Zajęte dziewczyny – spotykać się czy odpuścić?

Zajęte dziewczyny – spotykać się czy odpuścić?

Jest teoria, że wszystkie najładniejsze dziewczyny są już zajęte. Intuicja podpowiada mi, że to ściema, ale z drugiej strony najlepsze laski jakie miałem były uwikłane w jakąś relację – zwykle na poziomie regularnego związku lub narzeczeństwa.

Jak można domyślić się z tego krótkiego wstępu, nie była to dla mnie żadna przeszkoda, więc wzruszałem ramionami i ochoczo ruszałem do ataku. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że gdyby tych chłopaków nie miały, ruszyłbym do dzieła równie ochoczo. A co jak co, ale każdy dojrzewający chłopiec obok trójkąta ma takie fantazje seksualne jak seks z nauczycielką/pielęgniarką/policjantką albo wyjątkowo zadbanym MILF-em i nie ma się co oszukiwać, ale MILF-y, nauczycielki, pielęgniarki i policjantki na 99% mają męża, a nierzadko też dzieci, ale żadnemu nastolatkowi to nie przeszkadza. Może nawet bardziej go to podnieca.

A kobiety? Nie oszukujmy się, ale mają podobne podejście tylko nie mówią o nim w kontekście seksu, ale romantycznych uczuć i miłości (co i tak kończy się ostrym rżnięciem). Jest mnóstwo „kobiecych, wspaniałych” filmów opartych na schemacie: Ona jest w związku z nudnym, spokojnym, dość zamożnym mężczyzną, ale w jej życiu pojawia się spontaniczny, męski i kipiący seksem mężczyzna. Ona chce z nim być, ale boi się stracić oferowane przez męża poczucie bezpieczeństwa, więc przeżywa rozterki, a w końcu wynajmuje pokój w hotelu, patrzy na sufit zastanawiając się ile niewiernych mężatek patrzyło na niego wcześniej i przez całą noc uprawia seks z nowym facetem. Później robi to cyklicznie, zachodzi w ciążę lub nie, a w końcu któraś osoba z tek trójki ginie, a reszta żyje bardzo szczęśliwie albo bardzo nieszczęśliwie.

Ten schemat jest popularny w filmach, bo jest niezwykle popularny w codziennym życiu, a zajęte dziewczyny często są niezwykle łatwe. Kobiety mając do wyboru typ męża i typ kochanka, za tego pierwszego wychodzą za mąż, a z tym drugim się bzykają i często zachodzą w ciążę, bo co jak co, ale ma lepsze geny niż jakiś tępawy nudziarz. Można mówić, że to nieładnie, ale tak po prostu jest, a jeśli ma się farta być typem kochanka, to można korzystać z okazji na seks lub nie, ale to nic nie zmieni, bo ona po prostu zdradzi swojego faceta z kimś innym.

Zabawne więc, że tak dużo osób uważa, że uprawianie seksu z dziewczyną, która nie jest singlem (tylko albumem studyjnym), to zbrodnia jakich mało, więc powinna być też karana dożywotnim pozbawieniem seksu oralnego. Rzekomo rozbija to związki, powoduje cierpienia, malarię, głód na świecie i to przez to dzieci rodzą się z rudymi włosami. Zawsze trzeba też się powołać na argument: „A chciałbyś żeby ktoś tobie bzykał dziewczynę?”.

Nie przekonuje mnie to. Uważam, że jak się bardzo chce to można unikać spotykania się z kobietami w związkach, ale wcale nie trzeba tego robić pod warunkiem, że nie jest to dziewczyna przyjaciela lub krewnego i liczy się z możliwością szybkiego końca znajomości i otrzymania jedynej rzeczy, którą dają, a której nie warto brać – wpierdolu.

Po pierwsze, nie widzę związku pomiędzy tym, że ja będę sypiał z jakąś mężatką, a tym, że ktoś zacznie kiedyś sypiać z moją dziewczyną. Tu nie ma związku przyczynowo-skutkowego, bo oznaczałoby to też wtedy, że kiedy będę omijał wszystkie zajęte dziewczyny szerokim łukiem, to nigdy żadna moja partnerka mnie nie zdradzi, ale co do tego i tak nie ma pewności, więc co najwyżej można być wartościowym facetem.

