Niewdzięczniku! Skończ narzekać!

Niewdzięczniku! Skończ narzekać!

Lubię kłopoty. Najlepiej funkcjonuję w sytuacjach kiedy inni się stresują. Szczyty swojej kreatywności, przebiegłości i odwagi osiągam kiedy muszę się z czymś zmierzyć. Problemy właściwie dla mnie nie istnieją i jeśli o nich mówię, to tylko po to, żeby ludzie nie mieli mnie za kosmitę. Prawdę mówiąc nie jestem w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w której bym sobie nie mógł poradzić i pewnie dlatego nie potrafię zrozumieć facetów bez przerwy użalających się na brzydką pogodę, politykę albo na dziewczynę, która dała im kosza. Siedzę i zastanawiam się co jest takiego złego w koszu? Ja tam uważam, że w domu każda ilość śmietników będzie przydatna.

A całkowicie serio… pamiętam jak kiedyś napisał do mnie mejla gość, który mówił, że nie może sobie poradzić z problemami. Zapytałem co to za problemy, a on odpisał, że nie wie jak zagadać do dziewczyny, zarabia mało pieniędzy i mieszka z rodzicami. Chciałby się wyprowadzić, ale zarabia mało, więc nie może, a skoro mieszka z rodzicami, to jego kontakty z kobietami leżą i kwiczą jak grube laski na zakrapianej imprezie. Serio? TO SĄ PROBLEMY?! Jeśli tak, to żyjemy we wspaniałym świecie. Mamy media, Internet i masową rozrywkę. Każda osoba, która chce mieć pracę, może mieć pracę. Każdy gość, który chce mieć dziewczynę, może ją mieć. Każda dziewczyna, która chce mieć orgazmy, może sobie kupić wibrator. Zaspokojenie wszystkich podstawowych potrzeb jest możliwe przy włożeniu w to minimalnego wysiłku. Jeśli ktoś tego nie docenia, to jest kretynem albo potwornym niewdzięcznikiem, co z grubsza wychodzi na jedno.

W moim życiu były chwile kiedy czułem się jak gówno. Nie chciało mi się nic, a przyszłość widziałem w tak czarnych barwach, że wolałem zamykać oczy. Jednak żadna z tych rzeczy, w skali od 1 do 10 nie wykroczyła poza 4. Każdy ma gorsze dni, ale miałem zacząć trwale rozpaczać po osiągnięciu ledwie 4 na skali? To tak jak mieć w sypialni gorącą dziewczynę i spuścić się po pocałunku i to bez języczka. Jeśli marne 4 miałoby mnie sparaliżować, to co w takim razie mieliby powiedzieć ludzie, którzy nie mają rąk? Oni nawet nie mogą przyjąć pozycji zamkniętej, żeby pokazać jak wszystko mają gdzieś. Czy to nie bardziej przejebane?

Dookoła nie dzieje się nic ważnego, więc zachowywanie się jak ciepła klucha uwłacza ludziom jako gatunkowi. Ludzie przeżyli wojny, obozy koncentracyjne, krachy na giełdzie, kiedy w jednej chwili tracili pieniądze, domy i żony, przeżywali stratę dzieci, państw i kończyn, wychodzili z największego gówna i jeszcze osiągali niesamowite rzeczy. Świadomość tego pozwala spojrzeć na rzeczy z właściwej perspektywy. Gniew szefa, brzydka pogoda albo nieudana randka to błahostki. Irytują jak latające dookoła muchy, ale muchy mają to do siebie, że trzeba ruszyć dupę, wziąć packę i je zgnieść. Gardzę ludźmi, którzy tego nie robią, szczególnie jeśli twierdzą, że są facetami. Założę się, że to jedni z tych, którzy piszą komentarze: „Ruchałbym” albo przychodzą na imprezę „wyrwać jakąś dupę”, a idąc do kibla boją się lać do pisuaru. Zawsze sobie myślę w jakiej fikcji oni żyją, bo skoro nie mają tyle odwagi, żeby oddać przy kimś mocz, to niby jak zdobędą się na odwagę, żeby porządnie zerżnąć cokolwiek co nie jest w formacie .jpg?  Myślę, że to tłumaczy dlaczego kobiety w większości są biseksualne. Po prostu jeszcze się łudzą, że kiedyś spotkają normalnego gościa. Inaczej już byłyby lesbijkami.

