Spotted: Serio?!

Spotted: Serio?!

Jakby ktoś nie wiedział, to spotting jest modą, która ostatnimi czasy szerzy się na Facebooku w  postaci fanpejdży o nazwach „Spotted: [Dowolne miejsce], a szerzy się w takim tempie, jak syfilis w średniowiecznej Europie.

Idea jest prosta: Widziałeś kogoś kto ci się spodobał, nie podszedłeś, ale żal pozostał. Widziałaś świetnego faceta, ale nie zareagował na twoje namiętne spojrzenie. Wystarczy więc, że napiszesz u nas o tym wiadomość, będziesz cierpliwie śledził wszystkie wątki, a może twoja zguba się znajdzie.

Wiem, że na pierwszy rzut oka, wydaje się to mieć sens, ale wystarczy rzucić okiem jeszcze ze dwa razy, żeby nie mieć złudzeń. Być może część ich użytkowników, zagląda na Spotted, żeby się pośmiać, ale wciąż nie mogę uwierzyć w to, że pozostali faceci korzystając z jednego z tych fanpejdży, dowolnie decydują się na przylepienie im łatki nieśmiałego, miłego i skromnego chłopca. Mało gorszych określeń jestem w stanie sobie wyobrazić.

Jakby jeszcze to się opłacało, ale w praktyce w 90% przypadków, twoje starania w „internetach” nie przyniosą skutku. W 9% trafisz na kobiety wymagające klinicznego leczenia i tylko 1% daje ci cień szansy na to, że trafisz na dziewczynę, która nie będzie jednocześnie wybrykiem natury.

Nie ma się jednak z czego cieszyć, bo obawiam się, że jeśli nie miałeś nawet odwagi, żeby z nią pogadać, to będziesz łatwy do wygryzienia. Wystarczy, że podejdzie do niej ktokolwiek i powie:
- Cześć. Nogi miękną mi na twój widok, ale nie darowałbym sobie, gdybym nie zaprosił ciebie na kawę.
Zwyczajnie, kulturalnie, męsko, bez czajenia się „po internetach”, dzięki czemu wyprzedza wszystkich spotterów o lata świetlne. Wiesz dlaczego? Bo ma to, czego oni nie mają i nie chce im się tego zdobyć – umiejętność brania od życia, tego czego chcą, nawiązywania kontaktów, bawienia się rozmową.

A rozmowa jest ważna. Internet może być w przyszłości pięćdziesiąt razy popularniejszy niż teraz, a i tak najważniejszych ludzi, największe pieniądze i najlepsze kontakty, zdobędziesz rozmawiając z odpowiednimi osobami twarzą w twarz. Zdając się we wszystkim na Internet, odbierasz sobie szanse na zdobycie umiejętności rozmawiania. Za każdym razem, kiedy tchórzysz przed powiedzeniem: „Cześć”, robisz krok w tył w swoich umiejętnościach interpersonalnych. To nic strasznego tylko wtedy, jeśli chcesz się ożenić z drukarką, ale jeśli chcesz poznać dziewczynę wystarczająco ładną, żeby aktorki porno przestały wydawać się atrakcyjne, to jest to trochę za mało.

Możesz się tłumaczyć, że nie podszedłeś, bo był tłok, siedziała z koleżankami, niosłeś torbę z zakupami, byłeś mokry od deszczu albo zwyczajnie się bałeś, ale to nie ma znaczenia, bo rozmawiać z kobietami da się nauczyć tylko… rozmawiając z kobietami. Jeśli chcesz być lubiany, przyciągać do siebie ludzi, chcesz czegoś więcej niż standard i marzysz o tym, że wszystkie kobiety będą chciały ciebie poznać, to musisz uczyć się rozmawiać. W każdej chwili, bo w każdej chwili ci się to później przyda: w związku, na rozmowie kwalifikacyjnej, podczas zarządzania ludźmi i pracy w zespole. WSZĘDZIE! Jest to i będzie potrzebne, bo rzeczywistość zmienia się szybciej niż nasz mózg i to dlatego ludzie, którzy potrafią „się dogadać” zarabiają coraz lepiej, bo coraz mniej ludzi to umie.

Może jestem nieprzystosowany do XXI wieku, ale moim zdaniem, kiedy idziesz na łatwiznę i zamiast spiąć się w sobie, angażujesz się w bzdurne pomysły typu Spotted, zachowujesz się jak dzieciak, który ucząc się chodzić, przewrócił się kilka razy i bojąc się kolejnego upadku, zaczął jeździć na wózku inwalidzkim. To bez sensu!

