11 dobrych cytatów z tekstów, których nigdy nie dokończę

11 dobrych cytatów z tekstów, których nigdy nie dokończę

Dzisiaj bez nowego tekstu, ale płakać nie będziecie, bo mam coś lepszego – 11 świetnych cytatów z tekstów, których nigdy nie opublikuję.

1

Filmy kończą się w kulminacyjnych momentach. Wtedy, kiedy przedsiębiorca podbił rynek, sportowiec został mistrzem świata, a para zakochanych zeszła się pomimo nieporozumień w centralnej części filmu.

To jest piękne i inspirujące, ale nie wiemy czy ta para, która się zeszła tego nie żałowała. Nie wiemy jak mistrz świata zniósł ciężar bycia mistrzem i czy się pod nim nie załamał. Nie wiemy też czy przypadkiem książę z bajek Disneya nie zaczął chędożyć dziewek zaraz po tym jak Kopciuszek przytył dwadzieścia kilo i zainteresował się dietą bezglutenową i freeganizmem.

Zostajemy z pięknym obrazkiem wzbijających się białych gołębi i nie wiemy, co dalej, a przecież w życiu nie ma kropek i napisów „The End”. Wszystko się zmienia. Nie ma firmy, która nie upadnie, szczęściarza, którego nie spotka pech i czarnych sytuacji, które nigdy się nie poprawią.

2

I odwieczna prawda jest taka, że są osoby, których nie uszczęśliwi nawet gwiazdka z nieba, podczas gdy inne będą cieszyły się z patyka umazanego gównem.

3

Chcesz pięknego życia? To zacznij od nowa, i od nowa, i od nowa aż dostaniesz to o co chodzi. Rób to, czego najczęściej się boisz, a ludzie boją się dwóch rzeczy: zaczynania nowego i kończenia starego. Lawirują pomiędzy nimi, bo może samo wyjdzie. Zwykle nie wychodzi.

4

Jestem przekonany, że istnieją fajne związki. Tylko, że każdy musi znaleźć na nie swój własny sposób. To jak z kreatywnością – zaczyna się ona tam, gdzie kończy się burza mózgów i pomysły rzucane po: „Eeee… i jeszcze ten…”. Dopiero jak wyrzucisz z głowy pomysły innych ludzi możesz mieć spoko relację, która nie będzie oparta na spełnianiu oczekiwań osób, z którymi się nie bzykasz i nie dzielisz z nimi rachunków.

5

Jedno z największych kłamstw polega na wmawianiu sobie, że to co robimy w jednym momencie definiuje to co będziemy robić kiedyś.

6

Dbanie o siebie to jeszcze nie egoizm. Kiedyś natknąłem się na piękną definicję egoizmu, zgodnie z którą egoista to osoba, która nie tyle robi coś dla siebie, co wymaga, żeby inni zrobili coś dla niej. Egoizmem możesz więc nazwać sytuację kiedy do ciebie zadzwonię i wyślę do sklepu po bułki dla mnie na śniadanie, a ty z tego nic nie będziesz mieć. Za to nie będzie miało nic wspólnego z egoizmem to, że jestem głodny i idę do sklepu po swoje bułki, więc sorry, ale nie będę słuchać o twoich problemach.

Inaczej mówiąc – robienie przez siebie i dla siebie dobrze to normalność. Oczekiwanie żebyś ty robił dla mnie dobrze – to jest dopiero prawdziwy egoizm.

7

Protestowanie przeciwko rzeczywistości jej nie zmienia. Robiąc to stoi się jak pierwsi ludzie, którzy zobaczyli deszcz i zamiast pobiec do jaskini stoją i ględzą o tym, że jest okropnie, bo przez ten deszcz mokną, marzną i pewnie się przeziębią, a wystarczyłoby znaleźć suche miejsce, rozpalić ogień, przytulić się i patrzeć na deszcz tak jak my to robimy jesienią – z kubkiem kawy i książką w ręce.

