Randkolandia

Randkolandia

Jeśli zaufać definicji mówiącej, że specjalista to osoba, która popełniła wszystkie możliwe błędy w wąskiej dziedzinie, to ja jestem specjalistą ds. randek. I naprawdę nie wiem dlaczego jeszcze nigdy o nich nie napisałem.

SEKS! Jarzący się neon pożądania. To najlepsze słowo, od którego można zacząć o nich rozmawiać. Kiedyś słyszałem bajkę, że ludzie chcą się poznać, posłuchać o samobójczej śmierci chomika albo dowiedzieć się czy osoba, z którą siedzą nie ma jakichś przerażających dziwactw, ale ludzie chodzą na randki żeby dowiedzieć się czy jest sens zrzucać ubrania. Kropka.

Na randkach nie rozmawia się po to żeby dowiedzieć się czy ta osoba nam się podoba, bo to wiadomo od pierwszej chwili i to niezależnie od płci. Różnica polega na tym, że kobiety dzięki randkom dowiadują się czy zdjęciem sukienki nie narażają się na takie nieprzyjemności jak konieczność sprawdzenia się w łóżku oraz przyjęcia odpowiedniej formy prezentacji pośladków z obowiązkowym maskowaniem cellulitu, a mężczyźni dowiadują się… właściwie to niczego się nie dowiadujemy. W każdym razie na każdej randce nie chodzi o to jak się spodobać, tylko jak nie spieprzyć tego co już idzie w dobrym kierunku. Prawda, że tak jest prościej?

Jasne że tak, ale tylko pod warunkiem, że umawiasz się z dziewczyną, która naprawdę ciebie kręci. Pozostałe przypadki, to męczarnia. Wiem, bo kiedyś sam usiłowałem randkować głównie dla rozrywki. Za każdym razem bawiłem się gorzej niż na stypie. Zdziałanie czegokolwiek zawsze trwało trzy razy dłużej niż z naprawdę świetnymi kobietami, a najczęściej i tak kończyło się porażką. Przekonało mnie to o jednym: Poderwanie kobiety, która ci się nie podoba jest fizycznie niemożliwe. 

Przy założeniu, że się nam podoba, to najpopularniejsze problemy przedstawiają się następująco:

Ubranie

Jeśli poderwała cię dziewczyna, to ubierz się w takim stylu jak byłeś wtedy ubrany. Jeśli ty poderwałeś ją, to ubierz się w takim stylu jaki zauważyłeś u niej. Aha, i to jasne, że nigdy nie powinieneś wyglądać gorzej niż ludzie, z którymi się spotykasz? (P.S. Nie dotyczy to marek i ceny ubrań, ale tego jak się na tobie prezentują).

„Gdzie ją, do cholery, zabrać?”

Opcji jest naprawdę dużo: można oglądać małpy w ZOO, jeździć na gokartach, udawać, że teatr jest czymś za co byłbyś w stanie umrzeć. Ogólnie zasada jest taka, że masz zrobić wrażenie i zaimponować jej swoją kreatywnością. Cóż, zawsze uważałem to za idiotyczny pomysł. Im coś jest trudniejsze, tym łatwiej jest to zepsuć. Nawet wyjście na gokarty tym grozi, bo opcje są dwie:
1) dziewczyna poczuje się niekomfortowo, będzie się bać albo po prostu powie: „Nie będę tego robić, bo mam na sobie sukienkę i szpilki”;
2) albo będzie zachwycona, ale jazdą na gokartach, a nie osobą, która ją na nie zabrała.
To samo dotyczy kina, różnego typu gier i spotkań z jej przyjaciółmi, bo wtedy zamiast koncentrować się na nas, będzie zajmować się nimi. Do bani. Zamiast w ekran powinna wpatrywać się w ciebie i wyobrażać sobie brzydkie rzeczy. Z tego punktu widzenia znacznie lepsze jest szydełkowanie, picie piwa, koncerty zespołów, których ona nie lubi i inne nudne rzeczy, bo wtedy siłą rzeczy to my jesteśmy główną atrakcją randki.

