Begin Again – bardzo przyjemny film na początek tygodnia

Begin Again – bardzo przyjemny film na początek tygodnia

Mój idealny dzień zawsze wygląda bardzo podobnie. Wstaję przed południem, ale już po tym jak większość pracowników przetoczy się przez miasto. Idę do kawiarni z widokiem na miasto i przechodzących ludzi. Zamawiam macchiato i wtedy przychodzi ona. Uśmiecha się i myślę, że nie chciałbym spędzać tego czasu z kimś innym.

Nie ma w niej tej pretensjonalności typowej dla lasek świecących biustem w celu udowodnienia, że mają do pokazania coś więcej niż swoje ciało. Ona jest swobodna, bystra i inspirująca. Nie wstydzi się tego kim jest. Przeżyła dużo, ale nie pozwoliło jej to zgorzknieć i zapomnieć, że słońce i tak wzejdzie. Czas wtedy zamiera, świat powoli się rozmywa i chociaż nie dzieje się nic szczególnego to okazuje się, że nie musi się dziać.

Oglądając Begin Again czułem się dokładnie tak samo.

Film przedstawiający współpracę byłej dziewczyny rockmana i byłego producenta muzycznego absolutnie mnie urzekł, chociaż nie jest to produkcja kasowa z definicji jak Bondy czy inne Transformersy i nie zmienia tego udział w nim Keiry Knightley (co do której nie ma się co oszukiwać, że jakbyś miał ją w łóżku to raczej nie spałbyś na kanapie) ani Adama Levine (to ten co śpiewa „Agata mów jak dziadek„).

A szkoda, bo cały obraz jest uroczy i bardzo wielowymiarowy. Bez wyraźnych wątków sugerujących co myśleć, jak się czuć i kogo darzyć sympatią. Pozbawiony kreowania bohaterów na nadludzi, a zamiast tego pokazujący kawał prawdziwego życia. Do tego wypełniony jest naprawdę przyzwoitym soundtrackiem (ale lepiej wcześniej obejrzeć film).

Polecam. Są filmy bardziej emocjonujące, porywające i pouczające, ale zbyt wiele ich widziałem, żeby nie zauważyć, że zadziwiająco często następnego dnia już się o nich nie pamięta.

Całe szczęście Begin Again nie jest jedną z takich produkcji. Nawet jeśli na początku ciebie nie zachwyci to z pewnością w tobie zostanie. W tym pozytywnym sensie.


P.S. Film jest trochę „babski”, ale wiesz, naprawdę nie zawsze musisz być tak męski jakby ciebie dwóch facetów robiło :)

Dodaj komentarz

15 komentarzy do "Begin Again – bardzo przyjemny film na początek tygodnia"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Michał
Gość

Nie widziałem filmu, ale po tym co mówisz, to podobne odczucia miałem wobec książki „Słońce też wschodzi” Hemingwaya, którą polecam wszystkim, właśnie z tych samych powodów, jakich ty polecasz Begin Again.

bakał
Gość

Też czytałem tę książkę. Hemingway ma niesamowity styl. Nie ocenia sytuacji – po prostu je referuje. Niektóre historie wręcz wymagają komentarza, a on po prostu przedstawia następne, omija ten moment, w którym człowiekowi ciśnie się na usta komentarz, krytyka. On nie pyszni się swoim dziełem. Podobny styl do Bukowskiego, który rzekomo był jego fanem.

Tomek
Gość

Gdzie dorwałeś film? Byłeś w kinie czy oglądałeś na necie?

Volantification
Gość

Na necie oglądam właściwie tylko to czego nie ma w kinie, więc stare filmy i seriale.

Begin Again miało premierę w zeszły piątek.

Marcin
Gość

Także nie miałem przyjemności widzieć tego filmu, jednak jak na razie na czołówce tego typu filmów u mnie jest ponad 50 letni film „Buntownik bez powodu” – nie wiem czy znajdziecie go w necie, ale zdecydowanie warto go nawet kupić gdyż kosztuje grosze.
Swoją drogą, chyba warto inaczej zorganizować miniblog na stronie bo strasznie się rozjeżdża i troszkę odstrasza.

Volantification
Gość

W jakim sensie się rozjeżdża? Bo możliwe, że masz na myśli to, że nie są równo wpisy, ale nie będą, bo takie są układy kafelkowe. Przy większej ilości wpisów powinno to wyglądać spoko. A jeśli masz na myśli coś innego to mógłbyś zrobić skrina, żebym lepiej wiedział o czym mówisz?

Volantification
Gość

Ok. Pomyślę co można z tym zrobić.

Andrzej
Gość

Film świetny, podniosłem poziom męskości będac na filmie z przyjacielem :D Bardzo przyjemny, i dobra muzyka :)

Mariusz
Gość

Obejrzałem, nie zawiodłem się :) Super film, wciągający lekki, budujący. Suits też zacząłem oglądać, nawet wkręciłem się w ten serial.
Te dwa tytuły przedstawiają dwie kompletnie różne i ścierające się koncepcje życia. Jedna i druga jest w jakiś sposób pociągająca, ale wykluczają się nawzajem. Wydaje mi się, że właśnie ich połączenie daje cudowne życie, ale to jest niewykonalne, trzeba szukać innych sposobów. No, chyba, że się mylę?

Volantification
Gość

W życiu fajne jest to, że przez jakiś czas można realizować jedną koncepcję, a później bez większych problemów zupełnie inną. Kwestia wyboru.

kufu
Gość

Widzę, że idea miniblogu dość szybko umarła.

Maja
Gość

Jeszcze parę godzin temu było ot tak sobie. Namówiłam koleżankę – która w chandrze zimowej przebywa – na ten film. Po seansie – jej nastrój wyraźnie się poprawił, a ja postanowiłam wyruszyć do Nowego Jorku. Bo tam mnie jeszcze nie było. Ale nie tak od razu, nie dziś. Zrobię sobie prezent urodzinowy za parę miesięcy. Już się na to cieszę. Dobre filmy – podobnie jak dobra muzyka – inspirują. Wszystkim czytelniczkom i czytelnikom tego bloga (ja nią jestem od paru dni) życzę wspaniałego dnia! dobranoc

wpDiscuz