Taka postawa jeszcze nie byłaby zła, gdyby nie fakt, że technicznie rzecz biorąc, nasz genotyp jest przystosowany do życia w zbieracko-łowieckim plemieniu bez dostępu do szerokopasmowego Internetu, kobiet posiadających zdolność zmieniania koloru włosów i bankomatów wypluwających skrawki papieru, do których rozmiaru została ściśnięta nasza praca. W przeciągu kilkudziesięciu tysięcy lat zmieniło się praktycznie wszystko dookoła, ale mój organizm o tym nie wie i wciąż ma ochotę pobiegać z dzidą, zajebać jakieś wielkie zwierzę i kopulować z samicami z obcego plemienia. Podejrzewam, że kobiety mają podobne odczucia i dalej czekają na kogoś kto je obroni, mimo że na co dzień zakładają korporacyjny uniform i pociągają usta wojowniczą, czerwoną szminką. Ale chwilę później rozglądają się dookoła i wpadają w ciężki szok myśląc:
- Ja pierdolę! Potrzebuję silnego ramienia, a jak oni mają mnie obronić skoro nawet nie radzą sobie z jesienną depresją?! Jak mam być z tym lalusiem, dla którego ważniejsze są jego łachy niż to kim jest?! Tak chciałabym się zakochać, ale co może być fajnego w gościu, który nie radzi sobie nawet ze sobą?! Eeee… Lepiej już pójdę po wibrator i zapas baterii na najbliższe pół roku.

Jednym z takich gości jest mój znajomy jeszcze z czasów liceum. On tak boi się krwi, że jest mu słabo nawet jak się o niej przy nim wspomina. Dziewczyny robiły sobie z niego jaja i siedząc z nim cały czas rozmawiały o krwi, zastrzykach i operacjach. Było to nawet zabawne, bo żeby było wesoło zawsze powinien być w pobliżu jakiś pajac, ale lepiej nie być jednym z nich. Zawsze na to patrzyłem i jednocześnie uważałem to za śmieszne i żałosne. To było trochę jak widok szczeniaka, który uderza łebkiem o szybę i nie ogarnia, że nie przejdzie. Jeszcze zabawniejsze było dla mnie to, że kiedyś też bałem się krwi. Co prawda miałem wtedy sześć lat, ale zawsze przy pobieraniu krwi mdlałem jak cipeczka słodka. Przestałem odwalać takie rzeczy, jak ojciec mi powiedział:

- A co jeśli musiałbyś kogoś obronić? – wzruszyłem ramionami i nigdy mu się do tego nie przyznałem, ale wtedy podjąłem decyzję, że już nigdy więcej tak nie będę robił, bo to bzdury.

I przestałem. Przestałem bać się krwi, ran, wysokości, innych ludzi, ich opinii, psów chorych na wściekliznę i możliwości straty zębów, chociaż wolałbym je zachować…

Na dobrą sprawę, to co nazywamy problemami, rzadko nimi jest. Jeśli  w niczym nie przypominają trudności zbliżonych do pobytu w obozie koncentracyjnym, to jest to przejściowa niedogodność. Jeśli coś da się rozwiązać, chociażby używając wszystkich środków jakimi się dysponuje, to nie jest to problem. Jeśli takiej sytuacji nie da się naprostować, to równie dobrze można zająć się czymś fajniejszym.

Prawda, że z takim podejściem jest prościej?

  • Napiszę tylko 2 słowa: tru dat.

