Jak kobiety chciałyby być traktowane (a nie są)?

Jak kobiety chciałyby być traktowane (a nie są)?

Kobieta. Według jednej z teorii pochodzenia tego słowa: „istota lubiąca się przytulać”. Według współczesnych mężczyzn: „rozpuszczona istota, której nie wiadomo o co chodzi”.

Otóż ja się z tym nie zgadzam. Wiadomo o co im chodzi tylko najczęściej tego nie dostają, bo świat jest pełen facetów oceniających świat przez pryzmat piętnastu centymetrów w spodniach i marzących o dwudziestu milimetrach więcej. Na długość i na objętość. 

1. Doceniaj jej atrakcyjność, ale nie zachowuj się jakby to była jej jedyna zaleta

Spróbuj nie zauważyć, że spędziła dwie godziny w łazience prostując włosy, nakładając makijaż mający sprawiać wrażenie jakby go nie było, cmokając ustami, naciągając rajstopy na swoje długie nogi i zakładając push-up. Gdyby jej wzrok zabijał to już byś nie żył.

Spróbuj patrzeć tylko na jej ciało (wersja dla romantyków – oczy). Gdyby dało się umrzeć drugi raz to najpierw zabiłaby ciebie wzrokiem, a później nabiła na pal. Tak dla pewności.

Masz patrzeć, masz podziwiać i masz będąc przy niej być blady na twarzy, bo krew spłynęła ci znacznie niżej, ale nie możesz zachowywać się jak obśliniony piesek, któremu podstawiono pod pysk miskę.

To tak jakbyś przyjechał po nią Ferrari – nie po to na nie pracowałeś po 70 godzin tygodniowo, żeby ona zachowywała się jakbyś jeździł Cinquecento, ale też nie chciałbyś, żeby zamiast twojej twarzy, osobowości i poczucia humoru widziała tylko wielki banknot.

Wygląd to nie wszystko, ale wygląd to zdecydowanie więcej niż nic.

2. Sprawdzaj jaka jest zamiast mówić jaka powinna być

Nie ma nic gorszego niż facet, który podchodzi do dziewczyny mając w stosunku do niej oczekiwania, traktując to że podszedł jakby powinien za to dostać medal, a po pięciu minutach rozmowy myśli, że wie o niej wszystko. W szczególności jeśli uważa, że jest miła, delikatna i wrażliwa. Masz znacznie większe szanse na to, że w swojej głowie przerobiła już sceny z ostrego porno niż że myślała o swojej przyjaźni z Jezusem.

Całe życie ktoś o niej mówił „mała i grzeczna dziewczynka”. Po takiej dawce słodkości chce poczuć się dużą i niegrzeczną kobietą, która zrobi cokolwiek zechce bez słuchania morałów mającej sprawić, że poczuje się źle. Jeśli zakładasz, że jest dobra i słodka to ograniczasz jej wybór pozwalając jej zachowywać się tylko tak jakby była wyrwana z powieści z XIX wieku. Nie dziw się więc, że nie dostajesz porządnego seksu. Ciesz się jeśli dostaniesz jakikolwiek.

3. Play hard

Owszem, równość w związkach jest fajna. A raczej byłaby gdyby istniała. To mniej więcej jak z teleportacją. Byłoby super gdyby dało się po prostu przenieść w dowolne miejsce, ale skoro się nie da to dzwoni się po taksówkarza mając nadzieję, że trafi się na tego, który nie słucha disco polo. To samo dotyczy równości w związku – spoko o niej posłuchać, ale relacje to emocjonalna ustawka, na którą wychodzi się z mentalnymi maczetami, kijami basebollowymi, sterczącymi sutkami i erekcją.

Ona chce się za tobą uganiać, potrzebować cię jak powietrza, bujać się na emocjonalnej huśtawce i widzieć, że zachowuje się jak suka, ale wciąż to robić. Będzie chciała, żebyś się zawstydził, żebyś przeprosił, chciał się dla niej zmienić i zrobił to czego ona chce tylko po to, żebyś nie zrobił żadnej z tych rzeczy. Dlaczego? Bo nikt nie marzy o spokojnej, cichej i trwałej miłości. Marzy się o tym, żeby być jak Sid i Nancy, a nie Mama i Tata Muminka.

4. Bądź szczery. Przede wszystkim wobec siebie

Tak, wiem – kobiety są tak naiwne, że uwierzą we wszystko co się im powie, a jak mają koło trzydziestki to zrobią wszystko, żeby tylko z kimś być. Jasne, możesz je okłamać, żeby coś ugrać… tylko po co? Chcesz to bzykaj. Czujesz się dobrze zdradzając? To zdradzaj. Wiesz w czym problem? W tym, że ty nie akceptujesz swoich potrzeb, nie wierzysz w to że jesteś wystarczająco dobry i wątpisz, że komukolwiek wystarczy to co dajesz. To dlatego chowasz obrączkę, mówisz że chcesz się ustabilizować i wcale nie lubisz swojego życia, a kobiety, z którymi się spotykasz zapisujesz w telefonie tak jak kumpli „żeby się nie dowiedziały”. W ostateczności to dlatego wolisz obiecać więcej niż masz do oddania, bo wtedy na idiotkę wyjdzie ona, a nie ty. Jesteś jak gej przed coming-outem i przykro mi, ale podobnie jak on zachowujesz się jak cipa.

5. Doceniaj ją

Punkt, na którym wykłada się większość relacji i najmniej doceniana indywidualna potrzeba. Najczęstsza statystycznie przyczyna rozwodów, zdrad i… zmieniania miejsc pracy. Każdy potrzebuje akceptacji, wsparcia i poklepania po ramieniu: „Fajnie, że to dla mnie robisz”. W związkach mężczyzn docenia się za to czego nie robią, czyli np. zostają z dziewczyną zamiast wyjść z kumplami, ale kobiety oczekują od nich fajerwerków. Z kolei kobiety docenia się za to co robią dla ciebie, a nie robiłyby tego normalnie. Przyjechała specjalnie do ciebie z drugiego końca miasta? Pół dnia gotowała obiad? Kupiła bieliznę od Beate Ushe i ma ją na sobie? To noś ją na rękach, bo prawdopodobnie nikt nigdy tego nie robił. Kobiety przez pół życia robią dla wszystkich kanapki na drogę, ale nigdy nie słyszą: „Dziękuję” i stale szukają kogoś kto będzie im to mówił sam z siebie, a nie tylko po kłótni pod tytułem: „Nic dla ciebie nie znaczę!”

6. Podejmuj decyzje

Serce schłodzone jak wódka i niezależność to maska na pokaz.

Nakarm, pochwal, podrap po brzuszku i przenigdy nie każ decydować, bo i tak przez godzinę zastanawiała się jakie założyć buty, więc ciężko oczekiwać, że cokolwiek innego wybierze szybciej. Pamiętaj też, że jest różnica między podejściem: „Po prostu chcę żeby ci było dobrze”, a myśleniem: „Muszę cię przekupić, żebyś spędziła ze mną czas”. Zabierz ją w miejsce, które lubisz, postaw przed nią sernik z malinami i nigdy nie oceniaj. Ocenianie kobiet prędzej sprawi, że dostaniesz torebką po ryju, niż że wejdziesz z nią do taksówki.

7. Traktuj ją jak równą sobie

Kiedy stoi ona w cholernie drogich i cholernie niewygodnych szpilkach to ostatnie czego chce to spotkać kutafona, który będzie mentalnym napinaczem usiłującym udowodnić jej, że jest lepszy. On to panie, ludźmi zarządza, drifty robi, na klatę bierze więcej niż ona waży, a ona to co? Ładna buzia i nic więcej, a i to pewnie z tapetą. Z przyjaciółkami tylko plotkuje, lakiery do paznokci ogląda i zachwyca się dziećmi i kotkami.

Problem w tym, że wcale nie mam pewności czy męskie dyskusje o piłce nożnej są więcej warte niż dyskusje o fluidach i podkładach. Tak samo nie wiem czy umiejętność lepszego prowadzenia samochodu jest lepsza niż opiekowanie się dziećmi, bo ja zawsze się boję, że takiego niemowlaka połamię. Wydaje mi się, że trochę za bardzo wszyscy daliśmy się zapędzić w samowystarczalność. Zbyt mocno postawiliśmy na samodzielność, a za mało na uzupełnianie się. Najgorsze natomiast jest to, kiedy zamiast chcieć kogoś poznać usiłuje się mu udowodnić, że jest się lepszym, fajniejszym i mądrzejszym.

8. Rób to o czym ona myśli

Przeciętny facet myśli o tym o czym myśli kobieta. Nieco lepszy mówi to o czym ona tylko myśli. Prawie żaden tego nie robi.

Siedzi, pierdoli o swoim psie, chodzeniu do ksero i swoich „marzeniach i nadziejach”, a ona myśli: „Co jest ze mną nie tak?!”, chociaż powinna czuć się jak seksbomba.

Widzisz, jeśli dziewczyna przychodzi na randkę to nie przychodzi nieprzygotowana. Ona planuje. Wie co chce żebyś z nią zrobił. Nie zakłada sukienki dlatego, że lubi. Robi to z nadzieją, że nie wróci do mieszkania o 22.00 i nie powiesi jej na wieszaku jak swoją kolejną porażkę. Co by nie mówić to kobiety są mocno niepewne siebie. Drążą każdą swoją porażkę i obwiniają siebie nawet jeśli z koleżanki powiedzą sobie: „Hahaha, ale frajer!” One wciąż myślą co mogły zrobić lepiej, jak to możliwe, że nie żyją jak w Girls, a jego erekcja się nie utrzymała. Na 99% pomyśli, że problem był w niej.

