Jak kobiety chciałyby być traktowane (a nie są)?

Jak kobiety chciałyby być traktowane (a nie są)?

Kobieta. Według jednej z teorii pochodzenia tego słowa: „istota lubiąca się przytulać”. Według współczesnych mężczyzn: „rozpuszczona istota, której nie wiadomo o co chodzi”.

Otóż ja się z tym nie zgadzam. Wiadomo o co im chodzi tylko najczęściej tego nie dostają, bo świat jest pełen facetów oceniających świat przez pryzmat piętnastu centymetrów w spodniach i marzących o dwudziestu milimetrach więcej. Na długość i na objętość. 

1. Doceniaj jej atrakcyjność, ale nie zachowuj się jakby to była jej jedyna zaleta

Spróbuj nie zauważyć, że spędziła dwie godziny w łazience prostując włosy, nakładając makijaż mający sprawiać wrażenie jakby go nie było, cmokając ustami, naciągając rajstopy na swoje długie nogi i zakładając push-up. Gdyby jej wzrok zabijał to już byś nie żył.

Spróbuj patrzeć tylko na jej ciało (wersja dla romantyków – oczy). Gdyby dało się umrzeć drugi raz to najpierw zabiłaby ciebie wzrokiem, a później nabiła na pal. Tak dla pewności.

Masz patrzeć, masz podziwiać i masz będąc przy niej być blady na twarzy, bo krew spłynęła ci znacznie niżej, ale nie możesz zachowywać się jak obśliniony piesek, któremu podstawiono pod pysk miskę.

To tak jakbyś przyjechał po nią Ferrari – nie po to na nie pracowałeś po 70 godzin tygodniowo, żeby ona zachowywała się jakbyś jeździł Cinquecento, ale też nie chciałbyś, żeby zamiast twojej twarzy, osobowości i poczucia humoru widziała tylko wielki banknot.

Wygląd to nie wszystko, ale wygląd to zdecydowanie więcej niż nic.

2. Sprawdzaj jaka jest zamiast mówić jaka powinna być

Nie ma nic gorszego niż facet, który podchodzi do dziewczyny mając w stosunku do niej oczekiwania, traktując to że podszedł jakby powinien za to dostać medal, a po pięciu minutach rozmowy myśli, że wie o niej wszystko. W szczególności jeśli uważa, że jest miła, delikatna i wrażliwa. Masz znacznie większe szanse na to, że w swojej głowie przerobiła już sceny z ostrego porno niż że myślała o swojej przyjaźni z Jezusem.

Całe życie ktoś o niej mówił „mała i grzeczna dziewczynka”. Po takiej dawce słodkości chce poczuć się dużą i niegrzeczną kobietą, która zrobi cokolwiek zechce bez słuchania morałów mającej sprawić, że poczuje się źle. Jeśli zakładasz, że jest dobra i słodka to ograniczasz jej wybór pozwalając jej zachowywać się tylko tak jakby była wyrwana z powieści z XIX wieku. Nie dziw się więc, że nie dostajesz porządnego seksu. Ciesz się jeśli dostaniesz jakikolwiek.

3. Play hard

Owszem, równość w związkach jest fajna. A raczej byłaby gdyby istniała. To mniej więcej jak z teleportacją. Byłoby super gdyby dało się po prostu przenieść w dowolne miejsce, ale skoro się nie da to dzwoni się po taksówkarza mając nadzieję, że trafi się na tego, który nie słucha disco polo. To samo dotyczy równości w związku – spoko o niej posłuchać, ale relacje to emocjonalna ustawka, na którą wychodzi się z mentalnymi maczetami, kijami basebollowymi, sterczącymi sutkami i erekcją.

Ona chce się za tobą uganiać, potrzebować cię jak powietrza, bujać się na emocjonalnej huśtawce i widzieć, że zachowuje się jak suka, ale wciąż to robić. Będzie chciała, żebyś się zawstydził, żebyś przeprosił, chciał się dla niej zmienić i zrobił to czego ona chce tylko po to, żebyś nie zrobił żadnej z tych rzeczy. Dlaczego? Bo nikt nie marzy o spokojnej, cichej i trwałej miłości. Marzy się o tym, żeby być jak Sid i Nancy, a nie Mama i Tata Muminka.

4. Bądź szczery. Przede wszystkim wobec siebie

Tak, wiem – kobiety są tak naiwne, że uwierzą we wszystko co się im powie, a jak mają koło trzydziestki to zrobią wszystko, żeby tylko z kimś być. Jasne, możesz je okłamać, żeby coś ugrać… tylko po co? Chcesz to bzykaj. Czujesz się dobrze zdradzając? To zdradzaj. Wiesz w czym problem? W tym, że ty nie akceptujesz swoich potrzeb, nie wierzysz w to że jesteś wystarczająco dobry i wątpisz, że komukolwiek wystarczy to co dajesz. To dlatego chowasz obrączkę, mówisz że chcesz się ustabilizować i wcale nie lubisz swojego życia, a kobiety, z którymi się spotykasz zapisujesz w telefonie tak jak kumpli „żeby się nie dowiedziały”. W ostateczności to dlatego wolisz obiecać więcej niż masz do oddania, bo wtedy na idiotkę wyjdzie ona, a nie ty. Jesteś jak gej przed coming-outem i przykro mi, ale podobnie jak on zachowujesz się jak cipa.

5. Doceniaj ją

Punkt, na którym wykłada się większość relacji i najmniej doceniana indywidualna potrzeba. Najczęstsza statystycznie przyczyna rozwodów, zdrad i… zmieniania miejsc pracy. Każdy potrzebuje akceptacji, wsparcia i poklepania po ramieniu: „Fajnie, że to dla mnie robisz”. W związkach mężczyzn docenia się za to czego nie robią, czyli np. zostają z dziewczyną zamiast wyjść z kumplami, ale kobiety oczekują od nich fajerwerków. Z kolei kobiety docenia się za to co robią dla ciebie, a nie robiłyby tego normalnie. Przyjechała specjalnie do ciebie z drugiego końca miasta? Pół dnia gotowała obiad? Kupiła bieliznę od Beate Ushe i ma ją na sobie? To noś ją na rękach, bo prawdopodobnie nikt nigdy tego nie robił. Kobiety przez pół życia robią dla wszystkich kanapki na drogę, ale nigdy nie słyszą: „Dziękuję” i stale szukają kogoś kto będzie im to mówił sam z siebie, a nie tylko po kłótni pod tytułem: „Nic dla ciebie nie znaczę!”

6. Podejmuj decyzje

Serce schłodzone jak wódka i niezależność to maska na pokaz.

Nakarm, pochwal, podrap po brzuszku i przenigdy nie każ decydować, bo i tak przez godzinę zastanawiała się jakie założyć buty, więc ciężko oczekiwać, że cokolwiek innego wybierze szybciej. Pamiętaj też, że jest różnica między podejściem: „Po prostu chcę żeby ci było dobrze”, a myśleniem: „Muszę cię przekupić, żebyś spędziła ze mną czas”. Zabierz ją w miejsce, które lubisz, postaw przed nią sernik z malinami i nigdy nie oceniaj. Ocenianie kobiet prędzej sprawi, że dostaniesz torebką po ryju, niż że wejdziesz z nią do taksówki.

