Miłość nie zastąpi zmarnowanych możliwości

Miłość nie zastąpi zmarnowanych możliwości

Dokładnie wiedziałem co bym zrobił na miejscu Radka, bo wcześniej wielokrotnie o tym myślałem. Czy żeby z kimś być rzuciłbym swoje plany? Czy postawiłbym kogoś wyżej od swoich celów i lat pracy w kierunku, w którym zmierzam? Czy byłbym zadowolony gdybym wybrał dziewczynę zamiast kariery?

Za każdym razem wychodziło mi z tego, że nie.

Nie dlatego, że związki się rozpadają i nic tego nie powstrzyma. Również nie dlatego, że ona jak kocha to poczeka, a tym bardziej nie dlatego, że tego kwiatu jest pół światu, bo każdy ma, miał lub będzie miał jedną taką osobę, z którą mając taką możliwość chciałby być bardziej niż ze wszystkimi innymi.

Wiecie dlaczego bym tego nie zrobił? Dlatego, że to by mnie zniszczyło psychicznie. Od siedmiu lat zmierzam w jednym kierunku. Wiem co będę robił, za rok, dwa i trzy lata i wiem też, że będę z roku na rok zarabiał znacznie więcej. Nawet nie chodzi o pieniądze, ale o to, że z każdym kolejnym miesiącem żyłbym bardziej w taki sposób w jaki chciałem. Mógłbym z tego zrezygnować, tak samo jak mógłby z tego zrezygnować Radek, który przygotowywał się do tej kariery latami ślęcząc nad podręcznikami i założę się nawet, że częściej niż erotyczne sny, miał sny o wiecznym piórze Parkera, garniturze Armaniego i czarnym Maserati. Problem w tym, że wątpię w to, że z taką decyzją byłby szczęśliwy.

Przez następne pół roku zamiast robić ważne dla siebie rzeczy, siedziałby z resztą studentów ucząc się do egzaminu z prawa handlowego. Zamiast latać samolotem jeździłby komunikacją miejską. Zamiast mieć porządną pracę już w czasie studiów, zastanawiałby się skąd będzie miał pieniądze w czasie aplikacji i czy nie będzie musiał brać ich od rodziców. Prawdopodobnie musiałby też na stałe obniżyć sobie poprzeczkę, a gdzieś z tyłu głowy zawsze miałby wizję swojego równoległego życia, w którym podjął inną decyzję.

Byłby jak zawodnik MMA z szansami na mistrzostwo i olbrzymim talentem, który przestał trenować, bo jego żona płakała, że może zginąć na macie, dzięki czemu teraz pracuje w warsztacie samochodowym, umazany robieniem przeglądów samochodów, których to on powinien być właścicielem.

Najsmutniejsze jest w tym to, że ona i tak nie doceniłaby zmiany jego planów. Nie dlatego, że by nie chciała tego zrobić. Przez dobry miesiąc mógłby mieć z nią sielankę jak z reklamy margaryny pełnej słońca, śmiechu i tryskającej zielenią trawy, ale na tym koniec. Ludzie widzą i doceniają pojedyncze fakty i jeśli mieliby cenić kwiaty to bardziej docenialiby to, że dostają jedną różę miesięcznie niż gdyby raz weszliby do pokoju przystrojonego kwiatami jakby maczał w tym palce Wielki Gatsby.

Dla niego rezygnacja z tej oferty, mogłaby być skreśleniem jednego scenariusza na całe życie, za który ona powinna być wdzięczna równie długo. Dla niej byłby to tylko jeden romantyczny uczynek, który przysypałby kurz codzienności. On każdego dnia widziałby, że nie robi tego co chciał i czułby, że ona powinna go za to głęboko kochać i nic więcej nie oczekiwać. Ona miałaby pretensje, że nie wyniósł śmieci.

W mojej wizji idealnego związku ludzie powinni być ze sobą do chwili, kiedy oboje są szczęśliwi bez konieczności starania się, dokonywania trudnych wyborów i poświęcania się. Tak jest łatwiej, ale też nie ma innej opcji, bo każdy płacz pod tytułem: „Jeśli mnie kochasz to zostaniesz ze mną”, sprawi bez względu na podjętą decyzję, że tylko jedna strona będzie w pełni szczęśliwa.

A cóż, patrząc na czyjeś szczęście nie zaczniesz go automatycznie odczuwać, tak samo jak stojąc obok cudzego Lamborghini, nigdy nie poczujesz się jakbyś je miał.


Żart na koniec.