Żeby coś zmienić, najpierw trzeba się pogodzić z tym jaki jest świat. Z tym, że nigdy każdy ciebie nie zaakceptuje. Nie masz gwarancji sukcesu, ale masz gwarancję porażki jeśli nic nie zrobisz. Kobiety i mężczyźni się zdradzają. Nowotwory dotykają wszystkich losowo bez względu na złe czy dobre uczynki. Firmy padają. Jednak jednocześnie masz tysiące możliwości, setki potencjalnych przyjaciół rozrzuconych po świecie, niejedną miłość do przeżycia, smaki, zapachy i widoki, które sprawią, że będziesz stać na miękkich nogach i na chwilę przestaniesz oddychać. Taka jest rzeczywistość – chwilami brutalna, chwilami brutalnie piękna.

8

Najgorsze pięć słów jakie usłyszałem w życiu to: „Robiłam to tylko dla ciebie”.

9

Mężczyźni nie lubią jednej rzeczy – oczekiwań. Nawet wtedy jeśli są przypięte do pasa od pończoch.

10

Rozumiem, że podejście do kobiety to jest pewien wyczyn, a jeśli ma się piętnaście lat to bywa, że jest to nawet sukces pokroju stworzenia Amazonu. Wiem, że czasem stres sprawia, że odczuwa się fizyczny ból aż do chwili kiedy nie oswoi się w sobie tego uczucia. Łapię, że są faceci, którzy jeszcze zanim sprawdzą czy dziewczyna nie ma na sobie stanika push-up i gaci modelujących sylwetkę, układają w swojej głowie wizję całonocnego seksu, a jeszcze częściej seksu, wspólnych poranków, znów seksu, karmienia siebie truskawkami z szampanem i tą radosną dumą z posiadania świetnego związku. Na koniec rozumiem też, że usłyszenie zimnego, prostego i niepodlegającego błędnej interpretacji: „Nie!” może boleć.

Tylko nie powinno. Nawet jeśli zbierałeś się do podejścia pół godziny, nie piłeś alkoholu, chociaż mordeczka cię swędziała, kupiłeś sobie ubrania za dwa tysiące złotych i przez rok tyrałeś na siłowni to wciąż nie masz prawa niczego oczekiwać. Co ją to obchodzi? Możesz myśleć, że zrobiłeś to dla niej, ale zrobiłeś to dla siebie. Ona nie kazała ci podchodzić. To była twoja decyzja, a ona miała prawo podjąć własną i jeśli masz żal do dziewczyny, że za twoje starania nie nagrodziła cię medalem to obawiam się, ze musisz dorosnąć.

11

Dopóki nie podjąłeś decyzji i jeszcze się wahasz to jednocześnie nie dajesz z siebie 100%. Jesteś tym facetem, który na autostradzie jedzie lewym pasem 50 km/h i nie dość, że sam nie czerpie przyjemności z jazdy, to jeszcze wkurwia wszystkich dookoła.

  • Greg

    Fajne :)

    2 i 10 dla mnie miazga. Pewnie dlatego, że jakby kierowane do mnie.

    Ciekawa forma.

  • cynicalegoist

    „Chcesz pięknego życia? To zacznij od nowa, i od nowa, i od nowa aż dostaniesz to o co chodzi. Rób to, czego najczęściej się boisz, a ludzie boją się dwóch rzeczy: zaczynania nowego i kończenia starego. Lawirują pomiędzy nimi, bo może samo wyjdzie. Zwykle nie wychodzi.”

    Warte zapamiętania, dzięki.

  • DT

    4. Nie to, żeby coś, ale to prawda i uświadomiłem sobie, że nie można budować relacji wracając do pozaznaczanych fragmentów w Twoich książkach. Nie to, żebym żałował, że je kupiłem. Wręcz przeciwnie, bo potrafią wiele wnieść do jakości życia, ale związek trzeba stworzyć na swój sposób.

  • Justyna Niepsuj

    2 i 7 najlepsze :)

  • 3,6,10 – rewelacja

    A zresztą, zgadzam się ze wszystkimi cytatami. Szkoda, że nie wrzucisz pełnych tekstów, ale cóż… A, i współczuję każdemu, kto wypowiada zdanie zawarte w punkcie 8, tak samo mocno, jak współczuję tym, co lekkim uchem je przyjmują do siebie.

    Niestety, ten błąd też popełniłem w jednym swoim byłym związku. Na szczęście błędy są po to, by się na nich uczyć.

