Dlaczego kobiety powinny uprawiać sport?

Dlaczego kobiety powinny uprawiać sport?

Pierwsze co przychodzi na myśl to jędrne piersi i pośladki, płaski brzuch i smukłe nogi. To oczywiście bardzo istotne, ale nie są to jedyne rzeczy, które przychodzą mi do głowy, bo oprócz tych widocznych na pierwszy rzut oka elementów, jest jeszcze coś niezwykle ważnego, co jest kształtowane podczas regularnego uprawiania sportu – charakter i mentalność.

Jeśli chodzi o facetów to sprawa jest dosyć prosta. Zdrowy mężczyzna musi uprawiać jakiś sport (esport się nie liczy, dziubaski). Tak jest przyjęte i ten stereotyp jest dla większości korzystny. Gdy mężczyzna stroni od aktywnego spędzania czasu, od razu staje się podejrzany i należy się zastanowić co jest z nim nie tak. Prócz lenistwa, bo to jest jasne. Sport dla facetów jest urzeczywistnieniem pierwotnych instynktów, które może wyzwolić. Buzują w nim wtedy hormony: testosteron, dopamina i adrenalina, jest rywalizacja i chęć pokazania się od jak najlepszej strony, jest pragnienie postępu, no i jest żądza zwycięstwa. To powoduje, że stajemy się tacy, jacy zawsze powinniśmy być – twardzi i gotowi do codziennych zmagań, a nie „miękcy i pizdowaci”. Niestety często tak nie jest, bo „bezradne męskie nóżki” nie wzięły się z kosmosu.

Z kobietami jest bardziej skomplikowana sprawa. Każda chciałaby być super atrakcyjna, ale nie każdej chce się na to zapracować. Najgorzej, że nam facetom to nie przeszkadza, a w zasadzie to nam pasuje. Lepiej nie wyobrażać sobie, że kobieta może być kiedykolwiek spocona, bez makijażu, albo w okropnych adidasach zamiast w szpilkach. Najlepiej by gorące i seksowne laski na świecie się po prostu pojawiały – na przykład wyrzucane z morza na brzeg. Żyjemy w czasach „instant”, gdzie dostęp do wszystkiego jest bardzo szybki i prosty, i bardzo niepożądane jest „marnowanie” czasu w oczekiwaniu na cokolwiek. Wolimy iść na skróty, bo liczy się dla nas tylko to co na końcu, jakimkolwiek kosztem, najlepiej natychmiast. Popkultura lansuje sylwetkę kobiety wysportowanej, nie pokazując drogi do jej osiągnięcia. Widząc zdjęcie uśmiechniętej, szczupłej blondynki widzimy tylko iluzje, która mówi w haśle obok niej, że ty też możesz taka być już zaraz. Obrobione w Photoshopie zdjęcie wypacza realny obraz, tak jak to było ze światem w Matrixie przed wzięciem czerwonej pigułki. Pokazuje efekt, ale nie pokazuje całego procesu, który moim zdaniem jest zawsze kluczowy.

