Jakich rzeczy o związkach powinienem dowiedzieć się dziesięć lat temu?

Jakich rzeczy o związkach powinienem dowiedzieć się dziesięć lat temu?

Jedną z rzeczy, które każdy lubi robić, jest zastanawianie się, czy gdyby miał obecną wiedzę dużo wcześniej, to czy jego życie potoczyłoby się inaczej.

Tak, to jest bez sensu. Tak, to nic nie zmieni. Tak, już bardziej efektywnie byłoby pomalować stodołę. Ale i tak są banalne, podstawowe rzeczy dotyczące budowania relacji, które chciałbym wiedzieć dużo wcześniej.

1. Jesteś w dołku? To przestań kopać.

Tak jak w Fight Clubie obowiązywała jedna zasada, tak samo jedna zasada obowiązuje na polu relacji damsko-męskich. Ta zasada brzmi: „Jesteś zły w kontaktach z kobietami, jeśli nie masz wystarczająco dużo kontaktu z kobietami”.

To prawda, że współcześni, zwłaszcza młodzi faceci, nie są mistrzami flirtu. Wpływa na to szereg niezależnych od nich zjawisk, takich jak: częsty brak ojca w ich życiu, bycie wychowywanym niemal wyłącznie przez kobiety, uciekanie w technologię i gry wideo, a także to, że oczekuje się od nich, że to oni będą aktywną stroną w relacji, a więc stroną, która więcej ryzykuje, więcej inwestuje i ma większe szanse na to, żeby się ośmieszyć.

Bez względu na przyczyny, takie są fakty. Skutki są natomiast takie, że gdzieś na przełomie dojrzewania i dorosłości, mężczyźni dzielą się na dwa rodzaje: bardzo nielicznych, którzy sobie radzą z kobietami, oraz całą resztę, która bardzo chce, ale nie umie. Przebywanie z kobietami ich stresuje, uwiera, nie wiedzą na co mogą sobie pozwolić, nie mają o czym z nimi rozmawiać i gdyby kobiety dawały im znaki dymne, to byłyby one dla nich bardziej czytelne, niż wysyłane przez nie sygnały.

Jedną z naturalnych skłonności jest dążenie do wykonywania czynności, w których jest się dobrym i unikania pozostałych, ale jednocześnie jest to najgorsza rzecz jaką można zrobić. Owszem, można nie znać się ma kremach do twarzy, ale to nie oznacza, że przez resztę życia trzeba się zadawać z samymi kumplami, którzy zawsze poklepią po ramieniu, powiedzą ci, że laski to tępe dziunie i zaproszą do pogrania w CS’a. To jest bezpieczne, ale donikąd nie prowadzi. Przypomina to siedzenie w dołku i kopanie głębszego, żeby czuć się bezpieczniej. Prowadzi to tylko do tego, że z każdym dniem jest się w gorszej dziurze.

To tak jakbyś czuł, że granie w kosza jest tą rzeczą, która cię uszczęśliwi, ale po kilku pierwszych rzutach stwierdziłbyś, że to za trudne i zaczął oglądać „Modę na sukces”. Możesz robić to osiem godzin dziennie przez pięć lat, ale czy dzięki temu zostaniesz Michaelem Jordanem? No kurwa nie. Chcesz grać w kosza, ale nie umiesz? To musisz poświęcać na to więcej czasu. Kropka.

2. Równouprawnienie? Fuck it!

Wszystkie zdobycze feminizmu sprowadzają się w przypadku związków do tego, że jest coraz mniej mężczyzn, którymi kobiety mogą być zainteresowane, bo dookoła zostają sami grzeczni chłopcy, którzy nie wiedzą kim są, czego oczekują, ani na co mogą sobie pozwolić.

Feminizm w żadnej wersji nie oznacza, że atrakcyjne jest schowanie się za swoim fejsbukowym awatarem, który analizuje wrzucone przez nią statusy. Analizować możesz, co najwyżej, geometrię jej pośladków, podczas trzymania na nich rąk. Wiem, że czasy się zmieniają, że portale randkowe to nie jest już miejsce kojarzące się z obciachem tylko odpowiednik sklepu ze słodyczami, a wirtualne kontakty zastąpiły te realne. Tylko, że to wciąż nie oznacza, że kobiety chcą, żeby ich związki przypominały zamawianie pizzy on-line.

