6 nieoczywistych powodów, dla których rozważyłbym pójście na studia

6 nieoczywistych powodów, dla których rozważyłbym pójście na studia

Matury już dobiegają (dobiegły?) końca, a to oznacza konieczność podjęcia decyzji o pójściu na studia. Kiedyś było to łatwiejsze, bo mama mówiła: „Synu idź się dalej uczyć!” i syn szedł. Dzisiaj to takie oczywiste nie jest, bo już powszechnie wiadomo, że po studiach ma się takie same szanse na pracę w KFC jak bez nich. Nawet ja wojowniczo krzyczę, że gdybym miał drugi raz iść na studia to bym na nie nie poszedł.

Inna sprawa, że wciąż pójście na studia ma sens. Czasem duży (jeśli warunkiem późniejszej pracy w danym zawodzie są ukończone studia w tym kierunku, posiada się silne przekonanie, że chce się to robić, a taka decyzja powstała jako efekt sprawdzenia w praktyce na czym polega praca np. adwokata, a nie skutek obejrzenia „Suits”), a czasem mniejszy (jeśli idzie się studiować dla studiowania). Nie wiem czy lepiej jest w wieku dziewiętnastu lat pójść do pracy czy na studia i już tego nie sprawdzę, ale wiem, że:

Od samego rzucenia studiów nie staniesz się Zuckerbergiem

Jest kilku miliarderów, którzy nie skończyli studiów. To fakt, z którym ciężko dyskutować. Inną cechą, która łączy takie osoby jest to, że statystycznie najbogatsi czytają książki zamiast oglądać telewizji, ale nie oznacza to, że kiedy wstawimy do swojego salonu bibliotekę z pięcioma tysiącami książek, a nawet jak wyrzucimy telewizor i przeczytamy je wszystkie to pieniądze zaczną kapać z sufitu. Nie zaczną.

Tak samo rzucenie studiów nie gwarantuje sukcesu życiowego, bo powinno ono wynikać z pomysłu na siebie i swoje życie. Prawdopodobnie jednaka tego pomysłu nie masz.

Idąc na studia masz szansę go znaleźć

Mając dziewiętnaście lat miałem mnóstwo pomysłów na swoją przyszłość, ale większość z nich zapewniłoby mi tylko spędzenie życia mieszkając w obskurnej kamienicy, w której za ścianą słyszałbym pijaka w brudnym podkoszulku tłukącego swoją żonę.

Cóż, w takim wieku można tryskać wieloma rzeczami, ale będąc typowym, a nawet tzw. zdolnym nastolatkiem i pupilkiem nauczycieli gówno się wie o sobie, o życiu i o biznesie. Studia pozwalają na kupienie sobie czasu, żeby zorientować się jak działa świat i przetestować swoje pomysły. W końcu posiadanie wokół siebie 20 000 osób, których styl myślenia i potrzeby się zna to niezła grupa na rozpoczęcie biznesu. A jeśli on nie wyjdzie to wciąż ma się studia i szanse na podjęcie kolejnej próby.

Przestaniesz być maminsynkiem

Niedawno widziałem dane, z których wynikało, że w Polsce prawie 50% osób w wieku 25 lat mieszka razem z rodzicami. Wiecie co to oznacza? Nici z seksu. Nici z samodzielności. Nici z brania za siebie odpowiedzialności.

Jeśli ktoś nie zacznie mieszkać samodzielnie w tym wieku to później będzie mu trudniej. Nawet jak będziesz zbliżać się do trzydziestki i będziesz stabilny finansowo to wciąż ciężko będzie wyrwać ci się z domu rodziców, bo… nie będziesz tego chciał. Mam kilkoro takich znajomych, którzy mimo zarabiania 5.000 zł miesięcznie mówią, że nie stać ich na samodzielne życie. Nie dlatego, że naprawdę ich nie stać, ale dlatego, że większość ludzi dostosowuje swoje wydatki do ilości zarabianych pieniędzy, a oni nie płacąc za mieszkanie, rachunki i wyżywienie w praktyce żyją na kredyt. Mając 5 000 zł wydaje im się, że dla utrzymania się poza domem brakuje im co najmniej 1 500 – 2 000 zł. I będzie brakować im ich cały czas.

Więc jak masz iść na studia to idź gdziekolwiek oby nie mieszkać z rodzicami. Dobrze ci to zrobi.

