Dlaczego oceniam po wyglądzie?

Dlaczego oceniam po wyglądzie?

Niektóre zdania można przedstawiać jako definicję hipokryzji, w tym dwa moje ulubione: „Pieniądze nie są ważne (ale pogadajmy o tym ile zarobiłem w tym miesiącu)” i oczywiście: „Wygląd nie jest ważny (ale widziałeś tamtą laskę?!)”.

Tyle razy się już z tego śmiałem, że dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem, że wygląd jest dla mnie ważny i oceniam po nich ludzi. Co prawda nigdy za sam wygląd kogoś nie skreślam, bo poznałem kilka obiektywnie świetnych osób, które nie były śliczne i nieźle bym się na takim pochopnym ocenianiu przejechał, ale zazwyczaj dobry wygląd potrafi u mnie mocno zaplusować.

Przede wszystkim dlatego, że wygląd to coś znacznie więcej niż tylko ładna buzia. Wygląd to charakter, bo wbrew pozorom jędrne tyłki, umięśnione klaty i super fryzury nie spadają z nieba ani nie są zasługą wróżki i jej magicznej różdżki.

Być może są osoby, które od zawsze były zadbane, seksowne i atrakcyjne, ale prawdę mówiąc ja ich nie znam. Te, które znam, zawsze włożyły w to dużo pracy, żeby wyglądać dobrze. Nie przestawały chodzić na siłownię po dwóch tygodniach, nie zagryzały sałatki trzema snickersami, śledziły trendy i kształtowały swój gust, żeby wyglądać naprawdę dobrze, a nie w stylu Faszyn From Raszyn. Ja żeby być osobą, którą jestem (nie tylko z wyglądu) zrobiłem bardzo dużo i nie tylko ja – wystarczy kliknąć TUTAJ i zobaczyć jak prezentowały się dzisiejsze supermodelki zanim zrobiły karierę.

Prawda jest taka, że są tysiące osób z potencjałem na bycie modelką albo przystojniakiem, ale niewiele z nich wykorzystuje ten potencjał. Osobiście zawsze wybiorę szczupłą laskę z mocnymi skłonnościami do tycia niż otyłą dziewczynę, która jeśli się postara może zostać drugą Kate Moss. Nie tylko dlatego, że liczy się to co jest, a nie to co może się kiedyś stać, ale dlatego, że za tą szczupłą laską, pomijając mocno skrajne przypadki, przemawia jej charakter.

To, że nie jest na tyle leniwa, żeby objadać się lodami, czytać romans i liczyć na to, że cudownym sposobem wyrzeźbi jej to tyłek.

To, że jest wystarczająco świadoma swojego ciała, żeby nie zakładać leginsów na otyłe dupsko ani tipsów i kilograma tapety na twarzy, a później mówić: „Oceniają mnie tak streotypowo!”.

To, że zamiast narzekać na to, że nie wygląda jak aktorki na ceremonii rozdania Oscarów i wpędzać się w kompleksy, robi coś, żeby długotrwale czuć się ze sobą dobrze.

To, że zamiast wylądować na wysypisku osób, które zapowiadały się dobrze, wykorzystuje swoją szansę.

To, że parafrazując cytat, zamiast godzić się na bycie sobą, woli być najlepszą wersją siebie.

A jeśli do tego nie poświęca na dbanie o siebie 90% swojego czasu i ma również inne zalety, to proszę Państwa – mamy ideał.

Dodaj komentarz

21 komentarzy do "Dlaczego oceniam po wyglądzie?"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Wayne
Gość

Mówienie, że „liczy się tylko wnętrze”, to jak zarzekanie się, że potrafi się utrzymać łapę w garnku z wrzątkiem. Prędzej, czy później trzeba będzie ją wyciągnąć.

wiewiórka
Gość

brawo! podpisuję się pod tekstem w 100%

Ania Diduch
Gość

„Mamy ideał” – ach, to o mnie ;-)

easy.
Gość

warning! Księżniczka alert.

