Dlaczego w Polsce trzeba jeździć Porsche? Pytania do Volanta cz. 2

Dlaczego w Polsce trzeba jeździć Porsche? Pytania do Volanta cz. 2

W tej partii pojawia się bardzo dużo ważnych i często powtarzających się pytań. To długi tekst. Polecam pójść po ciastko i kawkę, a następnie wrócić do czytania wpisu. 

1. Ile zarabiasz?

W zeszłym roku zarobiłem sto dwadzieścia parę tysięcy. Póki co zapowiada się, że w tym roku podwoję ten wynik, czyli znajdę się w okolicach ćwierć miliona.

2. Trzy główne źródła dochodów (nie chodzi mi o procentowy udział czy jakiekolwiek kwoty, wymienienie w zupełności mi wystarczy)

Doradztwo, wydawnictwo, zlecenia reklamowe, na razie wciąż działalność prawnicza.

To pytanie pojawiało się zadziwiająco często w formie: „Skąd masz pieniądze POZA wydawnictwem”, jakby sugerując, że samo wydawnictwo nie jest w stanie generować przyzwoitych zysków. Dzieje się tak dlatego, że 90% społeczeństwa patrzy na działalność gospodarczą pod kątem pieniędzy, a nie sprzedaży i porównuje je z pracą na etacie. Wtedy słysząc, że ktoś zarobił np. 10 000 zł myślą: „Kurde, to co on musi robić, żeby tyle zarobić, skoro ja tyle się napracowałem na swoim stanowisku?!” zamiast pomyśleć: „O! To tylko sprzedaż 100 produktów za 100 zł każdy”.

O firmie zawsze trzeba myśleć w kontekście sprzedaży 10/100/1000/10 000/100 000 sprzedanych sztuk w cenie 100 zł (minus koszty). Dopiero wtedy widzi się pieniądze.

3. Jak ważny jest dla Ciebie sukces?

Kluczowy. Nie wyobrażam sobie siebie jako osoby, której wystarcza łowienie ryb i chodzenie do pracy. Nie umiałbym tak żyć.

4. Jak zdobyć pierwsze pieniądze na rozwój własnej firmy?

Wybrać pomysł, który można zrealizować za 2 000 – 5 000 złotych pracując osobiście i sprzedając produkt przez Internet, zamiast usiłować otworzyć coś, co na starcie generuje dziesiątki tysięcy kosztów (np. restaurację). W życiu za wszystko płaci się:
- emocjami – kiedy dookoła mówią ci, że to co robisz nie ma sensu albo słyszysz cały czas odmowę.
- czasem – jeśli nie masz pieniędzy, ale umiesz coś zrobić sam to wtedy uczysz się tego i poświęcasz na zrobienie czegoś np. 20 godzin, chociaż specjaliście zajęłoby to 5 minut. W ten sposób tnie się koszty i zwiększa jakość, bo zrobienie hand-madowej koszuli kosztuje mniej, niż otworzenie fabryki, a zapewnia się jakość większą, niż zrobiłaby to fabryka.
- w ostatniej kolejności pieniędzmi – jeśli nie umiesz czegoś zrobić lub nie masz na to czasu, to wtedy kupujesz czas innych osób.

Większość marek powstała tylko dlatego, że ich twórcy zapłacili za nie swoim czasem i emocjami. To czas i emocje są prawdziwym kapitałem założycielskim firmy, a nie pieniądze. Zacznij myśleć w kategorii spełniania potrzeb i własnych umiejętności, a nie w kontekście banknotów. Bez tego pewnie nigdy nie rozwiniesz firmy.

Ja zaczynałem od kupienia czterech tanich aparatów cyfrowych za chyba 700 złotych, które sprzedaliśmy na Allegro zarabiając na każdym 20 złotych. Jakby nie patrzeć – grosze. Później z moim przyjacielem założyliśmy w ramach AIP firmę zajmującą się handlem sprzętem komputerowym i fotograficznym co nie wypaliło. Następnie był bardziej pomysł niż handel samochodami na rynku wschodnim, Forex, agencja eventowa, marketing internetowy, tworzenie stron internetowych i społeczności itd. Prawda jest jednak taka, że głównie było to zbieranie doświadczeń. Dopiero teraz czuję, że naprawdę rozwijam skrzydła. Mam 28 lat.

5. Co sprawiło że zacząłeś dobrze zarabiać?

Przez całe życie patrzyłem na ludzi, którzy byli w hierarchii społecznej wyżej ode mnie i całej mojej rodziny. Za każdym razem myślałem, że każdy głupi mógłby robić to co oni. W końcu przyszła mi do głowy myśl: „Hola, hola! Skoro każdy głupi może to robić to dlaczego ty tego nie robisz, skoro jesteś taki fajny i mądry?”.

Wtedy zacząłem coś robić.