7. Traktuj ją jak równą sobie

Kiedy stoi ona w cholernie drogich i cholernie niewygodnych szpilkach to ostatnie czego chce to spotkać kutafona, który będzie mentalnym napinaczem usiłującym udowodnić jej, że jest lepszy. On to panie, ludźmi zarządza, drifty robi, na klatę bierze więcej niż ona waży, a ona to co? Ładna buzia i nic więcej, a i to pewnie z tapetą. Z przyjaciółkami tylko plotkuje, lakiery do paznokci ogląda i zachwyca się dziećmi i kotkami.

Problem w tym, że wcale nie mam pewności czy męskie dyskusje o piłce nożnej są więcej warte niż dyskusje o fluidach i podkładach. Tak samo nie wiem czy umiejętność lepszego prowadzenia samochodu jest lepsza niż opiekowanie się dziećmi, bo ja zawsze się boję, że takiego niemowlaka połamię. Wydaje mi się, że trochę za bardzo wszyscy daliśmy się zapędzić w samowystarczalność. Zbyt mocno postawiliśmy na samodzielność, a za mało na uzupełnianie się. Najgorsze natomiast jest to, kiedy zamiast chcieć kogoś poznać usiłuje się mu udowodnić, że jest się lepszym, fajniejszym i mądrzejszym.

8. Rób to o czym ona myśli

Przeciętny facet myśli o tym o czym myśli kobieta. Nieco lepszy mówi to o czym ona tylko myśli. Prawie żaden tego nie robi.

Siedzi, pierdoli o swoim psie, chodzeniu do ksero i swoich „marzeniach i nadziejach”, a ona myśli: „Co jest ze mną nie tak?!”, chociaż powinna czuć się jak seksbomba.

Widzisz, jeśli dziewczyna przychodzi na randkę to nie przychodzi nieprzygotowana. Ona planuje. Wie co chce żebyś z nią zrobił. Nie zakłada sukienki dlatego, że lubi. Robi to z nadzieją, że nie wróci do mieszkania o 22.00 i nie powiesi jej na wieszaku jak swoją kolejną porażkę. Co by nie mówić to kobiety są mocno niepewne siebie. Drążą każdą swoją porażkę i obwiniają siebie nawet jeśli z koleżanki powiedzą sobie: „Hahaha, ale frajer!” One wciąż myślą co mogły zrobić lepiej, jak to możliwe, że nie żyją jak w Girls, a jego erekcja się nie utrzymała. Na 99% pomyśli, że problem był w niej.

Chcesz absolutnej prawdy na temat kobiet? Niewykorzystane mszczą się.

Dodaj komentarz

91 komentarzy do "Jak kobiety chciałyby być traktowane (a nie są)?"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
poka_hontazz
Gość

Cóż. Ciekawy tekst. Z kilkoma punktami zgadzam się w stu procentac. Nie sądziłam, że gdzieś na świecie istnieje mężczyzna, który będzie w stanie wyrazić to, czego ja nie potrafię.

Zarazbędę
Gość

Jakim cudem pod tym postem nie ma ani jednego komentarza, a pod podobnym o facetach jest ze 100..

A.
Gość

Chyba dlatego, że dopiero został opublikowany, ale mogę się mylić. :)

ntm
Gość

Ten tekst jest o wiele słabszy niż ten, o którym wspominasz

apokalipsa
Gość

Volant jesteś kobietą, prawda?

Piotrek
Gość

Prawda. Choc niezbyt urodziwa.. :/ :D

Szel
Gość

9. Przestań gadać tylko o sobie i swoich ekstremalnie wielkich problemach typ ‚robić dziś biceps czy klatę’. Zainteresuj się jej problemami. Słuchaj. Słuchaj uważnie. Pomyśl przez chwilę o niej, nie o sobie.
‚Ludzie nie słuchają tylko czekają w kolejce do mówienia’.
Amen.

Łukasz
Gość

To akurat proste, bo robi się biceps i klatę jednego dnia.

Asia
Gość

Tak samo jak rozmowa o fluidach i podkładach też jest równie prosta, bo.. fluid i podklad to, to samo ;)

Maciej Stachowiak
Gość

Czasem sobie myślę, że biceps jest ważniejszy niż podkład czy pushup – facet musi przede wszystkim siebie szanować a reszta to już kultura osobista. Jak nie umie zająć się kobietą to będzie strzelał babole, nie ważne jak bardzo będzie jej nadskakiwał.

Katarzyna
Gość

Jakoś tak chaotycznie dzisiaj ale znalazłam jedno zdanie, co do którego absolutnie się zgadzam: „Zbyt mocno postawiliśmy na samodzielność, a za mało na uzupełnianie się.” Bardzo słuszne spostrzeżenie – dzięki! :)

Saga
Gość

Za punkt 4 powinieneś dostać solidny obiad.

Pola
Gość

Nigdy nie komentowałam twoich postów ale to wszystko co tutaj napisałeś jest tak trafne że muszę ci pogratulować , rozgryzłeś kobiecą logikę. Tak wiem że każda kobiet jest inna ale każda z nas skonstruowana jest na tym samym ,, rdzeniu” który wystarczy opanować a to nie łatwe . Szacun Volant

sol
Gość

Wykorzystane kobiety też się mszczą… :p

Piotrdivine
Gość

Taaaaaa…
Jak traktowac kobietę?

Zobacz: https://www.youtube.com/watch?v=p6Z-gsQLJjk

Katka
Gość

Przeciętny facet myśli o tym o czym myśli kobieta. Nieco lepszy mówi to o czym ona tylko myśli. Prawie żaden tego nie robi- reasumując , nikt mi nie da tyle ile Ty mi możesz obiecać ;-)

me
Gość

Punkt 7 jest zdecydowanie w punkt, ale z trójką się nie zgadzam do końca.

To prawda, że kobiety są łase na emocje, ale naprawdę myślisz, że nie marzą o trwałej miłości? Ok, może nie spokojnej czy cichej, ale trwałość daje poczucie bezpieczeństwa, a kobiety często chcą bezpieczeństwa w związku. Ciągła huśtawka emocjonalna bardzo męczy, a kobieta też chce coś budować w życiu, a do tego potrzebuje spokoju. Miło się pohuśtać od czasu do czasu, ale przeciąganie tego stanu zbyt długo powoduje frustracje, bo nikt nie lubi czuć, że ktoś inny steruje jego emocjami.

A ten stan, że oddycha się kimś innym? Ja zbyt mocno cenię sobie własną odrębność, żeby marzyć o czymś takim. Bardzo łatwo się udusić w takiej konfiguracji.

Michał
Gość

„Niewykorzystane mszczą się.” – oj, to jest niewątpliwie prawdą.

