Miejsce, gdzie rodzi się seks

Miejsce, gdzie rodzi się seks

Jeden z największych mitów dotyczących Viagry polega na tym, że w powszechnym przekonaniu po jej zażyciu, seks jest możliwy zawsze. Prawda wygląda jednak zupełnie inaczej.

W wielkim uproszczeniu, żeby doszło do erekcji, mózg musi wysłać komórkom nerwowym u podstawy penisa, informację: „Och! Jestem podniecony!”. Wtedy w głowie faceta zaczyna wymachiwać maczugą Fred Flinstone, a w głowie kobiety nie wiem co się dzieje, ale pewnie ma to jakiś związek z kotami. Mózgu trzeba się słuchać, więc na skalę przemysłową zaczyna być produkowany tlenek azotu, a następnie przez ciąg nudnych i skomplikowanych reakcji chemicznych dochodzi do rozluźnienia mięśni gładkich, co umożliwia napływ krwi do ciał jamistych. Ta dam i mamy erekcję!

Jednak jest problem, bo w całym cyklu jest też czarny charakter. Nazywa się fosfodiesteraza i uwielbia robić różne szwindle. Może ją unieszkodliwić tylko produkowany tlenek azotu, ale jeśli jest go za mało, to okazuje się, że chęci ma się większe niż możliwości uprawiania seksu. Dlatego w tym układzie, w którym fosfodiesteraza jest Jokerem, a tlenek azotu Batmanem, Viagra spełnia rolę Robina, który przytrzymuje fosfodiesterazę, żeby tlenek azotu mógł jej spuścić porządny łomot.

Dzięki takiemu działaniu, kiedy heteroseksualny mężczyzna nałyka się nawet połowy opakowania tabletek i zacznie się do niego dobierać gej, to erekcja się nie pojawi, bo jego mózg nie zacznie wydzielać tlenku azotu. Kiedy żona go nie kręci normalnego dnia i nawet kosz na śmieci wydaje się bardziej atrakcyjny, to wciąż jego seks będzie przypominał próbę wbicia bili do łuzy sznurkiem. Kiedy jest zmęczony i co najwyżej chce spać, a ktoś dosypie mu niebieskiego proszku do herbaty, to po prostu wypije herbatę i pójdzie drzemać. Z jednego powodu – bo seks zaczyna się w głowie.

Jest to jedno z dwóch zdań, które zawsze się słyszy, ale rzadko się je rozumie. Do mnie dotarło to dopiero jakiś czas temu i uważam, że jest to najważniejsza rzecz jakiej nauczyłem się o seksie. Dopiero daleko za nią znalazła się wiedza o tym, że lepiej dokładnie obejrzeć prezerwatywy, które bierze się od dziewczyn w poszukiwaniu dziurek i że jeśli mówią ci, że nie chcą iść z tobą do łóżka, to i tak warto zapytać czy nie chciałyby zrobić loda. Ale to drobiazgi.

Prawdziwe znaczenie mają słowa: „seks zaczyna się w głowie”, szczególnie że kiedyś sądziłem, że znaczenie ma tylko wygląd. Cóż, wciąż uważam, że wygląd jest ważny i nigdy nie powiem, że jest inaczej, ale wiem też, że fizyczna atrakcyjność najwięcej znaczy na samym początku. Podczas tego krótkiego okresu czasu, kiedy jeszcze nic nie wie się o charakterze kobiety i nie miało się wystarczająco dużo czasu, żeby ją znienawidzić. Kiedy to już się stanie, to nagle robi się oczywiste, że sam wygląd to trochę za mało, żeby działać jak króliczek z reklamy Duracella, a po głowie nie krąży już natrętna myśl: „Chodź do łóżka!”, tylko jej następczyni: „Chyba wiem, dlaczego temu wcześniejszemu, znudziło się ją dymać”.

