Czy Twój związek to harówa?

Czy Twój związek to harówa?

Buziaki, słodkości, miłości. Nie rozumiem tylko jednej rzeczy.

Spokoju nie daje mi uwodzenie w związku.

Nie mam pojęcia czy to się je, gryzie czy połyka. Wszyscy, których o to pytałem podkreślali, że jest to naprawdę ważne. Nikt nie podał mi konkretów, ale wywnioskowałem jedno… Trzeba pielęgnować delikatną miłość; nawadniać ją i przycinać jak badyla z ogródka, bo inaczej spadną na ciebie plagi, których nawet nie jesteś w stanie sobie wyobrazić. Właściwie to zwłaszcza takie plagi.

We mnie budzi to jakąś nieokreśloną niechęć. Nie wiem co dla was oznacza proces „starania się”, ale śmierdzi mi to harówą, udowadnianiem komuś, że się na niego (na nią) zasługuje oraz dbaniem o to żeby druga osoba nas w dalszym ciągu akceptowała. Jeśli ma to tak wyglądać, to siedzenie w czterech ścianach, gapienie się w cycki aktorek porno i ręka obolała od masturbacji wydają mi się całkiem kuszącą perspektywą.

To całe pielęgnowanie brzmi zbyt „mroczno i straszno”, a przecież wszyscy chcemy podrywania, seksu i związków, tylko dlatego, że są przyjemne. Zresztą popatrzcie, przyjaźń to trochę taki związek – tylko że bez anala, połyku i jeszcze paru czysto seksualnych szczegółów, a skoro trzeba pielęgnować relacje, to dlaczego nie spotykacie się z najlepszym przyjacielem z myślą: „Muszę zadbać o to żeby mi dalej ufał, wspierał mnie i lubił, bo jak nie, to zacznie spędzać czas z kimś innym?” Spotykacie się z nimi, bo to lubicie, a skoro oni też, to gdzie tu miejsce na starania?

Zresztą zastanówcie się. Czy ludzie kochają was czy to co dla nich robicie? Jeśli jesteście szczerzy, to jest to jedno i to samo. W przeciwnym razie jest to zdrowo popieprzone, a to całe pielęgnowanie jest uporczywym klejeniem czegoś co od początku nie powinno istnieć. Zazwyczaj jest tak wtedy, kiedy któreś z was nakłamało, udając kogoś zupełnie innego – tak jak te wszystkie kobiety, które po ślubie brzydną, tyją i marudzą oraz faceci, którzy ze sportowców na jakich kreowali się podczas pierwszych trzech randek zamieniają się w gówniarzy modlących się do Xboxa.

I wiecie, może i jestem wrednym skurwysynem, ale jak już spotykam się z dziewczyną, to dlatego że lubię jej zapach i dotyk, sposób w jaki chodzi, to jak usiłuje zabrać więcej niż pół kołdry albo uśmiecha się na dźwięk pieprznego żartu. Ani mi się śni starać się o jej akceptację. Mam nadzieję, że tak samo było ze strony wszystkich moich dziewczyn, bo  kiedy nie czuje się przyjemności, to ciężko nazywać to związkiem.

Właśnie dlatego jakoś nie dziwię się, że wśród tych wszystkich „uwodzących w związkach”, on od czasu do czasu puknie swoją eks, a jego dziewczyna obciąga druta na każdej imprezie. Najwidoczniej pielęgnowanie związków to taka katorga, że święty by jej nie wytrzymał.

Dodaj komentarz

12 komentarzy do "Czy Twój związek to harówa?"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Daniel Barszcz
Gość

Mam się czuć zajebistym, bo w dużym stopniu zgadzam się z tym co napisałeś no i informacje zawarte tu są wykorzystane w moim życiu? :D

oake
Gość

Nie, masz się czuć ofiarą współczesnej propagandy. I nie uważaj się za człowieka, skoro humanistyczne wartości masz gdzieś. Jesteś zwierzątkiem i cieszysz się z tego, że tak łatwo poddajesz się swoim instynktom. I wmawiasz sobie, że to takie fajne i męskie.

oake
Gość

Ciebie także. ;) Znasz to przysłowie z krową i mlekiem?

Walenty
Gość

Kurde ten tekst mi się podoba :)

Marzoli
Gość

Szczęśliwy związek to ten w którym ludzie akceptują samych siebie i drugą osobę w pełni…druga połowa jabłka ma pasować odrazu a nie być dopasowywana/docierana z biegem czasu, który powinien się nazywać w tym przypadku czasem straconym nad męczącą , pracą nad kimś kto nigdy nie będzie tym kim byśmy chcieli by był – i tak sami tworzymy niechcianą, nielogiczną harówkę :)Szkoda tylko, że ludzie myślą inaczej albo wiedzą o tym ale idą na chory układ w którym osoba dominująca zatruwa życie drugiej i samej sobie harówką nad szlifowaniem niepasującej połówki. Wniosek od dawan mi znany – potrzebuję kogoś takiego jak ja …potrzebuję to złe określenie bo dobrze mi ze sobą ale z taką połówka życie byłoby bardziej- ekscytujące :)

Quadro
Gość

Noż, cholera, Panie Volant!
Trafiłem przypadkiem na ten blog z forum GW (była taka dyskusja o „walce o kobietę. jesli facetowi zależy” No i ktoś tam podlinkował adekwatny tekst Volanta, i się zaczęło…). Czytam te Twoje teksty, czytam, czytam, i nadziwić się nie mogę, ileż tu tzw. życiowych prawd… Lubię cynizm/sarkazm/zjadliwość autora i generalnie to jego walenie czytelnika między oczy – nie ma to jak bolszewicka szczerość w demaskowaniu męsko-damskich zawiłości.
Te, Volant, ILE Ty masz lat, czlowieku? Jeśli mniej niż 30, to ja z tym większym szacunkiem chyle czoła!
;-)
Niecierpliwie czekam na kolejne teksty!

Daniel Barszcz
Gość

No to się czuje. ;)

Ona
Gość

prawdziwa miłość jest w oczach i w duszy nawet po latach, chyba tego nie doświadczyłeś a nie powinno się ….trzeba pielęgnować to nic nie da jak nie ma mocnych fundamentów.

wpDiscuz