O dwóch typach mężczyzn

O dwóch typach mężczyzn

Niektóre tematy to bumerangi. Bez względu na to ile razy je wyrzucisz to i tak wracają.

Jednym z nich jest opinia, że mózg i charakter to dwie największe przeszkody utrudniające kobiecie stworzenie udanego związku.

Dzisiaj jednak zamierzam tego bumerangu pozbyć się na zawsze.

Najpierw komentarz (pisownia oryginalna), który ostatnio pojawił się na blogu:

(…) jestem egoistką z Twojego tekstu . I z moich obserwacji wynika, że większość facetów boi się takich kobiet. Wiem, ze jestem atrakcyjna inteligentna, mam plany na swoją przyszłość, znam swoje potrzeby zarówno emocjonalne jak i seksualne. Umiem powiedzieć „nie „i co mi nie odpowiada w czyimś zachowaniu, ale chętnie też słucham konstruktywnej krytyki na swój temat, wyciągam wnioski i „poprawiam się ” . Wg Ciebie to dobrze. Wg mojego ciagle ratującego otoczenia to źle i traktowany jest ten mój egoizm jako wielka wada :) Więc moim zdaniem nie do końca masz rację z tym, że faceci lubią takie kobiety :)

Nie jest to odosobniona opinia. Podobne słyszałem wielokrotnie i za każdym razem reagowałem na nie zaskoczeniem. Dlatego zdradzę wam sekret. Mężczyźni to może jedna płeć, ale nie wszyscy są tacy sami.

Właściwie to można podzielić ich na dwa typy, które wymagają skrajnie różnego traktowania, a ich oczekiwania dzieli mniej więcej tak duża przepaść jak muzykę i twórczość Gangu Albanii. Linią ich podziału nie jest 185 cm wzrostu, roczne zarobki w wysokości przynajmniej 120 000 zł, posiadany samochód czy długość penisa, ale ich wysokie poczucie własnej wartości, które pociąga za sobą: sprawczość, osiągnięcia, dojrzałość oraz szanowanie autonomii innych osób.

Typ pierwszy

Należą do niego rozmaite Romany i Mietki, którzy w siebie nie wierzą ani siebie nie lubią, a zamiast tego uprawiają w sobie poletko kompleksów maskowanych na dziesiątki rozmaitych sposobów. Zachowują się oni jak wycięci z dowcipów lub wprost z patriarchalnego społeczeństwa XIX wieku. To nie jest tak, że ci mężczyźni są źli – zwykle mają ogromny potencjał, ale zabrakło im po drodze dobrych wzorów, motywacji żeby nad sobą pracować albo wiedzy o tym, w jakim kierunku podążać. Z tego powodu czegoś im brakuje – dojrzałości, pewności siebie albo sterowania swoim losem zamiast dryfowania razem z prądem. Jeśli zapytasz się ich czy czują się władcami świata, to jeśli mieliby być szczerzy to powiedzieliby, że nie czują się władcami nawet swojej sypialni.

Odbija się to na sposobie w jaki traktują kobiety i jak układają swoje związki. Ich podstawową cechą jest to, że boją się, że stracą kogoś z kim są. To właśnie dlatego na liście idealnych kobiecych cech stawiają te, które ograniczają ryzyko rozstania. Cenią więc sobie wierność, przeciętny, ale schludny wygląd, zajmowanie się przez kobiety domem, opiekuńczość i lepienie 100 pierogów na godzinę.

Z kolei piękna kobieta to dla nich święty Graal, po którego nigdy nie sięgną ze strachu, że to kim są, to dla niej za mało. Inteligentne kobiety to dla nich zagrożenie, bo nie mają czym im zaimponować. Dobrze zarabiająca kobieta podkopuje ich kruche ego (swoją drogą jeśli facet ma problem z tym, że zarabiasz więcej to napisz mu na banknocie z Zygmuntem Starym że z nim zrywasz).

Drugi typ

Należą do niego mężczyźni o wysokim poczuciu własnej wartości (i których to poczucie nie jest bezpodstawne). Oni oczekują czegoś skrajnie innego. Pierwsi chcą wiedzieć, że od nich nie odejdziesz. Ci drudzy się o to nie martwią, a zamiast tego potrzebują powodów, żeby z tobą być. Zamiast pytać: „Co się ze mną stanie jak ją stracę?”, pytają siebie o to, jak zmieni się ich życie, kiedy z nimi zostaniesz. I mają nadzieję, że ich życie nie stanie się gorsze.

Tam gdzie Roman albo Mietek widzi zagrożenia, tam fajny facet widzi zalety. W niezależnej kobiecie widzi kogoś, kto będzie wnosił do jego życia wartość. W inteligencji widzi brak nudy. W jej dumie dostrzega powody, dla których warto się o nią starać. Spotkanie przez nich kolejnej Matki Polki wywoła raczej atak ziewania niż kliknięcie oznaczające: „To jest to!”. Przede wszystkim dlatego, że nie chcą tylko z kimś być, ale być z kimś w jakości HD.

Ludzie dobierają się w pary na podstawie podobieństw, więc mężczyźni mający klasę, inteligencję i ambicję szukają tych samych cech w kobietach – mają więc niską tolerancję na robienie dramatów, roszczeniowość czy bierność. Związki milionerów z pięknymi, ale głupiutkimi dziewczętami zdarzają się przede wszystkim w słabych filmach.

Z moich obserwacji wynika, że to przede wszystkim takimi facetami kobiety są zainteresowane (jeśli jesteś wyjątkiem, to możesz spokojnie wyłączyć ten tekst i zrobić coś przyjemniejszego). Prawdopodobnie to przy nich czujesz, że wiedzą w jakim kierunku zmierzają, wyczuwasz ich wewnętrzną wolność, lubisz ich seksualność nieskrępowaną społecznym ostracyzmem i obserwując sposób w jaki budują swoją rzeczywistości, wiesz że chcesz być jej częścią.

To dlatego kiedy piszę, że „mężczyźni chcą” albo „odpowiedni mężczyzna”, to mam na myśli wyłącznie ten typ facetów. (Gdybym miał na myśli Romanów i Mietków to napisałbym tekst pod tytułem: „Gotuj rosół jak jego matka i utoruj sobie drogę do jego serca.”) To tylko z tymi facetami możliwe jest stworzenie relacji, które oznacza się #relationshipgoals

Świat jest jednak skonstruowany w ten sposób, że to, co wartościowe zawsze występuje w mniejszości. Dotyczy to również: a) cudownych kobiet, b) fajnych facetów i c) udanych związków, których jest dziesięciokrotnie mniej, niż przeciętnych.

