Nie martw się, że nie wiesz co chcesz robić w życiu

Nie martw się, że nie wiesz co chcesz robić w życiu

W twoim wieku też tego nie wiedziałem.

Poznaję dużo osób młodszych od siebie. Takich w wieku od osiemnastu do dwudziestu jeden lat i zazwyczaj są to świetni ludzie, którzy patrzą na mnie jakbym nie miał wad. Ja patrzę na nich i żałuję, że w ich wieku nie byłem taki ogarnięty. Nie robiłem swojej muzyki.  Nie prowadziłem własnych portali. Nie grałem na gitarze. Nie podchodziłem tak poważnie do tematu pieniędzy. Nie czytałem o związkach, sukcesie ani nie wygrywałem żadnych konkursów. Nie dlatego, że jestem tak stary, żeby mówić: „Inne czasy były”. Po prostu miałem je gdzieś.

Do trzeciego roku studiów miałem tylko jeden epizod z działalnością gospodarczą, co brzmi fajnie, kiedy się to wspomina, ale w rzeczywistości wcale takie nie było. Pracowałem raz za granicą. Dużo pomagałem rodzicom, bo lekko nie było. Chodziłem w okularach. Moja fryzura była tak fatalna, że gdyby nakręcili horror przeznaczony dla fryzjerów, to mogłaby grać główną rolę. Podczas wszystkich zajęć z w-fu w szkołach ani razu nie udało mi się przebiec kilometra. Na dobrą sprawę nigdy nie byłem w klubie. Nie powiem, że byłem pizdą, bo nie byłem, ale generalnie byłem odległy od tego kim jestem teraz.

To co miałem, to obecność na dobrych studiach. Niepokojąco dużą liczbę zaliczonych bójek. Kilka dobrych jakościowo relacji w tym jedną z najlepszą laską w szkole, co sprawiło, że wtedy po raz pierwszy ktoś do mnie przyszedł i zapytał: „Jak poderwać dziewczynę? Ty na pewno masz świetną gadkę, pomożesz mi?”. Wcale nie miałem dobrej gadki. Za to miałem naturalnie rozwiniętą umiejętność dominacji i wpływania na ludzi. Częściowo dzięki wchłanianiu postawy mojego ojca, a częściowo dlatego, że całe dni poświęcałem na robienie takich rzeczy, że gdyby mi ktoś opowiedział, że się nimi zajmuje, to pukałbym się w czoło. Mnóstwo czytałem, po kilka książek tygodniowo, ale nawet nie słyszałem o rozwoju osobistym, więc to nie było coś, co mnie bezpośrednio rozwijało. Byłem głodny wiedzy. Rzucałem się na jej skrawki jak pies na mięso i rozszarpywałem w mgnieniu oka. Kilka razy zdarzyło mi się zarwać noc, bo czytałem jakieś powieści albo Słownik wyrazów obcych Kopalińskiego. Był świetny, bo pełen ciekawostek, cytatów i informacji na temat ożaglowania jachtów albo dawno martwych bogów. Dzisiaj wiem, że zapomniałem więcej informacji, niż większość osób nauczy się przez całe życie.

Nie miałem pojęcia co chcę robić w życiu. Nigdy jako dziecko ani później nie wymieniłem zawodu, który chciałbym wykonywać. W moim mózgu nie było obszaru odpowiedzialnego za mówienie, że chciałbym być strażakiem, lekarzem albo baletnicą. Kiedy miałem 22 lata, wciąż go nie było. Moje plany dotyczące życia były mgliste i odległe. Być może dlatego, że miałem zbyt wiele opcji do wyboru. Wiedziałem tylko, że chcę być bogaty.

Wiecie jak to się stało, że dzisiaj robię to co robię i żyję w sposób, w który żyję? Ja też nie. Byłem ciekawy świata. Robiłem wiele rzeczy. W niektórych okazywałem się lepszy niż w innych i ludzie do mnie przychodzili po rady lub po pomoc. Zacząłem pisać, bo polonistka powiedziała, że jestem taki fajny i mądry, ale nie powiedziałaby tego gdybym nie przebrnął przez tony powieści, które nadały mojej osobowości właśnie tego charakterystycznego rysu. Pisałem lepiej, bo miałem skąd czerpać tematy i słowa. Zająłem się uwodzeniem, bo mój przyjaciel podrzucił mi „Alchemię uwodzenia”, a ja jako że byłem głodny wiedzy, to się na nią rzuciłem. A później na perswazję i wywieranie wpływu, które szło mi łatwiej niż innym, bo wiedziałem więcej niż inni. Jak czytasz w dzieciństwie mowy Cycerona, to z praktyki wiesz jak budować dobre argumenty. Miałem więcej kontaktów z ludźmi niż inni, bo nie miałem Internetu i konsoli do gier, a na komputerze mogłem grać tylko godzinę zanim nie przegoniła mnie od niego mama, za co byłem wściekły do końca dnia, a dziś dziękuję, bo musiałem się czymś zająć, a to przełożyło się na lepszą znajomość ludzi. Nawet książkę napisałem przypadkiem, bez planu. Po prostu kilkoro czytelników zaproponowało żebym to zrobił, a ja pomyślałem: „Czemu nie?”.