I rozumiem, że poznawanie siebie nawzajem jest trudne, ale to jest w tym najlepsze! Odwaga, to sposób w jaki się zachowujesz kiedy jest ciężko. To chwila, kiedy możesz ustawić się po jednej ze stron barykady: po stronie zwycięzców albo po stronie ludzi o charakterze masełka leżącego na rozgrzanym kaloryferze.

Strona, którą wybierasz częściej – wygrywa.

  • Yip

    Świetny tekst! Wreszcie ktoś poruszył ten temat. Wszedłem sobie kiedyś na jeden z takich profili i to co tam ludzie wypisują… żałosne.

  • Ruthven

    Zgadzam się w 100 %, ogólnie podryw na necie jest słaby, a w ten sposób to już wogóle…. Ostatnio powstała grupa na FB przeciwników tego pomysłu o nazwie:
    „Spotted: KURWA jakie spotted? Podejdź i zagadaj do niej miękka fujaro”
    http://www.facebook.com/jakie.kurwa.spotted?ref=stream

  • Quentin

    Słuszne uwagi Volant.
    Weź jednak pod uwagę, że kolejnym celem, poza romantycznym zakończeniem podrywu w wersji dla niemot jest swego rodzaju biuro rzeczy znalezionych – telefony, czapki, portfele, klucze do czołgu i wiele innych. O ile takie rzeczy można znaleźć po zgubieniu w PKS w zajezdniach to widzę sens w istnieniu stron: ‚Spotted: Stary Rynek i centrum Poznania’ lub ‚Spotted: Park Chopina’.
    A co do wykorzystywania tego do podrywu… Wersja dla ciepłych kluch, która tak czy inaczej nie zwiększy ilości kobiet w ich życiu.

    Pozdrawiam :)

  • Kaspe

    Ostatnio miałem te same przemyślenia. Pojawia się tego teraz ogromna ilość. Wynika z prostego lenistwa. Braku wyobraźni, braku pomysłowości, spontaniczności. Wszystko włazi do internetu. Zamiera fizyczność. Ale spoko, to tylko ułatwia tym co mają jaja. :) bo ludziom się nie spodoba to, że wszystko przeniosło się do netu.

    Gorsza jest jednak inna rzecz w tej całej sprawie. Wszyscy wszystkich obserwują i zaczynają dzielić się tym publicznie. Spotted: „Pani w różowej kurtce z siatami z biedronki, która jechała o 12:54 autobusem z Mickiewicza na Grunwaldzką, polecam to mięsko mielone które pani kupiła zrobić w przyprawie curry i z pieczarkami”

    Ch wie co jeszcze ludzie wymyślą.

  • mkdabr

    A nie pomyślałeś nigdy, że dla wielu uczestników tego całego „spotted” to jest po prostu dobry fun?
    OK. Przyznaję się – nie śledzę go zbyt często, więc może nie jestem w temacie, ale jak juz zajrzę na taki profil to te komentarze są z jajem i pozytywną energią, chyba nie myślisz, że ktoś proponujący seks za 30 minut w garażu BUW naprawdę idzie tam i czeka? :P

    • Volant

      Może tak być, ale i tak pomysł mnie nie przekonuje :(

      • mkdabr

        Okej, miałeś rację. Poddaję się. Własnie to przeczytałem:

        „Dzięki Spotted: ZTM udało nam się skontaktować ze sobą około kilkudziesięciu par. Część z nich utrzymuje kontakt do tej pory, część spotkała się tylko raz. Ale ważne, że mogli to zrobić właśnie dzięki nam.

        Już wkrótce zaprezentujemy Wam nowe rozwiązanie, dzięki któremu odnajdywanie niedoszłych znajomości będzie prostsze niż kiedykolwiek.

        Dajcie znać innym!

        PS: Nie zapomnimy też o śmiesznych akcjach. ;)”

        A w planach… Appka spotted, szaleństwo! Producenci porno już się mogą zwijać, kto ich teraz będzie golądał?!

  • A ile to lajków ma ;-) w tysiącach, może ten „fun” przerodzi się w jakieś imprezy gdzie dopiero ludzie będą mieli okazję do zapoznania się, bo sama idea przewodnia również do mnie nie przemawia, ale być może ktoś w ten sposób nawiązał lub nawiąże jakąś znajomość.
    Summa summarum lepszy spotting i możliwość zagadania, taka druga szansa na odwagę, niż wiecznie pluć sobie w brodę że się nie zagadało i nie będzie miało się szansy zagadać.

    • Daniel Barszcz

      Zdecydowanie wolałbym sobie pluć w brodę niż mieć myśli przy podejściu ‚nie podejdę bo się boję, ale później napisze na spotted i może się do mnie odezwie’. Niestety to prowadzi w zła stronę, w sumie dla kogo w złą, dla tego w złą. :)