Oznacza to, że żeby spotkać odpowiednią osobę, z którą jest się w miarę zgranym intelektualnie i emocjonalnie, trzeba:
a) dać z siebie więcej, niż w przypadku „wzięcia” z rynku pierwszego lepszego faceta – tak już jest, że zdobycie czegoś ekstra, wymaga działań ekstra; i
b) poznać dziesiątki kandydatów, z których większość zakwalifikuje się gdzieś pomiędzy nieporozumieniem i porażką. To jak z szukaniem samorodków – możesz liczyć na to, że kiedy zanurzysz sito w wodzie, to od razu znajdziesz bryłkę złota, ale fakty są takie, że raczej będziesz musiała robić to kilkadziesiąt razy zanim wyłowisz grudkę złota z kilogramów przesianego wcześniej piachu.

Oznacza to również, że przynajmniej dziewięć razy częściej będziesz spotykać facetów, których będziesz odstraszać oraz będziesz patrzeć na mniej atrakcyjne laski, które dumnie prezentują pierścionki na serdecznych palcach.

I to jest zupełnie normalne. Nie dowodzi tego, że kobiety piękne, inteligentne albo z charakterem są nieatrakcyjne – po prostu mają ofertę wartości skierowaną do innej grupy docelowej. Na takiej samej zasadzie francuskie restauracje mają mniej klientów, niż kebaby, ale to raczej nie znaczy, że są gorsze.

Jeśli więc wypowiadasz zdanie, że mężczyźni uważają piękno, mózg i charakter kobiet za wady, to opcje są trzy: 1) albo poznajesz zbyt mało różnorodnych mężczyzn, 2) albo nie posiadasz tych cech, 3) albo – i to najczęstszy przypadek – masz na myśli nieodpowiednich facetów.

Ci odpowiedni zawsze to doceniają i życzę Ci spotykania takich mężczyzn nie tylko wiosną.

  • krzysztof

    Volant jak zwykle trafne obserwacje!
    Nie wiem jak bardzo trafi Twój wywód do kobiet, bo one jak zauważyłem nie lubią typologii -to takie męskie:-), poza tym inteligentne kobiety lubią opowiadać o różnorodności (także mężczyzn), która nie poddaje się klasyfikacjom. Z kolei może moje widzenie tego jest słabe. Jestem typowym Romkiem i Mietkiem, chociaż okoliczności wskazują, że mógłbym nie być (wiesz, dobre wyższe studia, szanowany zawód, dochód większy niż określona przez Ciebie granica 120 tys rocznie). Podobno też jakaś tam inteligencja, dystans, poczucie humoru itd. I co? I nic. Mało że inteligentne kobiety uciekają na mój widok jak od zarazy, to nawet te (tylko) lepiące 100 pierogów na godzinę też. Może zatem nie powinienem się wypowiadać. Ale tak jakoś w moim myśleniu i w moich doświadczeniach ten podział wydaje się być bardzo trafny. Ciekawe, jak to widzą kobiety.

    • Antena

      Krzysztof, może właśnie jesteś męskim odpowiednikiem kobiety, która była cytowana w tekście ?
      Myślę że nawet gdyby kobieta „lepiąca pierogi” nie uciekła przed Tobą, to i tak byś z nią nie był, bo po krótkim czasie znudziłaby Cię jej „prostota życia”.

    • natacao

      Tak, brakuje jeszcze jednej grupy (no nie lubimy chyba rzeczywiście typologii ;) ). Tych, którzy nie mogą się zdecydować i jednego dnia są Mietkiem a kolejnego Fajnym facetem z pasjami, poczuciem humoru i inteligencją. Raz wierzą w siebie i to jest sexy a innym razem mają wszystko gdzieś i kończy się to na arogancji, która niejako jest oznaką siły. Uciekając jednak do tej typologii, jeśli jesteś w grupie drugiej a jednak jesteś singlem to może nie trafiłeś jeszcze na właściwą kobietę z grupy drugiej, analogicznie damskiej (pewnie Volant wytypował więcej ale jakoś nie zapamiętałam tego wykładu :)
      Jak Cię czytam jeszcze raz… to hmmm, może też jesteś w grupie trzeciej. Zdecyduj się i wszystko pójdzie gładko. Powodzenia! :)

      • Kunia

        Faktycznie w tym tekście brakuje osób o których napisałaś czyli po prostu ludzi. Ludzie mają to do siebie, że w 100℅ nie są idealni. Typologie to wiecie.. są takie, jak statystyka – dają pewien pogląd na stan rzeczy. Po mojemu udane związki wymagają również świadomości ciemnej strony ludzkiego istnienia. Każdy czasami na swój osobisty PMS i należy to zrozumieć zanim zacznie się produkować klisze oraz podbijać stereotypy :) Konkluzja jest taka, że można mieć wszystko potrzebne do stworzenia idealnego zwiazku, a nie móc, na ten przykład, zaufać i dać się poznać innemu człowiekowi. Wtedy zamiast myślenia „co jest nie że mną nie tak”, skupiałabym się raczej na „jak mogę wyjść do drugiego człowieka i dać się poznac”, połączonym z obserwowaniem tego czy ktoś również prezentuje taką postawę. A to, co komu odpowiada… Babcia mi zawsze mówiła, że o gustach się nie dyskutuje, więc korzystam z jej rady namiętnie :)

      • Trzecia grupa jest stworzona dla tych, którzy nie chcą się czuć Mietkiem, ale na pana z klasą nie kwalifikują :) Czyli poczujesz się lepiej, ale nic poza tym.

      • natacao

        Nie uważam że jedna czy druga grupa jest zła. Myślę, że to kim jesteśmy, jak się czujemy to kwestia naszej wewnętrznej ewolucji i pracy nad sobą. Każdy jest wyjątkowy i Mietek z czasem może się przeobrazić w fajnego faceta. To może być kwestia czasu, przeżyć, fascynacji które się przydarzyły. Stan tej przemiany też jest ok. Chodziło mi o tych, którzy już znają swoją wartość, wynika ona nie tylko z samouwielbienia, ale nadal wracają do Mietka co drugi dzień i walą sobie w kolano. Huśtawka borderline…a może jeszcze nie skończona ewolucja :)

    • Gontaria Natalek

      Krzysztof, one na Ciebie nie lecą, bo nie podobasz im się fizycznie. Ale mówię ze swojego punktu widzenia.

      • Naila

        Albo wygląd, albo nieciekawe zachowanie, odpychające. Wchodzi w to również nieodpowiednie traktowanie kobiety. Kobiety nie lubią ani zbyt miłych facetów, ani zbyt obcesowych w zachowaniu, często wywyższających się narcyzów. Musi być równowaga i savoir-vivre.

