Cyrograf

Cyrograf

Uczucia mają jedną zaletę. Są.

Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze częściej patrzyłem na kobiety niż z nimi przebywałem, miałem marzenie. No może nie marzenie – życzenie. A życzyłem sobie bardzo nieoryginalnie, bo jak każdy niedoświadczony chłopak, chciałem nigdy nie odczuwać w towarzystwie kobiet stresu, niepewności ani nie drżeć pod wpływem buzującego we mnie koktajlu uczuć. Jednym zdaniem – chciałem być oziębłym sukinsynem, który nie odczuwa tej frustrującej niemocy, powstrzymującej go przed wykonaniem jednego kroku, później drugiego i trzeciego, aż dopóki nie spadną wszystkie maski.

W dużej mierze mi się to udało, ale kiedyś poszedłem do Galerii Łódzkiej i pojawiła się tam Ona. Miała rude włosy, piękną figurę i czarną opięta sukienkę. W ciągu całego życia spotkałem tylko sześć tak elektryzujących kobiet. Każda z nich jest inna, ale łączy je jedno – kiedy je widzę, uginają się pode mną nogi, moje całe ciało mięknie i robi się ciepłe. Wielka gula tworzy się w gardle, setki myśli przewija się przez moją głowę, powietrze można ciąć na kawałki, pakować w pudełka i sprzedawać na Allegro, a ja chcę tylko podejść, poczuć ją, usłyszeć głos, dotknąć, zobaczyć to jej głębokie spojrzenie. Nie potrafię tego porównać z niczym co znam, ale wiem, że jestem wtedy jak emocjonalna bomba wypełniona podnieceniem i stresem.

Uśmiechnąłem się. Ona zrobiła to samo i weszła do jakiegoś sklepu z kosmetykami na parterze. Dygotałem.

Usiadłem na ławce żeby się uspokoić, a jednocześnie cieszyłem się jak głupi. Nie z tego, że się stresuję, ale że potrafię coś takiego czuć. Po prostu byłem z siebie dumny i czułem się wtedy cholernie dobrym człowiekiem. Jakby pękł we mnie słoik wypełniony miodem i rozlał się po każdej mojej komórce.

To właśnie wtedy dotarło do mnie, że wcale nie chcę pozbywać się stresu, bo razem z nim musiałbym się pozbyć i tej guli w gardle, i ciepłego roztopionego ciała, i uginających się nóg i tej totalnej niepewności. Ludzie bez względu na płeć, wojownicze miny i udawaną bezczelność, poznając się nawzajem, stresują się, bo to jest całkowicie naturalne. Gdyby nie to, to po czym poznaliby, że ktoś ich kręci? Jaki mieliby argument, żeby podejść skoro czuliby przy tym to samo, co podczas mycia zębów? Miętowy smak w ustach i nic poza tym? Co by ich powstrzymało przed dymaniem gumowej lali?

Uczucia są całością. Da się je kontrolować, ale najczęściej oznacza to, że eliminując te negatywne, stępisz też wszystkie pozostałe. One działają jak łańcuch pokarmowy w przyrodzie – owszem, możesz wytępić wszystkie szkodniki, ale tym samym pozbawisz pożywienia zwierzęta, które lubisz i podziwiasz, a w ostateczności odbije się to też na tobie.

Uczucia są ekosystemem. Ceną za pozbycia się stresu, jest to, że już nigdy się nie zakochasz. To brzmi jak kontrakt zawarty z diabłem – będziesz mógł mieć więcej dziewczyn niż kiedykolwiek, ale żadnej nie będziesz traktował bardziej osobiście niż miejsca, które zarezerwowałeś sobie w kinie, niż chodnik po którym przeszedłeś ani jak koszulę, którą przymierzyłeś w sklepie i zdjąłeś cmokając: „Nie czuję, że to jest to”.

W życiu nigdy nie chodziło o to, żeby nie czuć, ale o to żeby wiedzieć co te uczucia znaczą. Obserwować je, poznawać, witać się z nimi jak ze znajomymi i z nich korzystać. Stres przed podejściem do ubranej w seks kobiety, nie istnieje po to, żebyś wrócił do domu sam i odpalił RedTube. Stres tak jak wszystkie przeszkody istnieje po to, żebyś miał szansę pokazać, jak bardzo ci zależy.

A jeśli chcesz unikać przeszkód, to mam dla ciebie złą wiadomość – wtedy nigdy nie dostaniesz tego, na czym naprawdę ci zależy.


Jeśli chcesz dostawać informacje o nowych wpisach oraz dodatkowe materiały na swoją pocztę – wpisz poniżej swój adres e-mail :)

  • Magdalena

    nowa, niepoznana do tej pory twarz Volanta :-) świetny wpis! czytając uśmiechałam się jakbym razem z Tobą patrzyła na tą kobietę. Poruszyles bardzo ważny temat i myślę że mężczyźni którzy to przeczytają powinni się zainspirowac, bo uczucia są magiczne :-)

  • lucho

    „dodatkowe materiały na swoją pocztę ” tj cytaty z twojej książki czy co dokładnie? ;> widzę nowa opcja pod tekstem, rozwiniesz tą idee >?

    • Volant

      Żadnych cytatów, ale czasem mam coś do napisania, co nie pasuje ściśle na bloga np. ostatnio wysłałem swoją recenzję „Fastlane milionera”. A poza tym – tak przyjemnie tworzy się ten newsletter, że aż żal go nie wykorzystywać :)

  • marcut

    Piszesz o emocjach a nie o uczuciach,mylisz pojęcia.

