Wirtualne uzależnienia, podróże i osoby, których nie lubię. Pytania do Volanta cz. 1

Wirtualne uzależnienia, podróże i osoby, których nie lubię. Pytania do Volanta cz. 1

W ankiecie dotyczącej tego o co zawsze chcieliście mnie zapytać, zadaliście mi prawie pół tysiąca pytań (całe szczęście dużo się powtarzało). Dzisiaj pierwsza część odpowiedzi.

1. Co Cię w życiu najbardziej ogranicza?

Większość osób powiedziałaby, że pieniądze – ja nie. Po pierwsze, czas. Po drugie, potrzeba odpoczynku, snu i jedzenia.

2. Jaką książkę najbardziej cenisz?

Najbardziej to „Księcia” Machiavellego, bo uważam, że od 1532 roku nie napisano lepszego podręcznika przywództwa. Za każdym razem jak go czytam zaskakuje mnie przełożenie tych zasad na relacje z innymi ludźmi, tworzenie organizacji albo po prostu bycie dobrym influencerem.

Druga książka to „Fight Club” Palahniuka, bo pięknie ona podkopuję wiarę w świat, w którym żyjemy. Dobre w tym jest to, że popycha to do buntu, zmiany i braku godzenia się na rzeczywistość.

3. Czy wszystkie swoje wpisy opierasz na swoim punkcie widzenia na jakiś temat czy jest to doświadczenie?

Jedno i drugie. Kiedy np. piszę o osobach popełniających te same błędy to są to doświadczenia innych osób z moim komentarzem. Kiedy piszę o tym, czego potrzebują kobiety w związku to jest to już wynik moich doświadczeń i przede wszystkim błędów. Tak czy inaczej jest dla mnie priorytetem, żeby było mnie jak najwięcej w tekstach.

4. Bardzo dużo sytuacji krytykujesz, naprawdę uważasz, że jest tak źle w obecnych czasach?

Problem w tym, że uważam, że żyjemy w najpiękniejszych czasach jakie kiedykolwiek były. Mamy nieograniczone możliwości, szeroki dostęp do wiedzy, szanse na wybicie się w dowolnej dziedzinie bez szczególnych znajomości, nie mówiąc już o możliwości kształtowania swoich relacji i życia bez obawy, że ojciec albo papież powiedział inaczej. Jednak jednocześnie duże zmiany sprawiły, że 9/10 osób za nimi nie nadąża i nawet nie ma tego świadomości. Kuleje spojrzenie na rzeczywistość, na karierę zawodową, a najbardziej kuleją współczesne relacje, w których każdy chce księcia lub księżniczki, ale jednocześnie prawie nikt na nich nie zasługuje.

Najgorsze natomiast jest to, że wydaje się, że wszystko zmieniło się na trwałe i zawsze będziemy mieć takie możliwości. Osobiście uważam, że to fikcja i za kilkanaście lat już tak dobrze nie będzie. Klasy społeczne się pozamykają i do czasu kolejnej rewolucji będzie się skazanym na życie w warstwie społecznej, w której się urodziło. Obecnie narzeka się na bezrobocie, ale jednocześnie wszystko dąży do automatyzacji. Uważa się nawet, że w przyszłości będzie potrzebna praca tylko 20% społeczeństwa. Co będzie z resztą? Janusz Kaniewski – projektant Ferrari i Pininfariny uważa, że realne jest to, że bogaci chętnie wtedy wykupią usługę bycia noszonymi w lektyce przez cztery osoby, dzięki czemu on nakarmi ego, a oni będą mieli pracę. Umówmy się – to w dużej mierze domysły, ale tak czy inaczej jesteśmy pokoleniem, które samo o sobie może zadecydować o tym czy będzie noszone w lektyce, czy będzie ją nosić, a oglądamy zdjęcia kotów.

Jesteśmy farciarzami, że żyjemy teraz. Będziemy idiotami jeśli tego nie wykorzystamy.

5. Skąd wiedziałeś jaki kierunek w życiu obrać? (nie ten na studiach)

Nie wiedziałem. Zdradzę ci też sekret – nikt nie wiedział i każdy ryzykował. Ci, którzy odnoszą sukcesy to ci, którzy działają mimo strachu, godzą się z możliwością porażki i testują różne opcje. Decyzje podejmuje się na podstawie zebranych faktów, ale nigdy nie zbierzesz 100% faktów, co do których będziesz na 100% pewny, że są prawdziwe w każdych okolicznościach. Właściwie to jeśli sądzisz w 70%, że coś jest dobrym pomysłem to warto to zrobić. Ciśnij, zamiast rozmyślać!

