Strategia Kolumba

Strategia Kolumba

Jest takie pytanie, na którego dźwięk przewracam oczami:
- A ty co robisz w życiu?
Zastanawiałem się co będzie najbardziej zgodne z prawdą i w końcu powiedziałem:
- Zarabiam pieniądze.
Następnie opowiedziałem o kilku świetnych rzeczach, na których zarabiam je w tej chwili i napomknąłem o kilku genialnych rzeczach, na których zacznę je zarabiać w przeciągu następnych kilku miesięcy. Prawdopodobnie wspomniałem też ile na nich zarobię, jedynym słowem jakie jest w stanie to określić:
- W chuj.
Przez chwilę ślizgało się po mnie spojrzenie ludzi, którzy tam byli, aż w końcu wydusili:
- Będziesz miał klientów? Nie lepiej obniżyć ceny?
– Nie! Przecież to co robię, jest dokładnie tyle warte!

Kiedy ty, powiedziałeś tak ostatnio?

Dobrze to przemyśl, bo zazwyczaj ludzie zamiast zastanowić się nad tym, ile są warci, popełniają dwa błędy:
1) Nie doceniają siebie
2) Przeceniają innych
Oba prowadzą do tego, że osiągają mniej niż ich na to stać, bo starają się myśleć za innych ludzi i ustalają swoją pozycję w grupie, stale oceniając innych. Patrzą czy Wojtek zarabia więcej pieniędzy, jaką dziewczynę ma Przemek albo czy Kasia ma jędrniejszy tyłek i na tej podstawie próbują wyczuć, na jakim szczeblu drabiny społecznej się znaleźli, zamiast po prostu zająć ten, który najbardziej im się podoba.

Właśnie dlatego idąc na rozmowę kwalifikacyjną, nigdy nie powiedzą rzeczywistej kwoty jaką chcą zarabiać, tylko będą rozglądać się po biurze oceniając, ile szef będzie w stanie im zapłacić. Patrząc na dziewczynę w restauracji, będą zastanawiać się, czy są dla niej wystarczająco przystojni, zaradni, dowcipni i czy ich penis jest odpowiedniej długości, żeby przypadkiem nie narazić się na porażkę. Wypuszczając na rynek produkty, nie zastanawiają się nad tym ile chcą na nich zarobić ani ile są warte, ale nad tym ile klienci będą w stanie im zapłacić.

Zachowując się w ten sposób, przyjmuje się postawę żebraka, który z wyciągniętymi, umorusanymi rękami mówi: „Co mi dasz?”. Robiąc tak, będziesz dostawał resztki, a zbierając je, zawsze będziesz oceniany jako ten, którego stać tylko na zbieranie resztek. ZAWSZE. To się nigdy nie zmieni. Możesz oszukiwać się, że obniżasz swoje standardy tylko na chwilę, ale to tak nie działa. Ludzie pracujący w amerykańskich fast-foodach też tak myśleli, bo reklamowano je jako tymczasową pracę dla młodych ludzi mieszkających z rodzicami, którzy chcą sobie dorobić na dziwki i alkohol. Niestety dwadzieścia lat później, okazuje się, że większość z tych ludzi wciąż tam pracuje, bo kiedy raz rezygnujesz ze swoich marzeń i szacunku do siebie, to zazwyczaj wchodzisz na drogę bez powrotu.

Obniżanie standardów, pozycjonuje ciebie jako kogoś kto się nimi zadowala. To kwestia szacunku do siebie, a wbrew temu co się powszechnie myśli, na niego nie da się go wyżebrać, wypracować albo na niego zasłużyć. Szacunek się ustala i egzekwuje, a im skuteczniej się go wymaga, tym więcej się go dostaje.

Nigdy nie usłyszałbyś o Mozarcie, Napoleonie albo Kolumbie, gdyby każdy z nich postanowił „obniżyć wymagania”. Wtedy Kolumb w najlepszym wypadku skończyłby tak jak jego ojciec – jako drobny genueński kupiec. Całe szczęście zrobił inaczej. Kiedy stwierdził że jest możliwe dopłynięcie do Indii, zażądał sfinansowania wyprawy i wymógł nadanie mu tytułu Wielkiego Admirała, Wicekróla odkrytych ziem i 10% zysków. To większy awans społeczny niż od pucybuta do milionera. Kolumb go zażądał, nie dlatego, że wiedział, że go dostanie, ale dlatego że był przekonany, że właśnie na tyle zasługuje.

Warto brać z niego przykład, bo dzięki temu osiąga się więcej, a jeśli czasem coś nie wyjdzie, to inni wciąż będą ci płacić jedyną rzeczą, której nie kupisz za pieniądze – szacunkiem.

  • Lubierzcon

    lubię to! szanuj siebie, a wtedy zyskasz szacunek innych

  • Anna

    Ten tekst jest pisany”moimi słowami”. Volant brawo!

  • bartek

    Tekst miazdzy! Lubie to suko :D

  • Jacek

    Czuję się inspiracją powyższego tekstu :D

  • Kamil Pe.

