Człowiek o samych wadach

Człowiek o samych wadach

[Treść bardzo motywującego przemówienia, które dzisiaj wygłosiłem.]

Niedawno przypomniał mi się żart mówiący o tym, że film „Kobieta kot”, to totalna ściema, bo stworzenie powstałe ze skrzyżowania kobiety i kota byłoby potwornie leniwe, nieposłuszne i wredne. A do tego doszłyby cechy odziedziczone po kocie. Prawdę mówiąc, nie wiem czy to jest prawda w przypadku kobiet, ale w moim  przypadku na pewno. Często śmieję się, że jestem człowiekiem, który ma same wady. Mam ich tak dużo jakbym je kolekcjonował.

Moją pierwszą ogromną wadą jest lenistwo. Kiedyś słyszałem, że kiedy chcesz coś zrobić łatwiej, szybciej lub wydajniej, to nie powinieneś radzić się osób pracowitych tylko leni, bo to właśnie oni znajdą rozwiązanie wymagające najmniejszej ilości energii. Dobrze sprawdza się to w moim przypadku. Nie lubię pracować, ale lubię kiedy ludzie i pieniądze pracują dla mnie, więc zlecam prace i inwestuję wszystko co tylko mogę. Nigdy też się z nikim nie kłócę. Krzyczenie, perswadowanie i grożenie wydaje mi się trochę męczące, więc wolę pójść spać. A ostatecznym dowodem na moje lenistwo jest fakt, że wszystkie egzaminy w swoim życiu zaliczyłem za pierwszym podejściem. Zwyczajnie nie chciałoby mi się przyjść na nie jeszcze raz. Dlatego myślę, że posiadanie dziesiątek poprawek, to nie wyraz zdania: „Zdolny, ale leniwy”, tylko skutek albo głupoty albo nieogarnięcia życiowego. Bardzo często obu tych cech jednocześnie.

Kolejną moją wadą jest chorobliwa skłonność do rywalizacji. Kiedy widzę, że ktoś jest w czymś dobry, budzi się we mnie mentalny Azjata, który myśli, że wszystko potrafi zrobić dwa razy lepiej i trzy razy szybciej. Kiedy byłem dzieciakiem nikt nie chciał ze mną w nic grać, bo tak długo ćwiczyłem grę, aż wiedziałem o niej wszystko i wygrywałem z precyzją zegarka. Można byłoby pomyśleć, że skoro nie mam już ośmiu lat to mi to minęło, ale to nieprawda. Ja żyję dla wygrywania! Nic nie cieszy mnie bardziej. Dopiero kiedy mogę wygrać, czuję że żyję. Nie wiem czy to forma mierzenia się na penisy. Dla mnie to forma bycia człowiekiem i pewnie dlatego kocham się uczyć, piszę doktorat, nauczyłem się grać w bilard niemal na poziomie turniejowym oraz trenuję boks w wadze średniej. Nie po to żeby być dobrym, ale po to, żeby być najlepszym.

Trzecią i ostatnią wadą, o której muszę opowiedzieć, jest moje poczucie, że zawsze wiem lepiej. Rzadko kogoś słucham, a często podążam za swoimi pomysłami, które inni uznają za ryzykowne lub trochę przerażające. Wiąże się z tym jedna z zabawniejszych historii biznesowych jakie do tej pory przeżyłem. Jest związana z blogiem, którego założyłem dwa lata temu, gdzieś obok mojej głównej działalności. Pisałem o tym w czym byłem specjalistą, czyli o relacjach i psychologii sukcesu. Kolejne etapy Volantification były wyznaczane przez porady ludzi i moje odmienne decyzje. Najpierw twierdzili, że to się nie uda, później że powinienem mieć reklamy, a ostatnio, że jeśli już mam pisać książkę, to koniecznie muszę ją wydać przez wydawnictwo. Wszystko zrobiłem na odwrót, a kiedy zdecydowałem się na poradnik, to sam zostałem wydawcą. Sześć miesięcy później miałem najbardziej kompletną i ekstremalnie skuteczną książkę o tematyce kreowania osobowości, zarządzania wizerunkiem, relacjach i motywacyjnych trikach. Coś całkowicie innego niż widzi się w Empikach. O tym czy mi wyszło, świadczy kilkaset pierwszych egzemplarzy „Piątego poziomu” sprzedanych w niecałe siedem tygodni, właściwie bez żadnej reklamy.

