Krótka seria brutalnych ciosów

Krótka seria brutalnych ciosów

Od czasu do czasu pojawiają się stwierdzenia, które przyjmują się lotem błyskawicy i nikt nie zadaje sobie trudu, żeby sprawdzić ich prawdziwość. Powtarza się je po kimś i żeby nie brzmieć na idiotę, na wszelki wypadek wyszukuje się kulawe argumenty. 

Jednym z nich jest zdanie, że w życiu nie chodzi o wygraną, a gra się po to, żeby grać, bo to podobno ubaw po pachy. Kolejnym, że do klubu wychodzi się żeby dobrze się bawić, a nie żeby kogoś poznać. A jeszcze jednym to, że prawdziwy facet nie używa siły, tylko mówi łagodnym głosem: „Przepraszam”, wstydzi się, kiedy w myślach doda do tego słówko: „szmato”, spuszcza wzrok i mówi sobie, że tak powinno być.

Prawdopodobnie gówno wiem o życiu, ale jeszcze nigdy nie spotkałem faceta, który szedł do klubu, żeby potańczyć. Prawdopodobnie nawet kobiety nie chodzą tam „tylko potańczyć”. Owszem, widywałem takich, którzy szli w zaparte i stwierdzali, że to naprawdę ekstra zabawa ubierać się w ładne ubrania, iść na parkiet bujać się jak pingwin, zostawiać dwie stówy na barze, przekrzykiwać znajomych i pytać co drugie zdanie: „CO?!”, a następnie wrócić do mieszkania samemu. Cóż, dokładnie tak samo brzmi moja definicja frajdy, ale nie daje mi spokoju podejrzenie, że gdyby zamiast tych wszystkich niewątpliwych atrakcji dostało się długo- nogie i włose stworzenie (dla nie romantyków) albo materiał na miłość życia (dla tych drugich), to nagle całe to przyoblekanie piórek i ruszanie się w tańcu godowym na seksualnym rynku, nabrałoby sensu.

Zgadzam się, że nie ma nic wspólnego z byciem facetem z jajami, kiedy na każdy żart i szturchnięcie reaguje się zaciskaniem pięści, ale równie mało męskie jest dawanie sobą pomiatać. Gdyby było inaczej, to najgorszą ofermę, należałoby uznać za symbol seksu. Niestety jakimś trafem nawet zestawienia 100 Najatrakcyjniejszych Mężczyzn Kociej Wólki ich pomijają. Chuje! A nie, przepraszam. Mężczyzna tak nie mówi. Niedobre misie-pysie :) Jednak podejrzewam, że w tej zasadzie o byciu nieagresywnym, w gruncie rzeczy chodzi o posiadanie takiej pozycji, żeby nikt nie usiłował jej podważać. Niekoniecznie poprzez bycie mięśniakiem, bo ma się do dyspozycji wachlarz wielu równie dobrych narzędzi: intelekt, pieniądze i znajomości, ale wszystko i tak sprowadza się do bycia rottweilerem otoczonym przez ratlerki, a nie do bycia ratlerkiem, którego jedyną umiejętnością jest branie nóg za pas.

Najbardziej natomiast bawi mnie stwierdzenie, że nie gra się po to wygrać. Rzekomo eliminuje to smutek po ewentualnej przegranej, co po raz kolejny brzmi jak bycie pizdą.  Zawsze będą rozpierdalacze, którzy w czasie kiedy inni będą uprzejmie się przepuszczać i grać dla „zabawy” oni będą pędzić jak wystrzelony pocisk. Na emeryturę i kapcie będzie kiedyś czas, ale jest coś niepokojącego kiedy koleś w wieku młodego wilka zachowuje się tak jakby wszystkie zęby mu wypadły i musiał iść na polowanie dla „zabawy”, bo przecież nie ma szans na rozszarpanie kogoś na strzępy.

Tylko syte albo wykastrowane zwierzęta są apatyczne, miłe i bez skłonności do rywalizacji, ale jeśli brakuje twojego nazwiska na liście najbogatszych Forbesa, to „sytość” ciebie nie dotyczy.

Jesteśmy spadkobiercami jaskiniowców i nie musisz sobie wmawiać, że nie potrzebujesz czegoś więcej. Oni nie załamywali rączek mówiąc: „Jakoś to będzie”, bo wiedzieli, że nie będzie „jakoś” jeśli sami się za to nie wezmą. Skończ żebrać o ochłapy. Jak nie dostajesz tego co chcesz, to idź tam gdzie to dostaniesz. Skończ pieprzyć jak to jest ciężko i jak to trzeba być słodkim i fajnym. Na bycie słodkim i fajnym jest czas kiedy jesteś na czele stada i masz wszystko, a nie kiedy jesteś nikim i nie masz nic. Skończ wmawiać sobie, że idziesz na randkę, bo chcesz poznać tą dziewczynę. Pewnie to też, ale gdybyś nie miał penisa, to wciąż chciałbyś ją poznać? Jak masz erekcję to chce ci się ruchać, a nie rysować serduszka i słuchać o jej przyjaciołach. Graj żeby wygrać, bo kiedy rezygnujesz z wygrywania dostajesz plakietkę „ciepła klucha”. Skończ pierdolić, że rywalizacja jest zła, bo gdyby nie ona, to teraz goniłbyś mamuta z zaostrzonym patykiem, a nie czytał moje wypociny przy takim fajnym laptopie.

Możesz okłamywać obcych, znajomych, przyjaciół, rodzinę i papieża, ale przede wszystkim, raz na zawsze, skończ z okłamywaniem siebie.

