Sexcatcher miesiąc później. Opinie i recenzje

Sexcatcher miesiąc później. Opinie i recenzje

Wiecie, że czasem plany nie pokrywają się z efektem końcowym? Jeśli tak to muszę coś wyznać…

W zamierzeniu moja druga książka miała być osobistym i bardzo kompletnym poradnikiem na temat uwodzenia. Oddałem w niej kawał swojego życia. Cytaty z niej krążyły po sieci jak oszalałe. Sprzedała się lepiej niż zakładałem co przeczy tezie, że Polacy nie czytają. Ale cytat to nie to samo co całość, a sprzedaż to nie jakość.

„Zarzuty” wobec książki były trzy:

  1. Literówki – przygotowując książkę poświęciliśmy mnóstwo czasu korekcie, ale wciąż trochę się ich wkradło. Nie powinno. Nie obniża to w niczym wartości merytorycznej książki, ale i tak pomyślę jak wynagrodzić to wszystkim osobom, które kupiły i kupią książkę z pierwszego wydania.
  2. Brutalna prawda – to nie tyle zarzut co stwierdzenie, że jej czytanie nie zawsze jest łatwe i przyjemne. Siadając do pisania książki zastanawiałem się czy dać ją w formie gorzkiej, ale skutecznej tabletki czy przyjemnego cukierka, który nic nie zmienia. Wybrałem gorzką tabletkę, bo siedem lat temu sam chciałbym ją dostać.
  3. Za szybko się kończy – najpoważniejszy zarzut, za który nie przeproszę, bo właśnie tak dobrą książkę chciałem napisać.

Dziękuję za wszystkie opinie, które dostawałem przez FB, maila, komentarze na moim blogu, wpisy na innych blogach i stronach poświęconych książkom, ale musiałem wybrać tylko kilka najbardziej merytorycznych, żeby nikogo nie zanudzać. Jesteście najlepszymi czytelnikami ever!

Kilka standardowych opinii

Recenzje można powiększyć poprzez kliknięcie. Just saying.
.
o1
.o3

.
o4
.
o5
.
o2
.
o6
.
o7
.
o10
.
o11

.
o9
.
o12

.

Bardzo wyczerpującą recenzję można znaleźć na stronie Bezkropki.pl, natomiast oceny książki w skali od 1 do 10 i dodatkowe opinie są TUTAJ.

.

Sexcatcher jest dostępny tylko w sprzedaży internetowej!

Potrzebne linki łatwo znajdziesz w sidebarze po prawej stronie.

Możesz też od razu kupić książkę klikając w ten link: sklep.volantification.pl/jestes-o-krok-od-kupienia-sexcatchera/


A na koniec zostawiam was z cytatem, z okładki. Bo czy nie o to w tym wszystkim chodzi?

.

Nieważne czy ona ma na imię Katarzyna, Ewa czy Monika. Nieważne, czy jest szczupła czy przy kości, czy jest piękna czy przeciętna. Nieważne nawet co na co dzień myśli o sobie, bo w okłamywaniu siebie każdy jest specjalistą światowej klasy. Każda z tych różnic jest nieważna, bo to czego ona chce, to całować się w tłumie przechodzącego tłumu przepracowanych trybików systemu. Chce wpaść spóźniona do biura poprawiając włosy, obciągając spódnicę i nie potrafiąc ukryć rumieńców. Chce, żebyś złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie kiedy będzie miała odchodzić. Chce wiedzieć, że nie liczy się nikt i nic poza tym, co teraz czuje. Wie, że nie zatrzyma owczego pędu całego cywilizowanego świata, ale chce na kilka chwil, które zapamięta już na zawsze, się z niego wyrwać. Rozbić szafirowe szkło w swoim zegarku i wyjąć z niego wskazówki, wyrzucić telefon, nie dbając o nic założyć koszulkę wybrudzoną keczupem i spotkać kogoś przy kim będzie to możliwe. Na chwilę. Na tak bardzo potrzebną chwilę do zaczerpnięcia oddechu, po której można wrócić do świata, w którym króluje Nike, Coca-Cola i Yves Saint Laurent.