      • Gontaria Natalek

        Tak jest.

    • Aga

      Krzysztofie, czasami warto nie chcieć ,,za bardzo”, odpuścić, puścić itp. Nadejdzie Twoje 5 minut i ta, która nie ucieknie.

  • Antena

    Cześć. Zainteresowało mnie jedno ze zdań, które przypomniało mi o pytaniu, na które jeszcze nie znalazłam odpowiedzi: „Związki milionerów z pięknymi, ale głupiutkimi dziewczętami zdarzają się przede wszystkim w słabych filmach.” Otóż nie. Znam dość sporo przypadków kiedy to „super facet” wchodzi w relacje z kobietą, która poza najnowszym wzorkiem paznokci reprezentuje sobą bardzo niski poziom intelektualny. Ponadto jej głównym celem jest znalezienie męża który najlepiej prowadzi dochodową firmę, dzięki której ona będzie mogła oddawać się jedynie kolejnym zabiegom kosmetycznym i byciem głupią. Facet natomiast jest tak nią (początkowo) zachwycony, że nie widzi kim ona jest. Jak to możliwe że faceci na pozór inteligentni, zdolni i zaradni wchodzą w związki z pustakami ?

    • Sama sobie trochę przeczysz, skoro facet jest zaślepiony pustakiem, jak mówisz, ‚początkowo’, to nie nazywałabym tego związkiem. I nie brnęłabym dalej, bo czy on się w końcu z taką zwiąże na poważnie? Powstaje pytanie też, czy taki facet oczekuje od kobiety czegokolwiek, skoro ma miliony (nie takie z lotka), to na prawdę ciężko będzie mu znaleźć kobietę, która mu zaimponuje wartościami, które go otaczają. Często to sytuacja win-win. Układ. Dla niego odskocznia. Ktoś pusty. Śmieszny, lekkoduszny, zabawka, którą można kupić i sterować, może nawet władza. Nawet jeśli kiedyś żona – to wątpię, że jako partner, równy-równy.

  • Anna Bystrek

    Wysokie poczucie własnej wartości, a co za tym idzie osiągnięcia czy wymiar materialny, nie oznacza klasy i dobroci automatycznie. Nie oznacza też, że wewnątrz takiej osoby nie ma niedowartościowanego ‚Mietka’. I równolegle, bycie ‚Mietkiem’ nie oznacza braku klasy i przyzwoitości. To, że ktoś boi się stracić partnera (od niskiego poczucia wartości po zwykłe kochanie kogoś bardzo mocno) nie kwalifikuje osoby jako idioty.

    Trochę stereotypowo, pewnie o to chodziło.

    • chockate

      Dostrzegam sprzeczność: albo ma się wysokie poczucie własnej wartości albo jest się niedowartościowanym…? Ciągłe myślenie, że ktoś Cię opuści raczej świadczy o niskim poczuciu własnej wartości – wtedy człowiekowi ciężko uwierzyć, że jest wart czyjejś miłości btw. to bardzo rujnuje relacje międzyludzkie.
      Poza tym, nie dzieliłabym włosa na czworo bo wiadomo, że każdy przypadek jest inny, natomiast tekst jest wyjątkowo trafny i mówi jasno o tym, że jeżeli Mietek się kobiety boi dlatego, że jest piękna, zaradna, inteligentna itp. to tylko jego problem a nie jej i summa summarum i tak nie chciałaby być z Mietkiem dla którego trzeba obniżać poprzeczkę tylko ku jego zadowoleniu.. Po prostu by ją to unieszczęsliwiło ;)

      • Anna Bystrek

        Dla mnie artykuł jest nie o strachu przed kobietą, a bardzo stereotypowym podsumowaniem Polskich facetów, o których dosłownie wiem tyle co nic od pewnego czasu, ale te dwie kategorie nadal budzą jakieś wspomnienia no i każdy żyje w jakiejś rodzinie – więc obserwuje.

        Mietek – nie poradził sobie z nowym system (już nie takim nowym), imię wskazuje, że jest jednak trochę starszy niż młodszy, tak jak autor napisał – coś tam wie, coś tam przeczuwał – ale nic nie poszło do przodu (bo nie było internetu lol) a rodzice nie czytali na dobranoc… jest wychowany w poczuciu ‚nie posiadania za dużego wpływu’.

        I druga kategoria, nazwijmy go Damian, pewnie mieszka w Warszawie i uprawia crossfit i nieobce jest mu trzymanie kubka Starbucks, od 2015 nie je kurczaka w KFC (tylko roślinne białka), a może właśnie je – bo mimo wszystko zachował dla przyzwoitości resztki bycia normalnym… kto wie. Dobrze wygląda, ma dużo priorytetów, wie czego chce – tylko w rezultacie ląduje jako 40 latek na ockupid.com i nadal wstawia swoje fotki sprzed 15 lat ;-)

        Nie mogłam się powstrzymać.

      • Damian bardzo często albo ma fajną żonę albo młode kochanki, których nie poznaje w necie tylko tam gdzie przebywa w świecie realnym. Mietki chodzą również do Starbunia, mają iPhony, o ile ich na nie stać kiedy wezmą chwilówkę…

      • Anna Bystrek

        Hmmm, Damian to często syn Mietka – jest nastroszony wobec ojca, który ma tylko zwykłe życie, kanapę, piwo i mecz. Damian MUSI mieć fajną żonę bo Mietek nie do końca miał. To wywołuje wiele napięć w jego relacjach, i być może jest nadal sam, a być może jego fajna żona katuje się na siłowni 5 dzień z rzędu i słucha audiobooka jakiegoś bardzo ważnego pisarza w aucie. Tylko rozmów od serca brak.

        Damian już zapomniał jak ojciec brał chwilówkę na jego wesele.

        :)

  • wiktoria k

    Idealnie trafna obserwacja, idealny podział mężczyzn. I zgadzam się w 100% aby spotkać w życiu odpowiednią osobę, z którą się zgra człowiek należy dać z siebie coś więcej, dużo więcej. Oraz kobiety piękne, z charakterem i inteligentne zawsze są w cenie i wartościowe, i takie kobiety nie powinny „dawać się” byle pierwszemu idiocie, w obawie, że nikt inny się nie trafi. ;) Pozdrawiam, idealnie napisany tekst, jak praktycznie każdy inny.

  • Joanna

    No cóż żeby pisać teksty „musisz” jakoś ludzi klasyfikować jako autor. Ale po co wgl tworzyć takie typy i grupy, skoro spojrzenia to nie poszerza ? Mało na Twoim blogu podejścia do człowieka z tzw ” przymróżeniem oka” jak dla mnie w tym kryje się ludzka indywidualnosc.