To nie są wielkie motywacje ani kroki milowe. Nie ma tu konkretów. Po prostu dobrze się bawiłem, a dzięki temu, teraz bawię się jeszcze lepiej. Dla mnie sukcesy są jak drzewa. Życie, z którym się rodzimy, to goła skała. Wszystko co przeżywamy, co robimy i czego się uczymy, to proces wrzucania na tą skałę ziemi. Jeśli tego nie zrobisz, to choćby wiatr przynosił ci tysiące nasion drzew, to na gołej skale nie wyrosną. Jeśli ziemi będzie tam mało, to wyrosną karłowate drzewa, a jeśli ziemia będzie jałowa i drzewo nie będzie miało skąd czerpać soków, to będzie żyło, ale nie będzie rosło. Dopiero jak będzie jej dużo, to wyrosną silne i potężne drzewa. Sukces to w dużej mierze przypadek. Dobre nasionko, które padło na uzbieraną stertę ziemi.

Dlatego…

1. Nie zadręczaj się, że nie masz dokładnego planu na swoją przyszłość. Ja też go nie miałem. Nie myśl, że w tym wieku mogłeś osiągnąć więcej ani nie porównuj się z ludźmi, którzy mają w tej chwili więcej niż ty. Ja na to co mam, pracowałem przez lata. Kiedy te lata miną u ciebie, będziesz miał to samo. Skup się na angażowaniu w tyle ciekawiących cię rzeczy ile tylko znajdziesz. Chodź na szkolenia, poznawaj ludzi, bierz bezpłatne staże i rób wszystko co da ci radość. Jeśli ci jej nie daje, to tylko zmarnujesz swój czas.

2. Z życiem jest jak z wykresem na giełdzie – jaki był trend, wiadomo dopiero kiedy się skończy. Mógłbym powiedzieć, że patrząc z tego punktu, w którym jestem zawsze było wiadomo, że będę pisał. Niestety jest to gówno prawda, bo w mojej przeszłości roi się od dróg, którymi nie poszedłem, chociaż miałem taką możliwość i chęci. Najpierw wszyscy myśleli, że będę malarzem, a później że zostanę lekarzem. Tylko w filmach pokazuje się ludzi, którzy jako trzyletnie dzieci mówią co będą kiedyś robić i faktycznie to później robią. Mozart miał farta żyjąc w mieście pełnym muzyków i mając ojca, który go wspierał. Nasza przyszłość, to zawsze mieszanka szczęścia, talentu i tego czego się uczymy. Mamy wpływ tylko na to ostatnie, więc warto się uczyć, ale raczej poza szkołą niż w niej. Dlatego nie ograniczaj się. Żyj. Kochaj, nienawidź, przeżywaj emocje. Im więcej doświadczysz, tym lepiej będziesz znał siebie.

3. Dbaj o ziemię, którą zbierasz. Nie bierz jej tylko z jednego miejsca, bo wtedy będzie jałowa. Ogranicz granie na konsoli, oglądanie telewizji, plotkowanie i narzekanie. To robią wszyscy, a jesteś sobą dzięki temu co cię różni od reszty osób, a nie dzięki temu co ciebie z nimi łączy. Dbaj o jakość ziemi, w której hodujesz drzewo, a nie o samo drzewo. Drzewo to skutek, a nie przyczyna, dlatego jeśli w młodym wieku ukierunkowujesz się wyłącznie na konkretny cel i poświęcasz na niego swój czas, to sadzisz swoje drzewo zapominając o tym, że jego korzenie muszą skądś czerpać substancje odżywcze. To dobry plan na robienie przeciętnych rzeczy, ale przeciętne rzeczy są gwarancją przeciętnego życia. Drzewa czerpią soki z doświadczeń i wiedzy, która nie jest z nimi  bezpośrednio związana.  Z rzeczy, o których użyteczności nigdy byś nie pomyślał. Kreatywność to łączenie elementów, których nikt wcześniej nie połączył. Żeby to zrobić, trzeba je najpierw znać, więc dbaj o to, żeby ziemia, którą gromadzisz była bogata.

4. Możesz nazwać to podświadomością, intuicją albo bogiem, ale bądź wyczulony na impulsy, przeczucia, szanse i pomysły, które dostajesz od życia. Jeśli w nie uwierzysz, to je zrealizuj. Jeśli czujesz, że coś jest dobrym pomysłem, to podwijaj rękawy i nad nim pracuj. Słuchaj siebie i raczej olewaj to, co inni mówią ci, że powinieneś robić (dotyczy to też mnie). Nawet najlepsze rady innych, są gorsze od rad, których udzielisz sobie sam.

5. Nie kieruj się w swoim życiu dążeniem do zarabiania pieniędzy. Szukaj tego co ciebie kręci. Jest tyle dziwacznych sposobów zarabiania pieniędzy, że nie ma sensu martwić się nimi na zapas i robić rzeczy, które przyprawiają cię o ataki ziewania. Społeczeństwo sztucznie zawęża ci wybór wciskając w garnitur doradcy finansowego. Otwórz oczy.

6. I ostatnie – to na czym warto się skupić, to dwie rzeczy: bycie wartościowym człowiekiem i jakość relacji. Twoje plany, cele i marzenia będą się zmieniać tak samo jak sposoby zarabiania pieniędzy, ale bycie wartościowym człowiekiem, który ma dobre relacje z innymi będzie ważne zawsze. Myślisz, że dlaczego głównie na nich się skupiam na blogu wypominając rzeczy, które warto poprawić?

  • Kończąc za 2 tygodnie 21 lat ten tekst podlał we mnie ziarnko nadziei. Będzie dobrze głowa do góry ! :) Dzięki za to !

