Chwalmy się! 2013

Chwalmy się! 2013

Za każdym razem kiedy zbliżał się koniec roku, zachowywałem się jak samorządowcy przed wyborami lokalnymi i przez ostatnie miesiące próbowałem upchnąć jak najwięcej konkretów.

Tym razem miałem cały taki rok. Co prawda zarabiałem więcej niż kiedykolwiek, trafiło mi się sporo świetnych chwil i hardcorowych imprez, ale zazwyczaj też pracowałem po dwanaście godzin dziennie. Większości projektów jeszcze nie zdążyłem skończyć. Niektóre z nich skończę dopiero w 2015 roku, przy czym każdy z nich przerośnie wszystko co robiłem do tej pory. Zacząłem planować bardziej długoterminowo niż dawniej i w znacznie większej skali. Przez lata dbałem o swoją moc sprawczą i teraz jestem w końcu gotowy na kierowanie naprawdę dużymi przedsięwzięciami, tym bardziej, że sukces mierzony tysiącami mi nie wystarcza, a dla zarobienia czterocyfrowych kwot nie bardzo chce mi się starać, co nie zmienia tego, że wciąż robię i będę robił wiele rzeczy niekomercyjnie. Tylko po to, żeby komuś pomóc, bo ktoś kiedyś pomógł mi.

To wszystko przekłada się na to, że tym razem w podsumowaniu roku, wyjątkowo będą nie tylko rzeczy z których jestem dumny, ale też plany na przyszłość.

BLOG

Zacznę od niego, bo jesteśmy tutaj wszyscy, a biorąc pod uwagę, że obecnie blog ma 400% więcej czytelników w stosunku do stycznia 2013 roku, to oznacza to, że dwanaście miesięcy temu, większość z was nie miała pojęcia o jego istnieniu. Tutaj też skala mocno się pozmieniała. Pamiętam, że kiedyś na fanpejdżu na pierwszą setkę lajków musiałem czekać dziesięć miesięcy. Dzisiaj zajmuje to tydzień. Miłe uczucie.

W dużej mierze jest to zasługa tego, że po raz pierwszy (!) pisałem cały rok bez żadnych przerw i fochów. I co jak co, ale jestem z tego bardzo dumny. Jestem też dumny z tego, że odpisałem na wszystkie maile jakie dostałem (poza tymi gdzie podany był wadliwy adres e-mail), mimo że pochłaniało mi to średnio dwie godziny dziennie.

Plany:

1) Newsletter. Tak, wiem że go zaniedbuję, ale to tylko przez natłok pracy. Zakładam, że do końca 2014 roku to on (a nie jak obecnie fanpejdż na facebooku) będzie moim głównym (może nawet jedynym) sposobem informowania was o wpisach i miejscem dorzucania różnych przyjemnych bonusów.

Na newsletter możesz się zapisać, wpisując poniżej swój adres e-mail i klikając „Zapisz się!”. Następnie dostaniesz link aktywacyjny, po którego kliknięciu, zostaniesz dopisany do listy subskrybentów.

 

2) Cały 2014 rok będzie również rokiem eksperymentów. Będę sprawdzał inne metody dystrybucji treści niż zwykłe teksty. Na pewno zobaczycie mój Instagram, na 90% również mój show na YT, więc tyle się na mnie napatrzycie, że jeszcze bokiem wam to wyjdzie.
3) Mam też dwa plany związane bezpośrednio z treścią na blogu – jeden bardzo merytoryczny, a drugi mocno lajfstajlowy w dużej mierze spowodowany faktem, że połowę następnego roku spędzę za granicą.
4) Będę też musiał coś zrobić z tą rosnącą liczbą maili… Może jakieś forum?

VOLANT NA ŻYWO

W styczniu 2013 roku wpadłem na pomysł robienia szkoleń, ale nie byłem przekonany do tego pomysłu. Dlatego kiedy Wojtek zaproponował mi udział w charakterze prelegenta na Netvision w Gdańsku, to niemal od razu się zgodziłem. Na moje warsztaty miejsca rozeszły się w pierwszej kolejności, został więc zwiększony limit uczestników. Miejsca znów się rozeszły. Ostatecznie przyszło kilkadziesiąt osób. Pierwszy raz mówiłem do tak dużej liczby osób jednocześnie. Trwało to cztery i pół godziny, które dały mi bardzo dużego kopa.