  • Igor

    Co Ty masz do Gangu?! Ram pam pam! :P

  • Właśnie próbujesz w sposób racjonalny i logiczny, jak przystało na mężczyznę, podważyć powszechnie obowiązujący wśród kobiet pogląd, że pojawienie się w ich życiu atrakcyjnego, wyjątkowego mężczyzny „po prostu ma się wydarzyć”. Nagle, jak grom z jasnego nieba, niczym meteoryt (czy czort wie co to było…) w Podkamiennej Tunguskiej. Rach ! Ciach! Bach! I już. Wydarzyć się ! W bliżej nieokreślony dzień, ale zapewne już-już-już niedługo.
    A ‚żeby to się wydarzyło’ wystarczy umalować usta, w piątkowe/sobotnie wieczory bywać regularnie w tych samych miejscach w gronie tych samych znanych sobie ludzi.
    Christian Gray też się przecież Anastasii ‚wydarzył’… Książę Kopciuszkowi, Bestia Złotowłosej …
    Obserwuje znajome singielki i ich strategie ‚wyszukiwania’. I stwierdzam jedno – to w zasadzie bierne polowanie. A używając terminologii wędkarskiej (ryb nie łapię) – zamiast obejść rzeczkę aktywnie ze spinningiem po wszystkich ciekawych miejscach – wolą usiaść przy zarzuconej przynęcie, w jednym miejscu.
    Przecież musi się zdarzyć…

    • Neq

      Jakie ciekawe miejsca polecasz obejść?

      • Podam jako ciekawostkę. Moja koleżanka z aplikacji zapisała się do klubu jachtowego. Nietypowe, prawda? I znalazła tam przyszłego męża. Wydaje się być zadowolona.

      • S.

        Tak jak w filmie:
        „Franz bo Ty szukasz dziewczyny w rynsztoku, ja moją Mariolkę poznałem w bibliotece”
        Nowy

        Fajnych ludzi poznaje się zwykle tam gdzie Ci mniej fajni się nie pokazują.

      • Ciężko mi powiedzieć, małżonkę poznałem na spacerze z psem :D

    • 100% racji. Inna sprawa, że takie oszczędzanie energii i wybieranie najłatwiejszych rozwiązań to nie tyle cecha kobiet co ogólnie ludzi. Z tego powodu np. tinder odnosi takie sukcesy, bo stwarza złudzenie działania oraz wiąże się ze zużywaniem absolutnego minimum energii przy niemal całkowitej eliminacji ryzyka. Skoro norma kulturowa jest taka, że to facet jest stroną aktywną, to nic dziwnego, że kobiety skupiają się na „wyglądaniu” i czekaniu.

      Przykre, i nie dotyczy to tylko związków, jest to, że takie chodzenie na łatwiznę nie prowadzi do długoterminowo dobrych efektów.

    • Anna Bystrek

      Naprawdę, mizogizm 100%. Kobieta maluje usta, wybiera się na piątkową imprezę i jeszcze ma czelność w tak włożone minimum pracy oczekiwać spektakularnych efektów na miarę poznania Christiana ekhm Grey’a. Ależ nie jest to domena kobiet…. a ludzi! Dobrze, że kolega do-wyjaśnił.

      Hahaha.

      • Nie 100. Dwieście, co najmniej dwieście.
        Pozdrawiam.

      • Mizoginizm jak już.
        Widzę, że koleżanka odznalazła się w opisie :)

      • Anna Bystrek

        Nope, szowinizm.

        Koleżanka?

        Kolega chyba z ery ‚kierownika’ i ‚daj na piwo’.

      • Masz pełna prawo nadawać etykiety i szufladkować do woli :) Co jednocześnie stawia w bardzo komfortowej intelektualnie pozycji bo wystarczy napisać: nacjonalista, lewak, Żyd, mason, mizogin, feministka, pisowiec, leming – i sprawa jasna, nie trzeba nawet choć powierzchownie zgłębić się w argumentacje adwersarza. Piękny przykład ad personam a nie ad rem.
        Jak na 300% szowinistę przystało życzę miłego dnia.

      • Anna Bystrek

        Mój komentarz o szowinizmie 300% jakoś nie ujrzał na tej stronie światła dziennego, a zawierał link do miejsca i wątku gdzie banda kolesi bez pokazywania swoich twarzy, imion i nazwisk, jedzie po kobiecie – bardzo merytorycznie – zniesławiając jej wygląd, proces starzenia, seksualność, i nadaje szereg etykietek – nie przebierając w słowach.

        Jako gentleman, na którego Ty czy Volant pozujecie – nie wiesz, że milczenie jest złotem? Niestety, wstawienie zdjęcia profilowego w garniturze ze stocka to za mało aby nim być.

        Jeśli i ten komentarz nie zostanie publiczny, to gratuluję cenzury Volant. Twoja wiarygodność i tak jest już równa 0.

      • Pozwolę sobie zacytować: ‚jako gentleman (…) nie wiesz, że milczenie jest złotem?’

        Podsumowanie, które pięknie podkreśla Twoje nastawienie. Ty masz prawo słać w przestrzeń publiczną swoje stanowisko, żądania, roszczenia i poglądy oraz rościć sobie prawo do traktowania ich jako jedynych słusznych i społecznie akceptowalnych – a druga strona ma prawo … milczeć.
        Urocze, Pani Anno, niezwykle urocze.

      • Uważam, że moim zadaniem jako blogera jest dbanie o jakość dyskusji pod tekstami. Tak się składa, że wrzucanie linków do dyskusji tej osoby na całkowicie inny temat i w innym miejscu oraz używanie argumentów ad personam nie podnosi jakości dyskusji. Zapewniam Cię, że gdyby inny użytkownik chciał wrzucić komentarz zawierający treści z Twoich innych profili – postąpiłbym identycznie, również go nie publikując.

        Jeśli to sprawia, że moja wiarygodność jest równa zeru, to będę z tym żył. Osobiście uważam jednak, że tak kazała mi postąpić przyzwoitość, ale możesz o tym myśleć cokolwiek chcesz.