  • You_do_not_talk_about_it

    Volantification to prawie jak Fight Club

    • watson

      A może raczej Fight Club to prawie jak Volantification?

  • Gosc

    Będzie e-book?

    • Volantification

      Wątpię, a jeśli nawet będzie to nie wcześniej niż za 12 miesięcy.

  • Paweł

    Książka była ostatnim uderzeniem rozwalającym mur mojej ignorancji.
    Pomijając wiele technicznych aspektów relacji męsko-damskich, które są oczywiście bezcenne, ale dała ona solidne fundamenty pod pewność siebie i pokazała jak z niej korzystać. Jak powiedział Jacek Walkiewicz, wiara w siebie jest najważniejsza.
    -Co jak nie dam rady?
    -Dam radę.

    -A jak nie dam rady?
    -Dam radę.

    -A jak upadnę?
    -To się podniosę.
    -A jak się nie podniosę?
    -To sobie poleżę.

    Pewność siebie zrobiła ze mnie gbura, ale wyleczyłem się z tego, między innymi dzięki tej książce. A chodzi o to, żeby z pewności korzystać przy relacjach z innymi, by budować swój status i żeby ludzie cię lubili.

    To zabawne, ale nie podejrzewałbym, żeby z taką łatwością można było podnosić do relacji. Wczoraj wpadły do mnie na drinka koleżanki z grupy, za którymi ugania się pół wydziału i w sumie żaden to wyczyn i nie trzeba bawić się przy tym w gierki, ani kombinować. Wystarczy, że jesteś „fajny” (odpowiedź na to jak byś fajny znajduje się w książce).
    Wcześniej pewnie bym się cieszył jak jakiś świr i opowiadał o tym każdemu koledze. Teraz po prostu to miło wspominam, a jak nadarzy się okazja, zaproszę je i moich kolegów.

    Mógłbym pisać i pisać co to za super książka i dlaczego warto ją kupić, ale prawda jest taka, że po prostu ciekawa historia z wieloma poradami. Potraktowałem ją jako inwestycje czasu i pieniędzy, a teraz cieszę się wysokimi stopami zwrotu. Czy to w życiu towarzyskim, czy to przy budowaniu motywacji do rozwoju własnej osoby, czy do ciężkiej pracy i delektowaniu się z jej owocami.

    Dziękuję i pozdrawiam.

    P.S. Może nie ma tam odpowiedzi na to, jak zrozumieć kobiety, ale na pewno przybliża do rozwiązania.

  • sybilla

    A kiedy książka dla kobiet? Podoba mi się bardzo Twój styl pisania w sposób prosty i lekki o trudnych rzeczach.
    Valant my też potrzebujemy gorzkiej pigułki, a potem wszystkim będzie żyło się lepiej ;)

    • Volant

      Zamiast Sexcatchera miała być książka dla kobiet, ale zacząłem pisać i wyszła znów bardzo dla mężczyzn. Na razie można liczyć na gorzko-pigułkowy wpis dla kobiet ;)

      • sybilla

        To lipa, bo taki przewodnik byłby bardzo pożądany :P

      • Volant

        Jeśli to ciebie pocieszy to przynajmniej jest on w planach.

  • Lola

    Cytat z okładki jest świetny. Nie wiem jak do takich wniosków doszedłeś, ale odnoszę wrażenie, że doskonale wiesz czego potrzebujemy – my kobiety, co nas kręci, co sprawia, że przy jednym mężczyźnie robimy się mokre, a przy innym mamy ochotę zabić się widelcem. Na bloga trafiłam kilka tygodni temu, jest świetny, co i tak wiesz. Z przyjemnością wracam i czerpię inspirację. Nie mogę się doczekać, aż przeczytam obie Twoje książki, choć muszę przyznać, że irytujące jest iż skierowane są głównie do mężczyzn… Dobrze, że chociaż w planach masz przewodnik dla kobiet :) świetny styl pisania, nie wiedziałam wcześniej, że takie miejsce istnieje. Dzięki