Następnie dostałem pięć następnych propozycji poprowadzenia szkoleń (część płatnych, część charytatywnych), ale wszystkim odmówiłem (przede wszystkim przez brak czasu i fakt, że nie było to dla mnie priorytetem). Chcę robić szkolenia, ale hobbystycznie, na swoich zasadach i w formie, która będzie wyrywała uczestników z butów. Dlatego w następnym roku zamierzam zrobić co najmniej jedno bardzo duże, praktycznie niekomercyjne spotkanie z czytelnikami.

Dodatkowo o mnie, o książce lub o moim blogu pisano kilka razy, a ja udzieliłem też kilku wywiadów. TEN jest moim ulubionym.

KSIĄŻKI

„Piąty poziom”. Napisany był już dawno, ale jego sprzedaż cały czas rośnie. Wreszcie została wypuszczona jego wersja elektroniczna. W chwili obecnej jest również tłumaczony na język angielski, bo już dawno powinienem zarabiać w dolarach, funtach i euro zamiast w złotówkach. W 2014 roku przestanie to być planem, a stanie się faktem.

„Druga książka”. Biorąc pod uwagę ile o niej mówiłem, to taki powinna mieć tytuł, ale będzie miała inny. Jeśli o nią chodzi, to zamykam nią w jakimś sensie ważny etap w swoim życiu, postawiłem sobie bardzo wysoko poprzeczkę i sądzę, że udźwignę ten ciężar. Brutalnie szczera, mocno osobista, totalnie bezkompromisowa treść we wspaniałej formie. I to na niej od pół roku wypstrykuję się z najlepszych tematów, które mógłbym poruszyć na Volantification.

Premierę planuję na koniec stycznia. Konkrety takie jak okładka, spis treści i fragmenty pojawią się w sieci w przeciągu dwóch tygodni. Pierwszeństwo ich zobaczenia będą miały osoby z newslettera.

PROJEKT X

Sygnalizuję, że pracuję nad czymś świetnym. Lepszym niż ktokolwiek z was może przypuszczać. Szczegółów jeszcze nie zdradzę, ale miejcie to w głowie.

BONUS: 10 NAJLEPSZYCH TEKSTÓW 2013 WEDŁUG GOOGLE ANALYTICS

Według mnie, było w tym roku mnóstwo świetnych postów, a to te, które mają największą liczbę odsłon.

1. 10 typów dziewczyn, z którymi lepiej się nie spotykać

d 2. Żyliśmy w drugiej połowie XXI wieku

DLOLOWydarzenia 3. 15 zachowań szczęśliwych ludzi

hp 4. Młody, piękny i ambitny… singiel bez pracy

interview 5. 9 najcenniejszych życiowych umiejętności

1338212_30238506 6. Szanuj się, ale bądź łatwa

1424613_73814365 (600x356) 7. Nie martw się, że nie wiesz co chcesz robić w życiu

1094002_18187893 8. 20 zaskakujących rzeczy, których nauczyłem się o seksie

1389152_80489855 9. Jak odzyskać ukochaną osobę?

982955_80883188

10. 10 kroków do tego, żeby mieć pieniądze i żyć tak jak się lubi

74822_4234

Dodatkowo muszę wspomnieć o jeszcze jednym tekście, a mianowicie tym, w którym został umieszczony mój ebook. Nie znalazł się on w oficjalnym zestawieniu, bo był udostępniany „sztucznie” jako opłata za pobranie pdfa, ale słyszałem, że pomógł wielu osobom, więc wrzucam link TUTAJ.


W następnym roku życzę sobie dwóch rzeczy:

Po pierwsze, dużo większej liczby konkretnych osiągnięć
Po drugie tego, żebym miał więcej czasu dla siebie, na odpoczynek i rozwijanie pasji, bo tego w 2013 roku zdecydowanie mi zabrakło.

A wy  z czego wy jesteście dumni w tym roku?

  • Iwona

    Chwalę się, że w końcu zamówiłam Twoją książkę i mam nadzieję że będzie tak dobra jak Twój blog, a nawet i lepsza ;) 2014 będzie fantastycznym rokiem dla mnie, już to wiem! Życzę Ci tego samego.

  • kaminari

    Ja w tym roku jestem dumny z Ciebie :D

    Czekam z utęsknieniem na nową książkę i inne twoje projekty, bo czuję, że będzie rozpierdol.