Aśka
Gość

Voluś, nie ma ideałów ;)

malvina-pe.pl
Gość

Często się z Tobą nie zgadzam, ale tym razem… Cóż, trafiasz w sedno :)

marcut
Gość

Pamiętam jak dziś rozmowę z laską w klubie:
-Wiesz ,Ty to ciągle o swoim wyglądzie dla mnie liczy się wnętrze.
-Wątrobę ,i trzustkę mam zdrową.
Czy to nie był ideał ?:D

Aśka
Gość

no jak trzustkę i jeszcze do tego wątrobę miał zdrową to na pewno niedaleko do ideału :):)

easy.
Gość

efekt aureoli to fajna sprawa.

Julia
Gość

/A jeśli do tego nie poświęca na dbanie o siebie 90% swojego czasu i ma również inne, to proszę Państwa – mamy ideał./ – To zdanie jest bez sensu :P

btw, co do zdjęć tych modelek, wg mnie one były śliczne na tych zdjęciach. Kilka z nich wygooglowałam i na moje, to były ładniejsze zanim przygarnęły je okładki gazet.

cybuchation.blogspot.com
Gość

Zgadzam się. Ten kto mówi że wygląd nie ma znaczenia, zazwyczaj sam wygląda jak kupa :)

Greg
Gość

Hmm…

Genetyki się nie oszuka. Są kobiety atrakcyjniejsze i te mniej atrakcyjne. To samo z facetami.

Tutaj chodzi tylko o zadbanie o siebie. I tyle. Czy zrobię coś z tym, że mam 178 cm a nie 188 i wg. niektórych jestem karakanem? Nie. Ale mogę założyć schludne, dopasowane ciuchy, zadbać o higienę i cieszyć się sobą. I tak – na ile można poprawiać swój wygląd, to go poprawiać. Chociażby te ćwiczenia.

Natury nie oszukamy. Nadal patrzymy na osobniki płci przeciwnej pod kątem reprodukcji.

My faceci patrzymy czy kobieta da zdrowe potomstwo, a kobiety czy jesteśmy w stanie dać jej i jej potomstwu (nie koniecznie naszemu, panowie :P ) ochronę.

A do czego to się sprowadza…?

Otóż to :)

Bagietka
Gość

Uwielbiam czytać Twoje teksty. Z jednymi zgadzam się bardziej, z innymi mniej, jednak z każdego wyciągam jakieś wnioski, dają mi do myślenia… Z tym tekstem generalnie się zgadzam, jednak trzeba zwrócić uwagę, że jedni są po prostu ładni i atrakcyjni i nie potrzebują się specjalnie wysilać, aby wyglądać dobrze, a inni nie są piękni atrakcyjni – i choćby nie wiem co robili, to tacy nie będą. Mogą najwyżej starać się być zadbanymi.
Ja np. nie uprawiam żadnego sportu, prawie każdy dzień zaczynam od pączka z bitą śmietaną i kawy, aż do późnego wieczora orgię smaków, a nigdy nie miałam problemu z nadwagą – powiem wręcz nieskromnie, że mam świetną figurę, i to mimo urodzenia dziecka. To, że jestem szczupła nie jest zasługą mojego wspaniałego charakteru, czy powalającej osobowości (bo nie żebym ich nie miała haha). A więc dlaczego wyglądam tak jak wyglądam? Odpowiedź jest prosta: geny.

Bagietka
Gość

Kontynuując orgię smaków… miało być – i nie ma to nic wspólnego z seksem oralnym ;)

Człowiek
Gość

Ja np. mam 170 cm wzrostu i choćbym nie wiem co robił to nie dam rady tego poprawić w wieku 23 lat

ChicaMala
Gość

No dobra Volant, odkładam lody i idę ćwiczyć. Nie ma zmiłuj ;-))))

Kejt
Gość

Tę końcówkę rozdawałabym przed wejściem na siłownię/fitness/basen jako motywację. Serio, jeden z najlepiej motywujących tekstów, jakie ostatnio czytałam.

Drugi post, który u Ciebie czytam i już chcę coś sobie powiesić na ścianie :) Nieźle mieszasz w głowie.

wpDiscuz