Być jak Gekko. Podstawy inwestycji giełdowych

Być jak Gekko. Podstawy inwestycji giełdowych

„Chodzi o to, panie i panowie, że chciwość – z braku lepszego określenia – jest dobra. Chciwość jest słuszna. Chciwość jest skuteczna. Chciwość oczyszcza, chwyta istotę ducha ewolucji. Chciwość w każdej formie: chciwość życia, pieniędzy, miłości, wiedzy odznaczyła się rozwojem ludzkości.”

Te słowa wypowiada Gordon Gekko – grany przez Michaela Douglasa, bezwzględny i genialny bohater kinowego klasyka – Wall Street.

Nie piszę o tym przypadkiem, bo w przeciągu ostatnich miesięcy, najczęściej pytano mnie właśnie o Giełdę Papierów Wartościowych – o to jak inwestować, gdzie, co czytać, ile można zarobić oraz o wiele innych podstawowych informacji, których nikt opierając się na własnym doświadczeniu nie zebrał i nie opublikował w Internecie w przystępnie napisanej formie.

Zacznijmy od podstawowej kwestii. To jest…


GRA CZY INWESTOWANIE?


Jeśli zastanawiasz się: „Jak grać…?”, to możesz mi już zrobić przelew na konto. Przynajmniej wtedy będziesz wiedział do kogo trafiły twoje pieniądze i kto dzięki nim spędza przyjemne wakacje. W przeciwnym razie nie będziesz wiedział nawet tego, bo giełda jest jak kasyno – żebyś ty wygrał, ktoś musi przegrać, ale i tak od was obu, kasyno weźmie swoją część. Oznacza to, że jeśli nie potraktujesz jej wystarczająco poważnie, to będziesz wrzucał w nią kolejne pieniądze, których nigdy więcej już nie zobaczysz.

Problem w tym, że większa część ludzi przychodzi na giełdę, bo nie lubi chodzić do kina. Oni przychodzą po rozrywkę, zabawę i grę, bo chociaż z zewnątrz wygląda to sztywno i nie tak ciekawie jak rozbijanie głów kijem bejsbolowym w GTA, to wciąga i potrafi dawać emocje ciężkie do porównania z czymkolwiek innym. Dopiero kiedy zapominasz o rozrywce, a po prostu zaczynasz zajmować się słupkami i liczbami, to możesz mieć z tego pieniądze.

W skrócie można powiedzieć tak: Granie na giełdzie jest jak chodzenie do dilera po crack – daje ci rozrywkę, ale zabiera pieniądze. Inwestowanie daje ci pieniądze, ale nie daje rozrywki. Twój wybór.


JEDYNĄ OSOBĄ JAKIEJ MOGĘ UFAĆ, JESTEM JA… A NIE, JEDNAK NIE MOGĘ…


Najlepszą rzeczą jaką można zrobić będąc na początku drogi inwestora, jest przeczytanie kilku książek o inwestowaniu, a następnie założenie konta demo FOREX (to rynek walut, a nie akcji, ale to w tym przypadku nie ma większej różnicy). Pozwala ci to na przetestowanie siebie w niemal rzeczywistych warunkach.

Ja zacząłem to robić z myślą, że jestem mądrzejszy od innych ludzi i nie popełniam takich głupich błędów jak oni. Mój pierwszy rachunek inwestycyjny obejmował fikcyjne 100 tys. złotych. Dwa dni później obejmował już tylko 40 tys. złotych i miał tendencję do tego żeby topnieć.

Wszędzie okłamują cię, że każdy człowiek jest indywidualnością – giełda uświadamia ci, że to nieprawda. Przez tamte dni, grałem zamiast inwestować. Ponosiły mnie emocje. Cieszyłem się wygrywają i byłem smutny, kiedy traciłem. Kiedy traciłem dużo, zwiększałem zaangażowanie na tych pozycjach, będąc pewny, że trend się odwróci, a on odwracał się dopiero kiedy już zwątpiłem w taką możliwość i poniosłem dotkliwe straty. Robiłem więc to samo co wszyscy.

