Self made man – zdezaktualizowany wzorzec

Self made man – zdezaktualizowany wzorzec

To pojęcie było bardzo modne na początku XX wieku, kiedy ludzie znikąd, ciężką pracą własnych rąk, zaczęli zdobywać fortuny. Piękne czasy, przywracające wiarę w możliwości człowieka i to, że jeśli chce, to może wszystko – wystarczysz żelazny upór i ogromna wytrwałość.

Niestety wątpię, czy tak to w rzeczywistości wygląda. Sam bardzo wiele dostałem od ludzi. Na przykład od Niqu, który mimochodem wniósł do mojego życia tak dużo, że nawet teraz ciężko jest mi sobie uświadomić jak dużo. Zaraził mnie swoim pozytywnym podejściem, brakiem dramatyzowania, uśmiechaniem się nie wtedy kiedy ma się powód, ale zawsze kiedy nie ma się powodu, żeby tego nie robić.

Albo Bercik. Pamiętam, kiedy na ognisku podszedł do nas obcy gość i na siłę chciał pokazać się ze strony buraka. W końcu bardzo głośno beknął, a Bercik uśmiechnął się i powiedział:
- Słodki jesteś – taki bardzo stylowy sarkazm, którego… używam do tej pory.

Albo moje zdjęcie na okładce książki. Fotograf – Paweł Romański został mi polecony przez moją koleżankę. Ja w podziękowaniach, poleciłem go jako fotografa, a on polecił „Piąty poziom” na swoim fanpejdżu.

I tak to się kręci: dowiadujesz się o czymś od kogoś, dajesz coś ciekawego i ktoś ci to później oddaje. Zastanów się, ile pieniędzy zarobiłeś dzięki innym, ilu ciekawych rzeczy się nauczyłeś albo jak wiele drzwi otworzyłeś dzięki temu, że w ogóle ktoś ci pokazał gdzie one są.

Dlatego zgadzam się z tym, że sukces, przede wszystkim zawdzięczamy sobie, ale w jego odniesieniu pomagają (i przeszkadzają – to też warto pamiętać) setki innych osób. Zawsze ktoś ciebie poleci, zarekomenduje, zainspiruje albo da radę. Sam wyznaję zasadę, że warto pomagać, bo to kiedyś do ciebie wróci. Nie wiesz kiedy i w jaki sposób i… chyba to jest w tym najlepsze, bo to jak prezenty niespodzianki.

Mówi się, że 70% ofert pracy rozchodzi się pomiędzy znajomymi bez udziału mediów. Wiesz ile to jest 70% ofert w skali kraju? Ja też nie, ale cała masa! To między innymi z tego powodu, ilość pieniędzy jakie zarabiamy, jest blisko powiązana z ilością znanych nam osób. Z tego też punktu widzenia, deklaracje typu: „Chcę umrzeć wiedząc, że wszystko co mam zawdzięczam sobie!”, są o dupę rozbić. To może być prawdą w 70%, ale nigdy nie jest całą prawdą. Jest zwykłym nadęciem, bo tylko dzięki relacjom z innymi, można wykorzystać swój potencjał. Żyjąc w izolacji od innych, prawdopodobnie nigdy nie stworzylibyśmy niczego wartego uwagi, a jeśli nawet, to świat by się o tym nie dowiedział. Kontakt z innymi sprawia, że możemy być dumni z tego, co zrobiliśmy, ale też wdzięczni innym za to, co zrobili dla nas.

Wdzięczni.

Fajne uczucie, które całkowicie odświeża spojrzenie na życie, w którym zwykle szuka się tego, w czym ktoś nam przeszkodził, a nie tego w czym pomógł. Rzadko znajduję czas dla bycia wdzięcznym, ale dzisiaj byłem wdzięczny bardzo wielu osobom. Miło było sobie uświadomić jak wielu. I chociaż być może, bycie self made manem jest kuszące, to wiedza o tym, ile dookoła ciebie jest życzliwych osób, jest znacznie lepsza.

  • D-O-K-Ł-A-D-N-I-E!
    Ktoś kiedyś powiedział że gdzie ludzie tam i biznes. Bez ludzi nie byłoby biznesu dlatego warto i nawet trzeba im pomagać.

  • Wdzięczność to podstawa dla każdego szczęśliwego człowieka. Dodatkowo doceniając to co się ma, nasze pożądanie maleje i w rezultacie zyskujemy wewnętrzny spokój :)

  • Mpi

    Fajny wpis. Ja też dodatkowo uważam, że tym kim jesteśmy określa nas to z kim przebywaliśmy. Jesteśmy składową wszystkich ludzi, ponieważ przez całe życie podążamy za kimś/z kimś/ dzięki komuś. Chcąc nie chcąc przyswajamy sobie czyjeś zachowania, wiedzę, czy idziemy podobną ścieżką.

    Większość ludzi jest zajebistych i warto mieć kupe znajomych, bo zawsze możesz Ty im pomóc, co sprawia przyjemność, a często i oni nam pomagają. Trzeba się wspierać, bo wspólnie można osiągnąć dużo więcej niż samemu… oczywiście są też wyjątki.