Po drugie, jeśli nawet ktoś bzykałby mi dziewczynę, to zrobiłoby mi się z tego powodu cholernie smutno, zamknąłbym się na dwa dni w mieszkaniu i zajmował sobie czas czytaniem książek, a następnie doszedłbym do wniosku, że dobrze się stało, bo przynajmniej już wiem, że nie warto było być z tą dziewczyną. Czasem nieprzyjemne wydarzenia są największymi przysługami, a to jeden z takich przypadków.

Po trzecie, jeśli sam nie mam dziewczyny, to dlaczego mam się martwić cudzym związkiem? Przecież to nie moja sprawa. Podobnie jak nie martwię się o cudze prace, przyjaźnie i firmy tak samo nie martwię się o ich relacje i jestem w tym bardzo konsekwentny. To sprawa tej dziewczyny i jej misia – jak jej na nim nie zależy, to ja mam się przejmować nim bardziej? To nie ja mówiłem mu, że go kocham i że jest dla mnie ważny, nie całowałem się z nim, nie trzymałem za rękę ani nie poznawałem jego rodziców. Nie mam wobec niego żadnych zobowiązań. To ona jest w związku i ona powinna o niego dbać, a nie ja. Mi wolno wszystko. Z uszczęśliwiania innych na siłę rzadko wychodzi coś dobrego i lepiej jak każdy uszczęśliwia wyłącznie siebie.

Dlatego uważam, że nie zdradzasz jeśli to nie ty jesteś w związku. To co najwyżej ona zachowuje się źle jeśli ma faceta, a sypia z innymi.

Dodaj komentarz

43 komentarzy do "Zajęte dziewczyny – spotykać się czy odpuścić?"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
malvina-pe.pl
Gość

„która nie jest singlem (tylko albumem studyjnym)” hahaha. L O W E :D Zajebisty post!

Clag
Gość

badum tssss!

Victres
Gość

Jeśli kobieta chce ze mną luźnej relacji, a ja również mam na to ochotę, to w czym problem? Zakładam, że dorosła z niej osoba i jest świadoma na co się decyduje, poza tym to jej związek, a nie mój, nic mi do tego. Kimże ja jestem żeby komuś mówić co ma robić.

bonzo
Gość

Hej, czy nie boisz się pobicia przypuśćmy przez zazdrosnego chłopaka? Jak reagujesz na jakieś pogróżki etc.
Ja raz zarywałem do zajętej dziewczyny i więcej tego nie zrobię, bo skończyło się to dla mnie niedobrze. pozdrawiam

Pan EM
Gość

Kurde muszę przyznać, że z Ciebie Volant to jest gość i to mega inteligentny.Nie chcę tutaj za bardzo słodzić, ale jak widzę artykuł np. „Jak odzyskać ukochaną osobę?” to myślę, że mnie to nie interesuję, jednak z drugiej strony czytając od wielu miesięcy bloga wiem, że nawet jeśli nie znajdę tam nic co poprawi moją wiedzę, to trafię na taki humor i takie już chyba „słynne” porównania, że skończę z podniesionym poziomem endorfiny. To jest właśnie to co Ciebie odróżnia od innych blogów, artykułów itp. tak samo jest w tym artykule:
„Rzekomo rozbija to związki, powoduje cierpienia, malarię, głód na świecie i to przez to dzieci rodzą się z rudymi włosami” skąd Ci to wpada do głowy?

Skye
Gość

W sumie coś w tym jest. Jakby druga osoba będąca w związku była w porządku i uczciwa, to by nie zdradziła, skoro to robi, to tego chce i już. Nie ma tu żadnego przymusu, wszyscy jesteśmy dorośli.
Czy budować z taką osobą głębszą relację na dłuższą metę, to może być dyskusyjna sprawa(stare „raz zdradziła dla ciebie, ciebie też zdradzi”), ale romans? Why not.