  • W sumie napisałbym komentarz, ale… dodam zdjęcie

    • Lenta

      Skomentowałbym to zdjęcie, ale słów mi brakuje, a ręce drżą na klawiaturze…:)

    • Piotrdivine

      A gdzie taką starą rurę znalazłeś?? W domu starców…?

  • Karolina G.

    Ad.2. – kiedy widzę takiego człowieka z metaforycznym patykiem wymazanym gównem, zaczynam się zastanawiać, co dla mnie jest takim patykiem i humor mi się poprawia jak nie wiem co. Czasem trzeba samemu sobie przypomnieć, gdzie się upchnęło tę cząstkę siebie, która cieszy się z głupot.
    Ad.5. – niestety, to jest prawda, którą mojemu pokoleniu wmawiali z uporem maniaka rodzice całe życie. Dopiero kiedy wiele lat temu uświadomiłam sobie, że jest to ciężar, którego nie chcę ze sobą taszczyć przez resztę życia, poczułam się wolna i zaczęłam się spełniać w tym co robię. A co kompletnie nie jest związane z moim wykształceniem, a bardziej z umiejętnościami, które sama w sobie odkryłam.
    Ad.7. – zaakceptuj swoje ograniczenia dane od Natury, dalej będzie z górki. Szarpanie się z tą myślą zajęło mi trochę, jednak mimo wszystko było warto.
    Ad.11. – kobiet też to dotyczy.

  • cozaroznica

    zasmucił mnie ten wpis.

  • 6 zdecydowanie najlepsza. I 2. Super pomysł.

  • Ruda

    Ja nie umiem dorosnąć…pogodzić się z tym, że życie nie jest takie jakie byśmy chcieli. Ostatnio często myślę, że powinno być lepiej niż jest, że nie tego oczekiwałam, że będąc ( jak myślę) fair wobec innych powinnam zostać nagrodzona.
    Zgadzam się z tym, że jeśli jest nam źle w pracy to powinno się ją zmienić. Ja tak zrobiłam, zaryzykowałam i się opłaciło i nawet nie chodzi o kasę, ale o to, że nareszcie lubię swoją pracę i nie popadam w depresję jak mam do niej iść. Można zmienić rzeczy, na które ma się wpływ – jest to trudne, ale możliwe. Najgorsze jednak pogodzić się z rzeczami, na które nie ma się wpływu, mówię tutaj o znalezieniu miłości. Pewnie niektóre osoby pomyślą sobie teraz, że jakaś kolejna zdesperowana laska, która nie ma chłopa…. Mam w miarę poukładane życie. Jestem, jak to się mówi u mnie w domu, na dorobku- pracuję, wynajmuję pokój w mieszkaniu w dużym mieście, mam małe, ale zaufane grono znajomych, ale nie mam z kim tego życie dzielić. Wyprzedzę komentarze typu „nie uzależniaj szczęścia od posiadania faceta” bo wiem, że osoba, która to napisze, na pewno nie poczuła co to samotność. Najgorsza samotność tzn. kiedy jesteś wśród znajomych, rodziny i czujesz, że oni budują podwaliny pod przyszłe życie, rodzinę, starość, a Ty zdajesz sobie sprawę, że istnieje duża szansa, że przez następne 50 lat będziesz sama i albo się do tego przyzwyczaisz albo chyba pozostaje Ci rzucenie się z mostu.
    Nie jestem idealna, może odrzuciłam kogoś kto był mi pisany, może nie doceniłam osoby, która na to zasługiwała,może wybierałam nie tę imprezę co trzeba, ale mam poczucie, że nie zamknęłam się na różne możliwości, które daje choćby internet żeby kogoś poznać i ….nic. Nie wiem czy mogę powiedzieć z pełną świadomością, że zrobiłam wszystko żeby zmienić swoją sytuację, ale w tej chwili pozostały mi jedynie rzeczy, które zrobiłyby zdesperowane kobiety, a ja mam nadzieję, że jeszcze taka nie jestem. Nie zmienia to jednak faktu, że choć często powtarzam, że ” życie jest niesprawiedliwe” to nie rozumiem dlaczego akurat musiało na na mnie wypaść. Na koniec dodam, że wygląd, charakter, inteligencja mają oczywiście znaczenie, ale uwierzcie mi obserwując większość moich znajomych naprawdę dochodzę do wniosku, że dużo jest prawdy w powiedzeniu „każda ma potwora znajdzie swego amatora” albo ” każdy garnek ma swoją pokrywkę” i jakoś się znajdują.
    Fajnie czyta się „mądrości” innych ludzi, którzy swoimi opowieściami motywują nas do działania, pokazują, że da się coś zmienić, jeśli tylko chcesz, ale w aspekcie znalezienia miłości dobre rady się nie sprawdzają bo nawet ja nie jestem w stanie zmusić się do miłości ( a próbowałam!) to co dopiero zmusić do niej kogoś innego. Dopiero teraz zdaję sobie sprawę jak ważne jest posiadanie swojej drugiej połówki, a jak się pogodzić z jej brakiem?