    Pozdrawiam

    • Anonim

      Mam to samo, koncze 21 lat, nie zdalem 2 x, tym razem czeka mnie 3 kl. przejscie do innego tech, nie wiem co w zyciu mam robic, ale dzieki temu Panu jest rowniez we mnie ziarnko nadziei. Od nowego roku biore sie za nauke, zapisuje sie na zajecia perkusji, chce ogarnac sobie jakas prace, a do tego trenowac flair bar, moze zycie nie jest takie do kitu!

  • Świetny tekst. I co lepsze mam podobnie. Jak miałam 20 lat to chodziłam po klubach jak szalona i można powiedzieć, że w głowie pustka :) Tak, tak. Przyznaję się, ale właśnie ciągle mi było mało. Więc zaczęłam dbać o swój rozwój. Tego się nie da ot tak, pracuje się na to minimum kilka dobrych miesięcy.

    Życzę Wam, żebyście znaleźli swoją drogę i robili to co kochacie, nie słuchajcie tu rodziców :P Pozdrawiam

  • filippo

    Możesz rozwinąć jaką postawę przyjmował twój ojciec od którego tyle się nauczyłeś? :D
    Po za volantification prowadzisz jakąś działalnośc ? Piszesz jak człowiek spełniony całkowicie. Jest rzeczywiście tak dobrze ? ;)

    • Volant

      Po za volantification prowadzisz jakąś działalnośc ?

      Tak.

      Piszesz jak człowiek spełniony całkowicie. Jest rzeczywiście tak dobrze ?

      Nie. Gdybym był całkowicie spełniony, to pozostałoby mi strzelić sobie w łeb, bo nic więcej nie miałbym do osiągnięcia i przeżycia. Jest na tyle dobrze, że nie muszę martwić się o pieniądze, seksu mam tyle ile potrzebuję, wstaję kiedy chcę i robię wyłącznie rzeczy, które lubię.

      A co do postawy mojego taty, to ciężko to ująć w kilku słowach, ale jest takim zaradnym facetem z jajami.

  • mankowsky

    Budujące.

    Jakieś 2 lata temu pierwszy raz na poważnie zadałem sobie to pytanie.
    Przez kolejne 23 miesiące uparcie szukałem jednoznacznej odpowiedzi.
    Nie znalazłem.

    Ale i tak jest zajebiście.

    Głównie dlatego, że przestałem się tym przejmować i po prostu zacząłem robić różne rzeczy, które chcę robić. Albo tylko wydaje mi się, że chcę ;)

    Okazje pojawiają się same. Codziennie. Wystarczy ograniczyć fejsa (nie całkowicie, bo i tam wiele dobrych rzeczy się dzieje) i wyjść z domu. Zmienić nawyki. Przestać wchodzić na te same portale i strony, a zacząć szukać czegoś nowego.

    A jak zostaną dostrzeżone to z nich skorzystać.

  • uwielbiam Twoje teksty! a ten lubię szczególnie.

  • Majkels

    Ja mam 28 lat i od 2 lat żyje z takim nastawieniem od kiedy zainteresowałem się samorealizacją. Szkoda, że nie od 20 roku życia, ale lepiej późno niż później ;)

    • Arte

      Ja też mam 28 lat i ciągle szukam swojego miejsca w życiu. Ale myślę, że jeśli trafiam na takie blogi jak ten, to podążam w dobrym kierunku… :)

  • Tak jakoś mi wpadło do głowy: http://youtu.be/ojBFOdGqALM

    „Nie obwiniaj się jeśli jeszcze nie wiesz co zrobić ze swoim życiem.” :)

  • badboy

    Polecam książkę ‚Pomysł na każdą okazję’ – Richard Fobes.

    Jak przeprowadzać miłą gimnastykę rozumu. O tym jak wcześniej nazywani szaleńcy stawali się odkrywcami. O tym jak sam możesz wprowadzić się w mechanizm myślenia otwartego, dającego ‚innowacyjne’ korzyści

  • el

    Z tego co pamiętam, to chciałeś być szefem mafii :) Ale za to zawsze chciałeś być bogaty

  • Nev

    No to się rozpisałeś! Ze swojego doświadczenia mogę potwierdzić, że tak to właśnie działa. Swoimi słowami mógłbym Twój wpis streścić w tych słowach – „Nie planuj daleko w przód, bo otaczający Cię świat jest niezwykle zmienny i nie przewidzisz wszystkiego. Nieustannie rozglądaj się dookoła w poszukiwaniu ciekawych okazji i korzystaj z nich. Sprawdzaj, czy to czym aktualnie się zajmujesz podoba Ci się i pomyśl, dokąd może Cię to zaprowadzić za jakiś czas. Jeśli to Ci nie pasuje, spróbuj czegoś innego. Ciesz się, rozwijaj i korzystaj ze wszystkiego co daje Ci los.”

  • No Idea

    Słabo się znaliśmy na studiach, ale miło słyszeć, jak polecasz Cycerona. Może następnym razem coś o filozofii? :)

  • magda

    od pewnego czasu czytam Twojego bloga i nie będę różnić się od innych mówiąć, że jest świetny, a Ty no..niesamowicie inteligentny
    to jest mój pierwszy komentarz, ktory umieszczam nie bez przyczyny pod tym tekstem, bo wydaje sie on byc skierowany w 100% do mnie, bo akurat teraz (a w sumie od dawna) mam taki czas ze nie wiem czego chce.. (powazne decyzje, studia, itp.)
    Twój tekst jest pocieszający :)
    p.s. fajnie by było jakbyś jeszcze napisał o: „żeby mi się tak chciało, jak mi sie nie chce” ;)
    pozdrawiam :)

    • Volant

      Dziękuję :)

      A co do:

      fajnie by było jakbyś jeszcze napisał o: “żeby mi się tak chciało, jak mi sie nie chce”

      To nie ma to rozwiązania ani złotej rady. Trzeba się zmuszać, albo być nieszczęśliwym. Nikt szczęśliwy nie podejmuje rewolucyjnych decyzji, to desperacja daje kopa.

