O czym myślą mężczyźni i dlaczego nie o seksie?

O czym myślą mężczyźni i dlaczego nie o seksie?

Ciężko mnie urazić albo uderzyć jakimiś słowami tak, żeby zabolało, bo jestem zbyt dużym chłopcem, żeby czerpać samoocenę z usłyszenia słów: „Jesteś fajny!” i łapania doła kiedy usłyszę coś przeciwnego. Spływa to po mnie tak pięknie i gładko, że można brać ode mnie korepetycje.

Jednak za każdym razem jest jakieś „ale”, a w tym przypadku jest nim zdanie: „Mężczyźni cały czas myślą o seksie!”. Ono zawsze mnie uwiera. Nie wiem czy bardziej dlatego, że traktuje się mnie wtedy jak nastolatka, który dopiero odkrył do czego służy erekcja czy dlatego, że to tak często idzie w parze z nadmiernie napompowanym ego.

Wiem, że każdy lubi (ja też) wyobrażać sobie siebie jako bardziej atrakcyjnego niż jest naprawdę, ale kobiety zbyt często przeginają przez co widzą siebie jak Hermionę (to ta niezła laska z Harrego Pottera), seks jako magiczną różdżkę, a mężczyzn jako przedmioty, które są spętane jej mocą.

Kiedyś na studiach szedłem ze znajomymi na łyżwy (drugi i ostatni raz w życiu), a że był to etap kiedy chciałem porozwijać swoje życie socjalne to zaprosiłem też osoby, których nie znałem najlepiej, ale wydawały się wystarczająco fajne, żeby je poznać. Wyjście zaproponowałem też dziewczynie z roku. Powiedziała, że ma chłopaka i nie może przyjść. Wryło mnie w ziemię. Ani przez chwilę nie przyszło mi do głowy podrywanie jej, a ona miała minę typu: „Wiem skarbie, że jestem świetna, ale spróbuj innym razem…”.

Jest ktoś kto nigdy tego nie przeżył? Wątpię, a takie sytuacje układają się w pewnym momencie w nudny, powtarzalny i mijający się z prawdą wzorzec, dzięki czemu nie znoszę chwil kiedy rozmawiam z kumplem, a jakaś nakręcona laska mówi do koleżanki: „Rozmawiają o nas”. Nie cierpię kiedy podoba mi się bardziej ubranie na dziewczynie niż ona sama, a ona wciąż zakłada, że na nią lecę. Nie toleruję kiedy jak normalny człowiek usiłuję sobie przypomnieć czy zbliża się jakaś fajna premiera w kinie, a ona sądzi, że kombinuję jak ją zaliczyć. Irytują mnie wszystkie sytuacje, w których jakaś cycata laska bierze za pewnik, że chcę wtulić się w jej piersi, chociaż tak naprawdę mógłbym się z nią zakładać że odmówiłem seksu większej ilości kobiet niż ona zrobiła to w stosunku do facetów. Pewnie nawet czasem bym wygrał.

Nie wiem jak to wygląda w przypadku osiemnastolatków, bo wtedy cieszyłem się bardzo ograniczonym wzięciem, ale podejrzewam, że tylko co najwyżej o nich można przypuszczać, że bez przerwy myślą o seksie. Wszyscy, którzy są starsi, w miarę regularnie chodzą na randki i mają jakiekolwiek życie wykraczające poza facebooka już tak się nie zachowują.

Po pierwsze znacznie więcej czasu zajmuje im zastanawianie się nad innymi rzeczami, bo bezpośrednio o seksie myśli się maksymalnie przez 10% czasu. Reszta to pieniądze, lęki, wspomnienia, plany, uczucia i stado małych przebłysków, o których zapomina się po pięciu sekundach. Po prostu w pewnym momencie życie przestaje się ograniczać do plakatu Kate Upton na ścianie i kartkówki z matematyki, a poszerza się o bycie odpowiedzialnym za firmę, pracowników, swoje zdrowie i nabijanie osiągnięć, którym seks towarzyszy jak ścieżka dźwiękowa w filmie, ale nigdy nie pochłania 100% uwagi. Po prostu jest gdzieś w tle.

