Miłość to trochę dziwka. Zaczyna się od pluszowych misiów i trzymania się za rączkę, a kończy zostawiając po sobie zgliszcza. Zawsze jest ktoś komu związek nudzi się szybciej i go kończy, co czasem powoduje, że druga strona nie chce się z tym pogodzić i zaczyna wysyłać do mnie maile z opisem tego jak wspaniale się zachowywała i kończące się desperackim pytaniem: „Jak ją/jego odzyskać?”

Jeśli wyczuwacie w moim wstępie ironię, to zupełnie niesłusznie, bo powinniście wyczuwać w nim Kurewsko Mocną Ironię. W gruncie rzeczy nie dlatego, że nie da się odzyskać swoich eks. Prawdę mówiąc jest to więcej niż możliwe i wcale nie takie trudne jak się uważa. Więc dlaczego czuć tutaj Kurewsko Mocną Ironię? Z dwóch powodów – pierwszym z nich jest irracjonalność odczuwanych uczuć, a drugim odpowiedź na pytanie czy w ogóle warto kogoś odzyskiwać.


IRRACJONALNOŚĆ


Są sytuacje, w których racjonalne myślenie otwiera butelkę wódki i wypija ją jak Rosjanie na Youtube.com dzięki czemu rozum zwalnia miejsce dla patrzenia na świat przez pryzmat emocji. Jedną z takich chwil jest strata czegoś co miało w naszym życiu stałe miejsce.

Na przykład gubisz sto złotych i nagle zaczynasz myśleć o wszystkich rzeczach jakie mógłbyś zrobić wciąż mając tą stówę, gdzie byś poszedł i jak byś spędził dzień wydając ją na mieście. Albo jeszcze lepiej – gubisz swoją komórkę! Proste urządzenie, mniejsze niż chihuahua, które towarzyszy ci od rana do wieczora i do którego nie przywiązujesz szczególnie wielkiej wagi. Zmienia się to po jego zgubieniu – nagle uświadamiasz sobie, że z tą stratą wiąże się powstanie pustki w twoim życiu. W mgnieniu oka tracisz kontakty, wiadomości, nie wiesz jak zaplanować sobie dzień, prawdopodobnie poczujesz się jak bez ręki, co chwilę będziesz łapał się na tym, że chcesz po niego sięgnąć, ale jego nie ma, a będą temu towarzyszyć dolegliwości fizyczne i psychiczne.

Być może wtedy ktoś podsunie ci inny telefon, ale ty tylko spojrzysz na niego jak na idiotę, bo co ci po innym telefonie? Przecież nie jest taki sam! Nie znasz go, nie umiesz tak sprawnie na nim pisać SMS-ów, nie ma tam twoich zdjęć, kontaktów, wiadomości i wspomnień, więc jest bezużyteczny i go nie chcesz. To tamten był idealny! Był najlepszym smartfonem świata, a każdy inny jest za mały, za duży, za lekki, za ciężki, zbyt brzydki, zbyt ładny, zbyt łatwy albo zbyt prosty w obsłudze. Po prostu nie jest nim. Nawet będąc identycznym wciąż nie jest wystarczająco dobry i stary mógł się zawieszać, przerywać połączenia i mieć podrapany kluczami ekran, ale wciąż był świetny i to z nim łączyły cię wspomnienia, podróże, imprezy oraz setki kontaktów.

Znamy to? Pewnie tak, bo dotyczy to wszystkich osób i rzeczy, które mieliśmy na co dzień i poświęcaliśmy im dużo myśli, czasu i emocji, a które nagle tracimy. Dotyczy to też byłych partnerów, ale tak jak strata telefonu nie oznacza, że nie da się bez niego żyć albo że następny nie będzie lepszy albo chociaż równie dobry tak to samo dotyczy ludzi w naszym życiu. Powiedz że jestem bezdusznym kutasem, ale to dokładnie to samo zjawisko odczuwania bolesnej pustki, idealizowania i pieczołowitego zacierania wad jak za pomocą gumki.

Zapomina się wtedy o tym, że on czy ona nigdy nie miała dla ciebie czasu, nie umiała gotować, nie doceniała cię, zrzędziła i kiedyś nawet podejrzewałeś ją o to, że używa penisa swojego szefa jako szczoteczki do zębów, a na pewno robiła cokolwiek złego. Wiesz skąd to wiem? Bo idealne związki się nie rozpadają, a już na pewno nie sypią się z dnia na dzień. Degradują się dużo wcześniej, a dzień pożegnania to tylko skutek. Rybę też wyrzucasz dopiero jak zacznie śmierdzieć, ale psuć zaczęła się dużo wcześniej.


