Przeciętny volantowy dzień

Przeciętny volantowy dzień

7.30 – 8.00

Wstaję. Mam nadzieję, że nikt się do mnie nie będzie odzywał. Rankami nie mam szans na zdobycie tytułu: „Najmilszy człowiek świata”. Idę do łazienki, żeby się wysikać. Wracam do łóżka, ale zabieram ze sobą laptopa. Najważniejsze rzeczy robię jak najwcześniej, bo później zostaje mi dużo czasu na przyjemności. Kiedy mój mózg się obudzi, to nie mogę się skupić na pisaniu, bo czuję się jak czołg albo naładowana energią bomba.

Kiedyś za punkt honoru uznałem nie wstawać przed 14.00, ale zrezygnowałem z tego, jak zorientowałem się jak ciężko cokolwiek osiągnąć, jeśli żyje się w jak innej strefie czasowej. Pamiętam, że raz o 13.30 przyszedł jakiś gość sprawdzić liczniki. Otworzyłem mu drzwi w samych bokserkach i przecierałem oczy. Nie wiem kto bardziej nie wiedział co się dzieje: ja czy on.

12.00 – 12.30

Mój żołądek domaga się karmienia. Zakładam spodnie. Zaparzam herbatę. Idę do lodówki. Niemal nigdy nie wiem co w niej znajdę. Niemal zawsze jest mi wszystko jedno. Zwykle jem żółty ser z chlebem, bo zrobienie takich kanapek trwa mniej niż pięć minut. Zjedzenie tyle samo. Przez pozostałe 20 minut, ogarniam maile i komentarze.

12.30 – 15.00

Wadą życia bez pracy na etacie jest to, że ma się świadomość, że można robić cokolwiek się zechce, ale nie ma się z kim tego robić. Kiedy więc wpada się na pomysł, żeby pójść na poranną kawę o 13.00, to można to zrobić tylko z podobnymi do siebie osobami albo z nieudacznikami. Tym samym, jest się skazanym na życie poza obrębem społeczeństwa, w którym zna się tylko osoby najgorsze (bananowe dzieci, wiecznych studentów, osoby lubiące sobie przyćpać, laski szukające sponsora) oraz najlepsze (przedsiębiorców, osoby wykonujące wolne zawody, modelki, fotografów i menadżerów). Dlatego dobrze wiem, jak nie chcę skończyć i jestem świadomy tego, jak dużo można osiągnąć nie zarzynając się wykonywaniem marnej pracy. Na dobrą sprawę, nie mam więc żadnego kontaktu z „normalnym” społeczeństwem. Dlatego czasem kupuję sobie dużą kolę i idę na nich popatrzeć na mieście. Za każdym razem bardzo się dziwię.

Jeśli tego nie robię, to biegam, gram w kosza, wysyłam swoje książki, czytam cudze książki (głównie powieści), oglądam filmy/seriale, rozmawiam ze znajomymi, słucham muzyki, podejmuję strategiczne decyzje albo pracuję nad blogiem, moim dzieckiem marnotrawnym, którego imię to Popkulturowy, drugą książką, inwestycjami na giełdzie lub nowymi produktami. Osobiście uważam, że pracuję odkąd otwieram oczy i przestaję dopiero kiedy zasypiam. Wszystko co robię jest pośrednio lub bezpośrednio podporządkowane temu co chcę osiągnąć. Realna praca, to maksymalnie trzy, cztery godziny dziennie. Reszta to ładowanie baterii, dbanie o kondycję, uczenie się, poznawanie innych i poszukiwanie inspiracji. Jestem zdania, że to ważniejsze niż realna praca. Żeby robić coś dobrze, trzeba mieć na to siłę, energię i wystarczająco dużo wiedzy i pomysłów. Bez tego nie ma się nic.

15.00 – 18.30

Dopieszczam wpis na bloga. Później siedzę i obserwuję ilość przybywających lajków. Jak się nimi nacieszę, sprawdzam ile zarobiłem tego dnia. Zwykle cieszę się po raz drugi.

Czasem przypominam sobie, że piszę doktorat. Czasem, bo w tym roku zdarzyło mi się, że nie pojawiałem się na uczelni przez trzy i pół miesiące. Robię to tylko dlatego, żeby było co powiedzieć czyjejś mamie, jak chce się uniknąć stwierdzenia: „Żyję z seksu”.

18.30 – 20.00

Przypominam sobie, że dawno nic nie jadłem. Wrzucam w siebie coś na ciepło i planuję wieczór. Czasem robię sobie drinka. Tak, mieszam whisky z kolą, i co?