Chcesz absolutnej prawdy na temat kobiet? Niewykorzystane mszczą się.

  • poka_hontazz

    Cóż. Ciekawy tekst. Z kilkoma punktami zgadzam się w stu procentac. Nie sądziłam, że gdzieś na świecie istnieje mężczyzna, który będzie w stanie wyrazić to, czego ja nie potrafię.

  • Zarazbędę

    Jakim cudem pod tym postem nie ma ani jednego komentarza, a pod podobnym o facetach jest ze 100..

  • apokalipsa

    Volant jesteś kobietą, prawda?

    • Piotrek

      Prawda. Choc niezbyt urodziwa.. :/ :D

  • Szel

    9. Przestań gadać tylko o sobie i swoich ekstremalnie wielkich problemach typ ‚robić dziś biceps czy klatę’. Zainteresuj się jej problemami. Słuchaj. Słuchaj uważnie. Pomyśl przez chwilę o niej, nie o sobie.
    ‚Ludzie nie słuchają tylko czekają w kolejce do mówienia’.
    Amen.

    • Łukasz

      To akurat proste, bo robi się biceps i klatę jednego dnia.

      • Asia

        Tak samo jak rozmowa o fluidach i podkładach też jest równie prosta, bo.. fluid i podklad to, to samo ;)

      • Maciej Stachowiak

        Czasem sobie myślę, że biceps jest ważniejszy niż podkład czy pushup – facet musi przede wszystkim siebie szanować a reszta to już kultura osobista. Jak nie umie zająć się kobietą to będzie strzelał babole, nie ważne jak bardzo będzie jej nadskakiwał.

  • Katarzyna

    Jakoś tak chaotycznie dzisiaj ale znalazłam jedno zdanie, co do którego absolutnie się zgadzam: „Zbyt mocno postawiliśmy na samodzielność, a za mało na uzupełnianie się.” Bardzo słuszne spostrzeżenie – dzięki! :)

  • Saga

    Za punkt 4 powinieneś dostać solidny obiad.

  • Pola

    Nigdy nie komentowałam twoich postów ale to wszystko co tutaj napisałeś jest tak trafne że muszę ci pogratulować , rozgryzłeś kobiecą logikę. Tak wiem że każda kobiet jest inna ale każda z nas skonstruowana jest na tym samym ,, rdzeniu” który wystarczy opanować a to nie łatwe . Szacun Volant

  • sol

    Wykorzystane kobiety też się mszczą… :p

    • Volant

      One przynajmniej mszczą się za to co się zrobiło.

      • Mariusz

        Dlaczego niewykorzystane się mszczą? I zastanawiam się, co jeszcze sprawia, że czują się niewykorzystane, poza tym że nie przeleci się ich jak ładnie się ubiorą?

  • Piotrdivine

    Taaaaaa…
    Jak traktowac kobietę?

    Zobacz: https://www.youtube.com/watch?v=p6Z-gsQLJjk

  • Katka

    Przeciętny facet myśli o tym o czym myśli kobieta. Nieco lepszy mówi to o czym ona tylko myśli. Prawie żaden tego nie robi- reasumując , nikt mi nie da tyle ile Ty mi możesz obiecać ;-)

  • me

    Punkt 7 jest zdecydowanie w punkt, ale z trójką się nie zgadzam do końca.

    To prawda, że kobiety są łase na emocje, ale naprawdę myślisz, że nie marzą o trwałej miłości? Ok, może nie spokojnej czy cichej, ale trwałość daje poczucie bezpieczeństwa, a kobiety często chcą bezpieczeństwa w związku. Ciągła huśtawka emocjonalna bardzo męczy, a kobieta też chce coś budować w życiu, a do tego potrzebuje spokoju. Miło się pohuśtać od czasu do czasu, ale przeciąganie tego stanu zbyt długo powoduje frustracje, bo nikt nie lubi czuć, że ktoś inny steruje jego emocjami.

    A ten stan, że oddycha się kimś innym? Ja zbyt mocno cenię sobie własną odrębność, żeby marzyć o czymś takim. Bardzo łatwo się udusić w takiej konfiguracji.

  • Michał

    „Niewykorzystane mszczą się.” – oj, to jest niewątpliwie prawdą.

    • S

      I teraz coś zrozumiałem…

  • Vłodarz

    Bardzo humanistyczny tekst. Taki empatyczny Volant. Nie jest to jakaś krytyka z mojej strony. Tylko moja opinia, a propo kobiet i ich „chcenia”.

    Jakby kobiety chciałyby być traktowane a nie są ?

    Czasami po prostu kobiety są tak traktowane, jak na to sobie zasłużą. Mam dobrą znajomą, właściwie to już pani profesor. Kobieta anioł. Naprawdę bardzo w porządku wobec ludzi, wobec świata. Ale miałem też inną znajomą. Dzisiaj doktorantka, fajna była miała jednak pewną wadę – lubiła od czasu do czasu coś podpier*olić, pożyczyć i nie oddać. Pożyczasz kobiecie na przykład płytę z muzyką. Ona nie oddaje. Potem Cię zwodzi. Odpuszczasz, no bo co zrobisz ? Nabijesz jej ? Tylko potem trudno nie oceniać kobiet. A i jak widzisz jej zakłamaną facjatę to taki jakiś niesmak. Inna. Spotykamy się. Miała dziecko. Z tym jej facetem, to mówiła, że nie ma, ale do dziś nie wiem, czy to ściema. Pewnego dnia spotykamy się u niej. Spaliła z cztery papierosy, wypiła dwa piwa, potem wyciągnęła cycka i zaczęła karmić małą. Zobaczyłem to. Nie komentowałem. Nie było seksu. Nie spotkaliśmy się więcej. Ale tak nie oceniamy kobiet – no bo one przecież nie chcą być tak traktowane. Zasługują na więcej. Każdy zasługuje na to na co zapracuje swoim zachowaniem. Inna. Fajnie wszystko grało, tylko miała jedną wadę. Strasznie się łasiła po pijaku do każdego faceta. Potem zazwyczaj lądowała z nowo poznanym w wyrze. Temat w sam raz na raz i won. No ale tak nie oceniamy kobiet, anielskie istotki pełne cnót wszelakich :). O kobietach z którymi się spotykałem i na pierwszym spotkania nadawały mi wszystko na temat swoich byłych partnerów, jacy to oni źli, a jakie one dobre – no nie będę rozwijał tematu. Po takich i innych przygodach troszkę już mam wyjeb*ę na to jaki powinien być idealny facet. Gadka – szmatka, na początku każdy udaje fajniejszego, niż jest – kobiety zazwyczaj grają słodsze, niż są, ewentualnie bardziej niezależne, bądź bardziej zołzowate – zależy, co chcą ugrać. A potem każdy jest jaki jest i jaki koń jest każdy widzi. Co do kobiet zastanawiających się przez godzinę jakie buciki ubrać – no faktycznie idealny materiał na partnerkę i matkę Twoich dzieci. A z drugiej strony znam kobiety, które łamią ten stereotyp. Otóż wyobraź sobie, że jedna moja znajoma wpadła na pomysł, by ocieplić dom. Zorganizowała ekipę. Wymieniła okna. Potem drugą ekipę. Naczytała się o klejach, styropianach. Wszystko sama kupiła. Zorganizowała ekipę. Ociepliła dom. Potem jeszcze trzasnęła elewację. To tak a propo wrzucania kobiet do jednego worka i jak wygląda przy tym ta niunia z tymi kozaczkami – jak słodka idiotka. Powiedzmy sobie szczerze – Polki są ładne – ale są takie, które opierają swoją pozycję na dupie, a są też takie które wnoszą w życie swoich partnerów tyle dobra, mądrości, światła, ciepła, że faktycznie na rękach nosić. I myślę, że wielką niesprawiedliwością byłoby, gdybym jedną i drugą grupę traktował tak samo. W Biblii już było: „Panny głupie i Panny roztropne”. Co do mężczyzn. Zwiążesz się kolego z pierwszym typem. To zawsze będzie źle. Gospodarstwo domowe nie będzie się rozwijać. Zawsze będą pretensje i grupa wsparcia z koleżankami na drinku, zwiążesz się z drugim typem. To jakoś pieniądz będzie mądrze zarządzany, w domu porządek, dzieci dobrze ubrane i ogólnie spokój sprzyjający rozwojowi. Tylko to też trzeba umieć docenić, a nie latać po mieście szukając przygód z „ch*j wie kim”.

    • S

      V chodziło raczej o ocenianie przed poznaniem.

    • Vykos

      Widac ze tekst dla kobiet :)
      Taki empatyczny, humanistyczny, romantyczny, etc. jak to pisze Vlodarz.

      Rozumiem, trzeba docenic kobiete, ktora sie stara, znalezc w niej cos wiecej niz fajny tylek i cycki. Ale spedzanie zycia na zastanawianiu sie nad tym co kobieta chce, kiedy ona sama czesto nie wie tego jest syzyfowa praca.
      Granie twardziela, kiedy sie jest mieka faja, raczej nie podziala. Facet ma byc facetem i tyle. Kiedy ktos ma zaciecie na bycie tata Muminka raczej nie stanie sie nagle kims innym.