S
Gość

I teraz coś zrozumiałem…

Vłodarz
Gość

Bardzo humanistyczny tekst. Taki empatyczny Volant. Nie jest to jakaś krytyka z mojej strony. Tylko moja opinia, a propo kobiet i ich „chcenia”.

Jakby kobiety chciałyby być traktowane a nie są ?

Czasami po prostu kobiety są tak traktowane, jak na to sobie zasłużą. Mam dobrą znajomą, właściwie to już pani profesor. Kobieta anioł. Naprawdę bardzo w porządku wobec ludzi, wobec świata. Ale miałem też inną znajomą. Dzisiaj doktorantka, fajna była miała jednak pewną wadę – lubiła od czasu do czasu coś podpier*olić, pożyczyć i nie oddać. Pożyczasz kobiecie na przykład płytę z muzyką. Ona nie oddaje. Potem Cię zwodzi. Odpuszczasz, no bo co zrobisz ? Nabijesz jej ? Tylko potem trudno nie oceniać kobiet. A i jak widzisz jej zakłamaną facjatę to taki jakiś niesmak. Inna. Spotykamy się. Miała dziecko. Z tym jej facetem, to mówiła, że nie ma, ale do dziś nie wiem, czy to ściema. Pewnego dnia spotykamy się u niej. Spaliła z cztery papierosy, wypiła dwa piwa, potem wyciągnęła cycka i zaczęła karmić małą. Zobaczyłem to. Nie komentowałem. Nie było seksu. Nie spotkaliśmy się więcej. Ale tak nie oceniamy kobiet – no bo one przecież nie chcą być tak traktowane. Zasługują na więcej. Każdy zasługuje na to na co zapracuje swoim zachowaniem. Inna. Fajnie wszystko grało, tylko miała jedną wadę. Strasznie się łasiła po pijaku do każdego faceta. Potem zazwyczaj lądowała z nowo poznanym w wyrze. Temat w sam raz na raz i won. No ale tak nie oceniamy kobiet, anielskie istotki pełne cnót wszelakich :). O kobietach z którymi się spotykałem i na pierwszym spotkania nadawały mi wszystko na temat swoich byłych partnerów, jacy to oni źli, a jakie one dobre – no nie będę rozwijał tematu. Po takich i innych przygodach troszkę już mam wyjeb*ę na to jaki powinien być idealny facet. Gadka – szmatka, na początku każdy udaje fajniejszego, niż jest – kobiety zazwyczaj grają słodsze, niż są, ewentualnie bardziej niezależne, bądź bardziej zołzowate – zależy, co chcą ugrać. A potem każdy jest jaki jest i jaki koń jest każdy widzi. Co do kobiet zastanawiających się przez godzinę jakie buciki ubrać – no faktycznie idealny materiał na partnerkę i matkę Twoich dzieci. A z drugiej strony znam kobiety, które łamią ten stereotyp. Otóż wyobraź sobie, że jedna moja znajoma wpadła na pomysł, by ocieplić dom. Zorganizowała ekipę. Wymieniła okna. Potem drugą ekipę. Naczytała się o klejach, styropianach. Wszystko sama kupiła. Zorganizowała ekipę. Ociepliła dom. Potem jeszcze trzasnęła elewację. To tak a propo wrzucania kobiet do jednego worka i jak wygląda przy tym ta niunia z tymi kozaczkami – jak słodka idiotka. Powiedzmy sobie szczerze – Polki są ładne – ale są takie, które opierają swoją pozycję na dupie, a są też takie które wnoszą w życie swoich partnerów tyle dobra, mądrości, światła, ciepła, że faktycznie na rękach nosić. I myślę, że wielką niesprawiedliwością byłoby, gdybym jedną i drugą grupę traktował tak samo. W Biblii już było: „Panny głupie i Panny roztropne”. Co do mężczyzn. Zwiążesz się kolego z pierwszym typem. To zawsze będzie źle. Gospodarstwo domowe nie będzie się rozwijać. Zawsze będą pretensje i grupa wsparcia z koleżankami na drinku, zwiążesz się z drugim typem. To jakoś pieniądz będzie mądrze zarządzany, w domu porządek, dzieci dobrze ubrane i ogólnie spokój sprzyjający rozwojowi. Tylko to też trzeba umieć docenić, a nie latać po mieście szukając przygód z „ch*j wie kim”.

S
Gość

V chodziło raczej o ocenianie przed poznaniem.

Vykos
Gość

Widac ze tekst dla kobiet :)
Taki empatyczny, humanistyczny, romantyczny, etc. jak to pisze Vlodarz.

Rozumiem, trzeba docenic kobiete, ktora sie stara, znalezc w niej cos wiecej niz fajny tylek i cycki. Ale spedzanie zycia na zastanawianiu sie nad tym co kobieta chce, kiedy ona sama czesto nie wie tego jest syzyfowa praca.
Granie twardziela, kiedy sie jest mieka faja, raczej nie podziala. Facet ma byc facetem i tyle. Kiedy ktos ma zaciecie na bycie tata Muminka raczej nie stanie sie nagle kims innym.

Volant, masz racje przede wszystkim co do jednej rzeczy, jesli sie ma ochote cos robic to trzeba to robic – patrz pkt 4.

Vłodarz
Gość

Ach jeszcze jedno, co do osławionej huśtawki emocjonalnej. To jest robienie z siebie takiego błazna, aktora, bawidamka w połączeniu z psychoanalitykiem niedojrzałej emocjonalnie partnerki ?

mademoiselle zu
Gość

oj Michaś, po raz kolejny rękami i nogami mogę się podpisać pod Twoim tekstem, z zapartym tchem go czytałam i jak zawsze, już przy pierwszym akapicie, szeroki uśmiech nie schodził mi z twarzy :)

miss b.
Gość

Bankowo jesteś kobietą. Jeśli jakimś cudem jednak nie, to powinni Cię klonować.

eff
Gość

Dokladnie!
Nie znam żadnego faceta, który by robil to o czym mówi. Zamiast dać z siebie 100% i stanąć na glowie żeby zostać docenionym z naszej strony, idą na latwizne i jeszcze pretensje maja, ze nie dostają tego czego sobie życzą w glebi duszy. No, sorry seks sam się nie zrobi. Nawet na bylejaki trzeba zasluzyc.

Vłodarz
Gość

Zasłużyć na seks ?!!

