Jest teoria, że wszystkie najładniejsze dziewczyny są już zajęte. Intuicja podpowiada mi, że to ściema, ale z drugiej strony najlepsze laski jakie miałem były uwikłane w jakąś relację – zwykle na poziomie regularnego związku lub narzeczeństwa.

Jak można domyślić się z tego krótkiego wstępu, nie była to dla mnie żadna przeszkoda, więc wzruszałem ramionami i ochoczo ruszałem do ataku. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że gdyby tych chłopaków nie miały, ruszyłbym do dzieła równie ochoczo. A co jak co, ale każdy dojrzewający chłopiec obok trójkąta ma takie fantazje seksualne jak seks z nauczycielką/pielęgniarką/policjantką albo wyjątkowo zadbanym MILF-em i nie ma się co oszukiwać, ale MILF-y, nauczycielki, pielęgniarki i policjantki na 99% mają męża, a nierzadko też dzieci, ale żadnemu nastolatkowi to nie przeszkadza. Może nawet bardziej go to podnieca.

A kobiety? Nie oszukujmy się, ale mają podobne podejście tylko nie mówią o nim w kontekście seksu, ale romantycznych uczuć i miłości (co i tak kończy się ostrym rżnięciem). Jest mnóstwo „kobiecych, wspaniałych” filmów opartych na schemacie: Ona jest w związku z nudnym, spokojnym, dość zamożnym mężczyzną, ale w jej życiu pojawia się spontaniczny, męski i kipiący seksem mężczyzna. Ona chce z nim być, ale boi się stracić oferowane przez męża poczucie bezpieczeństwa, więc przeżywa rozterki, a w końcu wynajmuje pokój w hotelu, patrzy na sufit zastanawiając się ile niewiernych mężatek patrzyło na niego wcześniej i przez całą noc uprawia seks z nowym facetem. Później robi to cyklicznie, zachodzi w ciążę lub nie, a w końcu któraś osoba z tek trójki ginie, a reszta żyje bardzo szczęśliwie albo bardzo nieszczęśliwie.

Ten schemat jest popularny w filmach, bo jest niezwykle popularny w codziennym życiu, a zajęte dziewczyny często są niezwykle łatwe. Kobiety mając do wyboru typ męża i typ kochanka, za tego pierwszego wychodzą za mąż, a z tym drugim się bzykają i często zachodzą w ciążę, bo co jak co, ale ma lepsze geny niż jakiś tępawy nudziarz. Można mówić, że to nieładnie, ale tak po prostu jest, a jeśli ma się farta być typem kochanka, to można korzystać z okazji na seks lub nie, ale to nic nie zmieni, bo ona po prostu zdradzi swojego faceta z kimś innym.

Zabawne więc, że tak dużo osób uważa, że uprawianie seksu z dziewczyną, która nie jest singlem (tylko albumem studyjnym), to zbrodnia jakich mało, więc powinna być też karana dożywotnim pozbawieniem seksu oralnego. Rzekomo rozbija to związki, powoduje cierpienia, malarię, głód na świecie i to przez to dzieci rodzą się z rudymi włosami. Zawsze trzeba też się powołać na argument: „A chciałbyś żeby ktoś tobie bzykał dziewczynę?”.

Nie przekonuje mnie to. Uważam, że jak się bardzo chce to można unikać spotykania się z kobietami w związkach, ale wcale nie trzeba tego robić pod warunkiem, że nie jest to dziewczyna przyjaciela lub krewnego i liczy się z możliwością szybkiego końca znajomości i otrzymania jedynej rzeczy, którą dają, a której nie warto brać – wpierdolu.

Po pierwsze, nie widzę związku pomiędzy tym, że ja będę sypiał z jakąś mężatką, a tym, że ktoś zacznie kiedyś sypiać z moją dziewczyną. Tu nie ma związku przyczynowo-skutkowego, bo oznaczałoby to też wtedy, że kiedy będę omijał wszystkie zajęte dziewczyny szerokim łukiem, to nigdy żadna moja partnerka mnie nie zdradzi, ale co do tego i tak nie ma pewności, więc co najwyżej można być wartościowym facetem.

Po drugie, jeśli nawet ktoś bzykałby mi dziewczynę, to zrobiłoby mi się z tego powodu cholernie smutno, zamknąłbym się na dwa dni w mieszkaniu i zajmował sobie czas czytaniem książek, a następnie doszedłbym do wniosku, że dobrze się stało, bo przynajmniej już wiem, że nie warto było być z tą dziewczyną. Czasem nieprzyjemne wydarzenia są największymi przysługami, a to jeden z takich przypadków.

Po trzecie, jeśli sam nie mam dziewczyny, to dlaczego mam się martwić cudzym związkiem? Przecież to nie moja sprawa. Podobnie jak nie martwię się o cudze prace, przyjaźnie i firmy tak samo nie martwię się o ich relacje i jestem w tym bardzo konsekwentny. To sprawa tej dziewczyny i jej misia – jak jej na nim nie zależy, to ja mam się przejmować nim bardziej? To nie ja mówiłem mu, że go kocham i że jest dla mnie ważny, nie całowałem się z nim, nie trzymałem za rękę ani nie poznawałem jego rodziców. Nie mam wobec niego żadnych zobowiązań. To ona jest w związku i ona powinna o niego dbać, a nie ja. Mi wolno wszystko. Z uszczęśliwiania innych na siłę rzadko wychodzi coś dobrego i lepiej jak każdy uszczęśliwia wyłącznie siebie.

Dlatego uważam, że nie zdradzasz jeśli to nie ty jesteś w związku. To co najwyżej ona zachowuje się źle jeśli ma faceta, a sypia z innymi.

Print Friendly, PDF & Email