Żyliśmy w drugiej dekadzie XXI wieku

Żyliśmy w drugiej dekadzie XXI wieku

Do niedawna wydawało mi się, że to co najlepsze już się wydarzyło. Gwiazdy rocka, wolna miłość hippisów i fortuny początku lat 90-tych, a nasza rzeczywistość to nic innego jak odgrzewany kotlet pozbawiony smaku. Było tak do czasu aż sobie uświadomiłem jakim pięknym życiem żyjemy i jak często o tym zapominamy. Dlatego w jeden tekst wrzuciłem wszystko co najbardziej typowe dla naszych czasów.

Żyliśmy w drugiej dekadzie XXI wieku. Spędzaliśmy wieczory oglądając seriale, a śledzenie kolejnych odcinków i dat premier stało się masową rozrywką – odkryciem ostatnich lat. „Seks w wielkim mieście” uczył nastolatki jak się pieprzyć, „Lost” jak pozostać grubym po katastrofie samolotu, „Dr House” jak być lubianym dupkiem, „Suits” jak pracować, a „Breaking Bad” jak produkować metę. Nawet filmy zaczęły upodabniać się do seriali i kiedy tylko jakiś z nich się udał, to natychmiast pisano scenariusze do dwóch kolejnych części tworząc filmowe trylogie.

Słuchaliśmy muzyki, a przynajmniej tak nam się wydawało. W gruncie rzeczy z pracy wiertarek narodził się dubstep, a pęd do oryginalności sprawił, że zaczęliśmy słuchać „niemainstreamowego” indie rocka i piosenek o powolnych rytmach i rzekomo głębokim przekazie. Śmialiśmy się z nastolatki, która nazywała się Justin Bieber.

Dziwiliśmy się, że gwiazdami zostają ludzie, którzy nie potrafią robić nic poza stawaniem się gwiazdami. Widząc modelki przełączaliśmy kanał, żeby nie patrzeć na wychudzone szkapy bez cycków lansowane przez gejowskich projektantów i fotografów.

Nasze ideały kobiet widzieliśmy na ulicach i w klubach. Wyglądały jak skrzyżowanie hipisek o opalonych, smukłych udach z tenisistkami chodzącymi w płaskich butach i okularach zasłaniających połowę ich twarzy. Kipiały seksapilem, pachniały gumami peppermint i wiedziały co to orgazm, a my dzięki nim wiedzieliśmy czym jest dobry blowjob. Niektóre przypominały porcelanowe laleczki, które kiedy chciały powiedzieć: „Kocham cię” mówiły „Kokaina” – efemeryczne i przemijające, ale w tej jednej chwili jaśniejące urodą tak mocną jakby za chwilę miały się spalić.

Mężczyźni w dużej mierze wyginęli od siedzenia przed laptopami i tylko czasem chodzili po mieście robiąc słodkie minki i nieśmiałe gesty. W dużej mierze stali się ofiarami masowej kastracji, wierzyli w komedie romantyczne i czuli się zagubieni nie wiedząc co ze sobą zrobić. Tak było z większością z nich, ale wielu z nich jaśniało kreatywnością i zaradnością nie mogąc opędzić się od kobiet.

Byliśmy wyuzdani. O seksie mówiliśmy głośno. Tabu przestało istnieć. I nie, nie czuliśmy wyrzutów sumienia.

Chodziliśmy do miejsc, z których każde wyglądało inaczej, ale wszystkie były takie same – nowoczesne wnętrza z interesującym designem i łączące w sobie różne biznesy: księgarnię z pubem, sklep muzyczny z ubraniami albo plantację ogórków z browarem. Ulubione kolory – czerń i biel. Ulubione materiały – stal i drewno. Ulubione miejsca do siedzenia – leżaki.

Ponosił nas melanż. Piliśmy tanie szoty, a później szliśmy do klubów gdzie wlewaliśmy w siebie whisky i udawaliśmy, że bez koli smakuje lepiej. Później szliśmy na kebaby udając że są zdrowe, a w dzień chodziliśmy do jednej z wielu hamburgerowni wiedząc, że one są szczególnie modne.

Korzystaliśmy z facebooka, twittera, instagramu i google. Pliki zapisywaliśmy w chmurze. Projektowaliśmy software, pracowaliśmy w social media i nienawidziliśmy korpo po cichu składając do nich CV i chcąc się do nich dostać tak mocno, że aż rączki pociły się od modlitwy.

