Pochód dziwaków. Powieści Chucka Palahniuka

Pochód dziwaków. Powieści Chucka Palahniuka

Klasyczny pisarz to poczciwina z okularami na nosie, łysiną na głowie, brakiem jaj w spodniach i żalami do świata na papierze. Ten wizerunek nie ma nic wspólnego z gwiazdorzeniem. Ani z kultem. Ani z byciem ciekawym. Ani nawet ze szczątkową atrakcyjnością. Całe szczęście nie ma też nic wspólnego z Chuckiem Palahniukiem.

Palahniuk to najprawdopodobniej najbardziej kontrowersyjny współcześnie żyjący pisarz. Otacza go aura niezwykłości podsycana przez jego najwierniejszych czytelników, którzy sami o sobie mówią The Cult, jak również przez jego bliskie związki z Cacophony Society – organizacją założoną przez ocalałych członków sekty Suicide Club of San Francisco, treść jego dzieł oraz to co robią one z ludźmi. Najlepszym przykładem tego ostatniego jest opowiadanie „Flaki”, którego fragmenty odczytane na spotkaniu autorskim sprawiły, że 35 osób zemdlało. Najprawdopodobniej im się spodobało, bo fama o tym poszła w eter i już następnym razem zemdlały 53 osoby. Następnie 60. Obecnym rekordem jest liczba 73. Wątpię żeby na tym miało się to skończyć.

Nic dziwnego, że to właśnie Chuck napisał Fight Club – powieść, która zaczyna i kończy wszystko. Zaczyna, bo mimo wielu kolejnych dzieł, to jednak Fight Club jest podwaliną popularności Palahniuka (w znacznej mierze ze względu na film Davida Finchera pod tym samym tytułem). Kończy, bo od czasu publikacji Fight Clubu, Palahniuk w każdej powieści stosuje ten sam schemat, prezentuje identyczny system wartości, styl pisania oraz język, co po pewnym czasie nudzi jak żart słyszany dziesiąty raz.


PRZEGLĄD POWIEŚCI


Fight Club (1996, polskie wydanie 2001 i 2006)
Sądząc po powszechnej znajomości zasad klubów walki i czerwonej kurtki Tylera Durdena aż ciężko uwierzyć, że powieść ta wcale nie była bestsellerem, a kiedy zekranizowano ją trzy lata później, również nie spełniła pokładanych w niej przez wytwórnię oczekiwań. Sukcesem okazało się dopiero wydanie filmu na DVD. Jeśli chodzi o fabułę, „mamy tu coś na kształt trójkąta. Ja chcę Tylera. Tyler chce Marli. Marla chce mnie.” Narratorem jest przedstawiciel klasy średniej, który pracując dla któregoś z producentów samochodów stale przebywa w podróżach służbowych i odstresowujący się na spotkaniach osób umierających na raka. W czasie jednego z takich spotkań poznaje Marlę Singer, która radość z życia czerpie z myśli samobójczych i chce przeżyć z kimś aborcję. Natomiast podczas podróży służbowej po raz pierwszy spotyka Tylera Durdena – gościa, który tak nienawidzi konsumpcjonizmu, że produkuje mydło z ludzkiego tłuszczu, sika do zupy w renomowanej restauracji i wkleja do filmów dla dzieci klatki ze scenami porno. W wolnych chwilach tworzy kluby walki żeby nie umrzeć bez żadnej blizny. Żeby nie powiedzieć za dużo, już się zamykam. (P.S. Powieść kończy się mroczniej).

Cytaty:

Twoja praca to nie ty. Ilość pieniędzy, jaką masz w banku to nie ty. Samochód jakim jeździsz, to też nie jesteś ty. Ani zawartość twojego portfela. Ani nawet twoje pieprzone portki.

Jest wiele rzeczy, których nie chcemy wiedzieć o ludziach, których kochamy.

Jak się nie wie, czego się chce, to się kończy w otoczeniu mnóstwa rzeczy, których się nie chce.

Wszystko, co kiedykolwiek kochałeś, odrzuci Cię albo umrze. Wszystko, co kiedykolwiek stworzyłeś, zostanie wyrzucone. Wszystko, z czego jesteś taki dumny, powędruje do kosza.

Spal Luwr i podetrzyj się Mona Lisą – mówi mechanik. – W ten sposób przynajmniej Bóg pozna nasze nazwiska.

Wiesz, prezerwatywa jest szklanym pantofelkiem naszych czasów. Zakładasz ją kiedy poznajesz nieznajomego. Tańczysz całą noc, a potem wyrzucasz. Prezerwatywę, oczywiście. Nie nieznajomego.