asia
Gość

Nie rozumiem czemu od razu kobieta wikłając się w romans musi być skazana na potępienie (?) Co z dziewczynami, które są w długoletnim związku ze swoim pierwszym partnerem? Mają plany na przyszłość, stabilizację itd. ale przed założeniem rodziny chciałyby zobaczyć jak jest z kimś innym a wcześniej nie miały na to szansy.? Nie mają do tego prawa? Nawet ze zwykłej ciekawości… Nie każda z nas musi wiązać się od razu uczuciowo, pragnąć długotrwałego romansu czy coś w tym stylu. Nie zawsze stały partner musi o tym wiedzieć. To może nawet pomóc w związku, nauczyć czegoś nowego jeśli chodzi o seks, wyzbyć się jakiś wewnętrznych zahamowań, wstydu… Może ożywić związek. Nie zawsze życie układa się tak jak powinno. Czy jeśli dziewczyna trafia od razu na tego, z którym chce założyć rodzinę nie może już nigdy spróbować jak byłoby z kimś innym? Zupełnie bez zobowiązań. Oczywiście nie mam tu na myśli długotrwałego romansu ;)Uważam, że dzięki temu może wzrosnąć jej samoświadomość. Może się dowiedzieć co lubi i na ile gotowa jest się zdobyć bo w takiej sytuacji nie powinno jej za bardzo obchodzić co pomyśli sobie o niej kochanek jeśli zachowa się jak suka, będzie zbyt głośno jęczęć itp… To dla niej nie dla niego :D

Anja
Gość

podrywanie zajętych facetów też jest bardzo podniecające,to stopniowanie napięcia,niedopowiedzenia,ich motanie się w między ‚taaak’ a niezdecydowanym ‚nie’.zwykle lubię w to grać.

RadosnySkurwiel
Gość

Jak będę od września chodził na Krav Mage to też tak będę mówił. Póki co wyznaje zasade Harvey’a „Too much trouble” :D

Marcin
Gość

Wszelkie rozterki co do kobiet mozna by rozwiac po prostu rownouprawnieniem. Nie tym „rownouprawnieniem”, ktore jest tak bardzo teraz modne i idiotyczne, ale tym madrym i prawdziwym. Facet zdradza to nawet walka o przetrwanie gatunku ludzkiego go nie tlumaczy, a kobiety na sile chce sie tlumaczyc. Mowi sie ze one sa emocjonalne, tak jasne. A fakt ze to one potrafia sie pieknie wykpic z kazdej odpowiedzialnosci idealnie to obrazuje, co nie ? Kazdy z nas facetow nie oprze sie nagiej kobiecie, ktora chce nam sie oddac lub zrobic tego lodzika chociaz, tak samo nie dziwie sie kobietom. Facet bedacy w zwiazku automatycznie unika takich sytuacji, jesli nie chce zdradzac. Wiec decyzja o zdradzie nastepuje juz o wiele wczesniej, tak samo kobiety juz w domu przy ubieraniu sie decyduja czy beda dawac sie podrywac czy nie. Jednak w naszej i ich naturze jest szukanie najlepszego osobnika plci przeciwnej, to po prostu traktujmy sie rowno.
Kiedy po prostu zdrada stanie sie zdrada bez zbednych tlumaczen, wtedy mozna tak naprawde zyc. Bo jesli bedziemy szukac pozytywow czy zaglebiac sie w umysl osoby popelniajacych zlo dla innych to mozna dojsc do tego ze Hitler byl dobry bo uczynil z najuboższego kraju Europy potege gospodarcza, ktora trwa do dzis.
Badzmy po prostu odpowiedzialni, ale tylko za siebie. Bo jesli ktos robi cos dla nas to jego decyzja, chyba ze go zmuszamy do tego. Tak samo decyzja Volan’a jest pisanie czegos co uznane moze byc przez wielu za dziwne spojrzenie na swiat, ale jest cholernie realistyczne.

matpollack
Gość

Hitler uczynił z najuboższego kraju Europy potęgę gospodarczą? Widzę że piszesz historię na nowo.

