Od trójkąta do małżeństwa

Od trójkąta do małżeństwa

O zawiłościach seksu w trójkę.

To nie była pierwsza opcja trójkąta w moim życiu, ale pierwsza, w której to ja miałem oddać kogoś kto należał do mnie. Wszystkie wcześniejsze propozycje wyglądały tak, że miałem występować w roli głównego biorcy – raz jako widz włączający się do akcji w drugim akcie, w trójkącie 2K+M, a drugi raz jako bolec pomagający kumplowi w trójkącie 2M+K. Obie propozycje rozeszły się po kościach, bo w pierwszym przypadku przestałem spotykać się z dziewczyną, która miała taką uroczą fantazję (i którą z pewnością spełniła z kimś innym), a w drugim kumpel zadzwonił i wypluł: „Pierdolę ją!”. Niestety zrobił to w taki sposób, że nie miałem wątpliwości, że to tylko przenośnia.

Jednak tym razem było całkowicie inaczej. Jeszcze do niczego nie doszło, ale poczułem zgrzyt kiedy usłyszałem:
- Jak chcesz to pierwszy mogę wyjąć penisa :)
- Spoko stary. Dogadamy się – i chociaż uśmiechnąłem się, to zdawałem sobie sprawę z tego, że dogadanie się nie będzie łatwe. Nigdy nie sądziłem, że jestem takim psem ogrodnika. Gdybym miał jeść z cudzej miski (w sensie uprawiać seks z czyjąś dziewczyną lub lubiącą rozbierać się przyjaciółką), to wzruszyłbym ramionami, zrobił znudzoną minę i powiedział krótko: „Jasne. Powiedz kiedy.” Gorzej kiedy miałoby to dotyczyć mojej miski.

Większość ludzi fantazjuje o trójkątach gdzie przychodzi i nadziewa na swojego penisa wszystko co ma ładny tyłek i nieźle wyćwiczone usta, tylko że przy tym wszystkim nie bierze pod uwagę, że w każdej opcji, w której nie będą uczestniczyć same dziwki albo dziewczyny, świeżo poznane właśnie z myślą o wzięciu ich na dwa baty i rozstaniu bez podawania sobie imion, numerów telefonów i adresów mieszkań, to zawsze będą w grę wchodzić uczucia. Większe lub mniejsze, ale zawsze uczucia.

Pytanie czyje uczucia są zaangażowane…

1) Zielone światło pali się w sytuacji idealnej, kiedy żadna z osób biorących udział w trójkącie nie czuje nic do którejś z pozostałych.
2) Żółte światło pojawia się jeśli jedna osoba, ale nie ty, jest zaangażowana. To sprawia, że sytuacja robi się dwuznaczna moralnie, ale jako że moralność to gorzkie cukierki wymyślone przez księży, to można nawet uśmiechnąć się na bolesne kłótnie, rozwody i rozstania, które będą skutkiem spełnienia czyjejś fantazji i wejść w taki układ na własną odpowiedzialność.
3) Czerwone światło świeci się, jeśli osobą, która zaangażowała uczucia, jesteś ty.

Nie wiem czy kiedykolwiek zdecydowałbym się na oddanie swojej dziewczyny/kochanki/żony lub chociaż potencjalnej kochanki w celu odbycia trójkąta z kimś jeszcze. Może nie jestem wzorem cnót i w życiu nie strzeliłbym sobie w łeb z powodu jakiejś kobiety tak jak ten przygłup Werter, ale mam uczucia i każda osoba jest dla mnie wyjątkowa. To nawet nie jest tak, że staram się o tą wyjątkowość, bo ona zwyczajnie jest. Lokuje w tej osobie nie tylko części mojego ciała, ale też to co myślę o jej zapachu, krągłościach ciała, śmiechu, jej seksualnie rozmarzonych spojrzeniach kiedy na mnie zerka podczas gdy myśli, że nie patrzę oraz wszystkich drobiazgach, które zmieniają się w tysiącach wariantów zależnych od setek sytuacji. To jest zawsze. Zawsze i zawsze inne.

Wygląda na to, że żeby pójść do łóżka też muszę się trochę zakochać. Jak kobieta. Może inni faceci tak nie mają, ale mam to gdzieś. Ja tak mam i to jest dla mnie ważne. Dlatego myślę, że strasznie trudne jest podzielić się z kimś osobą, o której myśli się „moja”, bo w trójkącie podczas seksu zaczyna się widzieć, że ta jej przynależność słabnie z każdą pieszczotą, którą okazuje komuś innemu. Z każdym dotykiem, jękiem, mieszającymi się zapachami i dźwiękami uginającego się pod ciężarem łóżka… Z każdym drobiazgiem, który przestaje być skierowany do ciebie, a staje się w jakiś sposób komunalny, znacjonalizowany, wspólny…

Dlatego jak sobie myślę o tych wszystkich dziewczynach, które dla szczęścia swojego chłopaka wpuszczają do łóżka jeszcze jedną laskę i patrzą jak on ją rucha we wszystkich pozycjach jakie widział w filmach porno od czasu do czasu dając jej buzi, to myślę, że:

- albo już nic do niego nie czuje, a jego zalety kwituje zdaniem: „Jestem z nim, bo wynosi śmieci”;

- albo kocha go na tyle bardzo, że jest w stanie poświęcić swoje uczucia i komfort psychiczny dla jego samczej radości i chęci oblania spermą wszystkich ścian w mieszkaniu.