    Pozdrawiam ;)

  • Michał

    Zgłębiłem istotę nawyków, wprowadziłem w życie kilka związanych z planowaniem i lepszym wykorzystywaniem czasu. Zapisałem się do pracy na amerykańskim campie. Z konkretów to nie oglądam już pornosów. To ostatnie szczególnie polecam tym, którzy mają wrażenie że seks z jakiegoś powodu stracił dla nich na wartości.

    Za rok zabieram się za niezależność finansową. Pozdrawiam wszystkich i szczęśliwego nowego!

  • Greg

    A w piątym poziomie napisałeś, żeby nie chwalić się tym co się zrobi, tylko tym co się zrobiło :P (chyba dobrze zapamiętałem, nie?)

    Dla mnie w tym roku, 2013, najważniejsze było to, że otworzyłem swój umysł. Tak mi się przynajmniej wydaje ;) Lata 2014-2015 będą dla mnie przełomowe. Częściowo dzięki Tobie Volant :)

    Oj, czekam na drugą książkę…

    Pozdrawiam

    • Volant

      Masz mnie :) Przynajmniej teraz jak tego nie zrealizuję będę mógł powiedzieć, że to przez to, że za dużo gadałem o swoich planach :)

  • prezes

    Przeczytałem teks i aż się muszę dobrze zastanowić, żeby udało się dobrze opisać wszystko to co zrobiłem w prawie minionym 2013 :) Tyle tego było. A wszytko się zaczęło od pewnej książki :)

  • easy

    Volant,

    AMA!

    Całuję!

    Y.O.L.O.!

  • Kornel

    „A wy z czego wy jesteście dumni w tym roku?”

    Głownie z tego że udało mi się zrealizować swój plan – cały rok jak i ten poprzedni, ciężko pracowałem na etacie handlowca, dobrze zarabiałem i wielu rzeczy sobie odmawiałem, aby zgromadzić kapitał pozwalający mi obecnie:

    1) rzucić dobrze płatną pracę bez żalu,
    2) wejść w spółkę z kolegą i prowadzić wspólny interes,
    3) dzięki rzuceniu czasochłonnej pracy – spędzać więcej czasu z dziewczyną i przyjaciółmi, więcej czytać i uprawiać sportu.

    2012-2013 oceniam jako ciężką pracę aby zgromadzić ziarna, 2014 to rok zasiewu, a 2015 (mam nadzieję!) będzie rokiem zbierania plonów :)

  • Dżejms Delfin

    Drogi Volancie, z całego serca gratuluję Ci tego roku i trzymam płetwy za kolejny! Czytamy Cię z A. dopiero od paru tygodni, ale już nadrobiliśmy wszystkie artykuły na blogu i jesteśmy tu stałymi gośćmi. Życzymy Ci, aby rok 2014 był jeszcze lepszy, niż to planujesz! :)

    A jeśli o nas chodzi- rok 2013 przyniósł sporo bolesnych lekcji, ale chyba warto było, bo wyciągnęliśmy właściwe wnioski. Rok 2014 będzie rokiem konkretnych celów i spełniania marzeń!

  • Prawie idealna

    Ten rok był beznadziejny, a jedynym moim sukcesem było ukończenie studiów w wieku 28 lat hehe… innych sukcesów brak…

  • Nev

    Cześć, zatem przyszedł i czas na mój przegląd roku 2013.

    Edukacja:
    W końcu, z pół rocznym opóźnieniem skończyłem studia II stopnia, chyba nawet z wyróżnieniem – nie pamiętam, nie miało to w sumie większego znaczenia. Po tym zrobiłem sobie dłuższą przerwę od jakiejkolwiek nauki związanej z moim zawodem i chyba powoli nadszedł czas aby do tego wrócić, żeby za jakiś czas nie zdać sobie sprawy, że wyleciałem z gry. Oczywiście cały czas uczę się czegoś w pracy, ale to za mało.

    Kariera:
    W marcu tego roku, za namową kolegi wysłałem CV do jednej firmy, do której i tak chciałem aplikować, ale dopiero po obronie pracy magisterskiej. Znajomy mnie namówił i cieszę się że tak się stało. Pracę zmieniłem w kwietniu, i okazało się że mogę bez problemu zarabiać dwa razy więcej niż do tej pory na podobnym stanowisku. Co więcej pod koniec roku zostałem mianowany kierownikiem zespołu, co otwiera mi drogę do jeszcze wyższych zarobków. Oczywiście wiąże się to z innymi obowiązkami, które chwilami mnie nieco przytłaczają. Ale jak do tej pory ze wszystkim sobie radzę – kosztem większego stresu, który na szczęście z czasem mija.