Marcin
Gość

Zupelnie nie rozumiem dlaczego ludzie szukaja zawsze wszedzie ludzie szukaja dziury w calym, zeby sie lepiej poczuc? Nie sadze, przeciez fajniej jest juz sobie kupic czekolade i po prostu ja zjesc. Przydaloby sie aby kazdy choc na chwile zastanowil sie czy to co pisze ma na prawde sens. Jesli ktos zna historie tylko z ksiazek to nic dziwnego, ze nie wie dlaczego Hitler w ogóle został wybrany na przywódce narodu, albo o sytuacji niemiec w latach 20-tych. Zapraszam chociaż na obejrzenie pierwszych 10 minut filmu dokumentalnego zamieszczonego na youtube Tajemnice III Rzeszy odc. 4 Pieniadze Hitlera (link : https://www.youtube.com/watch?v=fjCYuzkHr30 ). Jesli pieniadze sa warte mniej niz papier na którym są drukowane to jest to powód aby powiedziec iż kraj stał się najuboższym krajem Europy. A teraz Niemcy są w G8. A stało się to dzięki Hitlerowi i jego sposobie wojny.

S
Gość

Żałuję, że znalazłem ten komentarz dopiero teraz, ale i tak odpowiem. Może ktoś się czegoś nauczy.

Niemcy nie stały się bogate dzięki Hitlerowi. To właśnie Hitler, poprzez wprowadzenie socjalizmu (tak, w III Rzeszy był socjalizm, który polegał na tym, że firmami rządził de facto rząd – ustalał kto komu i co sprzedaje, po jakiej cenie, kto ma kogo zatrudnić i ile mu płacić itd.), a efektem socjalizmu jest problem kalkulacji ekonomicznej (czyli ustalenie co jest dobrą inwestycją [bo przynosi zysk], a co złą [bo generuje straty]). Do wojny doszło w ’39, bo bodajże w styczniu 1940 III Rzesza by zbankrutowała.
Zresztą, jak można twierdzić, że ogromne podatki, kierowanie całą gospodarką przez sztab urzędników i inwestycje w infrastrukturę, a także zbrojenia mogą przynieść bogactwo? Przecież ZSRR działało na bardzo podobnej zasadzie (tylko oni kopiowali ceny [czyli kalkulacja ekonomiczna stała się możliwa, choć, przez kopiowanie, była mocno zniekształcona - bo do kalkulacji ekonomicznej potrzebne są ceny ustalane w wyniku dobrowolnych transakcji na rynku, tj. między ludźmi]), a chyba nikt nie ma wątpliwości, że była tam straszna bieda.

Więc dzięki czemu lub komu Niemcy stały się jednym z najsilniejszych państw? Cóż, plan Marshalla również nie jest prawidłową odpowiedzią. Niemcy (i np. Francja również) zaczęły się rozwijać ZANIM otrzymały pomoc z USA.

Bogactwo Niemiec powstało dzięki pro-rynkowym reformom Ludwiga Erharda (który był bodajże uczniem Ludwiga von Misesa), które polegały na obniżce podatków i deregulacji.

ChicaMala
Gość

Trudno nie zgodzić się z Volantem, choć uogólnię bardziej, że jak ktoś chce zdradzić, to zdradzi. I nie ma tu znaczenia czy zdradzający będzie kobietą czy mężczyzną. Tak samo przyznam rację, że winna jest tylko osoba w związku, bo to na niej ciąży odpowiedzialność za związek. To on/a zamiast odejść od kogoś, kogo nie kocha, przyprawia jej/mu rogi. Ta trzecia osoba nie jest problemem. Problem istniał już wcześniej.

Ja się tak tylko zastanawiam, czy Wam serio sprawia przyjemność lizanie cipki, w którą inny spuścił się tuż przed Wami? Może nawet chwilę przed samym spotkaniem… Podnieca Was wsadzanie pałki w cudzą spermę? Bo tak dla mnie wygląda pukanie zajętych lasek…

Nev
Gość

W podobny sposób możesz myśleć o każdej nie-dziewicy, która nie jest w związku. Przecież nie wiesz kiedy ostatnio z kimś spała.

A tak z biologicznego punktu widzenia, to nawet jesteśmy skonstruowani żeby tak robić. Pewna część męskiego nasienia jest wytryskiwana właśnie po to, aby zneutralizować nasienie potencjalnego poprzednika. Tak samo istnieją zależności, pomiędzy obfitością wytrysku, a długością czasu niewidzenia się z partnerką. Im dłużej się nie widzieliśmy – czyli nie wiemy co wtedy robiła – tym obfitszy wytrysk.