      Volant, masz racje przede wszystkim co do jednej rzeczy, jesli sie ma ochote cos robic to trzeba to robic – patrz pkt 4.

  • Vłodarz

    Ach jeszcze jedno, co do osławionej huśtawki emocjonalnej. To jest robienie z siebie takiego błazna, aktora, bawidamka w połączeniu z psychoanalitykiem niedojrzałej emocjonalnie partnerki ?

  • mademoiselle zu

    oj Michaś, po raz kolejny rękami i nogami mogę się podpisać pod Twoim tekstem, z zapartym tchem go czytałam i jak zawsze, już przy pierwszym akapicie, szeroki uśmiech nie schodził mi z twarzy :)

  • miss b.

    Bankowo jesteś kobietą. Jeśli jakimś cudem jednak nie, to powinni Cię klonować.

    • eff

      Dokladnie!
      Nie znam żadnego faceta, który by robil to o czym mówi. Zamiast dać z siebie 100% i stanąć na glowie żeby zostać docenionym z naszej strony, idą na latwizne i jeszcze pretensje maja, ze nie dostają tego czego sobie życzą w glebi duszy. No, sorry seks sam się nie zrobi. Nawet na bylejaki trzeba zasluzyc.

      • Vłodarz

        Zasłużyć na seks ?!!

      • Vłodarz

        Być docenionym ? Stanąć na głowie ? Współczuje partnerowi. „Seks sam się nie zrobi” – to jest dopiero seksistowskie podejście :). Eff przestań mędrkować gary same się nie umyją. :)

  • Barbie

    „Niewykorzystane mszczą się”? zdaje mi się że jedynie słaba kobieta zniżyłaby się do tego aby mścić się na kimkolwiek (czy to kobieta czy mężczyzna zalazł jejza skórę)…
    co do tekstu: 1 punkt i 8 daje do myślenia – reszta to tylko „myślenie spod rosporka”…

  • Ekstaza

    Tekst dosyć mocno generalizowany, zapewne wynika z doświadczeń autora, bądź zwyczajnie podejścia mężczyzn do kobiet. Macie coś takiego w psychice co kierunkuje myślenie na drogę sądowej kontroli sytuacji. 8 porad, 8 prawd tylko czy pisane są z autopsji czy raczej obserwacji? Rozumiem, że to niektóre z wielu (powinnam żywić taką nadzieję), jaką stratą dla Pań będzie zamykanie ich potrzeb w takim kanonie. Może mężczyzna jest w stanie zrozumieć kobietę lepiej niż ona sama (bądź na podobnym poziomie), może jest w stanie odkryć jej potrzeby. Tylko pytanie, czy mężczyzna który uważa, że kobieta spędzająca godzinę przed lustrem robi to dla niego, a gdy zakłada co ciekawszą bieliznę lub seksowna sukienkę ma w zamyśle go „zachęcić” do siebie. Otóż robią tak Panie, które pragną się dowartościować słodkimi komplementami rodem z fabryki czekolady. Każdy w głębi przyjmuje postawę egoistyczną, dlatego mężczyźni potrafią sobie tak mocno schlebiać, na tyle by myśleć, że pragniemy wartości dodanej poprzez komplementy, zauważenie potrzeb, strojenie się dla nich (niczym świąteczne drzewka) i kreujemy się na kruche istoty. W rzeczywistości jeszcze długo będą się uczyć, a wyjdzie im to najlepiej tylko gdy przestaną gadać o równości w związku i o tym jak sprawiedliwie będziemy dzielić role. W efekcie nigdy nie będzie równości, ponieważ takowa się nie sprawdzi, mężczyzna powinien pełnić funkcję silnie stąpającego po ziemi samca, a kobieta nie powinna dążyć do równouprawnienia, ponieważ wnoszenie mebli na drugie piętro czy dźwiganie 20kg „cukru” nigdy nie będzie jej domeną. Dlatego pora na pobudkę. A jeśli któraś z Pań jednak zapragnie przynieść sobie do domu omawiany wyżej cukier to pożałuje tego szybciej niż myśli, ponieważ nadmiar „cukru” bardzo szkodzi…profunda metaphora…

    • Vłodarz

      „Otóż robią tak Panie, które pragną się dowartościować słodkimi komplementami rodem z fabryki czekolady … ”

      Dziękuję, że jesteś !

      Chcę Ci nosić cukier !

      • ciekawy

        Vłodarz, czy to Ty jesteś autorem bloga pt. „Chłopak Nikt” w innym miejscu i czasie? Z ciekawości pytam ☺

      • Vłodarz

        Ciekawy. Jestem autorem mnóstwa poczytnych tekstów :). Tego też.

      • ciekawy

        Vłodarz, wiem że poczytne, sam je z uwagą sledziłem a ten o który pytałem mi utknął dobrze w pamięci ☺ szkoda że stamtąd zniknąłeś razem ze swoimi blogami. Pozdrawiam

      • Vłodarz

        Moje zniknięcie było świadome:

        - coś się kończy, coś zaczyna. Poziom dyskusji w którym kobietę nazywa się targetem i określa mianem dajmy na to SHB8 (schab ?) na którym to targecie stosuje się metody przyciągania i odpychania (push and pull) to nigdy nie była moja bajka. W moim odczuciu takie zachowania i takie myślenie jest w ch*j niedojrzałe. A pisząc tam chcąc nie chcąc byłem z tym utożsamiany, ewentualnie musiałbym się tłumaczyć dlaczego mnie to wkurw*a. A to wszystko jest pokłosie zachłyśnięcia się publikacjami amerykańskich „specjalistów” od pick up – u, ewentualnie zachłyśnięcia tym jak to przetłumaczyli i zaszczepili na naszym gruncie rodzimi „miszczowie”.

        - mnóstwo próśb o poradę od facetów; co uświadomiło mi, że dla wielu ludzi PROBLEMEM JEST TO, ŻE UFAJĄ BARDZIEJ OBCEMU CZŁOWIEKOWI, niż swojej intuicji i doświadczeniu. Gdybym chciał naprawdę na odległość mógłbym co niektórym z nich formatować mózg, właściwie były osoby które się o to prosiły, żeby pojawił się w ich życiu taki prorok od relacji i wyprostował ścieżki do kobiecych serc – czujesz już jaka żenada, jakie to słabe jest ?

        - to już nie moja grupa, na palcach jednej dłoni mogę wymienić osoby, które poprosiłbym o spojrzenie z boku. Ale mam do nich bezpośredni kontakt.

        - pycha – ktoś prześpi się z jedną, z drugą kobietą i już myśli, że jest Don Juanem, pijackie ekscesy i chwalenie się nimi na forum publicznym, jeśli kojarzysz gościa tańczącego z krzyżykiem to może być tak, że za parę lat, gdy będzie już statecznym pracownikiem, to wycieknie ten filmik i podetnie mu skrzydła, opisywanie historii z kobietami to też jest idiotyzm, to są słabe „zachowania” ludzi których jara internetowy fejm, szczególnie, że zazwyczaj Ci ludzie chwalą się w swoim otoczeniu, że opisują to – żal.pl;

        - i łącząc to wszystko do kupy po prostu przestało mi to pasować, a jak coś mnie męczy i nie da się tego zmienić to się wycofuję.

        Co do mojego pisania tam. Od czasu do czasu wrzucę tam incognito jakiś tekst. Taki z życia i trochę o życiu. Teksty te nie robią furory, bo po prostu w większości target nie ten – co nie znaczy, że ludzie nie piszą do mnie i pytają kiedy i gdzie można się ze mną spotkać. Jednak ogólnie i patrząc na masę to target w większości chce w pół roku stać się bożyszczem kobiecych serc, po prostu jeszcze dyskoteka w głowie gra i odklejenie od „realu” jest zbyt duże. Nie moja bajka.

      • ciekawy

        Vłodarz. Fakt pozim sie tam obniża w stosunku np. do Klasyków czy innych blogów z przed paru lat. Myśle, że zbyt młodzi ludzie tam trafiają i szukają drogi na skróty, bezmyślnie. Takie czasy. Eshabe, degie, engie a zwłaszcza „target” osobiście też mnie rozp..! Nie mniej uważam że paru chłopa z lekkim piórem tam ma/miało coś ciekawego do powiedzienia (np. MrS. Ex..) w tym – wg mnie – Ty. Wracałem czasem do Twoich wpisów stąd zauważyłem że znikłeś.. Miałeś do powiedzenia pare niegłupich słów, może niektórym by sie jeszcze przysłużyły te blogi :)
        Pozdrwiam (zanim Volant nas zbanuje za prywate ;)

  • S

    „Ona chce się za tobą uganiać, potrzebować cię jak powietrza, bujać się na emocjonalnej huśtawce i widzieć, że zachowuje się jak suka, ale wciąż to robić. Będzie chciała, żebyś się zawstydził, żebyś przeprosił, chciał się dla niej zmienić i zrobił to czego ona chce tylko po to, żebyś nie zrobił żadnej z tych rzeczy. Dlaczego? Bo nikt nie marzy o spokojnej, cichej i trwałej miłości. Marzy się o tym, żeby być jak Sid i Nancy, a nie Mama i Tata Muminka”

    Czy to nie jest na dłuższą metę zbyt męczące? Chyba że specjalnie przerysowujesz?

    • Volant

      Jest i specjalnie przerysowuję.

  • Kasia

    Jesteś bardzo mądry Volant

  • Jared

    Coraz więcej poprosimy tekstów o tym jak facet powinien zadowalać kobietki, bo i tak mało jest w nich postawy roszczeniowej.