    • KaZet

      problem z tym jest taki Ruda, ze byc moze (nie znam Cie wiec to wszystko beda dywagacje tylko) oczekujesz szybkiego efektu. To o czym pisal Volant, gosc cwiczy rok na silowni, czyta, rozwija sie, jest przystojny inteligentny, moze sie podobac. Podchodzi do dziewczyny a ta mowi „nie”, z roznych powodow. Nie mozesz oczekiwac za to mozesz sprobowac zrobic wszystko co w Twojej mocy, zeby kogos znalezc. Niemniej masz racje sa osoby ktorym latwiej „przychodzi” milosc, sa takie ktore probuja ale nie wychodzi. Sam raczej zaliczam sie do 2 grupy, jednak moment zalamania bylby momentem gdy trace czas a nic sie nie zmienia. Piep…yc to, robmy swoje i nie zamykajmy sie.

    • Radek

      Tak czytam Twój tekst Ruda i mam jakieś intuicyjne przekonanie, że wszystko sprowadza się u Ciebie do tego pierwszego zdania „Ja nie umiem dorosnąć – pogodzić się z tym, że życie nie jest takie jakie byśmy chcieli”. Zwróć uwagę na pkt. 3 i 7 tekstu Volanta. Dotykają dwóch bardzo ważnych rzeczy, jeśli chcemy aby nasze życie zaczęło zmieniać się w pożądanym kierunku. Pierwsze – trzeba działać! „zaczynać od nowa i od nowa…” I zdaje się, że z tym problemu nie masz. Twój problem dotyka pkt. 7 „Protestowanie przeciwko rzeczywistości jej nie zmienia”. Ja uważam, że to idzie dalej. Nie akceptując rzeczywistości poważnie sabotujesz swoje działania. To pewien paradoks, że chcąc coś zmienić w swoim życiu należy wewnętrznie ( podkreślam – wewnętrznie!) nie złościć się, nie denerwować się, nie stresować się itp. Po prostu akceptować daną sytuację ( wewnętrznie!) Za to na zewnątrz – robimy wszystko by było nam lepiej.
      Czytając Twój tekst wyczuwam w Tobie duże pokłady żalu – powinnaś się od niego uwolnić. Za dużo w Tobie jest swego rodzaju pretensji do świata za to „że życie nie jest takie jakie powinno być”. Powinnaś nad tym popracować.

      • Ruda

        Radek masz rację i to w wielu kwestiach… jestem pełna żalu i powinnam to zmienić. Jednak najtrudniejsze właśnie jest to zmienianie. Na zewnątrz możemy udawać, ale tak naprawdę wszystko dzieje się w środku, w głowie i trzeba wielu prób ( i porażek!) aby zmienić sposób swojego myślenia i próbuję nad tym pracować, ale jak widać nie zawsze wychodzi. Jeśli masz jakieś rady jak można to zmienić to jestem głodna wiedzy :-)