    Czyli chodzi Ci o to, że jeśli ja swoją pracę wyceniam na 20tys. zł miesięcznie i w sumie byłaby to kwota, która chciałbym zarabiać w tym wieku, bo wynająłbym apartament, kupił nowego Mercedesa,co weekend robił wypady na piwo do Niemiec, czy Chorwacji, w klubie pił szampana, lub wódkę Belvedere i 12 letni bubron to na rozmowie kwalifikacyjnej na pytanie ile chce Pan zarabiać powinienem powiedzieć 20tys?

    Lub

    Jeśli wymyślę zapalniczkę podobne do firmy Bic i nazwę je Bikk i stwierdzę, że jednak mój Bikk jest warsz 20zł za sztukę a nie 2zł, to powinienem sprzedawać po 20?

    Wydaje mi się, że trzeba bardziej realnie patrzeć na świat, rynek.

    • Karolka

      Myślę, że Volantowi chodziło o właściwe wycenianie swojej pracy i siebie. Wiadomo, że jesli pracujesz jako na zmywaku, to ciężko żebyś rządał 20tys. Ale jeśli Twoja praca jest trudna, wymagająca dużych umiejętności, które nabyłeś ciężkim przygotowaniem do zawodu, to możesz rządać nawet i 30tys. czy 50tys.
      Jeśli chcesz sprzedawać te zapalniczki i są rzeczywiście dużo lepsze, to sprzedawaj i za 20zł. Twoje ryzyko czy ludzie to kupią, ale cenę zawsze można zmniejszyć. Oczekiwania to jedno, skutek-drugie.
      Trzeba wymagać tyle ile coś jest warte, ale trzeba też umieć wycenić wartoś. A jeśli ktoś chce za wywożenie komuś śmieci z podwórka 20tys. miesięcznie,to niech se tyle żąda, ale jest zdrowo szurnięty na mój gust a nie-”zna swoją wartośc”.:P

    • bartek

      Jesli nie masz wyobrazni, nic innego Ci nie pozostaje ;)

    • Volant

      Spodziewałem się takiego argumentu, ale:

      Czyli chodzi Ci o to, że jeśli ja swoją pracę wyceniam na 20tys. zł miesięcznie i w sumie byłaby to kwota, która chciałbym zarabiać w tym wieku

      Jeśli uważasz, że tyle jest warta praca jaką wykonujesz, a nie tylko tyle „chciałbyś zarabiać”, to jasne że tak. A tak się składa, że wartość pracy łatwo wycenić generowanymi dla przedsiębiorstwa dochodami i tak, jeśli zarabiasz dla firmy 100 tyś. miesięcznie, to spokojnie możesz żądać 20 tyś. pensji. Niestety dopóki nie generuje się takich zysków, to rzucanie kwotami z kosmosu jest skrajnie nierealnym spojrzeniem na świat.

      Drugi przykład:

      Jeśli wymyślę zapalniczkę podobne do firmy Bic i nazwę je Bikk i stwierdzę, że jednak mój Bikk jest warsz 20zł za sztukę a nie 2zł, to powinienem sprzedawać po 20?

      Jeśli masz świetny marketing albo ta zapalniczka czymś się różni (dłużej działa, ma lepszy design, jest bardziej niezawodna itd.), to tak – powinieneś sprzedawać ją po 20 zł.

  • s

    Mógłbyś napisać notkę o tym jak wydać książkę ? Najważniejsze punkty, bardziej o kwestie techniczne :D Czy tematyka bloga powoduję, że nie zamieścisz tu tego typu wpisu ?

    • Volant

      Cześć. Mógłbym, ale nie wiem czy to zrobię, więc byłoby lepiej gdybyś napisała do mnie mejla z pytaniami, a ja ci na nie odpowiem :)

  • prezes

    Aby cokolwiek wycenić wysoko, czy to swoją pracę czy też produkt musi nastąpić pokrycie wartości i po drugie, ktoś musi mieć powód, żeby tą cenę zapłacić. Nie znam dokładnie historii Kolumba, ale uważam że nic by nie wywalczył, gdyby ktoś nie miał powodu aby wysłać go w podróż do Indii.
    W tekście został dobrze uchwycony pewien fakt: żebracy zawsze mają przejebane. Zauważcie że firmy, które mają niskie ceny i słabą jakość usług w trudnych czasach mają największe problemy a te które utrzymują ceny i swoją jakość zachowują swoją pozycję na rynku. Jest to widoczne szczególnie w Polsce, gdzie nie szuka się produktów najlepszych, tylko najtańszych.

    • Volant

      Aby cokolwiek wycenić wysoko, czy to swoją pracę czy też produkt musi nastąpić pokrycie wartości i po drugie, ktoś musi mieć powód, żeby tą cenę zapłacić.

      Dokładnie tak. Dodałbym tylko jeszcze (i taki był wydźwięk tekstu), że i tak większość ludzi, ceni siebie za mało.

      • prezes

        To prawda.