20.00 – 22.00

Idę na miasto, spotykam ludzi, słyszę pytania: „Jak ty to robisz, że tyle dziewczyn się do ciebie uśmiecha?”. Wzruszam ramionami i zmieniam temat.

Lubię sprawdzać granice jakie mają ludzie, rzeczy i idee. Na tym mniej więcej polega wszystko co robię. Zawsze zadaję sobie pytanie: „A można to zrobić inaczej, lepiej, ciekawiej?” Podoba mi się historia, kiedy ktoś zapytał Miltona Ericksona: „- Po co manipulujesz ludźmi i wysyłasz ich na środek pustyni? – Żeby sprawdzić czy się da.”

Czasem o tej porze zaczyna się u mnie spontaniczna domówka. Leje się whisky, słuchamy obciachowych piosenek i czekamy aż ktoś rzuci hasło do robienia głupich rzeczy. Ostatnio przeszliśmy samych siebie.

22.00 – 23.00

W tym czasie przychodzą mi do głowy najbardziej fenomenalne pomysły. Gdyby nie ta godzina każdego dnia, to nigdy nie znalazłbym się w miejscu, w którym jestem.

23.00 – 3.00

Jeśli akurat nie zostaję w domu, to idziemy do klubu. Piję. Stoję na parkiecie. Wyłapuję uśmiechy, podchodzę i prowadzę dziewczyny do loży. Robię to bez względu na to czy mam aktualnie dziewczynę czy nie. W tym pierwszym przypadku po prostu się kontroluję. Jestem na tyle duży, że nie muszę rozpinać rozporka i wymachiwać penisem jeśli tylko pojawi się do tego dobra okazja. Zresztą już po zobaczeniu na liczniku liczby 10, zauważa się, że nowa cipka nie robi większej różnicy.

Po podejściu przez następne pół godziny usiłuję odpowiedzieć na pytanie: „Czym się zajmujesz?”, w taki sposób, żeby nie brzmiało to tak, jakbym był rozpieszczonym nieudacznikiem mieszkającym w vanie. Jeśli nie wierzysz, to spróbuj powiedzieć, że jesteś blogerem albo pisarzem i obserwuj te zagubione spojrzenia.

Kiedy jakaś dziewczyna o to nie pyta, zawsze wyznaję:
- Kocham cię!

Nigdy nie traktowałem flirtowania poważnie. Zbyt prosto jest iść z dziewczyną do łóżka, żeby zachowywać się jakby to była technologia NASA.

3.00 – 8.00

Śpię, bo muszę, ale wcale tego nie lubię. Myślę, co jutro zrobię świetnego, żeby nie uznać dnia za zmarnowany. Czekam aż znów otworzę oczy.


Seksu i spotkań nie uwzględniłem. To jest zbyt nieregularne. I dobrze. Nie wyobrażam sobie życia, w którym ktoś rezerwuje sobie codziennie seks między 20.00 a 20.30. Litości!

  • zdroju

    „Zbyt prosto jest iść z dziewczyną do łóżka, żeby zachowywać się jakby to była technologia NASA.”

    Volant, jak dla mnie tekst roku, W telexpresie (jeśli jeszcze go nadają) dostałbyś za to złotą czcionkę

    A tak swoją drogą, może skrobnąłbyś kilka słów o tym „zbyt łatwo” ? :)

    • Aniś

      Zabawne, bo to samo mogę napisać o mężczyznach ;P więc może wynika z tego po prostu, że obie strony w tym samym momencie mają ochotę na sex? ;)

    • mallgos

      „Zbyt prosto jest iść z dziewczyną do łóżka, żeby zachowywać się jakby to była technologia NASA.” – no zajechało takim leciutkim skurwysyństwem …
      No, ale zasad mieć nie trzeba – to jest kwestia wyboru.

  • Pasja

    oprócz imprez, całkiem nudny. pewnie tu jest równowaga.
    codziennie imprezujesz?
    nie próbujesz codziennie czegoś nowego np. coś zmienić w rutynie?

    • Volant

      Wypisałem rutynowe rzeczy, a nie te, które się cały czas zmieniają. Poza tym „robienie nowych rzeczy” przez cały czas to mit, bo:
      - jeśli lubię jeść na śniadanie jajecznicę, to powinienem zjeść sushi tylko dlatego, że go nigdy nie jadłem?
      - ile nowych rzeczy można wymyślić/zrobić? To przychodzi samo i nie jest niczym innym niż wykorzystywaniem szans jakie się dostaje.