      • Radek

        Cóż, ze zmiana sposobu myślenia jest tak jak i z wszelkimi zmianami – ” jest to trudne ale możliwe” , że pozwolę sobie zacytować Twoje własne słowa. Najpierw warto sobie uświadomić dlaczego to takie szkodliwe. Jest taka ogólna zasada, że w naszym życiu realizuje się to na czym skupiamy naszą uwagę. Jeśli wciąż skupiasz się na żalu to i coraz więcej go do siebie przyciągasz. Zwróć uwagę zwłaszcza na wszelkie myśli i uczucia kierujące Cię ku przeszłości – uczucie utraty czasu, szans. Te są najgroźniejsze. Staraj się maksymalnie ograniczyć rozpamiętywanie tego co było, co mogłaś zrobić lepiej a nie zrobiłaś ( wszyscy wpadamy w tą pułapkę tylko z różnym natężeniem). No i słowo klucz już poruszone przeze mnie wcześniej – staraj się zaakceptować ( i docenić ) to co masz. Nie wiem, nie znam Cię ale czasami są naprawdę poważne powody dla których coś w naszym życiu nie może się wydarzyć, nie możemy czegoś otrzymać. Z doświadczenia wiem, że lepiej tego nie przełamywać, na siłę nie zmieniać bo skutki mogą być o wiele gorsze. Znasz powiedzenie: „ostrożnie z marzeniami bo lubią się spełniać”? Druga ważna sprawa – miłości się nie znajduje – o tym Volant też często pisał. Kobiety mają dziwną skłonność do wiary, że miłość jest gdzieś na zewnątrz i trzeba ją znaleźć – mieć po prostu farta :-) To tak nie działa… Miłość budujemy, odkrywamy, pielęgnujemy w sobie ( w praktyce – cholernie trudne – coś wiem na ten temat z własnego doświadczenia). Kolejna zasada ogólna – podobne przyciąga podobne. Jeśli masz dużo w sobie miłości to takich samych ludzi przyciągasz do siebie. Jeśli jest w Tobie dużo żalu, zazdrości, pretensji to… takich ludzi do siebie przyciągasz. I dlatego tak ważne jest, aby zapanować, choć trochę kontrolować nasze negatywne uczucia i myśli.

        I trzecia ważna rzecz, nie często decydujemy się na przebudowanie naszego sposobu myślenia bo podświadomie czujemy, że to nas faktycznie zmieni :-) A nasza podświadomość wie, że zmieni się nie tylko to co wewnątrz nas ale także wszystko na zewnątrz. Kiedy już zrealizujesz swój cel tj. będziesz osobą szczęśliwą, pełną miłości z kochającym Ciebie mężczyzną to może się okazać, że z twojego starego świata nie zostało już nic. Ani znajomych ani rodziny :-), choć oczywiście pojawią się inni. I dlatego do zmian trzeba odwagi w sercu i… miłości. A jak zmieniać nasze myśli i uczucia w praktyce? Cóż, starać się tak nie myśleć :-) A jak już bardzo mocno będzie Cię „skręcało” od takich nieprzyjemnych uczuć to spróbuj wyobrażać sobie/ wizualizować, że to co pragniesz już jest. Jesteś szczęśliwa i jesteś ze swoim ukochanym. Tylko w tych wizualizacjach nie „podkładaj” pod tego ukochanego jakiś znanych Ci osób! Ani z imienia ani z twarzy. To ważne! Mają być całkiem bezosobowe – konkretne mają być tylko uczucia jakie masz w sobie budować.

        I jeszcze jedno, nie znam Cię i nie wiem co tak naprawdę jest dla Ciebie najlepsze. Dlatego kiedy to przeczytasz na pewno intuicyjnie poczujesz co dotyczy Ciebie a co możesz odrzucić – i tego się trzymaj. Pozdrawiam!

    • Valthard van der Sand

      Punkt 7.
      Swiat jest taki jaki jest.
      I punkt 6.
      Chcesz moc byc w tym swiecie szczeliwym, walcz o siebie a nie o innych. Jak zawalczysz o siebie – inni sie sami znajda

      • Ruda

        Heh…. pkt 7 – trzeba się z tym pogodzić…wiem. Pkt 6- na ten temat można by kilka tomów napisać…

  • KaZet

    a gdzie cos takiego napisalem? Raczej ze nie mozna oczekiwac natychmiastowych efektow, bo ze z czasem jakies przyjda gdy czlowiek chce sie rozwijac to wiecej niz pewne.