Boom na ćwiczenia i styl życia fit robi sporo dobrej roboty w propagowaniu zdrowego trybu życia i aktywności fizycznej wśród kobiet. Moda, która nastała i która namawia  kobiety do wzięcia się za siebie jest jedną z niewielu mód, które opłacają się nie tylko twórcom, ale też odbiorcom. Oczywiście nie ma co się oszukiwać, że jest to bardzo skuteczna metoda na zarobienie sporych pieniędzy i wszystkie książki, poradniki, płyty DVD z treningami mają również takie zadanie, ale co z tego, jeśli na końcu można uznać transakcję za win-win. Tak samo wybuch crossfitowego szaleństwa sprawił, że więcej ludzi chce dołączyć do elitarnego grona ćwiczących. Na siłowniach dumnie noszone są opaski z wielkim napisem „CROSSFIT”, które mówią, że ich posiadaczy należy brać  na poważnie, a nie jak niedzielnych atletów w skarpetkach do połowy łydki. Jest to dosyć zabawne, ale nikomu specjalnie nie przeszkadza. Pozytywnym aspektem jest też to, że nie faworyzuje się w tym przypadku jakiejkolwiek płci, jest to sport na równi dobry i dla kobiet, i dla mężczyzn. W końcu przestało się wierzyć, że cudowne, wibrujące pasy spalą za nas zbędne kilogramy i wymodelują mięsnie, w czasie gdy my będziemy oglądać kolejny odcinek „Miłości na bogato”, zagryzając popcornem z polewą karmelową. Nie owija się też w bawełnę, że wszystko przyjdzie super łatwo, i że krew, pot i łzy sie nie pojawią. Pojawią się i bardzo dobrze. Ktoś mi kiedyś powiedział, że coś co nic nie kosztuje, nie jest nic warte. Jest różnica miedzy osobą, która pozbyła się nadmiarowych kilogramów, bo poszła na odsysanie tłuszczu, a tą, która ciężko trenowała na siłowni, mimo niechęci, mimo złego samopoczucia, mimo braku czasu. To hartuje osobowość i sprawia, że nie poddajemy się drobnym przeciwnościom losu i jesteśmy gotowi zrezygnować z chwilowej przyjemności teraz, na rzecz trwałych korzyści w przyszłości.

To moim zdaniem odróżnia prawdziwe kobiety od księżniczek, które na wszelkie niepowodzenia i napotykane trudności tupią nóżką i czekają z założonymi rączkami, aż jakiś altruistyczny książę te ich wszystkie problemy rozwiąże. Nie nauczone ciężkiej pracy, chociażby nad sobą, nie potrafiące zmobilizować się do wysiłku, przyzwyczajone, że Nutellę je się łyżkami, aż się zobaczy dno, żyją sobie z dnia na dzień, wciąż się zastanawiając, czemu wszyscy faceci lecą na cycki, tyłki i zgrabną figurę. Przecież to takie płytkie.

Systematyczne uprawianie sportu sprawia, że kobiety stają sie bardziej ogarnięte, a przez to mega atrakcyjne.  Widać, że w ten sposób uczą się czym jest życie, czyli codzienne wygrane, ale czasem również porażki. Obie te sytuacje sprawiają, że nabywa się doświadczenia i umiejętności wyciągania wniosków z sukcesów, jak i niepowodzeń, które nas spotykają. A jedną z najważniejszych lekcji, jaką daje sport jest to, że na sukces trzeba zapracować w głównej mierze samemu, uczciwie i bez dróg na skróty, bo w tym przypadku jedyną osobą, którą się oszukuje, jesteś ty sam/sama.

P.S.

To nie oznacza, że samo chodzenie na siłownię sprawi, że kobieta będzie ogarnięta życiowo. Kompleksowo rewelacyjne życie powinno składać się z rozwoju fizycznego, ale też umysłowego – czytanie książek, zdrowe podejście do relacji, wykształcenie, panowanie nad emocjami, świadomość swoich pragnień i celów. Chodzenie na siłownię dla zdjęć na Instagramie i robienie wszystkiego by się nie spocić, jest tym samym co zamawianie Coca-Coli Light do powiększonego zestawu w Macu – uroczo idiotyczne.


Tekst napisał Łukasz, który ostatnio zaczął prowadzić bloga LAKAY.pl Zapraszam.

  • Aniś

    Zupełnie jakbyście zmówili się z Grzesiakiem :P
    http://www.youtube.com/watch?v=eAi_L5Qz5M4&feature=em-subs_digest
    No i lecę biegać z jeszcze większym powerem! =)
    Thx za dobry tekst! ;)

    • Volant

      Jeśli już ktoś się z kimś umawiał to Grzesiak z Łukaszem, bo oryginalnie ten tekst został opublikowany 6 listopada 2013, ale stwierdziłem, że szkoda żeby przepadł na stronie, która już nigdy nie będzie aktualizowana: http://popkulturowy.pl/dlaczego-kobiety-powinny-uprawiac-sport/

      • Marcin

        Jedyne do czego można się przyczepić to brak nazwiska autora, które jednak powinno się pojawić.