    Kobietka wczoraj zajęła mi miejsce w barze przy stoliku. Siedzieliśmy w parę osób. Koleżanka jakaś tam kogoś tam. Grzecznie poprosiłem o zmianę przez nią miejsca.
    Co usłyszałem w zamian od niej: Co za kutas z ciebie…

    • Volant

      Tak, ale jest też różnica między słusznymi i niesłusznymi roszczeniami. Wrzucanie tego do jednego worka przypomina mówienie lasek: „To wszystko wina faceta!”. Tutaj się mówi: „One są takie roszczeniowe!”. Prawda jest gdzieś pośrodku, a ten tekst mówi o tym, żeby nie być kutasem, a nie żeby traktować je jak księżniczki.

      • Vłodarz

        Wszystko się zgadza Volant. Wiadomo dyskutujemy, a nie przepychamy się ze swoją racją. Jesteśmy w podobnym wieku, to na bank znasz panny, co za nic będą miały chłopaka co się stara i uskutecznia powyższe zachowania, a w zamian wybiorą tego osławionego „kutasa”. Za kilka lat będą promować na tablicy FB wpisy o tym jaka powinna być prawdziwa miłość i prawdziwy mężczyzna – to też z życia. Różne są kobiety, ale kobieta roszczeniowa przypomina pracownika, który przychodzi pierwszy raz do pracy i wymaga super warunków i wynagrodzenia w zamian dając umiejętność obsługi Office i zainteresowanie muzyką oraz sportem. Dla mężczyzny – w pewnym wieku – ładna buzia to stanowczo za mało i zawsze dochodzi do pewnego zgrzytu, gdy panna uskutecznia na mężczyźnie zgrane i znane sposoby, a facet ściąga ją na ziemię zazwyczaj jednym tekstem. Różne są potem tych kobiet reakcje, szkoda, że tak często są to zakulisowe towarzyskie ataki zamiast zreflektowanie się – cholera przeginam, może on ma rację ? Wtedy można się kumplować, a czy wyjdzie coś więcej ? No to wyjdzie w praniu.

      • Vłodarz

        Co do zakulisowych zagrywek znam je z autopsji. Zawsze dla faceta jest to ciężki temat. Kobieta przegina, ewidentnie „leci w kulki z Tobą” i zaczyna Cię wrzucać do jednego worka z dajmy na to 15 innymi kolegami, czekającymi na telefon od „przyjaciółki”. Wyjaśniasz sprawę: „Będziesz tak się zachowywała wobec mnie ? Zrobię tak i tak”. Oczywiście babska ciekawość zwycięża, no to jesteś konkret robisz, co powiedziałeś, mówisz co myślisz, a potem jest zdziwienie i zazwyczaj panna pędem leci do kolegów pocieszycieli, jaki z Ciebie zły facet, brutal. Do Ciebie się uśmiecha, zagaduje, a za plecami gryzie ile popadnie, tak ją boli, że trafiła na faceta pierwszej wody. Mnóstwo kobiet tak robi, są jak dziewczynki którym się wiele wybacza, bo są dziewczynkami. Nie mogą Cię omamić ładną buzią, nie mogą Cię zmiękczyć podpuszczaniem, no to została plotka, kłamstwo, manipulacje, wymyślanie, przejaskrawianie itp. itd. Dziecinada co ? Dziecinada u całkiem sporej grupy 30 – letnich panien. Dlatego uważam, że ludzi (bo mój komentarz dotyczy też mężczyzn) nie należy traktować od razu na równi sobie. Ale ze wzajemnością. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

      • Volant

        Ja uważam, że każdemu na początku warto dać szansę równego traktowania. Jak z niej nie korzysta to dopiero wtedy jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

      • Vłodarz

        Ej masz 100 % rację. Emocja mnie pociągnęła. Zawsze trzeba dać szansę no i przede wszystkim rozmawiać z drugim człowiekiem. No i komunikować czego się chce. To jest błąd wielu mężczyzn, zamiast powiedzieć koleżance, że nie pasuje im układ koleżeński, to tkwią na tej ławce rezerwowych. 100 % racji trzeba dać szansę, potem często jest ten okres docierania się i szukania kompromisu … no widocznie tak musi być.

  • A.

    czytam od jakiegoś czasu Twojego bloga i mam wrażenie, że w kwestiach seksu i związku zachowujesz się, jakbyś odkrył prawdę objawioną, jedyną i słuszną. i ogólnie mam wrażenie, że w życiu bardzo źle traktujesz kobiety, a ośmielasz się tutaj pouczać innych, jak mają to robić. nie wiem, w jakimś środowisku się na co dzień obracasz, ale naprawdę, nie każda kobieta która nie chce iść do łóżka na pierwszej randce jest idiotką, jak to określiłeś w jednym swoich postów. i mam wrażenie, że często stawiasz znak równości między tym, jaka kobieta jest w łóżku a jej osobowością. nie wiem, może są na świecie ludzie, którzy podchodzą do tego tak jak Ty, ale zastanawiam się gdzie, serio – może wszyscy tacy są, a ja jakimś cudem tego nie widzę? pozdrawiam

    • Volant

      Cóż, w dużej mierze masz rację, bo zazwyczaj z tego jak ktoś traktuje siebie (w tym swoje ciało) można powiedzieć jakim jest człowiekiem – w tym przypadku kobietą:
      - czy akceptuje siebie?
      - czy jest otwarta?
      - czy ma kompleksy?
      - czy boi się ocen innych?
      - czy czeka na to aż będzie jej dobrze czy potrafi sama o to zadbać?
      - czy potrafi się komunikować chociaż na tyle, żeby powiedzieć co lubi, a czego nie?
      - czy jest typem osoby, która oddaje całą siebie, chociaż nic z tego nie ma?
      - czy woli sprawić przykrość sobie udając latami orgazmy niż komuś mówiąc co jej się nie podoba?
      - czy nie ma problemów z samooceną i nie zastanawia się jak wyglądają jej piersi zamiast skupić się na przyjemności?
      - czy obawia się, że ktoś po seksie ją zostawi czy jest przekonana, że jeśli już ma to jakiś wpływ to wyłącznie dodatni?

      Zaprzeczysz? Seks oczywiście nie jest jedynym ani najważniejszym elementem, przez który można oceniać innych, ale jest tym elementem, który zazwyczaj jest najbardziej szczery. Trudniej wtedy udawać kogoś kim się nie jest niż w zwyczajnych, ogranych sytuacjach.

      P.S. Nigdzie nie napisałem, że dziewczyna jest idiotką jeśli nie idzie do łóżka na pierwszej randce. Nie doczytałaś. Jest idiotką tylko wtedy jeśli chce to zrobić, ale wtedy przychodzi jej do głowy myśl pod tytułem: „Co pomyślą inni?”, bo wtedy stawia wyżej ich zdanie niż własne.
      P.S.2. Do reszty się nie przyznaję i spokojnie można to zrzucić na, cytuję, „ogólnie mam wrażenie”. Masz prawo do posiadania wrażeń, ale z reguły będą mocno mijały się z prawdą.

      • A.

        a może to nie jest tak, że tak nie jest, tylko sam przed sobą się do tego nie przyznasz? nie znam Cię – odnoszę się tylko do tego, co publikujesz na blogu. a publikujesz często rzeczy, które wskazują na to, że nie masz elementarnego szacunku do ludzi – zwłaszcza kobiet. nie szczędzisz określeń typu: kretynka, idiotka w przypadku, kiedy kobiecie brakuje właśnie np. pewności siebie. zastanowiłeś się chociaż przez chwilę nad tym, co może być tego przyczyną? dlaczego tak jest? może dlatego, że ktoś ją kiedyś źle potraktował, miała problemy w domu, w poprzednich związkach, może z koleżankami z kółka teatralnego w podstawówce, które traktowały ją na tyle źle, że straciła na lata pewność siebie? może rzeczywiście boi się ocen innych? i co, to, jaka jest sprawdzasz w łóżku i wydajesz na ten temat opinie typu: jak ma kompleksy/nie akceptuje do końca swojego ciała/brakuje jej otwartości, to znaczy, że jest be i do widzenia? nie znasz jej historii, nie wiesz, co ma w głowie, a pozwalasz sobie na nazywanie jej idiotką? słabe, zwłaszcza jak na faceta, który pisze książki o relacjach z kobietami.

        Twoje rady są może dobre dla osób, które mają podobne podejście jak Ty a (żeby nie powiedzieć „mam wrażenie”) to, co przekazujesz, wskazuje na to, że może po prostu wykorzystujesz kobiety i twierdzisz przy tym, że same tego chcą, no bo czym jest randka (zwłaszcza pierwsza…) bez dobrego seksu. taki jest właśnie przekaz Twoich wpisów i mówię to jako czytelniczka.

      • Volant

        zastanowiłeś się chociaż przez chwilę nad tym, co może być tego przyczyną? dlaczego tak jest? może dlatego, że ktoś ją kiedyś źle potraktował, miała problemy w domu, w poprzednich związkach, może z koleżankami z kółka teatralnego w podstawówce, które traktowały ją na tyle źle, że straciła na lata pewność siebie? może rzeczywiście boi się ocen innych? i co, to, jaka jest sprawdzasz w łóżku i wydajesz na ten temat opinie typu: jak ma kompleksy/nie akceptuje do końca swojego ciała/brakuje jej otwartości, to znaczy, że jest be i do widzenia? nie znasz jej historii, nie wiesz, co ma w głowie, a pozwalasz sobie na nazywanie jej idiotką?

