Gdybym był kobietą…

Gdybym był kobietą…

…to po pierwsze, pamiętałbym, że liczy się nie tylko ładna buzia, ale też to co ma ona do powiedzenia. Nie cieszyłbym się tak bardzo widokiem napalonych gości. Nie dlatego, że to nie jest fajne, ale dlatego, że jest to pospolite. Wzbudzić w jakimś mężczyźnie zainteresowanie seksualne, to jak zagotować wodę na herbatę. Umie to zrobić każda laska i nie ma to wielkiego znaczenia. Znaczenie ma to, co zostanie jak wyłączy się gaz. Zazwyczaj nie zostaje zbyt wiele.

Byłbym też najbardziej seksowną istotą świata. Dlaczego? Bo bym mógł. Wiem, że feministki patrząc na takie kobiety mówią coś o przedmiotowym traktowaniu, ale też nikt nigdy nie widział atrakcyjnej feministki, więc nikt nie wysłuchał ich w całości. Na dźwięk słowa kompleksy, tylko wzruszałbym ramionami. Faceci widzą ich przyczynę tylko jeśli podetknie im się ją pod oczy. Jedyne co dostrzegają to uśmiech, naturalne piękno, rozszerzone napięciem źrenice i gładką linię nóg. Całą resztę widzą tylko „koleżanki”, czyli zdziry zazdrosne o to, że ktoś inny przyciąga uwagę, śmie założyć szpilki, nie wygląda jak kości obciągnięte skórą albo zdejmuje górę kostiumu kąpielowego i opala się topless. Szkoda czasu na wojenki i wymienianie nieistotnych uszczypliwości! To nie z „koleżankami” spędzisz życie, nie z mężem ani rodzicami. Spędzisz je przede wszystkim ze sobą, więc dbaj o siebie.

Nie zgrywałbym księżniczki, bo grawitacja to dziwka i nadejdzie dzień, kiedy piersi nie będą tak jędrne i sterczące. Nie mówiąc już o tym, że nieśmiałych facetów takie gierki rażą, a z tymi pewnymi siebie, możesz liczyć na to, że chętnie ciebie wydymają, ale raczej ciebie nie polubią. Skończy się więc na gniewnym seksie, przybijaniu piątek z kumplami i kłamstewku: „Zadzwonię!”.

Dymałbym się jak gwiazda porno i kłamałbym, że to tylko on tak na mnie działa. Nie łapałbym pierwszego lepszego faceta i zanim się zwiążę, wolałbym się rozejrzeć „po rynku” żeby wiedzieć czego chcę. Nie tylko mężczyźni mają do tego prawo. Nie tylko oni mają swoje potrzeby i chcą się wyżyć. Pora zaakceptować to, że kobieta może być wierna, słodka i krzyczeć na widok pająka, ale w seksie ma prawo być wyzwolona. To wielka zaleta! Każdy facet ma ego wielkości małego kraju, więc kiedy całuje się z nim kobieta, automatycznie uważa ją za najmądrzejszą na świecie, bo dokonała takiego dobrego wyboru. Kiedy dochodzi z nim jak seksualna maszyna, nie chce zostawić jej za nic na świecie, bo tylko z nią czuje się 200% samcem.

Zapomniałbym o tym, co mówili mi rodzice na temat tego jaka kobieta powinna być dobra, uległa i posłuszna. To nieprawda, chyba że chce się spędzić życie gotując każdego dnia inną zupę. Byłbym kobietą tak pewną siebie, że nikt nie odważyłby mi się czegoś takiego zasugerować. Nie rodzisz się, żeby komukolwiek służyć. Możesz, nie musisz. Kropka.

W związku doceniałbym swoją i czyjąś wolność. Z chwilą kiedy zauważyłbym, że staję się bluszczem i ekstremalnie ograniczam wolność osoby, z którą jestem – wycofałbym się. Niezależność jest magnesem przyciągającym facetów, bo każdy z nich najbardziej na świecie boi się tego, że ciebie skrzywdzi, zostanie zamknięty w klatce albo nie będzie mógł się ciebie pozbyć. On chce się z tobą spotykać, ale nie lubi zobowiązań. Nikt nie lubi – w przeciwnym razie każda kobieta marzyłaby o własnym stalkerze.

Nie oczekiwałbym cudów. Tego, że jakikolwiek facet przestanie oglądać się za kobietami, oglądać erotykę albo marzyć o wypadzie na szalony weekend z kumplami, bo i tak nie przestanie. Nigdy nie zacząłbym się postrzegać tylko przez pryzmat związku, w którym jestem. Nie zrzędziłbym i nie jęczał. Nauczyłbym się opuszczać deskę w klozecie. Skoro facet umie ją podnieść, to ja miałbym wystarczające moce żeby ją opuścić.

Jak chciałbym związku to nie szukałbym do niego badboya, bo to nie wyjdzie. Mężczyźnie, który regularnie i często uprawia seks, ciężko jest zaakceptować możliwość, że mógłby przestać to robić. Szukałbym faceta, który wierzy w filmy romantyczne. Ideał to nie jest, ale przynajmniej można liczyć na to, że jutro wciąż się przy nim obudzisz. Śmieszne jest to, że kobiety nie podejmują decyzji w taki sposób, a ja wiem, że gdybym wciąż był kimś takim, to każda kobieta jaka by na mnie trafiła, byłaby znacznie szczęśliwsza niż trafiając na mnie teraz, kiedy już jestem podszyty skurwielem. Dla nich tak jest gorzej, ale dla mnie jest lepiej.

