W emocjonalnym więzieniu

W emocjonalnym więzieniu

Brakowało ci kiedyś tlenu? Mi kilka razy. Przeżyłem podtopienia na basenie, tracenie przytomności w tłocznych miejscach, a raz skacząc z wydm upadłem na plecy i tak mnie przytkało, że łapałem powietrze jak ryba. Nawet przeszło mi przez głowę, że umieram.

Nie było tego dużo. Ot kilka sytuacji na życie trwające na tyle długo, że chyba właśnie mam ostatnią szansę, żeby umrzeć młodo. Za każdym razem tracenie oddechu idzie w parze ze zwężaniem się pola widzenia. Rzeczywistość traci kolor, widzi się tylko na metr do przodu, a w głowie krzyczy się: „Kurwa! Tak będzie już zawsze?! Chcę tego co było wcześniej!”.

Dokładnie tak samo mam, kiedy słyszę jedno ze zdań:
- Kocham cię.
- Co do mnie czujesz?
- Szukasz związku czy przelotnej znajomości?
- Boję się, że kiedyś ci się znudzę.

Zawsze wtedy mam odruch ucieczki, a w tle pobrzmiewa głos zatrzaskujących się krat i przekręcanego zamka. Należałoby do tego dorzucić też: „Uwielbiam dzieci” oraz „Spóźnia mi się okres”, ale to inna kategoria. Wiecie, jeśli chodzi o moje reakcje na emocjonalne erupcje, to nie bardzo sobie ufam. Nie ma we mnie ani trochę tej młodzieżowej naiwności, która każe wierzyć w to, że ona naprawdę przyszła „tylko” obejrzeć film, erekcja służy tylko do sikania przez płot, a jak miłość, to już na zawsze. Dlatego zapytałem innych facetów jak się czują w takich sytuacjach.

Płakali. Wszyscy.

Powiem ci nawet dlaczego. Wyobraź sobie, że masz przyjaciela. Świetny gość. Razem możecie konie kraść, chociaż nie macie pojęcia na cholerę są wam potrzebne. Czujesz, że każda chwila spędzona razem jest tak idealna, że nigdy byś jej nie zamieniła. Mogłabyś ją klonować i ułożyć z niej całe życie – taka jest dobra. Niestety twój przyjaciel ma jedno ciekawe zachowanie – zawsze pyta o przyszłość.

Ty mówisz: „Ale piękna pogoda!”, a on odpowiada: „To prawda, ale czy jutro też będzie taka ładna?”. Ty cieszysz się z nowego samochodu: „To najlepszy jaki miałam. Nawet potrafię zrobić nim kopertę!”, a on ględzi: „Dzisiaj tak, ale za tydzień może się zepsuć i co wtedy?”. Zdanie po zdaniu. Ty cieszysz się z tego co jest. On niepokoi się o to co będzie. Jak byś się wtedy czuła?

Bo ja się czuję tak, jakby ktoś odbierał mi sens cieszenia się, bo po co to robić, jak zaraz to może się skończyć? To dlatego nie warto spotykać się z marudami, bo posiadają oni niezwykłą zdolność przekonywania, że wszystko jest bez sensu, a to nie działa. Działa podejście: „Może i bez sensu, ale i tak to zrobię”.

A teraz wyobraź sobie, że poznajesz faceta. Nigdy nie miałaś lepszego. Nikogo nie kochałaś bardziej i nie masz do niego żadnych zastrzeżeń. Przeciwnie! Jest taki dobry, że nie chciałabyś, żeby kiedykolwiek to się skończyło i to ciebie martwi. Na tyle bardzo, że przyjmujesz postawę: „Teraz jest świetnie, ale co dalej?”.