        Zastanowiłem się, ale przeszłość można uciąć, a problemy się rozwiązuje. W przeciwnym razie dziecko jakby uczyło się chodzić to po pierwszym upadku nigdy więcej by nie wstało. Owszem, każdego życie pieprzy, każdy ma za sobą jakąś trudną, osobistą historię, ale to nie jest powód, żeby powoływać się na nią przez kolejne lata. Przykro mi, ale tak to działa i tak to działa w przypadku każdego – jeśli podejdzie do ciebie pijany dres to nie zastanawiasz się jaką ma za sobą historię i nie głaszczesz go po głowie, bo dużo przeszedł. Idziesz gdzieś indziej.

        Wiem, że rzadko kobiety słyszą słowa: „To nie twoja wina, że coś ci się przydarzyło, ale to twoja wina, że nic z tym nie zrobiłaś. Zajmij się sobą”, ale powinny częściej, bo pomimo całego feminizmu hoduje się w nich poczucie bezradności, słabości i braku kontroli nad własnym życiem, chociaż nie są bezradne, słabe i mają wpływ na zawartość swojej głowy, samoocenę i wszystko co robią. Obawiam się też, że jedną z kobiet, które nie są tego głęboko świadome możesz być ty, bo nikogo nie bolą takie teksty bez powodu. Może irytuje ciebie to co piszę, bo uderza w obszar, nad którym warto popracować, a który wolisz ignorować?

      • A.

        oczywiście że tak, ale skoro porównujesz poznawanie kobiety przez seks do poznawania dresa, który podchodzi do Ciebie na ulicy to właśnie udowodniłam Ci, jak powierzchownie poznajesz tą kobietę – właśnie tak, nie zastanawiając się, kim ona jest, tylko biorąc pod uwagę tą powierzchowność, którą nazywasz szczerością. sorry, nie da się tak poznać człowieka. i właśnie wyglądasz mi na faceta, który poznaje kobietę powierzchownie (czytaj: uprawia z nią seks), a potem „idzie gdzieś indziej”. i uważasz to za radę wartą świeczki? świetnie, jeśli ma to być rada dla osób, które chcą przygodnego seksu, a nie związku. a chyba czasem mylisz te dwie rzeczy i to, która z której wynika.

        „To nie twoja wina, że coś ci się przydarzyło, ale to twoja wina, że nic z tym nie zrobiłaś. Zajmij się sobą” – a co, jeśli ona właśnie nad tym pracuje, ale to nie jest takie łatwe i wymaga lat pracy albo pomocy? jesteś w stanie ocenić to, jaka jest ta kobieta i czy jest warta jakiejkolwiek uwagi po przespaniu się z nią? jeśli tak, to nie oszukuj się, że coś o niej wiesz, bo najprawdopodobniej będziesz kolejną osobą, która przyczyni się w ten sposób do jej braku otwartości, niskiej samooceny i tym podobnych. i nie będzie to kwestia jej przeszłości, tylko Twojego bardzo niskiej jakości stosunku do ludzi. i nie mów, że to jej problem i powinna „zająć się sobą”. może to Ty powinieneś zmienić swoje podejście do innych?

        „Obawiam się też, że jedną z kobiet, które nie są tego głęboko świadome możesz być ty, bo nikogo nie bolą takie teksty bez powodu. Może irytuje ciebie to co piszę, bo uderza w obszar, nad którym warto popracować, a który wolisz ignorować?” – pytanie za pytanie, odbijanie piłeczki? :) może tak? i jeśli tak, to co – jestem idiotką? :P a tak serio – jesteś blogerem i zakładam, że celem Twoich tekstów jest między innymi wywoływanie emocji, skłanianie ludzi do refleksji nad nimi i wywoływanie dyskusji. muszę przyznać, że robisz to dobrze i śledząc Cię już od jakiegoś czasu pokusiłam się w końcu o komentarz. co mnie zabolało? chyba najbardziej to, że mierzysz wszystkich jedną miarą i żyjesz chyba w bardzo hermetycznym środowisku bez świadomości, że istnieją ludzie, którzy myślą inaczej, mają inne oczekiwania wobec związków i innych relacji. no i plus to, o czym pisałam wyżej, czyli zwyczajny brak szacunku do innych.

      • Volant

        oczywiście że tak, ale skoro porównujesz poznawanie kobiety przez seks do poznawania dresa, który podchodzi do Ciebie na ulicy to właśnie udowodniłam Ci, jak powierzchownie poznajesz tą kobietę – właśnie tak, nie zastanawiając się, kim ona jest, tylko biorąc pod uwagę tą powierzchowność, którą nazywasz szczerością.

        Nic nie udowodniłaś. Co najwyżej udowodniłaś to, że:
        a) nie odróżniasz faktów od opinii, bo każdy twój komentarz jest pełen słów „wydaje mi się”, „mam wrażenie”, „coś mi mówi, że traktujesz ludzi tak i tak”. Przykro mi, ale nie ma to żadnej mocy logicznej i tak naprawdę jest to kolejny obszar do przepracowania, bo to kolejna rzecz, na której sypie się duża część relacji.
        b) traktujesz wszystkich tak samo powierzchownie jak rzekomo robię to ja i zamiast zastosować swoje bajki o tym, że każdy ma za sobą jakąś historię, która go usprawiedliwia w stosunku do mnie, próbujesz mnie nawracać :P A przecież gdybyś była konsekwentna to powinnaś myśleć, że to nie moja wina, że taki jestem. Może to przez koleżanki w kółku teatralnym w podstawówce? :D Nie jest to najmądrzejsze zachowanie świata, ale przynajmniej dostaje się punkty za wierność przekonaniom.
        b) nie tylko mnie traktujesz powierzchownie, ale też wszystkich innych ludzi. Jeśli nie jesteś kobietą, która spotyka się dla rozrywki z dresiarzami, menelami, toksycznymi mężczyznami, maminsynkami i ludźmi, których życiową zaradność od 1 do 10 oceniasz na -3 to oceniasz ich powierzchownie i nie biorąc pod uwagę ich historii, która powinna ich usprawiedliwiać. Szef przyjmując kogoś do pracy ocenia go powierzchownie mając gdzieś powody, dla których nie skończył studiów. Nauczyciel oceniając sprawdzian nie jest zainteresowany tym, że ktoś nie mógł się nauczyć z uzasadnionych powodów tylko interesuje go brak wiedzy. Robi tak każdy i robisz tak ty. Jeśli tego nie łapiesz to obawiam się, że nie jesteś gotowa na życie.

        P.S. Proponuję z szacunku do innych czytelników, wymienić po jeszcze po jednym komentarzu, po których pożyczymy sobie miłego dnia i ewentualnie przeniesiemy rozmowę na priv.

      • A.

        „nie odróżniasz faktów od opinii, bo każdy twój komentarz jest pełen słów „wydaje mi się”, „mam wrażenie”, „coś mi mówi, że traktujesz ludzi tak i tak”. ” – tak jak pisałam, nie znam Cię. wnioskuję to na podstawie tego, co publikujesz na blogu, taki urok prowadzenia bloga, że ludzie oceniają Cię na tej podstawie, sorry. jeśli uważasz, że jest inaczej i że to, co piszę nie odnosi się do tego, jaki jesteś naprawdę, to masz poczucie, że masz rację. ale Twój blog mówi co innego. poza tym to nijak to się odnosi do tego, co napisałam o udowodnieniu mojej racji :)

        „traktujesz wszystkich tak samo powierzchownie jak rzekomo robię to ja i zamiast zastosować swoje bajki o tym, że każdy ma za sobą jakąś historię, która go usprawiedliwia w stosunku do mnie, próbujesz mnie nawracać :P A przecież gdybyś była konsekwentna to powinnaś myśleć, że to nie moja wina, że taki jestem. ” – owszem, masz rację, na pewno coś jest przyczyną takiego, a nie innego Twojego podejścia do życia, dlatego na samym początku zapytałam, w jakim środowisku się obracasz, bo byłam ciekawa, skąd się to u Ciebie wzięło. więc gdzie tu brak konsekwencji? :) i nie próbuję Cię na nic nawracać, wyrażam tylko swoje zdanie. ale chyba mogę, nie?

        „nie tylko mnie traktujesz powierzchownie, ale też wszystkich innych ludzi. (…) Szef przyjmując kogoś do pracy ocenia go powierzchownie mając gdzieś powody, dla których nie skończył studiów. Nauczyciel oceniając sprawdzian nie jest zainteresowany tym, że ktoś nie mógł się nauczyć z uzasadnionych powodów tylko interesuje go brak wiedzy. ” – ale chwileczkę, rozmawiamy tu chyba o związkach, a nie o typowo powierzchownych relacjach typu szef-pracownik, nauczyciel-uczeń? tak oto po raz kolejny pokazujesz, czym jest dla Ciebie relacja z kobietą w związku. bardzo, bardzo słaby argument.

        „Proponuję z szacunku do innych czytelników, wymienić po jeszcze po jednym komentarzu, po których pożyczymy sobie miłego dnia i ewentualnie przeniesiemy rozmowę na priv.” – dlaczego? naprawdę uważasz, że nasza dyskusja godzi w godność czytelników? a może wcale nie o czytelników Ci chodzi? :) pozdrawiam

      • Volant

        Tak, nie chodzi mi o czytelników. Przestraszyłem się, bo masz w 100% rację i to nie jest tak, że nie zrozumiałaś przekazu ani jednego tekstu – po prostu jestem wrednym kutasem. Zdemaskowałaś mnie i nie mam nic do dodania.

