Czy atrakcyjne i ambitne kobiety cieszą się mniejszym zainteresowaniem?

Czy atrakcyjne i ambitne kobiety cieszą się mniejszym zainteresowaniem?

W dyskusji o współczesnej kobiecości, niemal za każdym razem zahacza się o zdanie, że mężczyźni boją się inteligentnych kobiet oraz że nie warto mieć pasji, osobowości ciekawszej niż u krewetki i pracować nad swoim charakterem. Dlaczego? Bo jest dużo kobiet, które żyją jak wyrwane z dziecięcych kreskówek albo „Świata według Bundych”, a wciąż sobie radzą. Nawet rywalizują o nie mężczyźni i chociaż będąc z nimi w związku chodzą jak struci, to przecież… i tak są z nimi w związku. To przecież coś znaczy, prawda?

Otóż – to nic nie znaczy. 

Wyobraź sobie giełdę samochodową, na której da się znaleźć samochody z każdej półki cenowej. Stoi tam Ferrari, jakieś bmw i toyoty do 30 000 zł, a także różnego typu rozpadające się graty w cenie od 2 000 do 10 000 zł. Teraz wyobraź sobie przeciętnego nabywcę. Stoi w swojej czarnej kurtce trzymając ręce w kieszeni i cały czas ma świadomość, że może sobie pozwolić na samochód maksymalnie za 15 000 zł. Teraz zastanów się jakie są szanse, że w ogóle podejdzie obejrzeć Ferrari. Jak ma się szczęście to zobaczy się go jak stoi niedaleko wymarzonego superkara, patrzy i cmoka, a następnie odchodzi z myślą, że to wcale nie jest takie fajne auto i Golf bije je na głowę, bo ma większy bagażnik (jeśli nie jest szczery) albo marząc, że kiedyś będzie je miał (jeśli ma chociaż odrobinę samoświadomości).

To nawet nie jest kwestia jaj. To kwestia możliwości. Mając na koncie 10 milionów złotych żaden z nich nie „bałby” się podejść do właściciela Ferrari i dobić transakcji. Podobnie żaden facet, który jest samodzielny, posiada silne poczucie własnej wartości, ma realne osiągnięcia i zamiast marzeń ma plany na przyszłość, nie będzie obawiał się kontaktów z kobietą, która w pracy pokieruje zespołem, w domu przygotuje idealnego steka, do sypialni przyjdzie w podniecającej bieliźnie, a na co dzień nie rozwiązuje problemów za pomocą płaczu, zrzędzenia lub tak silnych argumentów jak: „Bo ty to ZAWSZE…”. Inaczej mówiąc, zainteresowani będą nią tylko ci mężczyźni, którymi mogłaby być zainteresowana ona, bo raczej nie jest jej marzeniem poznanie kogoś, kto zaproponuje, że po nią przyjedzie, ale musi dorzucić się do wachy, a kiedy ona dostanie awans, on albo się obrazi albo wyrazi nadzieję, że wciąż będzie czyścicielem toalet, ale w przyszłym tygodniu dadzą mu szczotkę.

Produkty premium mają to do siebie, że kupują je konsumenci premium, a wszyscy inni o nich marzą, ale nie mogą sobie na nie pozwolić.

Z tego powodu nigdy nie zrozumiem płaczu nad tym, że „inne są gorsze, a i tak więcej mężczyzn nimi się interesuje”. Od kiedy więcej znaczy lepiej? Nawet Bukowski w pijackiej pomroce zauważył, że mężczyzna potrzebuje wielu kobiet jeśli żadna z nich nie jest nic warta. To naturalne, że im niższa półka tym więcej osób zgarnia z niej produkty. Dom Perignon pije mniej osób niż Dorato. Prada ma mniej konsumentów niż H&M, a kobiety, które mają swoje standardy częściej są samotne niż jakieś tępe dziunie. Podobnie jak na Ferrari, każdy tylko na nie patrzy i podziwia, ale mało kto się na nie decyduje.

Mimo to wątpię, żeby prezes Ferrari płakał, że kupnem jego samochodu nie jest autentycznie zainteresowany Wiesiek w crocksach i Janusz zbierający puszki, chociaż chętnie by je dostał na urodziny. Prędzej uwierzę, że dziękuje niebiosom, bo nie musi ich spławiać wystarczająco delikatnie, żeby mediami nie wstrząsnęła nowina, że marka Ferrari dyskryminuje klientów i w jej salonach pracują same wredne kutafony. Dlaczego? Bo ilość nie oznacza automatycznie jakości.

Są różne kobiety. Są dojrzałe psychicznie, młode, piękne i jednocześnie podniecające. Są też takie, które uważają się za dojrzałe i seksowne, a którym nie da się przypisać żadnej z tych cech. Na koniec jest mnóstwo takich, które są roszczeniowe i wyrachowane, nie znają swoich i męskich potrzeb, wierzą w legendy o rycerzach w lśniących zbrojach, nie radzą sobie ze szczęśliwymi związkami albo mają problemy z cyklu: „Obejrzał się za inną/włączył film porno, więc mnie nie kocha”. Są duże szanse na to, że jesteś jedną z nich. Można przyjąć, że jeśli nie spotykasz żadnych ogarniętych mężczyzn to problem jest w twoich oczekiwaniach i uprzedzeniach, bo całe 14 milionów Polaków, nie może być skończonymi frajerami.

Jeśli jednak ich spotykasz i jesteś „produktem premium”, to nie wmawiaj sobie, że droga do związku prowadzi przez udawanie ameby przypadkowo wyposażonej w cipkę, która musi zrezygnować z ambicji, żeby przypodobać się jakiemuś bałwanowi, tylko dlatego, że tak jest łatwiej. Pytanie czy jest lepiej, a w to osobiście wątpię i gdybym miał córkę, która w coś takiego uwierzyła, to poszedłbym do pubu i się upił. Drugiego i trzeciego dnia zrobiłbym to samo, a później zamiast zmartwychwstać, poszedłbym do niej i powiedział:

- Skarbie, bądź osobą, dla której oni będą chcieli być bardziej wartościowi, a nie taką, która rezygnuje ze swoich standardów, tylko dlatego, że boi się, że nikt ich nie spełni. Nie będę ci wmawiał, że zasługujesz na więcej, bo to ty masz wiedzieć. Nie będę też kłamał, że na pewno znajdziesz kogoś, kto będzie do ciebie idealnie pasował, bo to brzmi kurewsko naiwnie i nikt tego nie wie. Wiem, za to, że nie musisz się spieszyć do przeciętności, bo na nią zawsze będziesz mieć czas.


Zdjęcie dołączone do tekstu to właściwie kadr z teledysku Take The Lady Out Walking (KLIK).

  • Kiedy przeczytałam tytuł artykułu od razu na myśl przyszło mi, że… wzbudzają mniejsze zainteresowanie u dupków, jak atrakcyjni i ambitni faceci u blachar. Swój do swego ciągnie i całe szczęście. Słowa dla córki BEZCENNE!

    • Chilli

      Zadbani, dobrze rokujący i ambitni faceci wzbudzają zainteresowanie również wśród blachar… Bardzo często przekłada się „sukces” na pieniądze a co za tym idzie na lepszy dom, lepszy samochód, lepsze wakacje i lepsze hobby to wzbudza zainteresowanie sarówno kobiet „sukcesu” jak i pustych idiotek. Pudło.

      • Widocznie mamy inne definicje zadbanych, dobrze rokujących i ambitnych facetów :(

    • Saling

      Racja

  • WJSycamore

    Świetne. Nic dodać, nic ująć.

  • mallib

    Genialne podsumowanie trzeciego typu kobiet, jedno zdanie w pełni oddaje charakter większości niewiast.

  • Karolina Chodkowska

    Niekoniecznie swój do swego ciągnie. Czasem facet z pasją i oczekiwaniami, będzie gryzł się z ambitną i pewną siebie kobietą. Taki związek to często zgrzyty i rywalizacja. W przypadku jednak wzajemnego szacunku i sztuki kompromisu – powinno być to niezłą receptą na bycie razem. Niemniej jednak zgadzam się – rzucanie się w wir przeciętności przez wiele kobiet staje się plagą. Zrzucanie z ramion „balastu” inteligencji i oczekiwań od partnera predysponuje wiele z nich do ugrzęźnięcia w banalnym układzie – ot, jest się do kogo przytulić…a czasem nawet i nie to. Poniekąd staram się to zrozumieć, każdy chce być ważny i kochany, mieć przysłowiowego pluszaka na dobry sen. Ale czy każdy musi rezygnować przez to z własnej tożsamości? Słusznie powiedziałeś, że na przeciętność zawsze jest czas. Podpisuję się obiema rękami pod tym.

  • Oby moja córka nigdy nie musiała usłyszeć ode mnie tych słów z ostatniego akapitu. Świetny tekst.

    • Lenta

      Obawiam się, że nawet gdyby…, to i tak już po 5 sekundach tego niezrozumiałego dla NIEJ (nastolatki) bełkotu odwróci się na pięcie lub trzaśnie Ci drzwiami przed nosem…:)

      • Szczegolnie bedzie to belkot po 3 dniach picia ;)

      • Lenta

        Taty czy córki?
        Pzdr

  • Anna

    Ha, ma to sens i brzmi znacznie lepiej, niż „masz za duże wymagania” ;)

    • cantata

      no wlaśnie. a to matki zazwyczaj sugerują. wciąż są takie mamusie które za punkt honoru uwazają znalezienie chłopa i urodzenie dziecka. nawet jesli dziewczyna jest ambitna wyksztalcona i samowystarczalna. szkoda ze ojcowie tak rzadko sie włączają w wychowanie córki.

      • Anna

        Myślę, że jednak bardzo tu generalizujesz :) W moim przypadku oboje rodziców aktywnie włączali się w moje wychowanie i to też oni są pniekąd odpowiedzialni za moje wysokie wymagania, zawsze podkreślając, że wybór partnera życiowego to jedna z najważniejszych decyzji, jakie w życiu podejmujemy, dlatego warto wybrac dobrze :) Obserwując znajomych i ich rodziców, nie sądzę, bym była wyjątkiem.
        Dochodzę do wniosku, że częściej to jednak znajomi, którzy zadowalają się tym, co mogą łatwo zdobyć i utrzymać, wyrywają się z takimi komentarzami. Domyślam się, że głównie ze źle pojętej zazdrości. Łatwiej sprowadzić kogoś do swojego poziomu, niż samemu wspiąć się w górę :)

      • cantata

        dobra relacja rodziców to na pewno jest wzorzec który ksztaltuje nasze oczekiwania. jeszcze wazniejsze jest poczucie wlasnej wartosci ktore rowniez zaszczepiają rodzice i w przypadku dziewczynki relacja ojciec-córka nie pozostaje bez znaczenia. dlatego podoba mi sie ojcowski komunikat zawarty w ostatnim akapicie. jezeli dziewczyna wyjdzie z domu uzbrojona w poczucie ze dobry związek jest mozliwy i swiadoma tego ze zasluguje na to czego oczekuje i nie warto zanizać standardów byle kogoś mieć to jest to najlepsza tarcza od ktorej

  • Przypomniało mi się, jak ładnych kilka lat temu usłyszałam od przyjaciółki: „Jak się tak dalej będziesz zachowywać to nikogo sobie nie znajdziesz. Musisz czasem pogadać o głupotach, dyskotekach i śmiać się z ich żartów. Oni nie lubią zbyt ambitnych, to ich odstrasza”. Nie umiałam, męczyło mnie to. Młoda byłam i miałam nawet pewne kompleksy z tego powodu, bo za moimi koleżankami się uganiali, prosili do tańca, stawiali drinki. Ja przeważnie sama kupowałam sobie piwo i rzadko z kimś tańczyłam :) Dziś się z tego śmieję. Po połowie roku od usłyszenia tych słów poznałam mojego obecnego męża. Jak ja się dziś cieszę, że nie grałam pustaka, bo pewnie byśmy się nie spotkali. Zdecydowanie dla samych sobie jesteśmy klasą premium, chociaż na co dzień jeżdżę dwunastoletnią Skodą ;)
    Od tamtej pory mam większy dystans do „dobrych rad”.