Od tej chwili próbujesz dowiedzieć się co dalej i zdobyć gwarancje niekończącego się szczęścia:
1) ględzisz pytając go o to jakie ma plany co do ciebie
2) zaczynasz nim manipulować i próbujesz go przekupić zamieniając się w uległą laseczkę, która uprawia seks, gotuje, uśmiecha się i znosi jego humory nie dlatego, że sprawia jej to przyjemność, ale żeby go przy sobie utrzymać
3) łudzisz się, że będzie z tobą jak tylko pojawi się pierścionek, obrączka, dziecko, drugie dziecko albo ośmioraczki

Nie wystarczy ci dzisiaj. Chcesz więcej. Chcesz jeszcze jutra. To tak jakbyś dostała od kogoś wspaniały prezent i powiedziała:
- Dzięki. A za rok dasz mi coś więcej?
Ja bym obrócił się na pięcie i poszukał kogoś, kto doceni to co chcę dać. Dopiero kiedy widzimy autentycznie wdzięczne osoby, chcemy dawać im więcej i więcej. Kiedy ktoś tego żąda rzucamy w myślach przekleństwami.

Zmuszanie kogoś do zrobienia czegoś jest najprostszą metodą, żeby zrobił coś przeciwnego. Jak chcesz, żeby szedł w prawo, to zmuszaj go, żeby szedł w lewo. Zatrzaśnij za kimś kraty, a zacznie kombinować jak dać nogę.

Mężczyźni nie wiedzą czy chcą być z kimś w przyszłości, ale dokładnie wiedzą czy chcą tego teraz. Jeśli później spoglądają za siebie i widzą, że chcieli ciebie każdego dnia, to wierzą w to, że później też tak będzie. Dopiero wtedy.

Zaakceptuj to, że niepewność jest naturalną częścią życia. Nikt nie da ci gwarancji dotyczących przyszłości, bo nie ma takich możliwości. Ciesz się chwilą. Nic lepszego i tak zrobić nie możesz.

  • Deff

    Znowu masz cholerną rację.
    Tylko ciężko znaleźć sposób, by taką nie być.
    Choć staram się codziennie :)

    • Volant

      Wiesz, myślę że trzeba kilka razy zepsuć sobie w ten sposób dobre relacje i zacznie się ogarniać schemat.

      • Deff

        Kilka razy sobie spieprzyłam totalnie relacje :P
        Czas pokaże, co tym razem osiągnę :)

  • Dawno dawno temu kiedy jeszcze nikt mnie nie chciał pomyślałbym że to nieprawda i że nie ma w tym nic złego kiedy dziewczyna tak sie zachowuje bo jej zależy i tak dalej, ale teraz kiedy zyskałem troche doświadczenia i zmieniło sie nieco moje życie to stwierdzam że jest to prawda. Mam tak samo. Wtedy mam takie myśli w głowie że czy ja dobrze robie że się z nią spotykam, że zrobię jej krzywde, że lepiej dać sobie spokój, że bede sie musiał borykać z jej wyrzutami i tak dalej. No bo ja nie wiem co będzie, zwłaszcza kiedy dopiero zaczynam poznawać dziewczyne a ona już z takimi tekstami wyskakuje i cały jej czar pryska.

  • agmichol

    kurczę, w sumie… bardzo trafny tekst.

  • Vyti

    To prawda co piszesz, choć trochę przejaskrawiłeś, ale zrzucam to na chęć klarownego przedstawienia ‚problemowej’ sytuacji.

    Nie popadajmy jednak w skrajności! W każdym ‚związku’ prędzej czy później pojawi się pytanie którejś ze stron o wspólne plany, o przyszłość, o to, co tak na prawdę nas łączy. W innym przypadku ryzykiem byłoby chociażby wyjść na chwilę ‚po bułki’ w kapciach i szlafroku, ponieważ po powrocie moglibyśmy zastać zamknięte drzwi, przed nimi naszą torbę, a nasze ubrania porozrzucane po klatce schodowej ;)

  • Natt

    Volancie,

    dobry tekst, bardzo trafny, ale nie powinien być on skierowany tylko w stronę mojej płci. Ja spotkałam się kilka razy z tzw. „miłością od pierwszego włożenia”. Poznaję faceta, jest super zabawa, mija kilka spotkań i nagle okazuje się, że dostaję kilka smsów dziennie od tęskniącego spaniela… A jeśli ja wiem, że facet ma dla mnie zawsze czas i jest mną zauroczony jak Bolek nowymi trampkami to najzwyczajniej nie chce mi się już o taką znajomość dbać, bo po co skoro nie muszę się o niego starać? Co za dużo, to nie zdrowo. Nikt nie chce mieć pupila, który jest na każde zawołanie, ale partnera o którego trzeba się starać. Instynkt łowcy działa u mężczyzn i u kobiet.

