Jestem człowiekiem z zasadami. Na przykład mam taką: „Nikt nie będzie mi, kurwa, mówił jak mam żyć”, dzięki czemu mogę spokojnie pić whisky z colą. Mam też taką: „Może i jestem skarbonką, ale mam też osobowość”.

Nie to żebym był jednym z facetów obrzucających błotem laski, które otwarcie mówią, że liczy się dla nich, żeby mężczyzna miał porządną pracę, ambicję i radził sobie finansowo chociaż na tyle, żeby nie zamawiać jednego drinka i dwóch słomek. To normalna sprawa. W końcu miłością dzieci się nie nakarmi, a będąc kobietą też leciałbym na zaradnych gości, a nie na żebraków.

Akceptuję to równie bardzo jak fakt, że dla mnie jako samca z krwi i kości liczy się to, żeby kobieta nie wyglądała jak chłopak, a w szczególności brzydki i otyły chłopak. Lubię piersi, jędrne i pełne tyłki, zgrabne nogi, długie włosy, pięknie wykrojone usta, a nie lubię krótko ostrzyżonych, umięśnionych kobiet, które zabijają pająki gołą dłonią i mogłyby wygrywać zawody w pluciu na odległość. Dla mnie każda atrakcyjna kobieta to kolejny zmysłowy cud świata, ale o ile na seks to wystarczy, to na związek już nie.

Z kolei materialistki to dla mnie te dziewczyny, dla których nie liczy się całokształt tylko jeden element – hajs. Poznaję je po tym, że podczas trzech pierwszych pytań jakie zadają, chcą wiedzieć gdzie pracuję i ile zarabiam, a kiedy słyszą odpowiedź, w ich oczach widać jak już liczą nie swoje pieniądze. Niestety pytanie faceta na wstępie znajomości ile zarabia, to odpowiednik powiedzenia: „Cześć. Mam na imię Michał. Rozbierz się, bo nie wiem czy warto z tobą dłużej rozmawiać”. Oburzające? Seksistowskie? Pewnie tak, ale tak samo działa sprowadzanie faceta do postaci jego bilansu konta, a przecież każdy chciałby wiedzieć, że dziewczyna jest z nim nie tylko ze względu na zaradność, ale też ponadprzeciętnie dużego penisa, błyskotliwe poczucie humoru i uroczy brak samokrytyki.

Ciężko wytłumaczyć co z materialistkami jest nie tak: to że uszczęśliwia je osiem i pół centymetra (karty kredytowej), potencjalny brak lojalności, niebezpieczne skojarzenia z pracą dziwki czy brak dostrzegania czyjejś głębi? Nie wiem, ale jedno jest pewne – bycie z nimi, to chybiona decyzja biznesowa:

blachary

Za to jeśli chcesz mieć dziewczynę, która zrobi w łóżku wszystko – wtedy weź materialistkę. Będziesz mógł zaspokoić swoje najbardziej popieprzone fantazje, a ona będzie się starać i nigdy się nie oburzy. Zrobi to dopiero kiedy powiesz: „Kotku, jednak nic z tego nie będzie…”.

Print Friendly, PDF & Email