  • W.

    Szczerze powiedziawszy to jest juz ktorys Twoj artykul dotyczacy tych naprawde wartosciowych, interesujacych i seksownych kobiet, ktory czytam i za kazdym razem dochodze do takich samych wnioskow – nie mam pojecia o kim Ty w ogole piszesz :).
    Gdzie sa niby te piekne, inteligentne i wartosciowe kobiety? ;D. W ciagu swojego zycia poznalem dosc sporo kobiet. Generalnie staram sie celowac w kobiety z troche wyzszych sfer, bo nie podoba mi sie robienie za mobilny bankomat, co samo w sobie powinno wyrugowac bylejakosc. I co sie okazuje? Ze 95% z tych eleganckich, rzekomo inteligentnych kobiet jest tak samo nudna i pusta, jak cala reszta ;). Poza zadbanym cialem opietym najbardziej obcislymi leginsami jakie tylko mozna znalezc, zapasem gotowki od tatusia i najnowszym Iphone’m sciskanym dumnie w polakierowanej dloni nie reprezentuja soba absolutnie nic. 80% nie lapie chocby najbardziej oczywistego sarkazmu, polowa nie radzi sobie z chwytaniem ironii. Na pytanie „co robisz ciekawego w wolnych chwilach” pada zwykle cisza, a zaraz potem jedna z kilku opcji: ogladam seriale, chodze na imprezy, wychodze na kawe z psiapsiola.
    Ten post nie ma na celu pokazania, ze 80% kobiet nadaje sie wylacznie do jednego, a czesc nawet tego nie potrafi (chociaz nie wiem jak dlugo bede w stanie uparcie ignorowac fakty i wybiorczo tracic wzrok, sluch i mozg). Chcialem szczerze zapytac autora – gdzie Ty widujesz takie kobiety, jak te, o ktorych piszesz? :) Pytam serio, bo nieustanne pilnowanie sie, zeby nie uzywac w rozmowie zbyt trudnych slow i aluzji zaczyna mnie juz powoli meczyc.

    • Viki Camara

      Masz pecha. Ostatnie dwie kobiety, z którymi się spotykałem były osobnikami z artykułu. Spotkałem je przypadkiem.

      • W.

        Szczerze gratuluje szczescia.

    • Z definicji produktu premium wynika, że jest dostępny znacznie rzadziej niż wszystkie inne. Jak trafi się naprawdę ogarnięta jedna kobieta na dwieście, to uważam, że jest nieźle.

      Na tym mógłbym zakończyć, ale przyszło mi do głowy kilka uwag (rzuconych bez jakiejś szczególnej kolejności):
      1. Tak jak na 14 milionów Polaków trafiają się ogarnięci, tak na 14 milionów Polek muszą się trafić też te „premium”.
      2. Równie dobrze twój komentarz można byłoby napisać w ten sposób, że co się nie spotka faceta to maminsynek, ma marzenia większe niż możliwości, jest toksyczny, niezaradny, skąpy albo nie umie się ubrać. Podobnie byłoby z pytaniem: „Co robisz ciekawego w wolnych chwilach?”. Na przykład ja w wolnych chwilach poza scrollowaniem ulubionych stron i drapaniem się po tyłku nic nie robię. Nie czuję się też przez to źle.
      3. Bardzo łatwo przecenić „moje fantastyczne życie” i „twoje bezwartościowe zajęcia”. Jako ludzie mamy wbudowany psychologiczny system poprawiania zdania o sobie samym, który łatwo pozwala ignorować fakty. Kiedyś było mi łatwo wartościować czyjeś zajęcia i w ten sposób nie miałem wątpliwości, że praca ojca, który zarabia na utrzymanie rodziny jest więcej warta niż praca matki polegająca na wychowywaniu dzieci. Dziś już takiej pewności trzymam. Dlatego obecnie poznając kogokolwiek trzymam się przekonania: „Każdy jest tak samo wartościowy, ale czasami niekompatybilny ze mną. To nie ten moment, żeby coś z tego było”. Wiem, że to pewnego rodzaju zakrzywienie rzeczywistości, ale to dla mnie działa.
      4. Łatwo wpaść w pułapkę „żadna nie jest wartościowa” i być jak niektórzy faceci, którzy chodzą do klubów trzy razy w tygodniu i nigdy nie rozmawiają z kobietami, bo przecież żadna nie jest wartościowa, a w rzeczywistości to tylko bezpieczna łatka nakładana na ego. Sam tak kiedyś robiłem.

      Natomiast wracając do początku komentarza – zgadzam się, że większość kobiet taka nie jest. Dlatego też napisałem cały akapit o typowych błędach kobiet. Fajne natomiast jest to, że to przede wszystkim życie wszystko weryfikuje, więc jeśli ktoś uważa się za 100% uosobienie zajebistości, a nie potwierdzają tego żadne fakty, to można śmiało przyjąć, że tylko siebie okłamuje. Jak najbardziej dotyczy to również kobiet.

      • Valthard van der Sand

        Ostatni akapit to samo sedno. Jest masa ludzi przekonanych o swojej zajebistosci – a caly czas sami (i nie sa to single z wyboru). I zamiast zerknac na siebie krytycznie – caly czas szukaja winy na zewnatrz.
        Bo gdyby odkryli wine w sobie – musieli by sie wziac do pracy nad soba – a to przeciez wymaga wysilku…..

      • „Ogarnięta jedna kobieta na dwieście”‚ seriously?

      • „Naprawdę ogarnięta”. Po prostu ogarniętych jest więcej :)

      • Gosia Pietrzak

        „naprawdę ogarnięta” spotykająca „naprawdę ogarniętego”, dodatkowo we właściwym miejscu i we właściwym czasie, zakładając, że nie dzielą ich 2 kontynenty, a różnica wieku nie przekracza 50 lat, toż to jak strzelenie szóstki w lotka w największej możliwej kumulacji! :) a tak mówiąc szczerze, to nawet te „przeciętnie ogarnięte” kobiety mają też swoje uprzedzenia, zasady moralne, przekonania religijne, przyzwyczajenia, czasem są lekko wycofane, żeby nie każdemu pozwolić wniknąć do swojej duszy zbyt szybko… Dodatkowo, niektóre nie uznają podchodzenia do mężczyzny jako pierwsze, a przecież mężczyźni też boją się kobiet, więc nikt do nikogo nie podejdzie. I nie akceptują budowania związku na zgliszczach poprzedniego, które rozbiły. A przecież ogromna ilość ludzi wokół jest w związkach, lepszych bądź gorszych, ale jest. Te wszystkie aspekty czasem składają się na to, że można czekać w nieskończoność, a spotykane „pokrewne dusze” – spotykane są za późno, bo związek, bo dziecko, bo małżeństwo… Czy można „przespać” swoją szansę?
        Chyba odgrzewam starszy wątek, wybaczcie ;)

      • Jeśli Jessica Alba albo Angelina Jolie potrafią spotkać faceta na swoim poziomie to tym bardziej ma taką możliwość ktoś kto nie jest globalną gwiazdą :)

    • I.

      „Kobiety z wyższych sfer” – „bylejakość”
      „eleganckie, inteligentne” – „nudne i puste”
      Mocne antonimy. Może celuj w coś pomiędzy? ;) Btw, dobry telefon, obcisłe leginsy oraz polakierowana dłoń w parze z mózgiem i sporą dawką humoru to cechy charakteryzujące sporo moich koleżanek. Mało tego, same na to zapracowały plus mają wyczucie stylu i dobrego smaku. I wierz mi, łapią sarkazm oraz ironię jak nikt inny. Za to podobne rzeczy jakie tu piszesz o kobietach, mówią o facetach ;) Wychodziłoby na to, że albo słabo szukasz, albo na starcie podświadomie robisz kobiecie psychotest, którego ta, ze stresu, z automatu nie zdaje. Ciekawa jestem, jak odpowiedziałbyś na pytanie: „Co robisz w wolnych chwilach?” :) Pozdrawiam

      • W.

        Wiem, ze mocne, ale taki juz mam charakter, ze nie przepadam za owijaniem w bawelne :). To jedna z takich cech, ktore sie albo u kogos uwielbia albo nienawidzi ;). Jesli chodzi o kolezanki, coz – pozostaje mi nadal wierzyc na slowo i liczyc, ze w koncu sie zdziwie :)

      • Tak z ciekawości – co to są wyższe sfery? Szlacheckie nazwisko i herb rodowy? Co najmniej jedno z rodziców z doktoratem? Miała francuską nianię w dzieciństwie? Serio, ciekawa jestem, jak się dziś w Polsce definiuje wyższe sfery.

      • Agata Gonkowska

        I jak wyszło zdziwienie ?!
        Post napisany rok temu, więc mogę z czystej, babskiej ciekawości zapytać.

    • Nie szukałabym ambitnej i wartościowej kobiety w TAK opiętych leginsach.
      Just sayin’ ;)

      • Karolina

        Podobnie ma się rzecz z „zapasem gotówki od tatusia”, tak tylko mi się nasunęło na myśl.

      • W.

        Leginsy to przenosnia ;). Jest obecnie masa podobnych spodni, ktore pelnia ta sama funkcje – za wszelka cene wyszczuplic i „sprzedac” ich wlascicielke jako wysportowana laske.

      • adatoniewypada

        buhahha… ideałów nie ma, ale to też banał. może najzwyczajniej masz za duże wymagania al bo kogoś od razu skreślasz przez brak leginsów;) kto normalny w wieku ponadgimnazjalnym je jeszcze nosi poza siłownią? ;)

        A tak bardziej na poważnie, to bardzo rozbawił mnie fragment o konieczności nieustannego pilnowania się, zeby nie uzywac w rozmowie zbyt trudnych slow i aluzji – kiedyś spotykałam się z takim jednym, który uwielbiał mi wszystko tłumaczyć jak dziecku i jeszcze ciągle dopytywał, czy aby na pewno rozumiem, co miał na myśli. Strasznie mnie to wkurzało, bo nie rozmawialiśmy o fizyce kwantowej (o której rzeczywiście nie mam bladego pojęcia, a wszelkie próby tłumaczenia prawdopodobnie i tak spełzłyby na niczym). Dlatego któregoś razu mocno zirytowana poprosiłam go, by darował sobie te wszystkie wykłady, bo ja na prawdę rozumiem (w znakomitej większości), co się do mnie mówi, poza tym zapytałam, z kim on się do tej pory spotykał???. Facet do tej pory nieodmiennie jest pod wrażeniem mojej „rozumności”, choć już dawno ze mną zerwał. Szczerze mówiąc on sam nie grzeszył wielką inteligencją, a wszelkie próby pogłębionej rozmowy na jakiś zapodany przez niego temat, albo jakieś konkretne pytanie traktował jak atak na swoją wiedzę i kompetencje…:)))

    • elwica

      Szczerze powiedziawszy pomyślałam prawie to samo co napisałeś o facetach. Naprawdę niewielu wartościowych spotkałam na swojej drodze. Często za to spotykam słabych i trochę bezbronnych, którzy narzekają na „wredne” i „głupie, puste” kobiety, często określając tak dziewczyny, do których nie wiedzą jak podejść, albo jak zacząć rozmowę. (chociaż nie twierdzę, że brakuje na świecie idiotek:) I nagle, kiedy budzi się we mnie instynkt empatycznej, fajnej laski i rozmawiam z takim jak z człowiekiem, on już uważa, że A. lecę na niego B. już opanował sztukę uwodzenia i już pogadaliśmy więc zacznijmy obmacywanie C. mam zostać jego mamusią i najlepiej poderwać za niego jakieś laski. Może trochę przejaskrawiam, ale mam wielu kolegów i opowiadają mi różne historie, pomagam im w jakiś potyczkach damsko-męskich, to jest ok, ale to są koledzy – nie faceci dla mnie. Czasem, kiedy czytam wypowiedzi Volanta myślę, skąd on się wziął. Nie ma wielu mężczyzn, którzy potrafią fascynować i zainteresować – bo u Was liczy się charakter. Albo się go ma, albo nie. I zgadzam sie – nie ma wielu facetów „premium”(tak samo jest z kobietami) ale to nie znaczy, ze trzeba być z byle kim. Powodzenia w poznawaniu zajebistych lasek:)

      • W.