Wtedy zrozumiałem jak niewiele różnię się od innych osób. Każdy przychodzący na giełdę, uważa zupełnie tak jak ja wtedy, że jest mądrzejszy od innych i że nie popełnia tak głupich błędów jak ci goście, którzy siedzą przed komputerami, tylko dlatego, że kasyno jest zbyt daleko. Każdy się boi, każdy chce wygrać, każdy liczy na odwrócenie trendu i szybkie odrobienie strat. Każdy liczy na to, że ominie go to, co spotkało piętnastu jego znajomych, ale to nic nie daje. To właśnie na takich podobieństwach kształtują się trendy, bo wszystkich ludzi łączą takie same reakcje emocjonalne na te same wydarzenia, a z nich wynikają takie same zachowania.

Może ci się to nie podobać, ale tego nie zmienisz.


POSKRAMIANIE EMOCJI


Wypożycz, kup lub skseruj książkę Alexandra Eldera „Zawód inwestor giełdowy”. Napisał ją psychiatra, więc połowa jej zawartości jest poświęcona nastawieniu do inwestowania, błędom jakie najczęściej się popełnia i tego jak sobie z nimi radzić. To biblia dla poskramiania emocji, a właśnie tego potrzebujesz, żeby nie tracić swojego kapitału.


ANALIZA TECHNICZNA VS. ANALIZA FUNDAMENTALNA


Nigdy nie polecam żadnych książek, poza książką Eldera, ale nie dlatego, że jest taki świetny, tylko raczej dlatego, że to nie ma sensu. Jeśli chcesz, to znajdziesz w nim odnośniki do innych znanych publikacji o giełdzie, w których z kolei znajdziesz przypisy do następnych. Jest ich cała masa. Przeczytaj wszystko co znajdziesz, bo każda coś wniesie do twojego życia. Na przykład ja kiedyś przeczytałem książkę, w której autor dowodził, że krachy na giełdzie mają bezpośredni związek z fazami księżyca. Nauczyłem się z niej tego, że z powodzeniem możesz napisać książkę o fazach księżyca lub innych bzdurach i sprzedać ją w co trzecim państwie na świecie.

Tak więc jest książka o fazach księżyca, Trader Vic, Analiza techniczna Murphy’ego i Analiza techniczna Schwaggera, Wspomnienia gracza giełdowego, Świece i inne japońskie techniki analizowania wykresów oraz setki innych. Niestety problem z większością z nich polega na tym, że są one poświęcone wyłącznie analizie technicznej, a to tak jakbyś zastanawiał się, która partia jest najlepsza i słuchał wyłącznie przedstawicieli jednej z nich.

W skrócie, analiza techniczna to metoda, w której patrzysz na to jak wygląda wykres, wyszukujesz na nim formacje, które w przeszłości doprowadzały do zmian w trendzie, po czym jeśli sytuacja jest dobra, kupujesz akcje licząc na wielkie zyski albo je sprzedajesz zachowując kolosalne zyski, które już wypracowałeś.

Problem w tym, że giełdą rządzą emocje, więc często zdarza się, że chwilowo drożeją akcje spółek, które są w słabej kondycji finansowej i bez zbadania jej finansów, można nieźle się wkopać. Właśnie dlatego moim zdaniem ważniejsza jest analiza fundamentalna, w której mniej interesuje cię wykres, a bardziej kondycja finansowa spółki. Wtedy zwracasz uwagę na raporty kwartalne, zadłużenie i prowadzone inwestycje, na podstawie których decydujesz, czy warto kupić jej akcje czy nie.

Inaczej mówiąc, spółka to dziewczyna. Możesz ocenić czy jest ładna na dwa sposoby: patrząc na to jak wygląda w makijażu albo patrząc jak wygląda budząc się u ciebie rano, kiedy już go zdążyła zmyć. Pierwsze to analiza techniczna. Drugie to analiza fundamentalna, a jeśli przyprowadziłeś już do domu kilka dziewczyn, to wiesz któremu sposobowi lepiej ufać.

Biorąc to pod uwagę, najbardziej opłaca się następująca strategia: dzięki analizie fundamentalnej oceniasz czy warto kupić spółkę, a dzięki analizie technicznej, w którym dokładnie momencie to zrobić.