        Miłego dnia :)

      • mamira

        do A:
        Jeżeli ktoś upaja się taplaniem we własnym bagienku emocjonalnym to niech to robi na tyle intensywnie, by jak najszybciej sięgnąć dna i się od niego odbić. Ale niech również nikogo do tego bagienka nie wciąga tylko dlatego, że on tam się znalazł i chce mieć towarzystwo. Wyrównujemy do góry a nie do dołu.
        do Volant:
        Volant jesteś twardzielem i tak trzymaj.

      • A.

        aha, czyli rozumiem, że jeśli ktoś ma inny pogląd i wystarczająco dużo śmiałości, żeby to napisać, to świadczy to zaraz, że chce odreagować, wciągnąć kogoś do swojego „bagienka” problemów emocjonalnych, tylko dlatego, że nie zgadza się z jakimś tekstem? czyli rozumiem, że wszyscy czytelnicy mają zawsze blogerowi słodzić, głaskać go po głowie i wszystkiemu przyklaskiwać? :)

      • mamira

        Absolutnie szanuję Twoje zdanie i bardzo Cię proszę o to samo w moim kierunku. Wypowiedziałam się pointą będącą wynikiem percepcji mojego umysłu nad artykułem oraz komentarzami. Wybacz, ale dyskusji z Tobą nie podejmę – lecę wstawić pranie.
        Serdecznie pozdrawiam

    • A.

      skoro nie zrozumiałam przekazu ani jednego tekstu, to chyba znaczy, że nie wyrażasz się jasno i nie przekazujesz tego, co masz na myśli, a może po prostu nie mam prawa się z Tobą nie zgadzać? najlepiej jest ciągle odbijać piłeczkę bez podawania sensownych argumentów i ucinać dyskusję, kiedy robi się niewygodna? :)

      pozdrowienia

      • Volant

        Masz prawo, bo się przecież nie zgadzasz. Dyskusja nie jest również niewygodna – jest bezsensowna, bo nie zapowiada się, że ktokolwiek kogokolwiek przekona do swojej wizji, a ja nie jestem wymieniając kolejne komentarze szczęśliwszy, bogatszy lub przystojniejszy. Osobiście uważam też, że masz dużo nierozwiązanych problemów, które usiłujesz odreagować na mnie i chociaż z twoim podejściem nie życzę ci sukcesu ani w życiu prywatnym ani zawodowym to z przyjemnością powitam fakt jeśli się w tym mylę, bo nie widzę powodu, dla którego miałbym życzyć ci źle (może pomijając to, że próbujesz mnie na siłę obrazić :) ). Niestety nie widzę też powodu, dla którego miałbym ciebie na siłę przekonywać i zbawiać. W ostateczności i tak każdy buduje swoje życie tak jak chce to robić biorąc pod uwagę, że mogą nie być one najlepsze na świecie. Ja mogę się mylić i ty możesz się mylić. To fakt. Sprzeczanie się kto może mylić się bardziej nie znajduje się w kręgu moich zainteresowań odkąd skończyłem 9 lat.

        Pozdrawiam.

      • A.

        jasne – nie ma sensu dyskutować, bo i tak nikt nikogo nie przekona do swojej racji, lepiej nie rozmawiajmy, nie wymieniajmy się poglądami, nie poznawajmy siebie nawzajem i zostawmy wszystko tak, jak jest, tak jest wygodniej.

        nie wiem, w którym momencie poczułeś się przeze mnie obrażany, ale na razie to Ty niespecjalnie okazujesz mi szacunek jako rozmówcy, pisząc ciągle „Cię”, „Tobie” z małej litery i zarzucając mi brak inteligencji i zdolności do wyciągania wniosków z czytanych tekstów :) spodziewałam się po Tobie lepszych umiejętności prowadzenia dyskusji, a zastałam odbijanie piłeczki i ucinanie w niewygodnym momencie tekstem raczej nie prezentującym poziomu dorosłego człowieka. no ale jasne, zawsze można po prostu skończyć dyskutowanie wskazując na to, że to problem czytelnika, że nie rozumie Twoich tekstów. no ale nie możesz się przyznać do błędu, jasne, rozumiem.

        pozdrawiam

      • Piotr Z

        Lubię te argumenty ludzi o „Cię” „Tobie”, którzy potrafią się o to czepiać, a nie rozumieją zasad ich zastosowania (to zawsze taki ostateczny atak, żeby pokazać kto tu ma większa kulturę). Proponuje wpierw przeczytać zasady użycia, a później pouczać innych. Zauważam od jakiegoś czasu, że dla niektórych większą obrazą jest napisanie małą literą zaimka osobowego niż użycie wulgaryzmu jako określenie tej osoby.
        Ps. Propozycja Volanta przeniesienia tej rozmowy na priv była dobrym pomysłem, bo obszerna dyskusja 2 osób w ciągnących się komentarzach jest zbędna.

      • Łukasz

        @A. – Co by nie było, masz fatalny poziom argumentacji, a do tego irytujący sposób odbijania piłeczki, przez Ciebie w dyskusji wytknięty. Chcesz wyjść na osobę kulturalną i rzeczową, gdzie skutek jest całkowicie odwrotny, co denerwuje jeszcze bardziej. Proponuję zająć się czymś innym, niż dorabianiem komuś sztucznej osobowości.

      • A.

        ok, jasne, rozumiem :) przypomnę tylko cel mojego pierwszego komentarza, a nie miał on na celu obrażania kogokolwiek albo wszczynania sprzeczki. napisałam po prostu, że uważam, że Volant źle traktuje kobiety, bo to wynika z jego wpisów na blogu. można to negować, zakrzyczeć i udowadniać, że tak nie jest, a można po prostu się nad tym zastanowić i jeśli faktycznie tak nie jest, to podziękować uprzejmie za uwagę i zając się dalej swoimi sprawami. piszę to jako kobieta, która nigdy w życiu nie chciałaby spotkać na swojej drodze faceta, który ma taki stosunek do kobiet jak Volant. może jestem pierwszą osobą na tym blogu, która zwróciła na to uwagę, może jest to niewygodne, może uszczypnęło, ale przecież zawsze można to zignorować i zakopać pod dywan, a z pomocą przyjdą inni czytelnicy. jeśli chce się być ekspertem w jakiejś dziedzinie (chociażby blogowania, relacji z kobietami), to feedback się liczy.

        napisałam już wszystko, co miałam do powiedzenia. pozdrawiam.

      • ChicaMala

        A. uwierz, że bardzo wiele kobiet chciałoby, żeby ktoś je potraktował w dokładnie taki sposób, jak opisuje i mam nadzieję (jestem pewna) robi to Volant. O tym, że chcą, żeby zrobił to osobiście już nawet nie powinnam wspominać. To po pierwsze.

        Po drugie to, że odczuwasz brak szacunku do kobiet i związków w jego tekstach, wynika tylko i wyłącznie z Twojego podejścia, które ma prawo być inne i niestety jest szkodliwe dla Ciebie i Tobie podobnym. To pewnie zasługa właśnie tych historii o skrzywdzeniu przez kogoś, o czym sama wspominałaś. To smutne, bo to, że ktoś ma odwagę prowadzić szczęśliwe życie i otaczać się dobrymi i szczęśliwymi ludźmi nie jest niczym złym. Wręcz przeciwnie – jest genialne i dobre dla wszystkich.

        Po trzecie, to, że Ty nie rozumiesz i/lub nie zgadzasz się z jego tekstami, nie oznacza od razu, że on ma obowiązek siedzieć i Ci wszystko grzecznie tłumaczyć, bo jest blogerem i autorem książek. On wyraża swoje poglądy, przedstawia teorie, które się sprawdziły w jego życiu i, które sprawdzają się w życiach wielu osób, ale nie oznacza, że muszą we wszystkich. To tak jak z zarabianiem kasy – kupowanie mieszkań pod wynajem jest genialnym sposobem pomnażania majątku, ale nie każdy i nie w każdym momencie może to robić. Do pewnych rzeczy trzeba dojść, dojrzeć i najpierw ogarnąć siebie.

        Po czwarte świat byłby zdecydowanie lepszy, gdyby faceci „nie szanowali” kobiet w taki właśnie sposób, jak robi to Volant. Może one wreszcie by się ogarnęły i prowadziły lepsze i szczęśliwsze życia. Niestety większość je okłamuje „dla ich dobra”, dzięki czemu tylko wciąga w jeszcze większe bagno.

        Na koniec zaś, jeśli chcesz z kimś dyskutować i podważać jego teorie, to chociaż używaj konkretnych argumentów. Albo chociaż jakichkolwiek argumentów, bo w Twoich wypowiedziach ich kompletnie brakuje.