    • I jak widać masa czytelników albo a) nie zrozumiała tekstu albo b) nie chce go zrozumieć.
      A rzeczywistośc jest dokładnie tak prosta jak opisana przez Volanta.
      Powiedzenie kobietom, że problem leży w nich to wyciągnięcie płachty na byka. Przecież one mają i właściwy target i są inteligetne i atrakcyjne i do tego aktywne (w domyśle na tinderze) :)

      • Nie chce.
        Po co burzyć sobie starannie wypielęgnowaną wizję rzeczywistości, gdzie jest się samemu doskonałym, wyjątkowym i prawie idealnym a wszelkie problemy i niepowodzenia w kwestiach partnerstwa to wina ‚ich’. W domyśle – mężczyzn. Istny manicheizm, z jednej strony siły dobra i jasności, popkulturowy Zakon Jedi, z drugiej ‚samo zło’. Sobie przypisać (i być święcie przekonanym, że tak jest naprawdę) same pozytywy a drugą stronę obarczać wyłącznie odpowiedzialnością.
        Rzeczywistość jest dokładnie taka jak wspomniał Volant i Ty Entropysphere. Na moje oko, a obserwatorem jestem dość uważnym pisząc nieskromnie, większość kobiet ogranicza się do poszukiwania które nazwałbym biernym, czy też ‚ogłoszeniowym’. To trochę jak danie ogłoszenia „oddam kotka w dobre ręce” a potem CZEKANIE, kto się zgłosi oraz selekcjonowanie tych zgłaszających się. W pakiecie jest konto na Tinderze, konto na FB w serią zdjęć „365 razy ja na 365 dni w roku”, konto na badoo czy sympatii, najlepszy make up + ciuchy w czasie wyjść ‚na miasto’. I koniec. A później ewidentne mylenie lajków pod fotkami i zaczepek ‚Mietków’ na portalach randkowych z pojęciem ‚atrakcyjność i rozchwytywanie’. Statystyczny ‚Mietek’ zaczepia jak leci, nie dlatego żeś wyjątkowa jedna z drugą, tylko że ‚Mietek’ zaczepi wszystko co jest płci żeńskiej i z bliska humanoidalne. Bo to właśnie Mietek. Ale poczucie własnej wyjątkowości puchnie – to i potem podnoszenie poprzeczki wymagań pod sam sufit oraz głośne kontestowanie rzeczywistości w internecie.
        Fajnych, sensownych i naprawdę fantastycznych kobiet jest mniej więcej tyle samo co fajnych, sensownych mężczyzn. Z 15-20%. Może mniej. Ale jak powiesz prawdę, że polepszenie rzeczywistości zaczyna się w momencie solidnej pracy nad sobą i urealnienia swoich oczekiwań – to się zostaje mentalnie zasztyletowanym i otagowanym jakąś kończącą dyskusję etykietą. Bo tak łatwiej, bo to nie burzy życzeniowej percepcji świata, gdzie z jednej strony jest samo co najlepsze a z drugiej – banda nie chcących wypełniać życzeń i wyśrubowanych standardów ‚niedojrzałych do związku egoistów’.
        Ech…

      • Nie narzekaj tylko zadbaj o byciu w tych 5% (imho tyle jest a nie 15-20).
        Nie ma co ratowac swiata, ktory uratowany nie chce byc. Kazdy ma takie zycie jakie sobie wypracuje…

  • Czytam komentarze i tak myślę, że każdy widzi w tym tekście tylko tyle ile sam doświadczył. Jeśli uważasz, ze pierwszą i drugą kategorię dzieli poziom finansowy, intelekt, czy cokolwiek innego po czym „łatwo” tych panów będzie rozróżnić, to to chyba nie o to chodziło… To nie tak, że odpowiedni poziom wykształcenia czy zarobków gwarantuje niebycie Mietkiem. To jest decyzja, rozwój i tyle. I można być Mietkiem mając miliony na koncie, gustując w prostych laskach, które nie zostawią i cały czas trząść się ze strachu przed tym, jak inny Cię oceniają. Można być Mietkiem, który nie jest w stanie sam ze sobą wytrzymać, bo sam siebie nie lubi, ale kobietą będzie pogardzał właśnie za to, że jej potrzebuje. To taki zakamuflowany typ pierwszy przebrany za typ drugi. Tak samo jak samotny wilk, za którym my kobiety też chętnie lecimy w ogień, a który daje ułudę bycia panem samego siebie. Jednak to nadal nie to, o co chodzi…
    I choc sama pewnie przez Volanta zostałabym zaklasyfikowana jako nie do końca dojrzała kobieta (bo zanim zobaczyłam czego ja potrzebuję, to już byłam w związku na stałe), to jednak ze swojej strony mogę dorzucić do tego tekstu tyle: faceci z drugiej grupy są o wiele prostsi w obsłudze. Bo jeśli jesteś ciekawą pewną swojej wartości osobą i on też, jeśli oboje rozumiecie rozwój, to mało co stoi na przeszkodzie, żeby się dogadać. I on zrozumie Twoje Nie, Twoje branie, dawanie i Twoje oczekiwania, bo ma co dać w zamian. I nie trzeba wokół niego chodzić na paluszkach, żeby tylko jego ego nie uszkodzić. To jest wolność – w związku. I to naprawdę świetne uczucie jest. Fakt, ze dotarcie do tego miejsca kosztowało mnie dwa małżeństwa, kilka dodatkowych związków, ogrom pracy nad sobą (ale nie po to, żeby wreszcie być kogoś godną – to pomyłka w założeniu jest, bo to dla siebie pracujesz!) i wiele lat. Ale nie żałuję, bo warto było.
    I za każdym razem czytając teksty o związkach tutaj przekonuję się, że warto. :)

    • krzysztof

      „To nie tak, że odpowiedni poziom wykształcenia czy zarobków gwarantuje niebycie Mietkiem.”

      dokładnie tak: ja mam zupełnie niezłe wyższe studia, liczne szkolenia po studiach, podobno ciekawe pasje i szerokie horyzonty, no i zupełnie przyzwoicie zarabiam. I jestem w kategorii Mietków. Głębokich Mietków.

      • „podobno ciekawe pasje i szerokie horyzonty”? Pytanie co Ty o tym sądzisz, nie inni, dlaczego uważasz, że to nadal za mało, żeby „trafić na level drugi” i ile to jest wystarczająco. Poza tym, to że ktoś tu czy tam napisze, że są dwa typy a ktoś inny się z tym zgodzi nie oznacza, że automatycznie musisz zrobić wszystko, żeby być zaliczonym do tej czy tamtej grupy. ;)
        Dla mnie, najważniejsza jest odpowiedź na pytanie po co masz ten zawód, szkolenia i pasje. Bo ja mam je dla siebie, bo tak mi w życiu ciekawiej. I tylko po to, nie wcale po to, żeby komukolwiek się ze mną bardziej interesująco rozmawiało. Jasne, że jak już jesteś w związku to sprawa się trochę zmienia i dbasz o to co masz, dokładając do wspólnego ogniska (czyli na przykład starając się, by rozmawiało się ciekawie, przynosząc jakiś temat wart pogadania, czy coś interesującego do zrobienia razem, albo dzielisz się swoimi przemyśleniami). Ale gdy jesteś sam, to dla kogo robisz to, co robisz?