6. Czy czegoś żałujesz? Jeżeli tak to czego?

Żal jest nieefektywny. Mógłbym mówić, że żałuję np. tego, że nie zacząłem wcześniej pracować, ale:
1) Może dzięki temu jestem w tym, miejscu w którym jestem?
2) Może gdybym to zrobił miałbym gorszą sytuację?
Żal ma to do siebie, że zamiast opierać się na faktach, tworzy się w swojej głowie scenariusze dotyczące zdarzeń, które nigdy nie będą miały miejsca. To co ma sens to wyciąganie wniosków i zadanie sobie pytania: „Ok, jestem w tym miejscu, w którym jestem. Co mogę zrobić, żeby dojść tam, gdzie chcę dojść?”

7. Czy wzrost popularności w sieci ma realny wpływ na twoje życie osobiste? (czy to „wirtualnie” nie uzależnia)

Jasne, że ma wpływ na życie osobiste. Przez bloga i dzięki blogowi poznałem całą masę ludzi, z którymi mam kontakt. Od czasu do czasu też ktoś mnie rozpozna na ulicy i podejdzie, co jest super, bo to bardzo miłe, ale też niezręcznie, bo te osoby się stresują, że mnie spotkały, a ja tym, że nie wiem co im powiedzieć poza: „Ale super!”.

Natomiast jeśli chodzi o „wirtualne” uzależnienie to jestem na nie odporny. Znam bardzo dużo osób, które nie posiadają blogów, a tym bardziej w miarę popularnych blogów, którzy znacznie częściej w towarzystwie robią fotki, sprawdzają lajki, odpisują na fejsie, śledzą strony internetowe i korzystają z setek aplikacji. Ja tak bardzo jak tylko mogę stawiam na świat realny, a nie wirtualny, zwłaszcza, że taka popularność obiektywnie rzecz biorąc nic nie znaczy. Co to niby za sukces, że czyta mnie 100-150 tysięcy osób? Nawet jak byłoby ich pięć razy tyle to wciąż w porównaniu do Aleksandra Wielkiego, Einsteina albo nawet Howarda Schulza czy Amancio Ortegi nie jest to warte uwagi osiągnięcie. Warto znać swoje miejsce w szeregu i jeśli tego miejsca się nie lubi to mierzyć wyżej.

8. Jak często podróżowałeś/podróżujesz/zamierzasz podróżować?

Niezbyt często. Lubię czytać o ludziach, którzy podróżują, ale nie jara mnie „poznawanie lokalnej kultury i poszukiwanie siebie”. Nie chce mi się liczyć, ale może byłem w dziesięciu krajach.

W rzeczywistości traktuję podróżowanie czysto technicznie – pojadę gdzieś, żeby zarabiać więcej, na zakupy, na obiad albo wsiądę w samolot, żeby polecieć do Dubaju i nabrać szerszej perspektywy, ale podróże dla podróży to może i modny temat, ale nie dla mnie.

9. Czy samodoskonalenie się ma koniec?

Tak. Jest nim data stwierdzenia zgonu.

10. Samotność również można zdefiniować jako koszt sukcesu? Jest ona konieczna?

Nie jest konieczna, ale często zdarza się, że towarzyszy sukcesowi. Przede wszystkim dlatego, że wtedy osiągasz cele swoim tempem nie oglądając się na zdanie innych (bo nikt go nie wyraża) i nie poświęcasz czasu na pielęgnowanie bujnego życia towarzyskiego (co między innymi tłumaczy dlaczego większość osób zostaje milionerami będąc w stałych związkach).

11. Mężczyźni są poligamistami z natury. Uważasz, że jesteś w stanie stworzyć monogamiczny związek z kobietą, mieć z nią dzieci i jej nie zdradzić? Proszę o umotywowanie :)

Pewnie, że jestem w stanie! Wszyscy co prawda jesteśmy zwierzętami, ale mamy też wpływ na swoje zachowanie i nie widzę przeszkód, żeby moim priorytetem miał być piękny, rock’n’rollowy związek i bycie zajebistym ojcem. Nawet podam wam dwa powody, dla których uważam, że to możliwe:

1) Jeśli rozmawia się o swoich potrzebach, to moim zdaniem jest możliwe dogadanie się z drugą stroną na tyle, żeby nie czuć się zamkniętym w złotym pudełku miłości i oczekiwań.