A jeśli to drugie, to powinien się z nią ożenić, bo lepszej kobiety już od niej nie znajdzie.

  • Night

    Świetny wpis. I nie jesteś dziwny – ja również idę do łóżka z osobą, do której czuję określone emocje, namiętność itd. Co do ogólnej kwestii trójkątów – zgadzam się, „zielone światło” jak najbardziej! ;)

    • Volant

      Ja na zielone też. W pewnych przypadkach żółte też wchodzi w grę. Ale z czerwonym są już problemy.

  • muszę przyznać, że dzisiaj naprawdę mnie zaskoczyłeś. i…rozczuliłeś? o moralności nie lubię mówić, bo to taki fikcyjny potwór-straszak, ale to co piszesz o emocjach, w jakiś sposób trafia do mnie. chyba nie czytałam nigdy tekstu, w którym temat był lepiej ujęty. kupuję to.

  • Simus

    Podoba mi się ten wpis… Ale obawiam się, że się starzejesz Volancie ;]

  • kulka

    Trójkąt – to zazwyczaj tylko fajnie brzmi, miło się o tym fantazjuje lub ze średnim zainteresowaniem ogląda na jakimś portalu pokroju RedTube. Kiedy w grę wchodzą uczucia, jest tak jak mówisz, a w skrócie: po prostu tragicznie. Dziwię się tym, którzy przejeżdżają na czerwonym świetle, chyba nie zawsze warto dla poczucia aż takiego upokorzenia i upodlenia psychicznego. Bardzo trafne spostrzeżenia, nie ujęłabym tego lepiej i ze wszystkim(prawie jak zwykle) się zgadzam :)

  • Nie lubię trójkątów. Miałam dwa w różnym składzie i przyjemność była umiarkowana. Musiałam dzielić swoją uwagę pomiędzy trzy osoby albo mężczyzna ją dzielił. Ja potrzebuję znacznie więcej uwagi niż miałam zapewnione by szczytować, więc wolę 1 na 1 :)
    Co ciekawe nigdy nie fantazjowałam o trójkącie- wyszło spontanicznie.

    Jak zwykle bardzo dobry wpis :)

  • Maciej42

    Nie negując istnienia i ważności uczuć (tak trafnie ujętych w trikolorze) oraz szanując odmienne opinie i doświadczenia innych osób ośmielę się stwierdzić, że JEST pewne rozwiązanie – dla odpornych psychicznie „eksperymentatorów” (kobiet/mężczyzn) pragnących uniknąć kaca-moralniaka po seksie w trójkącie. Z perspektywy faceta wygląda to tak: Zainteresowany może nawiązać znajomość ze s t a r s z ą o kilka(nawet kilkanaście!) lat kobietą albo po prostu dać się uwieść takiej pani…
    ;-)
    Najlepiej, żeby była doświadczoną, pozbawioną złudzeń rozwódką, która bardzo lubi seks i jest ciekawa różnych doświadczeń – m.in. typu trójkąty (2M+1K / 2K+1M). Wtedy zainteresowani mają pewność, że nie wyjdzie z tego trwały związek ani nie powstanie żadna „emocjonalna głębia”. Taki chwilowy układ JEST jak najbardziej możliwy i emocjonalnie „bezawaryjny”.
    Może i nieczęsto, ale JEDNAK zdarza się, że takie gorącokrwiste panie grasują parami, co zasadniczo ułatwia zadanie spragnionemu mocniejszych wrażeń mężczyźnie, no i tymże paniom.
    Powtórzę: Należy się dobrze zastanowić, czy własna determinacja i odporność psychiczna są dość mocne, aby zaspokoić (własną i czyjąś) żądzę wrażeń w seksualnym trójkącie. Jeśli tak, to… Droga wolna! Wszystko z życia (nie z dupy) wzięte, nie ma tu żadnej blagi, proszę Państwa.

    A Volantowi niech będą dzięki za kolejny znakomity tekst!