Vłodarz
Gość

Być docenionym ? Stanąć na głowie ? Współczuje partnerowi. „Seks sam się nie zrobi” – to jest dopiero seksistowskie podejście :). Eff przestań mędrkować gary same się nie umyją. :)

Barbie
Gość

„Niewykorzystane mszczą się”? zdaje mi się że jedynie słaba kobieta zniżyłaby się do tego aby mścić się na kimkolwiek (czy to kobieta czy mężczyzna zalazł jejza skórę)…
co do tekstu: 1 punkt i 8 daje do myślenia – reszta to tylko „myślenie spod rosporka”…

Ekstaza
Gość

Tekst dosyć mocno generalizowany, zapewne wynika z doświadczeń autora, bądź zwyczajnie podejścia mężczyzn do kobiet. Macie coś takiego w psychice co kierunkuje myślenie na drogę sądowej kontroli sytuacji. 8 porad, 8 prawd tylko czy pisane są z autopsji czy raczej obserwacji? Rozumiem, że to niektóre z wielu (powinnam żywić taką nadzieję), jaką stratą dla Pań będzie zamykanie ich potrzeb w takim kanonie. Może mężczyzna jest w stanie zrozumieć kobietę lepiej niż ona sama (bądź na podobnym poziomie), może jest w stanie odkryć jej potrzeby. Tylko pytanie, czy mężczyzna który uważa, że kobieta spędzająca godzinę przed lustrem robi to dla niego, a gdy zakłada co ciekawszą bieliznę lub seksowna sukienkę ma w zamyśle go „zachęcić” do siebie. Otóż robią tak Panie, które pragną się dowartościować słodkimi komplementami rodem z fabryki czekolady. Każdy w głębi przyjmuje postawę egoistyczną, dlatego mężczyźni potrafią sobie tak mocno schlebiać, na tyle by myśleć, że pragniemy wartości dodanej poprzez komplementy, zauważenie potrzeb, strojenie się dla nich (niczym świąteczne drzewka) i kreujemy się na kruche istoty. W rzeczywistości jeszcze długo będą się uczyć, a wyjdzie im to najlepiej tylko gdy przestaną gadać o równości w związku i o tym jak sprawiedliwie będziemy dzielić role. W efekcie nigdy nie będzie równości, ponieważ takowa się nie sprawdzi, mężczyzna powinien pełnić funkcję silnie stąpającego po ziemi samca, a kobieta nie powinna dążyć do równouprawnienia, ponieważ wnoszenie mebli na drugie piętro czy dźwiganie 20kg „cukru” nigdy nie będzie jej domeną. Dlatego pora na pobudkę. A jeśli któraś z Pań jednak zapragnie przynieść sobie do domu omawiany wyżej cukier to pożałuje tego szybciej niż myśli, ponieważ nadmiar „cukru” bardzo szkodzi…profunda metaphora…

Vłodarz
Gość

„Otóż robią tak Panie, które pragną się dowartościować słodkimi komplementami rodem z fabryki czekolady … ”

Dziękuję, że jesteś !

Chcę Ci nosić cukier !

ciekawy
Gość

Vłodarz, czy to Ty jesteś autorem bloga pt. „Chłopak Nikt” w innym miejscu i czasie? Z ciekawości pytam ☺

Vłodarz
Gość

Ciekawy. Jestem autorem mnóstwa poczytnych tekstów :). Tego też.

ciekawy
Gość

Vłodarz, wiem że poczytne, sam je z uwagą sledziłem a ten o który pytałem mi utknął dobrze w pamięci ☺ szkoda że stamtąd zniknąłeś razem ze swoimi blogami. Pozdrawiam

Vłodarz
Gość

Moje zniknięcie było świadome:

- coś się kończy, coś zaczyna. Poziom dyskusji w którym kobietę nazywa się targetem i określa mianem dajmy na to SHB8 (schab ?) na którym to targecie stosuje się metody przyciągania i odpychania (push and pull) to nigdy nie była moja bajka. W moim odczuciu takie zachowania i takie myślenie jest w ch*j niedojrzałe. A pisząc tam chcąc nie chcąc byłem z tym utożsamiany, ewentualnie musiałbym się tłumaczyć dlaczego mnie to wkurw*a. A to wszystko jest pokłosie zachłyśnięcia się publikacjami amerykańskich „specjalistów” od pick up – u, ewentualnie zachłyśnięcia tym jak to przetłumaczyli i zaszczepili na naszym gruncie rodzimi „miszczowie”.

- mnóstwo próśb o poradę od facetów; co uświadomiło mi, że dla wielu ludzi PROBLEMEM JEST TO, ŻE UFAJĄ BARDZIEJ OBCEMU CZŁOWIEKOWI, niż swojej intuicji i doświadczeniu. Gdybym chciał naprawdę na odległość mógłbym co niektórym z nich formatować mózg, właściwie były osoby które się o to prosiły, żeby pojawił się w ich życiu taki prorok od relacji i wyprostował ścieżki do kobiecych serc – czujesz już jaka żenada, jakie to słabe jest ?

- to już nie moja grupa, na palcach jednej dłoni mogę wymienić osoby, które poprosiłbym o spojrzenie z boku. Ale mam do nich bezpośredni kontakt.

- pycha – ktoś prześpi się z jedną, z drugą kobietą i już myśli, że jest Don Juanem, pijackie ekscesy i chwalenie się nimi na forum publicznym, jeśli kojarzysz gościa tańczącego z krzyżykiem to może być tak, że za parę lat, gdy będzie już statecznym pracownikiem, to wycieknie ten filmik i podetnie mu skrzydła, opisywanie historii z kobietami to też jest idiotyzm, to są słabe „zachowania” ludzi których jara internetowy fejm, szczególnie, że zazwyczaj Ci ludzie chwalą się w swoim otoczeniu, że opisują to – żal.pl;

- i łącząc to wszystko do kupy po prostu przestało mi to pasować, a jak coś mnie męczy i nie da się tego zmienić to się wycofuję.

Co do mojego pisania tam. Od czasu do czasu wrzucę tam incognito jakiś tekst. Taki z życia i trochę o życiu. Teksty te nie robią furory, bo po prostu w większości target nie ten – co nie znaczy, że ludzie nie piszą do mnie i pytają kiedy i gdzie można się ze mną spotkać. Jednak ogólnie i patrząc na masę to target w większości chce w pół roku stać się bożyszczem kobiecych serc, po prostu jeszcze dyskoteka w głowie gra i odklejenie od „realu” jest zbyt duże. Nie moja bajka.

ciekawy
Gość

Vłodarz. Fakt pozim sie tam obniża w stosunku np. do Klasyków czy innych blogów z przed paru lat. Myśle, że zbyt młodzi ludzie tam trafiają i szukają drogi na skróty, bezmyślnie. Takie czasy. Eshabe, degie, engie a zwłaszcza „target” osobiście też mnie rozp..! Nie mniej uważam że paru chłopa z lekkim piórem tam ma/miało coś ciekawego do powiedzienia (np. MrS. Ex..) w tym – wg mnie – Ty. Wracałem czasem do Twoich wpisów stąd zauważyłem że znikłeś.. Miałeś do powiedzenia pare niegłupich słów, może niektórym by sie jeszcze przysłużyły te blogi :)
Pozdrwiam (zanim Volant nas zbanuje za prywate ;)

S
Gość

„Ona chce się za tobą uganiać, potrzebować cię jak powietrza, bujać się na emocjonalnej huśtawce i widzieć, że zachowuje się jak suka, ale wciąż to robić. Będzie chciała, żebyś się zawstydził, żebyś przeprosił, chciał się dla niej zmienić i zrobił to czego ona chce tylko po to, żebyś nie zrobił żadnej z tych rzeczy. Dlaczego? Bo nikt nie marzy o spokojnej, cichej i trwałej miłości. Marzy się o tym, żeby być jak Sid i Nancy, a nie Mama i Tata Muminka”

Czy to nie jest na dłuższą metę zbyt męczące? Chyba że specjalnie przerysowujesz?