Wymyślanie kreatywnych randek jakby to była rekrutacja na stanowisko dyrektora artystycznego w agencji reklamowej ma jeszcze jedną wadę – jest kosztowne, a generalnie nie warto wydawać na nie pieniędzy. Rzeczywistość wygląda tak, że zdarzają się cudowne, piękne i mądre kobiety, ale obok nich po świecie chodzą też pustaki czekające tylko na chwilę aż ktoś je schwyta i pobuduje z nich dom. Nigdy nie wiesz na kogo trafisz. Właściwie, to jeśli nie jest się zaślepionym przez wyeksponowany dekolt i trochę słucha się kobiet, to na dziesięć, naprawdę fajne będą cztery z czego dla tych czterech, ty możesz nie być fajny. To bardzo ryzykowna inwestycja, a w takich wypadkach przedsiębiorcy odstępują od niej, ustanawiają zabezpieczenia lub najczęściej – inwestują małe kwoty. I właśnie to jest najlepsze. Ma być prosto i tanio, a co takie jest? To co robisz na co dzień. To jest zawsze najlepsza opcja, bo dajesz wtedy to co najważniejsze: jesteś szczery, pokazujesz to jaki jesteś naprawdę i zapraszasz ją do swojego życia. To sprawdza się ZAWSZE. Zabierz ją na imprezę na jaką idziesz z przyjaciółmi, naucz ją grać w bilard jeśli sam robisz to dobrze, ugotuj obiad dla dwojga albo zrób cokolwiek innego co robisz na co dzień. Nic nie robisz na co dzień? Zastrzel się.

O czym rozmawiać?

Tematy do rozmów są właściwie trzy:
1) Standardowy zestaw pytań: Co słychać?, Co robisz w życiu?, Co chcesz robić w życiu?, „Masz rodzeństwo?, Lubisz w pupę? – na nie możesz z góry przygotować odpowiedzi, bo usłyszysz je zawsze. Tylko kiedy spotkasz się z niemą, możesz ich uniknąć. Wtedy napisze ci je na kartce.
2) Ty – to drugorzędny temat rozmów. Skoro ona z tobą jest, to na ciebie leci, więc nie musisz się szczególnie starać żeby robiła to nadal. Jeśli już o czymś mówisz, to niech to będą: twoje sukcesy, atrakcyjne plany na przyszłość, sprawdzone anegdoty, przez które nie pomyśli, że jesteś świrem i nigdy nie powinno się żalić, narzekać i wprowadzać depresyjnego nastroju. Ogólnie najlepiej jeśli się zamkniesz żeby – wtedy nic nie zepsujesz.
3) Ona – to najlepszy temat i zadawaj jej pytania, które naprawdę ciebie interesują. Na przykład jeśli chciałbym poznać kobietę do trójkąta z innym facetem, to pewnie zapytałbym czy wie co to bukkake. Jeśli szukałbym dziewczyny na stałe, to pytałbym dlaczego rozstała się z ostatnim facetem, jakie ma plany na przyszłość i co jest dla niej w związku najważniejsze.

Jak zakończyć spotkanie?

Jeśli spotkanie kończysz seksem, to jest to pierwszy z trzech najlepszych sposobów.
1) seks – najlepsza opcja jeśli wszystko poszło dobrze, a dziewczyna, z którą jesteśmy jest otwarta seksualnie.
2) pocałunek (żadne dawanie całusów tylko prawdziwy pocałunek!) – jeśli poszło dobrze, ale kobieta ma opory.
3) odwracasz się na pięcie i odchodzisz – jeśli dziewczyna okazała się niewarta zachodu. Nawet nie czekaj do końca randki tylko oszczędź sobie trochę czasu i emocji i jak tylko poczujesz wewnętrzną chęć zrobienia facepalma, to wyjdź.

Młodym facetom wydaje się, że kobiety na randki przychodzą ot tak i nie chcą tak szybko uprawiać seksu. Właściwie, nawet same to wielokrotnie mówią, ale zastanówcie się – nikt nie zakłada na randki swojej najgorszej bielizny. Faceci zakładają swoje ulubione bokserki z napisem Calvin Klein, a kobiety tak seksowne majtki, że zawsze mnie dziwi, że nie parzą ich w tyłek. Myślicie, że wszyscy robiliby to gdyby nie brali pod uwagę seksu?

Dlatego idźcie pieprzyć się na pierwszej randce. Czekanie zmienia tylko to, że wszystkie żywe uczucia parują, robią się zwyczajne i bledną. A to oznacza jedno – nigdy już nie wrócą.

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "Randkolandia"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Nev
Gość

Cześć,

Cały artykuł wygląda nieco jak „poradnik dla nieporadnego ‚faceta’”, dlatego dorzucę coś od siebie ;)

Jak dla mnie jedną z najgorszych rzeczy jakie można robić przed randką jest jej planowanie. Jakieś kilka lat wstecz miałem zwyczaj zastanawiania się nad tym gdzie pójść (jeśli do kilku miejsc, to w jakiej kolejności, dlaczego, itp.), o czym rozmawiać – łączyłem wszystkie fakty jakie wiedziałem o poznanej dziewczynie i na bazie tego miałem przygotowane kilka / kilkanaście tematów do rozmów, i tak dalej… Nuda. Z kilku powodów:

1) Rzadko kiedy się udawało, żeby wszystko przebiegło zgodnie z moim planem, a jeśli coś szło niezgodnie z nim, to wybijało to mnie z mojej strefy komfortu bo „oups! na taką okazję nic nie przygotowałem!”.
2) A nawet jeśli wszystko szło zgodnie z planem to jaka z tego przyjemność? To chyba takie samo uczucie, jakie ma reżyser, który ogląda swój film na premierze w kinie. Ja wolę iść do kina żeby obejrzeć film o którym nie wiem nic – a nóż mnie zaskoczy i porwie do granic możliwości?

