Samotny dzień w łóżku i… kilka seriali

Samotny dzień w łóżku i… kilka seriali

Oglądanie polskich seriali to siara. Włączają je tylko starzejące się kobiety, żeby mieć o czym rozmawiać z innymi starzejącymi się kobietami. Za to oglądanie amerykańskich seriali, to już styl życia, którego chciałem zasmakować korzystając z dnia spędzanego w łóżku…

Chciałem go zasmakować na tyle bardzo, że postanowiłem zrobić przegląd niewielu seriali, z którymi się zetknąłem, żeby włączyć sobie któryś z kolejnych sezonów. A przegląd zacząłem od…


LOST


To był drugi z tak zwanych megaseriali, czyli takich, które oglądali wszyscy. Wyprzedził go  tylko „Skazany na śmierć/Prisonbreak”, ale prawdopodobnie dużą zasługę odegrał tutaj następujący suchar:

- Jak po angielsku mówi się Jezus Chrystus skazany na śmierć?
- Jesus Christ Prisonbreak.

Z Lostów obejrzałem któryś z pierwszych odcinków, ale mnie nie przykuł. Powiem więcej – były dziewczyny, które przykuwały mnie sprawniej. Później ludzie wciąż go oglądali, więc postanowiłem pokazać się ze strony ciepłej kluchy i obejrzałem kilka odcinków pełnych dramatycznych scen, w których dym zabijał ludzi. Pewnie takie rzeczy wymyśla się po psychodelikach, ale ja nie miałem do nich dostępu, więc myślałem tylko: „What the fuck?!”


CALIFORNICATION


Korzystając z okazji chciałem zdementować pogłoski, że tytuł bloga pochodzi od tego serialu. W rzeczywistości tytuł wymyślił mi youtube, kiedy podczas zakładania konta, nazwa „volant” okazała się być zajęta. Wtedy zaproponował mi do wyboru volantification, a ja się na to zgodziłem.

Californication oglądałem dopóki nie zdałem sobie sprawy z tego, że Hank Moody jest tak nieogarniętą życiowo cipką oraz że w realnym świecie nigdy nie miałby tyle seksu. Właściwie, nie miałby go w ogóle. W tym samym czasie, zorientowałem się, że oglądają go głównie osoby, które wolą patrzeć i czytać o tym jak ktoś inny uprawia seks, niż samemu to robić. Wolałem nie być w tej grupie, więc przestałem marnować na niego swój czas.


DEXTER


Wielkie rozczarowanie. Pilot był niezły, reszta była gorsza. Z przerwami przebrnąłem przez dwie pierwsze serie. Może za mało jest we mnie seryjnego mordercy, żebym potrafił się wczuć w klimat, ale fakt faktem – nudziłem się. Biorąc pod uwagę orgazmiczne recenzje, nudzić się nie powinienem. Mimo to przyznaję, że za każdym razem ostatnie odcinki serii oglądałem pod rząd podpierając powieki zapałkami, ale przebrnięcie do połowy sezonu wiązało się u mnie z takimi męczarniami, że wolałem już nie katować się sezonem numer trzy.


DR HOUSE


Facet nazywa się dr Dom, ale nikt się z niego nie śmieje. Pewnie dlatego, że on się śmieje ze wszystkich. Serial jest genialny! Świetne teksty, żarty, pomysły. Co z tego, że szablonowy aż do granic, skoro i tak prawie każdy oglądał odcinek po odcinku, pisał sobie w statusie na gadu gadu (w czasach kiedy jeszcze używało się gadu gadu): „Everybody lies” i marzył o byciu kimś podobnym.

Dowiedziałem się z niego co to jest toczeń, że kiedy leży się w szpitalu, to chociaż raz konieczna jest intubacja oraz że absolutnie nikt nie zapada na chorobę Wilsona, chociaż każdy może być o nią podejrzewany. Do tej pory nie wiem ile osób dzięki Housowi poszło na medycynę. Podejrzewam, że poznam to za kilka lat, po ilości kulejących, brodatych lekarzy.


JAK POZNAŁEM WASZĄ MATKĘ?


Nie, nie, nie – wcale nie poznałem waszej matki, ale mogę narazić się wam w inny sposób… Nie lubię i nie rozumiem tego serialu. To czy serial jest dobry, oceniam odpowiadając na dwa pytania:
1) Czy trzymam na nim siku?
2) Czy obejrzałbym go samotnie?
Na podstawie tych dwóch wysoce naukowych przesłanek, wywnioskowałem, że „How I met your mother?” jest do kitu, bo wykorzystuję każdą okazję żeby zrobić sobie od niego przerwę i pójść się odlać, a do tego nigdy nie włączyłbym go leżąc samotnie cały dzień w łóżku tak jak dzisiaj.

Owszem, parę fajnych tekstów się w nim znajdzie, ale skoro cytują je wszyscy, to nie widzę powodu żebym miał ich słuchać w oryginale, a innych powodów żeby go oglądać, niestety znaleźć nie potrafiłem.