6. Jak studia wpłynęły na twoje życie? Czy żałujesz, że studiowałeś? Dlaczego?

To bardzo ciężko ocenić. Same studia są w porządku. Dzięki nim mogłem nie pracować, jadąc cały czas na wysokich stypendiach i kształcić się w obszarach, w których chciałem albo chociaż czytać książki. Inna sprawa, że mam poczucie kilku straconych lat. Obiektywnie rzecz biorąc dużo osiągnąłem, ale to tylko dzięki dwóm-trzech latom nauki i pięciu latom pracy. Pytanie gdzie byłbym teraz gdybym zaczął rozwijać się i pracować wcześniej. Czy byłbym już teraz w miejscu, w którym będę dopiero za trzy lata?

Jak w przypadku każdego gdybania, nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi.

7. Jak to było, że prowadziłeś badania naukowe podczas studiów i jeszcze na tym zarabiałeś?

Byłem w miarę zdolnym studentem (w ramach MISH) i przez połowę studiów otrzymywałem stypendium Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego za wybitne osiągnięcia w nauce. Wtedy było to zdecydowanie jedno z najbardziej prestiżowych stypendiów. Na całym wydziale prawa dostawałem je na początku tylko ja, a później jeszcze mój znajomy. Na całej uczelni, czyli na 20-30 tys. osób, takie stypendium dostawało około 20 osób. W takich warunkach, zwłaszcza w humanistyce, łatwo prowadzić badania naukowe, bo ogranicza się to do… czytania książek, pisania artykułów i prezentowania referatów. Nic wielkiego i spektakularnego, ale to wystarcza.

Jeśli interesuje Ciebie ten temat to po pierwsze, zadbaj o wysoką średnią, po drugie, zainteresuj się wybranym obszarem swojej dziedziny, po trzecie, zadbaj o dobre relacje z wykładowcami, ale nie jak lizus tylko jak partner na zasadzie: „Bardzo interesuję się tym i tym, osiągnąłem to i to, aktualnie chcę zająć się tym i tym, a wiem, że Pan profesor/doktor jest specjalistą w tym obszarze itd.”. W większości przypadków na uczelniach pracują pomocne osoby, które lubią jak ktoś robi coś więcej, a nie siedzi na zajęciach i ziewa. Zwykle też chętnie pomagają i lepiej znają system przyznawania stypendiów i grantów oraz możliwości publikowania artykułów.

8. Czy masz swój jakiś poranny rytuał, coś co każdego dnia po przebudzeniu rano robisz aby zacząć dobrze i z kopem swój dzień?

Rano jestem zwykle tak szczęśliwy, że muszę bardzo się starać, żeby nikogo nie zabić.

Wstaję. Włączam laptopa i ogarniam bieżące rzeczy, czyli otwieram dwie poczty i fejsbuka. Sprawdzam sprzedaż, odpisuję na maile. Później jem śniadanie – zwykle jajka sadzone na szynce. Następnie pracuję nad aktualnym projektem, czasem jest to tekst lub fragment książki. Innym razem realizacja kampanii reklamowej, praca nad stroną internetową albo rozwijanie długoterminowego projektu. Jeśli nie mam ochoty nic robić to idę do kawiarni, spotykam się z kimś lub czytam.

9. Czy często masz „złe” dni?

Średnio dwa razy do roku. Zwykle wtedy wątpię w ludzi i po cichu ich nienawidzę. Czasem mam je też dlatego, że nie dbam wystarczająco o siebie i np. za dużo od siebie wymagam, za mało odpoczywam albo nie dbam o swój mózg tak, jak powinienem. Za każdym razem traktuję takie dni, jak duży ostrzegawczy znak, że idę w złym kierunku i nadeszła pora, żeby się zatrzymać i rozejrzeć gdzie w ogóle jestem.

10. Co było momentem przełomowym w Twoim życiu? (Kiedy stwierdziłeś że nie możesz żyć w sposób którym żyłeś dotychczas)?

Kiedyś czytałem książki leżąc na dywanie. Więc leżałem na tym dywanie i czytałem „Nieznośną lekkość bytu” Kundery i coś w tej książce zainspirowało mnie do tego, żeby zadać sobie pytanie jakim cudem osoby, które są mniej zdolne ode mnie, mają fajniejsze życia.

Do tamtej pory byłem bardzo bierny podążając za wzorem: „Ucz się dobrze i wszystko będzie pięknie”. Wiesz czego to uczy? Bierności. Tego, że to ktoś, kto wystawia ci stopnie ma władzę nad twoim życiem, a nie ty. Od dzieciństwa jesteśmy zawijani w śliski kocyk bierności, przekonywanie, że wszystko z nami jest ok, że ktoś się nami zajmie i nie musimy umieć wszystkiego. Tylko że to kłamstewka z niewielką domieszką prawdy i kiedyś trzeba z tego śliskiego kocyka wypaść, pozbyć się swojej starej wersji, która nauczyła się tylko załamywania rączek, proszenia o pomoc i bezradności, a zacząć robić co się chce pozbywając się przy okazji wszystkich osób, które postrzegało się, jako stojące nad nami.