2) Zawsze i tak chodzi o realizację potrzeb, a poznałem całą masę mężczyzn, którzy za pomocą uwodzenia przedłużają sobie penisa, a nie zaspokajają się emocjonalnie. Oni chcą wygrywać, czuć że nad kimś panują albo słyszeć komplementy. To samo da się uzyskać na inne sposoby.
Świat i wszyscy ludzie są znacznie bardziej zwyczajni, niż może to wynikać z czytania blogów. Na blogach porusza się skrajności. W normalnym życiu każdy chce kochać i być kochanym.

12. Czy zdarzyła się kiedyś sytuacja, że popełniłeś błąd i się na nim nie nauczyłeś, tj. popełniłeś go po raz kolejny?

Tak. Kilka razy próbowałem być multizadaniowy i to nie wychodziło. Innych błędów nie pamiętam.

13. Jaka jest rzecz, którą chciałbyś w sobie zmienić?

Hm… Gdybym był mniej krytyczny wobec siebie to byłoby spoko. Aaa… i mógłbym być bardziej przebojowy. Zwykle świetnie sobie radzę w małych grupach ludzi, ale już występując publicznie przynudzam, bo nie czuję więzi z publicznością ani dialogu. Nad tym będę pracował w następnej kolejności.

14. Będzie szansa na podpisanie książki na Blog Konferencji w Poznaniu?

Pewnie!

15. Czy uważasz że to dzięki postawie twoich rodziców nauczyłeś się jak osiągnąć sukces?

Częściowo. Mam dobrych rodziców i bardzo doceniam ilość pracy jaką włożyli w moje wychowanie. Od mamy nauczyłem się precyzji, kreatywności i braku odkładania zadań na później. Od taty wytrwałości, poczucia, że nie ma na świecie lepszej osoby ode mnie i odpowiedzialności za innych.

Inna sprawa, że moi rodzice nie są przedsiębiorcami. Ostatnimi przedsiębiorcami w mojej rodzinie byli pradziadkowie, którzy zajmowali się handlem i hutnictwem. Kolejne pokolenia nie miały żadnego związku z własną działalnością gospodarczą i zaczynając samemu, w praktyce od zera, ma się bardzo dużo rzeczy do nadrobienia. Samodzielnie musiałem nauczyć się więc podstaw sprzedaży, negocjacji, marketingu, utrzymywania relacji z innymi, zarządzania czasem, tworzenia modeli biznesowych itd. – czyli rzeczy, o których oni nie mieli pojęcia.

16. Czy planujesz prowadzić seminaria, wykłady, szkolenia?

Kiedyś tak, ale biorąc pod uwagę od jakiego czasu to mówię, to bym tak bardzo temu nie wierzył :) Stawiam na jakość, więc nie chciałbym po prostu wyjść, pogadać o tym, o czym już napisałem i wziąć za to najmniej 550 zł za osobę. Chciałbym wyjść z dobrze opracowanym materiałem mającym realne znaczenie i przekazać go w błyskotliwy sposób. Póki co nie jestem na tyle dobrym mówcą.

17. Dlaczego nie masz reklam na swoim blogu?

Z trzech powodów.
Po pierwsze, priorytetem są moje cele i rozwój mojej marki.
Po drugie, nie chcę traktować czytelników jak towar leżący pomiędzy mną a reklamodawcami, co oznacza, że chociaż dostaję kilka propozycji tygodniowo to większość z nich odrzucam.
Po trzecie, bardzo się cenię. Mój jeden tekst jest warty najmniej 4 000 netto. Na współpracę najlepiej szykować coś koło dyszki.

Inna sprawa, że prowadzę rozmowy z kilkoma dużymi markami na temat współpracy, więc kilka akcji reklamowych pojawi się na blogu, ale tylko takich, z których wszyscy będą zadowoleni. Nic na siłę. Przecież przeżyję bez nich.