        Hm, osobiscie nie naleze do narzekajacych gosci, ktorzy maskuja w ten sposob swoje poczucie nizszosci. Jesli chodzi o charakter, generalnie jest to prawda, niemniej jesli pierwsze wrazenie (czyt. wyglad) nie jest wystarczajaco dobre, facet nie bedzie mial wiekszych szans na zaprezentowanie osobowosci ;). Ja sobie z tego doskonale zdaje sprawe, ale spora czesc klubowych podrywaczy, ktorych obserwuje wydaje sie nie miec o tym fakcie zielonego pojecia ;D. Jesli chodzi o Twoich kolegow, wydaje mi sie, ze jest to po prostu syndrom desperacji, ktora sprawia, ze ich mozg odbiera kazda pozytywna emocje ze strony samicy jak szanse na prokreacje. Przerazajace, ale mozliwe, ze traca przez to resztki obiektywizmu i stad te problemy. Dzieki za zyczenia :)

    • anuszka

      a może warto zagadnąć niewiastę, która lakieru na pazurkach nie posiada, a na legginsy nawet nie spojrzy? taką, której szkoda kasy na ajfona, bo woli tę kasę przeznaczyć na własne pasje wykraczające poza imprezy, kawę i wizyty u kosmetyczki?

      ot.. taka luźna sugestia ;)

      • W.

        Niestety z moich doswiadczen wynika, ze sa to czesto kobiety w sposob skryty niepewne siebie, traktujace mezczyzn jak predatorow, ktorzy chca je tylko wykorzystac i porzucic, a ja jakos nie przepadam za byciem stawianym w domyslnej roli „tego zlego” ;).

      • Te co nie noszą leginsów są niepewne siebie czy te co nie malują paznokci? :D

      • Karolina

        Podejrzewam, że te co malują, ale nie zakładają leginsów. Mam wrażenie, że leginsy to metafora.

    • maoonika

      Tutaj! ;)

    • N

      Iphone, legginsy, zadbane ciałko i polakierowane pazurki – aha, rzeczywiście, najwspanialsze sito do odsiewu „bylejakości” u kobiet. Jakbyś czasem posłuchał kobiet/dziewczyn, zamiast taksować ich zamożność i zadbanie miałbyś mniejszy problem z wyłowieniem tych inteligentnych. Większość tych inteligentnych i mądrych (co niestety, przykra sprawa, nie chodzi ze sobą obligatoryjnie w parze) nigdy nie uzna Cię za bankomat, chociażby w ich portfelach wiało halnym. Więc – odpowiadając na twoje pytanie – takie laski znajduje się zdecydowanie nie wg kryteriów „wyższa sfera” :P

      • W.

        Ktos tu chyba nie umie czytac ze zrozumieniem albo ta rzekoma inteligencja w lapaniu ironii nagle gdzies wyparowala ;). ” Iphone, legginsy, zadbane ciałko i polakierowane pazurki” zostalo uzyte w kontekscie ironicznym, zeby pokazac jak wygladaja standardy „zajebistosci” wg. przewazajacej wiekszosci polskich kobiet i jak bardzo nie maja one nic wspolnego z rzeczywistoscia. Moim celem nie jest szacowanie zawartosci kobiecego portfela z wrodzonej zlosliwosci. Raczej jest to wynikiem tego, ze chocbyscie sie zaklinaly na wszystkie swietosci, kobiety jednak w pewnym stopniu leca na kase u faceta, a jesli same ja maja, to ten stopien jest wg. moich doswiadczen jakos tak wyraznie mniejszy. Poza tym moje pytanie nie brzmialo: zacznijmy sie klocic o to, jakie sa kobiety, tylko pytalem o to gdzie, zdaniem autora mozna te sensowne znalezc i w sumie nadal zadnej sensownej odpowiedzi nie dostalem, wiec chyba sam sobie musze odpowiedziec ;)

      • Katarzyna Stachurska-Rexha

        Odpowiedz sobie na pytanie jakich kobiet szukasz, a nie jakich nie
        chciałbyś poznać czy z którymi nie chciałbyś się umówić. Będzie
        zdecydowanie łatwiej podejść do zagadnienia z innej, pozytywnej strony.
        Zastanów się czego chcesz od kobiety; dobrego wyglądu? solidnego
        portfela? szałowych ciuchów? bogatego tatusia? inteligencji? hojności? zrozumienia sarkazmu, aluzji? Wymień wszystko co ci przyjdzie do głowy ;) Co oznacza dla ciebie kobieta z wyższej sfery, w której kierunku celujesz ? Po czym ją poznajesz? Czy to dla ciebie ta kobieta, którą w ironiczny sposób opisałeś? :) A jeśli nie, to jaka? Jak wg ciebie wyglądają standardy zejebistości takiej idealnej kobiety? :)

    • Marta Wielocha

      Istnieją też kobiety, które nie należą do wyższych sfer i są piękne, inteligentne, samodzielne (do tego doprowadzają współcześni „mężczyźni”) i wartościowe. Może właśnie dlatego trafiasz na takie pustaki? Może nie chcesz zwrócić uwagi na zwykłą kobietę na mieście, która jest radosna, bo powiedzmy odniosła jakiś mały prywatny sukces właśnie?;) Czasem naprawdę nie trzeba szukać daleko;)

      • Chillout

        Trzeba spojrzeć w drugą stronę. Krytycyzm w stosunku do własnej osoby też jest ważny. Zrzucenie winy: do tego doprowadzają współcześni „mężczyźni”, chyba do tego się nie odnosi.

        Jeżeli spotykasz 1, 3, 5, 10 raz bierzesz to za standard.

        Myślę że warto z czasu spojrzeć na siebie krytycznie.
        Gdzie ma ogarnięty facet zobaczyć ten uśmiech, jak nie dacie mu szansy, bo nie spełnia waszych wymagań na starcie?

      • Marta Wielocha

        Autorze odpowiedzi myślę, że źle mnie zrozumiałeś. Nikogo nie obwiniam:) Moja wypowiedź odnosiła się do tego, że mężczyźni doprowadzaja do tego, że kobiety stają się coraz bardziej niezależne od waszej płci.
        Wiem co piszę, nikogo nie krytykuje i nie muszę siebie krytykować przy okazji. Znam swoją wartość, ale znam też swoje słabości więc szaleństwem w tym szalonym świecie byłoby dowalanie samej sobie;)
        Co do uśmiechu – wypowiadam się za swoją osobę, nie za całość kobiecej populacji. Jak już wiecie, jesteśmy różne mimo wszystko;)

      • Chillout

        „Nikogo nie obwiniam”
        a zaraz potem:
        „Moja wypowiedź odnosiła się do tego, że mężczyźni doprowadzaja do tego,
        że kobiety stają się coraz bardziej niezależne od waszej płci”

        ?
        Naprawdę trudno was niekiedy zrozumieć.
        Pozdrawiam.

      • W.

        Alez ja tego wcale nie neguje. Kilka takich spotkalem, ale na tle dziesiatek slicznych pustakow jest to raczej niewielki procent. Stad moje pytanie w glownym poscie :). Napisze kolejny raz to samo – czytanie ze zrozumieniem, czyli czytanie tego, co jest napisane, a nie tego co chcemy przeczytac i co wyobraznia nam podtyka pod nos.
        Radosnej kobiety na miescie nie widzialem chyba juz dawno. 99% ludzi ogolnie chodzi z powazna mina i dosc mocno zasepiona, wiec spotkac jakiegokolwiek „radosnego” czlowieka jest dzisiaj nie lada sztuka, wiec niestety teoretyzujesz ;)

      • Chcesz radosnej kobiety? Idź na jogę :D

    • Magdalena Lu

      co za bzdura totalna. chyba nie zrozumiałeś właśnie tekstu. skoro się spotykałeś z takimi kobietami to chyba obok takich , o których pisze autor, nawet one nie leżały. ambitne, nie równa się kosmetyczka z własnym salonem i tipsami. żenujące.

      • W.

        I po raz kolejny – CZYTANIE ZE ZROZUMIENIEM sie klania w pas ;). A teraz wez gleboki wdech i przeczytaj – tym razem przeczytaj to, co jest w moim poscie wyzej napisane, a nie to, co sama chcesz przeczytac – i zastanow sie, czy fragment o pomalowanych paznokciach, leginsach i iphone’ie byl napisany ze 100% powaga. I nie jest to raczej zbyt wygorowane wymaganie, bo podobno lapiecie ironie i sarkazm bez wiekszych problemow, prawda? ;). Kilka postow wyzej masz podpowiedz, ale nie podgladaj!

        Swoja droga, czytajac spora wiekszosc tego damskiego flame’u nasuwa sie jeden wniosek – Mezczyzno, jesli Twoja opinia na temat wiekszosci kobiet jest w jakikolwiek sposob negatywna, na pewno jest to Twoja wina, jestes glupi, tepy i na pewno zle szukasz i jeszcze dostaniesz za swoje ;). Jako kobiety mamy gleboko w dupie to, ze rzeczywistosc przeczy niemal wszystkiemu, co twierdzimy. Nie interesuje nas tez to, ze nie tylko Ty masz podobne obserwacje. Liczy sie wylacznie utrzymanie naszego dobrego mniemania o sobie, a brak autorefleksji jest naszym swietym, przyrodzonym prawem. Szczerze powiedziawszy, to jest taki poziom prymitywizmu, ze nie wiem, czy sie smiac, czy plakac. Poki co wybieram to pierwsze ;D.

      • Chillout

        Co za hipokryzja pieprzona.

        Czas dorosnąć?

      • W.

        To ma byc jakis sensowny argument? Ile Ty masz lat?

      • Chillout

        Wystarczająco tyle, żeby nie przekonywać innych rozwlekłymi wypowiedziami do swojej racji.

      • Może problem w tym właśnie, że zwracasz uwagę głównie na kobiety „z wyższych sfer”? Zauważ, że takie dziewczyny większość z tego, co mają, osiągnęły dzięki swoim rodzicom. Nie wiedzą, co to ciężka praca, niczego nie musiały udowadniać, bo dostały to na tacy. Nie musiały też włożyć wysiłku w to, by znaleźć się w miejscu, gdzie są postrzegane jako „wyższe sfery”. Oczywiście, zdarzają się też wyjątki – nie wszystkie „córeczki bogatych tatusiów” są nierobami, leniami i tępakami. Co to, to nie! Chodzi mi jedynie o to, że być może kobiety, których szukasz – inteligentne, zabawne, charyzmatyczne – niekoniecznie mają na koncie miliony dolarów, a ich rodzice nie muszą być lekarzami, czy prokuratorami ;) Może to te dziewczyny, które nie mają czasu wdać się z Tobą w gadkę, bo pędzą na kolejny fakultet? ;)
        Jeśli źle zrozumiałam Twoją wypowiedź, to wybacz, najwidoczniej nie należę do kobiet z nagłówka artykułu! ;)

      • Bien Fait

        ta dyskusja jest całkiem niezłą kontynuacją artykułu. to, co dla jednych jest standardem, dla innych oznacza „premium”… @W. podziwiam za cierpliwość, konsekwencję i logiczne myślenie.

      • W.

        @Bien Fait Niestety zadna z tych cech w dyskusji z kobietami sie, jak widac, nie przydaje ;). I nie, zdanie powyzej nie jest „przejawem zelaznej samczej tyranii, stanowiacej seksistowski atak na wyzwolone, walczace z patriarchalnym systemem kobiety”. To jest po prostu pieprzona, brudna, surowa prawda. A jak nie wierzycie, to sobie przeczytajcie jeszcze raz Wasze komentarze ;)

        To niesamowite, ze jedna stosunkowo prosta wypowiedzia wywolalem niepostrzezenie tak ogromna reakcje, zeby nie powiedziec bol …glowy u sporej czesci czytelniczek tego bloga.
        Mimo jasnej deklaracji zakonczenia czynnego udzialu w tej dyskusji, od tygodnia codziennie dostaje monity na maila o kolejnych odpowiedziach czytelniczek, ktore zgrubsza:
        a) staraja sie przekonac mnie, ze one to na pewno sa „premium”, a ja jestem po prostu slepy i nie dostrzegam innych kobiet tego typu;
        b) po tym swiecie chodzi masa kobiet premium, tylko ja nie potrafie ich dostrzec, bo patrze w zlym kierunku (ile razy mam powtarzac, ze fragment o leginsach i iphone’ie to byl sarkazm, drogie panie premium, hm?);
        c) premium nie istnieje i w wyrachowany sposob stosuje snobistyczno-faszystowskie kryteria oceny ludzi celem ich degradacji i doprowadzenia do segregacji rasowej (Jawohl!)