  • Facet jest jak autobus

    Skoro chłopiec ucieka przed kobietą, która nie boi się prawdy i ma odwagę mu ją wyznać, bo chce być szczęśliwa z nim czy nie z nim, jeden kit, to w rzeczywistości facet ma problem, bo boi się prawdy. Dla mnie jako KOBIETY słowo kocham nie jest równoznaczne z : chcę obrączki, chcę z Tobą dzieci, chcę zobowiązań. Czasem mocne słowo może znaczyć, że chce mieć Cie tu i teraz i spędzić tę chwilę z Tobą. problemy się rozwiązuje, a nie ucieka przed nimi jak ukazałeś to w tym artykule. Czasem trzeba się przełamać, bo można stracić szansę jedną na milion, ale zrozumieć to możesz dopiero jak będzie za późno

    • NapityLeon

      Wow, dobrze i dosadnie skomentowane ! Od wielu lat próbuję wytłumaczyć to jednemu mężczyźnie. Kocham Go, bardzo kocham. Niestety tkwię w małzeństwie z rozsadku. On tak samo. Niestety jest jak przykład numer 1. Nazywa sie realistą, ale dla mnie zakrawa to na pesymizm. Wszystko kalkuluje na zimno. Robi plany na 100 lat do przodu. Przewiduje każdą sytuacje w 100 wariantach. Zamknięty, zeskorupiały i niemówny. Nie potrafi cieszyć sie chwilą. Powiedziałam kiedyś głośno, ze go kocham. I wtedy On dorobił sobie ideologie dwóch rozwodów, wyklęcia przez środowiska, pojawiły sie mysli o drugim ślubie i nowych dzieciach. A ja sie pytam po co ? Ja juz nie chce drugiego ślubu. Ja chce mieć obok siebie przyjaciela i kochanka. Radosci z małych codziennych drobiazgów i usmiech Tego mężczyzny sa bezcenne ! Dodają sił na każdy dzień. Tak mi tego brak. Ale on woli byc zgorzchnialym realista, który wszystko psuje … ;-(

  • dżordż

    Dzięki za świetny artykuł, ja właśnie w sposób opisany tu podręcznikowo zniszczyłem wspaniały związek. I straciłem tą szansę jedną na milion. Pora wziąć się za siebie. Jak jesteśmy sobie przeznaczeni to jeszcze do siebie wrócimy. A jeśli nie to mam nauczkę.

  • Ciocia Dobra Rada

    „Może wydawać Ci się, że znasz ją dobrze, bo spędziłeś z nią kilka upojnych nocy i zwierzała Ci się prosto w oczy. Ze starszymi facetami się prowadza. Inteligentna i piękna, ale lodowata. Ty jej się podobasz, ale szczęście Twojego Ci nie odda, bo zazdrości tej, która innym bardziej się podoba niż ona. Tej, która ciepło ma w oczach. Nawet jej o to nie podejrzewasz, bo wie jak Cie omotać i zna Twoje słabości teraz. ”

    Nie ufaj innym bardziej niż sobie – taka mała rada na przyszłość.Peace

  • Iwona

    Zgadzam sie w 99%. Bo czasami fajnie tez wyjaśnić sobie co w ogóle nas łączy. W przeciwnym razie ty bedziesz sie starać, żyć upojną chwilą i nie pytać o przyszłość, a druga osoba może w tym czasie pieprzyć się z 50cioma innymi bo przecież nie jesteście w związku i żadnej deklaracji nie było.

    • Volant

      Ale wiesz, że po wypowiedzeniu słów: „Tak, jesteśmy w związku”, też można się pieprzyć z pięćdziesięcioma innymi? :)

      • Iwona

        wiem i to jest straszne :) Może żyje złudnymi nadziejami, ale jeśli ktoś sobie coś obiecuje to warto być ze sobą szczerym. Wolałabym usłyszeć słowa spierdalaj niż potem dowiadywać się że mój „ukochany” pieprzy połowe rasy żeńskiej. No cóż.