Po drugie posiadają moc patrzenia na kobiety bez ukrywania, że one im się podobają i panikowania w stylu: „Boże! Przyłapała mnie na niewerbalnym docenianiu jej pośladków! Co zrobić?!”. Jeśli serio tak postrzegacie mężczyzn to albo pozostaje mi głęboko współczuć wam jak niewiele miałyście do nich szczęścia albo (co bardziej prawdopodobne) żyjecie w całkowicie fikcyjnym świecie, w którym każdy i zawsze chce was przelecieć, chociaż wcale nie chce. 

A po trzecie i najzabawniejsze jest to, że tak wiele kobiet oburza się, że są postrzegane przez pryzmat ciała, a same równie stereotypowo patrzą na mężczyzn. Wiecznie gotowy, zafiksowany na punkcie jednej czynności zwierzak, którego można kupić ładną buzią i bielizną z Triumpha.

Później zderzają się z rzeczywistością i okazuje się, że to jednak za mało, bo przeciętny facet ma nieistotne, krótkie, seksualne myśli kilkadziesiąt razy dziennie na widok różnych kobiet. Fakt, że jesteś jedną z nich nie oznacza więc, że jesteś wyjątkowa. Oznacza tylko, że możesz taka być, ale to akurat już nie zależy od wyglądu twoich włosów i braku cellulitu.

  • mietek851

    Spróbuj zaprosić dziewczynę na kawę, mimo, że sam jesteś w związku :) To jest dopiero cyrk :)

    • Arcadio

      Nie widzę problemu ;)

  • lol xd

    Kto jeszcze googlował dziewczyne z plakatu „Kate Upton”? :D:D:D

    • Volantification

      O patrz! A ja myślałem, że to taki archetyp kobiecości dla nastolatka: blondynka, duże piersi, wydatne usta, brak kości na wierzchu…

  • Kamil

    Jest to czesto zwiazane z tym ze dziewczyny same sobie zarxucaja to ze są tępą blondynką, ktora nie potrafi niczego osiagnac aa jedyne czym zyje to to jak jest ubrana, czy wlosy jej sie nie pokręcą bo jest wilgotno itp. Wiadomo ze obecnie jest spoleczne oczekiwanie od kobiet zeby wygladaly itp ale to ze one weszly w te spoleczne oczekiwania i maja zjebany charakter to jest ich problem. I to ze same skupiaja sie na prezencji nie oznacza ze jest to nasza wina. Same weszly w ta iluzje i same musza z niej wyjsc i zaczac nad soba pracowac. A opierdalanie mezczyzn niczego im nie da poza frustracja ktora nosza na codzien. I czasami im sie uda dopiąć swego ii wywolac poczucie winy w mezczyznach. Jednak tak naprawde strzelaja sobie w kolano. Bo one dalej zostaja stereotypową tępą blondynką z jedyną roznicą taką ze swoją frustracje wywołała na kims innym. Kobiety szczegolnie lubią robic z siebie ofiare i stosowac bierną agresje wobec dziewczyn

  • Volantification

    Możesz opisać to inaczej, bo niewiele z tego zrozumiałem, a chciałbym odpowiedzieć coś konstruktywnego…

  • Greg

    Właśnie. Mamy kolejny przykład na stereotypizację (dobrze odmieniłem?). Jest spora grupa mężczyzn, która zachowuje się tak jak to opisał Volant w Piątym Poziomie, a mianowicie mało nie skręcą sobie karku oglądając się za prawie każdą miniętą kobietą. Sami faceci sprawili, że one tak myślą.

    Czasami też tak mam, że spojrzę na tyłek dziewczyny, który prezentuje się naprawdę okazale i z myślą „fajnie, że dba o siebie” idę dalej. Nie będę kłamał, że czasami zastanowię się, jak by wyglądała bez tych spodni… Cóż, zdarza się. Jednak bardzo często mija mi to, gdy tylko owa dama zacznie… mówić. Dla mnie najlepszy środek antykoncepcyjny. Mowa kobiet.

    Też nigdy więcej nie pójdę na łyżwy. Ludzie krzywo na mnie patrzą, gdy im odmawiam tej „zabawy”.

    Przypomniała mi się też sytuacja, gdy rozmawiałem z kolegą i potem podeszła do mnie koleżanka i rzecze do mnie tak: „Co, pewnie rozmawialiście o mnie…”. Byłem w dużym szoku i wytłumaczyłem jej, że… bramka była ze spalonego ;)

    Pzdr!