Niewidzialne potwory (Invisible Monsters) (1999, polskie wydanie 2010)
Kolejny tercet w twórczości Palahniuka: modelka, była modelka i transseksualistka, która po cichu chce zostać modelką. Wszystkie trzy przemierzają Stany Zjednoczone i kradną środki przeciwbólowe z willi wystawianych na sprzedaż. Tak jak poprzednio nikt w całej powieści nie jest tym kim się wydaje, a zakończenie wita się otwartą twarzą i śliną ściekającą z kącika ust. Powieść przypomina „stylem magazyny mody, takie jak „Vogue” albo „Glamour”, z chaotyczną numeracją na co drugiej, co piątej albo co trzeciej stronie. Z wysypującymi się saszetkami perfum i wyłaniającymi się znikąd nagimi kobietami, które chcę ci sprzedać puder.” Na koniec mam dwie ciekawostki:
Ciekawostka nr 1: „Niewidzialne potwory” powstały wcześniej niż Fight Club, ale nikt nie chciał ich opublikować.
Ciekawostka nr 2: Nie dziwię się.

Cytaty:

Nie znoszę tego uczucia nierzeczywistości, kiedy ludzie na mnie nie patrzą.

Kiedy nie wiemy, kogo nienawidzić, nienawidzimy samych siebie.

Nie jesteś bardziej odpowiedzialna za swój wygląd niż, na przykład, samochód. Jesteś tak samo produktem. Produktem produktu produktu. Ludzie, którzy projektują samochody, sami są produktami. Twoi rodzice są produktami. Ich rodzice też byli produktami. Twoi nauczyciele to produkty. Pastor w twoim kościele to też produkt.


Rozbitek (Survivor) (1999, polskie wydanie 2006)
To powieść, która trwała za długo. Skrócona o sceny podróży przez Stany w transportowanych domach byłaby całkiem przyzwoita. Nawet mimo tego, że mamy w niej jeszcze jeden tercet. Jej bohaterem jest jeden z dwóch ocalałych członków pewnej sekty, który zajmuje się pomocą ludziom w popełnianiu samobójstw, sprzątaniem domów oraz byciu największym możliwym frajerem. W pewnym momencie zostaje odkryty przez media, staje się gwiazdą oraz formalnym przywódcą silnie rozrastającej się sekty. Formalnym, bo nie ma własnego zdania. Jest tylko twarzą. Podpisem na książkach. Produktem uzależnionym od poklasku i blasku reflektorów jak od narkotyków. Zakochany jest w dziewczynie, która przewiduje przyszłość. Boi się swojego brata. Porywa samolot żeby się rozbić. Z powieści nie wiadomo czy to zrobił. Z życia wiadomo, że na razie rozbił szanse na ekranizację powieści, a przynajmniej odsunął je w czasie.

Cytaty:

Kiedy się planuje porwanie samolotu w pojedynkę, człowiek zapomina, że gdzieś tam będzie zmuszony zostawić na chwilę zakładników i wyskoczyć do toalety.
(…)
Kiedy zostaliśmy na pokładzie tylko pilot i ja, wystartowaliśmy ponownie.
Pilot, tuż zanim wyskoczył, powiedział mi, że kiedy poszczególne silniki będą obcinać, alarm będzie bez końca ogłaszał, że wyłączył się silnik numer jeden albo trzy, albo któryś. Kiedy wszystkie przestaną działać, jedynym sposobem, żeby lecieć dalej, będzie podniesienie nosa. Trzeb pociągnąć na siebie kierownicę. Nazwał to sterownicą. Żeby ruszyć ster wysokości. Traci się wtedy szybkość, ale utrzymuje wysokość. Wygląda, jakby się miało wybór, wysokość albo szybkość, ale tak czy owak zanurkuje się nosem w ziemię.
To wystarczy, mówię mu, nie mam zamiaru zdawać na licencję pilota. Po prostu muszę skorzystać z toalety jak człowiek. Chcę, żeby już znalazł się za drzwiami.
Zwalniamy do stu siedemdziesięciu pięciu węzłów. Żeby was nie zanudzać szczegółami, schodzimy poniżej dziesięciu tysięcy stóp i otwieramy przednie drzwi kabiny. Pilot wyskakuje, a ja, zanim jeszcze zamknę drzwi, staję w progu i sikam w ślad za nim.
Nigdy w życiu nie czułem takiej ulgi.

Ludzie nie chcą, żeby im prostować życie. Nikt nie chce, żeby mu rozwiązywać jego problemy. Jego dramaty. Jego rozterki. Żeby mu uładzić życie. Posprzątać jego bałagan. Bo co by mu wtedy zostało? Tylko wielkie i przerażające nieznane.

Żeby uspokoić tę dziewczynę, żeby ją przestawić na słuchanie, opowiadam jej historię mojej rybki. To jest w życiu złotej rybki rybka numer sześćset czterdzieści jeden. Pierwszą kupili mi rodzice, żebym uczył się miłości i troski o inną żywą oddychającą bożą istotę. Sześćset czterdzieści rybek później wiem tylko, że wszystko, co kochasz, umiera. Kiedy po raz pierwszy spotykasz tego kogoś ważnego, możesz liczyć na to, że któregoś dnia ten ktoś umrze i pójdzie do piachu.

Ezechiel, rozdział dziewiętnasty, wiersz siódmy:
„Napadało na ich wyludnione pałace [...]” coś tam, coś tam, coś tam. Nie można mieć całej Biblii w głowie, boby człowiek nie miał miejsca na własne nazwisko.