  • Szczerze mówiąc, liczyłem, że wspomnisz w pewnym momencie o mnie i już się podjarałem, a tu takie rozczarowanie :D

  • Marzoli

    Jestem w szoku…Vooooolant ! Nie wiem jak to uczyniłeś ale to były moje myśli …z tekstem zgadzam się w 100 % a za te słowa
    „to co nazywamy problemami, rzadko nimi jest. Jeśli w niczym nie przypominają trudności zbliżonych do pobytu w obozie koncentracyjnym, to jest to przejściowa niedogodność”
    „Kocham Cię” za te słowa :) Cieszę się że Tu jestem.Pozdrawiam serdecznie :)
    …odczarowanie świata :)

  • Ltblue

    Co do narzekania to ja lubie narzekac. Zwykle narzekam na malo wazne rzeczy. Troche jak z katarem u faceta, ktory jest rownoznaczny z rakiem. Co do prawdziwego narzekania, to nie mam na co.

    Przypomniala mi sie sytuacja gdzie w ktorejs tam szkole w anonimowej ankiecie mielismy odpowiedziec w skali szkolnej na ile oceniamy swoja sytuacje zyciowa. Ocenilem na 5. Przychodze do domu i mowie o tym mamie, na co ona odpowiada „trzeba bylo zaznaczyc 2 najwyzej”. WTF? Jakie 2? Mowie jej. „Mam pelna rodzine – 1, mam dom – 1, mam co jesc, pic i w co sie ubrac – 1, mam mozliwosc sie uczyc i rozwijac sie – 1, nie musze sie martwic o jutro i mam wiele, wiele innych rzeczy, o ktorych wiekszosc ludzi moze sobie marzyc – 1. Nazbieralo sie 5. 6 nie dalem, bo zawsze moze byc lepiej i trzeba zostawic jakis margines.”

    Co do krwi, wysokosci, pajonkuf i innych pierdol, ktorych sie ludzie brzydza/boja, to wychodze z zalozenia, ze moge sie tym w jakis sposob brzydzic, albo nie lubic tego dotykac, co nie zmienia faktu, ze kurwa jestem facetem i jak dziewczyna piszczy o pajaka, to lapie go i wyrzucam, ze kiedy trzeba wejsc po cos wysoko i jest to niebezpieczne, to nie pozwole wejsc dziadkowi, albo siostrze, bo po to jestem facetem, ze to jest moja rola. Duzo przykladow mozna napisac. Zadnej przyjemnosci nie sprawia mi lapanie weza, albo karalucha, no ale jak trzeba, to po prostu sie dziala.

    Myslisz, ze masz przejebane w zyciu? Wyobraz sobie sytuacje gdzie masz brata, blizniaka, syjamskiego, on jest gejem – ty nie, on ma dzisiaj randke ze swoim chlopakiem, a macie tylko jedna dupe.. To jest kurwa przejebane..

  • Daniel Barszcz

    No i ten tekst mi się zajebiście podoba. W końcu coś co inni mogą z niego wynieść. ;)

    • Volant

      Krzeseł zabrakło :(

  • Daniel Barszcz

    A szklanki są? :)

  • Kamaah

    @Ltblue: Twoj ostatni wniosek jest bardziej dobitny niz caly ten tekst Volanta :P

    A co do notki, sama juz o tym pisalam gdzies na swoim blogu, w zeszlym roku, co oznacza, ze oczywiscie popieram Cie Michau i mysle tak samo :)

  • Mpi

    Popieram!

    Ja np. patrze z pogardą na tą nową modę pedałków w okularkach, rureczkach i słodko przylizanych włoskach. I co najśmieszniejsze, nie wszyscy są gejami :D i się zastanawiam zawsze kto tu jest większą cipką w związku.

