Możesz być zboczeńcem, ale nie starym

Możesz być zboczeńcem, ale nie starym

Tydzień temu czytałem w parku – w dużej altanie z pięcioma czy sześcioma ławkami. Właściwie akurat w tamtej chwili nie tyle czytałem, co wodziłem wzrokiem niemal po ziemi… i muszę przyznać, że czasem opłaca się to robić. Stu złotych co prawda nie znalazłem, ale zobaczyłem tą jedną… drugą… trzecią… czwartą… piątą… no i szóstą – trzy pary cudownych, opalonych nóg.

Wszystkie ich właścicielki (brunetka i dwie blondynki – brunetka była najlepsza) były ładne, pachniały młodością i wyglądały jak wycięte ze spotów szamponów przeciwłupieżowych.

Wszystkie trzy miały też pecha, bo akurat tamtego dnia miały przekonać się o tym, że czar wyparowuje wraz z wiekiem, a tylko George Clooney i Richard Gere wyłamali się od tej zasady. Jest to na tyle niewiarygodne, że właściwie winę za to można zwalić na błąd statystyczny, pieniądze, sławę lub świetny marketing, którego z całą pewnością brakuje tym wszystkim facetom powyżej pięćdziesiątki, którzy mają zwiotczałe mięśnie, pomarszczoną skórę spaloną słońcem, niski status społeczny oraz aspiracje do sypiania z dziewczynami tylko trochę starszymi od średniej typowej dla Polańskiego.

To dziwne, ale im faceci są starsi tym bardziej kochają kobiety, chociaż dla wszystkich byłoby lepiej gdyby pozostali przy dość biernym gwizdaniu i okrzykach „Pokaż cycki!”. Jednak to już chyba ten wiek, kiedy faceci stwierdzają, że mieli za mało kobiet i postanawiają sobie, że nie umrą z takim żałosnym licznikiem, choćby nie wiem co. Ślinią się na widok wszystkiego. Wywieszają języki i wybałuszają oczy, a że wzrok już nie ten, to pewnie nie raz zawieszają go też na transwestytach. Im są brzydsi tym wybierają ładniejsze. Im są starsi tym wybierają młodsze. Trzy koleżaneczki miały nie więcej niż 18 lat, więc on miał na karku murowaną sześćdziesiątkę.

Był wychudzony, zasuszony i siwy bardziej niż Volant, a kiedy zobaczył te mocne, nagie nogi, to od razu skręcił do altany – jak te zwierzaki w bajkach Disneya, kiedy poczują zapach ciasta. Ruszył w kierunku brunetki z takim uśmiechem, jakby specjalnie dla niego powstało słowo „obleśny”. Stanął przed nią i nic nie mówiąc, złapał ją za rękę i przyssał się do niej ustami. Ona wyrwała mu dłoń i odsunęła się wkurwiona wycierając ją o letnią sukienkę.

- Przepraszam… ale musiałem… – zaczął się tłumaczyć z tym swoim uśmieszkiem – Takie ładne dziewczynki – zrobił przerwę: – Możesz się ze mnie śmiać, ale to najlepsza rzecz jaką przeżyłaś. Zobaczysz, teraz możesz nie wierzyć, ale kiedyś jeszcze mnie wspomnisz z uśmiechem – podszedł do niej i po raz kolejny próbował złapać ją za którąś rękę, ale ona schowała je za plecami.
- Niech mnie pan zostawi!
- Dokąd teraz będziecie szły? – odsunął się i zapytał, a jej koleżanki zaczęły nerwowo chichotać – Bo ja idę do koleżki i mogę was ze sobą zabrać…
- Nieeee…. Dziękujemy.
- Dobra, dobra. Chciałem być miły. Już idę… Tylko jeszcze chcę ci zadać zagadkę… – zwrócił się do brunetki – Nie bój się. To tylko zagadka i już sobie pójdę.
Ona niechętnie się podniosła i stanęła metr od niego. Przyciągnął ją do siebie i objął ramieniem.
- Muszę ci to powiedzieć na ucho. Dobrze? – uśmiechnęła się blado. Pochylił się do jej ucha i podczas gdy coś jej mówił drugą ręką złapał ją za cycka i najwidoczniej chciał ją wsadzić w jej biustonosz, ale ona szybko się wyrwała. Była taka zszokowana, że nawet nic nie powiedziała, a on na pożegnanie postanowił ustawić się na randkę:
- A wiecie gdzie jest Krakowskie Przedmieście? Od poniedziałku tam pracuję, więc zawołajcie Staśka – bo Stasiek mam na imię – sam mogę was nie zauważyć, a tak się spikniemy i gdzieś pójdziemy na „pywo”.

I poszedł, a dziewczyny zaczęły kląć. Bardzo dużo i bardzo profesjonalnie. Nic dziwnego, bo to wszystko było naprawdę żałosne – jak nie wierzycie, to wyobraźcie sobie swoich ojców podrywających osiemnastki. Zresztą wiecie, jak jest się młodym, to można robić takie rzeczy jak: witać się klapsami w tyłek, przyciągać się czy całować z miejsca albo pchać ręce w biustonosze po pięciu minutach od poznania. Jednym zdaniem: można być napaleńcem, zboczeńcem i szowinistą, a oburza to kogokolwiek rzadziej niż się wszystkim wydaje. Zresztą jak zrobi się coś niepoprawnego, to wystarczy przeprosić i uśmiechnąć się, a kobiety już same podsuną pomysł jak można je przeprosić jeszcze lepiej i nie jest to tak obrzydliwe. Za to jak jest się starym, to już to nie działa, bo nie jest się wtedy już tylko zboczeńcem, tylko STARYM zboczeńcem, a to gorsze niż rak.

Dlatego jak za czterdzieści parę lat ja będę chciał coś takiego zrobić, to ogłuszcie mnie. No i przywiążcie do drzewa – tak na wszelki wypadek.
  • Anonymous

    >Michale ostatnie zdanie tak mnie rozśmieszyło , dzieki za ten banan który mam teraz na twarzy :) Oprócz starych zboczeńców jest jeszcze drugi typ … wrrrrr gorszy niż pierwszy, mianowice nie trzeźwi zboczeńcy a połączenie 1 i 2 jest najgorsze ! Kiedy spotykam takich – mam ochote powiedzieć/wykrzyczeć – Masz matkę, żonę lub córkę ? Zapewne którąś z nich ma… Chcialbyś żeby taki zboczeniec jak Ty zachowywał się wzgledem nich tak jak Ty ??? Szanuj kobiety !

  • Kamil

    >I tak jesteś stary.
    :D

  • Walenty

    >Co do ostatniego zdania, to będziesz dziadkiem Wolanta ? ;)

  • Volant

    >Na to wygląda. Ale może nie dożyję :)

  • Anonymous

    >Dla mnie ten tekst jest bardzo słaby. Nie wiem co chciałeś nim pokazać? Jedyne co mi przychodzi na myśl to to, że póki jesteś młody to szalej bo później nie wypada.

    M.

  • Anonymous

    >Młodość wiąże sie z głupotą , starość z mądroscia życiową w ktorej różne rzeczy nie wypada czynić. Ogólnie to najlepiej by było gdyby młodzi zboczeńcy podrywali młode kobiety a starzy zboczeńcy stare kobiety… :P A co z kobiecym odpowiednikiem zboczeńca ???

  • Rumcajs

    Chciałbym napisać, że w tym szablonie komentarze wyglądają beznadziejnie ;P

    • Volant

      Przyzwyczaisz się :)