Kasia
Gość

Jesteś bardzo mądry Volant

Jared
Gość

Coraz więcej poprosimy tekstów o tym jak facet powinien zadowalać kobietki, bo i tak mało jest w nich postawy roszczeniowej.

Kobietka wczoraj zajęła mi miejsce w barze przy stoliku. Siedzieliśmy w parę osób. Koleżanka jakaś tam kogoś tam. Grzecznie poprosiłem o zmianę przez nią miejsca.
Co usłyszałem w zamian od niej: Co za kutas z ciebie…

A.
Gość

czytam od jakiegoś czasu Twojego bloga i mam wrażenie, że w kwestiach seksu i związku zachowujesz się, jakbyś odkrył prawdę objawioną, jedyną i słuszną. i ogólnie mam wrażenie, że w życiu bardzo źle traktujesz kobiety, a ośmielasz się tutaj pouczać innych, jak mają to robić. nie wiem, w jakimś środowisku się na co dzień obracasz, ale naprawdę, nie każda kobieta która nie chce iść do łóżka na pierwszej randce jest idiotką, jak to określiłeś w jednym swoich postów. i mam wrażenie, że często stawiasz znak równości między tym, jaka kobieta jest w łóżku a jej osobowością. nie wiem, może są na świecie ludzie, którzy podchodzą do tego tak jak Ty, ale zastanawiam się gdzie, serio – może wszyscy tacy są, a ja jakimś cudem tego nie widzę? pozdrawiam

A.
Gość

skoro nie zrozumiałam przekazu ani jednego tekstu, to chyba znaczy, że nie wyrażasz się jasno i nie przekazujesz tego, co masz na myśli, a może po prostu nie mam prawa się z Tobą nie zgadzać? najlepiej jest ciągle odbijać piłeczkę bez podawania sensownych argumentów i ucinać dyskusję, kiedy robi się niewygodna? :)

pozdrowienia

A.
Gość

jasne – nie ma sensu dyskutować, bo i tak nikt nikogo nie przekona do swojej racji, lepiej nie rozmawiajmy, nie wymieniajmy się poglądami, nie poznawajmy siebie nawzajem i zostawmy wszystko tak, jak jest, tak jest wygodniej.

nie wiem, w którym momencie poczułeś się przeze mnie obrażany, ale na razie to Ty niespecjalnie okazujesz mi szacunek jako rozmówcy, pisząc ciągle „Cię”, „Tobie” z małej litery i zarzucając mi brak inteligencji i zdolności do wyciągania wniosków z czytanych tekstów :) spodziewałam się po Tobie lepszych umiejętności prowadzenia dyskusji, a zastałam odbijanie piłeczki i ucinanie w niewygodnym momencie tekstem raczej nie prezentującym poziomu dorosłego człowieka. no ale jasne, zawsze można po prostu skończyć dyskutowanie wskazując na to, że to problem czytelnika, że nie rozumie Twoich tekstów. no ale nie możesz się przyznać do błędu, jasne, rozumiem.

pozdrawiam

Piotr Z
Gość

Lubię te argumenty ludzi o „Cię” „Tobie”, którzy potrafią się o to czepiać, a nie rozumieją zasad ich zastosowania (to zawsze taki ostateczny atak, żeby pokazać kto tu ma większa kulturę). Proponuje wpierw przeczytać zasady użycia, a później pouczać innych. Zauważam od jakiegoś czasu, że dla niektórych większą obrazą jest napisanie małą literą zaimka osobowego niż użycie wulgaryzmu jako określenie tej osoby.
Ps. Propozycja Volanta przeniesienia tej rozmowy na priv była dobrym pomysłem, bo obszerna dyskusja 2 osób w ciągnących się komentarzach jest zbędna.

Łukasz
Gość

@A. – Co by nie było, masz fatalny poziom argumentacji, a do tego irytujący sposób odbijania piłeczki, przez Ciebie w dyskusji wytknięty. Chcesz wyjść na osobę kulturalną i rzeczową, gdzie skutek jest całkowicie odwrotny, co denerwuje jeszcze bardziej. Proponuję zająć się czymś innym, niż dorabianiem komuś sztucznej osobowości.

A.
Gość

ok, jasne, rozumiem :) przypomnę tylko cel mojego pierwszego komentarza, a nie miał on na celu obrażania kogokolwiek albo wszczynania sprzeczki. napisałam po prostu, że uważam, że Volant źle traktuje kobiety, bo to wynika z jego wpisów na blogu. można to negować, zakrzyczeć i udowadniać, że tak nie jest, a można po prostu się nad tym zastanowić i jeśli faktycznie tak nie jest, to podziękować uprzejmie za uwagę i zając się dalej swoimi sprawami. piszę to jako kobieta, która nigdy w życiu nie chciałaby spotkać na swojej drodze faceta, który ma taki stosunek do kobiet jak Volant. może jestem pierwszą osobą na tym blogu, która zwróciła na to uwagę, może jest to niewygodne, może uszczypnęło, ale przecież zawsze można to zignorować i zakopać pod dywan, a z pomocą przyjdą inni czytelnicy. jeśli chce się być ekspertem w jakiejś dziedzinie (chociażby blogowania, relacji z kobietami), to feedback się liczy.

napisałam już wszystko, co miałam do powiedzenia. pozdrawiam.

ChicaMala
Gość

A. uwierz, że bardzo wiele kobiet chciałoby, żeby ktoś je potraktował w dokładnie taki sposób, jak opisuje i mam nadzieję (jestem pewna) robi to Volant. O tym, że chcą, żeby zrobił to osobiście już nawet nie powinnam wspominać. To po pierwsze.

Po drugie to, że odczuwasz brak szacunku do kobiet i związków w jego tekstach, wynika tylko i wyłącznie z Twojego podejścia, które ma prawo być inne i niestety jest szkodliwe dla Ciebie i Tobie podobnym. To pewnie zasługa właśnie tych historii o skrzywdzeniu przez kogoś, o czym sama wspominałaś. To smutne, bo to, że ktoś ma odwagę prowadzić szczęśliwe życie i otaczać się dobrymi i szczęśliwymi ludźmi nie jest niczym złym. Wręcz przeciwnie – jest genialne i dobre dla wszystkich.