    Raz pracowałem z taką chudzinką w długich włosach, gdzie ja 2 duże worki w łape wziąłem i do kosza, a ten za mną jeden wór podrzucał co krok. Kurwa niedługo to kobiety będą pełnić męską role w domu, bo facet będzie zbyt delikatny prowadząc walkę ze swoim kruchym życiem :P

    Problemy sobie sami tworzymy. Poprostu mamy ZA DOBRZE. żyjemy w lepszych czasach, gdzie nie mamy styczności z wojnami, a bogaci rodzice dają nam na wszystko pieniądze, więc największym problemem jest pytanie czy się najebać, ponarzekać na przemijalność życia czy może na szopping pójść Słit qRwA :D

    Ech ale o czym to chciałem?

  • Ltblue

    No nie wiem Smaczniaku o czym chciales :( Pewnie chciales ponarzekac, ze ci mama nie chce na rurki dac :D :*

    • Volant

      No i rozgryzłeś Mpiego!

      • Mpi

        :( to nie do końca tak…

  • Ifigenia

    Zgadzam się z Tobą, w końcu ktoś napisał czarno na białym to, co od dłuższego czasu mi chodzi po głowie. Do orgazmu mi facet niepotrzebny, ale byłoby mi bardzo miło, gdyby znalazł się ktoś, dzięki komu nie musiałabym wydawać pieniędzy na jakiś kurs samoobrony. Chyba faktycznie kurwa znajdę sobie dziewczynę, żeby nie musieć samej siedzieć wieczorami…

  • mONI

    „…Zawsze sobie myślę w jakiej fikcji oni żyją, bo skoro nie mają tyle odwagi, żeby oddać przy kimś mocz, to niby jak zdobędą się na odwagę, żeby porządnie zerżnąć cokolwiek co nie jest w formacie .jpg?..”
    VOLANT WYMIATA :)

  • v

    Dziwne, bo wczoraj siedziałem z braćmi i przyszedł nasz przyjaciel i rozmawialiśmy do 6 rano. Tak nam się wkręciła rozmowa na wszystkie tematy. Dyskutowaliśmy o wszystkim, o kosmosie, kwarkach, innych wymiarach, wieloświatach, fotonach, dylatacji czasu, horyzoncie zdarzeń i podróżach w czasie. O wojnach, o iluminatach i piramidach. Konkluzją tego wszystkiego było stwierdzenie: w dzisiejszych czasach ludzie przejmują się T O T A L N Y M I P I E R D O Ł A M I i to do tego stopnia, że chce się rzygać.
    Tekst w samo sedno.

    Co do dzisiejszych „facetów” w rurkach i okularach z grubymi oprawkami:

    http://uberhumor.com/wp-content/uploads/2011/02/iJXxu.jpg

    I wszystko.

    Pozdro!

  • Night

    Ej, ostatnio napisałem koleżance „ruchałbym”… :(

  • gloria

    podniosłeś nieco poziom swego pisarstwa, dzięki bogu.

  • dsa

    Eh, tak samo mozesz napisac o ludziach ktorzy byli w tych obozach ze zachowywali się jak cipeczki. Nagie kobiety wieziono do pieca, na ciezarowkach – wołały ;pomocy, pomocy ! a kilkudziesieciu facetow udawalo ze nie widzi i przechodzili obojetnie… cipeczki

  • Ami

    „Każda osoba, która chce mieć pracę, może mieć pracę. Każdy gość, który chce mieć dziewczynę, może ją mieć. Każda dziewczyna, która chce mieć orgazmy, może sobie kupić wibrator. Zaspokojenie wszystkich podstawowych potrzeb jest możliwe przy włożeniu w to minimalnego wysiłku. Jeśli ktoś tego nie docenia, to jest kretynem albo potwornym niewdzięcznikiem, co z grubsza wychodzi na jedno.”

    Tylko ktoś, kto nie zna życia może tak mówić. Świat nie jest idealny.

    „Dookoła nie dzieje się nic ważnego, więc zachowywanie się jak ciepła klucha uwłacza ludziom jako gatunkowi. Ludzie przeżyli wojny, obozy koncentracyjne, krachy na giełdzie, kiedy w jednej chwili tracili pieniądze, domy i żony, przeżywali stratę dzieci, państw i kończyn, wychodzili z największego gówna i jeszcze osiągali niesamowite rzeczy. Świadomość tego pozwala spojrzeć na rzeczy z właściwej perspektywy.”