A NA PEWNO WARTO JĄ ODZYSKIWAĆ?


A więc tak – byłeś dla nie czuły i opiekuńczy. Zawsze mogła ci się wyżalić, woziłeś ją i odbierałeś z pracy jeśli o to ciebie poprosiła. Jak jej się nie podobało, że wychodzisz z kumplami, to po prostu zostawałeś z nią. Słyszałeś, że o związek trzeba dbać i starać się, żeby nie spadła jego temperatura, więc robiłeś spontaniczne wycieczki, niespodzianki i kupowałeś kwiatki. No po prostu było idealnie! Tak? Znasz to?

A ona mimo to była niezadowolona i zostawiła cię/znalazła sobie kogoś innego/zdradzała cię mając to wszystko totalnie gdzieś? To tak jakbyś kupił swojemu przyjacielowi prezent – markowy, drogi zegarek. Idziesz do niego i mówisz:
– Proszę! Mam nadzieję, że ci się spodoba…
On otwiera prezent i mówi:
– Jest piękny, ale nie chcę cię więcej widzieć!
– Jak to?
– Tak to! Po prostu już wypierdalaj!

Czy w takiej sytuacji zapytałbyś co zrobić, żeby znów mieć ze swoim przyjacielem dobre kontakty czy byś przywalił mu w twarz i wykreślił ze swojego życia?

Ten przykład nie uwzględnia wszystkich niuansów, a przede wszystkim tego, że kobiety uznają za atrakcyjne jedne cechy a inne nie i tego nie przeskoczysz oraz faktu, że zachowywałeś się jak słodka cipka. Wciąż to nie zmienia tego, że nie doceniała twoich starań i za wszystko co dla niej zrobiłeś nagrodziła cię kopniakiem w krocze.

Dlatego jeśli nie masz do siebie szacunku możesz wciąż czytać ten tekst, żeby znów z nią być, ale prawdę mówiąc, lepiej to zrobić tylko po to, żeby zmienić się dla następnej dziewczyny i już nie popełnić tych błędów, a obecną eks (jeśli naprawdę nie możesz sobie odpuścić) potraktować tak jak na to zasłużyła – znaleźć w sobie wystarczająco dużo siły żeby ją sobą zafascynować, zaprosić na gorącą randkę i kiedy już się rozbierze, wywalić ją z mieszkania, a zaraz za nią jej rzeczy.

Oczywiście sytuacja może też dotyczyć kobiet i jakiegoś dupka. Wtedy polecam o nim zapomnieć, ale analogicznie – jeśli nie potrafisz, to przynajmniej go w sobie rozkochaj, ustaw sytuację tak żeby zaprosił ciebie na randkę w restauracji i dał ci olbrzymi bukiet róż, a następnie chluśnij mu drinkiem w twarz i zdziel go przez łeb kwiatkami. Zasłużył.


PROCES ODZYSKIWANIA UCZUĆ


Jeśli wciąż czytasz ten tekst to:
a) jesteś kretynem/kretynką, który/a nie jest świadomy/a irracjonalności swoich uczuć i tego, że jego eks nie zasługuje na nie
b) chcesz wiedzieć jak nie popełniać takich błędów w przyszłości.

Wspólną cechą osób, które chcą odzyskać eks jest to, że były miłe, słodkie i urocze. Taka postawa w stylu: „Ja cię kocham, więc zrobię wszystko żebyś był/a szczęśliwy/a nawet moim kosztem”. Rzadko te osoby zdają sobie z tego sprawę i każdy pantoflarz myśli że jest samcem alfa. Niestety to fikcja, a jeszcze większą fikcją jest myślenie, że bycie słodkim jest dobre. Słodkości sprawiają, że zaczyna nas mdlić i biegnie się do łazienki wymiotować. Bycie miłym jest nudne, bo można je utożsamić z pewnością – twoja dziewczyna jest pewna twoich uczuć i wie na czym stoisz, więc kolejna miła niespodzianka jej nie zaskakuje. I to bardzo niedobrze, bo ona chciałaby się za tobą pouganiać. Zobaczyć jaki jesteś męski, pewny siebie i… poza jej zasięgiem, bo to daje emocje. Sam sobie przypomnij co czułeś kiedy:
1) uganiała się za tobą jakaś dziewczyna (podpowiedź: „Jestem taki macho, ale ona jest taka nudna!”)
2) ty uganiałeś się za jakąś dziewczyną (podpowiedź: „Ona jest taka świetna! Muszę ją zdobyć!”)

