Nikt nie chce umawiać się ze swoją matką

Nikt nie chce umawiać się ze swoją matką

Ciężko nie zauważyć, że kobiety mają naturalny instynkt macierzyński i w uroczy sposób potrafią wycierać gluty dzieciakom, otrzepywać im spodnie, dramatyzować i ględzić: „Mówiłam, żebyś nie biegł tak szybko, bo zrobisz sobie krzywdę”. Patologią jest to wtedy, kiedy traktują tak swoich chłopaków, narzeczonych, mężów i kochanków, a obawiam się, że wcześniej czy później, wszystkie zaczynają to robić.

Przekonałem się o tym wczoraj. Poszliśmy na dużą imprezę rodzinną, a że rzadko bywam na takich imprezach, to podczas przyjęcia nie wierzyłem własnym oczom! Niemal gdzie nie spojrzałem, tam widziałem obrazek, na którym biedny facet siedział smutny, a nad nim zrzędziła jego żona zupełnie tak, jakby on nie był jej mężem, tylko chłopaczkiem z pozdzieranymi kolanami:
- Nie pij tyle!
- Stasio już nie chce wódki!
- Wybrudziłeś sobie koszulę!
- Chodź cię wytrę, kochanie!
- Mówiłam, że tak będzie!
- A wiesz, co on zrobił ostatnio…?
- A mój misio…
Zastanawiałem się, czy nie lepiej byłoby ich tradycyjnie dobić.

Wiem, że czasy są ciężkie. Faceci wyglądają jak pizdy, pozując do zdjęć robią bezradne męskie nóżki stawiając palce do środka, noszą ubrania w panterkę i nie ma pewności czy przypadkiem nie sikają już na siedząco, ale coś wam powiem… Każdy z nich patrząc w lustro, widzi siebie jako naładowanego testosteronem zabójcę. Ma ego wielkości układu słonecznego, kocha rywalizować i czuć się silny, dzielny i samodzielny. Można powiedzieć, że w swoich myślach jest jak wielki wojownik, zapakowany w zbroję, który wyrusza na wojnę, żeby odrąbywać wrogom głowy.

I ostatnia rzecz, o której marzy potężny, niebezpieczny facet, jest traktowanie go jak pozbawionego własnej woli dzieciaka, którego ubiera się w różowe koszulki, mówi mu się kiedy ma się umyć, jak ma jeść zupę, jak prowadzić samochód i co robić, żeby być fajnym, słodkim misiem. Wy jako kobiety odbieracie takie zachowania jako wyraz swojej troski i miłości. My jako zachętę do tego żeby wstać, krzyknąć: „Nie jestem, kurwa, misiem!”, a później wdrapać się na stół, rozpiąć rozporek i odlać się na wszystkich, żeby nikt nie miał wątpliwości, że wciąż mamy jaja.

On nie chce widzieć w twoich oczach komunikatu: „Jesteś uroczy i się tobą zaopiekuję”. On chce w nich widzieć autentyczny podziw, szacunek, a nawet strach, ale nigdy to, że jest dla ciebie niezaradnym, słodko uśmiechniętym chłopcem.

Kiedy jakikolwiek facet wychodzi gdzieś z kobietą, to idzie z nią jako ze swoim trofeum, a nie ze swoją opiekunką. Jest dumny jak paw, że ją zdobył, wypycha do przodu pierś, sadza ją sobie na kolanach i oddaje jej wszystko co ma najlepszego, do czasu kiedy ktoś zacznie mu mówić co może robić, a czego nie i zachowywać się tak, jakby wiedział co jest dla niego najlepsze. Wtedy chce tylko uciekać, bo kiedy ma być facetem? Kiedy ma rywalizować, tworzyć i niszczyć? Jak można robić wielkie rzeczy, kiedy ktoś ci mówi: „Ok., przebiegnij maraton, ale się nie przewróć”?

Nie po to każdy facet przechodził batalię uwalniania się od zrzędzącej matki mówiącej: „A nie mówiłam!”, „Bądź grzeczny” i „Nie zrób sobie krzywdy”, żeby spotykać się z jej dwadzieścia pięć lat młodszą kopią i udawać, że go to podnieca. Bo to nie podnieca.

Dlatego przestań się tak zachowywać. Nie mów jak ona. Nie ograniczaj mu swobody i nie dramatyzuj nawet jeśli zacznie tańczyć, krzyczeć i żonglować nożami. Żaden normalny facet tego nie wytrzyma i ucieknie.

A jeśli tego nie zrobi, to jest z nim coś tak bardzo nie tak, że na twoim miejscu już dzisiaj wziąłbym nogi za pas.

  • Aniś

    Uśmiałam się co niemiara czytając ten artykuł, ale w 100% zgadzam się z Tobą V. =)
    Kiedyś „wychowałam sobie pantofelka” i to ja wzięłam nogi za pas, kiedy zorientowałam się kto nosił spodnie w tym związku. Dużo mnie to nauczyło i drugi raz nie popełnię tego błędu. ;)

  • izerre

    Poniekąd dobre spostrzeżenie, poniekąd jaskrawo stronnicze, a przez to – niepełne.
    Bo faktem jest, że żadna kobieta nie zacznie matkować mężczyźnie, który zachowuje się jak samiec alfa. To jest psychologicznie NIEMOŻLIWE. Mechanizmy o których piszesz to ksiązkowo działające błędne koła i wzajemne wzmacnianie. Pizdowaciejacy facet zaczyna tracić z dnia na dzień, z rok una rok (zazwyczaj subtelnie i stopniowo) uznanie i szacunek w oczach kobiety, a co za tym idzie- taką samczą nietykalność, rewir, na który nie powinien nigdy POZWOLIĆ kobiecie wejść.

