On żonaty, ona idiotka

On żonaty, ona idiotka

„On mnie kocha.” „Rozwiedzie się.” „Jesteśmy ze sobą tacy szczęśliwi.” oraz inne bajki.

Wygląda na to, że skłonności do masochizmu wysysa się ze spermą żonatych przystojniaków, bo ciężko zrozumieć takie związki i to nie z wydumanych względów moralnych – bo przecież dobrze wytresowane sumienie nie gryzie – tylko dlatego, że mają same wady, a zalet jakoś nie widać.

Przynajmniej dla kobiet, które wygłaszają tak durne zdania jak „On mnie kocha, a jego żona to głupia zdzira!”. Taki tekst od razu stawia je poza kręgiem kobiet, które po prostu lubią seks i nie robi im różnicy czy z żonatym czy nie, bo penis po ślubie przecież nie zmienia koloru, długości, grubości i kształtu. We wszystkich pozostałych przypadkach świadomość robienia czegoś „grzesznego” może i dodaje pikanterii, ale skoro rzekomo łączy ich coś więcej niż szesnaście centymetrów we wzwodzie, to szybki prysznic po seksie, całus na pożegnanie i spokój do następnego spotkania na telefon raczej nie wystarczy żadnej kobiecie. Dorzucając do tego dość oczywisty fakt, że taki gość kranu im nie naprawi, po seksie ucieknie do żony, na wakacje można z nim pojechać dopiero po setkach kombinacji, ufać mu nie można, widzi się go rzadziej niż pełne zaćmienie słońca, a na mieście strach pokazać się razem, bo grozi to natknięciem się na jego żonę i scenką rodzajową pod tytułem: „Wydrapię ci oczy, SUKO!”. Fajnie?

Może i tak, ale tylko dla idiotek oślepionych miłością i obietnicami rozwodu. Wiara w ten wymarzony rozwód, to pomysł skazany na niepowodzenie i to z kilku przyczyn:
1) po co ma się rozwodzić skoro rucha dwie dupy, a po rozwodzie zostanie mu jedna?
2) ludzie zdradzają się nie dlatego że ich związek jest do bani tylko dlatego że dla zabicia nudy fajnie jest od czasu do czasu szturchnąć kogokolwiek. To trochę jak flirty w pracy, które czasem kończą się czymś więcej, ale częściej to tylko dobra zabawa i nic więcej. Jeśli on rozwiedzie się z żoną, to dlatego, że będzie między nimi naprawdę źle, a nie dlatego, że z kimś innym będzie mu dobrze. Po prostu strach przed zniszczeniem życia swojej niczemu niewinnej żonie jest silniejszy, niż chęć uszczęśliwienia osoby, z którą łączy go tak mało. Tak jest i pora to zaakceptować.
3) w sytuacji kiedy jednak między nim, a żoną jest już tak źle, że jest gotowy się rozwieść, to trzeba jasno powiedzieć, że jest leniwą pizdą, która nie potrafi ogarnąć swojego życia. Ciężko powiedzieć inaczej kiedy zachowuje się jak małpa, która żeby puścić jedną gałąź musi złapać się kolejnej. Naprawdę chcecie być z kimś, kto nie potrafi zakończyć słabego związku tylko ze strachu przed samotnością? A myślisz, że jak postąpi z tobą w analogicznej sytuacji?

Jak widać szanse na rozwód i związek jak z komedii romantycznej właściwie nie istnieją, ale jako faceci chcemy żebyście miały co do tego złudzenia, bo dla żonatego mężczyzny takie rozwiązanie ma same zalety – w końcu fajniej pieprzyć dwie kobiety niż jedną i trzy niż dwie, dlatego jak już będę już po ślubie, to przypomnijcie mi, żebym napisał tekst o tym, że związki z żonatymi facetami są fantastyczne :)

A póki co pieprzcie się z nimi tylko dla zabawy, chyba że koniecznie chcecie zostać potraktowane jak gówno.

Dodaj komentarz

9 komentarzy do "On żonaty, ona idiotka"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
wpDiscuz