    • Robinson

      Droga A.,
      trzymaj się dzielnie. Nie powinno Cię dziwić, że nie zostałaś na tym blogu
      zrozumiana, ani że Twoje argumenty spotkały się z taką a nie inną repliką. Tu
      promuje się określony typ widzenia świata, ludzi i relacji między nimi – bardzo
      popularny, bo bardzo prosty, za to podlany sosem „empatii”,
      „doświadczenia życiowego”, „intelektualizmu” i „rodzimego Greya na poziomie
      mentalnym”. Signum temporis. Dzięki tym drobnym zabiegom szacowne grono nas, Czytelników-Wyznawców, może się tu poczuć
      uczestnikami misterium, podczas którego Autor ugruntowuje wszystkich chętnych
      (i siebie samego rzecz jasna) w jakże upragnionej przynależności do Wyższej
      Formy Bytu, która posiadła patent na mityczne Prawdy Objawione. Co więcej,
      ugruntowuje on nas w przeświadczeniu, że jako Wyższa Forma Bytu i głosiciele
      jedynie słusznych Prawd mamy prawo dyskredytować i gardzić maluczkimi o
      poglądach i postawach innych niż nasze, bądź takich, których nie
      jesteśmy w stanie naszymi umysłami ogarnąć. To przecież tylko „pizdy”, „miękkie
      faje”, „cipy” i „kutasy” – przypomina się tu o tym w co drugim akapicie. W takich
      okolicznościach, droga A., wszelka pogłębiona polemika z tezami Autora jest po
      prostu błędem kardynalnym. Nie idź tą drogą. Powinna Ci to uświadomić
      wszechobecna tu bufonada i arogancja ocierająca się o zwykłe prostactwo
      (zapewne zauważyłaś, że Prawdziwy Mężczyzna i równie Prawdziwa Kobieta nie
      obędą się bez rzucania na lewo i prawo mięchem, wspomnianego postrzegania ludzi wokół siebie
      jako „pizd”, „cip” i „kutasów” oraz sprowadzania
      życia i relacji międzyludzkich do poziomu „Warsaw Shore”). Ale nie uświadomiła. Nie przemówiło Ci też do rozsądku zamykanie ust groteskowymi propozycjami
      przejścia na priv, jak również argumentami ad personam (insynuacje o rzekomych
      problemach jako źródle Twoich poglądów), tudzież innymi chwytami ze świata niskiej
      retoryki. Nie zraził Cię też zalew generalizacji i uproszczeń, ani swoiste pomieszanie z poplątaniem w argumentacjach Volanta (trudno w tym miejscu przytaczać te litanie). Aspekty te oczywiście dyskwalifikują Autora jako interlokutora, a jako
      właściciela bloga – najzwyczajniej ośmieszają. Nie usprawiedliwiają one jednak
      Twego upartego, całkowicie nieuzasadnionego dążenia do dyskusji (!) na forum
      dyskusyjnym (!), jakim w końcu są komentarze. Kto to widział, by tak
      przeszkadzać Autorowi i jego Czytelnikom? Zapomniałaś, droga A., że to blog Volanta i grona jego
      Wyznawców – nie osób o innym spojrzeniu na człowieka, a zwłaszcza nie tych,
      którzy są gotowi na polemikę z publikowanymi tu Prawdami. Zatem uszanujmy to i
      wykorzystajmy łaskawie daną nam szansę, by chłonąć Prawdę i pokornie milczeć.
      Wszak Volant ma święte prawo prowadzić taki blog, jaki chce, inni zaś mają
      święte prawo go czcić. Czego Ci jednak z całego serca nie życzę…

    • Robinson

      Droga A., trzymaj się dzielnie. Nie powinno Cię dziwić, że nie zostałaś na tym blogu zrozumiana, ani że Twoje argumenty spotkały się z taką a nie inną repliką. Tu promuje się określony typ widzenia świata, ludzi i relacji między nimi – bardzo popularny, bo bardzo prosty. „Rodzimy Grey na poziomie mentalnym” podlany sosem „empatii”, „intelektualizmu” i „doświadczeń życiowych” – wzięcie murowane. Signum temporis.

      Dzięki tym drobnym zabiegom szacowne grono nas, Czytelników-Wyznawców, może się tu poczuć uczestnikami misterium, podczas którego Autor ugruntowuje wszystkich chętnych (i siebie samego rzecz jasna) w jakże upragnionej przynależności do Wyższej Formy Bytu, która posiadła patent na mityczne Prawdy Objawione. Co więcej, ugruntowuje on w przeświadczeniu, że jako Wyższa Forma Bytu i głosiciele jedynie słusznych Prawd mamy prawo dyskredytować i gardzić maluczkimi o poglądach i postawach innych niż nasze, bądź takich, których – o zgrozo – nie jesteśmy w stanie naszymi umysłami ogarnąć. To przecież tylko „pizdy”, „miękkie faje”, „cipy” i „kutasy” – o czym przypomina się tu w co drugim akapicie.

      W takich okolicznościach, droga A., wszelka pogłębiona polemika z tezami Autora jest po prostu błędem kardynalnym. Nie idź tą drogą. Powinna Ci to uświadomić wszechobecna tu bufonada i arogancja ocierająca się o zwykłe prostactwo (zapewne zauważyłaś, że Prawdziwy Mężczyzna i równie Prawdziwa Kobieta nie obędą się bez rzucania na lewo i prawo mięchem, wspomnianego postrzegania ludzi wokół siebie jako „pizd”, „cip” i „kutasów” oraz sprowadzania życia i relacji międzyludzkich do poziomu „Warsaw Shore”). Ale nie uświadomiła.

      Nie przemówiło Ci też do rozsądku zamykanie ust groteskowymi propozycjami przejścia na priv, jak również argumentami ad personam dotyczącymi rzekomych problemów jako źródle Twoich poglądów, tudzież innymi chwytami ze świata niskiej retoryki i przaśnego „pijaru”. Nie zraził Cię też zalew generalizacji i uproszczeń, ani swoiste pomieszanie z poplątaniem w argumentacjach Volanta (trudno w tym miejscu przytaczać całe litanie). Aspekty te dyskwalifikują Autora jako interlokutora, a jako właściciela bloga – najzwyczajniej ośmieszają. Nie usprawiedliwiają one jednak Twego upartego, całkowicie nieuzasadnionego dążenia do dyskusji na forum dyskusyjnym, jakim w końcu są komentarze. Kto to widział, by tak przeszkadzać Autorowi i jego Czytelnikom?

      Zapomniałaś, droga A., że to blog Volanta i grona jego Wyznawców – nie osób o innym spojrzeniu na człowieka, a zwłaszcza nie tych, którzy są gotowi na polemikę z publikowanymi tu Prawdami. Zatem uszanujmy to i wykorzystajmy łaskawie daną nam szansę, by chłonąć Prawdę i pokornie milczeć. Wszak Volant ma święte prawo prowadzić taki blog, jaki chce, inni zaś mają święte prawo go czcić. Czego Ci jednak z całego serca nie życzę…

  • Ekstaza

    Kobieta potrafi całą sobą wzbudzić zainteresowanie mężczyzny jak i go odrzucić. Oczywiście są Panowie, którzy potrafią na podstawie zachowań „łóżkowych” zbadać jej charakter (jak autor), jednak życie codzienne, a kwestie „łóżkowe” to dwie sprawy, które należy umieć rozdzielać. Jak przypuszczam wymagający Panowie pragną „wyuzdania” w łóżku, a „damy” na co dzień. Doskonale zdają sobie sprawę, że tak będzie najlepiej jednak o takie połączenia o dziwo- ciężko. Analogicznie odnosi się to do mężczyzn. Te ciekawsze egzemplarze to już nie taka prosta sprawa dlatego osoby o złożonej osobowości nie da się ocenić na podstawie akcji „łóżkowej”, bowiem formy złożone potrafią zaskakiwać przeobrażeniami. Należy jednak pamiętać, że nawet najpiękniejszy motyl powstaje z poczwary, dlatego warto odkrywać ludzi i szukać w nich głęboko ukrytych cech (a dodam, że te najbardziej przyciągają), które pozwolą zatrzymać się dłużej przy tak barwnym okazie.

  • Accalia

    Błędy kobiet, błędy mężczyzn. Nie ma takiej listy, która by wyczerpała to jak wiele można schrzanić w relacji. I nie ma takiej ilości szpilek i czerwonej szminki albo limitowanej wersji porsche, które od tego uchronią. Czasem trzeba to usłyszeć od kogoś obcego, bo bliscy wolą chodzić koło nas na paluszkach. Ale relacje najczęściej nie rozwalają się przez same błędy. One się rozpadają, bo zakładamy, że ich nie popełnimy albo bo je popełniliśmy i nie uczymy się na nich. To nie prawda, że lepiej uczyć się na cudzych błędach. Bez własnych błędów nie ma własnych związków, jest tylko cudze życie.

  • Darek

    Wykorzystane też się mszczą gdy nie mogą zatrzymać tego co je wykorzystał…

  • Aurora

    Ładny teskt. Mądry. Nie powierzchowny.
    A jednak w pewnym momencie jego czytania miałam niejasne wrażenie, że poznałeś za mało kobiet przed 30stką ;) chyba, że to ja jestem, tzw. UFO :P

  • Mała Mi

    No proszę, mam męża idealnego. Wszystkie punkty, poza 6, odhaczone.
    P.S. Czy nie piszesz tego typu tekstów tylko po to, żeby nakarmić swoją próżność pochwałami kobiet?

  • Red

    Tak naprawdę, w dzisiejszych czasach szybkiego zaspokajania potrzeb, męskości trzeba się nauczyć. Bo rodzimy się cholernie męscy, a potem coś się psuje….nie wiadomo gdzie. I wtedy zaczyna się poszukiwanie tego zasobu, który mieliśmy zawsze. Obecne trendy tego nie ułatwiają. Czasy są coraz bardziej sfeminizowane i męskość w nich jest spychana do porad w stylu: kup cholernie drogi zegarek i załóż brodę.