    W między czasie pojawiła się również propozycja pracy jako trener w moim zawodzie. Przeszedłem przez pierwszą część kwalifikacji i… doszedłem do wniosku, że to chyba nie jest dla mnie. Lubię pracować z ludźmi, lubię mówić do ludzi i przekazywać im swoją wiedzę i doświadczenia. Lubię ich inspirować i zdałem sobie sprawę, że pracując tam, nie byłbym w stanie robić tego wszystkiego. Prowadzenie szkoleń w oparciu o utarty plan zajęć nie jest dla mnie.

    Pasje:
    W ubiegłym roku próbowałem wrócić do jazdy na rowerze, nie wyszło. Zresztą pisałem o tym. Pod koniec 2012 roku w mojej głowie zrodził się pomysł, aby kupić motocykl i podróżować na nim po świecie. W tym roku udało się częściowo to marzenie zrealizować. W lutym kupiłem motocykl i niemalże od razu zacząłem na nim jeździć. W trakcie tego sezonu przejechałem ponad 12 tysięcy kilometrów, zwiedziłem sporą część Polski, a także byłem na Słowacji i na Węgrzech. Wydaje mi się, że to jest właśnie to czego potrzebowałem i czego szukałem. Zakochałem się w podróżowaniu, spaniu w namiotach na skraju lasu, gdzie nie ma nikogo prócz zwierząt, w wieczorach przy ognisku i w bezchmurnym, gwiaździstym niebie. Jak mawiają, apetyt rośnie w miarę jedzenie, co prawdopodobnie zaowocuje kolejnymi, dłuższymi wyprawami w przyszłości.

    Życie prywatne:
    Nadal jesteśmy razem i nadal mieszkamy razem. Jak patrzę na ten rok, to zdaje sobie sprawę z tego że bywało bardzo różnie. Chwilami wspaniale, chwilami tak sobie, a chwilami spadaliśmy tak szybko w kierunku dna, że rozbijaliśmy je i brnęliśmy gdzieś dalej w kupę gówna. Było tak, ale mimo wszystko wytrwaliśmy to i jesteśmy dalej razem. Dużo się nauczyłem przez ten rok, chyba najwięcej o samym sobie. Że gdzieś w środku siedzi bezduszne, egoistyczne, nieczułe i okrutne ja, które chwilami wiele psuje. Ja pracuje nad sobą, ona też i widać tego efekty. Choć wiem, że takie teksty nie mają sensu, bo nie wiem jak byłoby gdybym zdecydował inaczej, to muszę powiedzieć, że cieszę się, że nie rozstaliśmy się kiedy było ciężko. Doceniam to ile ona wkłada w nas, chyba tylko zbyt rzadko jej to mówię?

    Życie towarzyskie:
    W związku z nową pasją, poznałem masę nowych, interesujących ludzi. Wiele się od nich nauczyłem, zarówno jeśli chodzi o sprawy związane stricte z motocyklami jak i ogólnie, z życiem. Jednak, tak na dobrą sprawę nie wywiązała się z tego żadna głębsza znajomość. Za to ze smutkiem muszę przyznać, że stałem się trochę aspołeczny. W tym sensie, że nie utrzymuję już takiego kontaktu ze swoimi starymi znajomymi jak niegdyś. Chwilami jest mi z tym źle, a chwilami tak zapędzam się wir tego co dzieje się wokół mnie że nie myślę o tym. Jednak powoli coś zaczynam robić w tym kierunku. Małymi, niemowlęcymi kroczkami, ale zawsze.

    Oprócz tego udało mi się spędzić kilka dni z różnymi ciekawymi ludźmi spoza mojego miasta, których do tej pory znałem lepiej, lub gorzej. Nie mniej jednak każdy taki wyjazd z pewnością był niezapomniany i pełen ciekawych rozmów i wspomnień.

    Ja i moje słabości:
    Pisząc punkt dotyczący kariery zdałem sobie sprawę z tego że zapomniałem o jednym projekcie który chciałem zrealizować – prelekcje prowadzone pro bono dla studentów w moim zawodzie. Pewnie jest też kilka innych rzeczy, które kiedyś chciałem zrobić, a o nich zapomniałem. Ah ten brak skuteczności i wytrwałości…

    A tak na koniec, byłem w Lublinie i udało mi się spróbować każdej whisky jaką mieli w jednym klubie. Trzeba by to kiedyś powtórzyć ;)

    • Lita

      super! gratulacje! ależ miło czyta się takie wpisy :)

    • Volant

      Wiesz, że jesteś jedyną osobą, która wypowiada się w tym temacie od samego początku?