      • Nigdy nie będziesz mieć pewności. Możesz liczyć na to, że czyjaś deklaracja jest szczera… ale jeśli czujesz w zachowaniu drugiej osoby, że chce i jest tylko z Tobą, to słowa nie są potrzebne. W innym wypadku – powiedzieć można wszystko, a słowa mogą nic nie znaczyć.

  • Aurora

    Witaj,
    Przestudiowałam temat dość dokładnie- bo jak przeczytałam post to szczerze- strasznie mnie wkurzył. Oto do jakich wniosków doszłam:

    1. Zgadzam się z nim w 100% jeżeli mówimy o początkach związku. Przyduszanie w ten sposób drugiej osoby jest niedopuszczalne i samo prowadzi do rozpadu. Same zachowania paranoiczne są niedopuszczalne.

    2. Ciągłe zadręczanie pytaniami o przyszłość i o dzieci, o to czy kocha- drugą osobę jest męczące- należy znaleźć jednak złoty środek (ok…powiedzmy, że kobiety potrzebują zapewnień o miłości częściej niż mężczyźni- czy na prawdę wielkim problemem będzie po przebudzeniu powiedzenie partnerce, że ją kochacie?- skoro nie jest to dla was problemem sam fakt? nie piszę o przelotnych znajomościach) Nie bójmy się rozmawiać- ale nie odstawiajmy szopek…

    3. Jeżeli jesteśmy w ustatkowanym związku to przychodzą pytania również o dzieci i śluby. W takim przypadku kompletnie nie zgadzam się z autorem. Osoby się angażują- jedna lub druga strona ( tak to tyczy się również facetów) chcą wiedzieć na czym stoją. Nie chcemy się bowiem angażować jeżeli druga osoba nie odwzajemnia naszego uczucia/entuzjazmu. Czasem wydaje mi się, że jeżeli jest problem to jedna ze stron nie dorosła albo boi się poważnego związku. Są to jednak momenty w których powinniśmy się już jakoś określić- nie możemy się bawić uczuciami drugiej osoby.

    4. „Manipulowanie”- na początku związku zawsze jest tak że jedna jak i druga strona bardziej się starają- ale nie ma nic w tym złego ;p/

    5. Drogi autorze, wg mnie jeżeli piszesz iż „Mężczyźni nie wiedzą czy chcą być z kimś w przyszłości” – to oznacza tyle, że jeszcze nie spotkałeś tej jednej, jedynej.
    Jasne, że nie możemy powiedzieć tego co będzie za 15 lat z naszym związkiem, ale na pewno możemy być pewni że On/Ona jest osobą z którą chcemy spędzić resztę życia.
    Życzę Ci, żebyś tą osobę znalazł :)

    Pozdrawiam,
    Aurora

    P.S: mam wrażenie, że uważasz, iż wszystkie kobiety mają problemy emocjonalne (i nie tylko!). Opisane przez Ciebie scenariusze- np. z ośmioraczkami są trochę na wyrost, jednak gdyby mój mężczyzna na serio mi to powiedział- już dawno bym uciekła!

    Są jeszcze normalne dziewczyny na świecie! Trzeba rozmawiać :)

  • Brr, to najgorsze co może być. Trzeba umieć zachować równowagę, zarówno jedna jak i druga strona. Entuzjazm powinien być umiarkowany, a plany na przyszłość snute bardzo luźno, w trakcie jakiejś zwyczajnej rozmowy w stylu, nie rozumiem mężczyzn, którzy się tego boją, bo jeśli nie trafiają na psychopatki, to nie mają się o co martwić. Priorytetem kobiet nie jest wbrew pozorom miełość na śmierć i życie. A fakt, że potrzebują czułości ze strony partnera w ilości większej niż potrzebuje jej facet, to nic złego, tak już po prostu jest. Wystarczy czasami powiedzieć, że się kocha, przytulić, powiedzieć coś miłego. Jak dla faceta byłby miłą rzeczą poranny lodzik, tak dla kobiety wystarczy pocałunek i kilka czułych słów. Zaznaczam tu, że generalizuję, ale nie będę tu snuć rozważań na temat, że każdy jest inny i ma inne potrzeby bez względu na płeć, bo to oczywiste.