DWÓCH I PÓŁ


To jest coś! Dla mnie jest co najmniej o trzy poziomy wyżej od „Jak poznałem waszą matkę?”, bo oglądając go śmieję się, bo mnie coś bawi, a nie dlatego, żeby nie robić przykrości osobom, z którymi siedzę. Sceny jakie tam są, rozwalają mnie do tej pory.

Charlie siedzi przygnębiony na tarasie. Rose sugeruje mu, żeby odkrył swoje emocje, na co Charlie:
- Emocje są jak piersi matki – wiesz gdzie są, ale lepiej ich nie dotykać.

Albo to: Charlie spotyka laskę, którą puknął i zaczął olewać.
- Jak mogłeś! Mówiłeś, że jestem wyjątkowa, a spotykałeś się jeszcze z trzema innymi!
- Mówiłem, że jesteś wyjątkowa, a nie że jesteś jedyna!

Dobra jest też scena kiedy Alan totalnie się rozkleił i mówił o tym jak bardzo ma spieprzone życie, na co Charlie:
- Nie płacz. Wciąż możemy być przyjaciółmi…
- Co ty gadasz?!
– Nie wiem, ale to jedyna rzecz, którą mówię, kiedy ktoś w tym domu płacze.


Więcej seriali nie znam, a z tych co wymieniłem wszystkie albo już obejrzałem w całości albo są do bani. O innych słyszałem, ale nie wiem czy warto je oglądać, dlatego mam pytanie…

Opisałem swój pokręcony serialowy gust, zakładam, że wy oglądaliście więcej seriali i chociaż nie wiem kiedy będzie druga taka okazja jak dzisiaj, to chcę być na nią gotowy… Więc co możecie mi polecić?

  • Daniel Barszcz

    Suits?

    • Volant

      Czekam na nowe odcinki :)

      • Nev

        Też pomyślałem od razu o Suits, poza tym Spartacus, którego ktoś wymienił poniżej. Do spartacusa musiałem się przyzwyczaić, dopiero po obejrzeniu drugiego odcinka wciągnęło mnie na dobre. Z początku bawiły mnie przekolorowane krwawe sceny, ale po chwili zaczęły mi się całkiem podobać. Poza tym – intrygi, przemoc, seks i tak w kółko ;)

      • Kamaah

        Może jestem zbyt porządna ale mnie od Spartacusa odstraszyły zbyt sztuczne sceny seksu. I jest go za dużo. Mi osobiście wydaje się, że twórcy tego serialu chcą na siłę pokazać publiczności, że w starożytności ludzie traktowali seks bardzo (bardzo!) swobodnie…

      • Volant

        Mi się wydaje, że seks się dobrze sprzedaje i dlatego go wyeksponowali, ale nie widziałem Spartacusa, więc mogę nie mieć racji :)

      • Kamaah

        Wyobraź sobie Michale taką scenę:
        Twoja żona jest w łaźni, oczywiście nago. Wchodzisz do niej a ona mówi Ci, żebyś rozgrzał się ze służącą więc Ty oczywiście posuwasz ową służącą od tyłu jednocześnie omawiając z żoną ważne sprawy. Może facetów to jara ale dla mnie wydaje się trochę niesmaczne :)

      • Kamaah

        I jeszcze dodam, że jak to ona go zdradzi to już wtedy jest zła i niedobra. I gdzie tu sprawiedliwość? :D

      • Volant

        W sumie takie były rzymskie realia (a teraz nie są wiele lepsze) :)

  • guer

    Breaking Bad

  • lucluca

    Janosik :D

  • Maciej43

    Klasykę, klasykę… Bo Ty młody jesteś – a choćby „Karierę Nikodema Dyzmy” (ojjj, i ciągle aktualny!!!), „Alternatywy 4″ czy innych „Zmienników”?
    ;-)
    USA – jakoś tak się składa, że same USrajskie seriale oceniałeś – prdukują masę gówna (czy to fast-foody, filmy, literaturę czy też światowe kryzysy gospodarcze), no to może popróbuj polskich klasyków. A te współczesne to może też sobie odpuść, bo takie samo gówno jak to zza Wielkiej Wody (tyle tylko, że papierek – tj. budżet – na nieporównanie niższym poziomie. Ale gówno w najpiękniejszym nawet papierku i tak gównem pozostanie.)
    Pozdrawiam (i podziwiam – Twoje wpisy, Volancie. Może zakupię książkę.)

  • Maciek

    Breaking Bad niszczy wszystkie wymienione. Uwierz na słowo.

  • Rafał

    A suits? Sam kiedyś polecałeś! Wkręciłem się w to niemiłosiernie, nie potrafię oglądać seriali, nużą mnie, ale Harvey Specter przyciągnął mnie do ekranu na tyle, że czekam z niecierpliwością na 17 stycznia.