I mógłbym jeszcze długo mówić o swoich wadach, ale chciałbym żebyście z mojego przemówienia zapamiętali tylko jedną rzecz – nieważne jakie masz według innych wspaniałe lub podłe cechy charakteru. Nieważne czy jesteś zdolny czy głupi, tchórzliwy czy odważny – ważne jest tylko to, jak je wykorzystujesz, bo nie ma cech, których nie da się wykorzystać dobrze. A mój przykład świadczy o tym, że nawet jeśli urodziłeś się leniwym, egocentrycznym bufonem z nadmiarem testosteronu, to wciąż możesz robić wspaniałe rzeczy.

  • Markoss

    Nie taki leniwy skoro napisałeś kilkaset dedykacji do swojej książki, no chyba że to nie ty ;) Pozdrawiam

    • Volant

      To ma większy związek z szacunkiem dla czytelnika niż z lenistwem :)

    • No bo Volant nie jest taki zły jakby się mogło wydawać:P I ma spokojny i pogodny głos przez telefon.

  • Ostatanie zdanie kwintesencją całości!

    „Poznanie” to ogromny atut, bo pozwala nauczyć się korzystać z „siebie”.

  • Syriusz

    Haha Michał ten tekst opisuje moją osobę:D

  • lucluca

    a są tacy co nie lubią wygrywać? :D

  • Hmm, troche niespójne moim zdaniem.
    Jeśli żyjesz dla wygrywania, to bycie leniem powinno Cię właściwie obrzydzać, chyba, że też traktujesz lenistwo jako sposób na rywalizacje z innymi leniami, co moim zdaniem bije potężna ironią na kilometr :).

    Nie mówie, że źle czy coś, mówię tylko, że z mojego punktu widzenia, troche się to nie trzyma kupy :)

    p.s. czekam na książkę, jeśli trzyma poziom niektórych twoich wpisów na blogu, to będę baaardzo zadowolony z zakupu :)

    • Volant

      Cały tekst jest ironiczny, bo moim zdaniem nie istnieją ani wady ani zalety. Często jest się leniem w jednej sytuacji, a pracusiem w innej. Sztuczka polega na tym, żeby znać siebie i wiedzieć kiedy to się dzieje.

      • Hmm, jeżeli nie wierzysz w wady i zalety, to co rozumiesz poprzez „bycie najlepszym”? (Tak, tu sie troche poczepiam, ale nie traktuj tego jako złośliwość, bardziej jako chęć uslyszenia Twojej odpowiedzi na takie może zbyt logiczne podejście) Według tego co napisałeś, jezeli lubisz i trenujesz boks i chcesz być najlepszy, to niedługo musisz stanąć na ringu zawodowym, czyż nie? :)

        Wiem, że większość tekstu jest ironiczna, ale ironia też musi być spójna sama w sobie, by miała przesłanie :)

      • Volant

        Bycie najlepszym rozumiem w kontekście wyników, a nie cech charakteru. „Dobroć” jako cecha charakteru nie jest mierzalna, ale jako wynik już tak. Mam nadzieję, że widzisz różnicę :)

      • Hmm…
        widzę, co próbujesz przekazać poprzez takie rozróżnianie tych dwóch słów.
        Jednak nie do końca się z tym zgadzam, jako że wynik z obu tych słów można zmierzyć, no ale to raczej rozmowa „do piwa” niż na wymianę przez komenty na blogu :). Anyway, thx za odzew :)

      • Volant

        Spoko, chociaż nie mam pojęcia jak zmierzyć „dobroć” :)

      • Arek

        Da się zmierzyć dobroć: http://pl.wikipedia.org/wiki/Dobro%C4%87 !

  • iliq

    „Spoko, chociaż nie mam pojęcia jak zmierzyć „dobroć” :)”

    Ilością spożywanego jedzenia, przecież dzieci w Afryce głodują!.

  • Mad313

    Można być leniem i osoba która chce osiagnac sukces, jedno nie wyklucza drugiego. Wiem bo mam dokladnie taki charakter z jednej strony jestem najlepsza z calej grupy a z drugiej najbardziej leniwa a wynika to z umiejetnosci dobrego wyboru i kombinowania- osoba leniwa a zdolna zrobi po prostu tak aby osiagnac najlepszy wynik malym kosztem i to jest cala filozofia bytu.