Skąd się facetom wzięło przekonanie, że kobiety są romantyczne, tego nawet najstarszy i najmądrzejszy Indianin nie wie.

Podejrzewam, że winę za to ponoszą rycerze, konie, księżniczki – te sprawy. Cały proces socjalizacji, w którym chłopcom mówi się, że mężczyzna nie płacze, jest praktyczny, ma obowiązek cały czas myśleć o seksie i wykorzystuje kobiety. Dla odmiany dziewczynkom mówi się, że są trudne do zdobycia, o seksie myślą tylko w kontekście płodzenia potomstwa, a szczytem ich pragnień jest znaleźć sobie męża. 

Kiedy już się dorośnie, mało kto wpada na pomysł, żeby sprawdzić czy to na pewno jest prawda i woli wierzyć we wzór jaki wpoił mu wujek Disney albo feministyczna ciocia. To natomiast doprowadza do sytuacji, w której budowanie relacji wygląda jak gra w siatkówkę za pomocą paletek do ping-ponga, bo okazuje się, że cały świat działa według innych zasad niż się myślało. Kobiety okazują się silniejsze, potrafią mówić: “Spadaj!” oraz szybko uciekać na dźwięk zdania: “Kocham cię i już zawsze będę z tobą”, chociaż jeśli wierzyć filmom, powinny wtedy zemdleć z nadmiaru szczęścia, a także – jakby dziwnie to nie brzmiało – cierpliwe uwielbianie swojej wybranki prowadzi raczej do wzmacniania mięśni przedramienia niż do ślubu.

Wyidealizowany podział na romantyczne, uczuciowe kobiety oraz praktycznych, wyrachowanych facetów chwieje się w posadach kiedy tylko spojrzy się na fakty:

  1. To mężczyźni zakochują się częściej od pierwszego wejrzenia, bo głównym kryterium wiązania się przez nich w pary jest wygląd. Dla kobiet jest to poczucie bezpieczeństwa fizycznego i psychicznego, a to rzadko da się stwierdzić po jednym spojrzeniu.
  2. Samobójstwa z „miłości” (tak naprawdę to z głupoty), to domena nastolatków, a nie nastolatek.
  3. Większa ilość mężczyzn niż kobiet kończy jako bezdomni, a skoro tak, to gdzie ginie ten męski pragmatyzm?
  4. Po rozstaniach, kobiety wybuchają płaczem, pochłaniają litrowe opakowanie lodów podczas oglądania „Dirty dancing”, spotykają się z koleżankami opowiadając o tym jakim on był sukinsynem, a miesiąc później żyją już normalnie. Klasyczny facet, miesiąc później wciąż gryzie się myślą co spieprzył i jak to może naprawić.
  5. To faceci pomijają praktyczne aspekty kobiecej osobowości. Większość z nich nawet chętniej będzie z niezaradną dziewczyną, którą można się opiekować i bronić przed atakami pająków niż z taką, która osiąga większe sukcesy niż oni. A skoro dla kobiet tak bardzo liczą się uczucia, to dlaczego żadna z nich nie powie bez sarkazmu któregoś ze zdań:
    – Mieszkasz z mamą? Super!
    – Nieważne, że nie masz pracy. Liczy się to, że mnie kochasz.
    – Zawsze chciałam być z chłopakiem, którego jedyną pasją jest granie na playstation!
    – Nie musisz być ambitny i zaradny. Po prostu możesz zajmować się domem.
    – Nie obchodzi mnie, że nie mogę na ciebie liczyć. Ważne jest to, że masz dobre serce.
    – Więc twoja praca polega na adresowaniu kopert? Mega!

Ani to dziwne, ani złe. Tak po prostu jest. Gdybym więc miał dać jedną radę facetom, którzy chcą każdego dnia odpierać szturm seksownych dziewczyn, to brzmiałaby ona: Przestań obchodzić się z kobietami jak z jajkiem! Martwić się, że ją urazisz, zawstydzisz lub skrzywdzić. Szczerze? Marne są na to szanse.

Warto podchodzić do kobiet (tak jak do wszystkich ludzi) bez jakichkolwiek uprzedzeń, bo są duże szanse, że nagle okaże się, że wbrew pozorom, oczekiwaniom i naukom mamy kołaczącym się w głowie, one lubią klapsy, marzą o trójkącie, znają świńskie dowcipy, mają swoje fantazje seksualne, zazdroszczą, dają się łatwo przekonać do chodzenia na smyczy i seksu analnego, idą po swoje z siłą buldożera i z pewnością radzą sobie w życiu lepiej niż każdy maminsynek. Czasem zastanawiam się czy to one przypadkiem nie są znacznie bardziej zdecydowane i pewne tego czego chcą niż większość facetów, którzy zabierają się do nich jak pies do jeża.

Rousseau mówił, że kobieta powinna być damą w salonie i dziwką w łóżku. Gdyby trochę uważniej się im przyjrzał, zauważyłby że już tak jest.