Mentalność ofiary

Mentalność ofiary

Moim marzeniem jest być Ch… ups… Perfekcyjną Panią Domu, więc jak każda kandydatka na nią, lubię zakupy, poszukiwania nowych przepisów i przeglądanie kobiecych gazet kiedy akurat jestem u fryzjera.

Tym razem natknąłem się w „Claudii” z sierpnia 2012 na artykuł pod tytułem: „Toksyczny mężczyzna. Jak go rozpoznać?”, a w nim na takie pełne żalu zdania typu: „Dzisiaj wiem, że nie byłam ani jego pierwszą, ani z pewnością ostatnią ofiarą”. Wydźwięk całości był taki, że „My kobietki jesteśmy takie dobre, a podłe samce nami pomiatają”. Nie wiem czy dużo kobiet utożsamia się z takimi tekstami. Mam nadzieję, że nie, bo tak słabo się nadaję na chusteczkę dla porzuconych, że chyba nie mam co tutaj robić.

To oczywiste, że toksyczni mężczyźni istnieją tak jak istnieją toksyczne kobiety. Manipulantów nie brakuje i tak jak są setki wykorzystywanych kobiet, tak są setki wykorzystywanych facetów. Kobiety skutecznie wysysają z mężczyzn emocje, pieniądze i biżuterię, ale mężczyźni odwdzięczają się im tym samym. W tej wojnie, w skali populacji, obie płci wychodzą na zero.

Inna sprawa, że tylko osoby o pewnym typie osobowości narzekają na takie zjawiska. Dawniej nazywało się ich romantykami. Dzisiaj stosuje się bardziej adekwatną nazwę – kretyn. Są tysiące ludzi, którym zwyczajnie nie mieści się w głowie, żeby mogły być tak przez kogoś traktowane, bo nigdy nie były. Z kolei są kobiety, które idą przez życie jak z transparentem: „Skrzywdź mnie!”. Znam dziewczynę, która płacze przez facetów z regularnością szwajcarskiego zegarka, a wciąż ją to dziwi. Ona też ma tendencję do nazywania siebie ofiarą i naprawdę nie zwraca uwagi na to, że gdyby ona nie dała się wyrolować, to… nie zostałaby wyrolowana.

Wiem, że część osób może się ze mną nie zgodzić, ale istnieje coś takiego jak typ osobowości ofiary. Może kiedyś zastanawialiście się dlaczego w każdej szkole znęca się nad tymi samymi osobami? Dlaczego jak wobec kogoś w jednym miejscu pracy był stosowany mobbing, to w nowej pracy nic się nie zmienia? Dlaczego w klubie ludzie rozstępują się przed jednymi ludźmi, a inni muszę się przeciskać bąkając nieśmiałe: „Przepraszam bardzo”? A może wiecie dlaczego są osoby, które mają niezwykły talent do pakowania się w relacje, w których są rolowani emocjonalnie i finansowo?

Bo to taki typ ludzi.

Pamiętam jak w czasach kiedy bardzo często chodziłem na imprezy, miałem zabawę, która polegała wypatrywaniu fatalnie uwodzonej dziewczyny z miną z gatunku: „Uratuj mnie, a nie pożałujesz”. Jej oczy obiecywały takie łóżkowe cuda, że wbijałem się pomiędzy tych wszystkich frajerów, zabierałem ją i zostawiałem ich ze szczękami leżącymi na podłodze. Oczywiście bardzo mnie to bawiło i równie bardzo bawiło moich znajomych, aż do czasu kiedy ktoś obcy zapytał:
- A co byś zrobił, gdyby to ciebie spotkało?
Innym razem usłyszałem:
- A co gdybyś to ty nie miał pieniędzy?
- A co gdybyś to ty nie miał dziewczyny?
- A co gdybyś to ty…
Nie wiedziałem co powiedzieć, bo mnie coś takiego by nie spotkało. Układam swoją rzeczywistość tak, żeby pewnego rodzaju rzeczy mnie nie spotkały lub żebym mógł je łatwo naprawić. Mimo to, rok po roku chórek osób życzących mi solidnego potknięcia się trwa jak trwał.