  • Pytanie 1 z 10

    Volancie,
    napisz kiedyś dlaczego mężczyzna krzywdząc kobietę nie chce/nie czuje skruchy. Zauroczyłam się w jednym takim, szczerze, żałuję tego, że niesprawiedliwie go oceniłam i nie szanowałam, ale on zrobił mi za to jeszcze większe świństwo i nawet nie widziałam w jego oczach skruchy i żalu, że mnie skrzywdził co jest bardziej przykre niż sam fakt, że olał mnie i woli teraz imprezować z dziewczyną do której nic nie czuje. Liczy się dla niego wyłącznie zabawa, nic więcej z tego co przedstawia swoją osobą. Wybaczyłam mu dosłownie wszystko co mi zrobił,przez to wszystko wzmocnił mnie i jestem dzięki temu jeszcze silniejszą osobą, ale myślę, że pomimo wszystko kiepsko musi się czuć sam ze sobą. Napisz dlaczego niektórzy faceci,którzy są inteligentni i wydają się być w porządku robią największe świństwa w odwecie, a potem nawet nie żałują. Potem ciężko mu patrzeć w lustro. Więc po co to jemu? Po co sam się tak zadręcza?? Nie rozumiem tego.

    • Volant

      A dlaczego niektóre kobiety krzywdzą facetów i nie czują skruchy?

      • Pytanie 1 z 10

        Czułam skruchę i dalej czuję, żałuję tego. Przyznaję, że to ja zaczęłam tę bitwę i atak na niego, ale wybaczyłam sobie swój błąd(każdy ma do tego prawo)i jemu to co on potem mi zrobił, a on pewnie dalej rozpamiętuję co twierdziłam na jego temat w przypływie złości jakby nie wiedział,że w takich emocjach mówi się różne rzeczy, których potem się bardzo żałuje i które są w 99% niezgodne z prawdą. Chciałam mu to wyjaśnić, ale widziałam, że on nie chciał i nie zależało mu na tym, żeby wszystko sobie wytłumaczyć. Jego strata.

        Powiem Ci, że czasem coraz bardziej dociera do mnie,że on najwidoczniej nie chciał nawet walczyć o mnie. Próbowałam za to ja walczyć i nie mam zamiaru tego robić następnym razem. Odnoszę wrażenie, że to ja byłam tą odważniejszą. Co mnie boli, bo z jego strony nie widziałam żadnej konkretnej inicjatywy. potrzebuję faceta z jajami, a nie tchórza. Nie walczy o mnie i na to się nie zanosi,bo jest słaby i paraliżuje go strach. Jest to dla mnie przykre, ale nie mam ochoty non stop patrzeć wstecz na niego. Skoro on nie chce mnie to znaczy, że nie jest mi pisany i to jest jego wybór. Nie mój. skoro on boi się takiego ryzyka to nie widzę powodu dla którego ja sama mam o niego walczyć.Inicjatywa ma wychodzić od obydwu stron, a nie tylko od jednej. Jasne jak słońce.

        osobiście uważam, że każde nawet najgłupsze doświadczenie życiowe jest po coś. Żeby coś zrozumieć. Nic nie dzieje się przez przypadek, pomimo, że czasem mówię coś w stylu „to jest/było bez sensu”, ale skoro dalej próbuję i walczę o to coś to znaczy, że w rzeczywistości to nie jest dla mnie bez sensu. Wg mnie o człowieku świadczą przede wszystkim jego czyny, a słowa to dodatek, które łatwiej zapomnieć. Czasem też chyba każdemu człowiekowi wydaje się, że coś nie ma na pozór sensu, a potem ma znaczący wpływ na nasze życie. W zależności jak to wykorzystamy i co z tego wyniesiemy.