        A wiec ostatni raz postaram sie odniesc do poszczegolnych podgrup argumentow:
        Ad a) Nie musicie mnie przekonywac o byciu „premium” lub nie. To jest Wasza prywatna sprawa. Nie pisalem swojej pierwotnej wypowiedzi w formie afrontu w kierunku czytelniczek, tylko w formie konkretnego pytania. Swoja droga, nie chce byc zlosliwy, ale czlowiek, ktory zapewnia wszystkich naokolo, ze jest tak bardzo bardzo pewny siebie robi to zwykle z powodu braku tejze pewnosci wlasnie ;). Ot, taka przyglupawa zlosliwosc losu.

        Ad b) W tym miejscu napisalbym, ze jest to pewna goralska wersja prawdy i polecil Wam swobodna rozmowe z 10 obcymi kobietami dziennie dla naocznego zrozumienia istoty problemu (cos a la obserwacja w stylu Malinowskiego), ale mam lepszy pomysl – zapytajcie, drogie panie, kilku swoich meskich kolegow (uwaga! nie przydupasow, orbiterow i innych stronniczych osob, tylko normalnych gosci), czy oni rowniez uwazaja, ze jest taka ogromna obfitosc naprawde sensownych kobiet ;). Jesli odpowiedz na to pytanie Was nie otrzezwi, to chyba na zawsze utkniecie w swiecie iluzji i fantazji. Chociaz z drugiej strony z jakiej niby racji lepiej zyje sie temu, kto wiecej wie?

        Ad c) To moze ja wytlumacze inaczej, zeby bylo latwiej pojac.
        Generalnie kiedys nie bylo zadnego premium- srerium, tylko istnialo pojecie tzw. klasy. Ludzie na tzw. poziomie, tj. z klasa pewne rzeczy robili, a pewnych nie robili. Posiadali przede wszystkim pewne wyczucie i potrafili wychwytywac pewne subtelnosci sytuacyjne. Bycie premium nie polega na tym, ze kobiecie na poziomie (ani mezczyznie naturalnie) nie wypada rzucac ostrymi bluzgami w towarzystwie poza lozkiem, pluc na chodniki, lezec zarzygana pod przystankiem autobusowym, upijac sie do nieprzytomnosci, drzec sie na cale gardlo w klubie/ulicy, grzebac komus po rzeczach, czy tez trzymac rece w kieszeni podczas rozmowy z druga osoba, bo to sa rzeczy oczywiste, chociaz dla zauwazalnej czesci kobiet niekoniecznie. Bycie premium nie sprowadza sie tez do posiadania 3 stronnicowej listy pasji i zainteresowan, mozliwosci pochwalenia sie jedrnymi posladkami wyrzezbionymi na silowni i pol-profesjonalna sesja zdjeciowa podrasowana Photoshopem, bo mozna byc „pieknym czlowiekiem”, a w srodku nadal kretynem (Zapraszam na dowolna silownie w celu weryfikacji powyzszego. Krztyne rozumu maja tam niemalze tylko jednostki. Reszta to bezmyslne maszyny walczace o 2cm wiecej w bicepsie i kobiety tak ostentacyjnie nijakie, ze moglyby robic za wypchane wieszaki na kurtki w salonach). Prawdziwe premium to sa te drobne rzeczy, ktore swiadcza o pewnej klasie. To sa detale, na ktore zwracaja uwage tylko ludzie, ktorzy sami maja pewne wyczucie i potrafia docenic analogiczna ceche u innych.
        I dlatego tak trudno jest wytlumaczyc ten koncept i prawie kazda z fechtujacych w tym temacie piorem pan rozbija sobie glowe o ten leginsowo-iphone’owy mur, ktory od samego poczatku byl zrobiony z przeswitujacej, latwo dostrzegalnej tektury.

      • uważam, że kobiet „premium” jest mało…i niestety „tam na samej górze” jest chłodno i pusto…nie zazdroszczę im…a Tobie @W. w pewnym sensie współczuję (nie ma w tym ironii).

      • adatoniewypada

        W.
        super, że dajesz jakiś znak życia;)

        To przykre, co piszesz o kobietach – i nie mam na myśli
        komentatorek, tylko te przykłady pospolitego chamstwa, które Ty
        nazywasz brakiem klasy.

        Całe szczęście, ja nie mam aż tak złego zadnia o mężczyznach, rzadko
        mam do czynienia z podobnymi…incydentami.

        Dlatego zapytam tak jak Ty kiedyś – gdzie Ty spotykasz takie
        kobiety? ;)
        (oczywiście oprócz siłowni, klubów fitness i innych podobnych).

        Choć,jak sam zasugerowałeś, jestem złośliwą manipulatorką, tym razem nie chcę rozjuszyć, nie spodziewam się też żadnej odpowiedzi.

        Pozdrawiam
        A.

    • niby

      Swój ciągnie do swego?????

      • W.

        Kolejna osobe odsylam mam wyslac na kurs czytania ze zrozumieniem? A podobno internauci to miala byc nowoczesna, mloda, blyskotliwa elita narodu…

    • xx3kolxx3

      Jeżeli chcesz spotkać taką z półki premium zapomnij o tych pięknych makijażach, pomalowanych paznokciach trzymających Iphona a poszukaj zwykłej dziewczyny. Te wartościowe nie potrzebują drogich telefonów i tony tapety aby coś sobą reprezentować :)

      • Ja tam lubię piękne makijaże i pomalowane paznokcie.

      • elwica

        Nie wpadajmy w skrajności – wartościowa nie jest synonimem laski bez makijażu z kiepskim telefonem:) Uwielbiam mieć pomalowane paznokcie i dobry (czyli nie przesadzony np.) makijaż – lubię siebie i nie widzę powodu, dla którego mam się nie ubierać fajnie i co jest złego w tym, że podkreślam swoją kobiecość. Ładny nie znaczy głupi, pojęcie urody jest zresztą względne. Nie pasuje mi tu też hasło – szukajcie a znajdziecie. Trzeba po prostu żyć – półka premium też się po drodze znajdzie:)

      • W.

        Wybacz, ale to brzmi jak madrosci z bajek Disney’a. Problem w tym, ze tak samo jak w typowym nerdzie nie zakochuje sie zwykle lokalna seksmbomba, tak samo ta „zwykla szara dziewczyna” rzadko kiedy jest nieoszlifowanym diamentem ;).

      • I tutaj się mylisz.
        Nim spotkałam swojego super samca byłam szarą dziewoją. Niedoszlifowana, niedo…
        Rozbudzono moją kobiecość (wow, ale to brzmi ;-) ) i doszlifowano specjalistycznym „dłutem” :D
        Mądrości z bajek nie biorą się znikąd.

    • Może po prostu za bardzo się skupiasz na tym, czy mają dobry telefon, więc gdzieś Ci przemknęła seksowna i inteligentna, która w dłoni z niepolakierowanymi paznokciami trzyma zamiast iPhone’a coś bardziej odpornego na upadki, bo w wolnym czasie robi rzeczy wykraczające poza oglądanie seriali?

    • Kasia

      Odbiję piłeczkę.
      A gdzie niby są ci silni, pewni siebie mężczyźni którzy nie boją się podejść, zagadać i wziąć nr telefonu? Gdzie ci co nie boją się kobiet? Bo ja wł ostatnio odnoszę wrażenie, że mężczyźni pogubili się w obecnej sytuacji „silnych kobiet” i probują się w niej odnaleźć.
      Mówisz, że 95% eleganckich kobiet jest tak samo pusta, traktuje Cię jak bankomat a w wymanicurowanej dloni trzyma najnowszego iPhona.
      Otóż powiem tak: mam w swojej swojej dloni (u której paznokcie maluję sama, bo to lubię) iPhona. Może stary, bo piątka. Ale chcę sobie kupić 6tkę. Dlaczego? Bo mogę, chcę i mnie na to stać. Bo dobrze zarabiam i chodzący bankomat mi nie jest potrzebny.
      Ironia, że taki owoc?
      Na pytanie: co robisz w wolnym czasie? Zapadnie cisza z mojej str bo będę musiala się zastanowić co wymienić pierwsze: Badminton? Bieganie? Pieczenie (a ciasta i torty chwalą!)? Robótki ręczne? Planowanie kolejnej podróży do Azji i szukanie połączeń między wyspami Filipinskimi? Filmy? Muzyka i koncerty? Robienie zdjęć?
      No dobrze… serial, impreza i kawa z przyjaciółką też się trafią.
      I zawszę mówię, że jestem oryginalna i jedyna w swoim rodzaju. Znam swoją wartość. Tak, ideałem nie jestem. Te nie istnieją. Tak, mam swoje wady i drobne problemy. Kto nie ma?
      I się pytam: gdzie Ci mężczyźni przed którymi nie trzeba udawać idiotki (bo widzę dużo tak rozpoczynanych związków. Jakość przemilczę)? Gdzie Wy, którzy nie boją się kobiety która wie co powiedzieć, ma zainteresowania i nie boi się być samą aniżeli spędzać czas z byle kim?
      I nie mam tu na myśli „silnej kobiety” co ma kota i uważa, że facet nie jest potrzebny albo jest potrzebny do otwarcia słoika lub skręcenia mebla. Słoik otworzę sama i jestem mistrzem skręcania mebli z IKEA. Mężczyźni nie są potrzebni by otworzyć ten słoik. Mamy być partnerami, wspierać się i być dla siebie najbliższymi osobami.
      Takich kobiet jak ja jest wiele. Bardzo. Nawet nie zdajesz sobie sprawy ile. Może przestań szukać po ślicznych dziewuszkach i posłuchaj kobiet w okół siebie?
      I tak. Generalizuję, że nie ma już facetów którzy wiedzą czego chcą (ost słuchając Was i kobiet, widzę, że to my wiemy czego chcemy – znów, generalizuję) i potrafią przejąć inicjatywe i zrobić to co trzeba.

      Więc może Ty poszukaj w sobie tego czegoś by wystartować do Ferrari z w.w. tekstu a może się okazać, że to Ferrari było jednak w zasięgu Twojej ręki i pasuje do Ciebie jak ulał. Dużo lepiej niż Golf do którego się przymierzałeś.
      A może i ja też będę bardziej otwartą jeśli poczuję, że ktoś o mnie zabiega. Ale na serio. Nie bez wycofywania się po chwili, bo przecież „z czym mi do Ferrari”

    • Tu jestem, ale pewnie starsza od Ciebie i… ups, zajęta :D
      A tak na serio, to jest tych kobiet trochę, ale te inteligentne nie oklejają się plastikiem, nie wystawiają również swoich wdzięków na żer. Obcisłe legginsy? Ok, ale w domu, dla wyselekcjonowanych oczu. Reszcie wara.
      Inteligentne kobiety nie tracą pół dnia u kosmetyczki i ledwie starcza im czasu na fryzjera. Mają zbyt wiele zainteresowań ;-)
      Na Twoim miejscu, szanowny W. nie starałabym się okiełznywać sarkazmu i ironii, bo inaczej nie stwierdzisz, czy kobieta „łapie” Twój poziom. Zareaguje, znaczy że rozumie ;-)
      Może patrzysz wyłącznie w kierunku plastikowych samic z kasą na koncie i tu pies pogrzebany.
      Niestety, kasa miesza ludziom w głowach i w większości wypadków hamuje samorozwój.

      • No dobra.
        Przeczytałam artykuł i pomyślałam:
        „Fok, ależ ten gościu przedmiotowo podchodzi do kobiet. Związki rozkłada na elementy i tak samo podchodzi do miłości… a nie, o miłości nie mówi wcale.”
        Później przeczytałam (prawie) wszystkie komentarze pana W. i stwierdziłam, że pisał je… Volant :D

    • LUKASS

      Hmm ale zdajesz sobie sprawę, że „elegencka kobieta w najbardziej opiętych leginsach” to oksymoron? Sprawdź co dokładnie oznacza słowo elegancka/elegancki, zmień target i zobaczysz skąd wzięło się te 95%.