A krótko na Twoje pytanie – nigdy o tym nie myślałem w tych kategoriach i na dobrą sprawę nie czuję takiej potrzeby. W końcu się myjecie, prawda? :P

Stanley
Gość

Typowe, materialistyczne spojrzenie na świat…chociaż z artykułów, które u Ciebie wcześniej przeczytałem nie powinienem wywnioskować czegoś innego.

Pozdrawiam Panie Zaratustra:)

Muszkieter
Gość

Już wczoraj przeczytałem ten wpis, ale nie potrafiłem się odnieść do niego. Dziś jakoś jak zaświeciło słońce, przyszło mi do głowy parę przemyśleń.

Zarówno faceci, jak i kobiety mogą być szmatami. Trudno, taki lajf, jeśli ktoś chce ruchać co popadnie, bo jest fajne/ładne/zakazane – to bardzo proszę. Ruchanie pustym pyrtkiem pustej dziury. Jeśli ktoś dodatkowo szuka argumentów na to, żeby się utwierdzić w przekonaniu, że „to jest dobre”, to tylko potwierdza, iż nie do końca mu z tym dobrze. Z Twojego wpisu wynika, że mężatki puszczają się, bo ich facet to dupa. I może wielu jest dupowatych facetów, ale nie można arbitralnie stwierdzić, że to zawsze jest ten powód. Niektóre kobiety po prostu lubią facetów i mają tendencję do zakochiwania się (w intelekcie, w aparycji, w penisie, czy sobie co tam wymyślą). Istniał zawsze mit, że kobieta, aby zatrzymać przy sobie faceta, powinna być w kuchni zajebistą kucharką, w łóżku dziwką, w towarzystwie duszą, no i żeby jeszcze piękna była.

Przed facetami teraz laski stawiają też takie wymogi – ma być taki, śmaki, owaki, a jak nie to dam dupy komu innemu, bo przecież nie spełnia moich oczekiwań nieudacznik.

Volant, Twój wpis jakby potwierdza, że się z tym pogodziłeś. Może i dobrze, ale wiesz co – wolę być w mniejszości, bo jeszcze wierzę w to, że nie jesteśmy tylko zwierzakami z kutasami między nogami i brakiem mózgu, wyrzutów sumienia, uczuć. Mam w dupie wszystkie laski, które się puszczają i facetów, którzy to wykorzystują, by tylko wciągnąć coś na pal i traktując te kobiety jak kawał ciepłego mięsa z dziurką. Z szacunku do nich i do siebie mam ich w dupie.

bbk
Gość

Zgadzam się – jeśli chcesz się spotykać z wartościowymi osobami. Sam byś nie zdradził, bo nie mógłbyś spojrzeć w lustro, byłbyś chujem. To po co spotykać się z kobietą-chujem?

Martyna
Gość

Ludzie to nie zwierzęta, nad instynktami należy panować… A jeśli jedno z dwojga ludzi będących w związku chce zdradzić, to i tak to prędzej czy później to zrobi. Osoba, z którą zdradzi, robi tylko przysługę. Bo pomaga skończyć taki toksyczny związek, w którym jedna osoba ufa i się stara, a druga ma to generalnie w dupie. Zdradzona osoba prędzej czy później będzie czuć wdzięczność, że nie została w chujowym związku, w którym tylko traciła i dawała sobie doprawiać rogi. :) Osoba trzecia nie jest tak istotna, jest tylko pretekstem. No chyba, że faktycznie staje się coś niespotykanego i rozpoczyna się inny związek, tym razem prawdziwy.

Muszkieter
Gość

Bosz, to teraz zdrada jest sposobem na uzdrowienie związku (czyli w sumie rozpieprzenie go), bo ludzie to jakieś ameby, które nie potrafią rozwiązywać problemów i nie rozmawiają. To jest po prostu słabe, ta ideologia wdzięczności dla rogacza.

Nev
Gość

Czepiam się, ale nie zgodzę się z twierdzeniem „że ludzie to nie zwierzęta”. Jesteśmy zwierzętami i nie wyróżnia nas to, że potrafimy panować nad instynktami, ale to, że posiadamy ich znacznie więcej. Instynkty nie stanowią opozycji do „wolnej woli”, ale są jej podstawą, tak samo jak wszystkich innych zachowań. Instynkty należy rozumieć, bo stanowią źródło informacji dla nas samych.