  • renter

    Generalizacja ponad miarę. Co niektórzy biorą chyba ten podział dosłownie, a przecież życie nie jest zerojedynkowe. Skończmy z tym prymitywnym szufladkowaniem bo jako „inteligentny mężczyzna” (a na pewno każdy tak o sobie myśli czytając te teksty, wiadomo ja jestem jak trzeba) mam juz mdłości. Masa tępych zombiaków bez ambicji i celu z kompleksami, niską pensją i skarpetami pod łóżkiem. Po drugiej stronie te kilka procent szlachetnych asów, piękni wysocy, zamożni, obyci i w ogóle lampka wina oraz rozmowy o płynnej rzeczywistości. Ja tego wokół siebie niestety nie widzę.
    Według mnie uczucia bycia niepotrzebnym kobiecie w jakimś tam stopniu obawia się każdy facet. Także pokazując na siłę jak bardzo są niezależne, kobiety często grają na własną niekorzyść. Wystarczyłoby trochę spuścić z tonu i skrócić listę wymagań, a zobaczycie ile fajnych gości czai się za rogiem. Wiem, brzmi przerażająco.
    W drugą stronę też to działa. Inteligentny, świadomy facet wbrew pozorom nie jest aż tak wysoko ceniony. Wśród moich znajomych to dziewczyny w danych związkach są przynajmniej trochę bardziej inteligentne (bez względu na to co opowiada Korwin-Mikke :P). Bystry facet to spore ryzyko: nie tak łatwo nim manipulować, a w razie konflitku przewidzieć jego ruchy. Także najbardziej porządany typ na życie to taki bogaty osiołek, oczywiście wygląd in plus. Kolega krzysztof chyba po prostu musi celować w te maksymalnie inteligentne, odpuszczając sobie niezainteresowaną Tobą resztę. Nawet własna mama, a jej nie posądzałbym o złe intencje, powiedziała mi kiedyś – fajnie jak facet jest mądry i zabawny, ale żadna dziewczyna nie będzie z nim tylko dlatego ;)

    • Myślę, że pokazując ‚na siłę’ cokolwiek gra się na własną niekorzyść.

  • Nie śledzę na tyle uważnie wiadomości, żeby się upierać, ale to nie jest tak, że ten z Sobieskim nie jest przeznaczony do rozliczeń międzybankowych, więc właściwie nie będzie krążył wśród obywateli?

    Źródło np. to: http://wyborcza.biz/biznes/7,147743,21326917,banknot-500-zl-juz-od-10-lutego-ale-nie-tak-latwo-bedzie-na.html?disableRedirects=true

  • To jest czarno białe, bo jest to jeden z tych przypadków, w których rzeczywistość tak wygląda – większość kobiet jest zainteresowanych mniejszością facetów. Jeśli nie jest się w tej mniejszości to należy się do pierwszej grupy, a żeby trafić do drugiej warto popracować nad sobą: swoimi przekonaniami, umiejętnościami, towarzyskością czy rozwiązaniem ciągnących się za nami problemów. Sam staram się robić to regularnie.

    • Leme

      Nie wydaje mi się żeby to tak wyglądało. Pomijając, że nie zgadzam się z podziałem na dwie grupy zamiast z przedstawieniem tego jako kontinuum, to przecież pewność siebie nie jest jedyną cechą u faceta, której kobiety szukają (facet niewierzący w siebie może być uroczy i mieć tonę innych zalet). A wierności w związkach chce chyba każdy, nie tylko ci z zaniżoną samooceną. Jedni bardziej się stresują że partnerka odejdzie, inni wierzą że ich związek jest coś warty i stresują się mniej, ale wydaje mi się, że każdy człowiek ma momenty zwątpienia i mniejszej wiary w siebie a do tego każdy chce trochę czego innego. Plus nawet facet z niską samooceną może mieć super kobietę, bo ona może zobaczyć w nim coś wartościowego, nawet jeśli on tego nie widzi. Gdyby większość chciała mniejszości to mielibyśmy albo dużo mniej związków, albo przynajmniej dużo mniej szczęśliwych związków, a to dość ponura konkluzja.

      • Rzeczywistosc jest bialoczarna. Reszta to myslenie zyczeniowe, ewentualnie projekcja seriali na rzeczywistosc.
        Kobiecie w zwiazku sie ufa albo nie tak samo jak wierzy sie w siebie albo nie. Reszta to konsekwencje dwoch pierwszych rzeczy

      • S.

        Rzeczywistość jest szara. Odcienie zauważamy według własnej interpretacji.

      • piotrosc .

        Tak, ta konkluzja jest ponura, tylko jest też prawdziwa, więc po co jej zaprzeczać zamiast się z z nią pogodzić.

    • Gocha

      To wcale nie jest takie oczywiste! Równie często spotykany typ
      nr 3 – najgorszy, bo nieokreślony. To taki Andżejson vel Brajanusz, który podglądając
      brokatowych blizerianów na instagramie, utwierdził się w błędnym przekonaniu że
      posiadł cząstkę ich zajebistości. Rozpoznać go można błyskawicznie – po dumnie
      prezentowanych gaciach Kelvina, zamówionych na aliexpress. Jego pasją są
      podróże, a najlepszy trip życia to Hurghada all inclusive. Tego lata planuje
      zjechać Tajlandię, of course nie zastanawiając się czym jest pora deszczowa. Od
      czasów Janka Muzykanta nie miał w ręku nic, co zawierałoby więcej niż kilka
      zdań złożonych. Smutne, ale akurat pod tym względem stanowi statystyczną
      większość. I nawet tracąc kilka godzin w kolejce na wyprzedaży, jedyne co
      przeczyta w swoim ajfonie to jak efektownie wywinąć nogawki w jeansach. Zainteresowania
      to oczywiście sporty ekstremalne! Każdy wypad na Hel jest szeroko dokumentowany
      w social mediach. Postępów technicznych zero, jedyne co się zmienia to stopień
      opalenia dość zadbanego ciała. I wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze?! Ten
      ekstremalny poziom obłudy. To że ów Andżejson robiąc sobie setne zdjęcie w
      najmodniejszej knajpie, myślami siedzi pod budką z kebabem oblizując paluchy z
      czosnkowego sosu. Zawsze naiwnie myślałam że każda jednostka ma jakieś swoje unikatowe
      przemyślenia, mniej lub bardziej pokręcone zainteresowania, cokolwiek ciekawego
      do opowiedzenia. Błąd!! Smutna większość tylko kreuje swój wizerunek na miejskiego
      króla życia, kładąc się spać obok swojego ogromnego ego – o ile zrobi im trochę
      miejsca. Jestem uważnym obserwatorem. Uwielbiam przyglądać się ludziom, ich
      wzajemnym relacjom, i temu jak skonstruowany jest dzisiejszy świat. I dlatego nie
      kwestionując obecności na rynku dwóch typów o których piszesz, uważam że coraz
      większą popularność zdobywa jednak Andżejson, czyli tak naprawdę Pan Wydmuszka.