Każdy dostaje określone karty w swoim rozdaniu – nie zmieni puli genów jakie dostał, rodziców, ani sposobu w jaki był wychowywany, ale jeśli chodzi już o całą resztę to nie ma żadnych zasad poza tą, że można sięgnąć po talię kart leżącą na stole i wyciągnąć te karty, które się chce. Bez tej świadomości żyje się jak w akwarium i ogląda świat przez szklane ścianki zrobione z przekonań, że czegoś „nie da się zrobić”, że „jest jak jest” i „powinno się myśleć realnie”.

Jestem przekonany, że to najbardziej inspirujący moment w życiu, bo wtedy dopiero poznajemy siebie. Tylko, że tych drzwiczek nikt nikomu nie otworzy, nie kopnie go też w tyłek, żeby mógł przez nie przejść i często kończy się to tym, że spotyka się pięćdziesięciolatków mniej samodzielnych i wewnętrznie wolnych, niż jakiś osiemnastolatek z małej wioski, który wbrew wszystkim wyjechał na studia.

11. Jak dużo i jakie książki czytasz?

Już nie tak dużo jak kiedyś, ale mniej więcej dwie książki tygodniowo. Można je podzielić na trzy grupy:
1) Książki, które są dobrze napisane, czyli przede wszystkim powieści.
2) Książki, które pozwolą mi zarabiać więcej, a więc wszystko co dotyczy psychologii, marketingu, sprzedaży, tworzenia modeli biznesowych itd.
3) Książki, które pozwalają mi być na bieżąco z „branżą” – nic z nich nie mam, nie lubię ich i nie korzystam, ale dzięki nim wiem, co się dzieje, w jakim kierunku nie iść i w jakim warto się rozwinąć.

12. Jakie masz nawyki które uważasz że są bardzo pomocną rzeczą i które dobrze było wypracować w sobie?

Wytrwałość, bo większość wartościowych rzeczy robi się długodystansowo i nie da się ich osiągnąć za pomocą sprintu.

Dotrzymywanie słowa i lojalność, bo nikt nie chce wokół siebie osób, na których nie można polegać, które obiecują, że coś zrobią, a później regularnie mówią: „Sorry, coś mi wypadło” albo chociaż takich, które się spóźniają. To nie ma nic wspólnego z solidnością jaka jest niezbędna w jakiejkolwiek sferze życia i to nie jest tak, że ktoś nawala w małych sprawach, a w dużej sobie pięknie poradzi. Nie poradzi sobie z żadną.

Samoświadomość, bo nie ma ważniejszej wiedzy niż wiedza o tym, czego się chce, dlaczego tego się chce, co się czuje w konkretnych okolicznościach. Zwykle też taka obserwacja swoich uczuć idzie w parze z obserwacją uczuć innych osób, a empatia to najlepsza i chyba najmniej doceniana umiejętność.

Trzymanie języka za zębami, kiedy mówienie może ci nie służyć.

13. Ile języków znasz na poziomie komunikacji?

Tylko angielski. Znam podstawy niemieckiego i włoskiego. Bardzo chcę się nauczyć tego ostatniego i hiszpańskiego, ale tylko przy okazji.

14. Wymień trzy cechy, które najbardziej cenisz u ludzi.

Kreatywność, skromność i siłę charakteru. Większość osób, które poznaję nie ma ani jednej z tych cech.

15. Posiadasz własne mieszkanie czy wynajmujesz?

Właśnie rozglądam się za własnym, ale to straszne nudy, więc mi się nie chce :) Mimo to do końca roku powinienem być na swoim. Bardzo nie chciałem brać kredytu hipotecznego na mieszkanie i wygląda na to, że mi się uda. Niestety jeszcze nie będzie to penthouse.

16. Jakim autem jeździsz? Jakie lubisz samochody i o jakim marzysz?

Zależy jaka taksówka lub jaki autobus przyjedzie. Od kiedy rozbiłem swój samochód w styczniu nie kupowałem następnego.

Zresztą fakty są takie, że zarabiam po to, żeby dzięki pieniądzom robić coraz lepsze rzeczy i żeby mieć duży i pozytywny wkład w rzeczywistość, a nie żeby kupić sobie Lambo. (Tak, wiem, że to brzmi naiwnie i Lambo pewnie jest lepszym pomysłem.)

17. Na czym zarobiłeś swoje pierwsze poważne pieniądze?

Zaraz po skończeniu liceum pojechałem do północnych Włoch (Carpi niedaleko Modeny) i zrywałem jabłka za 4 euro za godzinę. Byłem tam trochę ponad miesiąc. Zarobiłem ponad 5 000 zł. Myślałem, że to cała fura pieniędzy.

18. Jak myślisz, czy gdyby pomysł napisania książki, następnie powstanie i sprzedaż „V poziomu” się nie pojawiły, a ty zamiast pracy nad książką poszedłbyś drogą, którą szedłeś zanim czytelnicy ci zaproponowali napisanie książki, to czy miałbyś dzisiaj dużo mniej (pieniędzy, osiągnięć, możliwości)?