  • Właśnie kończę pić trzecią szklankę Jacka. Musiałem wypić dwie, aby przekonać się do przeczytania czegokolwiek. Nie wiem czy to dobrze, czy źle, jednak wydaje mi się, że to raczej to drugie.
    Otworzyłem kilkanaście tekstów i zacząłem czytać. Niektóre z nich tylko prześledziłem wzrokiem, inne przeczytałem dokładnie, niektóre zdania czytając nawet po kilka razy.
    Widzę Michaś, że dobrze Ci się powodzi. Jedynie trochę mi smutno, że nie ma tutaj drugiego takiego jak ja, co by dodawał świetne komentarze do tekstów – chodź z drugiej strony może to i dobrze.
    Nie wiem do końca czemu piszę ten komentarz – może dlatego, iż mimo że jestem strasznym chujem, to chce, abyś wiedział, że czasem tu zaglądam i czytam co nabazgrzesz.
    W sumie to minęło trochę czasu, odkąd się ostatnio widzieliśmy. Może jak uda mi się przetrwać do końca lutego, to wpadnę do Ciebie w marcu. W sumie to już możesz zacząć chłodzić Jacka.

    Do zobaczenia.

    • Volant

      Ja to zawsze chętnie ciebie ugoszczę oraz powitam Jackiem i szklanką :)

  • Mariu#

    tak, Volant, chłodź Wack…Jacka dla Niqa ;D

  • acjan

    Heh. Rozbawiłeś mnie pozytywnie twoim blogiem. Musze powiedzieć że konkretnie napisane. Serdecznie pozdrawiam i czekam na więcej teksów.

  • dan

    Najlepszy wariant to dwie nowo poznane „psiapsiołki”, które nawet nie wiedzą że lubią względem siebie coś innego niż ploteczki, wspólne wypady, zaufanie itd.
    :D

  • Jott

    Volant

    Tekst jakbym gadal do siebie. Nie wierze.

  • Macieqqq

    Volant powinieneś zostać moim przewodnikiem duchowtm!!!

  • aldona

    U nas doszło do trójkata.Oboje chcieliśmy przeżyć taki seks.Warunek był że mżą mnie trzymał w objęciach pozycji ginekologicznej oczywiście rozebrany dodam ze nigdy ja a ni mąż nie uprawialiśmy seksu z kimś innym.Jak mąż mnie wziął między nogi czułam jego członka na plecach wsuną mi obcy facet członka między nogi jęklam a mężowi zaczał pulsować członek na moich plecach.Ja miałam bardzo szybko orgazm on mnie dalej posówał bylo to przyjemne .Po tem facet mnie wział między nogi i mąż mnie kochał.Nie miałam orgazmu.Po ok.godzinie spowtotem zaczą mnie brał facet w tej samej pozycji u męża miedzy nogami i męża członek też pulsował.Nie miala tak szybko orgazmu on też nie dochodził trawało to dosć długo lecz nie mogę powiedzieć by nie było to przyjemne.Zmieniło się po jego wytrysku,że on mnie trzymał a mąż mnie kocha wtedy doszłam do orgazmu bylo to wspaniełe przezycie dla nas obojga.

  • sdffsd

    ja tez jestem tolerancyjna , ale w/w mówię NIE. trójkąty to patologia która jeszcze nigdy nikomu nic dobrego nie przyniosła i nie ma się co oszukiwać, że to jest potrzebne. bo niby po co na dobrą sprawę?

  • Wero

    Jeśli mój mężczyzna chciałby w swoim życiu doświadczyć trójkąta 2K+M, to najpierw zapytałabym go co jeśli będzie ciąża/choroba itd. Jeśli nadal pozostawałby przy swojej chęci, to w porządku – jego szczęście jest dla mnie najważniejsze, a że życie mamy jedno – niech doświadcza, ale… bez mojego udziału. Nie jestem masochistką. Nie zniosłabym tego widoku.
    Potem chętnie bym z nim porozmawiała, by mi opowiedział co odczuwał, jakie odniósł wrażenia. Ja siebie nie widzę w trójkącie, ale mogę rozmawiać z innymi na ten temat, by poznać inny punkt widzenia życia. Why not? Jesteśmy tylko ludźmi.

  • bleble

    „- albo kocha go na tyle bardzo, że jest w stanie poświęcić swoje uczucia i komfort psychiczny dla jego samczej radości i chęci oblania spermą wszystkich ścian w mieszkaniu.” On nie powinien się z nią ożenić! Gdzieś czytałam twój wpis o tym że myśląc tylko o sprawianiu przyjemności drugiej osobie nie można się w pełni poznać itd. coś tam o byciu kłodą no i w tym przypadku jakąś cholerną ofiarą bo jeśli ma poświęcić komfort psychiczny …proszę…z miłości? A facet co ma sobie pomyśleć tak mnie kochasz że mogę się na twoich oczach pieprzyć z kimś innym….to nie jesteś o mnie zazdrosna? Tego chyba w twoim rozumowaniu nie zrozumiałam. Myślałam kiedyś o sprawieniu takiej przyjemności swojemu chłopakowi i dlatego że skończyło się na pomyśle jesteśmy dalej razem.

  • Em

    Kocham Cię. Intelektualnie! Nie ze wszystkim zgadzam się w pełni, ale przecież nie muszę :)
    Niech mnie tylko z pracy nie zwolnią, bo od dwóch dni jedyne co robię.. to czytam Twojego bloga.. :>