Wracając do przypadku zdrady w związku, wydaje mi się że każdy z nas był kiedyś w związku w którym – nawet przez myśl mu nie przeszło, żeby oglądać się za płcią przeciwną i odwrotnie, w którym aż coś go pchało do tego, żeby poznawać nowe osoby. Nie znaczy to, że ta osoba postępuje źle – postępuje naturalnie. Skoro czegoś mu brakuje, to zaczyna tego (instynktownie) szukać. Od niego zależy co z tym zrobi. Może to zinterpretować na dowolny sposób i podjąć próby naprawy obecnego związku, albo go przerwać, albo trwać w nim dalej i być oportunistycznym poligamistą. To wszystko jest naturalne (tak samo jak skłonność do agresji i przemocy) – a czy dobre? To już zależy od lokalnej kultury i priorytetów danej jednostki.

kev1in
Gość

instynkty nie są podstawą siły woli, to bzdura;]

kev1in
Gość

Tu się zgodzę, dlatego ludzie nie są racjonalni i zdrady nie są zawsze racjonalne, dlatego stwierdzenie ‚dorośli ludzi wiedza czego chca i sami decyduja’ jest niepoprawne, wlasnie ze wzgledu na bledy poznawcze (a racjonalizacja jest jednym z nich).

mac
Gość

Istnieje coś takiego, jak umiejętność rozróżniania dobra od zła. Kiedy mam świadomość, że kobieta ma faceta, a ciągnie ją ku mnie, odpuszczam. Chcę zachować czyste, moralne konto. Spokojny sen to wartość większa od mało wartościowej dupy.

Jeżeli wiesz, że laska ma faceta, bo to powiedziała, ponosisz już odpowiedzialność za krzywdę drugiego człowieka (to tak jakbyś miał pudełko z następującą instrukcją obsługi: naciśnij guzik i wygraj milion, zabijając przy tym nieznajomego człowieka). Jeżeli nie wiesz, wtedy nie ponosisz żadnej winy.

Czy spanie z zajętą kobietą daje w ogóle radość? Boję się myśleć o standardach szczęścia osób pochwalających takie zachowanie.

Czy jesteś człowiekiem wciskającym guzik z milionem, mając w dupie innych ludzi do czasu, kiedy podobny tobie zrobi to samo, ale ty będziesz ofiarą?

Najlepsze wyjście? Nie wchodzić.

Leif
Gość

Czyżbyś był vaginosceptykiem i wolał chłopców?

mac
Gość

Każdy mierzy innych swoją miarą. Wiem, że i tak nie zrozumiesz dowcipu.

Leif
Gość

Zdziwiłbyś się.

Z tego co napisałeś wynika, że uważasz, że ja nie rozumiem dowcipu, ponieważ Ty go nie rozumiesz. Myśl tak dalej :D

Zwykle o danej osobie wnioskuję na podstawie informacji, które ona o sobie przedstawi (spójność jej słów i czynów) i moich poglądów na te tematy. Jeśli nie znam poglądów danej osoby to mogę wnioskować o niej na podstawie moich poglądów, prawda.

Zauważyłem, że wiele (jeśli nie większość) osób mających silną skłonność do narzucania innym czy wymagania od innych kierowania się ich moralnością/etyką/zasadami/etc. sama nie bardzo ją stosuje. Dlatego eliminuję takich ludzi ze swojego otoczenia.

Koment
Gość

Moralność, podział dobro/zło, etyka to bardzo subiektywne kwestie, dlatego rozwodzenie się nad czyimiś standardami szczęścia jest miałkie. Bo dalczego Twoja, czy moje standardy, mają być lepsze od czyichś?

Nie wiem, w jaki sposób można porównać sex z kobietą w związku do zabicia innego człowieka, ale każdy inaczej wartościuje pewne kwestie.

„Bosz, to teraz zdrada jest sposobem na uzdrowienie związku (czyli w sumie rozpieprzenie go), bo ludzie to jakieś ameby, które nie potrafią rozwiązywać problemów i nie rozmawiają.”