    Dziwi mnie fakt, że z Twoim gustem podoba ci się House Md. Wiecznie nieszczęśliwy lekarz nie potrafi się ogarnąć to uprzykrza życie innym o.O

  • Adam

    White Collar, ale pierwsze sezony jakieś takie lepsze mi się wydają.

  • Piotr

    Braking Bad FTW! No i potem jeszcze Homeland – napiecie rośnie z odcinka na odcinek. :)

  • Kamil Pe.

    Homeland.

    A za Dextera masz minusa jak stąd do Krakowa :D
    (ale w sumie, jak byłem młodszy to zacząłem go oglądać i wtedy zajebiście mi się podobał, a jak teraz najnowsza seria wyszła to jest do bani, więc może za starzy jesteśmy na ten serial)

    Anger Management – Charlie Sheen też tam gra (ale mi po dwóch odcinkach nie spodobał się, ale za Dwóch i pół też średnio przepadałem)

    Boardwalk Empire – nie oglądałem, ale możesz obejrzeć i powiedzieć mi czy warto :D

    I dużo osób lubi Różowe lata 70-te – ale też nie wiem, bo nie oglądałem, ale możesz sprawdzić :D

    Spartacus – jeśli lubisz jak się ludzie napierdalają i leje się dużo krwi. Sporo też jest nagich cycków.

    Gry o tron nie polecam, bo zanudzisz się bardziej niż na HIMYM

  • Silver

    Trzy dni temu obejrzałem pierwszy odcinek tego brytyjskiego Sherlocka i polecam.

  • Daniel

    Pierwsze 3 sezony Sons of Anarchy mogą cię wciągnąć, scenarzyści wykonali kawał dobrej roboty, dynamiczna akcja i nieschematyczna fabuła.

  • AdeBe

    To ja proponuję coś zza wschodniej granicy – rosyjski serial „Stażyści”!
    Serial troszkę a’la house, znajdziesz go bez problemu na youtube. Ja po obejrzeniu pierwszych dwóch odcinków musiałem zrobić przerwę, albo udusiłbym się ze śmiechu :-)

  • Rinzler

    Californication – i wszystko jasne!!!

  • Lukasz

    Sleeper Cell

  • Kamaah

    A The Big Bang Theory? Nikt nikogo nie obraża, nikt nie jest życiową cipką nawet Sheldon :> I jest mnóstwo śmiesznych scen i tekstów.

    • Nev

      Też prawda. Ale mnie zawsze ciekawiło co w tym serialu widzą osoby nie mające nic wspólnego z branżą IT, bo jest tam wiele gagów, które ciężko ogarnąć bez specjalistycznej wiedzy.

      • Kamaah

        Wiesz ale prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach znam nawet 13 latków posiadających taką wiedzę żeby ten serial zrozumieć. Komputerowe społeczeństwo i tyle.

  • Paweł

    Mi zabrakło

    klasyka – Twin Peaks
    coś nowego – Boardwalk Empire
    warto ale bez fajerwerków The Sopranos

    z Polskich „Glina” mój faworyt.

    Mógłbym długo ale to rozmiękczy przekaz.

  • Baton

    Hmmm… szczerze mówiąc nie rozumiem fenomenu seriali i ludzi nimi się tak zachwycających (szczególnie tasiemcami po XX serii), ale jeśli już jakiś serial to „Rodzina Soprano”. Świetny klimat, świetne teksty, poczucie humoru.

  • rafal

    Borgias

    • Volant

      Brak prawdy historycznej dźgałby mnie po oczach :/

  • mora

    Jericho?

  • Lukasz

    Jeszcze Pitbull (polski) i Entourage (USA)

  • majeranek

    Mentalista, Lie to me, Breaking bad, Entourage. Może nie są to jakieś miażdżące suty seriale, ale przyjemnie się je ogląda. Natomiast gorąco polecam Spartacusa (najlepszy ogłupiacz) i chociaż nie lubie klimatu fantasy to Gra o Tron wygrywa na wszystkich frontach. Co najdziwniejsze serial jest ciekawszy niż książka.

  • robert

    Himym jest lepszy od 2 i pol a swoją niechec do tego serialu pewnie odczuwasz, bo zwyczajnie go nie czaisz. Jeden z lepszych sitcomow ostatnich lat.

  • Tomek

    gra o tron
    karzeł wymiata ;)

  • Silver

    Sprawdziłem kiedyś wspomnianego tutaj Pitbulla – jakie to jest słabe… męczyłem się przez trzy odcinki i w końcu powiedziałem „dość”. Trzy odcinki za późno.

  • Lakszmi

    „Bez skazy”

  • Piotr

    Polecam ‚Mad Men”

  • Tommy

    Zaintrygowało mnie Twoje zdanie o Hanku, bo pomimo, że większość (jak to w serialu) jest wyolbrzymiona i nie działałaby w prawdziwym życiu, to mimo wszystko można się od Moodiego sporo nauczyć. Mógłbyś rozwinąć, co miałeś na myśli?

    • Volantification

      Mogę, ale wcześniej powiedz czego można byłoby się od niego nauczyć.

  • ola