      • Volant

        Chyba że nie pojawiło się na życzenie autora. Nie umieściłbym cudzego wpisu bez zgody autora, a skoro tekst został umieszczony to autor wyraził zgodę również na formę w jakiej zostało to zrobione.

  • Paweł K.

    Poruszasz niezwykle istotny temat i muszę zgodzić się w pełni z Autorem. Sport uzupełnia faceta, tak jak szyty na miarę garnitur i piękna kobieta u boku.

    Zgodnie z poruszanym przez Ciebie często podejściem ewolucyjnym, facet musi się co jakiś czas wybiegać jakby gonił zwierzynę, uwolnić emocje i instynkty. Jednak to nie jedyne korzyści, bo może i tak umrzesz, ale bycie sprawnym, niezależnym do końca życia jest bezcenne. Oprócz ciała, budujesz pewność siebie, znajomość własnego ciała oraz relacje z innymi. Jesteś naprawdę dobry? Twój status rośnie.

    Jeżeli polizałeś już jakiś sport i Ci zasmakował, to będziesz chciał więcej. Ciekawość zaprowadzi Cię do wiedzy o technice i o zdrowiu. Wkrótce okaże się, że nie kupisz coli light w Mc Zestawem, bo w ogóle przestaniesz jeść w takich miejscach. Będziesz zwracać uwagę na to co jesz, będziesz czytał etykiety i wybierzesz jedzenie wysokiej jakości. Jesteś tym co jesz, prawda?
    Paradoksalnie jest bardzo prawdopodobne, że największa wiedzę o zdrowiu mają największe koksy na twojej siłce. I każdy powie Ci, że 70% sukcesu w budowie sylwetki to zbilansowana dieta.

    Kobiet nie uczy się sportu. Tego, że jeżeli się spocisz, to BARDZO DOBRZE, twoje ciało się wzmocni a pupa ujędrni. Wśród kobiet panuje mit, że jeżeli będzie ćwiczyć (broń boże na siłowni), to urosną jej mięśnie, co jest nieprawdą, bo do tego potrzeba lat pracy, odpowiedniego żywienia, a do osiągnięcia formy kulturystek: dodatkowych porcji męskich hormonów.
    Do 25 roku życia kobieta bez sportu może wyglądać super. A potem nagle okazuje się, że trzeba iść na fitness pomachać hantlami, bo przydałoby się spalić tłuszcz z jakiegoś miejsca, bo inaczej wypadnie się z obiegu. Ale do takich wniosków często dochodzą bardzo późno.
    Do całej tej listy powodów dla których warto uprawiać sport, dodałbym jeden szczególnie ważny. Ruch jest przyjemnością, która potrafi uzależnić. I moim zdaniem to najlepsze uzależnienie.

    Pozdrawiam,
    Paweł K.

    • Ratio

      „Facet musi się co jakiś czas wybiegać jakby gonił zwierzynę, uwolnić emocje i instynkty”.

      Naprawdę masz takie prymitywne wyobrażenie o naszej płci? Ja uważam się za człowieka, nie za zwierzę, i zakładam, że po to człowiek jest człowiekiem, żeby panował nad emocjami i instynktami.

      • Paweł K.