Po trzecie, to, że Ty nie rozumiesz i/lub nie zgadzasz się z jego tekstami, nie oznacza od razu, że on ma obowiązek siedzieć i Ci wszystko grzecznie tłumaczyć, bo jest blogerem i autorem książek. On wyraża swoje poglądy, przedstawia teorie, które się sprawdziły w jego życiu i, które sprawdzają się w życiach wielu osób, ale nie oznacza, że muszą we wszystkich. To tak jak z zarabianiem kasy – kupowanie mieszkań pod wynajem jest genialnym sposobem pomnażania majątku, ale nie każdy i nie w każdym momencie może to robić. Do pewnych rzeczy trzeba dojść, dojrzeć i najpierw ogarnąć siebie.

Po czwarte świat byłby zdecydowanie lepszy, gdyby faceci „nie szanowali” kobiet w taki właśnie sposób, jak robi to Volant. Może one wreszcie by się ogarnęły i prowadziły lepsze i szczęśliwsze życia. Niestety większość je okłamuje „dla ich dobra”, dzięki czemu tylko wciąga w jeszcze większe bagno.

Na koniec zaś, jeśli chcesz z kimś dyskutować i podważać jego teorie, to chociaż używaj konkretnych argumentów. Albo chociaż jakichkolwiek argumentów, bo w Twoich wypowiedziach ich kompletnie brakuje.

Robinson
Gość

Droga A.,
trzymaj się dzielnie. Nie powinno Cię dziwić, że nie zostałaś na tym blogu
zrozumiana, ani że Twoje argumenty spotkały się z taką a nie inną repliką. Tu
promuje się określony typ widzenia świata, ludzi i relacji między nimi – bardzo
popularny, bo bardzo prosty, za to podlany sosem „empatii”,
„doświadczenia życiowego”, „intelektualizmu” i „rodzimego Greya na poziomie
mentalnym”. Signum temporis. Dzięki tym drobnym zabiegom szacowne grono nas, Czytelników-Wyznawców, może się tu poczuć
uczestnikami misterium, podczas którego Autor ugruntowuje wszystkich chętnych
(i siebie samego rzecz jasna) w jakże upragnionej przynależności do Wyższej
Formy Bytu, która posiadła patent na mityczne Prawdy Objawione. Co więcej,
ugruntowuje on nas w przeświadczeniu, że jako Wyższa Forma Bytu i głosiciele
jedynie słusznych Prawd mamy prawo dyskredytować i gardzić maluczkimi o
poglądach i postawach innych niż nasze, bądź takich, których nie
jesteśmy w stanie naszymi umysłami ogarnąć. To przecież tylko „pizdy”, „miękkie
faje”, „cipy” i „kutasy” – przypomina się tu o tym w co drugim akapicie. W takich
okolicznościach, droga A., wszelka pogłębiona polemika z tezami Autora jest po
prostu błędem kardynalnym. Nie idź tą drogą. Powinna Ci to uświadomić
wszechobecna tu bufonada i arogancja ocierająca się o zwykłe prostactwo
(zapewne zauważyłaś, że Prawdziwy Mężczyzna i równie Prawdziwa Kobieta nie
obędą się bez rzucania na lewo i prawo mięchem, wspomnianego postrzegania ludzi wokół siebie
jako „pizd”, „cip” i „kutasów” oraz sprowadzania
życia i relacji międzyludzkich do poziomu „Warsaw Shore”). Ale nie uświadomiła. Nie przemówiło Ci też do rozsądku zamykanie ust groteskowymi propozycjami
przejścia na priv, jak również argumentami ad personam (insynuacje o rzekomych
problemach jako źródle Twoich poglądów), tudzież innymi chwytami ze świata niskiej
retoryki. Nie zraził Cię też zalew generalizacji i uproszczeń, ani swoiste pomieszanie z poplątaniem w argumentacjach Volanta (trudno w tym miejscu przytaczać te litanie). Aspekty te oczywiście dyskwalifikują Autora jako interlokutora, a jako
właściciela bloga – najzwyczajniej ośmieszają. Nie usprawiedliwiają one jednak
Twego upartego, całkowicie nieuzasadnionego dążenia do dyskusji (!) na forum
dyskusyjnym (!), jakim w końcu są komentarze. Kto to widział, by tak
przeszkadzać Autorowi i jego Czytelnikom? Zapomniałaś, droga A., że to blog Volanta i grona jego
Wyznawców – nie osób o innym spojrzeniu na człowieka, a zwłaszcza nie tych,
którzy są gotowi na polemikę z publikowanymi tu Prawdami. Zatem uszanujmy to i
wykorzystajmy łaskawie daną nam szansę, by chłonąć Prawdę i pokornie milczeć.
Wszak Volant ma święte prawo prowadzić taki blog, jaki chce, inni zaś mają
święte prawo go czcić. Czego Ci jednak z całego serca nie życzę…

Robinson
Gość

Droga A., trzymaj się dzielnie. Nie powinno Cię dziwić, że nie zostałaś na tym blogu zrozumiana, ani że Twoje argumenty spotkały się z taką a nie inną repliką. Tu promuje się określony typ widzenia świata, ludzi i relacji między nimi – bardzo popularny, bo bardzo prosty. „Rodzimy Grey na poziomie mentalnym” podlany sosem „empatii”, „intelektualizmu” i „doświadczeń życiowych” – wzięcie murowane. Signum temporis.

Dzięki tym drobnym zabiegom szacowne grono nas, Czytelników-Wyznawców, może się tu poczuć uczestnikami misterium, podczas którego Autor ugruntowuje wszystkich chętnych (i siebie samego rzecz jasna) w jakże upragnionej przynależności do Wyższej Formy Bytu, która posiadła patent na mityczne Prawdy Objawione. Co więcej, ugruntowuje on w przeświadczeniu, że jako Wyższa Forma Bytu i głosiciele jedynie słusznych Prawd mamy prawo dyskredytować i gardzić maluczkimi o poglądach i postawach innych niż nasze, bądź takich, których – o zgrozo – nie jesteśmy w stanie naszymi umysłami ogarnąć. To przecież tylko „pizdy”, „miękkie faje”, „cipy” i „kutasy” – o czym przypomina się tu w co drugim akapicie.

W takich okolicznościach, droga A., wszelka pogłębiona polemika z tezami Autora jest po prostu błędem kardynalnym. Nie idź tą drogą. Powinna Ci to uświadomić wszechobecna tu bufonada i arogancja ocierająca się o zwykłe prostactwo (zapewne zauważyłaś, że Prawdziwy Mężczyzna i równie Prawdziwa Kobieta nie obędą się bez rzucania na lewo i prawo mięchem, wspomnianego postrzegania ludzi wokół siebie jako „pizd”, „cip” i „kutasów” oraz sprowadzania życia i relacji międzyludzkich do poziomu „Warsaw Shore”). Ale nie uświadomiła.