Kobiety wciąż chcą realnych wrażeń. Picia wina nad Wisłą, kąpania się nago w jeziorze, usłyszenia twojego głosu zamiast usłyszenia wibracji telefonu i przebywaniu w otoczeniu kogoś, kto powie: „Chodź, zabiorę cię do mojego ulubionego miejsca”, zamiast z kimś, kto zapyta: „Na co masz ochotę? Co chcesz robić? Mogę cię pocałować?”. Mężczyźni, którzy mają powodzenie teraz, mają te same cechy charakteru, co mężczyźni, którzy mieli powodzenie 250 lat temu. Różnica jest tylko taka, że teraz łatwiej jest się wyróżnić.

3. Ty chcesz spokoju, a one chcą iść na wojnę i ją przegrać.

Kobiety w 95% przypadków chcą faceta, który jest silniejszy od nich. Pozostałe 5% lubi inne kobiety. W swoim zachowaniu kobiety mają dużo z matek – powiedzą ci, że nie powinieneś tak się zachowywać, że powinieneś ubrać się cieplej i inaczej ułożyć sobie życie. Chcą też wprawić się w zakłopotanie, sprawić, żebyś przeprosił i zaniepokoił się, że skopałeś sprawę na całej linii. Nie robią tego świadomie i pewnie nie mają pojęcia dlaczego tak się zachowują, ale to czego oczekują to, że widząc ich zachowanie, uśmiechniesz się i wzruszysz ramionami. To test na pewność siebie, który zdajesz tylko wtedy, jeśli nie jesteś typem faceta, który za wszystko przeprasza, tłumaczy się z tego kim jest i zgadza się na wszystko, bo przecież kobiety chcą czuć się bezpieczne i kochane. Pewnie tak, ale pod warunkiem, że wcześniej się w tobie zakochają. Ty w nich nie musisz. Nie zauważą różnicy.

4. Relacja musi posuwać się naprzód.

Znacie teatry improwizacyjne? Jeśli tak, to dobrze. Jeśli nie, to podstawą wystawianych w nich sztuk jest zasada akceptacji. Oznacza ona, że dobre jest to, co sprawia, że akcja nabiera tempa, a nabiera tempa, kiedy mówisz: „Tak”, zamiast za wszelką cenę dążyć do utrzymania obecnej sytuacji z obawy o to, co może się stać.

Nie można czekać w nieskończoność, ani przeciągać dobrego momentu tak długo, że on pęka i rozpływa się w powietrzu, a dziewczyna zastanawia się co ją skusiło, żeby przyjść, chociaż właśnie mogła malować paznokcie i śpiewać Ellie Goulding. Jedyne, co jej to da, to poczucie zmarnowanego czasu. Jedyne, co da to tobie, to gorzkie rozczarowanie swoją postawą.

Musisz podejmować ryzyko. Jasne, dużo razy to spierdolisz, ale i tak warto czasem przegrać i czasem wygrać, niż zawsze przeczekać odpowiedni moment i zakończyć go krótkim westchnieniem: „Ech…”.

5. Dążąc do udowodnienia jej, że jesteś jej warty, udowadniasz tylko, że tak nie jest.

Z byciem damą, z byciem bogatym i z byciem wartościowym, związana jest ta sama historia – jeśli musisz komuś to udowadniać, to znaczy, że taki nie jesteś. Pławienie się w samozachwycie nad sobą przypomina rozpięcie rozporka i położenie penisa na stole: „Patrz! Całe 12 centymetrów! Może to nie najwięcej, ale jeszcze sporo imprezuję, mam zegarek za 1 199 zł i kiedyś skoczyłem ze spadochronem”.