        Mamę oszukasz, tatę oszukasz, ale naturę nie oszukasz. Warto zgłębiać to, skąd pochodzą nasze zachowania, pragnienia i instynkty.
        Nie powiesz i chyba, że kiedy idziesz samemu w nocy ulicą w podejrzanej okolicy i naprzeciw Ciebie idzie 5 pijanych i agresywnie zachowujących się facetów, to nie masz myśli, która mówi „muszę stąd spadać”. Uważasz, że jesteś człowiekiem silnym i inteligentnym oraz, że przeprowadzisz szybką analizę sytuacji, warunków, szans i zagrożeń zanim poczujesz, że nie chcesz tam być?
        To jest instynkt, które nakazuje Ci być ostrożny, bo jakieś złe zwierzę jest w pobliżu.
        Myślę, że idąc dalej, zamiast panowanie nad emocjami można bawić się w używanie stwierdzenia „zarządzanie emocjami”. Kobieta z nieziemskim tyłkiem, za którą idę nie wywoła we mnie szybszego oddechu, rozszerzenia źrenic, a obrazy, które przychodzą do głowy usunę, bo tak zdecydowałem. Po prostu będę szedł dalej myśląc o tym jak obrócić wkurwienia na szefa w pozytywną energię do jutrzejszej pracy. Oczywiście to stek bzdur.

        Piękno naszego życia polega na uleganiu radości gdy widzimy przyjaciół, podnieceniu pięknem drugiej osoby, zaskoczeniu wobec miłych gestów innych, niedosycie wrażeń, miłości, ale i tych negatywnych emocjach, które tylko utwierdzają nasz w przekonaniu, że chcemy czuć się fajnie.
        Po co umawiać się z dziewczyną, która jest w porządku, skoro tak naprawdę marzysz o innej, która odezwała się do Ciebie raz, a wywołała taką falę pozytywnych emocji, że nie zapomnisz tego uczucia za szybko.

        Pozdrawiam,
        Paweł K.

  • Dawid Bartkowski

    A propos popkulturowego: wróci?

    • Volant

      Nie.

  • Masha

    W 100% się zgadzam! Trenuję intensywnie od 12 lat (to już nie jest sportem, tylko stylem życia). Wysiłek, porażki, sukcesy, których nigdy łatwo się nie osiąga, kształtują charakter. Poza tym kto oprze się wysportowanej i wygimnastykowanej kobiecie w łóżku? ;)

    • kaminari

      Na pewno nie ja :D

  • Custom

    Oprócz tego co napisałeś dodałbym jeszcze to, że kobieta która uprawia sport będzie lepsza w łóżku. Ciało będzie wydolniejsze i sprawniejsze. Nie wiem jak inni faceci, ale ja chcę żeby dziewczyna że tak powiem mnie wypompowała.

  • Ratio

    Witam. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego z jednej strony regularnie propagujesz na swoim blogu samodzielne i krytyczne myślenie, nieuleganie stereotypom (świetny wpis o generacji nieakceptowanych mężczyzn), niesłuchanie cudzych rad etc., a z drugiej strony tak często szufladkujesz i upraszczasz, waląc po głowie stereotypami o tym, co musi facet, co kobieta etc, podpierając się, jak rozumiem, odwiecznymi prawami natury.

    „Zdrowy mężczyzna musi uprawiać jakiś sport”. Kto powiedział, że musi? Naprawdę są jeszcze inne sposoby na osiąganie przyjemności z życia i sukcesów w tym życiu.

    „Gdy mężczyzna stroni od aktywnego spędzania czasu, od razu staje się podejrzany i należy się zastanowić co jest z nim nie tak” – zdanie w stylu „kobieta ma obowiązek wyjść za mąż” albo „każdy Polak to katolik”.

    „Tak jest przyjęte” – please, myślałem, że u Ciebie nigdy nie przeczytam takich argumentów.

    Pozdrawiam

    • Volant

      Please, myślałem że da się zauważyć pogrubioną informację, że to nie ja jestem autorem tego tekstu, a skoro tego nie zauważyłeś, a mimo to postanowiłeś wydać tak kategoryczny sąd to powiedz mi co to o tobie mówi.