    • Ruda

      KaZet nie wiem czy oczekuję szybkiego efektu, od pięciu lat nie miałam chłopaka. Na początku myślałam sobie- przecież kiedyś „go” znajdę i o tym nie myślałam, bawiąc się na imprezach. Później zaczęło mi kogoś brakować i zaczynałam zauważać facetów, a ostatnio czuję jak zwierze na łowach- czego nienawidzę! Robię swoje i próbuję się nie zamykać, ale ostatnio mam ataki paniki, że taki stan się utrzyma. Tym bardziej, że znam siebie, nie potrafię się zmuszać i być z kimś kto mi nie odpowiada. Jeśli mi ktoś napiszę, że szukam „ideału” to szczerze wam powiem byłam z chłopakiem, któremu do ideału było daleko, ale miał coś co mnie fascynowało, co powodowało, że robiłam wszystko żeby się z nim spotkać.

      Rozwój rozwojem…możesz zając sobie cały dzień zajęciami, ale nie zmieni to faktu, że zasypiasz sam.

      • KaZet

        w rozwoju nie chodzi o to zeby caly dzien czyms sie zajmowac i na prozno wypelniac grafik ale przede wszystkim o to zeby czuc ze jest Ci dobrze samej ze soba. Mi jest (Tzn ze soba, nie z Toba:)). I w bylejakim zwiazku byloby gorzej, dlatego szukam wyjatkowego. Kazdy ma slabsze chwile, kazdy chce podniesc swoja samoocene, ma jakies cechy despery. Problemem wsrod znajomych z tego co widze jest tylko fakt ze nie probuja, zachowuja sie dalej tak samo jak wczesniej gdy im sie nie udawalo i mysla ze to tym razem cos da. Nie da. Moze te Twoje ataki paniki i „marudzenie” ma wplyw na Ciebie i to ze nikt do Ciebie podejsc nie chce a jak podchodzi to Twoje myslenie zmienia sie i nagle Ty jestes w uprzywilejowanej pozycji i nie traktujesz faceta jak partnera ale jak zebraka.

      • Ruda

        Udowodniłam sobie, że umiem żyć sama ze sobą, że nie biorę nikogo z desperacji ani nie żebrzę o uczucie. Szczerze mówiąc ja nie mówię o tym wszystkim swoim znajomych bo wiem jak to żałośnie brzmi i jakie emocje może u nich wywoływać po pewnym czasie. Nie jestem narzekającą na los laską, wręcz przeciwnie jestem wesołą, pewną siebie dziewczyną, która sprawia wrażenie szczęśliwej. hmm….myślę nawet że jestem szczęśliwa, ale tak jak powiedziałeś każdy ma słabsze chwile…. Nie przeraża mnie że nikogo nie mam teraz, ale przeraża mnie że nigdy go nie będzie. Sądzę, że nie jestem odosobniona w takim myśleniu, ale to też nie pomaga. Napisałam to wszystko bo strasznie lubię czytac teksty Volant’a i staram się wiele rad wykorzystywac w praktyce, ale na znalezienie bratniej duszy ( patetycznie zabrzmiało) niestety nie ma złotego środka.

      • Pantegram

        Mam nadzieję, że Twoja sytuacja się przez ostatni rok zmieniła, Ruda, ale jeśli nie (lub jeśli czyta to ktoś w podobnej do Twojej sytuacji) to chciałam tylko napisać, że u Ciebie problem widzę głównie w poznawaniu nowych osób – konkretniej w tym, że po prostu najwyraźniej nie miałaś jeszcze okazji poznać kogoś wystarczająco fajnego, by się w nim zakochać.

        Jedyne, co można zrobić w takiej sytuacji, to poznawać nowych ludzi, ale moim zdaniem, raczej nie w klubie czy na imprezach – w takich miejscach zazwyczaj nie ma warunków na to, by z kimś porozmawiać i kogoś poznać – ale we wszelakich innych miejscach, gdzie można poznawać ludzi, którzy mają jakieś hobby. Moim zdaniem najlepiej poznawać nowych ludzi na jakichś zajęciach grupowych – czy to sportowych, czy kulturalnych – można upiec wtedy 2 pieczenie na jednym ogniu:
        1. poznajesz nowych, ciekawych ludzi
        2. poznajesz ludzi, którzy mają podobne zainteresowania / wartości w życiu do Ciebie
        3. jeśli będą to zajęcia odbywające się systematycznie, to i kontakt będzie systematyczny, dzięki czemu znajomość będzie mogła rozwijać się powoli, stopniowo, bez pośpiechu i presji.