Ludzie wyrabiają sobie opinię o innych osobach, rzeczach i zjawiskach szybciej, niż się przypuszcza. Oceny wykładów wystawione przez studentów, którzy chodzili na nie przez pół roku, nie różnią się od ocen tych samych wykładów wystawionych przez osoby, które widziały tylko ich dwusekundowe migawki. Oznacza to, że ona przychodząc na randkę już zdecydowała, że coś w tobie jest. Tu nie ma co poprawiać. To tylko można zepsuć, wmawiając sobie, że musisz zrobić wrażenie.

6. Nie każda kobieta jest warta twojego czasu i to jest ok.

Trójkąt, jak trójkąt, ale są dwie inne rzeczy, które powinien zrobić każdy facet:
1) Mając do wyboru seks i szacunek do siebie, wybrać szacunek do siebie.
2) Będąc na randce z kobietą, której oczekiwania mają wysokość Kilimandżaro, a która nie oferuje nic poza dobrym wyglądem i umiejętnością trzymania sztućców, powiedzieć jej, żeby pocałowała cię w policzek i wyjść. Bez przepraszania. Bez tłumaczenia się. Bez wyrzutów sumienia.

To układa priorytety oraz uczy szacunku do siebie i swojego czasu. Większość facetów nie stawia kobietom prawie żadnych wymagań, a później orientują się, że są w związku z osobą, z którą ciężko wytrzymać. Tylko że to naturalne, że są osoby, które bardziej nam odpowiadają i takie, które odpowiadają nam mniej. Trochę smutno zostać z osobą, która odpowiada nam mniej, tylko dlatego, że nie chciało się wyjść na dupka i wyjść, kiedy był odpowiedni moment. Ten błąd popełniają kobiety. Ten błąd popełniają mężczyźni. Wszyscy żałują go po równo.

7. Chcesz poznać sekret bycia dobrym z kobietami? Nie ma żadnego sekretu.

Każdą historię można opisać zdaniem: „Spodobaliśmy się sobie i nikt z nas nie zrobił nic wystarczająco głupiego, żeby to zepsuć”.

8. Cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość.

To najważniejsza rzecz jakiej można się nauczyć w relacjach z kobietami. Oznacza ona, że nie trzeba cały czas podtrzymywać relacji, dzwonić i martwić się, bo zazwyczaj najlepszym wyjściem jest odetchnięcie, zrobienie treningu albo wyjście do kina, żeby w międzyczasie zobaczyć, jak sytuacja się rozwinie.

Im więcej tworzysz projekcji tego, jak będzie między wami pięknie, tym w praktyce masz mniejsze szanse na to, że tak będzie w rzeczywistości.

9. Żałujesz, że nie wiedziałeś tego wcześniej?

Nie warto, bo i tak musisz nauczyć się tego wszystkiego na własnej skórze albo nie będziesz tego umiał.

  • Pierwszy punkt taki prosty, a tak trudny. ;) O związkach warto wiedzieć jedną, podstawową rzecz – nie musisz w nim być i nie masz obowiązku kochać drugiego człowieka. Wiele osób zmusza się do bycia z kimś tylko dlatego, że mają już długi staż, są dzieci, jest małżeństwo albo już poznali całą rodzinę czy planują wesele. Chyba jednak nie warto się męczyć i (co ważniejsze) męczyć drugiej osoby, nie?

    Co do udowadniania – myślę, że ludzie nie powinni tego robić, powinni się po prostu o siebie starać. Zupełnie w naturalny sposób, bez zakładania, że to jest udowadnianie czegokolwiek. :)

    Każdą historię można opisać zdaniem: „Spodobaliśmy się sobie i nikt z nas nie zrobił nic wystarczająco głupiego, żeby to zepsuć”. – to jest świetne!

  • Better

    Tak uogólniajac, bo to są historie też kilku moich koleżanek..ale faceci w ostatnim czasie cierpią na jedną przypadłość szczególnie (mi się to ze schizofrenią kojarzy). Na pierwszym spotkaniu (umówionym czy na imprezie nie ma znaczenia) są totalnie zachwyceni, jakby sie zakochali od pierwszego wejrzenia, a potem zapdają sie pod ziemię. I oczywiscie może to dziewczyny czegoś nie widzą albo to oni nie wiedzą czego chcą:)

    • R.