  • roxy

    Ja ostanio czytałam książke Genie in Genes (dżin w genach) Dawsona Churcha
    Rozpracował geny z innymi naukowcami na czynniki pierwsze i wniosek jest taki że nie geny nas determinują ale my determinujemy geny . Nasze emocje doświadczenia , mysli mogą w każdej sekundzie aktywować geny lub też dezaktywować. nasz wyglad i pewne cechy,umiejetnosci sa jedynie informacją od przodków(zachowana w kazdej komórce naszego ciała-nie tylko w mózgu) ale co my z nim zrobimy , jak je zmodyfikujemy przez reszte zycia zalezy od nas ….uczenie się aktywuje geny , prowadzi do neurogenezy i po dlugim czasie nauki nad jakąś dziedziną dobudowywana jest nowa tkanka w mózgu.Wiem po sobie bo dawniej swietnie tanczylam a jak przestalam to robic od 2 lat , to tancze fajnie ale juz szalu nie ma, dawniej wymyslilam tysiace figur , a teraz zakres ten zwezyl sie wielokrotnie…..

  • roxy

    Drogi Volancie a ja oczywiscie tu jestem poniewaz jestem zagubiona owieczka tak czy siak ale z 1 powodu – BRAK PEWNOSCI SIEBIE.
    Byłam wszechstronnie utalentowana dziewczyną , nie brakowało mi ani talentów ani urody ani pieniedzy ani wiedzy ani wykształcenia ani miejsca w którym sie urodziłam-duze mistao .Wszyscy znajomi mi mówili zawsze ze mam tyle zdolnosci i urody a ja taka dupa zawsze sie bałam i zawsze sie wstydzilam , chociaz wiem ze na przyklad zrobilabym to lepiej od kogos tysiackrotnie i inni to samo mówili to strach brał góre …..i i tak ja wyszlam na ciote debila mieczaka ……nie umiem sie sprzedac jak na dzien dzisiejszy i to moj krzyz do pokonania ….nawet zrobiłam projekt na konkurs mlodej dziewczynie ostanio i wygral w zagranicznej szkole … a pozniej ta dziewczyna powiedziala wszytskim ze to ona go zrobila…… wszyscy umią sie wybielić sprzedac a ja gnije jak na dzien dzisiejszy .I znalazlam przyczyne ….moj program z dziecinstwa … wieczne klotnie rodziców i nikt w domu nie liczyl sie z moim zdaniem , zawsze bylam w domu debilem , bylam bita itp ….co zrobiłam to było zle ……….choc mowili kochana coreczka kochana ale zachowanie bylo odwrotnoscia.,nie spiewalam -darlam sie , nie tanczylam -robilam bzdury malowalam sie -po co sie malujesz?( a pozniej wszystkie kolezanki do mnie przychodziły zebym je malowala)Jadlam warzywa i owoce – body detox – czemu miesa i obiadu nie jem ? glupoty robie……..zwialam z domu oczywiscie a teraz sie dziwia ze nie chce wracac … jak powiedzialam o moich marzeniach mamie to mnie wysmiała…..a dzis wiem ze musze pracowac nad tymi destrukcyjnymi programami z których swiadomie nie zdawalam sobie kompletnie sprawy …gdybym nie przeczytala ksiazek do konbca zycia myslalabym ze jestem ofiara …. na dzien dzisiejszy nie wiem co chce robic jeszcze, czuje sie jak warzywko wiem tylko ze musze im przebaczyc i od nowa sie kodowac …

    • Volant

      Pewność siebie bierze się z wygrywania. Z odnoszenia najpierw małych sukcesów, a później coraz większych. Z wykorzystywania potencjałów.

      U ludzi proces zdobywania pewności siebie wygląda tak jak podczas szkoleń psów zabójców – wystawia się im do walki słabsze psy, żeby nauczyły się, że potrafią wygrywać, a później coraz groźniejsze. Jak robi się to cały czas to w końcu mają taką obłędną pewność siebie, że rzucą się na każdego i wciąż będą wygrywać.

      Pomyśl o tym :)