18. Dlaczego naprawdę bardzo inteligentni ludzie mają z reguły słaby kontakt z płcią przeciwną?

Piękne, ale fałszywe przekonanie, które karmi ego na zasadzie: „Ooo nie idzie mi z laskami. To pewnie dlatego, że jestem bardzo inteligentny”. Słaby kontakt z płcią przeciwną mają osoby, które poświęcają za mało czasu na kontakt z płcią przeciwną. Kropka.

19. Ile właściwie czasu poświęcasz na pracę i życie prywatne?

Nie liczę tego. Nie mam czegoś takiego, że pracuję od którejś do którejś godziny, a odpoczywam później. Nie dzielę życia na prywatne i zawodowe, co byłoby nawet zabawne, bo przecież pracuję z domu, nikt nade mną nie stoi z batem, nie mam targetów do wyrabiania, a w każdej chwili mogę wyjść z domu i pojechać nad morze, żeby poczuć trochę wolności. W praktyce przyjmuję zasadę, że robię to co mam do zrobienia bez względu na to ile czasu potrwa. Są dni kiedy nie pracuję w ogóle. Są takie kiedy pracuję po 12 godzin. Nie ma reguły.

Jako uzupełnienie polecam artykuł: http://www.wpodrozy.eu/aktualnosci/909/Rytm-zycia.html

20. Jakie cechy charakteru cenisz najbardziej u ludzi? (mam na myśli kontakty prywatne).

Powiem inaczej – unikam ludzi, którzy nigdy nie są szczerzy, którzy nie potrafią przestać ironizować i zawsze mierzą się na kutasy. Takie osoby mówią np.: „Jak możesz słuchać Pink Floyd?!”, „Znów zrealizowałem target!”, „Dlaczego jesz naleśniki z bekonem. Dziwny jesteś”, dzięki czemu każdy ich komunikat brzmi jak: „Jestem lepszy”, a tak naprawdę oznacza: „Czuję, że jestem bezwartościowy, więc próbuję wszystkich przekonać o swojej fajności i tylko kiedy leżę wieczorem w łóżku, wciąż czuję się jak smutny, nielubiany dzieciak”.

W praktyce takie zachowania w 99% przypadków oznaczają, że ktoś ma potrzebę, żeby coś sobie rekompensować, a ja uważam to za ekstremalnie nudne i mnie to nie interesuje. W życiu prywatnym staram się jak mogę nie oceniać czyichś wyborów i nie dawać rad dopóki ktoś wprost o nie nie poprosi. Unikam tego też na blogu, ale niestety nie zawsze to jest możliwe. Lubię wiedzieć co ktoś czuje, co go ukształtowało i jakie ma pomysły w swojej głowie, a nie że wydaje mu się, że jest ekstra, bo ma nowy telefon. Nie robiło to na mnie wrażenia jak miałem 12 lat. Tym bardziej nie będzie robić go teraz.

Pewnie znacie powiedzenie Tołstoja: „Nie podoba mi się wyniosłość, nie podobają mi się ludzie, którzy stawiają siebie wyżej od innych. Mam ochotę dać im rubla i powiedzieć: jak się dowiesz, ile jesteś wart, to wrócisz i oddasz resztę.” W takich chwilach chcę zrobić to samo.

21. Jak długo powstaje jeden tekst na bloga?

Ciężko to policzyć, bo rzadko siadam i piszę w całości jeden tekst. Zwykle zapisuję pomysły i robię szkice, bo to uczy mózg do podrzucania większej ilości pomysłów, a w przeciwnym wypadku mózg się obraża i ogranicza swoją kreatywność (serio – brzmi to dziwnie, ale tak to działa i dlatego podczas burzy mózgów trzeba zapisywać WSZYSTKO). Dopiero później wybieram jakiś szkic i go kończę. Mam trzy dokumenty ze szkicami tekstów. Każdy ma ok. 150 stron w Wordzie.

22. Kiedy zaczynają się najbardziej szalone lata dla mężczyzn?

Mam nadzieję, że w okolicach siedemdziesiątki, bo jeśli przypadały na czasy liceum to trochę słabo.

  • Mamy bardzo, bardzo podobne spojrzenie na świat! :)
    Fajnie, że jesteś i że jesteś tak popularny. Ludziom w dzisiejszym świecie takich osób potrzeba. Pozdrawiam!