      P.S. A tak na marginesie to i tak nie da się uciec od jakiejś formy generalizacji.

      • ratio

        1. Pogrubioną informację przeczytałem, dlatego napisałem „u Ciebie”, bo skoro firmujesz ten tekst swoim logo, to znaczy, że się pod nim podpisujesz. Tym bardziej, że jest on w swojej treści bardzo zbieżny z niektórymi Twoimi wpisami.

        2. Nie wydałem ani kategorycznego, ani w ogóle żadnego osądu. Po prostu pytam jak to jest, że z jednej strony pochwalasz racjonalizm, samodzielność i szukanie własnego podejścia (co mi się bardzo podoba), a z drugiej wpychasz czytelnika w utarte schematy myślowe. Bo ja tu widzę mega sprzeczność. I dotyczy to generalnie całego bloga, nie tylko ostatniego wpisu. W jednych wpisach mówisz młodziakom „nie słuchajcie rad”, a w sąsiednich dajesz tych rad całe wiązanki. Upraszczając do maksimum: złodziej ucieka i krzyczy „łapać złodzieja”. Skąd ta niekonsekwencja?

        3. „Nie da się uciec od generalizacji” – aha, czyli jak stereotypy pasują do tezy, to generalizujemy śmiało, a jak nie pasują, to przyjmujemy rolę buntownika idącego swoją drogą? Czy to aby nie manipulacja?

        4. Po co to wszystko piszę? Bo fascynują mnie komentarze Twoich młodych czytelników i obserwacja, jak zdobywasz władzę nad ich umysłami.

        Przeczytałem komentarze pod większością wpisów i zauważyłem jedną prawidłowość: w tych, które mi się nie podobają, tzn. tam, gdzie upraszczasz, albo wręcz wulgaryzujesz, mówiąc „jak jest” i przekazując proste „prawdy o życiu” tonem faceta, co to z niejednego pieca chleb jadł , zdobywasz natychmiastowy poklask, „dobrze gada”, „święte słowa”, „polać mu” itd. Widać jak na dłoni, że ludzie (a raczej ich umysły) łakną prostych rozwiązań, prostej wizji świata zamykającej się w kilku „prawdach”. Na pohybel rozkminiającym wrażliwcom, hm? Niech żyje charyzma, siła, kasa i uroda, reszta jest dla frajerów. Zupełnie jak w polityce: lud chce rządów twardej ręki, lud to lubi, lud to kupi. Mam wrażenie, że dokładnie ten sam ośrodek w mózgach jest odpowiedzialny za populizmy.

        A z kolei w tych wpisach, które mi się podobają, tzn. tam gdzie zasiewasz w umysłach wątpliwość (jak choćby we wspomnianym wpisie o generacji straconych mężczyzn – powtórzę, naprawdę świetnym, trafiłeś w sedno), od razu widać zagubienie w komentarzach. To jak to? Zmiana frontu, wodzu? Przecież uczyłeś, że musimy być „wikingami rozłupującymi czaszki”. To było takie fajne, kierunek był jasny i w ogóle wszystko było w tej wizji proste, taki powrót do natury, do biologicznych ról. A tu jakieś wahania? Kwestionowanie mantry, że „prawdziwy mężczyzna musi to i tamto”? Aj, miesza się w głowie, to za trudne, to co ja mam w końcu robić? Niee, trzeba uciekać od takich myśli, uciekać! Do seksu, do sportu, do zdrowej, samczej wizji świata. Uff, już ok. Jak to dobrze, że jesteśmy twardzielami i nie mamy takich rozkmin.

        Powtórzę: masz na tych swoich młodziaków wielki wpływ, są w ciebie zapatrzeni jak w guru (niemal kazus Korwina). Pewnie z czasem będziesz miał coraz większy. I widzę tu dwa scenariusze.

        Pierwszy: możesz przyczynić się do tego, żeby stali się samodzielnie myślącymi, racjonalnymi ludźmi, czerpiącymi siłę z własnego indywidualizmu.