  • Ata

    Witaj! Ten tekst bardzo podniósł mnie na duchu. Natrafiłam na niego wpisując do wyszukiwarki ,,nie wiem co chcę robić w życiu”, ponieważ bardzo frustruje mnie moja obecna sytuacja. Mam 20 lat, więc dopiero kształtuję swoją ścieżkę zawodową i inne życiowe szlaki. Niestety, totalnie nie mam planu na to, jak pokierować swoim życiem. Nie mam pasji, której oddaję się bez reszty. Zazdroszczę znajomym, którzy od lat mają takie pasje i odnoszą w nich sukcesy a także osobom, które od dziecięcych lat lub chociaż od liceum wiedziały, jaki w przyszłości chcą wykonywać zawód. Niedługo zacznę 2 rok studiów. Studiów wybranych z przypadku. Chociaż nie idzie mi źle na uczelni, to studiowanie nie sprawia mi radości, ponieważ mój kierunek kompletnie nie interesuje mnie. Twój tekst dodał mi otuchy, że nie jestem osamotniona w tej sytuacji oraz, że nie jest dla mnie za późno. Choć jestem osobą młodą, to jednak strasznie frustrowało mnie, że inni zostawiają mnie w tyle w dążeniu do zawodu albo rozwijaniu pasji. Dodatkowo, gdy początkowo coś mi nie wychodzi to szybko rezygnuję z tego zrażona brakiem postępów. Pierwsza rzecz, jaką mam zamiar zrobić to ograniczenie czasu na pierdoły typu facebook, telewizja, portale plotkarskie. Oprócz tego muszę dodatkowo znaleźć w sobie odwagę do podejmowania nowych wyzwań (co będzie dla mnie dużym wyzwaniem). Jestem osobą nieśmiałą, nie potrafię wziąć się za jakąś czynność, jeśli mam ją wykonać sama bez towarzystwa znajomych. Przykładowo: od pewnego czasu mam ochotę regularnie biegać, ale moi (nieliczni) znajomi nie mogą/nie mają ochoty a sama wstydzę się truchtać po osiedlu i okolicach. Myślałam także o zapisaniu się na jakieś kursy, warsztaty, np. decoupage albo taniec towarzyski, ale musiałabym iść sama na te zajęcia. Nie realizuję jednak swoich małych planów, bowiem zawieranie nowych znajomości przychodzi mi z trudem. Milczę w nowo poznanym gronie a na dodatek udziela mi się mój brak pewności siebie (np. myślę, że inni robią lepiej to czy tamto). Ciężka droga przede mną, ale muszę przez nią przejść, by nie dołować się każdego dnia, że życie płynie a ja nie korzystam w pełni z jego uroków tylko wegetuję.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • Kat

      Powiem, że życie nie jest takie łatwe jak wszystkim wydaje. Mam
      24 lata pracuje w dużej korporacji, dzięki której stać mnie na trochę więcej niż pozostałych w moim wieku.Praca jest nudna i czuje się się cały czas sfrustowana oraz do tego studiuję dziennie kierunek którego nie cierpię,związany z kierunkiem pracy. Nie mogę wszystkiego zostawić, pójść na bezpłatny staż itp bo nie będę miała za co opłacić czynsz prąd itp. Jestem samodzielna od 18 roku życia potyczki wszystkich latach nie mogę wrócić na garnuszek rodziców i powiedzieć że sorry ale zaczynam od nowa coś zupełnie nowego

  • anejtej

    Ata, nie wiem, gdzie mieszkasz, ale mogę iść z Tobą na wszystkie kursy, jakie chcesz:)
    Mam 23 lata i tak samo jak autor tekstu, uwielbiam zdobywać wiedzę, pochłaniam milion książek i bez przerwy chodzę na jakieś kursy. Nawet studia wybrałam tak, żeby dowiedzieć się więcej o świecie. Tylko po to.
    Ta moja chęć szkolenia się czyni ze mnie wiecznego studenta. Zaczęłam drugie studia, zupełnie w innej branży niż pierwsze i idzie mi powoli, bo robię to tylko po to, żeby mieć jakiś konkretny prestiżowy zawód, a nie z pasji.
    Przez to wszystko nie mam czasu na pracę, bo gdzie miałabym się zatrudnić na jeden wolny dzień w tygodniu? Chyba przy zbiorze ogórków. Zresztą całe to moje doświadczenie wcale nie przybliża mnie do jakiejś sensownej pracy (choćby za darmo.
    Od paru lat mam obsesję na punkcie myślenia o tym, co będę robić w przyszłości i układania planów, i robienia diagramów, żeby znaleźć w tym, co robię jakiś sens. I ciągle go nie znajduję.
    Wiem tylko, że chciałabym przez całe życie mieć urlop. Niedobrze mi na myśl o spędzaniu całego swojego życia w biurze. Dlatego głównie zbieram doświadczenia w podróży i czasem piszę bloga (smakidurianu.blox.pl, zapachmasali.blox.pl), za tydzień mam egzamin, po którym będę licencjonowanym pilotem wycieczek. Umiem też tańczyć na rurze i bez rury, i dogadać się w czterech językach, umiem rysować, projektować architekturę i strony www, umiem zrobić mapę topograficzną i fajne zdjęcia, żeglować, grać na gitarze i hodować koty. Mogę tak długo wymieniać, ale robić wszystko to tak jakby nie robić nic.
    Uważam, że jednak lepiej już teraz wiedzieć czego się chce i do tego dążyć, albo po prostu realizować plan, który się przypadkiem wybrało i nie zastanawiać. I być w tym dobrym.

  • Katechi

    Dziękuję Panu za ten artykuł. Mam 17 lat i całą masę rzeczy, które chcę robić w przyszłości. Problem w tym, że niektóre są sprzeczne ze sobą i kończę na myśleniu, iż do niczego w życiu nie dojdę. Po przeczytaniu tego artykułu wyszłam z tego kryzysu! Teraz wiem, że muszę dalej robić to co robiłam: grać, rysować, pisać, a także poświęcić się nauce aby dobrze napisać maturę i otworzyć sobie wiele możliwości. Wierzę, że Bóg mnie poprowadzi.
    Pozdrawiam serdecznie!

  • ginger

    dziwie sie, ze pod tym postem nie ma zadnego komentarza… zawsze do niego bede wracac w stanie zawieszenia i spadku motywacji zyciowej :)

    • Volantification

      Komentarze są, ale Disqus mnie nie lubi i nie pokazuje komentarzy, które były opublikowane przed jego instalacją, a ja nie wiem jak to naprawić :)

      • TheMike

        Zaloguj się do bazy danych i zobacz najpierw czy tam są

      • Volantification

        W samym wordpressie są bo sprawdzałem tylko Disqus ich nie pokazuje.