    To zazwyczaj jest postepujący proces, czesto w malzenstwach. W jego butach przestaje chlupać testsosteron, zaczyna raczej potykac się o wlasne sznuruwki.
    I tak jak w Was nieporadna, robiąca niewinne minki, słaba kobieta wyzwala najlepsze instynkty opiekuńczo-seksualne, tak w nas rozmemlane facetopodobne niedorajdy zaczynają indukować automatyczny instynkt macierzyński. W żonach (nie dziewczynach, które niedawno się zakochaly) nie budzi to już zlości, rozczarowania, bo zastepuje je przywiązanie i pewna niezdrowa tolerancja dla wzajemnych wad, a wtedy zaczyna się matkowanie.
    To nie jest kwestia intencji i rozsadku, to są proste odruchy.

    Zgodzić się mogę z tym, że obie strony powinny zwracać na to baczną uwagę i kiedy wlącza im się tryb „mamuski” tudziez „syncia / „zbitego psa”, natychmiast powinny się opamiętac…

    • Volant

      Bo faktem jest, że żadna kobieta nie zacznie matkować mężczyźnie, który zachowuje się jak samiec alfa. To jest psychologicznie NIEMOŻLIWE. Mechanizmy o których piszesz to ksiązkowo działające błędne koła i wzajemne wzmacnianie

      Fakt. Masz rację. Cały komentarz, to fantastyczne uzupełnienie mojego tekstu!

    • Akiva

      Przy słabym mężczyźnie kobieta staje się silniejsza, przy silnym – szczęśliwa.

  • izerre

    chyba ze, nawiązujac do anis, kobieta od razu bierze sobie niedorajdę. myśli ze takiego misia wlaśnie chce, sprawdza, jak daleko jest w stanie „uelastycznić” jego granice, a kiedy juz kompletnie udomowi i ubezwłanowolni, wtedy dopiero dociera do niej, że jednak woli faceta z charakterem. no ale to sytuacja z gruntu patalogiczna.

    • Aniś

      Aż tak krytyczna nie jestem wobec mojego byłego, bo beze mnie w życiu też całkiem dobrze sobie poradził :P
      Jednak o nazwanie takiego zachowania instynktem macierzyńskim bym się nie pokusiła. Dwoje ludzi stara się dbać o siebie nawzajem, tylko czasem troska o drugą osobę przekracza granice przyzwoitości ;) Z drugiej strony może mężczyzna trwa w takiej relacji, bo:
      a) było i jest mu tak dobrze = tęskni za maminą spódnicą,
      b) przyzwyczaił się a jego cipowatość nie pozwala mu zmienić cokolwiek,
      c) ślepo się zakochał (dosłownie), więc skoczy nawet w ogień gdyby mu kazano,
      d) ma jeszcze 12 lat.

  • filippo

    „bezradne męskie nóżki stawiając palce do środka” – nie zrozumialem tego fragmentu, moze mi ktos zobrazować ?

    a co do calego wpisu :) – http://www.youtube.com/watch?v=Z2EKo2VJGNE

  • Zgadzam się z Tobą. Każda kobieta chce mieć u swojego boku prawdziwego mężczyznę… no dobra, każda normalna kobieta ;-) Zadziwiające jest jednak właśnie to, że często te, które deklarują posiadanie takich potrzeb, same ze swoich facetów zrobiły bezradnych misiaczków. Poznają faceta, zmieniają go, a potem są zdziwione, że wcale nie jest tak fajny. I tak w kółko od nowa, bo z następnym robią dokładnie tak samo, jakby wierzyły, że kiedyś ich zabiegi przyniosą odwrotny skutek…

  • A ja odwrócę sytuację. Co myśli kobieta gdy facet tak ją traktuje? Kiedy on zachowuje się w stosunku do niej momentami jak ojciec? Czy tego oczekuje od swego faceta? Aby można było na nim zawsze polegać?
    Za przykład weźmy imprezę, na której kobiecina się napiła. Telefon do faceta, żeby zaprowadził ją do domu. On wie, że da sobie radę sama, ona gdyby chciała, mogłaby znaleźć wiele rozwiązań sytuacji. I teraz pytanie – czy tutaj zachowanie faceta w formie pomocy byłoby widoczne jako ojcowskie czy partnerskie? Gdzie jest granica? Czy taka kobieta powinna sama zatroszczyć się o swój powrót do domu jako dorosła, radząca sobie w życiu osoba, czy może lepiej jest zadzwonić do swojego mężczyzny budząc go w środku nocy?
    To tylko przykład, myślę że można to odnieść do wielu innych sytuacji które mają podobny schemat zawierający element „samodzielności kobiety”.