      Punkt szósty, albo chłopaki dalej wierzą w jednorożce i oczekiwania zderzają się z rzeczywistością.

    • Dominik

      Odpowiem ci ze swojego doświadczenia, bo często się zapadam. Powód jest prozaiczny. Kobieta mnie wystarczająco nie pociąga fizycznie, bądź nie zainteresowała osobowością.

      Im więcej się spotykasz z różnymi ludźmi, tym bardziej jesteś świadoma kogo nie chcesz i szybciej weryfikujesz innych. Jak już się umówię i widzę na spotkaniu, że to nie chwyci, to kulturalnie posiedzę te 45 minut czy godzinę i pociągnę rozmowę by nie uciekać jak tchórz. Staram się wyciągnąć nowe doświadczenie. Na późniejsze tłumaczenia szkoda czasu, po prostu kontakt się urywa z mojej strony. Żeby była jasność mowa tu o pierwszych, powiedzmy max 3 spotkaniach. Pozdrawiam

      • Better

        Dzieki. To co piszesz jest dla mnie logiczne. Czest po 15 minutach wiesz czy chcesz czy nie. Pewnie tez na tym spotkaniu jak dziewczyna jest myslaca to potrafi wyczuc jaki jest klimat. Chyba ze na tym spotkaniu zachowujesz sie jakbys chcial z nia spedzic reszte zycia, a potem znikasz. Mi raczej chodzi o taka wlasnie sytuacje. Ja zazwyczaj mowie, bo nie lubie jak ktos do mnie wydzwania:).

      • Valthard van der Sand

        Masz na 3 sotkania kiedy widac, ze nic z tego nie bedzie i nie sprawia to zadnej przyjemnosci? Gratuluje ilosci wolnego czasu :)

  • Łukasz

    yyy…

  • czytelnik

    czytam Twoje artykuły i prawie w każdym widzę mniejszy bądź większy jakby fragment z mojego życia. Zwykle czytam i w głębi czuję wdzięczność, że jest ktoś taki jak Ty i pisze tak świetne artykuły uderzające w samo sedno, które pozwalają na chwile refleksji. Odkryłem Twój blog z pół roku temu i cofnąłem się do jego początku aby przeczytać każdy artykuł w wolnym czasie. Dziękuję!

  • ew

    Jak chcesz poderwać 15-latkę to spoko. Jak chcesz poderwać kobietę to ubierz się lepiej.
    Okulary to nie problem.

  • advx

    Polecam przeczytać V poziom :)

  • Emilia

    Chyba jednak nie zrozumiałeś…

  • Ag

    „Większość facetów nie stawia kobietom prawie żadnych wymagań, a później orientują się, że są w związku z osobą, z którą ciężko wytrzymać. Tylko że to naturalne, że są osoby, które bardziej nam odpowiadają i takie, które odpowiadają nam mniej. Trochę smutno zostać z osobą, która odpowiada nam mniej, tylko dlatego, że nie chciało się wyjść na dupka i wyjść, kiedy był odpowiedni moment. Ten błąd popełniają kobiety. Ten błąd popełniają mężczyźni. Wszyscy żałują go po równo.”

    a co jak wtopiłam? nie wyszłam w porę bo zrobiło mi się żal? co teraz?

    • me

      Nigdy nie jest za późno żeby wyjść :)

      • Ag

        ale mysle tez o jego uczuciach…. on by chetnie jeszcze „powalczyl”…

  • Chillout

    Schludnie, czysto i zadbanie wystarczy. Też jest ważne ile masz lat. Człowiek dorosły i sensownie myślący o życiu nie zakłada ubrań przeznaczonych dla 12-15 latków. No chyba, że tyle masz.