        Drugi: możesz dalej sączyć im przekaz, że muszą wrócić do jaskiń, być skurwielami, dużo posuwać i nie myśleć za dużo, bo życie to dżungla i inaczej nigdy nie odniosą sukcesu i nie znajdą sobie kobiety etc.

        Wybór oczywiście należy do Ciebie, Wilku z Wall Street.

      • Volant

        Ad.1. To, że firmuję coś swoim logo nie oznacza, że ingeruję w każde zdanie. Każdy inaczej przekazuje myśli i dla mnie liczy się generalny przekaz (w tym przypadku jest nim: „Fajnie, że kobiety uprawiają sport, bo kształtuje on ich charakter”), a nie poszczególne zwroty. W końcu nie jestem grammar nazi.

        Ad.2. To nie jest niekonsekwencja, bo nigdzie nie piszę, żeby słuchać moich rad. Przeciwnie, piszę żeby je przeanalizować i jeśli coś brzmi rozsądnie to je przetestować na sobie. Cały blog jest tylko wyrażeniem moich poglądów. Jeśli się to komuś nie podoba to zareaguję tak jak powinienem – wzruszę ramionami.

        Ad.3. Pff. Robię „pff”, bo generalizujesz tak samo bardzo jak każdy.

        Ad.4. Bardzo mi miło, że twoim zdaniem mam władzę nad umysłami. Dawno nikt mnie o to nie posądzał :) Niestety teraz ty generalizujesz (czy to nie manipulacja?), a robisz to mówiąc bez żadnych danych sugerujesz, że mam młodych i zagubionych czytelników co jest fikcją, bo przecież takim młodym i zagubionym czytelnikiem jesteś też ty. Mam władzę nad twoim umysłem? MŁODZIAKU? To jak z mówieniem, że w klubach nie spotka się normalnych osób, a później przychodzi świadomość: „Hola, hola, ale przecież ja i moi znajomi tu jesteśmy!”. Później spotyka się bardzo spoko dziewczynę i jej znajomych, a kończy się na stwierdzeniu, że są tam ludzie jak wszędzie indziej. To samo dotyczy każdego bloga, a ty oburzając się na generalizowanie sam generalizujesz.

        Jeśli masz wątpliwości to – tak, generalizuję, piszę subiektywne teksty, manipuluję, celowo wzbudzam emocje i to dlatego jestem przyzwoitym blogerem, a nie bardzo, bardzo słabym i bardzo, bardzo nudnym dziennikarzyną. Zresztą generalizowanie to nawet powiedzenie: „Polki są najładniejsze” – przełkniesz to czy rozpętasz aferę? :)

        Kończąc swoją odpowiedź, ciężki wybór przed którym mnie postawiłeś, skwituję tak jak on na to zasługuje – wzruszeniem ramion, bo z reguły tam gdzie są dwie opcje, jest też trzecia, która je łączy i bierze z nich to co najlepsze. Nie mówiąc już o tym, że zupełnie nie wiem co robią samodzielnie myślący, racjonalni ludzie, czerpiący z własnego indywidualizmu, bo to zbitek nic nie znaczących słów (jeśli jest inaczej to podaj konkrety – jak dokładnie zachowuje się samodzielnie myśląca, racjonalna i czerpiąca z własnego indywidualizmu osoba).

        Teraz możesz iść zbawiać świat gdzieś indziej.

      • Ratio

        Ad.1. Ok, widocznie mamy inne podejście. Ja od „generalnego przekazu” wolę rzetelność, konkret i fakty.

        Ad.2.

        „Cały blog jest tylko wyrażeniem moich poglądów. Jeśli się to komuś nie podoba to zareaguję tak jak powinienem – wzruszę ramionami”.

        Spoko, tylko po co w takim razie opcja dodawania komentarzy? Tylko po to, żeby Ci przytakiwać i poklepywać po plecach?