Rozwiniesz się towarzysko

Idąc na studia masz potężne możliwości poznawania osób i sporo szans na seks (ale nie licz na życie jak w amerykańskim filmie dla nastolatków – nigdzie w Polsce tak nie ma. W Stanach też pewnie tak nie ma), a jeśli tego nie wykorzystujesz to naprawdę marnujesz ten czas. Rozumiem, że można chcieć mieć trójkę najbliższych przyjaciół i czekać/żyć z tą jedyną, ale jak przestaje się być nastolatkiem – czyli według moich obliczeń koło pięćdziesiątki, a nie w wieku dziewiętnastu lat.

Kiedy chcesz się wyszaleć? Jak odchowasz dzieci i będziesz mieć sztuczną szczękę w ustach, a garść niebieskich tabletek w kieszeni?

Przekonasz się czy pracowanie w KFC to twoje przeznaczenie

Widzisz, jeśli kończąc studia dostajesz pracę tylko w fast foodzie to co skłania ciebie do myślenia, że gdybyś ich nie skończył zostałbyś prezesem Orlenu? Skoro nie pomógł ci piękny papier i pięć lat burzliwego wlewania do swojej głowy informacji oraz nieograniczone szanse rozwijania swoich zainteresowań w ramach setek organizacji dostępnych w miejscu studiowania, to jak do cholery pomogłoby ci w tym poprzestanie na maturze?

Lepiej być matołem z papierem niż bez

To na wypadek argumentu pod tytułem: „Teraz każdy ma skończone studia i nic one nie znaczą!”. I co z tego, że ma je każdy? To tak jakbyś podał argument przeciwko chodzeniu w butach, że w tych czasach wszyscy je mają. Czy mimo to chodzisz w zimie boso?

Prawda jest taka, że mimo że bardzo bym chciał, żeby każdy był przedsiębiorcą i co najmniej milionerem to tak się nie stanie. Statystyka jest przeciwko tobie. Są znacznie większe szanse, że rzucając studia zostaniesz listonoszem niż Zuckerbergiem. Twój genialny plan na biznes okaże się niewypałem. Czy nie byłoby rozsądnie mieć plan B?
.
.
.
.
.
.
.
.
Zacząłeś kiwać głową zgadzając się ze mną? To w takim razie naprawdę nie będziesz milionerem. Gdybyś miał do tego potencjał to czytając akapit wyżej, oburzyłbyś się i pomyślał: „Jeszcze ci pokażę nędzny gnojku!”. Jeśli natomiast poważnie bierzesz pod uwagę potrzebę zabezpieczenia swojej przyszłości papierkiem, to najprawdopodobniej potrzebujesz studiów bardziej niż myślisz.

To był test, którego nie zdałeś.

Dodaj komentarz

34 komentarzy do "6 nieoczywistych powodów, dla których rozważyłbym pójście na studia"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Mateusz
Gość

Zdałem ;)

Szymon Bajbak
Gość

Pi*rdol się. Zdałem test!

;)

Volantification
Gość

Gratuluję wszystkim, którzy zdali test :)

Przemek Kosior
Gość

Dziękuję. :)

Piter
Gość

Kude ja nie zdałem:( Kiedy drugi termin? :D

Joanna
Gość

Studia są dobre. Tak jak napisałeś jest to odłączenie się od rodziców- oczywiście nie do końca, większość studentów utrzymuje się za ich pieniądze :) Jest to jednak czas, w którym młodzi mają okazję poznać wiele wartościowych osób i również się wybić. Młodzi ludzie-szczególnie z mniejszych miejscowości- po liceum mają mniejsze szanse na pracę, utkwią gdzieś w „pospolitym zawodzie”, wcześniej założą rodziny i … to wszystko. Studiując poszerzają kręgi kontaktów, mają wiele perspektyw: kół naukowych, konferencji, wydarzeń kulturalnych, dzięki którym mogą odnaleźć siebie- co nie koniecznie spowodowane jest studiami, tylko zmianą otoczenia. (Oczywiście pominęłam odsetek przedsiębiorczej młodzieży, która (po)radzi sobie i bez wykształcenia;))

D.
Gość

Straszna moda jest teraz na krytykowanie studiów. Fakt – wiele ludzi na nie idzie, bo „bez nich nie ma pracy”, ale na prawdę jest też spore grono osób, nawet w moim otoczeniu (chodź sam nie studiowałem), które jest zadowolonych z tego, co robiło na studiach. Co do geniuszy bez studiów, oczywiście, że są takie osoby oraz oczywiście, że bez studiów można osiągnąć sukces. Tylko dlaczego ludzie przytaczając takie osoby jak Bill Gates, albo twórce fejsiaczka nie wezmą też pod uwagę większości geniuszy, którzy jednak ukończyli szkoły wyższe.