  • Rosa

    Dobrze że taki pomysł. Bo po twoich artykułach albo Cię kocham albo nienawidzę (zawsze to jakieś gorące uczucie) i nie wiem co o Tobie myśleć, teraz jest odrobinę jaśniej :)

  • EBK

    dzięki i czekam na dalszy ciąg :)

  • Lenta

    W 11-tym wyczułem trochę … zawahania:). Ale, może paradoksalnie, wyszedłeś przez to jeszcze bardziej autentycznie. Trzymam kciuki za taką postawę. Obiecaj, że starczy Ci odwagi napisać, gdy (jeżeli:) dopadną Cię wątpliwości. Zadam Ci jeszcze jedno pytanie (przepraszam, że nie w formularzu): co w życiu jest najważniejsze?
    Gratuluję i zazdroszczę (zdrowo) zajebistego bloga:)

    • Dla mnie w życiu jest najważniejsze życie w zgodzie z własnymi przekonaniami, czyli jakby to banalnie nie brzmiało – wolność.

      • Lenta

        Wolność… brzmi banalnie, ale chyba dlatego, że coraz mniej o niej pamiętamy.
        Budowanie hierarchii wartości stawiając wolność na samej górze… to dobrze wróży. I zwiększa szanse … na naprawdę piękne życie:)
        „Whatever works, as far as you don`t hurt anybody…” – tę definicję wolności bardzo lubię.

      • Ale ‚wolność od’ czy ‚wolność do’? ;)

      • Obie, ale bardziej „do” :)

      • Lenta

        Wolność do…? „Do” robienia czegoś czego z zasady nie wolno?
        Czy można w ogóle rozdzielić wolność „od” i „do” …?
        @inwentaryzacjakrotochwil:disqus Czy pomożesz zrozumieć samo pytanie?
        Pozdrawiam
        Lenta

      • Ja pomogę. W różnych dziedzinach nauki dzieli się wolność na wolność od i wolność do.

        Wolność od oznacza wolność od nacisków, cudzej ingerencji itd.

        Wolność do jest czynna i oznacza wolność do wykonywania określonych czynności.

        Podział trochę wydumany, ale cóż :)

      • Lenta

        Dzięki. Gdyby pochylić się nad tematem, pewnie dotarlibyśmy gdzieś w okolice „ograniczeń”, niezależnie czy w formie „zakazów” czy „przyzwoleń”. Chyba j. angielski lepiej sobie radzi w tej kwestii, oferując: liberty oraz freedom.
        Nadal, sama „wolność” umysłu jako wartość nadrzędna pozostaje kluczem do samoświadomości i prawdziwych relacji – czyli jak by nie patrzeć szczęścia. Poruszając się w życiu po linii bliskość-samotność jasne wydaje się, że im bardziej zniewolony mamy umysł, tym bardziej zamykamy się w sobie, tym bardziej oddalamy się od innych, zatem oddalamy się od bliskości – a więc niechybnie brniemy ku … samotności. A Rysiu Riedel dobitnie ostrzegał czym jest samotność…
        Miłego dnia. I wolnego umysłu:)

  • Valthard van der Sand

    pkt 4 – te czasy juz sie zaczynaja urzeczywistniac, wystarczy spojrzec na rodziny i klany zwiazne z pewnym rodzajem aktywnosci: aktorzy, muzycy, prawnicy, etc.

  • Kuba X

    Jeszcze może dodatkowo na 1 pytanie odpowiesz (w paru wersjach)…

    Jacy ludzie są dla ciebie wzorami do naśladowania? Jakich masz mentorów i z kogo bierzesz przykład?

    • Hm… Trudne pytanie. Nie ma na pewno jakiejś jednej osoby. Bardziej mam tak, że z każdej znajomości „biorę” coś, zgodnie z zasadą, że każda poznana osoba to lekcja, a twoim zadaniem jest dowiedzieć się, co to za lekcja.

  • mija

    Pkt. 20 trafiony w punkt. Mój punkt widzenia. Dzięki za ten tekst.

  • Jaga

    No ekstra, co nie jest niczym nowym. I co więcej czytając spisałam wybrane zdania jako złote myśli, które się zna albo słyszało wcześniej :) ale jak to jest z moją pamięcią zapominam. A teraz będą podwójnie zapisane.
    Pozdrawiam
    Jaga

  • Chciałoby się poznać Volanta na żywo!