        Skoro czuje się szczerze szczęśliwy z tamtą dziewczyną, z którą jest to niech z nią będzie. Najwidoczniej jest gdzieś ktoś komu na mnie szczerze będzie zależeć i z kim będę szczęśliwa. Kto nie będzie bał się o mnie walczyć. Kto będzie dla mnie wyzwaniem, a ja dla niego. Jeszcze sobie pewnie czasem przez niego popłaczę, ale nie takie rzeczy przeżywałam na tym świecie jak złamane serce przez niezdecydowanego chłopaczka, który nie wie czego chce. Na pewno czegoś to mnie nauczy. Ale na marginesie powiem Ci, że dzięki temu doświadczeniu z nim zauważam teraz innych, interesujących mężczyzn. Widzę,że jest ich mnóstwo i widzę, że są mną zainteresowani,
        ale pomimo wszystko chce kogoś kto mnie po prostu zrozumie.Peace

  • Nie mam pytań i nie będzie

    Chyba nie doczekam się na odpowiedź, ale chce tylko dodać, że prędzej czy później dostanie w dupę za to co mi zrobił(i innym kobietom, które rozkochał i wystawił do wiatru) i za to, że kłamał, manipulował, oszukiwał i miał w dupie to co czuję. Prędzej czy później zrozumie co mi zrobił i co stracił. pieniądze tu nie grają znaczenia, bo można być miliarderem, który nigdy nie będzie szczęśliwy, bo z lekkomyślnością miał w dupie kobiety, które go szczerze kochały. W głębi serca, zawsze będzie mu czegoś brakowało, ale nawet się do tego nie przyzna sam przed sobą. Jego życie, jego wybory, ale kolejna szansa na milion przepadła, bo sam tego chciał. Myślę, że to moje ostatnie odwiedziny tego bloga. wszystko rozumiem. Powodzenia :) Aha i niech nie myśli sobie, że jest Jamesem Bondem pff

    • Volant

      chce tylko dodać, że prędzej czy później dostanie w dupę za to co mi zrobił(i innym kobietom, które rozkochał i wystawił do wiatru) i za to, że kłamał, manipulował, oszukiwał i miał w dupie to co czuję

      Możesz się pocieszać, że tak będzie, ale równie prawdopodobne jest to, że nic takiego się nie stanie.

      Śmieszne w twojej sytuacji jest to, że masz do niego pretensje o to, że nie walczył, a po co miał to robić? Przecież to ty narozrabiałaś. Rozumiem, że wspaniałomyślnie „wybaczyłaś sobie swój błąd”, ale to on powinien zrobić.

      Masz rację, że każda sytuacja jest po coś. Akurat ta była po to, żebyś dowiedziała się, że:
      1) Za swoje błędy się płaci
      2) Faceci to nie pieski, którzy wszystko ci wybaczą
      3) Że za swoje uczucia jesteśmy odpowiedzialni tylko my sami, a nie inni ludzie
      4) A bonusowo, że prawdopodobnie masz mentalność ofiary typu: „Zły facet mnie skrzywdził” – http://volantification.pl/2013/03/17/mentalnosc-ofiary

      Do końca życia możesz zrzucać winę na innych ludzi („Tak mnie skrzywdził bla bla bla”), ale dopóki nie nauczysz się szukać tej winy w sobie, to gwarantujesz sobie powtórki takich sytuacji.

  • Nie mam pytań i nie będzie

    Czuję się skrzywdzona i to jest chyba naturalne. Czuję skruchę i żałuję. on najprawdopodbniej jej nie czuje, bo sam czuje się skrzywdzony i stawia się w roli ofiary i dlatego nie wybaczył, bo nie stać go na taki gest. Dojrzali ludzie potrafią wybaczać i rozumieją, że inni popełniają błędy. Sama wybaczyłam mu to co zrobił on mi, ale nie mam zamiaru błagać go na kolanach o wybaczenie. Skoro on nie jest na tyle silny, żeby mi wybaczyć to jego sprawa i wybór. Ciekawe, bo sam twierdził, że nie może wybaczyć, że złamał serce ważnej dla niego osobie i sam nie potrafi sobie wybaczyć i przez to stoi w miejscu, ma problemy, których nie potrafi rozwiązać i pogodzić się z przeszłością przez co ma problemy z kobietami. Uwierz mi, że sobie poradzę. Warto zainteresować się głębiej duchowością i na pewno coś zrozumie, bo jest bystry. Dla niego może to nic, że przyznałam się do błędu, ale on sam nie ma jaj, żeby wybaczać innym i sobie z tego co widać. Nie zwalam winy na niego, bo wiem, że to ja zaczęłam, ale jak on w ten sposób podchodzi do tej sprawy to jego wybór.