        Moim zdaniem to najlepszy sposób, aby poszerzyć swój krąg znajomych o nowe, wartościowe osoby, które będą nadawały na podobnych falach, co my. A wtedy o miłość dużo łatwiej :)

        Na koniec dodam że można zarówno zapisać się na jakieś dodatkowe zajęcia, np. z tańca lub z języka, ale też można zacząć jeździć na zloty miłośników czegokolwiek, festiwale czy konferencje / debaty w klimatach naukowych.

  • Kamil Molenda

    Zmiana nazwy działu z ,,związki i seks” na ,,związki i uczucia”, to nie jedyne różnice na Twoim blogu.
    Zmieniasz się Volant, tak jak i Twoje artykuły ;)

    • Każdy się zmienia :P

  • Lorn

    Kolejny wpis wart zapamiętania. Dzięki Volant.
    Dodam jeszcze tylko, że jest to sztandarowy przykład, tego dlaczego czytam ten blog a nie inne.

    Zaglądałem jeszcze kiedyś na miejsce dla pokolenia wychowanego w pewnym sklepie (If You Know What I Mean), ale tam widziałem tylko wpisy o tym dlaczego wokół jest tak wujowo jak jest, tutaj widzę wpisy o tym jak żyć/działać/funkcjonować aby było (nam) lepiej, zasadnicza różnica.

  • Lenta

    Nr 8 rzeczywiście brzmi jak prawdziwa tragedia. Dla mówiącego i dla adresata… Jak wybudzenie z iluzji…
    Nie zauważałeś wcześniej jakichś symptomów zbliżającej się tragedii?

  • mzul

    Czemu ich nie opublikujesz? Szkoda.

  • Ninja :)

    6,7,11 mega opisane… z resztą wszystkie super. Ten wpis poprawił mi humor :) Chociaż trochę nie rozumiem 9… może dlatego że blondynką jestem :D ;)

  • Valthard van der Sand

    Rewelacja – zwlaszcza 7 :)
    Przydaloby sie to wywieszac zamiast billboardow

  • 9 i 11 -> fajnie napisane :)

    2 kojarzy mi się z „wariacją” cytatu z książki pratchetta:
    „- oh nie! jestesmy otoczeni!
    - Świetnie, możemy atakować w każdym kierunku!”

  • „Jedno z największych kłamstw polega na wmawianiu sobie, że to co robimy w jednym momencie definiuje to co będziemy robić kiedyś.”. Podobno jedyne co w życiu stałe to zmiana. ;)

  • Andrzej BezBorznik i Celu

    Może jestem już psychofanem Fight Clubu, ale niektóre z Twoich cytatów mógłby wypowiedzieć Tyler Durden podczas rozmowy z głównym bohaterem. Tak czy owak zajebiste teksty, szczególnie 1, 3, 5, 7 (to najbardziej pasuje do Tylera ;P). Oby więcej takich tekstów!

    • To dla mnie mega komplement, więc nawet jeśli jesteś psychofanem Fight Clubu to mi to w ogóle nie przeszkadza :)

  • mallgos

    3 – to cała ja ;-)
    wadą takiej postawy jest ciągły brak zrozumienia otoczenia i ataki, że nie wiem czego chcę od życia. Trudno wytłumaczyć ludziom, że dokładnie wiem czego chcę, tylko jeszcze tego nie znalazłam ;-).

  • Gosia

    Ad. 9 w równym stopniu dotyczy kobiet.. decydując sie na związek trzeba byc świadomym na akceptację drugiej osoby taką jaką jest, nie mozna wymagać od kogos, ze dostosuje sie do naszego wyidealizowanego jej obrazu. Robiąc to prędzej czy pózniej zniszczymy wszystko to co nas w kimś urzekło.. a nie o to tu chyba chodzi.
    Mam wrażenie, ze wiele osób nie ma świadomości (lub nie rozumie znaczenia), ze związek tworzą dwie odrębne jednostki..