Lubię związki. Nie uważam, że są lepsze niż uganianie się za spódniczkami ani nie sądzę, że są jakimkolwiek wyznacznikiem dojrzałości. To ostatnie to zresztą wymysł kobiet, które nie potrafią przekonać swojego chłopaka, że wzięcie ślubu to największa frajda w jego życiu. Związek to po prostu świetny stan, pod warunkiem spotkasz kobiecy odpowiednik Ferrari. Jeśli tak jest, to byłbyś głupi gdybyś nie chciał jeździć nim każdego dnia.

Inna sprawa, że ludzie w parach często nie potrafią się zachować. Serio. Jeszcze nigdy nie słyszałem zdania: „Zaprośmy Kamila i Magdę na imprezę, bo z nimi będzie super zabawa!”. Super zabawa to może być z samą Magdą albo samym Kamilem, ale kiedy są już razem, to zazwyczaj nie wygląda to tak dobrze, przez kilka wkurzających nawyków…

1. Pary są sto lat za murzynami

Zawsze dopychają się do komputera krzycząc:
– Ale dzisiaj widziałem zajebisty filmik!
Po czym włączają coś, co dorobiło się przeróbek i nawet one przestały śmieszyć innych dwa miesiące temu.

Niemal nigdy nie są na bieżąco z trendami, modą, muzyką, dowcipami ani stronami internetowymi. Im dłuższy ich staż tym silniej występuje to zjawisko, a oni przypominają wujka na weselu, który naprawdę chce się wydawać dowcipny, ale swoimi pokazami budzi tylko politowanie. Zwykle wynika to z tego, że skupiają się na dwóch rzeczach: sobie nawzajem i pieniądzach, a gdzieś po drodze gubią pasję. Problem w tym, że ona jest odpowiednikiem paliwa – kiedy ma się jej zapas, to można jechać nie uzupełniając go na bieżąco, ale jak już się skończy to zadowolenie z życia leci na łeb na szyję.

2. Poważny związek – początek starości

To jest częściowo konsekwencja poprzedniego punktu. Znajdź parę, daj jej samych sparowanych przyjaciół i obserwuj jak w przeciągu dwóch lat przestaje mówić jak twój kumpel lub przyjaciółka, a zaczyna jak twoja mama lub tata. Osobom w związkach wydaje się, że są tacy dojrzali i tak mają wszystko w życiu obcykane, że zwyczajnie przynudzają zapominając, że liczą się nie tylko rzeczy wielkie i mądre, ale też małe i zabawne. Nawet jeśli czyjąś rzeczywistością jest poszukiwanie najlepszego kredytu hipotecznego na mieszkanie z trzema sypialniami w tym jedną różową i pomalowaną w jednorożce dla córeczki, to wciąż nie jest to temat, który przynosi się ze sobą na spotkanie towarzyskie. Oni sądzą inaczej i nie wiem czy to bardziej kwestia przekonania co do tego, że podjęli taką cudowną decyzję czy chęci nie trwania w błędzie samotnie, ale pary naprawdę lubią bawić się w…

3. Swatanie

Każdemu polecają związek z takim zaangażowaniem jakby szkolili ich Świadkowie Jehowy. Co gorsze postępuje to wraz z każdym kolejnym stadium relacji: narzeczeństwem, ślubem i dziećmi. Powiedziałbym, że mi to nie przeszkadza, ale wtedy bym skłamał. Jasne, że mi przeszkadza i już mówię dlaczego…

Kiedy spotykam kogoś bez względu na to czy jest rudy, gruby, bogaty, samotny czy w związku, to pytam:
– Jesteś szczęśliwy/a?
I jeśli usłyszę: „Tak”, to odpowiadam:
– Zajebiście! Cieszę się!
Koniec rozmowy.