    Volant, brutalne są te Twoje maile przypominające o nadchodzącej premierze książki. Jak to się zwało? Otwarta pętla? ;)

    • Volantification

      W jakim sensie brutalne? :) Po prostu tyle czasu na nią poświęciłem, że to dla mnie ważne, a lubię się dzielić tym co ważne, szczególnie jeśli codziennie ktoś się mnie pyta o te szczegóły :)

  • Es

    Volant, mówiąc „faceci myślą tylko o seksie” mamy, albo przynajmniej większość kobiet ma na myśli sytuacje w jakiej nie raz i ja się znalazłam tzn. spotykam się z facetem ledwo co się poznaliśmy… Drugie spotkanie umawia przez telefon mówiąc „pojdziemy na kolację, pozniej pojedziemy do mnie na jakis film” hmmm na film, no może faktycznie on chce obejrzeć ze mną film i się zgadzam… po czym okazuje się, że film to tylko „przykrywka” bo przez 40 min dobiera się do mnie nie licząc się z moim zdaniem. I żebyś nie pomyślał, nie mam ustalonych reguł co do ilości spotkań, uczuć, czasu znajomości aby uprawiać z kimś seks… Im facet bardziej się sili aby zaliczyć tym bardziej kobieta intuicyjnie od tego ucieka i słuszne wtedy jest stwierdzenie, że myśli tylko o seksie. Nie powiem, moje najlepsze znajomości zaczynały się od seksu, ale równie szybko się kończyły :) /

  • prezes

    Ja nie wiem skąd się u kobiet wzięło tego typu stwierdzenie. Ja patrzę na to tak: jeżeli ja mam się z kobietą umawiać w ogóle, to dla mnie oznacza to to, że ja w tym czasie czegoś nie zrobię. Nie zarobie pieniędzy, albo nie dowiem się dzięki czemu mogę te pieniądze zarobić. Nie poświęcę czasu rodzinie i prawdziwym przyjaciołom. Nie wiem z jakiej przyczyny jakakolwiek „paniusia” zakłada, że ja tak bardzo chce z nią uprawiać sex i ryzykować to, że nieznajoma osoba zostanie matką mojego dziecka. Kobiety chyba myślą tak albo ze zwyczajnej głupoty, próżności, lub przekonania, że są tak super och i ach, że zawsze sobie znajdą supermena, który będzie się z nią pieścił i traktował jak królową nie wiadomo dla czego. Otóż nie. Tak nie będzie.

  • easy.

    Straszne pitu-pitu.

    Czyżby i Volanta dosięgnęło przesilonko wiosenne?

  • Volant, zazwyczaj się z Tobą zgadzam. I tutaj w większości też, ale… Mi się co prawda jakoś zdarza to zgadnąć i dobrze odczytywać intencje facetów, ale często zdarza się, że faceci próbują sztuczki „ale ja nic od Ciebie nie chcę”, żeby uśpić czujność kobiety. Kiedy ona natnie się na kilka takich przypadków, potem woli profilaktycznie unikać takich sytuacji.
    Co nie znaczy, że głupie i zapatrzone w siebie laski nie istnieją. Są, trzeba je tępić. Tak samo jak facetów tego typu ;-)

    • prezes

      Ten mechanizm polega na tym, że kobiety z góry wrzucają facetów do jednego worka i same na tym tracą. Ileż to rzewnych historii już słyszałem o tym, że ona taka super a wszyscy się nie nadają. Jest to po prostu śmieszne, ponieważ tego typu kobiety nie wiedzą gdzie i jak „wymarzonych” partnerów szukać. A jeżeli już trafiają to się okazje, to się okazuje, że one nie nadają się do grania z nimi w jednej lidzie i wypadają z gry na pierwszej konfrontacji.

  • Katarzyna Hałka

    Nie wykluczam ,że jest spora liczba dziewczyn takich które ty opisujesz,ale jest też spora liczba kobiet która myśli:”On w najlepszym wypadku będzie chciał mnie tylko zaliczyć” czyt. nie interesuje się moją osobą,a jego zaloty to tylko próba zaliczenia byle kogo,byle zaliczyć . Widzisz kiedyś wprost się spytałam nowo poznanego chłopaka ,który mi się spodobał i był dla mnie miły:”Czy ty jesteś dla mnie miły,bo chcesz mnie zaliczyć, czy dlatego ,że jestem koleżanką tej i tej (jego dobrej koleżanki)?” (zakładałam też czysto koleżeńską sympatię i jego niezainteresowanie moją osobą w sposób erotyczny). Szczerze mówiąc do dziś nie rozumiem czemu czuł się urażony moją bezpośredniością?