  • Anka

    Właśnie ten artykuł był mi teraz potrzebny! Dzięki!

  • bart223

    Jutro kończę 21 lat i nadal nie wiem co mam robić w życiu. Przez 11 lat trenuję i gram w siatkówkę. Kochałem to od zawsze, każdy dzień bez treningu był dla mnie katorgą… Piszę „był”, bo od jakiegoś czasu to się zmieniło. Nie cieszy mnie już żaden z rozegranych meczy. Treningi są męczące i czekam tylko na koniec. W domu do niczego mnie nie ciągnie, żadne gry komputerowe, czytanie, nic. Nie mam motywacji do niczego. I gdyby nie to, że rano ćwiczę robiąc pompki i brzuszki, leżałbym do czasu treningu w łóżku. Studia? Zero zaangażowania, nie kręci mnie mój kierunek, ale też nie mam pomysłu jaki mógłby to zrobić. Całe moje życie to siatkówka i nagle z niewiadomych mi przyczyn staje się to moim utrapieniem. Nie chcę, żebyście myśleli, że jestem poprostu leniem. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że przez te wszystkie lata, nie ma ani jednego momentu, w którym mógłbym mieć pretensje, że nie dałem z siebie 100%.
    I teraz, gdy jutro mija 20 lat mojej egzystencji, nie mam żadnego, nawet najmniejszego planu na siebie i na swoją przyszłość. Chcę żyć w dostatku i dobrobycie i robić to co sprawia mi przyjemność. Więc co mam począć, gdy wszystko co sprawiało mi tą radość, nagle straciło sens?

    • Volant

      Bartek, też nie zawsze wiedziałem co chcę robić w życiu (jeśli się uprzeć to precyzyjnie nikt nie wie co chce robić. Taki los rodzaju ludzkiego :)), ale zasada jest taka, że jeśli nie wiesz co robić to powinieneś testować różne opcje aż będziesz to wiedział, przy czym warto się skupiać przede wszystkim na przyjemności, a nie na ewentualnych pieniądzach, bo je akurat można zarabiać w każdej dziedzinie pod warunkiem dawania naprawdę wysokiej jakości.

  • PCichocki

    Świetny tekst. Szczególnie urzekł mnie ten kawałek: „Drzewa czerpią soki z doświadczeń i wiedzy, która nie jest z nimi bezpośrednio związana. Z rzeczy, o których użyteczności nigdy byś nie pomyślał. Kreatywność to łączenie elementów, których nikt wcześniej nie połączył. Żeby to zrobić, trzeba je najpierw znać, więc dbaj o to, żeby ziemia, którą gromadzisz była bogata.”

    To jakby potwierdzenie tego, że to co robię ma sens. Dzięki!

  • Marta

    Całkiem popularny, ale nadal oburzający poziom arogancji. Takie to tu wszystko płytkie i w efekcie ten tekst podsumowałabym jako ,,robienie sobie dobrze przez autora”. Niby sprytnie przemycane chwalidupstwo, ale bije po oczach tym nieco bystrzejszym. Jestem skłonna jednak twierdzić, że zupełnie nieumyślnie. Jest to jakieś usprawiedliwienie, jednak w życiu dobrze mieć i plan i trochę pokory.

    • Volant

      Do czego w życiu przydało się tobie „trochę pokory”? Podaj mi trzy konkretne, wymierne rzeczy, które pokora tobie dała.

      • de

        Marta milczy, ale ja mogę podać dwa:) Dzięki pokorze:
        1. nie wygłupiłam się w paru sytuacjach, gdzie szybko wyszło, że nie miałam racji (człowiek młody, to i niedoświadczony)
        2. moje grono znajomych to również raczej „pokorni”, spokojni ludzie, a nie „przechwalające się, aroganckie gwiazdy”, które z przyjemnością wepchną mi w plecy nóż.
        Zresztą każdy sam wybiera to, kim jest i jaki jest.

      • Łukasz

        Bez trzeciego się nie liczy.

      • Dwa pierwsze też naciągane :)

      • Łukasz

        Racja, bardzo słabe ;D

  • Świetne! Myślę, że zawsze kiedy chcemy poznać odpowiedź na ważne dla nas pytanie, warto zapoznać się najpierw z kilkoma źródłami. Jedne trafiają do nas bardziej, drugie mniej. Ja przedstawiam swoje bardziej kontrowersyjne zdanie na ten temat. „Nie wiesz co chcesz w życiu robić?” http://nieograniczajsie.pl/motywacja/196/
    Pozdrawiam gorąco ;)