Markoss Pruczkowsky
Gość

Ja też zdałem test ale jeszcze kilka lat temu nie zdałbym i to że teraz tak jest to twoja duża zasługa V, jeszcze wypijemy drinka za to w śmigłowcu :)))))

Volantification
Gość

Już nie mogę się doczekać :)

Dolas
Gość

Nie rozumiem w ogóle tej nagonki, że studia są be. Od paru lat słyszę takie 2 skrajne opinie:

1.Studia dają ci stabilizację i perspektywy
2. Studia to poczekalnia dla bezrobotnych, nic nie dają prócz papieru, który bez umiejętności nic nie znaczy.

No właśnie, a czy umiejętności bez papieru coś znaczą? Przecież papier to jest certyfikat Twojej wiedzy. Nie wierzę, że przeciętny przedsiębiorca ogłasza, że ma miejsce w firmie na stanowisko Project Manager, dostaje 150 CVek i mówi: „W sumie studia nic nie znaczą, co z tego, że jeden kandydat ma 5 fakultetów, 2 kierunki i praktykę za granicą, przecież to tylko papier, lepiej zrobię indywidualne przesłuchanie kandydatów osobiście! Jebać, że zejdzie mi miesiąc na przesłuchiwaniu kandydatów, warto!”

Moim osobistym zdaniem, jeżeli nie ma się PEWNEJ przyszłości, to warto zrobić papier, bo jeżeli nie uda nam się rozkręcić własnej firmy na co jest ogromnie duża szansa, to jesteśmy w szerokiej dupie i swoje zajebiste umiejętności czegokolwiek możemy sobie wsadzić głęboko, bo nikogo to nie obchodzi co potrafisz, jeżeli tego nie udowodnisz.

Pozdro dla studentów! xD

kizz
Gość

Prosty przykład: jeżeli nie szuka się pracownika do wykładana na ladzie, który ma być wyzyskany, tylko kogoś bardziej ogarniętego, kto np ma mieć kontakt z klientem, będziesz miał człowieka po studiach i tego bez, pewnie weźmiesz absolwenta. Czemu? A temu, że choć w minimalny sposób wyższe wykształcenie kształtuje również jakąś ogładę.

iliq
Gość

Cholera, nie zdałem. Myślałem: „innym może i tak” :<

Mateusz
Gość

Wobec wszechobecnej nagonki na studia o której wspominacie, chciałbym dodać swoje ziarnko do dyskusji. Uważam że należy całkowicie odróżnić studentów, którzy przez 5 lat tylko i wyłącznie studiują, udzielając się może i czasami w „organizacjach studenckich”, ale bez jakiegokolwiek ukierunkowania na praktykę i zdobywanie wiedzy o rynku pracy; od tych którzy jednak podczas studiów starają się zdobyć doświadczenie biznesowe (pieniądz robi pieniądz, a najlepsi robią pieniądz czyimś pieniądzem).

Całkowicie osobnym przypadkiem są dla mnie przytaczani tutaj panowie Gates i Zuckerberg. Potrafili oni znaleźć niewypełnioną niszę, w którą wprowadzili swój produkt, a taka sztuka udaje się części populacji liczonej jak podejrzewam w promilach. Uważam że w wieku 19 lat, o ile już Ci się to nie udało, nie możesz zakładać spektakularnego sukcesu biznesowego, możesz co najwyżej szukać swojej drogi – a studia jak napisał autor, są doskonałą ku temu okazją.

„Dzisiaj każdy ma studia” – zatem studia stają się obowiązkiem (poziomem 0), jeśli chcesz w jakikolwiek sposób budować swoją przewagę konkurencyjną na rynku pracy – musisz mieć/potrafić coś więcej od rzeszy rówieśników opuszczających mury uczelni. Jeszcze do niedawna studiowałem zaocznie (jednoczesna praca w zawodzie) i byłem w grupie uczelnianej dużym wyjątkiem, około 80-90% grupy studiowało zaocznie nie zdobywając przy tym ŻADNEJ praktyki zawodowej.

Jeśli nie zdałeś Volantowego egzaminu, niezależnie czy studiujesz, czy nie studiujesz… wiele drzwi pozostaje przed Tobą zamkniętych, ponieważ zawsze będziesz narzekającym na przeciwności losu „narzekaczem”.

PS.: Volant, czytam Twojego bloga od całkiem niedawna i muszę przyznać, że chyba jeszcze nigdy nie spotkałem się z podejściem do życia tak bardzo zbieżnym z moim, szacuję że około 85% Twojego podejścia jest zgodne z moim, pozostałe 15 jak widzę wynika z trochę innego profilu osobowego :)
Byłbyś dobrym kompanem aby posiedzieć przy szklance whisky/wódki/piwa*

Pozdrawiam i trzymaj tak dalej!