  • Clagoos

    Cóż. To było do przewidzenia ;P

  • I co w końcu wybrał ten nieszczęsny Radek? :) Żałuje teraz podjętej decyzji? :)

    • Volantification

      Pojechał do Londynu, wrócił, był z nią jeszcze przez rok, a ona zaczęła kręcić ze swoim eks i się rozstali. Jak ostatnio miałem z nim kontakt to pracował w audycie właśnie w jednej z firm z Wielkiej Czwórki i finansowo mu się nieźle wiodło. Raczej nie żałował decyzji, chociaż mocno się zastanawiał czy jechać.

  • Wojtek

    Fajny wpis

  • Kuba

    „do chwili, kiedy oboje są szczęśliwi bez konieczności starania się, dokonywania trudnych wyborów i poświęcania się” z tym się akurat nie zgodzę. To tak jakbyś pracował i gdy pojawia się jakaś przeszkoda mówisz „ja podziękuje i spadam”. Oczywiście bez szaleństw i popadania w skrajności bo sam wybrałbym Londyn ale poświęcić trochę by zyskać później więcej (zyskać by mógł związek jako całość). Pozdro Volant, mega bystry z Ciebie facet – V Poziom to realne spojrzenie na życie.

    • Volantification

      Jasne, że bez popadania w skrajności. To uznałem za oczywiste :)

      • Kuba

        Więc się zgadzamy. Kiedyś zaproponowałem kumplowi wyjazd za granicę, który zmieniłby wtedy jego spojrzenie na Świat (był wtedy mentalnym 10latkiem) pomógłby mu finansowo (był wtedy w kompletnej dupie). Oboje mieliśmy też jeden podobny problem: jechać czy walczyć o kobiety, które nam się podobały (ja się wtedy zakochałem, on- nie wiem). Ja wyjechałem a on został. Teraz wiem, że podjąłem wtedy jedną z najlepszych decyzji w swoim życiu. Zrozumiałem, że kobieta może być ale może jej też nie być a siebie będę oglądał przed lustrem jeszcze przynajmniej 50 lat i to czy będę siebie widział w garniturze za parenaście tysięcy czy w szmatach kupionych u Turków (oczywiście bez urazy dla tej narodowości) z twarzą pomarszczoną jak pomarańcza zależy tylko od moich decyzji z przeszłości.

      • Wiesz. Tu nie chodzi o to czy będziesz miał garnitur czy szmaty. Chodzi o to, w której z tych sytuacji będziesz czuć się szczęśliwy. W garniturze też możesz nigdy nie zaznać szczęścia. Nie chodzi bowiem o pieniądze, a o realizacje swoich planów i/lub marzeń.

      • taaa

        Wyjaśniłaś oczywistość jak Morgan Freeman, dzięki ;)

  • Jestem dokładnie tego samego zdania i mimo, że jestem kobietą, to postąpiłabym tak samo. Nigdy nie powinno się rezygnować ze swoich marzeń ze względu na drugą osobę, a ukochany powinien pomagać i ułatwiać ich realizację, bo tylko wtedy będzie w związku ze szczęśliwym człowiekiem.

  • easy.

    TLDR, ale warto…

    Jestem w identycznej sytuacji.

    Poznałem świetną Kobietę, jednak wiedziałem już w tym
    momencie że wyjeżdżam, z mentalnym nastawieniem, iż nie wrócę do Ojczyzny. W
    Pełni świadomy wybór, doświadczenie zebrane od Rodzeństwa, które jest już 12-13
    lat Poza PL.

    Powiedziałem jej w Pierwszych minutach naszych sPotkań że
    wyjeżdżam. ZaakcePtowała.

    Później było niełatwo. Pojawiło się uczucie. Nie może mieć
    mi tego za złe. Nie odwracam się w żadnym wyPadku, gdyż sam nie jestem
    cyborgiem i czuje do niej również niezmiernie wiele.

    Priorytetem, fundamentem, szkieletem, jest wyjazd i życie, z
    szansą na Pełny rozwój, zarobki, Pasje, życie między ludźmi, którzy
    rePrezentują coś więcej niż najebek-Praca-najebek, Posiadają ambicje, swoboda.

    Doszło do stanu, iż śmiało moglibyśmy być szczęśliwym i
    zajebiście ogarniętym związkiem. RozPierdalalibyśmy wszystko na Poziomie
    ‚ultra’ w PL.

    Dodam, W PL Zrezygnowałem z dobrej posadki, w dobrej firmie.
    Taki paradox, nie uciekam przed biedą, jak 90% społeczeństwa pl.