    • K.

      Może to i smutne ale kobiety mogą zadać to samo pytanie: Gdzie szukać takich facetów? Niestety ale dużo częściej widuje się eleganckich biznesmenów z tlenionymi blond pustakami w mini, które faktycznie częściej sięgają po prade niż h&m wyłącznie dzięki kieszeni swoim ukochanym. To działa w dwie strony drogi Panie W.

    • Adrianna Przywara

      Nie zawsze, a nawet rzadko inteligencja kobiety jest wprost proporcjonalna do grubości portfela tatusia. a z Twojej wypowiedzi wynika, że właśnie tym się sugerujesz szukając potencjalnej partnerki. Być może dlatego szukasz, szukasz… i nic z tego. Może poszukaj wśród kobiet wykształconych, a nie „z wyższych sfer”…. pieniądze nie dodają rozumu, dają tylko możliwości żeby go rozwijać ;)

    • Anna

      Dostrzegam tu dwie, niekoniecznie skorelowane, alternatywy problemu – albo patrzysz na kobiety z persepktywy binarnej i każde uchybienie na liście twoich wymagań automatycznie daną reprezentantkę płci pięknej skreśla; albo też szukasz nie tam, gdzie trzeba.
      W pierwszym przypadku warto urozmaicić skalę, natomiast w drugim wyznaczyć nowe trasy na mapie:) Jeżeli przeszkadza ci brak ambitnych zainteresowań u kobiet, które poznajesz, to udaj się do miejsca, w którym sam rozwijasz swoje. Statystycznie będziesz miał tam największe szanse spotkania kobiet o podobnej pasji. Czasami taka podróż to tylko znalezienie właściwego forum, a czasami zwariowana wyprawa daleko od domu :)
      Zapewniam, że świat jest pełen pewnych siebie, ambitnych, wyrafinowanych, wysublimowanie ironicznych i dobrze wykształconych kobiet, które w swoim życiu prezentują wachlarz rozmaitych zainteresowań; mają alergię na głupotę, brak własnego zdania i ignorancję, a z seriali cenią sobie te, których próżno szukać w popołudniowej telewizji :)
      Powodzenia!

    • Kasia

      Jaki człowiek – takich ludzi spotyka na swojej drodze…

    • Julitta Dębska

      Celować w kobiety z trochę wyższych sfer… No i widzisz. Z tego, co piszesz, to jest opis typowej „dziuni”. Ma pieniądze i owszem, ale od tatusia. Ma Iphona od tatusia, więc nie potrzebuje od Ciebie. Ale w jaki sposób sam fakt posiadania pieniędzy od rodziców miałby wpłynąć na to czy jest ciekawą, ambitną kobietą? Chcesz poznać inne kobiety, zmień środowisko. Chodź do innych miejsc i nie zwracaj uwagi tylko i wyłącznie na powierzchowność. I wreszcie, jeśli chcesz poznać ciekawą kobietę to sam musisz być ciekawy, bo ona nie zainteresuje się jakimś tam Wieśkiem, jak to słusznie zauważył Volant. ;)

    • Persephonis

      Poza zadbanym cialem opietym najbardziej obcislymi leginsami jakie tylko mozna znalezc,
      Mam zadbane ciało, leginsów ani opiętych rzeczy nie posiadam.

      zapasem gotowki od tatusia
      Mój tatuś nie ma gotówki – cudowny, inteligenty i wartościowy człowiek po 60. pracuje na pół etatu, bo więcej mu nie dali, za niewiele ponad pół średniej krajowej.

      i najnowszym Iphone’m
      Mam Iphone 4, sprzed 3-4 lat; odkupiłam z pracy, z której odchodziłam, za 1 zł.

      sciskanym dumnie w polakierowanej dloni
      Nie ściskam go, bo nie ma z czego być dumną; paznokci też nie lakieruję, bo są za słabe

      80% nie lapie chocby najbardziej oczywistego sarkazmu, polowa nie radzi sobie z chwytaniem ironii.
      nie wypowiem się, bo pewnie nie mam prawa, ale jakieś 80% relacji z moją przyjaciółką od 5 lat opiera się na sarkazmie i ironii.

      Na pytanie „co robisz ciekawego w wolnych chwilach” pada zwykle cisza, a zaraz potem jedna z kilku opcji: ogladam seriale, chodze na imprezy, wychodze na kawe z psiapsiola.
      Ja bym odpowiedziała „nic” i czekała na twoją reakcję. Mimo, że piszę artykuły, tłumaczę prozę, haftuję, prowadzę bloga, własną firmę, uczę się nowego zawodu, chodzę na kursy… Takie pytanie kojarzy mi się z shit-testem prymitywnych podrywaczy, którymi totalnie gardzę. „A co u ciebie ciekawego” -> nic dla ciebie! Może sam się postaraj, do cholery jasnej, zamiast dziewczynę w to wciągać???

  • I ta fenomenalna dziewczyna z „Take The Lady Out Walking” …

  • Bardzo mądre słowa dla córki. Tylko czasem mam wrażenie, że mężczyźni poniekąd boją się ambitnych i zaradnych kobiet.

    • Coś mi mówi, że nie przeczytałaś tego tekstu…

    • Łukasz

      Ręce opadają… :D

  • Guest

    W.
    Masz pecha. Ostatnie dwie kobiety, z którymi się spotykałem były osobnikami z artykułu. Spotkałem je przypadkiem.

  • Domi

    Pan W. z komentarza wyżej się reklamuje ;) Może wymieńcie się numerami telefonów. :D Nowa strona bloga – Volant connecting people! <3 ;)

    • Przypomniała mi się taka historia: Koleżanka opowiadała mi kiedyś o tym, jak jej znajomy nie mógł znaleźć sobie dziewczyny. I na Demotywatorach pojawił się wtedy taki obrazek z napisem „jest tutaj tyle samotnych osób, jeśli każda z nich poda w komentarzu kontakt do siebie, to może komuś uda się ze sobą zejść”. Znajomy mojej koleżanki podał kontakt do siebie w komentarzu, zaczął rozmawiać z jakąś dziewczyną, później zaczęli się spotykać i do dzisiaj są razem. True story.

    • W.

      Hah, szczerze powiedziawszy nie sadzilem, ze komentarz, ktory mial byc maksymalnie neutralny (nawet to zastrzeglem w jego tresci!) wywola az taki bol nie powiem czego u czytelniczek :). I zeby bylo smieszniej, nadal nie dostalem zadnej rzeczowej, sensownej odpowiedzi na pytanie. Az mi sie pewien cytat z Lema przypomina…

      • Też się tego nie spodziewałem i do tej pory jestem w szoku.

      • adatoniewypada

        Volant,
        wygląda na to, że według diagnozy W. jakieś 90% czytelniczek Twojego bloga nie umie czytać ze zrozumieniem i nie łapie ironii (przynajmniej tej W.) :)

        do W.:
        ale jesteś zacietrzewiony….wrrr… ;) sexi… nie mogę przestać się śmiać.

        Czego Ty się w ogóle spodziewałeś – jakieś recepty, jak masz żyć? Idź w najbliższy piętek o godzinie x pod adres y, a spotkasz tam swą wyśnioną boginię w leginsach z IQ 150?
        hahaha

      • W.

        A co ma pytanie o to, gdzie rzekomo autor widuje kobiety, o ktorych pisze do sensu mojego zycia? 0_0. Rozumiem, ze to jakies „damskie” uproszczenie w stylu kobieta = sens meskiego zycia? ;D
        Po prostu bylem ciekawy gdzie przykladowo autor spotkal kobiety, o ktorych pisze w arcie, bo dla mnie to raczej kategoria w stylu jednorozec – kazdy costam slyszal, ale na oczy raczej nikt nie widzial ;).

      • adatoniewypada

        jaki Ty jesteś przewidywalny… prawie tak samo jak ja zwykła w tych damskich uproszczeniach. nie pozostaje mi nic innego jak pogrążyć się w tej głupocie i życzyć Ci snów o jednorożcu z prawdziwym numerem telefonu przyklejonym do rogu. Dzięki, strasznie rozbawiłeś mnie przed snem ;)
        PS znowu nie zrozumiałam ironii… ręce opadają i rogi jednorożcom też

      • W.

        No tak, jak sie nie ma nic sensownego do powiedzenia, to nagle jestem „przewidywalny” i w ogole szkoda czasu na gadanie ;). Typowe „smoke & mirrors”, niemniej doceniam finezyjna probe wyjscia z sytuacji. (To sie chyba nazywa damska intuicja albo wrodzony spryt? Trudno powiedziec)

        PS: Chociaz ten fragment o snach i ukryty „strawman” to najzwyklejsza forma manipulacji tekstem pisanym. Dla osob, ktore nie wiedza, gdzie w tej wypowiedzi jest wcisniety strawman -> ” nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci snów o jednorożcu z prawdziwym numerem telefonu przyklejonym do rogu” – ten fragment zaklada w oczywisty sposob nieprawdziwa teze, ze moj pierwotny komentarz pisany byl z perspektywy zdesperowanego goscia szukajacego „kobiety idealnej”. Argument pt. niech ci sie przysni idealna ksiezniczka to proba „zacementowania” nieprawdziwej tezy, ktora adatoniewypada sama sobie przed chwila postawila sugerujac tym samym, ze to ja jestem jej autorem. To bylo niezle, przyznam :)

        Z kolei fragment „PS znowu nie zrozumiałam ironii… ręce opadają i rogi jednorożcom też” to tzw. redukcja do poziomu absurdu, gdzie bierzemy jakis argument drugiej osoby i rozdmuchujemy go do absurdalnych rozmiarow tak, zeby ten pierwotny stracil swoj sens. W ten sposob unikamy ustosunkowania sie do jego tresci, co jest bardzo wygodne, szczegolnie, kiedy nie mamy nic konstruktywnego do powiedzenia. To tez bylo calkiem przyzwoite, chociaz troche bardziej prymitywne, niz ww. strawman :).

        W sumie mamy 3 formy manipulacji w zaledwie 4 zdaniach. Nie wiem, czy robisz to intuicyjnie, czy jest to cecha nabyta, ale przyznam, ze jestes w tym dobra ;). Dzieki za okazje do przypomnienia sobie z kim mam tak naprawde do czynienia ;). Slodkich snow ;).

      • adatoniewypada

        W.

        jestem pod wrażeniem
        czasu włożonego w wyprodukowanie tego komentarza i doceniam
        pogłębioną analizę moich 4 zdań z rozłożeniem ich na czynniki
        pierwsze i opisaniem ich w fachowy sposób – przynajmniej wiem,
        czym się w posługuję, dobrze się przy tym bawiąc.

        Świadomie czy
        nie…nazywaj to jak chcesz – intuicją, sprytem … nie wiem, bo
        nie zastanawiam się nad tym. Najwidoczniej leży to w mojej naturze,
        czy innych kobiet też? Nie wiem, Ty chyba lepiej to ocenisz. Na
        szczęście to wrodzone „coś” przydaje mi się w bardziej
        uporządkowany i wyrafinowany sposób na co dzień, bo za to mi
        płacą.

        Wybacz, nie mogę
        się powstrzymać, by nie odnieść się do rzekomo w oczywisty
        sposób nieprawdziwej tezy, ze Twój pierwotny komentarz pisany był
        z perspektywy zdesperowanego gościa szukającego „kobiety
        idealnej”… pewnie nie był, ale większością Twoich
        kolejnych komentarzy broniących tego pierwotnego stanowiska zrobiłeś
        sobie niedźwiedzią przysługę i w takiej właśnie pozycji sam się
        ustawiłeś – może trochę więcej dystansu i odporności
        prowokacje (te świadome lub nie).

        Pozdr.

      • W.