Cóż, nie wiem, jak odnieść się do treści odnośnie „uzdrowienia związku”, bo sam nie jestem specjalnie zainteresowany kobietami w związku, jednakże co do porównania z amebą i faktem, iż ludzie nie potrafią rozmawiać i rozwiązywać problemów – to niestety, ale wśród młodych ludzi tak właśnie jest. NIe potrafią rozmawiać, być szczerymi, mówić o swoich odczuciach, natomiast doskonale idzie im obrabianie dupy nawet swojemu partnerowi życiowemu (!), po czym wracają do domu i wciąż trwają w toksycznym na pozór związku.

Tak, to głupie.

Leif
Gość

„Moralność, podział dobro/zło, etyka to bardzo subiektywne kwestie, dlatego rozwodzenie się nad czyimiś standardami szczęścia jest miałkie. Bo dalczego Twoja, czy moje standardy, mają być lepsze od czyichś?”
Miałkie, ale dopóki ktoś poprzestaje na rozważaniach (i najlepiej pozostawia je dla siebie) to jeszcze jest znośne. Toksyczni są ludzie, którzy swoimi poglądami/moralnością/etyką próbują ograniczać innych poprzez narzucanie jej, a już najgorsi z nich są Ci, który jedynie do siebie jej nie stosują.

Julia
Gość

Volancie, co myślisz o sytuacji, w której: rozstaję się z facetem. Po pół roku jestem z jego najlepszym kumplem. Później wracam do swojego byłego. Mój były nadal spotyka się ze swoim kumplem.

Myślę, że mógłbyś mnie teraz wysłać na samobiczowanie.

Młody Laik
Gość

Tak sielankowo opisujesz to całe wpieprzanie się na trzeciego, ale ja mam jedno takie pytanie do Ciebie Volant:
Czy dostałeś kiedyś w życiu taki wpie*dol, że przez tydzień sikałeś, plułeś, płakałeś i smarkałeś krwią?
Jest takie przysłowie „kto sieje wiatr zbiera burzę” i mam nadzieję o tym przeczytać któryś z Twoich następnych postów.

„Po pierwsze, nie widzę związku pomiędzy tym, że ja będę sypiał z jakąś mężatką, a tym, że ktoś zacznie kiedyś sypiać z moją dziewczyną. Tu nie ma związku przyczynowo-skutkowego”.
Niby masz rację. Właściwie zupełną rację. Jednak nie bez powodu utarła się świadomość, że kto mieczem wojuje od miecza ginie… że przyjdzie „kryska” na Matyska… Nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe, i tak dalej… Przyznaj sam jakby wyglądał świat jakby każdy miał w dupie każdego, każdy posuwał każdego laskę. Czym by się to różniło od świata dżungli przedstawianego w Animal Planet, gdzie większy zjada słabszego…

Nev
Gość

Wydaje mi się że zapominasz o jednej kwestii – dość istotnej. W przypadku zdrad, to nie „każdy posuwa laskę każdego”, tylko każdy ma laskę która jest skłonna sypiać z innymi, a każdy to wykorzystuje. Decyzja nie jest po stronie osoby trzeciej, tylko tej laski (albo faceta) będącego w związku.

A co do tego animal planet – to czy nasz świat przypadkiem właśnie tak nie wygląda? Przecież bogatszy ma władze nad biedniejszymi (zjada ich) itd. Te prawa nadal nami rządzą, tylko w nieco innym wymiarze.

I na koniec, przecież Volant nigdy nie twierdził, żeby mieć każdego w dupie, tylko żeby skupiać się na sobie i bliskich nam osobach. Jak dla mnie to jest zasadnicza różnica.

prezes
Gość

Skrobnij coś do działu „Krytycznym okiem”, dawno już nic nie było :)

A.B.
Gość

Oj, kobieta „mając do wyboru typ męża i typ kochanka”, może za tego pierwszego co najwyżej wyjść. TA narzeczony może się z nią ożenić ;))

emzet
Gość

Zgadzam się. Po pierwsze – byłabym hipokrytką, gdybym się nie zgodziła, bo umawiałam się z zajętymi mężczyznami (czasami nawet nie wiedząc, że są zajęci) lub z faktu, że sami mówili, że ich związek jest fikcją a trwa nadal bo … dzieci, raty za pralkę czy inne pierdoły. Na dobrą sprawę co mnie to obchodzi? Jesteśmy dorośli, nie mówię tutaj o „odbijaniu” partnera tylko o normalnej, świadomej decyzji obu stron. Idąc dalej tym tropem, myślę, że mało która kobieta by się zawahała gdyby miała możliwość obcowania z moim mężczyzną, bo nie oszukujmy się, mój męzczyzna jest wybitną jednostką pod każdym względem ; )