      • Jeśli ktoś nie jest typem nr 2 to jest tylko jedną z wariacji na temat typu nr 1.

  • „Mówiąc kobietom, że tyko tacy faceci je docenią, ogarnął i tylko w takim teamie mogą być szczęśliwe”

    Paradoksalnie tak nie będzie, bo większość kobiet nie ma odpowiednich cech, żeby facet, z którym ona chciałaby być, chciał być z nią (to samo zjawisko występuje też w odwrotnej konfiguracji). Więc nie chodzi mi o to, żeby nie dawać szansy Mietkom, ale trochę bardziej realnie patrzeć na swoje szanse. Przesłanie tekstu (w mojej opinii) jest takie: Chcesz kogoś ekstra? To świetnie, ale pamiętaj też o tym, że trzeba dać wtedy z siebie duuuużo więcej. A jeśli już to dajesz to nie przejmuj się, że nie doceniają Cię Mietki, bo to nie jest Twoja grupa docelowa.

    • S.

      Słusznie. Czasem nam się wydaje, że jesteśmy w grupie II gdy faktycznie należymy do grupy I. Najtrudniejsze w tym wszystkim to zdać sobie z tego sprawę.

  • Beata Gałuszka

    Omg, dziękuję. Wiosna idzie akurat wielkimi krokami. Dość nieporozumień i porażek. Volant, Ty to potrafisz ładnie sklecić, nazwać i rzucić spragnionym czytania. Czekam na książkę.

  • ale

    Co z tymi pierogami? To kobieta już nie może lubić lepić pierogów, bo automatycznie odejmuje jej to atrakcyjność, inteligencję i sukces życiowy? Automatycznie staje się materiałem dla tego słabego Mietka? A normalny facet tez już nie może lubić pierogów swojej kobiety, bo… ‚patrz wyżej’? Boszzzz, i opiekuńczość też słaba? Lubie czytać Twoje teksty Volant, ale czasami za dużo tej kreacji na człowieka sukcesu na każdym polu, a za mało bycia człowiekiem po prostu.

    • Yyy… ale rozumiesz co to dowcip? Na żart o Gangu Albanii w tym tekście też się oburzyłaś? Trochę więcej dystansu życzę :)

      • Jejuuu, dlaczego się wszyscy tak oburzają tymi pierogami. :D Proszę się od nich odczepić. Jak się komuś tylko chce, to można i prowadzić swój biznes, i rozwijać pasje, i wspierać faceta, i być atrakcyjną, i jeść z nim własnoręcznie robiony makaron/rosół/pierogi/pizzę/etc. Jeszcze nie słyszałam, aby pierogi obniżały IQ. Więcej otwarcia się i doceniania nawzajem, a mniej postawy roszczeniowej.
        Fajny tekst, Volant, dobrego dnia! :)

  • Lekki offtop, kiedy można liczyć na wydanie nowej książki Volant ?

  • KaZet

    Uratowales mnie Volant. Teraz gdy kobiety zapytaja mnie czemu (nie mam faceta, dzis prawdziwych facetow juz nie ma, nie moge trafic na atrakcyjnego faceta), po prostu wysle im Twoj link:) Tylko czy to cos da. Moglbys napisac cos bardziej przystepnego dla osob opornych i odpornych na wiedze interpersonalna. Choc pewno nie do nich kierowany jest Twoj wpis/blog.

    • piotrosc .

      Sama odpowiedziałaś sobie ostatnim zdaniem na cały wywód. To smutne, przeszedłem już ten etap i już wiem, że nie warto tłumaczyć pewnych rzeczy pewnym ludziom. Nawet najbliższej rodzinie! Trzeba po prostu szukać tych, którzy to już rozumieją.

    • S.

      „Tylko czy to cos da. Moglbys napisac cos bardziej przystepnego dla osob opornych i odpornych na wiedze interpersonalna.”
      Tak. Ja mówię „spie*dalaj”. Tłumaczenia są zbędne.

      • Jesteś taki twardy, a piszesz „spierdalaj” z gwiazdką? :D

      • S.

        Spierdalaj.

  • Dam

    @Volantification:disqus

    Nie odnosisz wrażenia, że to trochę takie „pierdolenie”? W Polsce jest około 7 mln singli. Każdemu z nich wydaje się, że jest wyjątkowy i zasługuje na wyjątkowego partnera. Przeciętna laska chce połączenia Grey’a i Goslinga, a przeciętny facet Alby i Grey(tutaj akurat Sasha’y). Problem w tym, że to co wartościowe rzadko zostaje niezauważone. Tak jak złoty, jednouncjowy Krugerrand nie poleży długo na ulicy, bo ma wartość i ktoś go podejmie, tak wartościowa osoba prawie nigdy nie jest samotna. Wielu singli w tym momencie zaboli dupa, ale taka jest prawda. Wszyscy ludzie twierdzą, że są inteligentni. Nie spotkałem jeszcze osoby, która by twierdziła, że jest głupia. Przeświadczenie o mądrości posiada każdy, ale pokażesz takiemu równanie: „x^2 = -2″ i będzie się na nie gapił jak wół na malowane wrota. Tak samo jak nie znam osoby, która za wygląd w skali 1-10 dałaby sama sobie poniżej 6. Każdy jest przynajmniej „letko” powyżej przeciętnej. Że przeczy to krzywej Gausa nie ma znaczenia.

    • Dokladnie tak.
      Natomiast jest cos takiego jak decyle i gorny decyl damski bedzie odpowiadal gornemu decylowi meskiemu.
      A te 7 milionow singli (friends with benefits sie tutaj nie lapia) widocznie mierzy wyzej niz powinno.
      Popyt i podaz….