Schizofreniczne, głupie, ale dokładnie tak to działa, bo ludzi nie interesują cudze uczucia, argumenty i interesy tylko własne, a jedyne co są w stanie docenić w innych to siła (jak nie wierzysz to poczekaj na sytuację aż ktoś przy tobie znajdzie się na skraju załamania nerwowego i zacznie płakać. Poczujesz wtedy litość, a jak przypatrzysz się jej bliżej to dojrzysz jej dwie części składowe: współczucie i głęboką pogardę).

To był pierwszy element wspólny dla kobiet chcących odzyskać swoje męski ciacho i dla mężczyzn tęskniących za najukochańszą. Skrócić to można do dwóch zasad: „Nie kochaj, tylko daj przestrzeń żeby ktoś mógł się w tobie zakochać” i „Dbaj o własny, a nie o cudzy tyłek”. Dalej jestem zmuszony podzielić tekst dla obu płci.


ODZYSKAJ JĄ


Proces dobierania się w pary wydaje się tajemniczy i niezrozumiały dopóki nie spojrzy się na niego z ewolucyjnego punktu widzenia, a z niego wynika, że są cechy, które stale uznaje się za atrakcyjne bez udziału racjonalnego myślenia. Jak nie wierzysz, to powiedz mi ile razy obróciłeś się za dziewczyną o wyglądzie krótkonogiego, włochatego krasnoluda. Jesteś facetem więc liczą się dla ciebie cechy związane ze zdrowiem i dobrym materiałem genetycznym. Dla kobiet liczy się co innego. W kolejności od najważniejszych są to:

1) ogarnięcie życiowe – czyli wykształcenie, zarabianie pieniędzy lub potencjał do ich zarabiania, znajomości, a więc społeczny status i umiejętności socjalne, dzięki którym możesz odnaleźć się w towarzystwie. Wynika to z faktu, że to kobiety są w ciąży i to przede wszystkim one wychowują dziecko, a dziecko wymaga potężnych nakładów finansowych (jedzenie, szkoły, ubrania, wakacje, gadżety itd.), których oczekują od mężczyzn. Tak po prostu jest i na pocieszenie dodam, że podobna postawa występuje niemal u wszystkich gatunków, w których rozmnażanie się jest związane z ponoszeniem większych kosztów przez samice, które też zawsze szukają samców silniejszych i zajmujących lepsze terytoria.
2) ogarnięcie emocjonalne – czyli pewność siebie, wiedza co jest dla ciebie najlepsze, umiejętność uwodzenia oraz osiąganie celów. Jest to ważne, bo odpowiednio atrakcyjni faceci mają odpowiednio duże ego, które każe im dbać o siebie i zachowywać się jak brodaty wiking wymachujący toporem. To wzorzec kształtowany od tysięcy lat i nic go nie zmieni, więc kiedy zbyt mocno starasz się dla kobiety, to ona nieświadomie czuje, że nie jesteś pewny siebie, nie masz wystarczająco wysokiego statusu i stać ją na kogoś lepszego. Tłumaczy to również mit „złego chłopca”.
3) wierność – bo nieważne jaki facet jest wspaniały i jakie ma zasoby jeśli będzie je trwonił na inne kobiety.

Oznacza to, że twój związek rozpadł się, bo: nie radzisz sobie finansowo, narzekasz na swoje życie, jesteś nieszczęśliwy, wymagasz terapii, nikt ciebie nie szanuje i nie masz znajomych ALBO jesteś miękką fają, która zapomniała, że ma w sobie geny zwycięzcy i barbarzyńcy naładowanego testosteronem, który urodził się po to, żeby palić całe wioski, a nie mówić: „Czego tylko sobie życzysz kochanie”, bojąc się, że jakaś cizia go opuści. Szczerze? Powinieneś mieć takie podejście i być tak zajebisty, żeby to ona martwiła się czy jest dla ciebie wystarczająco dobra.