  • Mój staruszek od prawie 30 lat żyje szczęśliwie z moją mamą. I jest typem gościa, który trochę w życiu widział i też zanim się zaobrączkował, zdążył się wyszaleć. Gdy mniej więcej 10 lat temu tłumaczył mi, że facet musi mieć łeb na karku, myśleć głową, a nie główką, znać swoją wartość oraz sprawić by to kobieta za nim szalała, miałem go za jakiegoś wywrotowca. Najbardziej ubodło mnie to gdy powiedział mi, żeby nie zakochiwać się za szybko. „Ale jak to możliwe?”- Myślałem – „Przecież miłość to taka piękna rzecz, najcudowniejsze jeżeli jest pierwsza, czysta, nieskazitelna itp”. Miał rację. Zanim to stwierdziłem, sam musiałem wypić swój kielich goryczy, ale dzięki jego „naukom” szybciej doznałem olśnienia. Staruszkowie mają zawsze rację. I za to dziękuję Najwyższemu, że mam staruszka, który mnie sporo nauczył (i ciągle uczy), który ze mną grał w piłkę, jeździł na rowerze, sklejał mi samoloty, uczył wbijać gwoździe itp. Najbardziej współczuję tym facetom, którzy nie mieli dorastając męskiego wzoru. Bardzo im współczuję. Chyba kupię staruszkowi dziś piwo na wieczór.

  • Shelterka

    „Z byciem damą, z byciem bogatym i z byciem wartościowym, związana jest ta sama historia – jeśli musisz komuś to udowadniać, to znaczy, że taki nie jesteś” – made my day, wkładam do głowy i chomikuję.

  • Arius

    Trzech pierwszych punktów nie rozumiem i nie zrozumiem. 1. Dlaczego to że mężczyzn wychowują kobiety sprawia, że oni sobie nie radzą z kobietami, powinno być odwrotnie, powinni przywyknąć do kobiet i do ich sposobu myślenia i radzić sobie świetnie. 2. Dlaczego one myślą że jak facet pyta się czego by chciały to uważają że nie wie czego chce. Powinny odebrać go jako kogoś kto liczy się z ich zdaniem i być z tego zadowolone. Ileż to kobiet narzeka że facet się z nimi nie liczy? 3. Po co zwracają nam uwagę że coś powinniśmy zrobić inaczej, skoro chcą żebyśmy zrobili tak jak my chcemy? Po co ta gra pozorów? Żeby nie było za łatwo? Przecież to idiotyzm. Mnie odpowiada „zamawianie” związku: jestem taki i taki chce tego i tego, a ty jaka jesteś? Jestem taka i taka, szukam takiego i takiego” Kawa na ławę. Nie mam 15 lat żeby się bawić w jakieś durne podchody i niedopowiedzenia ( wtedy z resztą też wolałem kawę na ławę)

    • Tylko od kiedy uczucia są logiczne i racjonalne? :)

    • 1. Facet potrzebuje również męskiego wzorca. Kogoś kto nauczy go prostych prawideł męskiego funkcjonowania, tak by nie starał się adaptować kobiecych zachowań do męskiej psychiki. Inaczej skutki są opłakane. Patrz mój komentarz powyżej. Btw. z mamuśką, siostrą, ciocią, kuzynką nie nauczysz się flirtować, wyczuwać intencji, rozmawiać jak mężczyzna z kobietą.
      2. To uogólnienie. La donna e mobile. Kobieta mówi jedno, chce drugie, przeczuwa trzecie, mysli o czwartym. To nie seksizm, tylko fakt. Taka jest biologia. Dlatego kobiety często bardziej sobie cenią
      gdy facet sam rysuje scenariusze. Gdybyś przeczytał tekst Volanta o 30-latkach to byś wiedział, że też zmienność kobiet ewoluuje tak samo jak męski sposób postrzegania testosteronu, rywalizacji itp:)
      3. Randkowanie i owo zamawianie to gra pozorów. Możesz powiedzieć o sobie wszystko, a to może być nieprawda bo nikt nie zna nawet samego siebie do końca. Chodzi o to, że nie możesz niczego w życiu
      założyć.Teoretyzowanie jest dla ludzi bez doświadczenia, bez planu, myślących, że wszystko ułoży się po ich myśli. Życie wszystko zweryfikuje po swojemu. Poza tym to cuchnie roszczeniową postawą.

      Uczucie jako takie samo w sobie nie jest racjonalne. Natomiast można racjonalizować niektóre nasze wybory w ramach tego uczucia.