  • RadosnySkurwiel

    Po 1 kolega wyżej dobrze zauważył – piszesz o emocjach
    Po 2 końcowe zdanie jest słabe, naturalnym jest unikanie przeszkód, kluczem jest radzenie sobie z przeszkodami pojawiającymi sie spontanicznie
    Po 3 Swojego czasu kompletnie wyeliminowałem stres, nic mnie nie było w stanie sparaliżować, czy przeszkodziło mi to w zakochaniu się? Nie. Stres jest zbędny, nie czyni życia lepszym, a może spierdolić wszystko. A że emocje potrafią być jak dzikus w klatce (czujesz, że je kontrolujesz, a pare impulsów i bodźców może sprawić, że zapomnisz o dzikusie i ucieka Ci z klatki) to wolę w ogóle go nie odczuwać.

    • Volant

      Po 1 kolega wyżej dobrze zauważył – piszesz o emocjach

      Nie widzę istotnej różnicy między emocjami i uczuciami, ale ja niedouczony jestem :)

      Po 2 końcowe zdanie jest słabe, naturalnym jest unikanie przeszkód, kluczem jest radzenie sobie z przeszkodami pojawiającymi sie spontanicznie

      Fakt. Inna sprawa, że nie zawsze to co naturalne działa na twoją korzyść. Zdobycie pewnych wartościowych rzeczy, często wiąże się z pokonywaniem przeszkód. Jeśli tego nie robisz, to po prostu ich nie osiągasz.

      Po 3 Swojego czasu kompletnie wyeliminowałem stres, nic mnie nie było w stanie sparaliżować, czy przeszkodziło mi to w zakochaniu się? Nie.

      Gratuluję! Serio. Ja mam inaczej.

    • Freezy

      Czy moglbys rozwinac w jaki sposob calkowicie pozbyles sie stresu?

  • Robert

    A propo emocji/uczuć – wczoraj od znajomych usłyszałem fajną definicję, nie wiem, czy poprawną, ale może rzuci odrobinę światła:
    Emocja to coś, co odczuwamy chwilowo – np. złość, radość (np. z podwyżki), niechęć itp. Z kolei uczucie, to coś długotrwałego (z założenia) – np. oklepana miłość czy przywiązanie itp.

    Nie wiem, ile w tym prawdy, ale w zasadzie zgadzam się z tym.

  • kamil

    I jak się skończyła ta historia z Rudą, co zrobiłeś gdy już się nasiedziałeś na ławce?

    • Volant

      Jak to jak? Poczekałem aż wyjdzie, podszedłem i zabrałem na kawę. Wtedy na parterze była taka podróbka Coffee Heaven – właśnie tam :) Piękny dzień, Najbardziej w takich uczuciach lubię to, że za każdym razem kiedy je miałem, wszystko co robiłem gładko wchodziło. Tak miałem ze swoją pierwszą dziewczyną, z laską, którą kiedyś poznałem we Wrocławiu, z taką, którą poznałem na uczelni i prawie od razu zabrałem do hotelu, z tą Rudą i jeszcze z jedną, studentką medycyny na wysokich obcasach.

  • Ja część warszawskich chodników, po których chodzę, traktuję bardzo osobiście… co nie zmienia faktu, że masz rację. I masz rację od tej strony, której chyba nikt jeszcze nie pokazał.

    Z drugiej stony, jeśli u kogoś ten stres będzie za duży, to też nichuja tych uczuć nie będzie odczuwał tak jak należy, bo albo będzie miał za dużo złych myśli w głowie i będą mu to one zatruwać, albo nie będzie do tych dziewczyn podchodzić, tracąc już bezpowrotnie szansę na znajomość i uczucia na poziomie hard.

  • Dawid

    Nie doszedłem do momentu w którym nie stresowałbym się za każdym razem kiedy podchodzę, nawet w klubie, a taki jest mój cel.

    Wydaje mi się i jest to moje prywatne zdanie, że grono facetów czuje się nerwowo ponieważ na jakimś poziomie, głębszym poziomie ciągle traktuje to jak grę.

    I o ile gra może być ciekawa kiedy dajmy na to każdy wie o co chodzi, każdy się cieszy z relacji.

    Ale faceci czują, ze podchodząc do dziewczyny oszukują ją. Przynajmniej ja tak miewam, że po prostu czuje, że nie mam nic godnego do zaproponowania i traktuje całe to podchodzenie na zasadzie podchodów, a emocje wiąże z zdemaskowaniem.

    Nie wydaje mi się również, żeby stępienie bądź wyeliminowanie stresu musiało w każdym przypadku doprowadzić do stępienia innych uczuć. Po prostu „stępiając” stres robimy wyrwę w murze, nie zauważając, że obok jest klamka którą wystarczy nacisnąć. Podchodzenie do kobiet dla samego sportu nie wyeliminuje strachu, może coś zamaskować, może zwrócić na coś innego uwagę ale żeby było skuteczne jako panaceum na lęk to nie.

    Podejrzewam, że trzeba zrozumieć to wszystko na głębszym poziomie bo jako tako lęk przed podchodzeniem do kobiet nie jest czymś naturalnym. Ja pamiętam, że podchodziłem kiedyś do dziewczyn i jakoś się nie denerwowałem. Dopiero w późniejszym czasie stało się coś, nie wiem co, i teraz czuje spory dyskomfort.

    Tak czy siak Volant, jesteś w miejscu do którego ja dopiero dojdę w kwestii relacji i każdą nowinę od Ciebie czytam z żywym zainteresowaniem.

    Pozdrawiam :)