      Jak co roku zrobiłeś duże postępy, a ja przeglądałem się w tych punktach. Też za rzadko mówię dziewczynie, że doceniam to ile dla mnie robi, też miałem kilka obsuw, ale to się zdarza. W następnym roku nie dość że fajnie byłoby powtórzyć picie każdej łychy w klubie, to jeszcze razem ruszyć na motocyklach. To byłoby zajebiste.

      A tobie życzę w następnym roku dużo przeprowadzonych szkoleń. Jak się upierasz to nawet mogą być pro bono.

      • Nev

        Prawdę powiedziawszy to tak sądziłem, to już chyba trzeci raz, co nie? A z tymi motocyklami to faktycznie, to by było coś – tylko musiałbyś na samym początku wiosny zacząć chodzić na kurs, bo przeważnie zajmuje to nieco czasu.

        A tak teraz przyszło mi do głowy, że odnośnie picia, to zawsze prócz Łodzi lub Lublina możemy spróbować w dowolnym innym mieście ;)

        Trzymaj się, do zobaczenia i wszystkiego najlepszego w nowym roku ;)

        PS: zaciekawiłeś mnie tą swoją niespodzianką i liczę na to że uda mi się przybyć na spotkanie z czytelnikami ;)

      • Volant

        Można. Można nawet od 1 marca wbijać do mnie do Belgii :)

  • Lita

    to był zdecydowanie udany rok i, tak jak przewidywałam w swoim komentarzu rok temu, otworzyło mi się wiele furtek.
    mówiąc bardziej konkretnie:
    - sukcesywnie wychowuję syna na człowieka szczęśliwego z każdej chwili i małego odkrywcę (nawet jeśli zagłębia wiedzę tajemną rwąc Piąty Poziom :)));
    - wyruszyłam ze swoimi tworami w świat – zimą miałam wystawę w Tokio, a na dniach lecę do LA, gdzie również wystawię swoje rzeczy;
    - kupiłam mieszkanie w Sztokholmie;
    - wydałam swoje wiersze, książka w trakcie;
    - wróciłam do czynnego tworzenia muzyki;
    - nadal skaczę ze spadochronem i przynosi mi to mnóstwo radości;
    - poszerzyłam swoje grono znajomych o kilku fantastycznych ludzi, co również szalenie mnie uszczęśliwia;
    - podróżowałam trochę po świecie, poszerzyłam wiedzę w wielu dziedzinach, jestem w świetnej formie i cieszę twarz jak dziecko, gdy patrzę na swoje odbicie w lustrze.

    PS. na nadchodzący rok kolejne rozległe plany i życzę sobie szczególnie abym za rok znowu napisała: „tak, udało mi się!” :)

    • Volant

      O! Lita! Jak miło, że znów komentujesz. Świetnie że tyle rzeczy udało ci się zrobić. Gratulacje!

      • Lita

        Mnie natomiast jest niezwykle miło czytając to ciepłe powitanie ;)
        Nie myśl sobie, że zniknęłam – nie ma tak łatwo :D Czytam w miarę regularnie, jedynie przez to ile rzeczy się dzieje czasem brakuje mi 5 minut na komentarz, coby nie napisać jakiegoś błyskotliwego „ummm hmmm mega!”
        Ściskam Was wszystkich i nie wracajcie jutro zbyt trzeźwi do domu :)

  • Wika

    Witam, jestem tu nowa. Na Twó blog natknęłam się zupełnie przypadkiem i już od pierwszej chwili wydał mi się inny niż wszystkie. Ciekawie opisujesz różne sprawy, trafne porównania. Często masz podobne spostrzeżenia co ja, chociaż mam dopiero 18 lat, tzn juz niedługo można powiedziec ze 19. Zaglądam tu codziennie od może dwóch tygodni. Trzymaj tak dalej. Pozdrawiam :)

  • ChicaMala

    Ja na pewno z tego, że częściej pisałam na blogu. Sprawia mi to ogromną radość. No i zdecydowałam się porzucić pracę etatową, żeby rozwijać bloga i spełnić inne moje marzenie :-)

  • Szczęściarz

    Witaj Volant.