Prawdopodobnie byłbym na tym samym poziomie. W najgorszej opcji byłbym już adwokatem lub radcą prawnym + uczyłbym na uniwersytecie. W dalszej perspektywie chciałbym zbudować duże prawnicze korpo.

Pieniądze miałbym trochę gorsze, ale znacznie większy prestiż, bo w Polsce jest takie podejście:
- Pracujesz na etacie i zarabiasz poniżej 3 tys. miesięcznie – „Dobrze, że masz pracę.”
- Pracujesz na etacie i zarabiasz powyżej 5 tys. miesięcznie – „Ty to jesteś zajebisty!”
- Masz firmę, prowadzisz bloga/portal albo robisz cokolwiek innego będąc na swoim i zarabiając 10 000 – 50 000 zł miesięcznie – „Aha, czyli nic nie robisz. Idź i znajdź dobrą pracę za 4 tys. zł.”
- Robisz to, co wyżej, ale zatrudniasz kilkadziesiąt osób albo kupujesz porschaka – „Skąd on wziął na to pieniądze? Może by go podpierdolić do skarbówki?”.

W Polsce niewiele osób widzi skąd się biorą pieniądze. Widzą albo małe kwoty albo tak duże, że nie da się ich ignorować. Jednocześnie nie patrzą na tysiące osób, które prowadzą przyzwoity, korzystny dla wszystkich biznes, na którym zarabiają 10 000 – 50 000 zł miesięcznie. Nie wyobrażają sobie, jak coś małego może generować takie pieniądze, bo porównują te zarobki z pensją, a nie z wysokością sprzedaży.

Obecnie mam jednego z największych blogów w Polsce. Są większe, ale w TOP 50 spokojnie bym się znalazł. Zarabiam też spoko pieniądze. Mam przyjemny styl życia i mam pozytywny wkład w życie tysięcy ludzi, a mimo to wciąż słyszę od osób, które nie mają nawet ułamka tego: „A co ty niby będziesz jutro robił?” w taki sposób jakbym wstawał rano i tylko drapał się po tyłku przez dziewięć godzin dziennie.

Nie wiem czy wiecie, ale w Polsce maserati czy porsche w większości przypadków kupują właściciele mikrofirm (czyli samozatrudnieni lub ci, którzy zatrudniają do 10 pracowników). Powody są dwa. Po pierwsze, są to zwykle młodzi ludzie, więc kieruje nimi potrzeba lansu i szybkiego dorobienia się, nawet jeśli ma to być tylko kredytowany majątek. Drugim powodem jest to, i jestem w stanie dać za to obciąć Tobie rękę, że nie chce im się już słuchać tych wszystkich tekstów: „Zosia ma staż w szpitalu, a ty nic nie robisz”. Wtedy oni kupują porschaka i wszyscy inni mogą się wypchać.

Jeśli chcesz mieć w Polsce biznes i nie słuchać, że jesteś nieudacznikiem, to musisz kupić Porsche. Tego od ciebie oczekuje społeczeństwo.

19. Czy zastanawiasz się czasem nad zmianą kierunku, krok po kroku wycofaniem Volantification i pójście w inną stronę, czy jednak planujesz przynajmniej przez kilka lat w miarę regularnie wstawiać artykuły?

Mam bardzo rozległe plany na przyszłość, ale nie chciałbym rezygnować z Vol., bo za bardzo lubię to miejsce i was. Jeśli przestanę prowadzić Vol. to dlatego, że nie będzie dało się go pogodzić z inną działalnością.

Musisz mieć również na uwadze fakt, że w pewnym momencie blogi stają się pełnoprawnym biznesem i bardzo się rozrastają zamykając w jednym miejscu wiele mniejszych. Np. razem z innym blogerem mamy wstępny plan tworzenia podcastu w zajebistej jakości. W opcji idealnej będzie zawierał on wyłącznie nasze dyskusje, ale będzie sponsorowany przez wybraną dużą, globalną markę. W ten sposób będę prowadził genialną audycję, za takie pieniądze, jakich pewnie nie dostałbym w radio, a to wszystko na blogu dając słuchaczom darmową jakość. Czy jest piękniejszy model biznesu?

To tylko przykład, bo za pomocą bloga można zrealizować fantastyczne cykle edukacyjne, szkolenia, imprezy masowe, pomagać czytelnikom realizować fajne marzenia, tworzyć platformy ułatwiające wszystkim życie i wciąż dawać lepszą merytorycznie treść.

Można to zrobić w ramach bloga i można to zrobić bez niego, ale na razie wszystkie moje życiowe plany związane są z Vol.

20. Kiedy otworzysz forum i czy masz w planach otworzyć?

Myślałem o tym, ale sam nie wiem. Może wy mi powiecie:

[poll id="11"]

Głosować można przez ok. 2 dni. Najlepiej od razu.