  • Piotrdivine

    Hmmmm… zebyście wiedzieli ile kobiety myślą o seksie :)

    24h/dobę :)

    http://b3.pinger.pl/c3488fb43e34f095efd187150106401f/dugiewosy3.jpg

  • ola

    Wiekszosc osob, ktore kiedys mnie otaczalo byli to mezczyzni. Lepiej sie z nimi czula, lepiej dogadywalam. Nie chce, zeby zabrzmialo przesadnie, ale prawie kazdy z nich, czy byl to kolega, z ktorym spotykalam sie raz na jakis czas, czy dzien w dzien widywany przyjaciel, postawili mnie w niezrecznej sytuacji i przyatakowala mnie na przystanku, w samochodzie, u niego lub u mnie w mieszkaniu, w kinie, na koncercie, w pubie, na imprezie swoim ustami. Juz nie wspominajac o innych dzialaniach. Ostatnio nawet moj najlepszy przyjaciel, z ktoryn sie znamy od 12 lat, rzucilam sie na mnie na lozku. Co tam, ze od dluzszego czasu mam partnera, ze zalilam mu sie milion razy na brak mozgu facetow, ktorzy psuli nasza znajomosc w podobny sposob. Nie prowokuje, nie szukam pocieszenia, a jednak zawsze tak samo koncza sie spotkania sam na sam z mezczyzna. Czasami sie zastanawiam czy to nie jakies zludzenie, ze dobrze sie dogadywalismy, ze zawsze musi chodzi o jedno. To takie prymitywne i nigdy w to nie wierzylam, a jednak… To naprawde mnie zasmuca. Moze cos sie zmieni po 30.

    • Piotrdivine

      po 30 bedzie z górki
      a jak przekroczysz 40 – to twój facet czy mąż zacznie szukać takich 20-tek.
      Facet – to jest facet.
      Jak coś ładne – to sie ślini…

      • Aga

        ” facet to jest facet „prymitywne stwierdzenie .. dalej nie komentuje

  • Magda

    Kiedys wybralm sie ze zajomymi i ich znajomymi do baru. Wiekszosc palila wiec wyszla. Zostalam ja i jakis koles wiec glupio bylo siedziec i sie na siebie patrzyc lub udawac ze sie nie widzi. Zagadalam skad zna tych moich zanjomych a on do mnie na to Jestem zonaty :D

  • Małgorzata

    Coraz lepiej, już założyłam konto :) … chyba tu zostanę. Nie wiem gdzie problem, jeśli facet myśli ciągle o seksie to spoko jest łatwiejszy w manipulacji, a jak nie to jeszcze lepiej bo można z nim pogadać. Ta piłeczka działa w dwie strony …. „ona leci tylko na moją kasę, porshe, yorka itp.” ” on leci tylko na cycki, dupe, sex itp.” .Bardziej boli mnie że jeśli próbuję pogadać z kimś a on pierwsze co mówi mam dziewczynę/jestem żonaty, no spoko luz facet gratulacje, obcięła Ci język? (Zazwyczaj nie muszą mówić widać po zachowaniu) .Dobra wiem jakie są kobiety niektóre potrafią nie jeden związek rozwalić ot tak, ludzka rzecz jest się bronić, ale bez przesady. Rozmowa nie jest zdradą (przynajmniej dla normalnych ludzi) ….wiem że nie do końca w temat, ale czasami mnie tak wku….. te zamykanie się parek na świat i te przerażenie w oczach mężczyzny jeśli się ona dowie że rozmawiałem z inną.

  • Wielebny

    „Ciężko mnie urazić albo uderzyć jakimiś słowami tak, żeby zabolało, bo jestem zbyt dużym chłopcem, żeby czerpać samoocenę z usłyszenia słów: „Jesteś fajny!” i łapania doła kiedy usłyszę coś przeciwnego.”

    Zazdroszczę tego. Naucz mnie