Po drugie – Każdy z nas jest poszukujący. Szukamy szczęścia w życiu (każdy inaczej je definiuje) i tej tak zwanej drugiej połówki. Nie zawsze drugą połówką musi być osoba z którą się wzięło ślub, bo po jakimś czasie można dojść do wniosku, że to przeszłość a osoba się zmieniła i nie ma w sobie nawet odrobiny tamtej, którą pokochaliśmy. Uważam, że nie należy się unieszczęśliwiać tylko szukać dalej. Osobiście nie popieram zdrad, bo ja bym nigdy mojego partnera nie zdradziła, ze względu na to, że dla mnie wyznacza to pewną słabość. Słabość na zasadzie bezradności. Brak siły do rozstania, bądź brak powstrzymania zwierzęcej rządzy. Nie zmienia to jednak faktu, że nie mogę myśleć i odczuwać za innych ludzi. Każdy może mieć inne podejście, mniej lub bardziej egoistyczne. Licze się z tym i nie mam prawa decydować za kogoś.

Pozdrawiam : )

PS skończcie z tymi moralizującymi pierdołami i zajmijcie się czymś konstruktywnym w swoim życiu ; *

buka
Gość

Jak można spać z dziewczyną, o której się wie, że zdradza?
Ja tego zupełnie nie rozumiem, mnie by odrzuciło od takiej osoby. W końcu przyciągany takich ludzi, jakimi sami jesteśmy. Osobiście szkoda mi czasu na jakiekolwiek, nawet jedynie seksualne relacje z osobami tak nisko upadajacymi.

Daniel
Gość

Panie Volant ,jest tu napisane iż nie widzi pan związku między zdobywaniem zajętych dziewczyn a możliwością zdrady pana.Występuje tutaj klasyczny dylemat więźnia.W uproszczonym przykładzie: wyobraźmy sobie że gdzieś nie było by zakazu kradzieży.Co prawda każdy by chciał osiągnąć łatwy zysk ale nikt by nie pracował bo musiałby trzymać ręce w kieszeniach.W konsekwencji ustanowiono że nie można kraść z korzyścią dla wszystkich.Tak więc nieodbijanie zajętych dziewczyn,pośrednio zmniejsza prawdopodobieństwo bycia zdradzonym.

A co do strony moralnej,czy warto rozwalić małżeństwo,tylko dlatego że małżonka jest atrakcyjniejsza do analogicznej panny?Z całym szacunkiem, ale idąc taką logiką spali pan sąsiadowi dom chcąc się ogrzać.

Zawsze Zadowolony
Gość

Znalazłem ten artykuł dopiero teraz (swoją drogą świetny blog). Dodam więc 2 grosze od siebie. Byłem już z laską która mnie zdradzała i gdy się o tym dowiedziałem to podziękowałem temu facetowi bo uchronił mnie przed popełnieniem WIELKIEGO błędu. Błędu zbyt dużego kredytu zaufania który mógłby skończyć się różnie nie skreślając opcji małżeństwa.
Natomiast teraz spotykam się z laską która ma narzeczonego i po pierwsze… spodziewam się podobnej reakcji od niego gdy się dowie. Po drugie… możliwe, że się nie dowie bo jeszcze nie wiem czy chcę się przy niej budzić każdego ranka czy tylko wtedy gdy on jest w delegacji.
A co do niej… obecnie „jeździ VOLVO w dieslu” czy będzie chciała i czy racjonalne będzie dla niej przesiąść się do „terenówki która wjedze w każdą dziurę i przekroczy każde bezdroża” to się okaże. Nie można jej jednak winić, że skoro ma względną wygodę to woli w niej trwać.

Nie łudzę się również, że jeżeli spotkałaby Brada Pitta i miała by pewność, że na tym nie straci to wybrała by jego a nie mnie. Sam bym wolał w takim przypadku Scatlet Johanson ;) i nie można mnie za to winić.

wpDiscuz