Dlatego jeśli miałbym cokolwiek, komukolwiek radzić to – nie myśl, nie planuj, po prostu bądź sobą. Najlepsze randki przeżyłem wtedy, kiedy ledwo co kojarzyłem jak dziewczyna wyglądała i pamiętałem tylko miejsce w którym się umówiliśmy. Wtedy działy się piękne rzeczy, a rozmowy (i nie tylko) pochłaniały mnie do tego stopnia, że z trudem przychodziło mi uwierzyć w to, że za 3 godziny powinienem być już w biurze, bo noc już dobiegła końca.

Ven
Gość

Mnie z kolei bardzo drażni tekst: „Bądź sobą”. Jeśli ktoś jest nieporadną pierdołą, to ostatnie czego można by mu życzyć, to bycia nadal sobą. Pozdro ;)

Nev
Gość

Ale wiesz, nie jesteś w stanie zmienić stanu „bycia nieporadną pierdołą” wyłącznie po wysłuchaniu czyjejś rady – a swoje nastawienie do tematu – tak. Jeśli jesteś pierdołą, musisz nad tym pracować, aby przestać nią być. Co jest naturalnym procesem doskonalenia się człowieka. Ale pamiętaj, że nawet po udoskonaleniu nadal jesteś sobą – tylko nieco inną, lepszą wersją siebie ;)

Pierdoła nie jest w stanie udawać nie-pierdoły, bo brakuje mu do tego zdolności. Ale można udawać kogoś, kimś się nie jest – np. lekarza, będąc sprzedawcą w mięsnym, itp. Chodziło mi o to, żeby być naturalnym, nie udawać, a nie godzić się ze swoimi wadami i akceptować w 100% siebie takim, jakim się jest.

Spidi
Gość

No to tak w skrócie opisze cały artykuł. Spotykamy się, bo chcemy uprawiać z ładną/ładnym kobietą/mężczyzną seks.

Pozdrawiam,
Spidi.

mirabelle
Gość

całkiem ciekawy tekst, szkoda tylko, że jak ja chciałam wykazać się kreatywnością i zaproponować interesującą formę spotkania z facetem, to ten, ni mniej ni więcej, uniósł się swoją męską dumą i zdecydował za nas: zaprosił mnie na piwo do głośnego pubu…

podeślę mu linka do Twojego artykułu, żeby się już więcej nie dziwił, czemu przedwcześnie zakończyłam tamtą randkę

pozdrowienia dla autora

Vulpes
Gość

Kopiuję sobie najbardziej wartościowe wpisy z bloga. Ten wpis skopiowałem cały. A ten fragment:

„Jasne że tak, ale tylko pod warunkiem, że umawiasz się z dziewczyną, która naprawdę ciebie kręci. Pozostałe przypadki, to męczarnia. Wiem, bo kiedyś sam usiłowałem randkować głównie dla rozrywki. Za każdym razem bawiłem się gorzej niż na stypie. Zdziałanie czegokolwiek zawsze trwało trzy razy dłużej niż z naprawdę świetnymi kobietami, a najczęściej i tak kończyło się porażką. Przekonało mnie to o jednym: Poderwanie kobiety, która ci się nie podoba jest fizycznie niemożliwe. ”

Przepisałem każde zdanie po 10 razy i przykleiłem na ścianie.
Dzięki Volant! :D

Bernat
Gość

Mam uwagę nie do treści, a gramatyki. Uważam, że w dwóch poniższych zdaniach powinieneś napisać „cię” zamiast „ciebie”. Tak, jak napisałeś, mówią chyba w Warszawie, ale to nie oznacza bynajmniej, że tak jest poprawnie. Nie mam teraz czasu, żeby szukać dowodu w postaci konkretnej zasady gramatycznej, ale jeżeli Cię (nie: Ciebie) to ciekawi, to znajdziesz sam. Będzie się lepiej czytało.

„Ona – to najlepszy temat i zadawaj jej pytania, które naprawdę ciebie interesują.”

„Jasne że tak, ale tylko pod warunkiem, że umawiasz się z dziewczyną, która naprawdę ciebie kręci.”

wpDiscuz