  • Interesujące porady! polecamy! http://www.study4u.eu

  • Fantasta

    Napisałeś to 2 lata temu, ale 2 lata temu miałem lat 16 i nie myślałem o tym co będę robił. Dziś mam 18, w zasadzie to za 16 dni i się nad tym głowię mimo, że nie chce bo brzydzi mnie jakoś ta wizja musu zarabiania hajsu żeby żyć, wizja w której na większą skalę dla ludzi, którzy zarządzają całym państwem liczy się tylko to abyś zapierdalał jak mróweczka dla ich tłustych dup. Niestety jest to uznane za normę społeczną, chociaż bez tego modelu ciężko wyobrazić sobie jakikolwiek inny, może jest to po prostu mniejsze zło. W każdym razie czuję się potwornie pokrzywdzony przez istniejący ówcześnie system edukacyjny w licach, który został zreformowany 2 lata temu i niestety mu podlegam. Polega on na tym, że każda klasa w każdym liceum w Polsce jest profilowana. ZNaczy to tyle, że gdy ukończysz 3 klasę gimnazjum i gówno wiesz o wszystkim musisz się zdecydować na to co będziesz chciał robić w swoim życiu. Wybrałem wos geo, ale dlatego, że to wydawało mi się najbardziej wypośrodkowane, a nie wiedziałem czy na profilu bardziej matematycznym sobie lepiej poradzę. Z jednej strony lubię się uczyć wosu i historii, zapewne przez nauczyciela, który jest po prostu genialny, dobrze mi to idzie, ale nie wiem czy wymarzonym byłaby dla mnie praca w zawodzie tego typu, uważam, że zajmowanie się terminami, ustaleniami, które stworzył sobie człowiek aby porządkować życie społeczne jest niżej w hierarchii aniżeli przedmioty ścisłe, które opisują niesamowicie złożony świat, w którym jesteśmy położeni. Z jednej strony jestem zafascynowany fizyką ze strony teoretycznej, czytam o niesamowitych teoriach, interesuje mnie kosmos, w zasadzie to dzięki interesowaniu się tym opisałem swój sens egzystencji, który zwiedli jakiś czas temu egzystencjaliści. Niestety jestem już w klasie wos geo i po wakacjach będę w klasie maturalnej, jest za późno na wybranie innego profilu i nadrabiania 3 lat rozszerzonej fizy i matmy na maturkę, poza tym nei wiem czy bym sobie poradził dobrze z rozszerzoną matmą, zawsze w zasadzie miałem z nią problemy, ale podziwiam tę dziedzinę i mnie ona inspiruje. Z drugiej strony czuję się humanistą, kocham język polski, wiersze, książki, filozofię, zawsze chłonę to na lekcjach całym sobą i tylko poirytowany jestem postawą całej klasy, która gówno rozumie z tego co omawiamy, jedyne co ich interesuje to aby szkoła się skończyła, bo każda chwila w niej to dla nich chwila stracona, jakąkolwiek możliwość zaznania nieco wyższej kultury z całą klasą w formie wycieczki odrzucają i wolą iść do multiplebsu na Teda 2, czy Szybkich i Wściekłych… Albo trafi się kujon, którego interesuje tylko najwyższa nota na świadectwie a nie jakieś przeżycie emocjonalne wiersza, refleksja filozoficzna. Interesuje mnie filozofia i przymierzam się do olimpiady filozoficznej w tym roku, porusza mnie malarstwo, ale sam słabo maluję, coś tam bazgrolę ,ale to nei moja dziedzina. Gram na gitarze już od ładnych paru lat, marzyłem jeszcze do niedawna aby tworzyć muzykę, bo jest to tak odseparowana od tego materialnego świata sfera, w dodatku czuję, że mnie to wyzwala. Nie mam kompletnego pojęcia, jestem rozerwany pomiędzy wszystko co mnie pasjonuję, najbardziej między muzykę a fizykę chyba, jednakże ani na jedno ani na drugie nie mam pomysłu. Nie mam szkoły muzycznej, a chciałbym więc studia muzyczne raczej odpadają, i tak byłaby to raczej strata czasu, wolę grać w zespole niż być muzykiem studyjnym na zawołanie, a fizyka jest taka odległa. Czy po maturze uczyć się cały rok fizy i matmy do następnej matury aby potem iść na studia astronomii w Polsce i potem przymierać głodem z tytułem doktora, bo jednak nasi kochani politycy niezbyt chętnie wspierają tę piękną dziedzinę nauki. Po Twoim tekście poczułem lekką ulgę bo taka postawa mi towarzyszyła przez większość czasu w życiu i sobie ją tylko przypomniałem, ale jednak na coś się trzeba zdecydować, coś trzeba robić. Nie chcę pozostać ambitny bez możliwości spełniania swoich ambicji ponieważ będę bez realnych możliwości finansowych…

  • Blueline

    Volant, myślałeś kiedyś o tym jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś jednak zdecydował się nie pójść na studia? Jestem ciekawy jak wtedy życie ukształtowałoby Twoją osobowość, kim byś był, co robił. Czego nauczyło Cię Prawo, co z niego wyniosłeś?

    • Nie mam pojęcia. To czyste gdybanie.

  • Mi co prawda już bliżej do 30stki, ale tekst bardzo ciekawy. Wspaniale ujęte myśli o tym co powinno być naszym credo. Fajnie, powinno się go wydrukować i rozdawać pod ogólniakami :)

  • Marek2493

    „Drzewo to skutek, a nie przyczyna,
    dlatego jeśli w młodym wieku ukierunkowujesz się wyłącznie na konkretny
    cel i poświęcasz na niego swój czas, to sadzisz swoje drzewo
    zapominając o tym, że jego korzenie muszą skądś czerpać substancje
    odżywcze.”
    Zdefiniuj proszę „młody wiek”. Najlepiej w formie przedziału lat, lub kryteriów zachowań. Dzięki.

    • Z reguły do 22-24 roku życia warto przetestować jak najwięcej opcji i zebrać dużo doświadczeń. Później jest zwyczajnie trudniej, bo większa społeczna presja, mniej czasu, trzeba z czegoś żyć itd. To mocno ogranicza.