    A co do tekstu, to te porady powinny wyprzeć wszystkie przestarzałe pseudo poradniki, które są obecnie na rynku. Bo większość z nich już trochę trąci myszką….

  • gall

    To zdanie: „Problem w tym, że wcale nie mam pewności czy męskie dyskusje o piłce nożnej są więcej warte niż dyskusje o fluidach i podkładach. Tak samo nie wiem czy umiejętność lepszego prowadzenia samochodu jest lepsza niż opiekowanie się dziećmi, bo ja zawsze się boję, że takiego niemowlaka połamię.” moim zdaniem tłumaczy skąd w ogóle wziął się feminizm. Ktoś kiedyś kobietom powiedział (lub same wyszły z takiego założenia), że to co męskie jest bardziej wartościowe od tego co kobiece, i widać to nawet dziś jak strasznie kobiety starają się facetom udowadniać, że nie są gorsze. Myślę, że gdyby facet umiał docenić, to żadna kobieta nie czułaby potrzeby udowadniania czegokolwiek.

    • Vykos

      Sama idea udowadniania komukolwiek czegolwiek – poza udowadnianiem czegos samemu sobie – jest bez sensu. Potrzebe udowadniania maja osoby posiadajace problem z poczuciem wlasnej wartosci. Takie, dla ktorych najwieksza wartoscia jest nie to kim sa, ale co mysla o nich inni. A to jest droga donikad…

  • s

    jestem jakoś nie w temacie chyba za długo mnie tu nie było… :) anyone?

    • Volant

      Ja mogę pomóc, ale nie wiem w czym i jak :D

  • Młody Laik

    Dzięki Volant

  • Misiolada

    Mezczyzni… czytajcie i uczcie sie!

  • Maruda

    Jak czytam komentarze pod tekstem to mam wrażenie, że faceci oburzają się, bo niby wymaga się od nich aby dawali nam taryfę ulgową a im ciągle podwyższa się poprzeczkę. Jak czytam niektóre porady dotyczące związków ( nie dotyczy to tego bloga, chociaż nie zgadzam się ze wszystkim) to odnoszę wrażenie, że po urodzeniu zamknęli wszystkie kobiety w jednej zagrodzie, a w drugiej wszystkich mężczyzn. Po czym, gdy osiągnęli dojrzałość płciową wszystkich brutalnie wypuszcza się na pastwisko, bez doświadczeń, wiedzy, czegokolwiek. No i wszyscy zaczynają się o siebie bezwiednie ocierać. Ja się chyba wychowałam w jakimś nietypowym miejscu, bo od kiedy pamiętam otaczali mnie zawsze fantastyczni mężczyźni – tata, koledzy taty, kumple, profesorowie, czy fantastyczni faceci moich fantastycznych przyjaciółek. Nie było ich wielu, bo to towar luksusowy, ale całkiem sporo. Dlatego też o facetach myślę jak najlepiej, uwielbiam ich i nie wyobrażam sobie bez nich funkcjonować. A teraz konkretnie. Pewnie wielu teraz stwierdzi, że jestem albo księżniczką, albo zołzą, albo jeszcze innym „typem”. Ale ja uważam, że faceci się powinni się cieszyć, jak kobiety od nich dużo wymagają. Ja zawsze kojarzyłam miłość, przyjaźń czy sam fakt że komuś zależy z tym, że ode mnie więcej wymagał. Bo uważał, że jestem tego warta, że potrafię, jestem w stanie. Nie pozwalał mi sobie odpuścić, zrezygnować, załamać się – a w tym faceci są niezastąpieni. Ja lubię, jak się mnie głaszcze po główce po to, żeby mnie wzmocnić a potem kopnąć w tyłek i zmotywować. Bo potem ten sam facet z dumą mówi „to moja dziewczyna, przyjaciółka, siostra itd.” Tego się nauczyłam, z tym kojarzę miłość, nic na to nie poradzę. Więc jak narzekamy na facetów, żeby wstali z kanapy, wyłączyli grę, odłożyli piwo, wyprasowali koszulę, rozwijali swoje pasje, wyszli z domu, zobaczyli coś nowego, a potem odsunęli nam krzesło i przez cały wieczór zabawiali rozmową i nas uwodzili, to nie dlatego, że mamy za duże wymagania, ale dlatego że uważamy ŻE SĄ WYJĄTKOWI. Nic mnie tak nie kręci jak bystry, dowcipny facet z energią, wyobraźnią i ciekawością świata. Teraz znowu pewnie można by mnie przypisać do jakiegoś „typu”, ale ja zawsze czułam się bardziej wyjątkowa przy wyjątkowym facecie. Dlatego że wymieniamy się energią. Nagle niespodziewanie okazuje się, że chcę wiedzieć wszystko o algorytmach czy początkach hip-hopu, że jestem podekscytowana, mam ochotę się rozwijać, bo on mnie naprawdę słucha i odnosi się do tego o czym rozmawialiśmy ostatnio. A po jakimś czasie z mojej mowy ciała potrafi wyczytać, czy jestem zestresowana. Mnie to napełnia niesamowitą energią. I wtedy właśnie najbardziej chce nam się biegać po sklepach z wypiekami na twarzy i wybierać najbardziej seksowną bieliznę, zakładać szpilki, malować usta. I robimy to dla was i jednocześnie dla siebie. Nie ma ideałów, my też nie jesteśmy idealne, ale fajnie mieć kogoś dla kogo chce nam się starać i kto stara się dla nas. Więc ja będę zawsze marudzić i mam nadzieję, że na mnie też zawsze będą marudzić. Bo znam kilku facetów którzy byli fantastyczni a skończyli na kanapie z piwem. I nie sądzę, żeby byli szczęśliwi. A ja nie chcę, żeby mój facet był nieszczęśliwy. Bo wtedy się albo odchodzi, co jest zawsze bardzo bolesne jak tracisz fantastycznego faceta, albo on odchodzi do kogoś kto nie marudzi, bo tak łatwiej. Albo jeszcze gorzej – siedzisz z nim na tej kanapie w dresie, nic Ci się nie chce, a szpilki i bielizna leżą w szafie. A mam wymagania dlatego, że Ci wszyscy fantastyczni faceci mnie tego nauczyli.

    • Łukasz

      Może to przez aurę 14 lutego i te wszystkie pączki, które zginęły w imię wszystkich mentalnych grubasów, ale podoba mi się ten komentarz :)

  • jagna

    Uwaga! Będzie ambitny komentarz….

    „Chcesz absolutnej prawdy na temat kobiet? Niewykorzystane mszczą się.” <3 <3 <3

  • Powinno być: „Sam przyznajesz, że zachowYWAŁEŚ się jak cipa”. Tak, to prawda. Byłem cipą i uważam, że to bardzo pożyteczne mieć świadomość, że nie jest się idealnym i też popełniało się błędy.

  • Bóg Pan

    Stereotyp najbardziej mnie boli że mało ludzi jest sobą, mogą tak myśleć ale zawsze naśladują kogoś innego po co!?

  • Agata Gonkowska

    Chętnie bym uścisnęła Twoją dłoń za tych kilka trafnych RAD, poklepała po ramieniu za spostrzeżenia i wnioski, o których myślimy, a nie mówimy. Oraz podjęła nie jeden temat delektując się kawą w towarzystwie pewnego siebie faceta. Gratuluję ! :)

  • Olszewska Justyna

    No cóż, ja jestem z innego świata. Ale jeśli facet chciałby mnie wykorzystać, to bym o nim pomyślała, że jest nieukształtowany moralnie. Jeśli nie czeka na pierwszy raz do ślubu kościelnego, to by dla mnie znaczyło, że jest bardzo pogubinym moralnie osobnikiem. Szczerze współczuję takim ślepym osobom. Nie wiedzą jak ranią innych i siebie. Ale wiem że są nieukształtowani.

  • Aśka

    Gdyby kobiety jak i mężczyźni zrozumieli ,że obojgu należy się szacunek i nad związkiem trzeba popracować czasem jak nad ważnym projektem, to wszystko byłoby prostsze i nie byłoby takich dziwnych gierek. Każdy on i każda ona powinni przyznać się przed samymi sobą i przed drugą osobą , jakie mają potrzeby i oczekiwania. Przykładowo : facet cały czas czuje się „niezaspokojony” w pewien sposób, niedoceniany… Zamiast od razu lecieć na dz*wki , robić skok w bok, powinien powiedzieć o tym swojej kobiecie, o swoich potrzebach, jeżeli stwierdzą razem ,że nie mogą nic z tym zrobić, albo on czuje wyraźnie ,że ona już go nie pociąga, niech szczerze jej powie o tym i da jej święty spokój, zamiast zdradzać i ranić ją po cichu. Bo ona dowie się o tym i tak prędzej czy później. I to będzie bolało o wiele bardziej niż szczere stwierdzenie ,że nie wychodzi nam w kwestii łóżka czy innej sprawy. Czy to nie byłoby prostsze? On przyznaje się przed samym sobą i przed nią, rozstają się i zaspokaja swoje potrzeby, szuka szczęścia gdzie indziej. Ona wie na czym stoi, jest wolna, szuka faceta, który nie będzie potrzebował urozmaicenia, bądź spełnia się zawodowo, w roli matki, cokolwiek. I wszyscy są wobec siebie fair. Dlaczego ludziom tak trudno to zrozumieć…