Dodaj komentarz

12 komentarzy do "Krótka seria brutalnych ciosów"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Adam
Gość

Volant jesteś naprawdę zajebisty, ale pewnie to już wiesz ;-) Jestem pewien, że już niedługo kupię twoją książkę.

Raimeyuu
Gość

„Skończ żebrać o ochłapy. Graj żeby wygrać”

Mocna mieszanka, z mocnego wpisu.

Dzięki za niego.

TheMike
Gość

Widzę Volancie, że fascynujesz się psychologią ewolucyjną tak jak ja zresztą. Też odnoszę wszystko o zachować zwierząt i atawizmów. Dobrym przykładem są psy, koty itp. Może to wydawać się śmieszne ale to nie przypadek, że kobiecie rozchylają się uda gdy łapiesz ją za kark i w tym samym miejscu kot trzyma samicę pyskiem podczas kopulacji.

Do tekstu dodałbym jeszcze jedno zdanie: Nikt nie będzie płakał, ani Ciebie żałował gdy ci się w życiu nie powiedzie, Twoje życie to twoja wina.

Pozdrawiam ;)

Luko
Gość

Podsumuje tekst tym filmikiem :)
https://www.youtube.com/watch?v=d_YoR3H1Hq0

Summer
Gość

…dostałeś w końcu jabłko ?

Kozak
Gość

Zawodowi sportowcy nie grają by wygrać, tylko grają, bo czerpią z tego przyjemność wkładając w to całe serce i entuzjazm. Natomiast gdy jest z tego przyjemność to pojawia się najlepsza dyspozycja i sukces jako efekt uboczny.
Ci, którzy tego nie zrozumieją będą dalej grali, rywalizowali i niekiedy wygrywali, co będzie okupione walką i męczarnią, zamiast przyjemności z rywalizacji.

iliq
Gość

Obsesja albo pasja. Nigdy sprawianie radości, nie zrobiło kogoś mistrzem. Zawsze osoby przeciętne we wszystkim, pierdolą takie smuty. Ok dużo osób na szczycie powie, że lubi to co robi. Rzecz w tym, że to czym się zajmujesz, jest powiązane z masą innych rzeczy, których się nie lubi. Żebyś być w czymś świetnym będziesz musiał robić nudną robotę przez więcej czasu niż inni, żeby być lepszym w jej ciekawszych aspektach. Robię to co lubię jest pierdoleniem ludzi biednych.

Chcesz być świetnym zabijaką w walkach w klatce bo lubisz się bić. Żeby to osiągnąć będziesz musiał trzymać dietę, robić jebane cardio all day long, rozciągać się godzinami, odmawiać imprez żeby ćwiczyć i przegonić konkurencję. Sam robię to co lubię, mam obsesję na punkcie mojej pracy ale jest dużo aspektów, które są chujowe i nudne ale trzeba je robić, żeby być lepszym. Skręca mnie jak słyszę masę pizd krzyczących, że będą robić tylko to co lubią. (no ofence, może jesteś inny ale takie jest 95% osób z tym przekonaniem, z osób które spotkałem i dłużej pogadaliśmy)

Pan EM
Gość

Tekst naprawdę konkretny, a ten fragment zajebisty:

„…prawdziwy facet nie używa siły, tylko mówi łagodnym głosem: „Przepraszam”, wstydzi się, kiedy w myślach doda do tego słówko: „szmato”, spuszcza wzrok i mówi sobie, że tak powinno być.”

ChicaMala
Gość

Niestety ludzie przyzwyczaili się do wygodnego życia. Łatwiej jest usiąść w papuciach i być cipką niż walczyć i robić coś, co może skończyć się źle. Ludzie przyzwyczaili się robić tylko tyle, ile pozwoli im zostać w strefie komfortu jaką sobie stworzyli. Reszta to nadprogramowy wysiłek, którego niewielu chce się podjąć. Ludzie wolą narzekać na swój los i pozostawać przeciętniakami niż czym się wyróżnić, być w czymś lepszym od innych. No, ale ktoś musi być w tym tłumie przeciętnych ludzi, żeby Ci lepsi mieli się z czego wyróżniać :-)

TS
Gość

„Prawdopodobnie gówno wiem o życiu, ale jeszcze nigdy nie spotkałem faceta, który szedł do klubu, żeby potańczyć.” – nie spotkałeś jeszcze mnie :D

Jakiś czas temu wybrałem się do klubu tylko po to, żeby się pobawić, poskakać, poszaleć, nie miałem zamiaru poznać nikogo nowego. Jakoś nie lubię podrywać w klubach, może mam przekonania, że większość tamtejszych dziewczyn to typowe imprezowiczki :)

Akiva
Gość

Już dawno nikt mnie tak nie wkurzał, jak Twoje teksty, w większości traktujące kobiety przedmiotowo. Szczególnie wkurza mnie, kiedy mówisz tym wszystkim, zapatrzonym w Ciebie idiotom, że mogą kłamać, kombinować, bajerować – „grać”, żeby osiągnąć cel, czyli zaliczyć dziewczynę. A próbujesz jeszcze mi wmówić, że kiedy wychodzę do Klubu to ja sama idę tam po to, żeby zaliczyć. W zasadzie to dlatego przez to, że w przeciągu pół godziny rodzaj męski skutecznie psuł mi humor tekstami pt. „Fajną masz dupę, idziemy się ruchać?”, skończyłam z chodzeniem do Klubów bez obstawy kolegów. Podobnie zresztą jak wiele moich koleżanek.
Co więcej, to właśnie takie męskie zachowanie, rodzi w kobietach wkurwione suki, którym trzeba w tyłek włazić, żeby facetowi łba nie urwały.
A poza tym jesteś zajebisty :)

wpDiscuz