Nie przemówiło Ci też do rozsądku zamykanie ust groteskowymi propozycjami przejścia na priv, jak również argumentami ad personam dotyczącymi rzekomych problemów jako źródle Twoich poglądów, tudzież innymi chwytami ze świata niskiej retoryki i przaśnego „pijaru”. Nie zraził Cię też zalew generalizacji i uproszczeń, ani swoiste pomieszanie z poplątaniem w argumentacjach Volanta (trudno w tym miejscu przytaczać całe litanie). Aspekty te dyskwalifikują Autora jako interlokutora, a jako właściciela bloga – najzwyczajniej ośmieszają. Nie usprawiedliwiają one jednak Twego upartego, całkowicie nieuzasadnionego dążenia do dyskusji na forum dyskusyjnym, jakim w końcu są komentarze. Kto to widział, by tak przeszkadzać Autorowi i jego Czytelnikom?

Zapomniałaś, droga A., że to blog Volanta i grona jego Wyznawców – nie osób o innym spojrzeniu na człowieka, a zwłaszcza nie tych, którzy są gotowi na polemikę z publikowanymi tu Prawdami. Zatem uszanujmy to i wykorzystajmy łaskawie daną nam szansę, by chłonąć Prawdę i pokornie milczeć. Wszak Volant ma święte prawo prowadzić taki blog, jaki chce, inni zaś mają święte prawo go czcić. Czego Ci jednak z całego serca nie życzę…

Ekstaza
Gość

Kobieta potrafi całą sobą wzbudzić zainteresowanie mężczyzny jak i go odrzucić. Oczywiście są Panowie, którzy potrafią na podstawie zachowań „łóżkowych” zbadać jej charakter (jak autor), jednak życie codzienne, a kwestie „łóżkowe” to dwie sprawy, które należy umieć rozdzielać. Jak przypuszczam wymagający Panowie pragną „wyuzdania” w łóżku, a „damy” na co dzień. Doskonale zdają sobie sprawę, że tak będzie najlepiej jednak o takie połączenia o dziwo- ciężko. Analogicznie odnosi się to do mężczyzn. Te ciekawsze egzemplarze to już nie taka prosta sprawa dlatego osoby o złożonej osobowości nie da się ocenić na podstawie akcji „łóżkowej”, bowiem formy złożone potrafią zaskakiwać przeobrażeniami. Należy jednak pamiętać, że nawet najpiękniejszy motyl powstaje z poczwary, dlatego warto odkrywać ludzi i szukać w nich głęboko ukrytych cech (a dodam, że te najbardziej przyciągają), które pozwolą zatrzymać się dłużej przy tak barwnym okazie.

Accalia
Gość

Błędy kobiet, błędy mężczyzn. Nie ma takiej listy, która by wyczerpała to jak wiele można schrzanić w relacji. I nie ma takiej ilości szpilek i czerwonej szminki albo limitowanej wersji porsche, które od tego uchronią. Czasem trzeba to usłyszeć od kogoś obcego, bo bliscy wolą chodzić koło nas na paluszkach. Ale relacje najczęściej nie rozwalają się przez same błędy. One się rozpadają, bo zakładamy, że ich nie popełnimy albo bo je popełniliśmy i nie uczymy się na nich. To nie prawda, że lepiej uczyć się na cudzych błędach. Bez własnych błędów nie ma własnych związków, jest tylko cudze życie.

Darek
Gość

Wykorzystane też się mszczą gdy nie mogą zatrzymać tego co je wykorzystał…

Aurora
Gość

Ładny teskt. Mądry. Nie powierzchowny.
A jednak w pewnym momencie jego czytania miałam niejasne wrażenie, że poznałeś za mało kobiet przed 30stką ;) chyba, że to ja jestem, tzw. UFO :P

Mała Mi
Gość

No proszę, mam męża idealnego. Wszystkie punkty, poza 6, odhaczone.
P.S. Czy nie piszesz tego typu tekstów tylko po to, żeby nakarmić swoją próżność pochwałami kobiet?

Red
Gość

Tak naprawdę, w dzisiejszych czasach szybkiego zaspokajania potrzeb, męskości trzeba się nauczyć. Bo rodzimy się cholernie męscy, a potem coś się psuje….nie wiadomo gdzie. I wtedy zaczyna się poszukiwanie tego zasobu, który mieliśmy zawsze. Obecne trendy tego nie ułatwiają. Czasy są coraz bardziej sfeminizowane i męskość w nich jest spychana do porad w stylu: kup cholernie drogi zegarek i załóż brodę.

A co do tekstu, to te porady powinny wyprzeć wszystkie przestarzałe pseudo poradniki, które są obecnie na rynku. Bo większość z nich już trochę trąci myszką….

gall
Gość

To zdanie: „Problem w tym, że wcale nie mam pewności czy męskie dyskusje o piłce nożnej są więcej warte niż dyskusje o fluidach i podkładach. Tak samo nie wiem czy umiejętność lepszego prowadzenia samochodu jest lepsza niż opiekowanie się dziećmi, bo ja zawsze się boję, że takiego niemowlaka połamię.” moim zdaniem tłumaczy skąd w ogóle wziął się feminizm. Ktoś kiedyś kobietom powiedział (lub same wyszły z takiego założenia), że to co męskie jest bardziej wartościowe od tego co kobiece, i widać to nawet dziś jak strasznie kobiety starają się facetom udowadniać, że nie są gorsze. Myślę, że gdyby facet umiał docenić, to żadna kobieta nie czułaby potrzeby udowadniania czegokolwiek.

Vykos
Gość

Sama idea udowadniania komukolwiek czegolwiek – poza udowadnianiem czegos samemu sobie – jest bez sensu. Potrzebe udowadniania maja osoby posiadajace problem z poczuciem wlasnej wartosci. Takie, dla ktorych najwieksza wartoscia jest nie to kim sa, ale co mysla o nich inni. A to jest droga donikad…

s
Gość

jestem jakoś nie w temacie chyba za długo mnie tu nie było… :) anyone?

Młody Laik
Gość

Dzięki Volant

Misiolada
Gość

Mezczyzni… czytajcie i uczcie sie!

