Niedawno usłyszałem historię standardową aż do granic możliwości. Była sobie dziewczyna, która jak to dziewczyna marzyła o ślubach i poważnych facetach. Poważny facet to natomiast taki, który siedzi w domu w kapciach, a kiedy tego nie robi, to zarabia pieniądze i przynosi je do domu. Natomiast obowiązkiem żony jest co jakiś czas sprawdzać mu puls żeby sprawdzić czy żyje.

Miał być ślub, ale on ani trochę nie poważniał, więc dziewczyna stwierdziła, że to nie ma sensu i powiedziała:
– Nie chcę już z tobą być i nie wyobrażam sobie naszej wspólnej przyszłości.
On natomiast zareagował jak mężczyzna czyli poszedł się upić.

Najpierw mijały minuty, później godziny, a jeszcze później dni, aż w końcu ona dowiedziała się, że dwa tygodnie po rozstaniu zaczął sypiać z inną dziewczyną. Wtedy poczuła się naprawdę źle i stwierdziła:
– Najwidoczniej w ogóle mu nie zależało. Co warta była jego miłość?

W tej historii rozumiem wszystko, poza oczekiwaniem, żeby po rozstaniu, osoba której osobiście odpięło się smycz, wciąż zachowywała się jakby nic się nie zmieniło i tylko słuchała Gosi Andrzejewicz, pisała wiersze, cichutko łkała i przede wszystkim nie korzystała ze swoich genitaliów.

Każdego dnia ludzie zostawiają się, a później dziwią się i zachowują jak psy ogrodnika kiedy ci zostawieni układają sobie życie. „Bo jak to tak wcześniej ode mnie? Jak to możliwe, że kiedyś mówił, że jestem tą jedyną, a teraz jest z inną? To przecież nie dowodzi ich miłości.”

Nie wiem jak bardzo był upośledzony ktoś, kto stwierdził, że czas spędzony na żalach udowadnia uczucia, ale najwidoczniej w takich przypadkach najlepszym dowodem miłości byłoby się rozstać i umrzeć w samotności. Nakarmić cudze ego i wywołać melancholijny uśmiech, kiedy będzie opowiadać wnukom: „Kochał mnie tak, że już do końca życia był sam”. To dopiero byłaby piękna historia!

Tylko po co dawać innym piękne historie swoim kosztem?


A odpowiadając na tytułowe pytanie – płacz ile czujesz, że musisz, ale im szybciej wypuścisz z rąk przeszłość i chwycisz teraźniejszość, tym dla ciebie lepiej.

Print Friendly, PDF & Email