Myślisz, że może gdybyś pracował ciężej i szybciej, mógłbyś powstrzymać napór chaosu, ale potem któregoś dnia wymieniasz na tarasie żarówkę z pięcioletnią gwarancją i uświadamiasz sobie, że wymienisz tu żarówkę może jeszcze z dziesięć razy, zanim umrzesz.


Udław się (Choke) (2001, polskie wydanie 2007)
Najdłuższa i najlepsza z powieści Palahniuka. Znalazła się na liście bestsellerów New York Timesa. Jej ekranizacja z 2008 roku nie odbiła się szczególnie szerokim echem, ale może czeka na właściwy moment tak jak Fight Club. Jej fabuła jest pokręcona jak wszystkie inne, ale jest bardziej klasyczna w formie i o niebo zabawniejsza. Jej bohaterem jest seksoholik Victor Mancini – gość, który zarabia na życie jako aktor grający XVII-wiecznego służącego w muzeum, a w wolnych chwilach daje ludziom poczucie spełnienia i bycia potrzebnym. W dość oryginalny sposób, bo udając że dławi się w restauracjach i dając klientom szansę na zostanie bohaterami i wzięcia odpowiedzialności za jego życie. Victor nie wie kim jest jego ojciec i bezskutecznie usiłuje dowiedzieć się tego od swojej matki aktywistki. Zamiast tego nawiązuje kontakt z jedną z pielęgniarek, co jednocześnie bardzo mu się podoba, a z drugiej strony sprawia trochę problemów, bo biorąc pod uwagę jego seksoholizm, uprawianie seksu nie pomoże mu go wyleczyć.

Cytaty:

W tym miejscu powinienem powiedzieć Peige Marshall, co sądzę naprawdę. Bo mam powyżej uszu tego, że nigdy nie mam racji tylko z tej racji, że jestem facetem. Bo ile razy masz wysłuchiwać od ludzi, że jesteś upierdliwym, wrogo nastawionym dupkiem, zanim się poddasz i naprawdę staniesz się ich wrogiem. Bo nikt nie rodzi się męską szowinistyczną świnią, tylko się nią staje, i coraz częściej winne są temu kobiety. Po pewnym czasie po prostu zmieniasz front i akceptujesz fakt, że jesteś seksistowskim, fanatycznym, nieczułym, prymitywnym i skretyniałym kretynem. Rację mają kobiety. Ty jesteś w błędzie. Przyzwyczajasz się do tej myśli. Żyjesz tak, jak tego od ciebie oczekują. Nawet w za ciasne buty można się wcisnąć. Bo to czy nie matki stają się nowym bogiem w świecie bez Boga? Ostatnią święta nietykalną instancją? Czy macierzyństwo nie jest ostatnim doskonałym cudem? Ale cudem nieosiągalnym dla mężczyzn. Więc kiedy mężczyźni manifestują radość, że nie muszą rodzić, znosić całego tego bólu i krwi, w gruncie rzeczy jest to zwykłe mydlenie oczu. Jedno pewne, mężczyźni nie są w stanie dokonać czegoś równie niewiarygodnego. Większa siła fizyczna, myślenie abstrakcyjne, penis… wszystkie te rzekome przewagi mężczyzny to duperele. Penisem nie da się nawet wbić gwoździa. Kobiety już od urodzenia są daleko zdolniejsze i mądrzejsze. O równouprawnieniu możemy zacząć mówić wtedy, gdy mężczyźni zaczną rodzić dzieci. Ale nie tłumaczę Peige żadnych z tych rzeczy.

Ale pewnego dnia chciałbym żyć, robiąc coś dobrego, a nie tylko unikać robienia tego, co złe.

Czasem słucham radia z informacjami o korkach i jadę tam, by stanąć i czuć, że jestem częścią czegoś większego.


To jeszcze nie wszystko, bo po polsku ukazały się również: Dziennik (Diary) (2003, polskie wydanie 2008), Opętani (Haunted) (2005, polskie wydanie 2009), Pigmej (Pygmy) (2009, polskie wydanie 2011), Powiedz wszystko (Tell All) (2010, polskie wydanie 2011), Potępieni (Damned) (2011, polskie wydanie 2011) oraz Uchodźcy i wygnańcy. Spacer po Portland w stanie Oregon (Fugitives and Refugees: A Walk in Portland, Oregon) (2003, polskie wydanie 2008). Nie opisałem ich, bo nie warto. Wszystko co ma do powiedzenia Palahniuk, wydaje się że przeczytałem już w poprzednich powieściach. Może jeszcze kiedyś mnie zaskoczy, ale na razie polecam tylko:
- Fight Club (film) – bo to wierna ekranizacja książki
- Udław się (powieść) – bo jest dużo bardziej lekkostrawna niż wszystko cała reszta i sporo mniej popularna, więc będziecie mogli hipsterzyć.

Czy warto go czytać? Na pewno warto się z nim zapoznać, bo może te powieści są dziwne, mroczne i frustrujące, ale jednocześnie są… zadziwiająco prawdziwe, a to jest nie do przecenienia.