  • ka

    na pytanie dwudzieste drugie odpowiedziałabym bez zastanowienia, że po trzydziestce. tą teorię słyszeli już chyba wszyscy mężczyźni, którzy mnie znają i nie tylko jestem jej okropnie pewna, ale też potrafię ją tak dobrze argumentować na setki sposobów, że każdy z tych facetów, jeśli jest młodszy, już jest podekscytowany na maksa i tylko czeka na te trzydzieste urodziny ;-). pierwsze z brzegu? fakt, że w końcu mężczyzna osiąga częściową stabilność finansową, pozycję zawodową lub wie, w którym kierunku i do jakiego celu chce zmierzać, ma za sobą jakieś dziesięć lat doświadczenia czysto-życiowego lub czysto-towarzyskiego oraz wyciągnięte z tego okresu pewne wnioski i przeszedł w końcu z etapu, w którym liczył się dla niego sam fakt uprawiania seksu, na ten, w którym raczej stawia na jego jakość (i rozróżnia „cukierek dziś albo dwa cukierki jutro”). wychodzi z tego całkiem sporo konkretnej wiedzy i doświadczenia. przekłada się to na ten specyficzny wzrok, którym patrzy – nieco już spokojniejszy, bardziej zdystansowany i świadczący o pewności siebie.

    a za szkolenie zaczynające się od zdania, że „słaby kontakt z płcią przeciwną mają osoby, które poświęcają za mało czasu na kontakt z płcią przeciwną. kropka.” bym ci zapłaciła dwa razy po 550 zł i jeszcze wyciągnęła po z butelką najlepszego alkoholu, jaki znajdę w pobliskim sklepie. bo warto. niby proste i logiczne, a jest odpowiedzią na jakieś sto pierwszych pytań odnośnie radzenia sobie w damsko-męskich konfiguracjach.

  • Nie wiem po ile stoi rubel, więc nie doliczyłam się, ile by ci wypadało oddać ;)
    A tak serio: świetny blog, bardzo zdrowy rozsądek, a wszystko zaserwowane bez stylistycznych peryferii.
    Mam zamiar wygospodarować trochę czasu na czytanie. (Ale nie tak, żeby od razu wprowadzać w życie ;)
    Pozdrawiam

  • Konkretny wpis i dużo wartościowej treści, ale nie zgadzam się z opinią o automatyzacji w pytaniu czwartym. To, że nudne i powtarzalne czynności będą mogły wykonywać maszyny, może być zbawienne dla rozwoju naszej cywilizacji. Miejsca pracy będą, ale potrzeba będzie specjalistów do kreatywnej roboty, wymagającej wytężania makówki. Maszynę musi ktoś zaprojektować, zaprogramować, serwisować itd. Zmniejszy się natomiast ilość zapotrzebowania na tanią siłę roboczą.

    • To prawda. Pytanie tylko co stanie się z większością społeczeństwa. Już obecnie widać, że łatwe warunki życia rozleniwiają i w jakimś stopniu degenerują.

      • Im dalej pójdziemy w stronę początków ludzkości, tym bliżej jesteśmy zwierząt. Analogicznie im bardziej nasza cywilizacja się rozwija, tym większy procent wartościowych jednostek w naszej populacji. Wraz z rozwojem nauki, musi również wzrastać poziom świadomości i rozwój duchowy. Jeśli tylko jedna gałąź drzewa będzie rosła, drzewo w końcu przechyli się i padnie. Im bardziej świadomy siebie człowiek, tym dalej mu do zwierzęcia i tym mniejsza szansa na lenistwo i ogólną degeneracje.

  • Twoja szczerość to coś genialnego, budujesz obraz profesjonalisty jak rzadko kto! :)

  • mallgos

    Pkt 4 – „Problem w tym, że uważam, że żyjemy w najpiękniejszych czasach jakie
    kiedykolwiek były. Mamy nieograniczone możliwości, szeroki dostęp do
    wiedzy, szanse na wybicie się w dowolnej dziedzinie bez szczególnych
    znajomości, nie mówiąc już o możliwości kształtowania swoich relacji i
    życia bez obawy, że ojciec albo papież powiedział inaczej”

    Zabawne, bo ja mam właśnie zupełnie przeciwne odczucia. Czasy są okropne, wszystko nastawione na zysk, korzyści, wszystko na chwilę, na moment i byle do przodu i tylko dla mnie, o mnie itp
    Możliwości może i są … ale nie tyle dla kreatywnych co cwanych.

    Myślisz, że to się kiedyś skończy? – oby jak najszybciej