21. Jak wybierasz przedsięwzięcie w które warto zainwestować pieniądze i czas?

Wszystko, co robiłem i planuję robić, przechodzi tekst pytania: „Czy mi tego brakuje? Czy będę szczęśliwszy mając to? Czy chciałbym idąc ulicą wejść do takiego miejsca albo kupić taki produkt?”.

Prawda jest taka, że wszystko, co robię, robię dla siebie. Jak pisałem książki to pisałem je takie, jakie sam zawsze chciałem przeczytać, a nie mogłem, bo wszyscy pisarze zawierali w swoich same ogólnikowe smuty. Jeśli to, co robię podoba się innym osobom to ekstra. Jeśli nie, to przynajmniej ja jestem bardziej spełniony.

Robisz coś, przy czym czujesz się jak dzieciak i zapraszasz do zabawy innych. Na tym polega twórczość i kreatywność.

22. Jeśli dobrze pamiętam kiedyś wspominałeś, że napiszesz książkę (lub wpisy, mogę się mylić) dotyczące prowadzenia biznesu, kreowania własnej marki, zaistnieniu w branży, która nas interesuje. Dalej masz to w planach, jeśli tak to kiedy można się tego spodziewać (wiem, że szczegółowe określenie jest nierealne, ale musiałem zadać to pytanie).

Tak, dalej chcę to zrobić. Jestem przekonany, że to będzie najlepsza książka jaką być może kiedykolwiek napiszę, ale ona będzie miała mocne zacięcie biznesowe, a ja nie chciałbym być osobą, która pisze książkę o pieniądzach, chociaż zarabia jakieś ochłapy albo która zarabia dużo, ale cały biznes opiera się na jej osobistej pracy.

Z tego powodu prawdopodobnie napiszę ją za dwa, trzy lata. Do tego czasu uruchomię całkowicie nową gałąź mojego biznesu, nad którą cały czas pracujemy, zapewnię międzynarodową sprzedaż moich książek, wejdę na całkowicie inny poziom marketingu internetowego, zwiększę liczbę współpracowników/pracowników do przedziału 20-99 i zrealizuję kilkanaście dużych kampanii reklamowych. Kulczykiem nie będę (Michałem Sadowskim z Brand 24 już bardziej), ale i tak 90% społeczeństwa będzie potencjalnym targetem książki. Taki jest plan i wtedy będzie miało to sens.

Aha, i książkę napiszę najprawdopodobniej w Brazylii.

23. Co byś powiedział (nauczył, przekazał) swojemu dziecku (gdybyś je miał i było pełnoletnie) gdyby Ci został tylko jeden dzień życia?

Pierdol wszystkich i jeśli już coś robisz, to dawaj z siebie 100%.

24. Tekst, który określiłbyś jako swoje motto przewodnie?

„Pierdol wszystkich i jeśli już coś robisz, to dawaj z siebie 100%.” Volant

25. Mam nadzieję, że mając 23 lata tak samo jak ja nie wiedziałeś jak będzie wyglądać twoje życie, co nie?

Nie. Wiedziałem tylko, że będzie piękne. Dzisiaj wciąż nie wiem jak będzie wyglądać moja przyszłość, ale moje przeczucie nie zmieniło się ani trochę.

26. Czy planujesz wyprowadzić się z Polski? Jeśli tak to gdzie?

Nie w najbliższym czasie. Natomiast kiedyś chciałbym zamieszkać gdzieś nad Morzem Śródziemnym albo gdzieś we Włoszech.

27. Czy lepiej jest walczyć ze stoma końmi wielkości kaczki czy jedną kaczką wielkości konia?

Proste, że ze stoma końmi wielkości kaczek. Tak samo łatwiej wejść na 100 pagórków, niż na jeden Mount Everest. Inna sprawa, że wchodząc na Everest można nauczyć się więcej, niż zaliczając sto górek.

  • Wydrukować, schować do portfela, powiesić na ścianie i w chwili zwątpienia wracać. Tak, będę wracał. Świetny tekst :) Apropos forum, to o wiele lepszym pomysłem wydaje się być grupa na fejsie :)

    • O nie, fb to platforma obca.

      • + dochodzą trudności z przeglądaniem i grupowaniem tematów oraz funkcjami społecznościowymi. Na forach względnie łatwo jest kogoś poznać i zrobić później coś razem. Na grupie już tak łatwo nie jest.

        Inna sprawa, że fora to trochę przeżytek, kosztują sporo pracy i to czy będą spoko czy nie, zależy przede wszystkim od użytkowników. Z tych też powodów nie wyrobiłem sobie zdania na ich temat, ale przetestować można :)

      • Piotrek

        Proponuję http://www.discourse.org/ jako software do tworzenia forum. Co do wątpliwości czy warto – może uda Ci się stworzyć społeczność ciekawych ludzi. Trzymam kciuki.