Dbaliśmy o siebie, biegaliśmy, za sprawą Janowicza udawaliśmy że fascynuje nas tenis ziemny, czytaliśmy książki na czytnikach i tabletach nienawidząc lub kochając papier albo paliliśmy trawkę myśląc o ludziach, których życie jest bardziej emocjonujące niż nasze.

Podróżowaliśmy po nieuczęszczanych szlakach, uczyliśmy się języków obcych i przekuwaliśmy marzenia na rzeczywistość haftowaną egzotycznymi miejscami i zdalną pracą. Zwątpiliśmy w mit edukacji i etos pracy. Szukaliśmy czegoś więcej – głębi i wartości czując się obywatelami świata, odbywając duchowe podróże i wierząc w ekologię i wegetarianizm.

Myślę o tym i wiem, że za dwadzieścia lat, chcę być pewny tego, że wykorzystałem ten czas tak dobrze jak powinienem: zakochując się, przyjaźniąc, śmiejąc się, bzykając, zarabiając tony pieniędzy i zmieniając rzeczywistość, w najpiękniejszych czasach jakie kiedykolwiek mieliśmy – w tych kiedy byliśmy młodzi, energiczni i seksowni, bo co jak co, ale jestem przekonany, że to do nich będą wzdychać nasze dzieci myśląc: „Ale wtedy było cudownie!”.

I kiedy patrzę na promienie słońca wdzierające się do pokoju, w którym piszę ten tekst, zerkając przez okno na kipiące młodością dziewczyny i trzymając w ręce drinka, jestem pewny, że myśląc tak, będą mieć absolutną rację.

  • Piotrek

    amen.

  • pozdropowicz

    Mam nadzieje że moje dzieci będą czytać Twoje teksty w szkole ;)

  • Gubert

    Volant, Twoje teksty to jest czysta zajebistość, czytając je za każdym razem wchodzę w stan ekstazy.

  • Fan4

    Tekst jak zawsze zajebisty, książka była również zajebista a mimo to nadal wchodzę na tego bloga i czytam Twoje teksty by „za 20 lat zakochując się, przyjaźniąc, śmiejąc się, bzykając, zarabiając tony pieniędzy” mieć świadomość że nie spierdoliłem życia :) chcę się zmienić, jednak bardzo ciężko i mozolnie mi to idzie, jeszcze nie raz trzeba będzie wrócić pewnie do tego bloga czy do Piątego Poziomu zanim będę w tym miejscu w którym chcę być…

    • Volant

      Pewnie masz rację, ale jeśli jest jakiś problem, w którym mógłbym ci pomóc, coś podpowiedzieć lub wyjaśnić, to napisz do mnie maila :)

    • Greg

      Hej Fan!

      Słuchaj, nie od razu Rzym zbudowano. Ja ją (Piąty Poziom) przeczytałem raz. Dziś właśnie skończyłem drugi raz… w zasadzie, to drugi raz to ją studiowałem. Zapisałem pół zeszytu notatek z książki, które chcę wdrożyć w życie i uznaję za najlepsze dla mnie. Ja to napisał sam Volant – trzeci poziom jest najważniejszy i jednocześnie wymaga najwięcej czasu, samodyscypliny, determinacji i ciężkiej pracy. Ale będzie warto.

      Może, gdy sobie wszystko rozpiszesz i będziesz sukcesywnie działał, to się uda. Musi się udać :) Nie ma innej opcji.

      Trzymam kciuki i pozdrawiam.

      PS

      Tekst zacny Volancie ;)

  • Fan4

    Napisałem emaila :)

  • sekal

    Drugi raz mam wrażenie, że ten tekst już kiedyś był, dokładnie w takiej formie.

    • Volant

      Bo był wrzucany na stronie popkulturowy.pl i podrzuciłem kiedyś link na fanpejdż. Na tamtej stronie jest to najbardziej lajkowany tekst i żaden z innych moich dotychczasowych wpisów (w tym na tym blogu) nie przebił go popularnością, więc bardzo możliwe, że go czytałeś.

  • Fan4

    Volant mistrzu wielkie dzięki :)

  • Mat

    Ciekawi mnie, czy czytałeś „Atlas Zbuntowany”, albo „Źródło” Ayn Rand.

    • Volant

      Niestety nie, a słyszałem o nich dużo dobrego.

  • ChicaMala

    Nie ma to jak celne podsumowanie wszystkiego. To najlepsze czasy, bo nasze :-)

  • Filip Alexander Rawrlik

    Dlaczego przy nagłówku jest napisane : 13 komentarzy, a komentarzy nie ma ?

    • Volantification

      Bo Disqus niewłaściwie importował komentarze z WordPressa.