        Akurat mialem wene ;).
        Jesli chodzi o bronienie stanowiska, sam wlasnie zauwazylem, ze nie ma to absolutnie zadnego sensu. Najwyrazniej dyskusja w internecie opiera sie na nieustannym mierzeniu sie na kutasy i sam nie do konca wiem co w przypadku hejtujacych pan.
        Zadalem w tym watku jedno, proste pytanie, zastrzegajac wyraznie dla co bardziej jurnych czytelnikow i czytelniczek, ze moja intencja nie jest robienie flame war’a. Autor pisze o kobietach, ktore moim zdaniem niezwykle trudno jest spotkac, stad bylem ciekawy gdzie najczesciej mozna takie „okazy” znalezc. Poki co wiem tylko tyle, ze na pewno nie wsrod wiekszosci komentujacych czytelniczek tego bloga.
        Praktycznie 90% odpowiedzi padajacych szczegolnie ze strony komentujacych pan zamiast w jakikolwiek merytoryczny sposob odniesc sie do mojego sensownego skadinad pytania (zapytajcie swoich kolegow, jesli nie wierzycie, ze 90% kobiet to „pustostany”), skupila sie na mniej lub bardziej prymitywnych atakach personalnych.
        Liczylem na sensowna dyskusje na blogu przeznaczonym rzekomo dla czytelnikow reprezentujacych soba jakis poziom (czy to wyksztalcenia, czy to samej chocby erudycji i inteligencji), a – poza nielicznymi rzeczowymi komentarzami, ktore doceniam – poczulem sie jak w najpodlejszego sortu szkole zawodowej.

        Dlatego mozecie sobie spokojnie odpuscic pisanie dalszych komentarzy w stosunku do mnie, bo nie bede ich juz po prostu czytal.
        Cytujac klasyka, „pierdole – wychodze” :)

      • Justyna Ka

        W Poznaniu można takie spotkać.
        Nie wiem dlaczego iPhone jest tutaj ucieleśnieniem zła. To taki fajny sprzęt!

      • Aleksandra Reszotnik

        wiesz, to nie jest tak, że można dać Ci mapkę z wytycznymi; naprawdę „premium” laski są, w moim odczuciu, rzadsze od pand w naszej strefie klimatycznej. Ale jedno wiem na pewno – są, chodzą ulicami, są kobiece, piekielnie inteligentne, mądre i – co najśmieszniejsze – często się kamuflują z tymi cechami. Pozostaje mi trzymać kciuki za to, żebyś znalazł pannę odpowiadającą Twoim oczekiwaniom :)

      • Uleck

        „Dopóki nie skorzystałem z Internetu,…”?

  • Stasia albo Kasia

    Jejku ale marudzicie…gdzie znaleźć i gdzie znaleźć…wszędzie! Szukacie ogarniętych ludzi z pasją to sprawdzajcie w miejscach, gdzie tę pasję można realizować… Na lekcjach jazdy konnej, w bibliotekach na spotkaniach z pisarzami, na siłowniach, zapisując się do wolontariatu, na torach wyścigowych, na spotkaniach z politykami. Rozmawiajcie z ludźmi w podróży, w autobusie…na każdym kroku można potkać ciekawą osobę, tylko trzeba być otwartym na ludzi.

  • MyGentle Look

    Rozumiem, że pewne zagadnienia trudno przedstawić w prosty i zrozumiały sposób, ale porównanie kobiet do „produktów premium” czy samochodów budzi moje wątpliwości… Raczej skłaniałabym się do traktowania drugiej osoby jak człowieka – myślę że to może rozwiązać problemy wielu relacji damsko-meskich…

  • SzkodaMojegoCzasu

    Do autora. Po pierwsze primo. Nie porównuj do rzeczy na których się nie znasz. Jeżeli kobieta ambitna, atrakcyjna i inteligenta to wg. Ciebie Ferrari to znaczy, że powinieneś się doszkolić w temacie samochodów.

    Wyżej opisana kobieta to raczej Mercedes, Audi albo BMW i to też nie byle jakie tylko np. z kategorii SUV (fajnie wygląda, jest szybkie i możesz nim pojeździć po wertepach).

    Ferrari to taka np. Emily Ratajkowski. Fajnie wygląda, piersi z kosmosu, ale raczej do mensy by się nie dostała. Podbijają do niej faceci z bilionami na koncie a nie Pan Wiesiek, bo może i by Pan Wiesiek chciał się nią raz przejechać, ale po co mu taka baba skoro ani nie ugotuje, ani nie upierze i jeszcze trzeba od niech innych samców kijem odganiać?

    Po drugie primo. 98% facetów potrzebuje kobiety, która im zrobi jeść / zrobi pranie / przytuli ^^ jak trzeba / posprząta mieszkanie i zajmie się dziećmi. Pozostałe 2% to homoseksualiści, którzy z wiadomych względów kobiety nie potrzebuja i pozostali faceci, którzy doznali urazu głowy albo chorują na …

    Po trzecie ultimo. Sztuką nie jest zgarnąć z półki fajny samochód. Sztuką jest sobie taki samochód samemu zrobić. Czyli tłumacząc na Twoje myślenie – wychować sobie kobietę idealną.

    Aha i najważniejsza rzecz. Nieważne jak inteligentna i ambitna jest dana kobieta – jeżeli wygląda jak „idź po wódkę, nie pij z nami” to niech się nie dziwi, że nie może sobie znaleźć nikogo. Kto by chciał jeżdzić Fiatem Multiplą (nawet z silnikiem z ferrari w środku)??? Ze wstydu można się spalić od samego stania obok.

    Na konieć taki żarcik sytuacyjny:
    Siedmioletni chłopczyk wraca ze szkoły.
    Podjeżdża samochód.
    Kierowca opuszcza szybę i mówi:
    - Wsiadaj do środka, dam ci 10 zł.
    Chłopczyk nie reaguje przyspiesza kroku.
    Samochód powoli toczy się za nim:
    - No wsiadaj dam 20 zł i chipsy.
    Chłopczyk ponownie kręci głową.
    - No nie bądź taki! Moja ostatnia oferta: 50 zł, chipsy i cola.
    - Oj odczep się tato. Skoro kupiłeś multiple to musisz z tym żyć.

    • JimLepik

      Zjedz Snickersa stary :D

      • SzkodaMojegoCzasu

        Pomogło :)

    • virarmus

      Jaki fajny komentarz! Zgadzam się szczególnie z poglądami na temat Ferrari, SUV i biednego Fiata Multipla. Z tym wychowaniem kobiet nie do końca. Brzmi jak tresowanie psa. W ogóle dyskusje na tematy damsko-męskie powodują u mnie rewolucję w żołądku, bo by się chciało, żeby ta druga strona (niezależnie od posiadanej płci) była aktywna, rozwijała się, żeby to było nieustanne odkrywanie siebie nawzajem. Tylko, żeby po dziesięciu latach było coś jeszcze do odkrycia w drugim człowieku, to ten drugi człowiek musi sam dbać o swoją atrakcyjność, nieustannie się usprawniać. A tymczasem jesteśmy w związkach trochę jak produkty z promocji, najważniejsze, żeby z daleka dobrze się prezentowały, błyszczały i działały przez pierwsze dziesięć włączeń a potem to i tak się już nikomu nie będzie chciało ich zwracać do sklepu. Hej, to nieuczciwe, łapiemy tę drugą stronę na lep, obiecujemy cuda, a po kilku latach rzucamy beztrosko „widziały gały co brały”. I zwykle bywa tak, że jak się już poznamy, pobawimy, poodkrywamy to szczytem luksusu są skarpetki wrzucone do kosza na bieliznę (nie obok) i zupa na stole.

      Odnośnie zaś niemożliwości znalezienia idealnej kobiety/mężczyzny. Ha! Jest takie powiedzenie: Co zasiejesz, to zbierzesz. Nie można mieć pretensji, że dookoła ma się same „pustaki” skoro się właśnie takich ludzi przyciąga…

  • ona

    Wyrachowane i wykalkulowane jest polskie społeczeństwo do granic a szczególnie jego zenska cześć, zakompleksione demoludy, wybór partnera traktowany jak wybór przedmiotu użytkowego,nie ma miejsca na emocje spontan i chemie, wszystko zaplanowane w notesie, obok zajęć fitness i owsianki z jagodamI goji,facet w konkretnym standardzie.

  • Według mnie relacje przypominają wykopaliska archeologiczne. Można nic nie znaleźć przez całe życie, a można kiedyś wykopać prawdziwy skarb. W każdym razie archeolog kocha, to co robi, niezależnie od osiąganych wyników. Jeżeli mężczyzna ma o kobietach negatywne zdanie (wewnętrznie) to odkrycie atrakcyjnej partnerki jest według mnie niemożliwe. Dużo mi zajęło zrozumienie, że najpierw powinienem określić, czym jest wartość według mnie. Każdy ma inne priorytety. Preferowałbym spokojną czytelniczkę książek, ubraną po swojemu, w okularach pracującą zgodnie z powołaniem, a nie dążącą do wielkich awansów korporacyjnych czy ponadprzeciętnych zarobków. W takiej kobiecie dostrzegam, np. większą wartość niż w stylu businesswoman. Nie odmawiam jednak nikomu wartości. Wiem, że to co nie jest dla mnie, może być wszystkim dla kogoś innego.

  • Valthard van der Sand

    Z produktami premium jest pewnien problem – ze czesto ciezko jest je znalezc. Dodatkowo, jeden lubi Ferrari, drugi GT-R a trzeci Rollsa. Kazdy ma inne cechy, a kazdy z nich jest premium.
    Z plcia piekna jest podobnie (brzydka prawdopodobnie tez) – kazdy ma swoje preferencje dotyczace cech premium – dla jednego fajna bedzie pani manager, dla innego artyska, dla jednego olimpijska snowboardzistka, a jeszcze dla innego corka Kulczyka. Ciezko jest znalezc takie osoby, bo po prostu jest ich malo i rzadko pojwiaja sie w przestrzeni publicznej dostepnej dla kazdego. I gdzie indziej szukac trzeba snowboardzistki i gdzie indziej corki Kulczyka. I moze tez stad biora sie narzekania na mala dostepnosc fajnych osob, zeby miec do nich dostep trzeba nalezec do odpowiednich srodowisk.

    O podstawowych cechach produktu premium typu wyglad, klasa i intelekt pisac nie bede, bo to oczywiste.

  • w ramach ciekawostki – takie ujmujące artykuły proponuje facebook jako tematycznie związane z Twoimi tekstami.

    • FB i reklamy kontekstowe? Wieczne love :D

  • Chillout

    Pytanie do Volanta:
    Czy to nie jest to samo?
    Ambitna=roszczeniowa i wyrachowana
    Myślę, że jedno pociąga za sobą drugie. Im kobieta zbyt wysoko mierzy, bo ciągle mało(bo jest ambitna), wymaga od siebie i partnera coraz więcej. Więc w pewnym momencie facet ma pasuje.

    • Może tak być, ale dla mnie są to zupełnie inne cechy np. jestem w stanie wyobrazić sobie ambitną osobę, która nie ma podejścia „należy mi się”, a na pytanie: „Dlaczego?” odpowiada: „Bo tak”.

      Lubię się też łudzić, że sam jestem ambitną, ale nie roszczeniową osobą.

      • Chillout

        Wszystko wraca do punktu wyjścia:
        Musisz być sam poukładanym, żeby czegokolwiek wymagać od drugiej osoby.

  • Poczytałam sobie komentarze. Sama należę do tych kobiet, o których się mówi, że są niedostępne, dumne i w ogóle za wysoko mierzą. Ja uważam się za łatwą w obsłudze, jeżeli są spełnione warunki brzegowe – nie ma ich jakoś szczególnie dużo, ale jednak są. Pewien mężczyzna, któremu chciało się mnie poznać, a ja chciałam na to pozwolić, powiedział, że jestem na tyle łatwa w obsłudze, że można mnie zrozumieć, a na tyle trudna, że się nie znudzę. A, nie jestem roszczeniowa, wyrachowana, ambitna też jakoś niespecjalnie, aczkolwiek sporo w życiu osiągnęłam….

    • Łukasz

      „Warunki brzegowe” – ach, niewiele kobiet posługuje się tym tajemniczym językiem miłości :)

  • Ania

    Dokładnie to, o czym piszesz uświadomiłam sobie zupełnie niedawno i żałuję, że nie stało się to dwa lata wcześniej. Chociaż, czy może być zbyt późno na zmiany? Może lepiej późno niż wcale…

  • W.