    Jak się zakończyła sPrawa w skrócie?

    Podczas naszej relacji, miała wiele wyborów, sPotykać się z
    nim, lub nie, wiedząc jak jest. Stawiałem jej dużo otwartych sytuacji, gdzie
    mogła Podejmować decyzję, dużo wolnej ręki, swobody. Gdyż wychodzę z założenia że człowiek
    mocny, nie zmusza, on Pokazuje. Tak jest i dziś. Powiedziałem, iż nasz ‘układ’
    jest otwarty. ‘Nie ograniczam Cię, może znajdziesz kogoś, a może nie, i
    vice-versa. Jestem w identycznej sytuacji. Jeżeli nasze drogi będą się miały
    zejść to się zejdą, u mojego boku, tam gdzie jadę i walczę o moją zajebistą
    przyszłość i może też czyjąś.’

    Dodałem tylko: ‘Obejrzyj The Shawshank Redemption,
    zakończenie tego filmu.’

    pocałowałem i wyszedłem.

  • Antek

    Kiedy książka?

    • Volantification

      Cierpliwości. Książki nie wydaje się w jedno niedzielne popołudnie :)

  • LNS

    Stało się tak jak myślałem. Dobrze zrobił. Codziennie trzeba dokonywać mniejszych lub większych wyborów i każdy niesie za sobą jakieś konsewkencje i te pozytywne i negatywne. Ważnym dlatego jest szereg własnych celów i wartości, które pomogą nam podjąć najwłaściwsze decyzje dla nas samych.

  • Klaudia

    Na miejscu tej dziewczyny sama bym go popchnęła do tego Londynu, pół roku to nie wieczność, a czas i tak zweryfikuje dalszą znajomość. Poza tym nie wybaczyłabym sobie, że ktoś dla mnie rezygnuje ze swojego szczęścia, nie realizuje się w taki stopniu jakby chciał. Gdybym ja znalazła się na miejscu Radka też wybrałabym wyjazd, bo zmarnowanej szansy nikt ani nic by mi nie zastąpiło.

  • Przykre to z jednej strony, ale z drugiej niezwykle prawdziwe.

  • Volantification

    Dawid:
    1) Sprecyzuj uczucia. Co dokładnie czujesz? Jakie emocje? Przez to, że nazywasz to ogólnie „złamanym sercem” sprawia, że wydaje się to bardziej skomplikowane niż jest w rzeczywistości. Już samo to ci pomoże, bo nie będziesz musiał radzić sobie z całym złamanym sercem, ale kilkoma emocjami, które nie są takie straszne
    2) Doceniaj pozytywne emocje i mów wyłącznie o tym co dobrego ci się zdarzyło zamiast pogrążać się w oceanie odczuwanego żalu.
    3) Nie ma bezpośredniego lekarstwa na złamane serce, ale za to jest pośrednie – zacznij znów kontrolować swoje życie. Wyznaczaj sobie małe zadania i je wykonuj. Ćwicz np. codziennie przez 30 minut, poświęcaj mniej czasu na oglądanie filmów itd. Generalnie rób rzeczy, które poprawią jakość twojego życia w długiej perspektywie

    • Daniel

      Nie odpowiedziałeś, a ja Cię trochę pomęczę.
      1) czy miałeś złamane serce?
      2) czy będąc starym Volantem, miałeś obawy że związek z pewną kobietą powinien poczekać lub że się nie uda?
      3) czy po progresie w rozwoju miałeś chęć lub to zrobiłeś (w co wierzę jeśli tak było) spróbować rozkochać w sobie kobietę, która Cię niegdyś kręciła?
      Może zbyt wiele wymagam, ale fajnie byłoby uzyskać odpowiedzi. Pozdrawiam.

      • Volant

        Spoko.
        Ad. 1) Nie mam pojęcia. Czułem się tak jak ludzie opisują złamane serce, ale jak dla mnie to jest to po prostu uczucie zawodu i zraniona duma, więc tak tego nie nazywam. Jeśli natomiast złamane serce to coś więcej to nie miałem.
        Ad. 2) Tak i zawsze się nie udawał.
        Ad. 3) Tak pod warunkiem, że nie zdążyła zbrzydnąć, ale nigdy nie chciałem z nią związku.

  • Baśka

    to tekst dla Ludzi dla , których pieniądze i kariera sa w życiu najwazniejsze, i dla Ludzi, którzy nie kochają siebie