* – niepotrzebne skreślić

Piotr
Gość

Studia to łagodniejsza opcja wejścia w „dorosłość”. Startując od razu po szkole średniej do pracy szukamy czegokolwiek bo mało kto już wtedy wie czego chce od życia. Nawet najbardziej śmieciowe studia dają cenny czas na przemyślenie czego się chce i co jest do tego potrzebne. Tak jak pisałeś można próbować z biznesem, ale nawet jak się potkniemy to zostają studia i czas na kolejne próby, które będą na pewno bardziej udane.
Studia zawsze można rzucić jeśli okaże się że jednak idziemy w złą stronę. Kierunek można zmienić albo znaleźć pracę które wtedy będzie na pewno bardziej przemyślanym wyborem.

prezes
Gość

Już to od dawna ludziom głupio zajaranym rozwojem osobistym i budową wielkich majątków tłumaczę, że że fakt studiowania albo nie tu o niczym nie decyduje. To samo jest w powszechnie teraz krytykowaną wręcz pracą na etacie. Nie wiem jak jest naprawdę ale nie sądzę, żeby każdy obecny milioner nigdy nie splamił się pracą w czyjejś firmie. To jest przesada oczywista, ale jak słucham co ludzie mówią, to oni zdają się w to wierzyć…..

luki
Gość

Volancie, skończyłeś prawo. Czemu nie wykonujesz typowego zawodu prawnicznego jak adwokat, czy radca prawny? Co Cię skłoniło, że wybrałeś taką, a nie inną drogę? Na pewno kalkulowałeś sobie plusy i minusy? czy wyszło, że bycie adwokatem jest nieopłacalne?

Volantification
Gość

Cóż, na liście najbogatszych Forbesa nie ma ani jednego prawnika, który dorobił się pracując w zawodzie.

Bycie adwokatem/radcą/sędzią to dużo nauki, dużo poświęconego czasu, duża konkurencja i takie sobie zarobki.

Dzik
Gość

W piątym poziomie wspomniałeś, że zarobiłeś na giełdzie 40%. Po tej transakcji wycofałeś się z giełdy? Wydaje mi się, że naturalnym (oczywiście nie koniecznie najlepszym) posunięciem byłoby inwestowanie dalej. Czemu niby porzucić coś na czym się zarabia?

Przekonałeś się, że na giełdzie sztuką nie jest zarobienie kasy, a utrzymanie tego zarobku? Bo chyba nie stwierdziłeś po jednej zyskownej transakcji, że to jednak zbyt ryzykowne? Z resztą ryzyko i tak jest zajebiste. Czemu nie poszedłeś własnie w tym kierunku?

Volantification
Gość

A gdzie znalazłeś informację, że się wycofałem?

Dalej mam środki na giełdzie, ale traktuję je jak lokatę, a nie sposób zarabiania, bo 40% w miesiąc czy kwartał to złoty strzał. Nawet 40% rocznie to granica, której nie osiąga większość maklerów (Forex to inna sprawa). W praktyce zarabia się 15-25%, a cóż, to nie są duże pieniądze.

Więcej o moim stosunku do GPW pisałem tutaj: http://volantification.pl/2013/01/02/byc-jak-gekko-podstawy-inwestycji-gieldowych

Maniek :)
Gość

Tak – pokiwałem głową, że rozsądnie mieć plan „B”, ale ja nie zawsze postępuje rozsądnie.

Więc mam w dupie ten test ;)

frtuuu
Gość

zacytuję już któryś raz „rzucili studia bo odnosili sukcesy, a nie odnosili sukcesy bo rzucili studia”

M.
Gość

Usamodzielnianie i eksperymentowanie… za hajs starych ;)

Volantification
Gość

Trochę tak, ale jak wiedziałbym, że moje dziecko dzięki temu się usamodzielni to nawet nie mrugnąłbym okiem podczas robienia przelewów.

Paweł
Gość

Czy aby uprawiac sex to koniecznie trzeba nie mieszkac z rodzicami? LOL

Czy nie mieszkajac z rodzicami automatycznie jest sie samodzielnym? a co jak rodzicie placa za studiowanie ? albo ktos mieszka z rodzicami dokladajac sie do rachunkow?!