    Faceci to nie pieski, którzy wszystko ci wybaczą.

    Mhm, ale z tego co orientuję się to mężczyźnie to ludzie, w większości wypadków czujący i mający emocje, wyrzuty sumienia i empatię tak samo jak kobiety. Rozgraniczasz człowieka na 2 płcie, a w rzeczywistości działają w bardzo podobny sposób, więc nie trafiłeś w tym sformułowaniu. Pogodziłam się ze stratą. Widocznie pomyliłam się do niego. Trudno. Życie. Są inni fajni faceci na tej ziemi. Widać, że nie masz pojęcia o tym co czuję i myślę. Wiele rzeczy w ostatnim czasie zrozumiałam i mów co chcesz. Mam to gdzieś.

  • Nie mam pytań i nie będzie

    A co do zdania, które zacytowałeś to wiem, że to ja zaczęłam, ale on odwdzięczył mi się z nadpłatą i zrobił to samo co ja jemu, a nawet gorzej, więc nie był święty i się odpłacił. Skończyłam kłótnie, ale on nie umie wybaczyć, więc nie mam zamiaru błagać w nieskończoność. Ja chcę zgody, on nie. Więc trudno.

    • Volant

      Wiesz, zdarza się, że ktoś nie ma ochoty sprzątać bałaganu, który zaczął robić ktoś inny. Co w tym dziwnego?

      Czuję się skrzywdzona i to jest chyba naturalne.

      W takiej sytuacji jest naturalne bycie zawiedzioną, a nie poczucie bycia skrzywdzoną. To duża różnica.

  • Nie mam pytań i nie będzie

    Zawiedziona tak. Ale dla mnie to nie w porządku kiedy obie strony są winne, a tylko jedna ma ponosić odpowiedzialność za wszystko. Mógł olać moje docinki, ale on jeszcze bardziej potem prowokował. Nie wspominam o reszcie. Jest tak samo współwinny, a zwala całą odpowiedzialność na mnie. To świadczy o nim. podejrzewam, że nawet nie ma ochoty żałować, a co dopiero przeprosić i rozpocząć wszystko na nowo. Nie ważne jak się zaczyna, ale ważne jak kończy. Nie mam zamiaru latać za facetem z powodu jego braku samokrytyki i urażonej dumy, tym bardziej, że sam nie był pod żadnym względem lepszy. To ja próbowałam zakończyć ten spór, ale skoro jest aż tak uparty, to niech robi co mu się podoba. Jeśli facetowi zależy to będzie próbował zabiegać o kobietę i z wzajemnością. Jeśli nie, to wszystko jasne. i to jest wspólny bałagan, nie tylko mój. Jeśli olałby moje docinki od początku do końca to całkowicie rozumiem takie podejście. Ale tak nie było i on dobrze o tym wie. Trochę trzeźwego myślenia nie zaszkodzi nikomu :)

  • Heh… a wiesz Volant, że to działa w dwie strony? Że Wy się tak fajnie przywiązujecie do kobiet, które są zajebiste, ale Was nie cisną, nie zadają pytań i tylko żyją chwilą? Nagle wtedy to Wy chcecie wiedzieć, co będzie dalej i do czego zmierza „związek”. Ale tego, że to tak działa, trzeba się nauczyć na własnej skórze :-)

  • Enjoy Radoslav

    ahhh niewiadoma, dreszczyk, ciekawość co będzie. Same cuda.
    Dzięki za perłę :)

  • cantata

    moze ja jestem mężczyzną? pamiętam ze jak mnie jeden zaangazowany zapytal czy zostane jego żoną trzymając pierscionek, a bylo to po 2 miesiącach fascynacji to nie wiedzialam co powiedziec – to oczywiste. ale nie wiem co mnie bardziej zaskoczylo: samo zdarzenie czy to ze role byly jakby odwrocone – on juz wiedzial i planowal przyszlosc (męskie zdecydowanie) a ja (ona) myslalam tylko o tym ze teraz jest fajnie. zdarza sie.