Mentalność ofiary przyciąga toksycznych ludzi, bo zawsze składa się ona z tych samych cech: chorobliwego poszukiwana ciepła, niskiego poczucia własnej wartości i niezaspokojonego poczucia bezpieczeństwa. To brzmi jak opis osoby proszącej się o to, żeby ktoś ją przytulił, pocałował, wyruchał i zostawił, a później pozostaje objadać się czekoladkami, płakać w poduszkę i oglądać „Dziennik Bridget Jones”. Zabawne w tym jest to, że poczucie wykorzystania, to tylko stan umysłu, bo związkiem chociaż trochę trzeba się cieszyć. Patrząc realnie na taką relację, to ty mu dałaś seks i on dał ci seks, oboje daliście sobie czas i wspomnienia, a czy coś ci zabrał? Chyba tylko twoje złudzenia, za które ciężko brać odpowiedzialność.

Wszyscy, którzy nie przedawkowali Domestosa wiedzą, że w życiu możesz być albo zwycięzcą albo planktonem. Nie rodzisz się ani jednym ani drugim, ale się nimi stajesz, podejmując wszystkie swoje decyzje. Ucząc się wygrywać. Ćwicząc odnoszenie sukcesów. To tylko jedna z wielu kompetencji, których można się nauczyć.

Żeby to zrobić, na początek warto przestać nazywać siebie ofiarą. Już na zawsze.

Dodaj komentarz

13 komentarzy do "Mentalność ofiary"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Silver
Gość

100% prawdy!

Gocha
Gość

„chorobliwego poszukiwana ciepła, niskiego poczucie własnej wartości i niezaspokojonego poczucie bezpieczeństwa” dokładnie i wszystkie dziewczęta które wciąż powtarzają że trafiają na dupków powinny wsiąść sobie to do serca i przeanalizować swoje zachowanie, same są sobie winne ….

Mmef
Gość

Podoba mi się arogancki styl z jakim piszesz teksty, są wyjątkowe. Tak trzymaj Volant

gronki
Gość

„Nie wiedziałem co powiedzieć, bo mnie coś takiego by nie spotkało.” — to tylko pokazuje, jak płytko autor postrzega rzeczywistość. Łatwiej jest pisać niż myśleć, niestety.

Tomek
Gość

Sam w dzieciństwie miałem problem z „mentalnością ofiary” więc wiem dokładnie o czym piszesz. Oby ten tekst dotarł do jak największej ilości osób, które same dają d*** a potem się krzyczą, że ktoś ich gwałci.
Swoją drogą, całkiem nie dawno trafiłem na ten blog i muszę powiedzieć, że naprawdę jestem pod wrażeniem, a książka to już istna poezja ;)Liczę, że kiedyś spotkamy się w realu, tymczasem pozdro ;D

Luba
Gość

Super! To czysta prawda.

neokid
Gość

No dobra, ale jak wyjść z tej pozycji ofiary? Dla mnie to jest jakieś zamknięte koło – jesteś ofiarą, bo jesteś niedowartościowany, jesteś niedowartościowany bo masz mentalność ofiary. Jak przerwać tą patologię? Udawać pewnego siebie? Niezależnego?

v!ncent
Gość

Jak wyjść z zamkniętego koła? Po prostu je zmienić. Udawanie pewnego siebie nie ma nic wspólnego ze zmianą, bo będzie jedynie powierzchowne. Jeśli chcesz nabrać odwagi – wychodź poza strefę komfortu, rób rzeczy, których się boisz. Po pierwsze da Ci to zastrzyk adrenaliny, po drugie satysfakcję i zadowolenie z siebie, po trzecie fajne wspomnienia.
Jeśli chcesz być pozytywny, szczęśliwy, odetnij się od toksycznych znajomych i znajdź sobie nowych, posiadających pożądane przez Ciebie cechy. Jesteś wypadkową ludzi, którymi się otaczasz.

I przede wszystkim – PRZESTAŃ NARZEKAĆ! Spróbuj nie narzekać przez tydzień, a zobaczysz jakie radosne, beztroskie i PROSTE stanie się Twoje życie.

Powodzenia.

Justyna Murzyniak
Gość

Dopiero trafiłam na ten blog i muszę powiedzieć że jest to świetny tekst ale prawda jest taka, że ofiary niestety zawsze pozostaną ofiarami dopóki ktoś porządnie nimi nie potrząśnie i nie powie : „ogarnij się bo inaczej skończysz tam gdzie teraz stoisz.”. Dlaczego? Bo bycie ofiarą im pasuje. Swoją tragiczną historią zdobywają zainteresowanie otoczenia, a poza tym łatwiej jest załamać rączki i rozżalać się nad swoim życiem niż wyprostować plecy i powiedzieć życiu ” pierdol się i tak wygram!”

wpDiscuz