Z okazji publikacji wcześniejszego wpisu, uświadomiłem sobie, że jest w nim pocisk po parciu na karierę, ale nie ma konstruktywnych rad, w jaki sposób żyć inaczej.

Dlatego ten tekst dedykuję wszystkim: kobietom, których ulubionym słowem jest samorealizacja, studentom, licealistom, którzy za kilka dni będą podchodzić do matury, żeby mieć poczucie robienia czegokolwiek ze swoim życiem, chociaż jest to w 90% przypadków przepustka do zmarnowania kolejnych pięciu lat życia (Nie. Nie jesteś w pozostałych 10%), różnego typu nieogarom spisanym na straty, hodowcom owiec oraz gościom w swetrach w romby.

  1. Po pierwsze, uświadom sobie, że nie trzeba tak żyć. Wywal ze swojej głowy wszystkie: „Nie mogę/Tak się nie da/Mama mi nie pozwala”. Pierdol to! Nie masz wpływu na to jakie myśli przychodzą ci do głowy, ale masz wpływ na to jakie w niej zostają. Skorzystaj z tego. Jest to o tyle ważne, że nastawiając się na inne niż standardowe sposoby życia, zaczniesz je zauważać. Bez tego ani rusz dalej.
  2. Rób rzeczy, które mają znaczenie. Rozwijaj się. Nie marnuj czasu, bo masz do dyspozycji tylko 30000 dni, z czego przez piętnaście lat nie decydujesz sam za siebie, a przez ostatnie piętnaście lat znów sikasz w pampersy. Jeśli nie wiesz co robić, po prostu rób wszystkie półproduktywne zajęcia o jakich ostatnio napisałem – chociaż pośrednio, to dzięki nim baaaaardzo się rozwiniesz.
  3. Słyszałeś kiedyś zdanie, że najlepiej zarabiać na swojej pasji? To ściema. Pasja to pasja, kasa to kasa. Jak masz rozsądnie wycenić coś, co normalnie robisz na co dzień? Jak masz uważać, że to fajny sposób na życie skoro powiedzmy lubisz fotografować? Przecież biznes to nie tylko pstrykanie fotek, ale też księgowość, marketing, reklamy i obsługa klienta. Pasja w tym wszystkim to co najwyżej 20% całości. Podejrzewam, że pozostałe 80% wystarczy żeby ją tobie obrzydzić.
  4. Określ w czym jesteś dobry. Na czym się znasz? Co umiesz robić? To może być cokolwiek. Pieczesz świetne ciasteczka? Wrzuć je na listę. Hobbystycznie naprawiasz silniki? Wrzuć je na listę. Malujesz karykatury? Wrzuć je na listę! Żeby zarabiać samodzielnie, musisz być w czymś dobry. Kropka. Nie wiesz w czym jesteś dobry? To przeanalizuj swoje wykształcenie i doświadczenie zawodowe. Jeśli wciąż nie wiesz, to próbuj tak wielu rzeczy jak to tylko możliwe i specjalizuj się w tych, które przychodzą ci z łatwością. Moment, w którym będziesz w czymś dobry łatwo poznasz po tym, że ktoś się ciebie zapyta: “Ej. Dlaczego na tym nie zarabiasz?”
  5. Wybierz dla siebie najbardziej opłacalny segment. Przyjmijmy, że robisz zdjęcia. Komercyjnych fotografów jest mnóstwo. Takich co wykonują zdjęcia ślubne jeszcze więcej. A co gdyby wyspecjalizować się w fotografii artystycznej? Albo w robieniu zdjęć ślubnych celebrytom? Albo w robieniu zdjęć inspirującym produktom i startujących firmom? Kiedy się rozwiną, to wciąż będą to twoi klienci. Pozycjonować możesz się ze względu na półkę cenową, grupę docelową klientów, rodzaj oferowanych usług albo sposób ich dostarczania. To bardzo, bardzo, bardzo dużo kreatywnych możliwości, do których wykorzystania potrzeba jednego: Mieć oryginalny styl myślenia.
  6. Zastanów się, komu przyda się to, w czym jesteś dobry. Pieniądze dostaje się za służenie ludziom. Im lepiej służysz tym więcej zarabiasz. Jesteś świetny w podatkach? To znajdź firmy, które dzięki twoim usługom mogłyby oszczędzić. Umiesz tresować psy? To znajdź ludzi, którzy mają z nimi problemy. Wiem, że łatwiej to powiedzieć niż zrobić, ale da się wszystko. Po prostu przestań wreszcie myśleć o sobie i o tym czego ty chcesz, a zacznij myśleć o tym, czego chcą inni ludzie. To właśnie jest podejście, które zapewnia efekty w relacjach z ludźmi, seksie i pracy.
  7. Zwiększ swój zasięg. Ilość zarabianych pieniędzy jest proporcjonalna do ilości osób, na których życie wpływasz. Prawda ignorowana przez wszystkich, którzy marudzą, że w tym kraju, to tylko “po znajomości”. Lepiej zadaj sobie pytanie: Dlaczego ci ludzie jeszcze mnie nie znają? A jak już sobie na nie odpowiesz, to idź i ich poznaj. Podobno dzieli nas pięć uścisków dłoni od poznania dowolnej osoby na świecie. Sprawdź czy to nie jest tylko teoria. Dobry wpis.
  8. Przekonaj swoich klientów, że umiesz robić to co chcesz im sprzedać. Przedstaw im swoje osiągnięcia wyrażone w liczbach, bo nie ma sukcesu, którego nie da określić się liczbami. Daj im za darmo próbki swoich umiejętności. Czego nie pokażesz, tego nie sprzedasz, więc pokaż!
  9. Określ dokładnie ile czasu chcesz poświęcać na pracę, żebyś nie skończył jako jej niewolnik. Najlepiej jeśli określisz też wystarczająco wysoką stawkę swoich usług, tak żeby nie ugrzęznąć robiąc małe rzeczy za małe pieniądze. Ewentualnie naucz się podejścia projektowego, czyli: „Robię coś raz, a korzyści mam z tego bardzo długo”. Tak robi się seriale, pisze książki, projektuje kolekcje ubrań, wymyśla gry planszowe i pozostałe produkty. Zwykle nie musi to też być szczególnie skomplikowane. Kiedyś w Złotych Tarasach kupiłem czekoladę na drewnianej łyżce przeznaczoną do rozpuszczania w mleku, w miarę ładnie zapakowaną. Tak prosto, że aż głupio. Najśmieszniejsze jest jednak to, że gość który je produkuje żyje dokładnie tak jak chce. Ty nie.
  10. Zachwycaj jakością! Dawaj z siebie więcej niż ludzie oczekują, bo dopiero wtedy będą naprawdę zadowoleni z płacenia tobie.

To tylko tyle. Nie mówię, że zaczniesz tak żyć z dnia na dzień, ale jeśli się postarasz, to zaczniesz. W przypadku obsesyjnego podejścia do kariery masz szanse tylko na pięć filiżanek kawy dziennie, problemy z erekcją i brak czasu żeby ją wykorzystać, kiedy się pojawi.

Zdanie klucz to: Bądź w czymś dobry i znajdź ludzi, którzy za to zapłacą. A jeśli do tej pory tak nie żyjesz, to albo nie jesteś w niczym wystarczająco dobry albo nie wiesz że da się tak żyć, lub się tego chorobliwie boisz.

Jeśli chcesz, możesz się bać, ale strachem jeszcze nikt dzieci nie wykarmił ani nie zapłacił nim za rejs po Karaibach.