WIĘCEJ O ANALIZIE FUNDAMENTALNEJ


Biorąc pod uwagę, że ludzie są tak wysoce nieoryginalni, właśnie teraz powinieneś zadawać sobie pytanie: „Wszystko fajnie, ale skąd nauczyć się analizy fundamentalnej skoro nie ma o niej książek?”

Możesz chodzić na szkolenia, słuchać wiadomości gospodarczych i analizować dokumenty publikowane przez spółki. W skali makro warto zwracać uwagę na publikowane wskaźniki dotyczące zatrudnienia, konsumpcji, kredytów czy PKB. W skali poszczególnych spółek pomogą ci takie wskaźniki jak wartość księgowa przypadająca na akcję, raporty kwartalne oraz rentowność czy zadłużenie.


ROBOTA PAPIERKOWA, CZYLI GDZIE ZAŁOŻYĆ RACHUNEK?


Nie mam pojęcia. Ja wybrałem BRE Bank, bo konto mam w mBanku, a to oznacza, że mam za darmo przelewy z konta na konto. Nie wiem czy są lepsze banki, bo ich nie analizowałem. Po prostu zwróć uwagę na wysokość prowizji, koszt obsługi konta, platformę, na której dokonuje się transakcji i ewentualne limity ilości zleceń.


PODSTAWOWE STRATEGIE DOKONYWANIA TRANSAKCJI


Oto kilka rad:
1. Analiza fundamentalna (w skali spółki: zyski, zadłużenie, analiza SWOT, dywidenda) to podstawa.
2. Warto patrzeć na historyczny przedział wahania cen akcji i kupować je bliżej dolnej granicy niż górnej.
3. Zazwyczaj warto grać na dywidendę. Domy Inwestycyjne publikują dane o zaplanowanych dywidendach czyli: datę ustalenia praw do dywidendy, daty zebrań akcjonariuszy, na których zostanie podjęta decyzja o przyznaniu dywidendy oraz przede wszystkim wartość dywidendy. Im większa tym bardziej opłacalna jest gra na nią. Przykład: dywidenda do jednej akcji PZU w zeszłym roku wynosiła 27 zł, więc kupiłem akcje PZU 6 lipca po 327 zł, sprzedałem je kilka dni przed oderwaniem prawa do dywidendy, czyli 31 lipca po 369,90 zł. 25 dni i zarobiłem ponad 40 zł na jednej akcji.
4. Upodobania mają znaczenie. Znów porównując inwestowanie do dziewczyn: chcesz po prostu uprawiać seks, ale liczysz się z tym, że może się on zakończyć wpadką, a zawsze lepiej wpaść z piękną i mądrą dziewczyną niż z jakimś smokiem. W odniesieniu do giełdy seks to pieniądze, dziewczyna to spółka, wpadka to spadające akcje. Tylko w przypadku dobrej spółki, którą lubisz, szanujesz i w nią wierzysz, spadek akcji nie jest dla ciebie tragedią. Dlatego lepiej inwestować właśnie w nie.
5. Zmienianie decyzji jest kosztowne. Inwestowanie średnio- i długoterminowe opłacają się bardziej, chociażby z tego względu, że nie płacisz prowizji pobieranej od każdorazowej transakcji.
6. Kryzysy gospodarcze to idealne sytuacje do wchodzenia na giełdę, bo to jak poświąteczna wyprzedaż dla kogoś kto nosi duże numery ubrań.


ZYSKI


Tu jest najciekawiej. W książce napisałem, że w trzy miesiące miałem 40%. Problem w tym, że to niewiele znaczy, bo nawet jednego dnia da się zarobić 10%, ale to nie oznacza, że każdego dnia będziesz tyle zarabiał. W praktyce na giełdzie, bez bawienia się w opcje i tym podobne rzeczy, osiąga się zyski w granicach 10-20% rocznie.

Nieźle, porównując z lokatą, ale też bez rewelacji. Przyjmijmy, że wrzucasz w giełdę 10 000 i zarabiasz 25%, czyli 2 500 zł rocznie. Oznacza to, że podwoisz wrzuconą w giełdę kwotę dopiero po czterech latach (pomijam istnienie procentu składanego). To z kolei oznacza, że mieszkanie kupisz sobie jak będziesz stary, pomarszczony i będziesz musiał się ożenić, żeby ktoś cię karmił i zmieniał pieluchy.