        Jeśli chodzi o trudność utrzymania – mam wrażenie że anonimowość skłania w internecie do zachowywania się jak dupek. Są fora gdzie trzeba wrzucić prawdziwe zdjęcie jako avatar i użyć prawdziwego imienia i miasta. Dyskusje tam wyglądają dużo bardziej cywilizowanie. Podejrzewam że to też mniej pracy przy moderacji.

      • A może grupa dyskusyjna Google? Łatwiej to przeglądać i grupować niż grupę na FB, a pracy z tym znacznie mniej niż z forum. Stosowaliśmy to w Samorządzie Studentów i świetnie się sprawdzało, bo to w gruncie rzeczy jak forum, które obsługuje się przez maila.

      • Popatrzę i ocenię. Dzięki Michał :)

      • Gaspar

        Hej Volant stworzyłem to konto specjalnie by to napisać:
        Pamiętaj że forum opłaca się zrobić z podstawowego powodu: będzie tam mała, ale bardzo wierna zgrana i w ogóle „mega” ekipa, więc z mojej perspektywy dla nich (ja dopiero trafiłem na Twój blog) WARTO!

      • I taki komentarz chciałem przeczytać :)

  • Cyniczny

    „Kreatywność, skromność i siłę charakteru. Większość osób, które poznaję nie ma ani jednej z tych cech.”

    http://volantification.pl/2011/04/16/najbardziej-nienawidze-skromnosci

    Co się zmieniło przez te 4 lata? Chyba że mówimy tutaj o różnym rodzaju skromności?

    • Better

      No wlasnie czym sie rozni dla Ciebie jedna skromnosc od drugiej?

      • Fałszywością, bo tak naprawdę to różne formy komunikatów. Niech będzie przykład pieniężny i trzymajmy się tej kwoty 10 000 zł.

        Komunikat nr 1: Zarabiam 10 tys. zł, wiem, że to sporo, ale mam świadomość, że jest dużo prezesów z wąsem, którzy zarabiają więcej i nie uważam, żebym przez to był wyjątkowy.
        Komunikat nr 2: Zarabiam 10 tys. zł i gdybym zarabiał tyle co ty, to bym całymi dniami płakał.
        Komunikat nr 3: Niby zarabiam 10 tys. zł, ale i tak jestem beznadziejny i dziwię się dlaczego ktokolwiek ze mną rozmawia.

        Oczywiście nikt nie mówi tego w jednym zdaniu, ale jak już z kimś się przebywa to widać takie komunikaty jak na dłoni. Pierwszy to oparta na faktach znajomość swojego aktualnego miejsca w szeregu (i to jest dla mnie skromność, o której tutaj pisałem). Drugi to niezasadne wywyższanie się. Trzeci to obniżanie swoich osiągnięć na siłę (o tym rodzaju był ten stary tekst.

        Polecam jeszcze wpis z Halo Ziemia na ten temat, bo był dobry: http://haloziemia.pl/pokora-want-to-be/ Taką postawę bardzo prywatnie lubię, bo nie jest to, ani: „Jestem fajniejszy, niż ty”, ani: „Jestem do bani”.

      • Better

        Dzieki. To tez kwestia przyzwoitosci poza pokora.Jednak nadal jest troche osob, ktore jak cos osiagna to wydaje im sie ze moga ponizac innych traktujac ich jakby byli nikim.

  • Wiem. Od bardzo dawna to słyszę. Przywykłem :)

    • Marcin

      Uwierz mi, że od kiedy skończyłem 30 i wyglądam poważniej łatwiej mi się prowadzi interesy. Firmę mam od zawsze … :) Mam 37 lat.

  • Pójdziesz ze mną na kawę?

    • Gdzieś w czasie blogowej konferencji w Poznaniu?

  • Twoje teksty bardzo motywują do działania, pierdolenia wszystkich i dawania z siebie stu procent.

  • Szymon, gdybyś mnie widział, jak przeczytałem Twój komentarz to zobaczyłbyś u mnie bardzo wielki uśmiech. Moim marzeniem było mieć wokół siebie takie osoby, jak Ty.

    Co do nauki włoskiego to już prawie mnie namówiłeś tą Belen Rodriguez tylko że obawiam się, że jeśli teraz nauczyłbym się włoskiego to tylko po to, żebym mógł go później konsekwentnie zapominać, bo nie mógłbym używać go na co dzień :/

    • kamaah

      Coś Ty! Języków się nie zapomina!

  • Aneta

    Doradztwo? W sensie,że można umówić się z Tobą na sesje coachingowe? ;) Czy to jakaś inna forma doradztwa?

  • Dominik

    Volant, gdybyś szukał do swoich przedsięwzięć specjalisty od internetowych kampanii reklamowych, sieci afiliacyjnych itd , to wal śmiało.

  • Wychodzi na to, że jesteśmy rówieśnikami :)

  • Adrian S

    Moja nowa tapeta od dzisiaj :)

    • Agata

      made my day :) biorę !