      • Marek2493

        Pytam, bo 2 lata temu odkryłem co chcę robić w życiu i to robię, natomiast robię to kosztem średnio 4h dziennie. Nie zamykam się na nowe doświadczenia, próbuję i szukam sposobów jak się utrzymać i nie być na etacie (20 lat bo po tech, mieszkam sam od października), również poszedłem na studia. Jednak trochę mnie ugryzłeś cytatem zamieszczonym w moim 1szym komencie, bo mam zamiar poświęcić następne 3 lata głównie na rozwijaniu mojej pasji i bardziej się w nią ukierunkować, bo sprawia mi to niezwykłą radość. Szczerze nie zauważam co tracę z takim podejściem, bo doświadczenia będą zawsze, a jednak bardzo dużo można się nauczyć masterująć jakąś dziedzinę (kwestie motywacji, przekraczania granic, pokory, dyscypliny itp.) Np. nie spotykam się już z większością z moich kolegów, bo tylko mnie wkurwiało jak przy piwie zamienialiśmy się w przegrywów i mówiliśmy naprawdę puste rzeczy, również nie chcę siedzieć przed kompem bo mnie to wkurwia, zamiast niego powoli uczę się nawyku czytania książek. Ale mam lukę w rozumowaniu dot tego akapitu. Twoim zdaniem ukierunkowanie jw prowadzi do gwarancji przeciętnego życia?

      • Oczywiście, że nie. Moje podejście jest takie, że specjalizacja to najlepsze co można dla siebie zrobić, ale jednocześnie warto mieć doświadczenia/wiedzę z różnych tematów, bo wtedy łatwiej stworzyć coś wyjątkowego. Klasyczny przykład? Mowa Jobsa na uniwersytecie Stanforda: https://www.youtube.com/watch?v=SNlJVj6xaCQ

      • Marek2493

        Ok dziękuję. Jednak, skoro ten tekst mnie gryzie, oznacza to chyba, że jednak za mało się rozglądam na boki w poszukiwaniu innych skillsów. Pozdrawiam dzięki za szybkie odpowiedzi :)

  • Czarli

    Volant, a jeśli ktoś dopiero w wieku 26 zaczyna odkrywać zainteresowania, umiejętności i zaczyna ścieżkę zawodową? Niestety bogaci rodzicie rozpieścili, a czasu nie cofnę. Plus taki, że nie muszę martwić się o finanse póki co, jednak bycie utrzymankiem w takim wieku mnie boli. Mam co prawda wiedzę na parę tematów, ale nie ma żadnych umięjetności, nawet tych podstawowych (gotowanie, naprawianie etc.). Samobójstwo czy jest nadzieja? ;)

    • Zawsze jest nadzieja.

  • Widzisz, są dwie zasady, które mocno wpływają na to, jak układa się kariera:

    1) Zasada 10 000 godzin – według badań (opisanych w książce Malcolma Gladwella „Poza schematem”) tyle czasu trzeba poświęcić na doskonalenie umiejętności, żeby osiągnąć mistrzostwo. Mniej więcej połowę z tego, żeby być przeciętnym. To jest zasada, którą ciężko przeskoczyć i dlatego warto, jak najwcześniej przetestować różne opcje i wymyślić w czym chce się być najlepszym, bo jak zacznie się to robić np. w wieku 26 lat, to bardzo dobrym, ćwicząc cztery godziny każdego dnia, będzie się za siedem lat.

    Tu nawet nie chodzi o „rozwijanie pasji”, bo to wielkie słowo. To przede wszystkim kwestia rzemiosła, bo właściwie nie wiadomo czy lubimy coś robić, bo jest fajne, czy dlatego, że jesteśmy w tym dobrzy. Ja się przychylam do drugiej opcji. Na twoim miejscu skupiłbym się na tym, żeby zacząć jak najszybciej zarabiać pieniądze na tym, co już umiesz. Siądź wieczorem i spokojnie zastanów się, co już umiesz, co lubisz, w czym najszybciej się wyspecjalizujesz i co da ci największe pieniądze. Jak rozwiniesz już tą jedną umiejętność łatwiej będzie ci rozwinąć kolejną (jeśli zechcesz, bo możliwe, że ta jedna ci wystarczy).

    Brakiem posiadania podstawowych umiejętności też bym się tak bardzo nie przejmował – jest XXI wiek i powszechna specjalizacja. Już nie trzeba umieć wszystkiego, a jeśli chce się być dobrym we wszystkim to jest to prosta droga do przeciętności.

    2) Podstawowym dobrem, jakie ma się do dyspozycji jest czas, a najlepszym przyspieszaczem procesów są pieniądze. Dużą część ze swojego czasu, z tego co piszesz, już zmarnowałeś, ale przynajmniej masz dostęp do pieniędzy rodziców, więc łatwiej jest ci testować pomysły biznesowe, chodzić na szkolenia, korzystać z wiedzy innych osób w taki sposób, żeby ewentualne porażki nikomu nie zaszkodziły. To duża przewaga konkurencyjna, ale ty lepiej wiesz jaką masz dokładnie sytuację w domu i jak możesz ją wykorzystać na swoją korzyść.

  • Marek2493

    Piszesz o naturalnych zdolnościach dominacji, masz je wrodzone. Myślałeś na czym one dokładnie polegają? Potrafiłbyś wskazać rzeczy które robisz naturalnie w zakresie dominacji?

  • Ja223

    Mam 21 lat I zawalilam studia. Zupelnie nie wiem co chce robic w zyciu poza tym, ze chcialabym miec pieniadze.

  • Amazing blog. I too agree that every one in their initial ages are in skeptical what they want to be.. Later they can learn in their college studies what they wants to be…Thanks
    visit—> dealstoall(dot)com

  • sabinkaduchess

    Dodam tylko, że mając ponad 30 lat również można nie wiedzieć, czego się chce, ale nie poddawać się i zbierać doświadczenia oraz budować relacje z ludźmi. Dzięki za ten tekst :D