        Ad.3. Nie dogadamy się zarzucając sobie nawzajem mentalność Kalego.

        Ad.4. „robisz to mówiąc bez żadnych danych” – Bo myślałem, że dla Ciebie liczy się „generalny przekaz”, nie jestem statistical nazi ;)

        „MŁODZIAKU” – jesteśmy w podobnym wieku.

        „To samo dotyczy każdego bloga, a ty oburzając się na generalizowanie sam generalizujesz’.

        Nie generalizuję, bo wyraźnie i precyzyjnie zaznaczyłem, co mi się w Twoich wpisach podoba, a co nie.

        „Polki są najładniejsze – przełkniesz to czy rozpętasz aferę?” :)

        Nie tylko przełknę, ale się zgodzę ;)

        „Zupełnie nie wiem co robią samodzielnie myślący, racjonalni ludzie, czerpiący z własnego indywidualizmu, bo to zbitek nic nie znaczących słów”

        Dokładnie tak jak Twoje mantry o byciu „silnym, pewnym siebie i zadowolonym z życia”.

        „(jeśli jest inaczej to podaj konkrety – jak dokładnie zachowuje się samodzielnie myśląca, racjonalna i czerpiąca z własnego indywidualizmu osoba)”

        Podam, o ile nie skwitujesz tego znów wzruszeniem ramion, bo w przeciwnym razie nie widzę sensu.

        „Teraz możesz iść zbawiać świat gdzieś indziej”.

        Kiedyś to była jedna z moich ulubionych odzywek. Na szczęście później wyrosłem z sarkazmu i złośliwości jako sposobu na dowartościowywanie się.

      • Volant

        „Teraz możesz iść zbawiać świat gdzieś indziej”.

        Kiedyś to była jedna z moich ulubionych odzywek. Na szczęście później wyrosłem z sarkazmu i złośliwości jako sposobu na dowartościowywanie się.

        Mam nadzieję, że kiedyś będę tak fajny jak ty myślisz, że jesteś :)

        A żeby nie zaogniać atmosfery – myślę, że po prostu mamy inne podejście do życia. Nie gorsze, nie lepsze, ale inne i podejrzewam że przez to się nie dogadamy bez względu na to ile odpowiedzi na swoje komentarze wymienimy.

        Jeśli masz za to ochotę porozmawiać już bez złośliwości o naszym odmiennym podejściu do wszystkiego to możemy zrobić to poprzez maila – volantification@gmail.com

      • ebro

        Volant przedstawia przede wszystkim przekonania zgodne z jego lifestylem. Nawet na stronie „O blogu i o autorze” można przeczytać:

        Nie mówimy, że pieniądze są nieważne. Nie spinamy się, nie traktujemy wszystkiego serio i lubimy się śmiać. Jeśli narzekamy to tylko po to, żeby coś zmienić. Znamy słowo sarkazm. Oglądamy Suits, House of Cards i Girls. Czytamy książki. Pijemy whisky. Uprawiamy sport, dobrze się odżywiamy i pływamy w morzu. Chcemy żyć tak, żeby kiedyś napisać wspaniałą biografię.

        Uważasz, że każdy czytelnik musi oglądać Suits, albo uprawiać sport? Nie.
        Blogi są z definicji subiektywne. I nie oczekuj, że każdy tekst będzie ci pasował. Jest cała masa innych blogów, z których czytania możesz czerpać satysfakcję i których światopogląd autorów będzie tobie odpowiadał. Powtarzam, blogi są subiektywnym tworem.

      • Volant

        Amen.