    Nie byłeś w takim obozie. I nie wiesz, że szczęście jest względne. Nie jest ważny poziom szczęścia, a jego pochodna, przyrost. Bo wraz ze wzrostem poziomu życia wzrastają wymagania. I nie ma w tym nic złego.

    „Zawsze sobie myślę w jakiej fikcji oni żyją, bo skoro nie mają tyle odwagi, żeby oddać przy kimś mocz, to niby jak zdobędą się na odwagę, żeby porządnie zerżnąć cokolwiek co nie jest w formacie .jpg?”

    1. Tym się od małp różnimy, że dbamy o swoją prywatność i nie sramy i nie szczamy publicznie, przy obcych ludziach. A z ukochaną to co innego.
    2. Rżnąć to możesz dziurę w płocie, a nie kobietę. I z kobietą kopuluje się po bliższym poznaniu. Wychowywałem się w duchu szacunku do innych i do siebie.

    „Taka postawa jeszcze nie byłaby zła, gdyby nie fakt, że technicznie rzecz biorąc, nasz genotyp jest przystosowany do życia w zbieracko-łowieckim plemieniu bez dostępu do szerokopasmowego Internetu, kobiet posiadających zdolność zmieniania koloru włosów i bankomatów wypluwających skrawki papieru, do których rozmiaru została ściśnięta nasza praca.”

    1. Człowiek wciąż ewoluuje. Chyba, że jesteś kreacjonistą.
    2. Ktoś, kto nie macha łopatą też pracuje. Więc nie gadaj, że praca została skurczona do takich rozmiarów.

    Dzięki za ubaw.

    • Volant

      Tylko ktoś, kto nie zna życia może tak mówić. Świat nie jest idealny.

      Dla mnie jest :)

      Nie byłeś w takim obozie. I nie wiesz, że szczęście jest względne. Nie jest ważny poziom szczęścia, a jego pochodna, przyrost. Bo wraz ze wzrostem poziomu życia wzrastają wymagania. I nie ma w tym nic złego.

      Fakt. Ale wiem, że po pierwsze przeżyli, a po drugie, że mając do wyboru głód i gwałty lub stratę pracy po drugiej stronie – lepiej wybrać stratę pracy, bo to stosunkowo niewielki problem. I wciąż uważam, że robienie z niego tragedii jest mazgajeniem się.

      Tym się od małp różnimy, że dbamy o swoją prywatność i nie sramy i nie szczamy publicznie, przy obcych ludziach.

      To po co ktoś w ogóle stworzył pisuary?

      Rżnąć to możesz dziurę w płocie, a nie kobietę. I z kobietą kopuluje się po bliższym poznaniu.

      Myślałem, że kopuluje się bydło, a ludzie „kochają się” no ewentualnie „uprawiają miłość” :D

      Ktoś, kto nie macha łopatą też pracuje. Więc nie gadaj, że praca została skurczona do takich rozmiarów.

      Nie ogarnąłeś. Praca została skurczona do wielkości skrawków papieru jakimi są banknoty. Ot takie wymyślne porównanie.

      Pozdrawiam

      Volant

  • spooky

    a ja rozumiem. jak wsyscy narzekali na Roberta Kubicę jeżdżącego złomiastym BMW jak on może narzekać tak jak zgadzałem się z nim, że skoro mu nie pasi to co ma o tym nie mówić.

  • Hunter

    „W przeciągu kilkudziesięciu tysięcy lat zmieniło się praktycznie
    wszystko dookoła, ale mój organizm o tym nie wie i wciąż ma ochotę
    pobiegać z dzidą, zajebać jakieś wielkie zwierzę i kopulować z samicami z
    obcego plemienia.”

  • Silviett.

    Co artykuł to lepszy, trudno się oderwać.
    Z tekstem zgadzam się w 100%!