  • Filip

    „a ich oczekiwania dzieli mniej więcej tak duża przepaść jak muzykę i twórczość Gangu Albanii.” – Mam wrażenie, że w tym miejscu planowałeś dokończyć zdanie w jakiś niezwykle błyskotliwy sposób jednak z powodów mi nieznanych tak się nie wydarzyło, jeśli masz taką możliwość to edytuj bo umrę z ciekawości zastanawiając się nad puentą ;)

    • To już jest skończone zdanie, bo twórczość Gangu Albanii nie ma nic wspólnego z muzyką.

  • Peter

    Ja zauważyłem dosyć odmienną rzecz. Mam wartościowych znajomych (facetów) oraz koleżanki, które są święcie przekonane o swojej inteligencji, zaradności i celach oraz o tym, jak to inni faceci boją się ich poprzez to, że są takie mądre, samodzielne, rozwijające się – problem w tym, że na gadaniu o tym się kończy.

  • Gontaria Natalek

    Z całym szacunkiem, facetów wyczekiwanych jest znacznie mniej niż wyczekiwanych kobiet. Albo tak to wygląda w Warszawie.

  • m0gart

    Podobnie jak tylko garstka jest kobiet inteligentnych, pięknych i z dobrym charakterem.

  • Herodot Herodotus

    „Tylko, że dwoje maleńkich, cudownych ludzi może tego nie zrozumieć…” Nie rób ze swoich dzieci przygłupów. Dzieci doskonale czują i rozumieją co dzieje się z ich rodzicami. I jeśli uważasz, że lepiej dla tych dzieci aby były świadkami przez wiele lat, jak ich matka się poświęca dla nich, aby nabierały nawyków/wzorców, że trzeba tak robić to znaczy, że jeszcze dużo musisz zrozumieć/nauczyć się.
    Chcesz się rozstać to się rozstań ale to ma być Twoja decyzja – nie zasłaniaj się dziećmi. Dzieci to tylko „depozyt” na średnio 20 lat. Potem sobie pójdą…
    W życiu wszystko jest ważne – nic nie jest najważniejsze.

    • S.

      „depozyt” , słusznie. Za dużo jest gadania o szczęśliwym dzieciństwie. Zadaniem rodzica jest przygotować dziecko do dorosłego, samodzielnego życia a nie marnowania swojego życia bo dzieci…

  • neitka1

    A ja bym nieco ten tekst ‚poprawiła’. Moim zdaniem typ pierwszy to osoby o niezdrowym podejściu do siebie, które w zależności od sytuacji zewnętrznej owocuje bezwzględnym przekonaniem o swojej najwyższej bądź najniższej pozycji w stadzie – ilu Mietków jest przekonanych, że to oni są tymi ‚naj’, a w chwilach słabości popłakują, że żadna ich nie chce. Typ drugi to osoby o normalnym podejściu – znają swoje plusy i cenią je, znają minusy i pracują nad nimi. Potrafią rozpoznać co jest ich planem a co marzeniem. I tu zawartość portfela czy wykształcenie nie ma znaczenia. Taka osoba często uczy się bez pozy najbardziej obytego, otwarcie potrafi przyznać, że czegoś nie umie i tym cudownym sposobem unika ‚januszowania’. I takiej samej normalności oczekuje od swojej partnerki, zatem naturalnym jest, że nie może to być kobieta, która czeka aż facet naprawi jej świat nadjeżdżając na białym koniu nareszcie pokazując jej, jak to jest czuć się księżniczką.

  • piotrosc .

    Poświęcając się i zostając przy kimś przy kim być już nie chcesz robisz krzywdę zarówno tej osobie jak i samemu sobie. Najlepsze co można wtedy zrobić to rzeczywiście nie marnowania ani jednego dnia drugiej osobie i pozwolenia tak jej jak i sobie na odnalezienie właściwego partnera.

  • S.

    Teraz tylko czekać jak zrobią jeszcze większy nominał z kotem prezesa :)

  • Mnie się wydaje, że jest jeszcze typ numer 3. Taki szarak w Twoim czarno-białym świecie. Facet, który funkcjonuje, jak Mietek ale zdarza mu się podejmować mądre decyzje i myśleć w sposób trzycyfrowy. Mężczyzna, który ma wszystkie cechy typa numer 2 ale czasem mu z kieszeni burak wychodzi, jakoś tak boczkiem. Facet, który w pewnych sytuacjach jest „Romanem”, a w pewnych samcem z wyższej półki. Gość, któremu trudno przykleić na czoło numerek. Taki typek, na którym można się nieźle przejechać, zdziwić, zakląć i zapłakać nad zainwestowanym w niego czasem i uczuciami.

  • Mimi

    jesli myślisz już o niej w ten sposób, jaki napisałeś powyżej, to nie ma sensu tego kontynuować…
    „Ona kieruje się lękiem, jakaś zaborczość w tym jest i generalnie jest to męczące.” – to jest złe i tak nie powinno być.

  • Alrak

    Witaj Volant. Swietny artykul ..jak zswsze. Jedyne co bym dodala to 3 typ mężczyzn-czyli wybuchowa mieszanka typu 1 i 2. Charakteryzujac krotko: mężczyzni 3 typu sa pewni siebie,czesto jednak ta pewnosc nijak ma sie do rzeczywistości. Wzgledem kobiet maja wygórowane wymagania..najlepiej piekna, inteligentna z duza kasa na koncie. Ma byc wysportowanym wampirem seksu..ale czas dla siebie w ktorym mialaby np dbac o sylwetke ma byc scisle ustalony z planem „pana typu 3″. Taki facet w pewnym sensie posiada również cechy kobiety- „ma zawsze racje ” :-) kazdy jego wybór chocby tak trywialny jak film w kinie jest zawsze najlepsza,niepodważalna decyzja. Sam w sobie nie widzi zadnej wady-choc daleko mu do wygladu Brada Pitta, uwaza sie za
    bozyszcze kobiet. Jesli juz uda mu sie cos osiagnac..nawija o tym przez kolejny rok tlumiac wszystkie osiagniecia swojej kobiety. Biada tej na ktoren drodze stanie taki typ. Z tego typu zwiazku wychodzi sie z mocno nadszarpnieta psycha i mnóstwem kompleksów.
    X.

  • Wojti

    Myślę ze wielką rolę gra świadomość tego ze niewystarczy kupowac kwiaty ale trzeba miec swoje ambicje i pasje. Wtedy jest sie atrakcyjnym facetem. Będąc 2 lata temu w Warszawie usłyszałem zdanie ktore zmienilo moje podejscie do mojego małżeństwa. Jakby ktos je chcial poznać to niech sie odezwie.

  • Fajnie napisane:) Aczkolwiek ja wyróżniłabym kilka dodatkowych typów mężczyzn, niż wspomniane 2;D