Maruda
Gość

Jak czytam komentarze pod tekstem to mam wrażenie, że faceci oburzają się, bo niby wymaga się od nich aby dawali nam taryfę ulgową a im ciągle podwyższa się poprzeczkę. Jak czytam niektóre porady dotyczące związków ( nie dotyczy to tego bloga, chociaż nie zgadzam się ze wszystkim) to odnoszę wrażenie, że po urodzeniu zamknęli wszystkie kobiety w jednej zagrodzie, a w drugiej wszystkich mężczyzn. Po czym, gdy osiągnęli dojrzałość płciową wszystkich brutalnie wypuszcza się na pastwisko, bez doświadczeń, wiedzy, czegokolwiek. No i wszyscy zaczynają się o siebie bezwiednie ocierać. Ja się chyba wychowałam w jakimś nietypowym miejscu, bo od kiedy pamiętam otaczali mnie zawsze fantastyczni mężczyźni – tata, koledzy taty, kumple, profesorowie, czy fantastyczni faceci moich fantastycznych przyjaciółek. Nie było ich wielu, bo to towar luksusowy, ale całkiem sporo. Dlatego też o facetach myślę jak najlepiej, uwielbiam ich i nie wyobrażam sobie bez nich funkcjonować. A teraz konkretnie. Pewnie wielu teraz stwierdzi, że jestem albo księżniczką, albo zołzą, albo jeszcze innym „typem”. Ale ja uważam, że faceci się powinni się cieszyć, jak kobiety od nich dużo wymagają. Ja zawsze kojarzyłam miłość, przyjaźń czy sam fakt że komuś zależy z tym, że ode mnie więcej wymagał. Bo uważał, że jestem tego warta, że potrafię, jestem w stanie. Nie pozwalał mi sobie odpuścić, zrezygnować, załamać się – a w tym faceci są niezastąpieni. Ja lubię, jak się mnie głaszcze po główce po to, żeby mnie wzmocnić a potem kopnąć w tyłek i zmotywować. Bo potem ten sam facet z dumą mówi „to moja dziewczyna, przyjaciółka, siostra itd.” Tego się nauczyłam, z tym kojarzę miłość, nic na to nie poradzę. Więc jak narzekamy na facetów, żeby wstali z kanapy, wyłączyli grę, odłożyli piwo, wyprasowali koszulę, rozwijali swoje pasje, wyszli z domu, zobaczyli coś nowego, a potem odsunęli nam krzesło i przez cały wieczór zabawiali rozmową i nas uwodzili, to nie dlatego, że mamy za duże wymagania, ale dlatego że uważamy ŻE SĄ WYJĄTKOWI. Nic mnie tak nie kręci jak bystry, dowcipny facet z energią, wyobraźnią i ciekawością świata. Teraz znowu pewnie można by mnie przypisać do jakiegoś „typu”, ale ja zawsze czułam się bardziej wyjątkowa przy wyjątkowym facecie. Dlatego że wymieniamy się energią. Nagle niespodziewanie okazuje się, że chcę wiedzieć wszystko o algorytmach czy początkach hip-hopu, że jestem podekscytowana, mam ochotę się rozwijać, bo on mnie naprawdę słucha i odnosi się do tego o czym rozmawialiśmy ostatnio. A po jakimś czasie z mojej mowy ciała potrafi wyczytać, czy jestem zestresowana. Mnie to napełnia niesamowitą energią. I wtedy właśnie najbardziej chce nam się biegać po sklepach z wypiekami na twarzy i wybierać najbardziej seksowną bieliznę, zakładać szpilki, malować usta. I robimy to dla was i jednocześnie dla siebie. Nie ma ideałów, my też nie jesteśmy idealne, ale fajnie mieć kogoś dla kogo chce nam się starać i kto stara się dla nas. Więc ja będę zawsze marudzić i mam nadzieję, że na mnie też zawsze będą marudzić. Bo znam kilku facetów którzy byli fantastyczni a skończyli na kanapie z piwem. I nie sądzę, żeby byli szczęśliwi. A ja nie chcę, żeby mój facet był nieszczęśliwy. Bo wtedy się albo odchodzi, co jest zawsze bardzo bolesne jak tracisz fantastycznego faceta, albo on odchodzi do kogoś kto nie marudzi, bo tak łatwiej. Albo jeszcze gorzej – siedzisz z nim na tej kanapie w dresie, nic Ci się nie chce, a szpilki i bielizna leżą w szafie. A mam wymagania dlatego, że Ci wszyscy fantastyczni faceci mnie tego nauczyli.

Łukasz
Gość

Może to przez aurę 14 lutego i te wszystkie pączki, które zginęły w imię wszystkich mentalnych grubasów, ale podoba mi się ten komentarz :)

jagna
Gość

Uwaga! Będzie ambitny komentarz….

„Chcesz absolutnej prawdy na temat kobiet? Niewykorzystane mszczą się.” <3 <3 <3

Volant
Gość

Powinno być: „Sam przyznajesz, że zachowYWAŁEŚ się jak cipa”. Tak, to prawda. Byłem cipą i uważam, że to bardzo pożyteczne mieć świadomość, że nie jest się idealnym i też popełniało się błędy.

Bóg Pan
Gość

Stereotyp najbardziej mnie boli że mało ludzi jest sobą, mogą tak myśleć ale zawsze naśladują kogoś innego po co!?

Agata Gonkowska
Gość

Chętnie bym uścisnęła Twoją dłoń za tych kilka trafnych RAD, poklepała po ramieniu za spostrzeżenia i wnioski, o których myślimy, a nie mówimy. Oraz podjęła nie jeden temat delektując się kawą w towarzystwie pewnego siebie faceta. Gratuluję ! :)

Olszewska Justyna
Gość

No cóż, ja jestem z innego świata. Ale jeśli facet chciałby mnie wykorzystać, to bym o nim pomyślała, że jest nieukształtowany moralnie. Jeśli nie czeka na pierwszy raz do ślubu kościelnego, to by dla mnie znaczyło, że jest bardzo pogubinym moralnie osobnikiem. Szczerze współczuję takim ślepym osobom. Nie wiedzą jak ranią innych i siebie. Ale wiem że są nieukształtowani.

Aśka
Gość

Gdyby kobiety jak i mężczyźni zrozumieli ,że obojgu należy się szacunek i nad związkiem trzeba popracować czasem jak nad ważnym projektem, to wszystko byłoby prostsze i nie byłoby takich dziwnych gierek. Każdy on i każda ona powinni przyznać się przed samymi sobą i przed drugą osobą , jakie mają potrzeby i oczekiwania. Przykładowo : facet cały czas czuje się „niezaspokojony” w pewien sposób, niedoceniany… Zamiast od razu lecieć na dz*wki , robić skok w bok, powinien powiedzieć o tym swojej kobiecie, o swoich potrzebach, jeżeli stwierdzą razem ,że nie mogą nic z tym zrobić, albo on czuje wyraźnie ,że ona już go nie pociąga, niech szczerze jej powie o tym i da jej święty spokój, zamiast zdradzać i ranić ją po cichu. Bo ona dowie się o tym i tak prędzej czy później. I to będzie bolało o wiele bardziej niż szczere stwierdzenie ,że nie wychodzi nam w kwestii łóżka czy innej sprawy. Czy to nie byłoby prostsze? On przyznaje się przed samym sobą i przed nią, rozstają się i zaspokaja swoje potrzeby, szuka szczęścia gdzie indziej. Ona wie na czym stoi, jest wolna, szuka faceta, który nie będzie potrzebował urozmaicenia, bądź spełnia się zawodowo, w roli matki, cokolwiek. I wszyscy są wobec siebie fair. Dlaczego ludziom tak trudno to zrozumieć…

Jagoda
Gość

„Bo nikt nie marzy o spokojnej, cichej i trwałej miłości. ” Nie kupuje tego. Gdybym miała się całe życie szarpać z emocjami, zastanawiać się „co on o mnie mysli”, „czy on mnie kocha”, to by mnie szlag trafił bardzo szybko. Ten etap, owszem, ma swój urok, ale nie powinien trwać za długo, to jest stres, nieracjonalność i generalnie przypomina opętanie.

wpDiscuz