Mózg jest najbardziej seksualnym organem i można to rozumieć na dwóch płaszczyznach:

1) Osobowość – na dłuższą metę to ona jest najbardziej seksowna. To dzięki temu co myśli się o kobiecie, jej pasjach, osobowości i charakterze, który może nas kręcić lub nie, podniecenie w ogóle pojawia się w mózgu, a to ważne, bo jeśli nie pojawi się tam, to też nigdy nie pojawi się znacznie niżej. (Zobacz: „Interesujące kobiety nie istnieją„)

2) Przygotowanie do uprawiania seks – to skomplikowane zagadnienie, w którego skład wchodzi bezwzględna akceptacja siebie, wewnętrzny spokój i radosne oczekiwanie na to co się wydarzy. Ale oprócz tego, obejmuje również wszystkie skomplikowane zabiegi składające się na grę wstępną.

Co ciekawe, nie tylko kobiety jej wymagają, bo kilka razy kiedy już zdążył mi się znudzić jakiś związek, kobiety usiłowały ratować go dokładnie w taki sposób, jaki podpowiedziały im komedie romantyczne – czyli najgorszy z możliwych. Zwykle wyglądało to tak, że rozpalały świece, gotowały skomplikowane potrawy, a kiedy otwierałem drzwi, one leżały już na łóżku w oczekiwaniu na ognisty seks. Seks, który nigdy nie miał miejsca. Głównie dlatego, że one na ten seks przygotowywały się w swojej głowie od kilku godzin (jeśli nie dni), a ja jeszcze chwilę wcześniej, zastanawiałem się gdzie mogę kupić takie buty jak widziałem na plakacie albo jak wypromować swój produkt. Do tego dochodziły dwie myśli typu „What the fuck?”: „Czy te świecie zwiastują udział w czarnej mszy?” i „Dlaczego akurat to danie? Przecież wolę pizzę!”. Zupełnie inne poziomy przygotowania i gotowości.

Wnioski nasuwają się same – świetny seks jest jak jazda samochodem, w której atrakcyjność fizyczna odpala silnik, osobowość jest paliwem, a wspólna jazda do hotelu jest przygotowaniem do seksu. Jeśli wytniesz którykolwiek z tych elementów, to nie zadziała nawet Viagra. I nie mówię tego ja, tylko Nadworny Seksuolog Polski – profesor Lew-Starowicz, w swojej książce „O mężczyznach”, a on jest już wystarczająco stary, żeby wiedzieć jak działają niebieskie tabletki.

To zaś oznacza jedno – jeśli ktoś ciebie nie kręci, to możesz iść poszydełkować, bo choćbyście nie wiem jak się starali, to i tak nic z tego nie będzie.

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Miejsce, gdzie rodzi się seks"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Lala
Gość

Ha ha…bossskie misiaki:)

RadosnySkurwiel
Gość

Świetny tekst. Niedawno doszedłem do takich samych wniosków, po tym jak po prostu przestały mnie kręcić klubowe przygody, bo rzadko kiedy potrafiłem skończyć (i nie miało to związku z alkoholem). Dlatego jeżeli już wychodzę do klubu i poznaje jakąś Pannę to musi mieć coś w głowie, to kręci najbardziej (no i pończochy :D).

zgrzewacz
Gość

Dokładnie takie same wnioski mi się nasunęły jak ostatnio leżałem w łóżku z gorącą czarnoskórą striptizerką a mój mały udawał, że jej nie widzi. A wystarczyłby mały flirt i droczenie się z jej strony, żeby mnie rozbudzić. Zrozumiałem wtedy, że seksowność kobiety to tylko w połowie jej wygląd. Druga połowa to zachowanie. Zrozumiałem też, że pewnie działa to w obie strony, i pewnie dlatego zawsze najlepszy seks miałem jak w czasie gdy dziewczyna do mnie jechała podgrzewałem atmosferę smsami.
Dzięki za arta.

Vaas
Gość

Chyba twoj najlepszy do tej pory tekst. Duzo mi uswiadomil. Az sobie poczytam ksiazke ktora wymieniles, dzieki

StaN
Gość

miałem seksuologie na studiach ze Starowiczem :D mądry koleś, ale i tak każdy wykuwa wiedzę na własnych doświadczeniach :)

wpDiscuz