  • Michal

    Hej Volant,

    czytam Cie od czasu do czasu, ale nie na tyle zeby dowiedziec sie tego co tu napisales. Gratuluje osiagniec, nie wiedzialem, ze masz wyksztalcenie prawnicze. Do tego z takim stypendium to calkiem spore osiagniecie i cenie w Tobie teraz jeszcze bardziej normalne podejscie do zycia, czyli tkaa skromnosc o ktorej mowisz.

    Niezle masz tempo czytania ksiazek, mi ciagle nie starcza czasu i jedna na tyg czytam max.

    Jak Cie teraz czytam to ciesze sie, ze sa osoby takie jak Ty, bo masz podobne podejscie do zycia jak ja, chociaz ja sie troche dalem przekabacic na korpo, ale nie chce robic tego zbyt dlugo, tylko nie znalazlem jeszcze takiego biznesu, zebym mogl porzucic to co mam :)

    Ja mam niecale 27 lat, ale prace mam taka, ze jezdze po swiecie, pracujac 5 tygodni, po czym mam 5 tyg wolnego. Zarabiam niestety tylko podczas pracy, ale 40k zl i wystarcza mi to na dosyc ciekawe zycie. Jestem tu w miare anonimowy, wiec nie jest to jakas przechwlka po prostu. Mowie o tym, bo mam podobne odczucia do Twoich np. do tego przyslowiowego porshe, zastanawiam sie nad jego kupnem, bo przynajmniej czesc spoleczenstwa przestalaby zawracac glowe. Czesto kiedy juz ktos wyciagnie ode mnie ile zarabiam, chociaz staram sie pomijac ten temat to probuje mnie atakowac, zamiast pogratulowac jakiegos odniesionego sukcesu. Zazwyczaj mowia, tak to duzo, ale przez to nie ma Cie w domu jak ja (pracujac zazwyczaj 6 dni w tyg po 10h z dojazdem), zona bedzie Cie zdradzac i dzieci nie widzisz jak rosna (chociaz nie mam jeszcze zony i dzieci) itd. rekompensujac sobie wlasne porazki. No coz takie zycie.

    Pisze o tym wszystkim takze troche, bo szukam opcji, gdzie moge zainwestowac troche, a myslelm nad forexem czy handlem samochodami etc. Jak widze probowales juz kilku opcji, wiec moze wiesz gdzie mozna ciekawie zainwestowac i podzielisz sie spostrzezeniami czy pomyslami :)

    Wlasnie mnie namowiles tym wpisem, ze jednak warto zamowic Twoja ksiazke, bo wczesniej chociaz teksty masz ciekawe, to nie do konca w nia wierzylem.

    pozdrawiam

    • Łukasz

      Hej, jaka branża? :)

      • Włóczykij

        w wielkim skrocie to marynarz :)

  • Super tekst. Dołączam do subskrypcji.

    Motto życiowe zmień lub przemyśl czy na pewno jest takie jak napisałeś.
    1. Stoi w sprzeczności z tym co piszesz wcześniej o skromności.
    2. Na pewno pierdolisz wszystkich, inaczej nie zbudowałbyś tego co zbudowałeś.

    No i wierz mi, na pewno nie będziesz uczył dzieci, żeby pierdoliły wszystkich bo wyrosną na zadufanych dupków bez przyjaciół.

    Myślę że lepsza byłaby nauka – i motto – pierdol malkontentów, kolekcjonuj wspieraczy i rób wszystko na 100 proc.

    Tak myślę że właśnie robisz :)

  • luk

    Wymieniłeś jako jedno ze źródeł Twoich dochodów – „wciąż działalność prawnicza”. Jak w ogóle widzisz przyszłość tej branży w kontekście corocznie zwiększającej się liczby prawników – adwokatów i radców. Czy zrezygnowałeś z posady adwokata/radcy dlatego, że uważasz, że są łatwiejsze sposoby na zarobienie pieniędzy, czy koniunkturę na tym rynku oceniasz jako pogarszającą się?

    Napisałeś o studiach jako kilku straconych latach. Na początku na pewno miałeś jakąś wizję siebie jako prawnika. Co ostatecznie Cię zniechęciło?

  • VQ

    co do punktu trzeciego, to… pogadamy za 10 lat.
    a teraz poważne pytanie: Michał, a po co to wszystko? serio pytam.

    • Wymień mi dowolną rzecz, którą robisz – zadam ci to samo pytanie: „Po co to wszystko?”. Odpowiesz, że dlatego, że:
      - musisz
      - nie wiesz dlaczego
      - bo cię to uszczęśliwia.

      Dokładnie te same odpowiedzi padną u mnie.

  • basta

    piontka Volant, nie raz Twoje teksty zmotywowały mnie do fajnych zmian! ;)

  • Konrad

    Volant, nie myślałeś by zrobić jakąś limitowaną kolekcję koszulek? Chętnie bym sobie kupił koszulkę z dużym „V” na klacie + jakąś laseczką obok „V” :D coś w tym stylu. Pozdro!