Każdy ma swoje szczęście i o ile wszyscy potrzebujemy bliskości, móc się do kogoś przytulić, wziąć kąpiel i uprawiać seks, to już nie wszyscy mają potrzebę robienia tego z jedną osobą. Zmuszanie kogoś do przyjęcia własnej wizji nigdy nie kończy się dobrze.

4. Wypowiadanie się za kogoś

Pary mają tak, że jeśli już przestaną rzucać sucharami, to mówią za siebie nawzajem.
– A bo mój misio… – i zaczyna się cała opowieść podczas której misio siedzi obok i słucha.
Niby nic złego, ale po coś ten misio przyszedł, więc dlaczego nie mówi za siebie? Nie umie? W sumie to jest prawdopodobne, bo często trafia się też tekst:

5. „Wystarczy ci już, kochanie”

Takie decydowanie za kogoś to kwintesencja braku dobrej zabawy. To naprawdę wygląda jakby ktoś przyszedł na imprezę z rodzicami. Pamiętacie imprezy w podstawówce z opiekunami? To ja tak samo czuję się w towarzystwie, w którym są pary pilnujące siebie nawzajem. Nie dość, że nie bawią się sami, to jeszcze psują zabawę innym. To tak jakbyś poszedł na przerwę na papierosa i ględził o raku płuc i mniej ruchliwych plemnikach – jeśli sam nie palisz, nie znaczy że masz odbierać przyjemność innym. O ile rozumiem to w przypadku rodzica, to jest to patologią w przypadku dorosłych ludzi. Chcą niech piją, śpią pod stołem albo robią z siebie głupków. Mają do tego prawo, bo to ich życie nawet jeśli dużo rzeczy robicie razem. Mam wrażenie, że wiele osób zbyt mocno wzięło sobie do serca gadki o wspólnym życiu, że przez to zapomnieli, że oprócz niego ma się też własne.

6. Jesteśmy tu, ale chcemy być gdzie indziej

Bardzo często obserwując pary na imprezach, mam wrażenie, że próbują sobie przypomnieć czy pranie już im wyschło. Są tak ukierunkowani na przyszłość i bieżące sprawy, że zapominają o wrzuceniu na luz. Zamiast oderwać się od codzienności, a po to wynaleziono alkohol i ocieranie się w rytm muzyki na klubowym parkiecie, to bąkają coś pod nosem, błądzą gdzieś myślami i uśmiechają się jak Zaklęta Antylopa. Sam tak czasem mam kiedy wychodzę razem z dziewczyną. Zdarza się, ale wtedy warto siebie spoliczkować i się otrząsnąć, bo…

7. Wychodzi się dla siebie i innych, a nie dla partnera

Partnera ma się na co dzień, więc wyjście po to, żeby skupiać się tylko na nim zwyczajnie mija się z celem. Jeśli chcesz poświęcać mu 90% czasu, to zostań z nim w łóżku, bo nikomu to nic nie daje. Ty nie masz szansy złapać dystansu i dobrze się bawić, a inni patrzą na was tak jakbyście kradli im powietrze. Najbardziej szanuję pary, które potrafią usiąść oddzielnie i bawić się z innymi bez sprawdzania czy ona przypadkiem nie za bardzo wdzięczy się do jakiegoś gościa, a on gapi na cycki innej dziewczyny na sali. Skoro związek polega na tym, że umie się żyć osobno, ale woli się żyć razem, to na imprezie pokażcie, że naprawdę umiecie żyć osobno.

Za to nie widzę nic złego w jednym zachowaniu, które wkurza ludzi najczęściej, a dokładnie w całujących się publicznie parach.

Lepsza para poszukująca swoich migdałków niż dresy przewracające śmietniki albo nastolatki włączające muzykę z telefonu na maksa. W odróżnieniu od nich miło popatrzeć na ludzi, którzy się kochają. Oni w tej jednej chwili, która być może jutro minie, ale jeszcze nie minęła, przeżywają coś pięknego. Naprawdę nie umiesz być na to chociaż obojętny?

Print Friendly, PDF & Email