A mając już to wszystko, prawdopodobnie byłbym najbardziej pożądanym stworzeniem na Ziemi. Albo byłbym dziwką.

  • Paz

    A ja gdybym był kobietą, to korzystałbym z profitów ‚multiple-orgasms’ miksując sobie bobera każdego dnia i bawił się ciągle cyckami, fak jea!

  • Ksiądz Mateusz

    amen.

  • Pani Wiosna

    Pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła po przeczytaniu: „wtedy nie byłbyś kobietą”.

    A tak z innej beczki:
    Co z kolei z facetami, którzy chcą się wiązać po krótkim czasie (spotykania się), a kiedy kobieta jest już na to gotowa i zaczyna chcieć tego samego, to oni zmieniają zdanie? Jakieś złote przemyślenia Volancie?

    • Volant

      Mają mało doświadczenia i nie wiedzą, że nie chcą związku. Zdarza się. Takich rzeczy trzeba się nauczyć.

  • Masz absolutną rację z tym tekstem. Kobiety za dużo problemów wymyślają same sobie. Zdecydowanie nie doceniają się i ciągle wytykają sobie wady, których nikt inny zazwyczaj nie widzi. Dążą do jakiegoś wyimaginowanego ideału, który i tak nigdy nie jest doskonały. Ten tekst powinna każda kobieta przeczytać i każda wziąć sobie do serca. Powtarzać przed snem :-)

  • Aniś

    Brawo, brawo! Pięknie mnie opisałeś :D
    Tylko coś tutaj chyba nie do końca działa, tak działać powinno. Całkiem niedawno qmpel powiedział mi, że jestem ZBYT samodzielna i pewna swoich wyborów oraz potrzeb! WTF?! Czy mężczyźni naprawdę wolą nieporadne, zagubione, niedoświadczone dziewczęta? Czują się przy nich bardziej męscy? Ech…

    • Volant

      Pewnie tak, jeśli sami mają problemy ze swoją męskością :)

      W miarę doświadczony, ogarnięty i pewny siebie facet, a więc taki, który jest atrakcyjny dla kobiet, nie ma takich problemów. Fakt, że ten gość, który ci to powiedział, jest tylko twoim kumplem – dobrze to potwierdza :)

      • mrozu

        To raczej nie kwestia problemów z męskością, lecz wrodzonego instynktu, który podpowiada, że na co dzień z uległą będzie łatwiej w obyciu, niż z niezależną i samodzielną. A samiec jako ten, który ma dominować i przewodzić (w związku?) wybierze pewnie (nawet podświadomie) łatwiejszą opcję, bo po co się przemęczać i walczyć o prym w relacjach.

        Choć z drugiej strony myślę, iż facet, jak powiadasz „doświadczony” i z silnym charakterem doceniłby również inteligentną i pewną siebie kobietę, która to mogłaby pozytywnie wpłynąć na niego samego, pobudzając jego ambicje. ;)

  • RadosnySkurwiel

    Wielokrotny orgazm <3 płakałbym na zawołanie, manipulowałbym swoją seksualnością i doprowadzał facetów do pasji, aż znalazłbym faceta tak silnego psychicznie, który by ze mną wytrzymał
    W ogóle skąd taki pomysł na artykuł? Posłuchałeś Kayah? :D

  • Amelia

    Wielokrotny orgazm jest możliwy, ale również jest możliwe nigdy nie przeżyć orgazmu (anorgazmia). U facetów jest orgazm zawsze. Także ja bym się poważnie zastanowiła. W tym przypadku wolałabym być facetem, bo ja orgazmu nie miałam NIGDY.

    • Volant

      Amelia, mężczyźni też nie zawsze mają orgazm. Wytrysk to nie to samo co orgazm i dlatego większość z nich nie zdaje sobie nawet sprawy z faktu, że nie mają orgazmów. Wytrysk też nie jest taki oczywisty.

      Jeśli nie miałaś nigdy orgazmu, to może powinnaś pójść do lekarza? To normalna sprawa, a może to jakieś delikatne zaburzenie hormonalne?

  • Rakaz

    Jak bys byl kobieta to powiedzalbym Ci jedno:

    Wyjdz za mnie :))))

    (zwlaszcza po przeczytniu tego tekstu w polaczeniu z tym o tym ze kobiety powinny miec pasje ;)
    czytam Twoj blog od kilku dni, ale wiem, ze zagoszcze na dluzej ;) )

    Pozdrawiam
    Rakaz

  • Kobieta idealna

    Uwielbiam prostotę mężczyzn. Zwłaszcza „gdybym był kobietą, to bawiłbym się cyckami/został dziwką”. I to nie jest sarkazm.

  • Ren

    Jesteś zajebisty :), twoja szczerość i poczucie humoru zdecydowanie trafiają do mnie :). Dzieki tobie jestem mądrzejsza w „stosunku” do męszczyzn.

    • Ren

      Sory za fatalną literówkę :(

  • goś

    <3

  • shile

    Gdybym spotkała kobietę taką, jak opisana wyżej, od razu pomyślałabym że to facet z kobiecym ciele ;) Pomimo Twojej wiedzy na temat kobiet, i wielu fajnych artykułów, zbyt uprościłeś ten opis. Po prostu wypisałeś zbiór cech które rozwiązują typowe, najczęściej spotykane babskie problemy, zazwyczaj nielogiczne dla mężczyzn. Przyznam że ma to w sobie urok! Fajne wskazówki do tego, żeby spojrzeć na siebie z dystansu.