O czym nie mówi się w łóżku?

O czym nie mówi się w łóżku?

Niektóre kobiety naprawdę nie potrafią się zachować…

Szczególnie dotyczy to sytuacji kiedy jeszcze wszystko dookoła pachnie seksem, a pościel wygląda jakby ktoś uprawiał tam seks z czterema tłustymi kurwami.

Ona była tylko jedna, więc patrząc na to co się stało, wiedziałem że było dobrze. Obserwowanie jak kobieta drży po orgazmie równie bardzo mnie satysfakcjonuje co rozczula. Mało znam lepszych chwil, ale dobre rzeczy potrafią szybko minąć jeśli się nimi nie opiekujesz więc albo starasz się żeby czegoś nie zepsuć albo w końcu znajdzie się ktoś, kto swoimi słowami zaprosi pod kołdrę duchy wszystkich waszych byłych.

Do dzisiaj wszystko było super, ale pytanie, które padło szybko to zmieniło:
- Byłeś kiedyś zakochany?
- Raz.
- Dawno? – poczułem jej rozgrzane ciało, kiedy kładła się na moich plecach. Biorąc pod uwagę temat rozmowy i fakt, że nie zamierzała szybko go skończyć, robiło się to tak samo seksowne jak striptizerka tańcząca w luźnym, lnianym worku.
- Bardzo dawno.
- Ja też byłam. Spotykaliśmy się cztery lata. Cały czas wracaliśmy do siebie tylko po to żeby znów się rozstać. – Mówiła i jednocześnie całowała mnie po szyi, ale ja nie czułem zupełnie nic, poza tym jak poruszanie takich tematów wpływa na kurczenie się penisa. To była idealna chwila, w której można byłoby mi go amputować. Nie sądziłem, że jeszcze kiedykolwiek będę uprawiał seks, więc nawet nie zauważyłbym różnicy. Dopiero w łazience spojrzałbym w dół i zdziwiłbym się, że nie potrafię sikać na stojąco.

W tej rozmowie, od pierwszego zdania mój nastrój zjeżdżał w dół jak na sankach i tylko czekałem aż się roztrzaska o drzewo. Nawet nie chodzi o to, że takie rozmowy sprawiają, że jest mi przykro z powodu decyzji jakie kiedyś podjąłem albo tego co przeżyłem. Mam to gdzieś. To jest dla mnie kurewsko nieistotne. Tak dalece pozbawione praktycznego znaczenia jak dyskusje o czarnych dziurach. Ich też nie lubię. Gdyby zaczęła zarzucać mnie teoriami na ich temat, też przestałbym ogarniać po co tam jesteśmy. Z każdą chwilą coraz bardziej chciałem zawinąć się w kołdrę, a ją wyrzucić za drzwi, pod warunkiem że wcześniej przyniosłaby mi piwo.

Ona nie miała takiego zamiaru i pytała dalej jakby miało znaczenie to co stało się osiem czy ileś tam lat temu:
- Kto kogo u was zostawił?
- Ja ją.
- To nie mogła być miłość, bo gdyby była, to byś tego nie zrobił.
Kiedyś przeczytałem, że: „Miłość to swobodnie płynąca energia, która przychodzi i odchodzi, kiedy jej się to podoba. Czasami zostaje na całe życie; czasami sekundę, dzień, miesiąc, rok. Więc nie bój się odsłonić, kiedy cię ogarnie. Nie dziw się też, kiedy odejdzie. Ciesz się, że miałeś okazję jej doświadczyć.” Ale zamiast cytowania Neila Straussa warknąłem:
- Nie wiem. Dla mnie była. Skończ temat, dobra? – i zrzucając ją z pleców odwróciłem się na drugi bok.

I na koniec morał:

- Jeśli nie chcecie zniechęcić kogoś do uprawiania z wami seksu, to bądźcie cicho;

- A jeśli jednak chcecie kogoś zniechęcić, to po prostu zacznijcie rozmowę o swoich byłych, bo po czymś takim już nigdy im przy was nie stanie.

  • Marzoli

    PACHNIE MI TO JEDNYM :
    Seksowni ludzie mają swój seksapil w głowach a nie tylko w tempie poruszania pośladków …

  • chciałbym widzieć jej minę :D

  • Nev

    Hej Volant!

    Współczuję, tylko mogę powiedzieć, bo faktycznie wybór tematu na tuż po seksie się jej nie udał – i to bardzo! Takie tematy działają na mnie w podobny sposób, całe napięcie momentalnie spada, dokładnie tak jakby wysadziło elektrownię, a całe miasto nagle spowiło się w ciemnościach.

    Ale… ogólnie takie tematy są jak dla mnie ważne – przynajmniej wtedy, kiedy myśli się o tworzeniu jakiejś poważniejszej relacji. Bardzo wiele można się wtedy dowiedzieć o drugiej osobie, bo nasze czyny mówią o nas znacznie więcej, niż słowa wypowiadane na co dzień. Słowa często kłamią, czyny nie. Jestem ciekaw czy też tak to postrzegasz?
    Z pewnością jednak miejsce na tego typu tematy leży gdzieś z dala od łóżka, nie wiem, w kuchni?

    Pozdrawiam,
    Nev.

    • Volant

      Też tak uważam dlatego ogólnie mało rozmawiam z kobietami o nich lub o sobie. Wolę patrzeć jak się zachowują.

  • shogun

    Nie tylko w łóżku można zepsuć nastrój nieodpowiednim tematem, nie raz miałem ochotę odwrócić się na pięcie i odejść w momencie gdy kobieta zaczęła narzekać na coś nieistotnego, albo rozmawiać nt. problemów jakie ma w momencie gdy próbowałem cieszyć się chwilą. Wspieranie się jest ważne, ale gdy się cieszymy, to się cieszymy, resztę odstawić na bok, chociażby na ten dzień, chwilę, moment w którym jest naprawdę fajnie. Też miewacie takie sytuacje czy po prostu dobieram sobie nieodpowiednie partnerki?

  • kulka

    O dziwo takie tematy to nie tylko domena kobiet. Miałam (nie)przyjemność spotkać faceta, którego wyjątkowo obchodzili moi byli partnerzy, sytuacja rodzinna i kondycja psychiczna. 3 minuty po PRZYGODNYM seksie. Miałam ochotę wyrzucić go przez okno mojego pokoju, który bądź co bądź znajduje się na ósmym piętrze :)

  • Simus

    Cytat ze Straussa jest całkiem prawdopodobną definicją moim zdaniem :)

    Do rzeczy – chociaż rozmowa po seksie dla nas wydaje się tak odpowiednia zważając na okoliczności jak jedzenie kolacji pod prysznicem to przecież można rozmawiać o rzeczach przyjemnych – seks zaczyna i kończy się w mózgu ;] Dlatego nie widzę powodu żeby wywalać ją z łóżka skoro jeszcze tyle rzeczy może się przydarzyć…

  • Bartek

    Jak sie ogarne z pracą to coś Ci podeśle od siebie bo widze że wreszcie znalezłem swoje miejsce w sieci ;) A już myslałem że jestem sam z moim podejsciem do kobiet