    Nie sa, ale przynajmniej dla mnie pewna minimalna doza szczerosci obligatoryjna na pewno jest.

  • W.

    Wiesz, zycie jest tak okrutnie skonstruowane, ze nie da sie podobac kazdej kobiecie i jest to cecha, ktora z wieeelkim bolem serca jakos akceptuje i staram sie z nia zyc ;). Znowu wychodzi brak jakiegokolwiek dystansu do siebie ze strony damskiej czesci „widowni”. Nie wystarczy Wam, drogie panie, ze napisze, ze nie chodzi mi o robienie flame war’a pod tematem, ze zadaje konkretne, niezlosliwe pytanie w jasnym celu. Gdzie tam! Najlatwiej jest zalozyc, ze to NA PEWNO moja wina, ze nie dostrzegam sensownych kobiet, a „level premium” (mowimy o wersji w makijazu, czy bez?) NA PEWNO mnie olewa z gory na dol i dlatego pytam o cos zupelnie innego. Brawo :D. No i gdzie sa niby te „kobiety premium” – inteligentne, bystre, lapiace ironie i sarkazm, pelne dystansu do siebie i zdrowej dozy samokrytyki, hm? ;).

    • Idź na jogę, ale nie do ekskluzywnej akademii, ale do zwykłego klubu, między „zwykłych” ludzi. Chodzę na TAKĄ jogę i widzę normalne laski. Nie wszystkie, o nie :D Większość jednak szuka czegoś więcej, niż przyziemności. Samorozwój duchowy (fizyczny przy okazji) stawia na pierwszym planie. I może nie afiszuj się mamoną.

    • Karolina

      Premium to premium, nie ważne czy świeżo z myjni, czy upierdzielone błotem po sam dach, z makijażem, czy bez, pachnąca, czy spocona, jak spod igły, czy wymięta kilkugodzinną wędrówką po szlaku. Premium nie wyznacza „premiowatość” sama w sobie, ale to, jak Ty to widzisz. Zaś z drugiej strony, jakie premium sobą reprezentujesz, takie premium mieć będziesz. To premium wyznaczają Twoje cechy – wady i zalety, bo to one tworzą Ciebie, jako całość, z których robisz projekcję na drugiego człowieka. Obydwa spostrzeżenia poczynione na przykładzie mojego własnego doświadczenia.
      Zatem, jeśli twierdzisz, że damska część widowni nie ma dystansu do samej siebie, zadaj sobie pytanie, czy Ty ją masz. „Na pewno moja wina” – Ty to napisałeś; ja twierdzę, że to nieświadomość, a nie wina. Za fasadą ironii i sarkazmu chowają się ludzie niepewni swoich dobrych cech – to też obserwacja własna. Masz je, tylko za głęboko zakopane, pokaż tego trochę światu, nikt Ci ich nie zabierze. A może się okazać, że masz ich więcej, niż sam mogłeś się spodziewać. Piszesz, że wszędzie widzisz skwaszone i nieuśmiechnięte dziewczyny/kobiety. A Ty próbowałeś się do nich uśmiechnąć, nawet w myślach? Ile razy w ciągu dnia uśmiechasz się sam do siebie tylko z tego powodu, że siebie masz? Lubisz sam siebie choć troszkę, troszeczkę?
      Od pięciu lat żyję z moim Dogrobowym Mężczyzną. Jest On najlepszą nagrodą, jaką mogło mi dać Życie za trud, jaki włożyłam w pracę nad sobą i On o tym wie. Gdybym Go poznała wcześniej, nie doceniłabym w całości, jako Człowieka, jako mojego Partnera w drodze; kogoś, kogo chcę mieć w górach na drugim końcu liny, bo Mu ufam, tak jak ufam samej sobie. Jest moim najsurowszym i najbardziej wymagającym trenerem, a jednocześnie największą motywacją.
      Czego i Tobie życzę, naprawdę i bezinteresownie.

  • Obawiam się, że może tak być, ale liczę (pewnie na wyrost) na to, że ocenią ten tekst również z perspektywy całego bloga i zasady, że winy najpierw szukamy w sobie. Jak będzie w rzeczywistości – ciężko przewidzieć.

  • Ola

    Dobra, dobra, wszystko pięknie ładnie, ale w tym „peanie na cześć atrakcyjnych i mądrych zarazem” pominięta została zasadnicza kwestia, która mnie akurat bardzo zaintersowała.
    Niby jak Walduś w crocksach czy Wiesiek w sandałach i skarpetach, na pierwszy rzut oka, dostrzega tę niewieścią inteligencję i mądrość? Wokół kobiety roztacza sie swoisty blask, który przyćmiewa męskie umysły, by nie rzec: poraża? :) Rozumiem sytuacje, gdy ludzie dłużej się znają, dajmy na to korpo romans, w którym Janek z trzeciego piętra, (biurko pod oknem) myśli sobie, że Krysia z 4go piętra (biurko na wprost kuchni) na pewno nie zwróci na niego uwagi – pewnie nie raz, nie dwa miał okazję posłuchać Krysi przemawiającej w trakcie szkoleń motywacyjnych itp.
    A co w sytuacji, gdy jest to przysłowiowa ulica / przystanek autobusowy/ klub/ cokolwiek? Jak „widać” tę półkę premium?
    Zdaje mi się – tak na chłopski rozum – że opisana w notce sytuacja ziści się tylko w momencie, gdy dojdzie do ewentualnej wymiany zdań, wówczas Wiesiek pomyśli „kurde, nie stać mnie, Ferrari, a myślał żeh, że dobrze odpicowana BeeMWica”. W codziennych sytuacjach (winda, sklep, park, górki, doliny, siłownia, ścianka wspinaczkowa, rowery, łyżwy, narty, sanki itp.) – nie oszukujmy się – ładna, ale głupia oraz ładna, ale mądra – mają takie same szanse i krąg potencjalnych adoratorów.

    • Piotr Z

      Nie zgodzę się :) Dla mnie zamysł Waldusia i Wiesia jest od razu zły, ponieważ nie oni są grupą docelową, która ma tą jakość docenić. Po co np. kurze wiedza o orłach jak jej światem jest podwórko i tak pozostanie? Orła nie doceni, co najwyżej mu pozazdrości, a co orła los kury interesuje. Orły zostawmy orłom, kury kurom. Nie mieszajmy gatunków ;)
      Czy potrafisz poznać różnicę chociażby w ubiorze kto jest ubrany w markowe rzeczy, a kto tandetnie? Potrafisz na pewno spojrzeć: tak ta osoba jest dobrze ubrana, a ta jak choinka (oczywiście zdarzają się jak wszędzie pomyłki). Przykład z siłowni poznania kim jest dana osoba: Ja to widzę po tym jak kto ćwiczy, jak się przykłada do treningu, ile wkłada w to wysiłku. Naprawdę dużo da się z tego wywnioskować. Sporo ludzi idzie najmniejszym oporem, chciałbym/chciała ale najlepiej bez włożenia w to pracy/wysiłku.

      Ps. Dużo można po komentarzach wywnioskować, co dla kogo oznacza słowo atrakcyjna/piękna :)

  • So true…

    Do nie dawna miałem zjebany mindset. Myślałem sobie „ona jest lepsza ode mnie w X” (np. lepiej zarabia), więc odpadam w przebiegach i nic z nią nie wyjdzie. To chore… pomijając już fakt, że w obecnym momencie mojego życia nie nastawiam się zupełnie na stałe i poważne związki. Kwestia zmienia schematów myślenia. :)

  • So damn right.

  • Ola

    „Ps. odnosił się do wszystkich komentarzy ogólnie, nie konkretnie twojego” – zrozumiałam! :)
    „Markowe nie jest synonimem słowa drogie” – też tak uważam, aczkolwiek markowe to obszerne pojęcie, nie zdefiniowałeś, to dopytałam :)
    Owszem, wyrabiam sobie opinię w ten sposób, nie będę się wypierała oczywistych oczywistości, bo z hipokryzją nie jest mi po drodze :) Aczkolwiek – właśnie tu jest clue – nie zgadzam się, że dobry wygląd /markowe ciuchy/ = klasa premium. Chodzi mi rzecz jasna o high level w rozumieniu przedstawionym przez Volanta. Sposób ubierania się to tylko punkt zaczepny. Podkreślam, że naprawdę jest wiele dziewcząt (i kobiet), które świetnie wyglądają, co niekoniecznie (pokusiałbym sie nawet o stwierdzenie, że rzadko) przekłada się na świetną osobowość. Naprawdę nietrudno dobrze się ubrać mając dostęp do internetów – pełno tu poradników jak wyglądać „classy” i stylowo, wirtualny świat aż pęka w szwach od modowych blogerek :) Czyli jest popyt, jest i podaż. Można się więc nieźle nabrać ;)
    I obstaję przy swoim ( a niech będzie, że jestem uparta) ładna i dobrze ubrana pusta lala będzie równie często „adorowana” jak ładna i dobrze ubrana mądrala ;) … aż do momentu rozpoczęcia dialogu.
    Przy okazji – nie oszukujmy się – ładna i mądra o oczach szukajacyh rozumu może znaleźć, i niejednokrotnie znajduje mężczyznę „premium”. Takiego premium w moim znaczeniu – dobrze ubrany, inteligentny, zaradny, z pasją. Why is that so? :) Świat jest niesprawiedliwy! ;)

  • Bycie premium zależy od tego, jakie się ma potrzeby. Jak ktoś potrzebuje przewieźć dużo towaru, to dla niego premium jest dobra ciężarówka, a nie żadne ferrari. Jak ktoś jedzie na wojnę, to potrzebuje czołgu a nie kabrioletu. Co nie znaczy, ze kabriolet nie jest fajny… Ja jestem premium dla niektórych mężczyzn, a dla innych nie.

    Jedne z największych mitów ,w jakie wierzą kobiety, to moc urody. Bardzo mało jest kobiet tak brzydkich, żeby ich wygląd odstraszał: monstrualna otyłość, brak kończyny, rozległe poparzenia – to są problemy. za to ludzie trochę za grubi/trochę za chudzi, z nieidealnymi włosami, zębami czy skórą nie mają wcale problemów z nawiązaniem relacji. A jeśli je mają to przyczyna leży najczęściej w czymś innym. Fajnie jest sądzić „jestem brzydka, dlatego nie mnie chcą, ale trzy operacje i spotkam miłość”. Zwykle prawdziwy powód brzmi „jestem zbyt głupia”.

    Nie jestem ładna, a nigdy w życiu nie miałam problemu ze znalezieniem zainteresowanego mną mężczyzny. Może ratuje nie to, że noszę leginsy ;)

    • Lenta

      Jeden z największych mitów to związek, drugi to miłość. A moc urody to nie mit, to potęga. Kobiety ją posiadają, mężczyźni jej pożądają. Reszta to mądrzejsze lub głupsze iluzje.
      Ale, głowa do góry! i w chmury! :)

      • Naprawdę pięknych kobiet jest niewiele. Naprawdę brzydkich też. Znakomita większość to kobiety po prostu przeciętne. Zresztą tak samo rozkładają się inne cechy: inteligencja, uzdolnienia itp. Gdyby wybitna uroda lub wybitna inteligencja były niezbędne do stworzenia damsko-męskich relacji, to ludzkość już dawno by wyginęła.

