpierdol, poznania nowych kobiet i przeżycia jakichkolwiek przygód. Ciężko pogodzić się z utratą tego wszystkiego, dlatego choćbyś była seksbombą, a wasi wspólni znajomi byli naprawdę wspaniali, to i tak nie wpłynie to w żadnym stopniu na zmniejszenie chęci pójścia z kumplem do taniej, zakurzonej knajpy, siedzenia z głową zwieszoną nad piwem i rozmawianiu o rzeczach, które nawet ja uważam za pierdoły. Z tym nie da się walczyć, to trzeba zaakceptować.

Tymczasem mam całą masę znajomych, którzy przed każdym wyjściem muszą kłamać, oszukiwać, manipulować i ściemniać w najbardziej skomplikowany sposób, żeby ich dziewczyny nie zrobiły im z powodu głupiego wyjścia na kręgle jakiejś dzikiej awantury. To jest totalna porażka i nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak można tak żyć i czerpać z tego jakąkolwiek radość.

Trochę was rozumiem… Domyślam się, że w chwili każdego wypadu na miasto, kobietom chodzą po głowie takie myśli jak: na pewno poznaje jakieś tępe zdziry i z nimi flirtuje, nie pamięta o mnie, chce się ode mnie uwolnić, nie jestem dla niego już wystarczająco dobra. Może są też inne przyczyny, dla których tak się zachowujecie, ale już teraz wiem, że to brednie. Z jednego powodu…

Uwielbiamy do was wracać! Jasne, że  wychodzimy i poznajemy inne kobiety. Bylibyśmy nienormalni gdybyśmy tego nie robili, ale w gruncie rzeczy kochamy cipki i piersi, do których jesteśmy przyzwyczajeni, bo gdyby było inaczej, to bylibyśmy na stałe z innymi. Ewentualne zdrady, to ekstremalne i wyjątkowe sytuacje. To co się dla nas liczy, to smak wolności i powrót, który nie jest możliwy bez wcześniejszej ucieczki. Podobno żeby ktoś nas pokochał, to trzeba dać tej osobie szansę, żeby mogła zatęsknić. Właśnie dlatego po każdym dłuższym wyjściu, kilkudniowym wyjeździe albo czasie spędzonym w samotności, myślimy o was z czułością, wiedząc że wszędzie indziej są oschłe, tępe szmaty i marzymy o powrocie do waszych gorących tyłków, śmiechu, pościąganego prześcieradła i wspólnego oglądania głupich filmów (w dowolnej kolejności).

Dlatego następnym razem nie krzywcie się na pomysł spędzenia szalonego wieczoru w mieście bez was, tylko dajcie swoim mężczyznom szansę zatęsknić, a jeśli z niej nie skorzystają, to bez mrugnięcia okiem zostawcie bęcwałów…

…i napiszcie do mnie.

  • Bercik

    >…albo do mnie.

    :)

  • Kamil

    >Do mnie, bo się boję, że będę musiał uciekać jak kilka razy pod pretekstem, że koledze samochód się popsuł :D

  • Anonymous

    >Jestem pewna, że CZASOZŻERACZE częściej przybierają płeć żeńską, ale ich męskie odpowiedniki bywają równie trudne!
    Oto, przykład: 2 m-ce temu poznali się w pociągu, od tego czasu nie mieli okazji się spotkać, a ON zmienił operatora i teraz ma do niej bezlik darmowych minut. Buuu… nie dał szansy zatęsknić za sobą!

    A artykuł jest genialny, nie wrrrruć – Volant jesteś GENIALNY! ;D
    Mimo dużej świadomości, zdarzają mi się chwile zapomnienia, dzięx za przypominajkę! =)

    Anita

  • *Iwi

    >Volant, przestań pisać bloga, ja odkładam telefon i cho się całować :D

  • iliq

    >Poza byciem katoliczką w łóżku to jest chyba drugi pod względem ważności powód dlaczego faceci zrywają relację z kobietą, nawet zajebiście ładną. Ok na początku to jest miłe ale po jakimś czasie (2 dni :D) robi się to wkurwiające.

    Trzeba wyciszać dźwięki i wyłączać wibrację, trzeb często opróżniać skrzynkę z nieprzeczytanych smsów a najgorsze że jak ktoś dzwoni z jakąś ważną sprawą (idziemy pić?) to nie odbierzesz bo telefon wyciszony.

  • Kamil

    >Iwi, przestań tak kusić i kusić, tylko wyślij najpierw do mnie zdjęcie i powiem Volantowi czy warto się z Tobą umówić :D

  • Uchy

    >naprawdę fajny artykuł. Ląduje na fejsie ;)

  • Anonymous

    >Dokładnie… Wg mnie jak jesteśmy ze sobą to nie oznacza to, że smski smski smski… co to ma być?! pokolenie pokemonów?!

    Bez tego czasu, w którym można zatęsknić wszystko się wali.
    Harney

  • Niqu

    >"piłka wpadnie w siatkę definiowało ich całe życie"
    co ty masz do piłki nożnej :( tuż to najlepszy i najpiękniejszy i najwspanialszy i najciekawszy i najbardziej emocjonujący sport na świecie…

  • iliq

    >Niqu a szachy?