      • Arius

        @wredny:disqus To przykre, ale wiem, że masz rację :) Czytałem tekst o 30 i wychodzi na to że one właśnie wtedy „normalnieją” używając naszej męskiej skali. Zawsze to jakieś pocieszenie. Do trzydziestki nie mam tak daleko, a może nie będę czekał tylko od razu wśród takich zacznę szukać? :)

      • Nie szukaj. Bądź sobą, rób to co lubisz i to co chcesz robić. Wtedy znajdziesz harmonię. Wtedy też zaczniesz być naprawdę szczęśliwy, a to sygnał dla wielu kobiet, że jesteś atrakcyjny.

      • Karolina G.

        Chłopie, kobieta po 30-tce nie jest kwiatem paproci, jej się nie szuka. Zaś „normalność” to pojęcie względne. To, co Ty nazywasz normalnością, ja nazywam nieprzejmowaniem się tym co ludzie powiedzą; pójściem własną drogą, bo to ja mam być w życiu szczęśliwa, a nie ci, którzy mnie oceniają. Już Ci Wredny dobrze odpowiedział – zadaj sobie pytanie, czy jesteś szczęśliwy. Ale tak serio, każdego dnia, bez udowadniania na siłę.

  • Z byciem damą, z byciem bogatym i z byciem wartościowym, związana jest ta sama historia – jeśli musisz komuś to udowadniać, to znaczy, że taki nie jesteś. Pławienie się w samozachwycie nad sobą przypomina rozpięcie rozporka i położenie penisa na stole: „Patrz! Całe 12 centymetrów! Może to nie najwięcej, ale jeszcze sporo imprezuję, mam zegarek za 1 199 zł i kiedyś skoczyłem ze spadochronem”.

    Dokładnie :D

  • Karolina G.

    Co do punktu piątego, odnosi się to do wszystkiego w życiu. Nie ma nic bardziej męczącego niż osoba, która wiecznie się ze wszystkiego tłumaczy, z każdej pierdoły, przepraszając, że żyje. I tak, jak mawia się, że nadgorliwość gorsza od faszyzmu, to śmiem twierdzić, że to tłumaczenie się i udowadnianie jest jeszcze gorsze, upierdliwsze i zatruwające życie. I takie osoby powinny się poważnie zastanowić nad poczuciem własnej wartości. Jeśli im to zastanawianie samodzielnie nie wychodzi, niech się zgłoszą o pomoc.
    I ja też byłam taką osobą, ale wyleczyłam się z tego. Dokładnie tak, jak piszesz to w ostatnim zdaniu. I jestem z tego zajebiście dumna!
    Zaś jeśli odnieść te wszystkie punkty do relacji męsko-damskich – to mój dogrobowy chłop zdał test na piątkę :).

  • Valthard van der Sand

    Troche wiedzy jednak sie przydaje.
    Nauke tego, ze kobiety mowia o rycerzach na bialym koniu a potem ida do lozka z pierwsza lepsza szumowina mozna przejsc szybko albo powoli i mniej lub bardziej bolesnie.
    I pewnien niepoprawny politycznie sekret jest – po prostu trzeba inwestowac w siebie a nie w nia – im wiecej sie oddaje tym mniej jest to doceniane

  • 7 punkt, krótko, treściwie i na temat- bardzo prawdziwy. :) A co do udowadniania, myślę, że potrafi znacząco zadziałać na niekorzyść związku.

  • ….”To prawda, że współcześni, zwłaszcza młodzi faceci, nie są mistrzami flirtu. Wpływa na to szereg niezależnych od nich zjawisk, takich jak: częsty brak ojca w ich życiu, bycie wychowywanym niemal wyłącznie przez kobiety,…” —– hmmmmm…… Czyżby 50 – latkowie 60 i jeszcze starsi wychowywani byli przez ojców ? Tutaj kategorycznie :) mówię nie.

  • …”Jakich rzeczy powinieneś dowiedzieć się o związkach 10 lat temu…” —- wiedza o wpływue dzieciństwa na relacje to podstawa, wszystko inne nie ma znaczenia moim zdaniem.