Mimo to giełda ma dużo innych zalet:
- jest dobrym miejscem na ulokowanie zbędnego kapitału
- osobiście zarządzasz własnymi pieniędzmi, uczysz się o nich i orientujesz w rynku, a to stawia cię wśród naprawdę niewielu ogarniętych ludzi w tym kraju
- uczysz się kontrolować własne emocje, a umiejętność panowania nad nimi, to pierwszy krok, żeby nauczyć się panować nad emocjami innych ludzi
- odczuwasz posiadanie kontroli nad własnym życiem
- uczysz się jak funkcjonuje rynek akcji, co przyda ci się jeśli podobnie jak ja, chcesz kiedyś wprowadzić własną spółkę na giełdę
- i mimo wszystko wciąż się opłaca znacznie bardziej niż zwykłe oszczędzanie, zawieranie umów z funduszami inwestycyjnymi i łudzenie się, że wybór właściwego OFE cokolwiek zmieni.


ZAKOŃCZENIE


Celowo nie podaję więcej informacji, bo najlepiej jeśli na podstawie tego co napisałem, sam zaczniesz je zdobywać. Giełda jest takim dziwnym tworem, że wśród dziesięciu inwestorów jest pół miliona wzajemnie sprzecznych opinii. Nic dziwnego, bo tutaj żeby podjąć decyzję trzeba brać pod uwagę gospodarkę wielu państw, trendy, konsumentów, rozgrywki we władzach spółek, przejęcia, fuzje i rzeczy, których istnienia nie jest świadoma twoja mama (i nie chodzi mi o fisting).

W odróżnieniu od tradycyjnych inwestorów, ja opieram się na analizie fundamentalnej. Nie wiem czy robiąc inaczej zarobiłbym więcej, ale wiem że jestem zadowolony z dotychczasowych zysków. Nie wiem czy tak będzie zawsze i nie zamierzam nadymać się udając, że wiem o tym wszystko i nic mnie nie zaskoczy. Podczas tulipomanii, wielu Holendrów tak myślało, a następnie musieli jeść cebulki zakupionych tulipanów, bo na nic innego nie było ich stać. Wiem tylko, że ponoszę ryzyko na jakie mnie stać i które nie zagrozi żadnemu z realizowanych przeze mnie projektów.

Chciałbym, żebyś miał takie samo poczucie, ale możesz je w sobie wyrobić, ucząc się podstawowej rzeczy która liczy się na giełdzie – opierania się wyłącznie na własnym zdaniu i obiektywnych danych.

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Być jak Gekko. Podstawy inwestycji giełdowych"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Walenty
Gość

Szczerze mówiąc też myślałem niedawno o tym, żeby napisać do Ciebie właśnie o rady na ten temat, ale stwierdziłem, że dopóki nie mam porządnej gotówki zadowolę się grą u bukmacherów.

Mam jedno pytanie, piszesz o książce Eldera i jestem ciekaw czy nie jest na tyle dobra, że nie wymieniłeś jej w swoim wpisie o najlepszych książkach, czy po prostu zapomniałeś. Skoro jest to pierwszy wpis w nowym roku to dalszych, większych sukcesów życzę! :)

Jott
Gość

Ksiazka Eldera jest ciezka, zatem najpierw proponuje mocno sie wziac za studiowanie podstaw i zrozumienie ich.

Wpis? Prosto i przystepnie, czyli tak jak mialo byc!

Pzdr V

Shelby
Gość

hmm… i od czego mam zacząć ten komentarz? Chyba najlepiej od początku.
Jestem wdzięczny za artykuł na temat GPW. No… ale to nie jest jedyny powód, dla którego piszę. Dzięki temu postowi dużo sobie uświadomiłem – wiem, że to mało wiarygodne, ale jednak. Zacząłeś świetnym cytatem, więc obejrzałem ‚WALL STREET’ – dobry film. Uświadomił mi jak ważna jest umiejętność przemawiania oraz niezależność. Co do treści reszty artykułu są to zapewne solidne fundamenty… cóż przekonam się niedługo.

Pozdrawiam.

Shelby

wpDiscuz