  • Boruta

    >Zdrowy mężczyzna musi uprawiać jakiś sport

    Nie „jakiś”. Prawdziwy mężczyzna uznaje dwa sporty: seks i walkę. Reszta jest dla mniejszości seksualnych. ;-)

    • kreative

      Walkę ze samym sobą :) Od tej bym radził zacząć :)

  • Martyna

    Pracuję jako instruktor fitness i tańca od kilku lat i niestety jest taka prawidłowość, że kobiety przychodzą na zajęcia po kilka razy i potem im się nie chce bo…zawsze znajdzie się jakaś wymówka. A dopiero razem z sylwetką kształtuje się silna wola i charakter, ale to trzeba sobie wypracować. Jakoś panowie Wam z tym łatwiej idzie, dlatego motywujcie swoje kobiety jak możecie. Ja cały czas staram się wymyślać sposoby aby motywować moje klientki, ale wcale nie dla pieniędzy, a po to żeby dotrwały do tego momentu kiedy trening nie będzie już tylko „bo chcę schudnąć” ale będzie dla nich przyjemnością z budowania siły swojego ciała i charakteru.

  • Kanioola

    Częściowo się zgodzę, ale część to niestety pobożne życzenia autora… Drodzy panowie, szczuplutkie modelki z miseczką D w naturze występują rzadko. Tyłek owszem ujędrnia się od sportu, ale cycki nie rosną (wręcz odwrotnie, każda kobieta wie że tracąc wagę w pierwszej kolejności tracisz tłuszczyk z cycków, brzuszek zejdzie ostatni) a nogi się nie wydłużają. I rozumiem, że wolicie panowie zgrabną wysportowaną kobietkę. Ale weźcie pod uwagę to, że dla nas 30 latek z piwnym brzuszkiem też nie jest szczytem marzeń ;)

    • Ania

      Dokładnie tak:) A niestety Panów po 30. z brzuszyskiem jest całe morze , ale jedyne co potrafią, to siedzieć i opowiadać jacy są super albo jakimi to faceci, którzy uprawiają sport są tępakami. Bo przecież (wg nich) facet, który dobrze wygląda nie ma już czasu na nic innego. Czyli, że jest debilem… Jakby to, że ktoś nie uprawia sportu sprawiało, że staje się mądrzejszy. Szkoda mówić…. I skala problemu jest moim zdaniem bardzo duża, porównywalna z otłuczeniem młodych kobiet. Od jakiegoś czasu zaczęłam się temu zjawisku bardziej przyglądać i mogę powiedzieć, że na 10 spotkanych przypadkowo facetów, tylko jeden wygląda atrakcyjnie (i żeby nie było wątpliwości co to znaczy atrakcyjnie: 1) ma ładne ciało – uprawia lub uprawiał w życiu jakiś sport; 2) wie co na siebie włożyć, żeby wyglądać pociągająco i 3) sprawia wrażenie osoby, która wie co to żel pod prysznic i jak go użyć (przynajmniej na pierwszy rzut oka :) – tak, niestety nadal wielu Panów, również młodych, myje codziennie jedynie twarz… bleeee).

    • Łukasz

      Gdzie tu jest cokolwiek napisane o cyckach rozmiaru D? Widzę dobry argument: Nie powinniśmy wymagać od kobiet wysportowanej sylwetki, bo przecież są 30latkowie z piwnym brzuchem :D
      Proponuję by grubi mieli grubych, a wysportowani wysportowanych partnerów :)

  • Łukasz

    Liczenie kalorii do 2000 dziennie i jadanie w Macu jest bardzo spoko. Wtedy ta cola ma bardzo duże znaczenie :D

  • Świetny tekst.
    W moim przypadku akurat to mój mężczyzna stroni od sportu, podczas gdy ja uwielbiam konkretny wycisk. ;)

  • Karina Ggka

    Ewa chodakowska jest atrakcyjna?

    • Lakay

      Dla niektórych na pewno tak. Czemu o nią pytasz?

      • Karina Ggka

        Bo ona akurat przez zdecydowaną większość mężczyzn uznawana jest za brzydką. Kobieta-koń tak ja niektórzy nazywają.