      • Pasja

        do tego wyżej…
        1. jeśli akurat nie masz ochoty na jajecznicę, to dlaczego nie? ja bym tak zrobił, ale ty to ty a ja to ja, a poza tym jedzenie to zły przykład. Wiem ze nikt ci nie wciśnie czegoś co z góry wiesz że ci nie zasmakuje.
        2. przyznaję rację

      • Paweł

        Zróżnicowana dieta jest przereklamowana

        Jeśli zaczniesz coś robić dobrze to dopiero wtedy zaczyna się frajda. Poświęć dwa lata na jakiś sport, a zaczniesz go uwielbiać.

      • Luko

        A ja mam inną definicję robienia nowych rzeczy. Zgadzam się z Volantem, w tej kwestii że robienie codziennie nowych rzeczy to mit i praktycznie powoduje że w każdej tej nowej rzeczy jesteśmy słabiakami.
        Do zwykłej jajecznicy można dodać szczyptę cynamonu, i to jest wciąż to samo a jednak nowe. Kombinacji jest wiele.

  • Luko

    Ogólnie kompletnie sprzeczny lifestajl z moim, ale ten tekst to perełka:
    „Reszta to ładowanie baterii, dbanie o kondycję, uczenie się, poznawanie innych i poszukiwanie inspiracji. Jestem zdania, że to ważniejsze niż realna praca. Żeby robić coś dobrze, trzeba mieć na to siłę, energię i wystarczająco dużo wiedzy i pomysłów. Bez tego nie ma się nic.”
    :)

  • wojtek

    a Boks? już nie trenujesz ?:P

    • Volant

      Ostatnio zamiast niego biegam. Pozwala utrzymać kondycję, a zajmuje mniej czasu.

      • Luko

        Jaką kondycję, chyba tylko do biegania? Porównanie boksu z bieganiem jest nie na miejscu ;)

  • filippo

    Nie zdarza ci się zasnąć po pierwszej pobudce 7;30-8;00 ?: > Ogolnie wychodzi na to ze sypiasz tylko 4,5 – 5 h? Smialo mozesz napisac arta o tym jak sie wyspać w tak krotkim czasie. Strasznie krotko odpoczywasz. I masz energie ? Czy bomba jest uśpiona? Za wzorowy ten opis dnia :D Zamiast „przeciętny” chyba powinno byc „idealny” ?

    • Volant

      Nie, pobudka to czas kiedy nie idę na imprezę. Wtedy kładę się spać koło północy. Jak idę na imprezę, to wstaję koło 11.00 tak jak napisałem w tekście, więc zawsze śpię około ośmiu godzin.

  • FrancisD

    Dobry wpis – myślę, że każdy blogger opierający popularność swojej strony o własny wyrazisty image powinien napisać coś takiego, bo to zwyczajnie ciekawi czytelników;)Zazdroszczę połowy tygodnia spędzonego w ten sposób. Połowy, bo 3-4 dni staram się funkcjonować podobnie;) (póki co, jest całkiem nieźle). Niestety w pozostałym czasie trzeba popracować nieco dłużej. Docelowo chcę poprawić jeszcze te proporcje na swoją korzyść. Michał, swoje bezpieczeństwo finansowe opierasz głównie o giełdę, Volantification i Popkulturowy czy po prostu prowadzisz projekty, którymi z naturalnych przyczyn nie chcesz chwalić się publicznie?

    • Volant

      O wszystko razem w tym na tym, czym się nie chwalę. Lubię mieć kilka źródeł dochodu, żeby nagle nie zostać z niczym.

  • Kamil Pe

    Podobnie jak u mnie :D Z tą różnicą że od 9 do 17 oglądam seriale i gram w piłkarzyki, a wieczorami przesiaduje na ławce z chłopakami :D

    A co do pomysłu na kawę o 13, to nie tylko mogą to być przedsiębiorcy, osoby wykonujące wolne zawody, modelki itd, bo osoby pracujące na etacie, jak ja, mogą śmiało wyskoczyć na 1-1,5h na kawę, lunch na miasto i znam dużo osób co tak mogą :)

  • badboy

    Timothy Ferriss – 4 godzinny tydzień pracy

  • matpollack

    Moze glupie pytanie zadam, ale ciekawi mnie to…
    Ten ryj na okladce twojej ksiazki to twoj :D???

    • TheMike

      Jak subtelnie powiedziane ;)

    • Volant

      Tak.

  • Rumcajs

    Jest jakiś error. Nie działają linki komentarzy do postu we wszystkich postach starszych od tego z tym włącznie, a także w tytule posta da się kliknąć w polę tylko pierwszego słowa.
    W najnowszym poście nie ma tego problemu.

    • Volant

      U mnie wszystko jest ok. Ktoś ma jeszcze taki problem?

  • tylko chleb ze serem jadasz .. Volant zaczynam się martwić…;|

  • Mkaaa

    Pan „idealny”…