Jak już wiesz, który element u ciebie nie działa, to:
1) Napraw go.
2) Pamiętaj, że to ty jesteś najważniejszy i nigdy nie zmieniaj swoich planów ani siebie dla kogoś.
3) Odnoś sukcesy i ciesz się życiem
4) Zacznij się spotykać z innymi kobietami i rób to do czasu aż będziesz uwodził je szybko i łatwo. Będąc atrakcyjny dla nich, będziesz też atrakcyjny dla swojej eks.
5) Nigdy nie zapomnij, że nigdy więcej nie powinieneś oddać nikomu władzy nad swoim życiem i zamienić się w przestraszonego służącego.
6) Zrób drugie „pierwsze wrażenie”.

Historia roi się od przypadków kiedy dokładnie tak to działa. Zrób to – zadziała z 90% skutecznością.


ODZYSKAJ JEGO


Podobnie jak wy reagujecie na pewne cechy posiadane przez facetów, a na inne nie, tak samo ma każdy z nas.

Dla mężczyzn atrakcyjne są:
1) wygląd – to na niego zwracamy uwagę w pierwszej i drugiej kolejności. Nie jesteś ładna, nie dbasz o siebie, a on czuje, że stać go na lepszą dziewczynę, to ciebie zostawi. Po prostu. Tacy jesteśmy. Jeśli ludzie jako całość są monogamiczni, to mężczyzn dotyczy to w ograniczonym stopniu i jest dużo prawdy w powiedzeniu, że mężczyzna chce jednego od wszystkich kobiet, a kobieta wszystkiego od jednego mężczyzny. Z tego samego powodu pożądanie jest tak bardzo istotne.
2) święty spokój – on liczy się w trzeciej kolejności. Jeśli oczekujemy od was pasji, pracy i własnych znajomych, to tylko po to, żebyście nie ograniczały naszego życia. Tak jak wy cenicie sobie najbardziej bezpieczeństwo tak my cenimy sobie wolność. Odbierzesz nam ją, zaczniesz stawiać znaki z napisami: „Stop!”, „Nie dotykać!”, „Groźba rozstania”, to jest to dla nich wybór: ja albo moja dziewczyna. Nie powinno cię dziwić co będą wybierać częściej.
3) wierność – bo matka jest zawsze pewna, a ojciec nie, a skoro mamy ponosić koszty, to chcemy wiedzieć czy faktycznie powinniśmy.

Te wszystkie zachowania są intuicyjne i nieświadome, ale oznacza to, że jeśli rozpadł się twój związek, to: zbrzydłaś i zaczęłaś przypominać małego zrzędliwego gnoma, który chodzi po domu w dresie, marudzi że tyje, ale mimo to wpierdala chipsy i żyje w strachu przed samotności ALBO odebrałaś mu całe jego życie i doprowadziłaś do sytuacji, w której każde jego wyjście wiąże się z tym, że płaczesz, robisz mu wyrzuty, zadajesz idiotyczne pytania w stylu: „Czy już ci nie wystarczę?”, zabraniasz mu spotykać się z kolegami, a kiedy wspomina o koleżance to zaczynasz planować jak ją uśmiercić.

Jak już wiesz, który element u ciebie nie działa, to:
1) Napraw go.
2) Bądź piękna. Zacznij ćwiczyć. Dobrze się odżywiaj. Zapuść włosy. Kup sobie sukienki i szpilki. Wyrzuć dresy.
3) Zacznij się uśmiechać.
4) Każdy rodzi się z pustką, którą musi zapełniać. Niektórzy zapełniają ją pracą, religią, pasją, telewizją albo pieniędzmi. Większość kobiet zapełnia ją mężczyzną albo dzieckiem. Nie rób tego, bo to zamienia ciebie w fatalną matkę i w tak zrzędliwą laskę, że nie da się z nią wytrzymać. Jak musisz to kup kota, ale naucz się być szczęśliwa bez faceta.
5) Nigdy nie zapomnij o tym, że twoje życie jest twoje i nie możesz poświęcić go w pełni dla kogoś. Po prostu nie. Możesz dla kogoś zrobić miejsce, ale nie możesz mieć miejsca wyłącznie dla niego.
6) Będąc seksowną i niezależną zrób po raz drugi „pierwsze wrażenie”. Zadziała na 90%.

Mimo to, bez względu na wszystkie te zmiany, musisz się poważnie zastanowić czy chcesz odkroić kolejny kawałek od tego samego dotkniętego zakalcem ciasta. Moim zdaniem nie warto, ale to też nie jest moja decyzja.

Print Friendly, PDF & Email