    Czerpię z Twoich tekstów masę przydatnych rzeczy i stosuję je w życiu. Oczywiście nie wszystko, bo czym by było życie bez własnych błędów i fanaberii :>

    Ok przejdźmy do chwalenia się.

    1. Zrzuciłem już ponad 38 kg. Only 12 to go.
    2. Ze strachliwego (kobiety, podejścia, obcy ludzie) człowieka, zmieniłem się w faceta, który nie boi się zagadać, spotkać z obcymi ludźmi i wrócić z numerami telefonów pięknych kobiet.
    3. Obroniłem licencjat z Organizacji Produkcji Filmowej i Telewizyjnej.
    4. Potrafię znaleźć wszystko czego szukam.
    5. Żyję pełnią szczęścia i jestem najszczęśliwszym człowiekiem na tej planecie (chociaż jeszcze nikt o mnie nie słyszał).

    Pozdrawiam Volant i powodzenia w realizacji celów i marzeń.

    • v!ncent

      Czy jesteś tym samym Szczęściarzem z ‚pewnego’ forum, z którym kilka razy parę lat temu rozmawiałem przez telefon? ;)

      • Szczęściarz

        Nie wydaje mi się, szczególnie, że zacząłem korzystać z tego nicka parę dni temu.

  • rabbit

    zacznę standardowo, czytam Twojego bloga już od dłuzszego czasu, ale nigdy nie komentowałam, bo inni mnie w tym świetnie wyręczali, ale skoro wszyscy tak ochoczo piszą co udało im się osiągnąć w 2013 roku, to ja też, a co:
    - zdałam prawko i kupiłam samochodzik
    - owszem, mam pracę, wiem że nie chcę wykonywać jej do końca życia, ale naczyła mnie – i to jest dla mnie ważne- cierliwości, opanowania nawet jak ktoś z premedytacją i uśmiechem na twarzy stara się ciebie wkurzyć
    - rozpoczęłam studia podyplomowe i to jest właśnie to, z czym wiąże swoją przyszłość
    - miałam przyjaciela? straciłam przyjaciela? a może dopiero go teraz poznaję? Spadły mi klapki z oczu jeśli chodzi o ludzi, a niektórym z nich nadalam taki sam priorytet, jaki oni nadali mnie (polubiłam słowo priorytet :P)
    - a to jest moja wisienka na torcie – kupiłam mieszkanie. Była to bardzo przemyślana decyzja, a cieszę się tym bardziej, że za niecałe 6 lat, a nie 20-30 będzie ono w 100% moje
    - wróciłam do projektu, który porzuciłam prawie 2 lata temu, teraz już tak łatwo nie odpuszczę, bo to jest coś, co chcę zobić TYLKO dla siebie

    A Tobie dziękuję i życzę wszystkiego najlepszego w 2014. Pisz dalej, bo naprawdę motywujesz ludzi.

  • bartolomeo

    W sumie dopiero teraz mogę podsumować ten mijający rok.
    1. Skończyłem wydział podatków europejskich na pewnym uniwerku na południu Europy.
    2. Odbyłem praktykę w międzynarodowej kancelarii prawnej.
    3. (uwaga spoiler! będzie o dziewczynach, jeżeli masz jakieś problemy z poczuciem własnej wartości – nie komentuj) Uprawiałem seks z dziewczynami ze wszystkich 5 kontynentów! :D
    4. Zdałem ostatni egzamin na prawie, kończe ze średnią powyżej 4 i bez jakiejkolwiek poprawki (jestem chyba zbyt leniwy, żeby na jakieś chodzić, wole zdać od razu).
    5. Zacząłem w końcu normalnie dogadywać się z rodziną.
    6. Spałem 4 dni na plaży w Bułgarii pod gołym niebem. Zwiedziłem Transylwanię, Ural i imprezowałem z synem jednego z najbogatszych ludzi w Rosji.
    7. Dostałem się na staż w jednej z najlepszych kancelarii w Polsce.

    Plany?
    1. Obronić się i dostać na aplikację radcowską.
    2. Zrobić spływ rzeką w Mongolii.
    3. Przejechać się koleją Transsyberyjską z Moskwy do Władywostoku albo Pekinu.
    4. To be continued… ;)

    • Volant

      Bartek! To brzmi jak naprawdę niezły 2013 r., a 2014 pewnie będzie jeszcze lepszy:)