    • Fajnie wiedzieć :) Zwłaszcza, że w przeciągu kilku miesięcy pojawi się coś lepszego :)

      • VQ

        jak będzie fałka, to biere w ciemno ;)

    • kamaah

      Nooo koszulki byłyby w pytkę!

  • Valthard van der Sand

    Ostatnio uslyszana ciekawostka:
    „Jak dobrze ze udalo Ci sie osiagnac sukces” – to jest wlasnie podejscie wystepujace w PL – ludzie odnosza sukces, bo im sie udaje, a nie bo ciezko pracuja, wkladaja w to energie i serce i zapierdalaja zamiast ogladac telenowele i upijac sie ze znajomymi w parku.
    I nawet kupowanie Porsche tego nie zmieni, bo sukces nadal jest raczej atrybuowany jako skutek szczecia niz ciezkiej pracy

  • Ratio

    Ad. punktu 14 – proszę o wyjaśnienie jak ma się to, że cenisz u ludzi skromność, do Twojego wpisu z 16 kwietnia 2011 r. pt. „Najbardziej nienawidzę skromności”. Cytuję:

    „uważam, że osoba, która po raz pierwszy nazwała skromność cnotą, musiała
    być po mocnych psychotropach, które sprawiały, że nawet tubka pasty do
    mycia zębów była ciekawa, zabawna i rozmowna. Nie znajduję innego
    wytłumaczenia. Skromność to terrorysta z bombą w plastikowej bombie na
    zatłoczonym autobusowym przystanku albo odpowiednik człowieka jedzącego
    cebularza w tramwaju, który ma zamknięte wszystkie okna”.

    • Przeczytaj wszystkie komentarze – wyjaśniłem to wyżej.

  • Jakub Kowalczyk

    Jestem w szoku ile jest prawdy w Twoich tekstach. Gdy je czytam, to w ogromnej większości mówię sobie w myślach „o kurde, to o mnie” i niestety jeśli chodzi o te negatywne sprawy. Wygoda, bierność, przekładanie rzeczy na jutro i obłuda, że jak się skończy studia to będzie dobrze, a potem człowiek budzi się z ręką w nocniku i faktycznie patrzy na (pozornie) „głupszych” znajomych, którzy mają swoje biznesy, robią coś swojego i żyją na dużo wyższym poziomie. Ty kończysz te studia, masz jakieś marne doświadczenie zawodowe i wieku 25 lat jesteś przerażony, że musisz zaczynać od 0, bo nic konkretnego nie potrafisz. Można mieć pretensje tylko do siebie, zagryźć zęby i startować z pułapu na którym Twoi rówieśnicy byli 4 lata temu

  • Anna Serbon

    jak się nauczyć angielskiego, Szczecin

    Witam!
    Miałem problemy z studiowaniem języka angielskiego, zawsze brakowało praktyki. I pewnego razu znalazłam Preply.

    Ogromny wybór, możliwość korepetycji z języka angielskiego online z nośnikami mowy „native speaker”. Zajęcia są na Skypa, jest to bardzo wygodnie i korzystnie. W Preply bywają różne rabaty, można otrzymać lekcje nawet za darmo!
    Również ogromny i najszerszy wybór korepetycji dla dzieci i firm.
    Indywidualne podejście.
    Wykwalifikowani wykładowcy w Szczecinie!
    nauka przez Skype jest bardzo efektywna !
    Rezultat nie zmusi czekać!
    Polecam bardzo !

  • mrt

    jestem w szoku, że masz dopiero 28 lat, nie przez wygląd, ale przez to, że epatujesz doświadczeniem i jesteś zaskakująco ogarnięty, jak na taką młodą dupę!

  • Radzę zrezygnować z etatu, bo etat jest od poczucia bezpieczeństwa, a nie od dorabiania się i dlatego nie ma na liście 100 najbogatszych ani jednego etatowca. Nie poradzę też Tobie założenia bloga albo tworzenia aplikacji, bo nie wiem czy w tym jesteś dobry. Są tysiące ścieżek kariery i rozwijania biznesu. Ja mam bloga, bo umiem pisać. Gdybym umiał lepić pierogi to założyłbym pierogarnię. I mogę się mylić, ale wyczuwam w Twoim komentarzu drugie dno w stylu: „Tu się nie da i to, że jemu coś wychodzi nic nie znaczy, bo i tak jest słabo”. Chętnie też przyznam Tobie rację, ale wcześniej zadam Ci pytanie – mówisz, że chcesz wolności finansowej, a co zrobiłeś w tym tygodniu, żeby się do niej zbliżyć? Przeczytałeś w przeciągu ostatnich siedmiu dni chociaż jedną książkę o start-upach, sprzedaży lub marketingu?

  • Łukasz

    Ja radzę kupować nieruchomości i sprzedawać je z zyskiem.

    • Pawel

      Tylko najpierw trzeba mieć kasę na zakup nieruchomości. Poza tym twoje rady wynikają z własnego doświadczenia?