        Znam mnóstwo niezbyt ładnych kobiet, które na samotność nie narzekają i mają bardzo udane życie prywatne. Nie znam ani jednej, która byłaby byłaby normalna, a nie mogła znaleźć faceta z powodu brzydoty. Te, które narzekają na problemy z mężczyznami są zazwyczaj niedojrzałe (30 lat na karku, 5 telefonów dziennie do mamusi, żeby uzgodnić, co kupić na obiad i skonsultować każą pierdołę z pracy), głupie (zakres tematyczny ogranicza się do newsów z Pudelka), roszczeniowe (skończyłam studia, więc klękajcie i bijcie pokłony) lub porąbane emocjonalnie (alkoholiczki, narkomanki, zakupoholiczki i inne istoty spod znaku „jestem taaaka skomplikowana”)

  • Chilli

    Kobiety…
    Znam wiele kobiet tak zwanego „sukcesu” i to, że nikt się nimi nie interesuje odnoście stałego i perspektywicznego związku wynika z różnych rzeczy.
    Po 1 – najczęściej spotykam kobiety „sukcesu” które są zwyczajnie zimnymi suczyskami. Nie są ugodowe tylko konfliktowe, musi być tak jak one chcą lub wcale. Są złośliwe i gnuśne a dodatkowo negocjacja i kompromis to dla nich abstrakcja.
    Po 2 – silni faceci wybierają na swoje partnerki silne kobiety. Silne czyli samowystarczające, potrafiące podjąc samodzielnie ważne decyzje, ale jednocześnie takie które stawiają siebie i partnera na równi ze sobą. Faceci niepewni siebie i swoich możliwości wybierają słabe idiotki które widzą w nich bogów.

    • Chillout

      Amen

  • agao

    Wszystko może i by się zgadzało, tylko porównianie do Ferrari moim zdaniem średnio trafione. Ferrari jakie jest każdy widzi, już mniejsza o to co ma w środku, jest atrakcyjne na zewnątrz. A czy gdyby takie samo wyposażenie było w obudowie Poloneza – też by było takie atrakcyjne i też każdy inteligentny facet brałby w ciemno, czy też nawet po dokładnym zapoznaniu się? Nie wiem co dokładnie składać miałoby się na tą „atrakcyjność” ambitnych kobiet, bo nie zakładam że atrakcyjna będzie sama „ambitność”. Chyba że artykuł dotyczy wyłącznie ambitnych (inteligentnych, z pasjami) i do tego atrakcyjnych fizycznie. Moim zdaniem to nie zawsze stanowi komplet.

  • Piotr Z

    Pozostawię bez komentarza ;)
    Chyba mijamy się z tymi kwestiami wyglądu. Mi chodzi o to, że osoba klasy premium nie będzie chodziła w wygniecionej i/lub przepoconej koszulce, w brudnych butach, czy częściach garderoby zdecydowanie do siebie nie pasujących (nie wiem np. dres i marynarka), dodam do tego oddech i ogólny stan czystości. Uważam to za taki punkt, który trzeba spełniać żeby być w tym gronie high level.
    „Można się więc nieźle nabrać” – byłem, zwiedziłem ;D
    „I obstaję przy swoim… będzie równie często „adorowana” jak ładna i dobrze ubrana mądrala” – Olu ale ja z tym nie polemizowałem. Moje komentarze były odnośnie jak poznać jakość premium, na tą część pytania próbowałem odpowiedzieć. Ogólnie osoby ładne bez podziału na płeć będą adorowane. Kwestią oddzielną pozostaje tylko przez jakie osoby będą adorowane i czy jak zdobędą na partnera tą klasę premium to ją utrzymają przy sobie w co szczerze wątpię.

  • A.

    Ciągnik również będzie produktem premium… dla dziadka ujeżdżającego konie…

  • top10

    widocznie niema zapotrzebowania na ferrari na rynku i ferrari stoi i rdzewieje i niedługo ogłosi upadłość , nawet ci których było by stać mijają z daleka skoro jest tyle tańszych odpowiedników porównywalnej jakości tylko do ferrari to nie dociera , gdyż te rzeczy które wymienia Ferrari nie są cenione przez mężczyzn u kobiety !!! , w tym wypadku Ferrari robi za szmelc , a kobieta która ferrari uważa za szmelc , mężczyzna uważa za bardzo atrakcyjny produkt i wartościową kobietę stad zainteresowanie !!! , mężczyzna potrzebuje się czuć jak król i as dlatego zawsze będzie bardziej cenił uległe delikatne kobiety o małych potrzebach i nie wymagające , rodzinne nawet jeśli marudzą i zrzędzą , silne biznes Women odpadają w przedbiegach i nie maja szans na dłuższy stały związek , zresztą jak każde tzw. silne kobiety , hobby czy praca to też nie żaden bonus za to to mężczyzna do wartości dolicza okrągłe ZERO!!!

  • Zuzia

    „udawanie ameby przypadkowo wyposażonej w cipkę” – szalenie jestem zakochana w Twoim blogu. Od dzisiaj :-)

  • Chillout

    Co mogę powiedzieć dzisiaj?
    Moja klientka 17-18 lat. Taka nieśmiała, skromniutka i pełna przy okazji seksapilu(nie wiem dlaczego tak na mnie podziałała, aż mokro miałem ;) ). Brałbym ją od ręki.
    Nic dziwnego, że taki krzyk jest tych w komentarzach jak takie kobietki jak ta wyżej to unikat.

    • Ola

      Generalizowanie. I dodatkowo generalizowanie. Są, poszukaj, nie licz na to, że każda będzie Ci wpadła w ręce tak jak dzisiejsza klientka, bo to jak wygrana w totka ;)

      • Chillout

        Przyznaje wam rację:
        Każda jest normalna, wspaniała i cudowna, och, ach, ech…
        Kurwa, ręce opadają.

  • Chillout

    Czytając komentarze kobiet dochodzę do wniosku że szykują nam realną wersję seksmisji.
    Masz dostosować się albo giń podrzędny człowieku czytaj mężczyzno. (chociaż już nie ma mężczyzn, są przecież tylko cipy). Nie chcą w żaden sposób przyjąć do wiadomości, że być może źle postępują, może źle oceniają mężczyzn, zwłaszcza normalnych, a właściwie nie dając mu szansy. Przypomina to trochę show: Rolnik szuka żony w wersji kobiecej. Nie spełniasz wyimaginowanych standardów to spierdalaj. Ale kurwa nie jesteśmy pudełkiem ryżu po który idziesz do sklepu tylko istotą z uczuciami. (czytaj cipą, bo facet przejawiający jakiekolwiek uczucia to nie facet).
    Żadnej samokrytyki w stosunku do własnej osoby, liż mnie po stopach i spełniaj moje zachcianki, bo jestem kobietą. Mam prawo do tego, że mogę traktować przedmiotowo facetów, bo jestem kobietą. Mam prawo wymagać faceta ogarnięto, dobrze usytuowanego, mającego wszystko(mieszkanie, samochód, kasę) bo jestem kobietą. Mogę nic sobą nie reprezentować, ale wymagać od innych facetów to czego sama nie mam, bo jestem kobietą.
    Drogie panie, na własne życzenie na obecną chwilę zostają wam tylko dyskotekowi ruchacze, bo na pierwszy rzut oka, tylko oni spełniają wasze wymogi. Takiego faceta obecnie szukacie. Idealny do związku. Polecam.

  • Chillout

    Potwierdziłaś tylko to co napisałem.

    • Ola

      Uwielbiam opinie ludzi, których nie znam” – kurcze, czyli to prawda, że w ludziach najbardziej przeszkadza nam to, co nas w nas samych drażni! Zahacza to o hipokryzję – oceniasz po kilku wpisach, a na mój rewanż się obruszasz :)
      „opinie kobiet, które nie mają nic do zaoferowania oprócz swojej nieskończonej mądrości na temat pt: Prawdziwy mężczyzna to…”- jak widać, potwierdzenie powyższego. Przyznać trzeba, że jest to przejaw mistrzowskiej nadinterpretacji oraz przypisywania komuś słów, których nie wypowiedział :) Proponuję jakiś wróżbiarski interes, widać, że masz predyspozycje, dodatkowo – to modne :).
      A już tak bez docinek i przepychanek: nie wiem skąd bierzesz swoje mądrości na temat kobiet, ale widać wyraźnie, że przebija przez to zgorzknienie. Nie sympatyczna ironia, tylko wredne zgorzknienie. Nie piszę tego, żeby Ci dogryźć, wręcz przeciwnie – myślę, że to odrobinę smutne. Mam nadzieję, że jakaś kobieta to zmieni, czego serdecznie życzę! :)
      A prawdziwy mężczyzna i prawdziwa kobieta tak tak subiektywne pojęcia jak smaczny obiad i piękna pogoda… Pomimo Twoich podejrzeń – brakuje mi „odrobinę” do wszechwiedzy.

  • cantata

    Szanowny Autorze, nawet nie wiesz jak zaluje ze nie jestem Twoją córką. to co tłustym drukiem na końcu ojcowie powinni mówić swoim córkom. niekoniecznie sie przedtem upijając. upic sie mogą potem z radosci lub rozpaczy w zaleznosci od tego czy corka skorzysta z mądrości ojca czy nie.

  • Świetne i trafne. Jak zwykle. Mam nadzieję, że uda mi się wychować moje przyszłe dzieci tak, żeby nigdy nie musiały wątpić w siebie i zniżać swojego poziomu w celu znalezienia partnera. Z drugiej strony, ja tego nie robię, więc wystarczy, że wezmą ze mnie przykład ;-)

  • W punkt.
    Mam takie samo zdanie na ten temat, ale chyba nie udałoby mi się go w tak interesujący sposób przedstawić.
    Przyjemnie tu gościć. :)

  • Volare

    To teraz jak to wyglada z perspektywy kobiety, której faceci się „boją”: nie podejdzie ani nie nawiąże rozmowy żaden sensowny (czyt. Normalny facet) (nie wspominam o Ferrari ponieważ po każdej stronie barykady są to wyjątki:-) ) tylko taki z ego wielkości PKiN mającej sie do rzeczywistości jak pięść do nosa a ona nie mając skali porównawczej stwierdzi że to jest właśnie norma… Po kilku latach z obrączką i dzieckiem lub bez stwierdzi że to chyba nie tak… A pozostali przez te kilka ich wspólnych lat bedą sie zastanawiać „co ona widzi w takim dupku”… On poprostu się nie bał i spróbował… Resztę historii wszyscy dobrze znamy… :-) morał jest tylko taki żeby mieć skalę porównawczą :-) pozdrawiam :-)

  • bardzo dziekuje za ten text!

  • Pingback: Czytanie na śniadanie – 14.04.2015Chica Mala | Chica Mala()

  • Seba Lavender

    Volancie
    W całym Twoim wywodzie, pada sporo fajnych spostrzeżeń, jednak, moim zdaniem brakuje tam jeszcze jednego elementu. Nie poruszyłeś kwestii wieku.
    Na brak zainteresowania mężczyzn kobietami „silnymi”, najczęściej narzekają panie po 32+.

    Podałeś przykład giełdy samochodowej, bardzo fajny, nie napisałeś jednak, że potencjalny klient, poza ilością gotówki, liczy również zysk, jaki osiągnie z wyłożonego kapitału.
    Nie oszukujmy się, klient, poza marką samochodu, patrzy na jego stan, wyposażenie i „rocznik”. To tutaj jest moim zdaniem największy problem, bo o ile do sexu, gorąca 30-kilkulatka jest ok, to do związku, facet będzie szukał, może mniej dorobionej, ale młodszej partnerki, która w perspektywie daje większe szanse na powiększenie rodziny o nowe zdrowe pokolenie. Po co facetowi, który może wybierać, żona „36-ka”, skoro może mieć „28-kę”?

    Tak więc, Twój post, należałoby wzbogacić o jedno zdanie:
    „Mierzcie zgodnie ze swoimi oczekiwaniami, ale nie zapomnijcie o czasie – gdy jesteście młode, Wy wybieracie, gdy wejdzie nowe pokolenie, to Was będą wybierać”.

  • butterfly24

    Ale czy takie „zaniżanie swoich standardów” nie jest przypadkiem umiejetnością zycia w spoleczenstwie i tolerowaniem tej drugiej polowki?

  • Agata Gonkowska

    Będziesz dobrym i wspierającym tatą.
    :)

  • Ula

    A czy ktokolwiek jeszcze patrzy na to, czy człowiek – nieważne kobieta czy mężczyzna – jest po prostu dobrym człowiekiem? I po co komu sarkazm i ironia? Czy z tym żyje się lepiej? Po co tyle jadu… Tak mi się to nasunęło po lekturze większości komentarzy…

  • Katarzyna Anahita

    Za każdym razem podziwiam jak dobrze ujęta jest rzeczywistość we wpisach. Świetny tekst, jak zwykle.