  • Kamaah

    >Najlepiej znaleźć taką dziewczynę, która także potrzebuje odrobiny samotności i całkowicie tę potrzebę rozumie.

  • Niqu

    >Nie wiem iliq, co z nimi?

  • *Iwi

    >Kamil, nie muszę wysyłać zdjęć – nikomu, żeby dać słowo, że WARTO :D

  • ruda

    >hmm, u mnie to wyrzuty w stylu "dlaczego wczoraj się nie odezwałaś" albo "dlaczego ja pierwszy wysyłam ci smsa" są kierowane w moją stronę.. :D
    I kręcą mnie faceci z zainteresowaniami, jakimś ciekawym życiem, gronem znajomych. Kurde może jestem naiwna, ale nie przejmuję się też jakby chciał pójść pogadać z jakąś koleżanką, oczywiście jeśli o tym powie. Zresztą nie mogłabym inaczej.. sama mam przyjaciela z którym od czasu do czasu spotykam się na pogaduchy, niezależnie czy aktualnie jestem sama czy z kimś. Plus zawsze gdzieś mnie nosi :)
    Bez zaufania można siebie nawzajem ograniczać a i tak nie będzie w związku dobrze.
    Nikt mnie do tej pory nie zdradził, a w każdym razie nie mam podstaw by tak przypuszczać.. "Ewentualne zdrady, to ekstremalne i wyjątkowe sytuacje" I być może mogłabym coś takiego wybaczyć, ale rozstałabym się z nim natychmiast. A dlaczego? Bo nie mogłabym mu już zaufać.

  • Anonymous

    >Ruda uwielbiam Cię.
    "ale nie przejmuję się też jakby chciał pójść pogadać z jakąś koleżanką, oczywiście jeśli o tym powie. "

    A jeśli nie powie?

    Alek.

  • Volant

    >Ruda – przyłączam się do uwielbień Alka, a jego pytanie jest całkiem interesujące :)

  • ruda

    >no to w porządku jeśli planują mi niespodziankę urodzinową :D
    a serio, sama nie wiem, jakbym się o tym dowiedziała, to by zapewne podłamało moje zaufanie, następnie byłby ciąg podejrzeń, wymówek, prywatnego śledztwa, kłótni a na koniec rozstania.
    Bo dlaczego nie miałby mi powiedzieć? każdy tok myślenia poprowadzi mnie w tej sytuacji do jednego wniosku: "zdradził mnie".
    Ale teoretyzuję, nie zdarzyło mi się tak, tudzież nic mi o tym nie wiadomo. Na taki dzień oszczędzam wszystkie swoje moce upierdliwej baby których nie wykorzystuję normalnie :D muhaha

  • Anonymous

    >"Bo dlaczego nie miałby mi powiedzieć?"
    A czy bycie w związku polega na 100% szczerości? Nie można wiedzieć o drugiej osobie wszystkiego i urobić ją na swoją własność. Wolność w związku to jest to.
    Tak jak Volant napisał. Uwielbiamy wracać do was.

    Alek.
    Ps. Dobrze że tylko teoretyzujesz ;)

  • Bercik

    >"Bo dlaczego nie miałby mi powiedzieć?"
    -bo to spotkanie było tak mało znaczące w jego głowie, że w ogóle nie pomyślał, żeby Cię informować.
    -bo spotyka się często ze znajomymi różnych płci, że nie robi notatek, o których spotkaniach Ci już mówił, a o których nie.
    -bo kiedy Cię zobaczył, zamiast opowiadać z kim sie spotkał/umówił, nabrał natychmiastowej ochoty na całonocny seks. A potem też jakoś nie było okazji :)

    Widzisz, powody mogą być różne, chociaż najczęściej sprowadzają się do jednego: dla mnie (nas) tego typu spotkanie to są nieistotne rzeczy. Informacja na poziomie tego, co wczoraj jadłem na obiad. Dla Ciebie (was) natomiast prowadzi to do prostej konkluzji: "zdradził mnie".

    Gdzie w tym jest ten kredyt zaufania? Może chociaż jakieś domniemanie niewinności? :)

  • *Mariusz*

    >Ruda – a jeśli bylibyście w wolnym związku, to wtedy "zdrada" nie jest zdradą, nie ma utraty zaufania i jest ok, prawda? :)

  • Avi

    I nagle poczułam się taka męska… Nie tylko faceci potrzebują wolności, czasem zdarzają się nawet takie wybitnie mało kobiece jednostki, które nie lubią innych kontrolować i ograniczać ;)

  • Monika

    Schemat powrót – ucieczka – powrót -ucieczka,to tylko potrzeba mężczyzn? Albo ich prawo?Jestem kobietą, matką i samotność jest również moja potrzebą, tylko jeśli chodzi o realizację to już gorzej, bo oczywiście żaden mężczyzna nie jest szczęśliwy jeśli żona wychodzi, a on zostaje z dziećmi.