Czy kazdy chce byc milionerem lub musi?

ehh troche wiecej obiektywizmu

Volantification
Gość

Podpisuję się pod tekstem, bo to moje zdanie, więc nie masz co liczyć na obiektywność. Takie są reguły blogowania. Obiektywizm dostaniesz w danych Głównego Urzędu Statystycznego.

Można uprawiać seks mieszkając z rodzicami, ale nigdy w takiej ilości i jakości jak mieszkając bez nich.

Mieszkanie samemu nie równa się byciu samodzielnym, ale daje na to znacznie większe szanse. Dokładanie się do rachunków to nie to samo. Zresztą pisałem o takich niuansach więcej tutaj: http://volantification.pl/2013/05/17/doroslosc-trzeba-sobie-wywalczyc

Nie każdy musi być milionerem, ale moim zdaniem każdy powinien chcieć nim być, bo długoterminowo nie ma innej opcji jeśli chce zapewnić dzieciom przyzwoity byt, w szczególności biorąc pod uwagę, że obecny milion równa się lekko ponadprzeciętnemu standardowi życia. Czy chciałbyś żyć poniżej standardu?

Olala
Gość

Dorzuciłabym do tej listy jeszcze jeden porządny (wydawać by się mogło – płytki) powód, a na mysli mam wszelkiego roszaju zniżki na wszystko co dobre: podróżne, koncerty, kino, browary w lokalach ;)
Studiować nie narzekać! :D

DANEK
Gość

Nie przekonałeś mnie ja dalej jestem przekonany że dam radę trzymac dwie sroki za ogon w koncu studia można zawsze rzucic lub zaniedbac:)

Kamil
Gość

Zdałem test, jeśli zauważyłem błąd logiczny w Twoim porównaniu powszechnego posiadania papierka do butów? Studiowałeś prawo a tu taka skucha :D

Logig
Gość

W sądzie można dowodzić posługując się analogią – może z przyzwyczajenia ; >
Analogią się nie dowodzi.

Jarek
Gość

pierdolic te studia.

Mateusz
Gość

Volant, widziałeś na facebooku „Facet doskonały”? Wypisz wymaluj przepisane z piątego poziomu.

Volantification
Gość

Wygląda też jak przepisane z Sexcatchera, ale różne cytaty krążą po sieci, w końcu ktoś ucina autora, a później je przerabia, nie mówiąc o tym, że ogarnięci ludzie zwykle dochodzą do tych samych wniosków (chociaż tu jest ich zaskakująco dużo). Na razie nie będę robił afery, ale będę się przyglądał.

Dzięki za czujność!

Enjoy Radoslav
Gość

przed wykropkowanymi miałem w głowie soczyste „Pi*rdol się sku*synu” :)
Zdane :) Dzięki ;)

notesbynati
Gość

A mi sie zdaje, ze nie ma jednoznaczej odpowiedzi czy warto studiowac czy nie. I problem polega na tym zeby skutecznie oszacowac czy jest sie wystarczajaco zdolnym/pracowitym/zmotywowanym aby te studia mogly dac wartosc w postaci pracy odpowiedniej do kwalifikacji. Caly boom z bezsensem studiow w ostatnich latach polega na tym ze wszyscy pchaja sie na studia myslac ze to automatycznie oznacza ze dostana dobra prace i ze posiadanie zawodu ktory nie wymaga wyzszego wyksztalcenia uwaza sie za cos gorszego (murarz, fryzjerka, orgodnik). Nawet osoby ktore maja srednie 3.0 i powtarzaly rok w liceum probuja sie dostac na studia. Mysle ze fakt ze nie byli sobie w stanie poradzic na poziomie liceum to to jest wystarczajacy znak zeby skupic sie na czyms mniej wymagajacym umyslowo, w czym moga byc bardziej konkurencyjni. Ja najbardziej podziwiam osoby ktore sa swiadome swoich zalet i wad i potrafia w oparciu o to wiedze podejmowac optymalne dla nich decyzje. Mam kolezanke ktorej nigdy dobrze nie szlo w szkole, wiec poszla po liceum od razu do pracy. Rok w jednej resturacji, rok w hotelu, awans na supervisora, po 4 latach w wieku 23 lat ma juz dobra place, doswiadczenie i wlasnie bierze kredyt na dom. Kiedy my konczymy studia ona ma juz 5 lat doswiadczenia w ‚prostym zawodzie’, ale moze startowac na stanowisko managera, a kilka lat pozniej byc moze zalozy wlasna restuaracje? Jesli nie ma sie talentu do nauki moze te 5 lat warto spozytkowac w inny sposob, ktory dla danej osoby sie okaze bardziej korzystny.

wpDiscuz